Odmówiono mi wypisania recepty

29.10.11, 16:45
U swojej epileptolog w szpitalu w Gdańsku mam cykliczne wizyty co 2 miesiące. Na poprzedniej w lipcu wyznaczyła mi termin następnej na koniec października, czyli za ponad 3 miesiące. Jednak leki jak teraz sprawdziłem wypisała mi tak jak poprzednio na 2 miesiące. Pewnie są z nich rozliczani i nie mogą dawać na duży zapas. W zeszłym tygodniu szedłem na wyznaczoną wizytę i powiedzieli mi, że jest odwołana, bo pani dr zachorowała i leczy się szpitalnie. Powiedzieli, że receptę mogę dostać od lekarza rodzinnego.
Jak w środę poszedłem do przychodni dowiedziałem się od niej, że musi mieć zaświadczenie od mojej epileptolog o leczeniu, lekach i ich dawkach, bo poprzednie jest już nieaktualne. Niby trzeba je aktualizować co roku, bo ona dostępu do mojej karty leczenia nie ma. Jak jej powiedziałem, że biorę dziennie ponad 3tys. mg 4 leków dziennie, a jednego od tygodnia już nie mam, nie zrobiło to żadnego wrażenia. Mówiłem, że to nie jest pojedyncza tabletka i wystarczy, że pominę 1 dawkę i mogę dostać takiego ataku, że wyląduję w szpitalu, bo ataki i słabe, i czasem mocne nadal mam. Dodała na koniec, że może dać receptę, ale płatność będzie na 100%. Chyba za kilka opakowań musiałbym wydać całą rentę.
Wtedy wróciłem do szpitala i powiedziałem w rejestracji by skierowali mnie do obojętnie jakiego lekarza po samo wypisanie recepty. Jak poradnia przeciwpadaczkowa jest w ich szpitalu, to chyba dostęp do mojej karty mają. Mówiłem, że nie mam już żadnej tabletki. Powiedzieli, że nie mogą i po ewentualne lekarstwo wysłali do oddziału ratunkowego w sąsiednim budynku.
Tam powiedzieli, że recept nie wydają i pomocy udzielają w podają leki jedynie w nagłych wypadkach, a po mnie żadnej choroby nie widać. Spytałem się, czy uwierzą w moją chorobę i udzielą pomocy jedynie jak zacznę się skręcać w drgawkach i trzeba mi będzie udzielać pierwszej pomocy, a przy nawet małej przerwie czy niedoborach w braniu leków przeciw epilepsji jest to tylko kwestia czasu. Odpowiedzieli, że nic na to nie poradzą.
Zupełnie mnie jeszcze dobił "lekarz" z pogotowia, chyba kierownik. Jak mówiłem, że leczę się w szpitalu naprzeciwko u mojej lekarz epileptolog, powiedział, że takich lekarzy nie ma i może tam być jedynie neurolog. Ogromnie żałuję teraz, że nie poradziłem mu wtedy, by zajrzał do encyklopedii, albo spytał innych kolegów.
Jak wróciłem do rejestracji swojego szpitala z poradnią i mówiłem, że już nie mam żadnego z lekarstw, powiedzieli, że mogę ewentualnie przyjść w poniedziałek do południa, bo wtedy będzie przyjmował jakiś neurolog.
Leków jeszcze na parę dni mam i silnych ataków przez ostatni miesiąc nie miałem, ale jednego z czterech leków już chyba z 2 tygodnie nie biorę. Co by było jednak, jakbym rzeczywiście nie miał już nic, albo te które biorę teraz w mniejszych dawkach mi nie starczały?
Gdzie tu jest ETYKA LEKARSKA i DOBRO PACJENTA?
    • michal.sajko Re: Odmówiono mi wypisania recepty 29.10.11, 18:00
      > Gdzie tu jest ETYKA LEKARSKA i DOBRO PACJENTA?

      Nie ma kochany, nie ma. Lekarze boją się wypisywać recepty na leki refundowane, bo za błędy mają sami odpowiadać. Finansowo.
      Pacjent i jego dobro? Trzeba się cieszyć, że nie zrzucają niepełnosprawnych ze skały i że nie gazują w komorach gazowych. Poza tym najważniejszy jest interes koncernów farmaceutycznych.
      Współczuję, ale lepiej już było...
      Pozdrawiam smutno...
Pełna wersja