Dodaj do ulubionych

zycie seksualne osob niepelnosprawnych?

19.10.04, 13:00
witam

jak u was przedstawia sie sytuacja w tym temacie? bo u mnie fatalnie
wszystkie dziewczyny traktuja mnie jak outsider'a :( mam 22 lata.
Obserwuj wątek
    • szimi80 Re: zycie seksualne osob niepelnosprawnych? 19.10.04, 16:00
      chłopie też jestem wózkowiczem i mam dziewczynę - też wózkowiczkę więc może źle
      szukasz?? znam wiele par wózkowicz wózkowicz a nawet wózkowicz zdrowa
      dziewczyna także głowa do góry nie załamuj się będzie dobrze - wszystko jeszcze
      przed tobą do trzydziestki daleko
    • anjaa13 Re: zycie seksualne osob niepelnosprawnych? 21.10.04, 04:38
      Mój mąż też jest na wózku.Nie przeszkadza nam to w niczym-no może niektóre
      pozycje są niewykonalne ale są inne-równie świetne.
      Dowodem na nasze udane i owocne życie seksualne są nasze 2 miesięczne
      bliźniaki:-D
      Zapraszam do oglądania ich zdjęć.
      Głowa do góry-pozdrawiam serdecznie
      Ania
      --
      Moje słoneczka

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15652645
        • mantis77 Re: zycie seksualne osob niepelnosprawnych? 22.10.04, 00:47
          To seksu też nie powinieś chcieć. Co ty seks dla seksu? Seks i miłość to jest
          to, wiem co mówię mam dziewczynę tak jak ja niepełnosprawną i jest nam dobrze
          od 1,5 roku. Aha poczytaj sobie to

          www.pfm.pl/u235/back/170458/navi/171451
          Tak dla podbudowania EGO.

          Aha i moja rada naczelna. Przetań szukać o one cię znajda. Ja też kiedyś
          latałem jak "pies za suczką" i guzik mi to dało. Zacząłem od przyjaźni i proszę
          mam co chciałem.
              • mantis77 Re: zycie seksualne osob niepelnosprawnych? 02.11.04, 01:06
                Gumka może pęknąć i możesz zostać tatusiem. Nikt Ci tego nie powiedział?
                Poczytaj sobie roszeczkę na ten temat/ Na razie proponuję gumową lalkę dla
                rozładowania napięcia seksualnego. Jak będziesz latał za panienkami jak "pies
                za suką" to żadna Cię nie zechce. Najpierw "hormony STOP!" A potem myśl o
                seksie i związkach. Aha i rzeczywiście dorśnij.
                      • mila_i Re: zycie seksualne osob niepelnosprawnych? 19.11.04, 22:36
                        szept_ciszy napisała, że może dziewczyną nie chodzi o wózek...hmm...uwierz, że
                        chodzi. Ja też jestem na wózku i może nie mam doświadczenia, bo mam dopiero 16
                        lat, ale widze jak jestem traktowana przez kolegów z klasy. Wózek ich przeraża
                        i jestem pewna w 100%, że nie potrafiliby pokochać osoby na wózku... Jesteśmy
                        skazani na samotność...Nie wiem jak ja to wytrzymam!!! To chyba normalne, że
                        chce mieć chłopaka itd... wszyscy tu piszą, że są na wózkach i mają swoją drugą
                        połówkę...Nie zapomnijcie, że są różne stopnie niepełnosprawności... Jak ktoś
                        chce pogadać na ten temat to piszcie na moje gg 4165516...odpisze każdemu !!!
                        • szimi80 Re: zycie seksualne osob niepelnosprawnych? 19.11.04, 22:52
                          16latkowie owszem tak myślą ale uwierz mi im człowiek starszy tym mądrzejszy -
                          wszystko jeszcze przed tobą - to nie jest wcale tak że wszyscy niepełnosprawni
                          maja 2 połówkę - ja znam takich którzy jeszcze nie mieli i znam też takich
                          którzy mają już 2 żonę a większość z nich poznała swoich partnerów i partnerki
                          koło 30stki więc jeszcze całe życie przed tobą - głowa do góry
                          • mila_i Re: zycie seksualne osob niepelnosprawnych? 20.11.04, 12:02
                            wiem, że 16latkowie myślą inaczej, ale dorośli moim zdaniem są jeszcze
                            okropniejsi. Kiedy jade ulicą patrzą się dojrzałe osoby, a nie młodzież. znam
                            wiele osób dorosłych na wózkach, którzy w życiu się nie całowali, a co dopiero
                            mówić o sexie i małżeństwie. Bo kto by chciał partnerke na wózku z przykurczami
                            w nogach i ręcach, skrzywionym kręgosłupie i ogromną niedowagą. Nie wspomnę już
                            o ograniczeniach rówych! Wątpie czy takie życie ma sens! Ja raczej wycofam sie
                            z takiego zycia!
                            • szalona_julka Re: zycie seksualne osob niepelnosprawnych? 21.11.04, 11:14
                              Spokojnie, Miła, znajdą się tacy, co będą chcieli, jeszcze się zdziwisz.
                              Stopień niepełnosprawności nie ma tu nic do rzeczy, wiem co mówię. (No i wiesz,
                              lepsza niedowaga niz nadwaga. Niedowaga jest w modzie. Popatrz na modelki,
                              wszystkie poniżej normy wagowej :) )
                                • szalona_julka Re: zycie seksualne osob niepelnosprawnych? 21.11.04, 16:45
                                  Myślę, że to nie jest tak. Nie mogę oczywiscie wypowiadać sie w imieniu połowy
                                  ludzkości, ale ja uciekam zazwyczaj wtedy, kiedy facet traktuje mnie
                                  protekcjonalnie i zamiast budować stabilną partnerską relację chciałby mnie
                                  wyłącznie poklepywać po tyłeczku. Jeśli w dodatku uważa, że jest zapracowany,
                                  biedny, niedoceniony, nieszczęśliwy, zmęczony (niepotrzebne skreślić) i
                                  chciałby, żeby się nad nim użalać conajmniej dwa razy dziennie, to nie ukrywam,
                                  budzi to we mnie odruchy alergiczne i co prędzej się ewakuuję.
                                  Niepełnosprawność natomiast nie ma absolutnie nic do rzeczy. Jasne, wiążą się z
                                  nią różne ograniczenia, które trzeba jakoś pokonywać, ale to nie wymaga
                                  wielkiego nakładu energii tylko odrobiny dobrej woli.
                                  Mój przyjaciel jeździ na wózku. Czasem o tym zapominam, bo kiedy patrzę na
                                  niego, nie widzę wózka. Widzę faceta, na którego zawsze mogę liczyć, który mnie
                                  rozumie, w którego swetry mogę wypłakiwać moje żale i frustracje, który śmieje
                                  się z tych samych rzeczy co ja i zachwyca tymi samymi książkami, który zaprosi
                                  mnie na kolację, kiedy - zapracowana - nie zdażę zrobić zakupów. O wózku
                                  przypomina mi się na chwilę, jak pojawią się na naszej drodze jakieś schody czy
                                  wysokie krawężniki.
                                  Gdyby on chciał, żeby nasza przyjaźń stała się czymś więcej, wcale a wcale nie
                                  byłabym przerażona i nie w głowie by mi były ucieczki.
                                  Pozdrawiam

                            • mantis77 Do milii 23.11.04, 14:27
                              Hej nie załamuj się. Ja kiedyś myślałem że nie znajdę dziewczyny bo jestem na
                              wózku. Szukałem uganiałem się i nic. Zawsze było "zostańmy przyjaciółmi"
                              lub "To nie chodzi o twój wózek" ale uwież mi że są osoby które patrzą na
                              wnęrze. Teraz mam 27 lat i mam dziewczynę. Moja dziewczyna też jest na wózku i
                              ma zanik mięśni. Oboje mamy skrzywienie kregosłupa. Ja mam spastykę w nogach
                              ona bardzo mało siły w rękach i nie przeszkadza nam to. rozumiemy się prawie
                              bez słów. Musisz spotkac tą osobę. Aha może pomocny się okazać internet. Mam
                              kolegę którą swoją dziewczynę poznał przez internet i jest z nią od kilku lat.
                              W internecie nie widać ciała więc oceniają cię po wnętrzu. Ale pamiętaj że może
                              być rozczarowanie kiedy ta osoba się dowie więc lepiej tego nie ukrywać tylko
                              powiedzieć po pewnym czasie od rozpoczęcia znajomości. Wtedy ten człowiek
                              jestjuż trochę zainteresowany i zyskujesz to co traci się w rzeczywistym
                              świecie poprzez kontakt wzrokowy. no to tyle.
                              • mila_i Re: Do mantisa77 23.11.04, 20:27
                                Może masz racje, że nie warto szukać (zresztą ja jakoś specjalnie nie szukam) A
                                co do tego związku, gdzie obdywie osoby są na wózku to jest dla mnie bezsensu.
                                Co wam po takim związku? Nigdzie sami nie wyjdziecie, bo krawężniki, schody
                                itd... Przytulić chyba za bardzo nie macie się jak... A w jaki sposób
                                zamierzacie uprawiać sexs i założyć rodzine?? Naskakujecie tu na wózkowicza,
                                ale on ma chyba najwięcej racji z was wszystkich. Zejdźcie na Ziemie...To jest
                                życie, a nie brazylijska telenowela. Niestety niepełnosprawni nie mają szans na
                                normalne życie... Ludzi przeraża wózek... (mam nadzieje, że się mylę :) )
                                • mantis77 oj jak się mylisz 24.11.04, 00:55
                                  Myslisz sie i to bardzo. jeśli myślisz że my "tego" nie robimy to się mylisz.
                                  To kwestia techniki. Całowanie i przytulanie wychodzi nam nawet na dworze na
                                  przystanku (a co niech się ludzie gapią). Jest wiele minusów i nie oszukujmy
                                  się. Gdybyśmy mieszkali razem ona mogłaby wyjeżdżać na wózku elektrycznym. Ale
                                  wiesz sa przyjaciele i jakoś jesteśmy od 1,5 roku i funkcjonujemy. Ostatnio z
                                  naszej inicjatywy pojechaliśmy do Gdańska w 6 osób, na 4 dni. znaleźliśmy
                                  nocleg i wszystkim się podobało. I jesli myślisz że potrzebowaliśmy dużo pomocy
                                  to się mylisz. Potrafię sam ją przesadzić z łóżka na wózek i odwrotnie i
                                  wogóle. Mieszkaliśmy w 2 osobowym pokoju a reszta w 4 i jedyne co trzeba było
                                  pomocy to przy pchaniu wózka na mieście (ja poruszam się samodzielnie) i przy
                                  jej toalecie (wystarczyła jedna osoba i ja do pomocy) Gdyby było to w naszym
                                  domu na przyszłość te bariery szłoby obejść bo by się chałupę dostosowało. Ale
                                  już teraz sobie nieźle radzimy. Dziś własnie wróciłem z koncertu
                                  zespołu "SISTARS" i było super. Chyba mila mało wieżysz w swoje siły.

                                  Teraz Ci powiem dlaczego niepełnosprawny i drugi niepełnosprawny. Kiedyś
                                  myślałem jak ty że dwie osoby na wózkach nie damy rady itd. Szukałem osoby
                                  pełnosprawnej. I co niechciały mnie chyba ze 3 kobiety z czego za jedną
                                  czekałem jak palant na dworcu z kwiatami. I to ma być przyszłość? Miłe to nie
                                  było. Kiedyś myślałem że sobie nie poradzimy bo przecież kto powiesi firanki
                                  itp. Ale czy można wykorzystywać małżonka jako pielęgniarza? Lepiej robić
                                  wszystko samemu a jesli nie idzie to kogoś wynając do pomocy. I tu jest cały
                                  tok myślenia. Jeśli będzie niepełnosprawny i sprawny to nigdy w 100% się nie
                                  zrozumieją i konflikty będą już na poczatku wynikające z niezrozumienia. A
                                  jeśli sa obie osoby na wózkach to zrozumienie jest duzo większe. Jak wyjaśnisz
                                  partnerowi w czasie seksu że cię coś strzyka w krzyżu jak jego nic nie boli. A
                                  jak dwie osoby są niepełnosprawne i obu "coś strzyka" to nie będą narzekać.

                                  Naprawdę myślałem jak ty ale pewien przyjaciel mi to wytłumaczył że może warto
                                  poszukać wśród niepełnosprawnych bo się lepiej zrozumiemy. I tak też jest.
                                  Przyjaciel został niedawno lekarzem i wiem że będzie świetny w swoim fachu.

                                  Nie mówię że tylko związki niepełnosprawny-niepełnosprawny są dobre ale nie
                                  wykluczajmy ich z założenia bo mozemy przeoczyć miłość. Wiem z doświadczenia.
                                  Nie szukajcie księcia z bajki czy królewny tylko zrozumienia i miłości. Ja
                                  jestem szczęśliwy i moja dziewczyna też. Ok dzieci też na razie nie będziemy
                                  mieć bo zaszkodziłoby to jej zdrowiu prawdopodobnie ale może się adoptuje
                                  jakieś. Zobaczymy. Jest trudniej fizycznie ale łatwiej intelektualnie. Tyle wam
                                  powiem. A jeśli chodzi o krawężniki itp. to poczytaj sobie o aktywnej
                                  rehabilitacji i grupie FAR. Wiele idzie osiągnąć samemu. To nie marzenia i nie
                                  telenowela ja w takim związku żyję od 1,5 roku a kolega który się tu wypowiada
                                  także na forum ma kilkakrotnie dłuższy staż. Jest to możliwe uwieżcie.
                                  • mila_i Re: mam nadzieję, że się mylę :) 24.11.04, 17:36
                                    Może w Twoim przypadku związek niepełnosprawny-niepełnosprawny jest
                                    realny...Tak jak mówiłam są różne stopnie niepełnosprawności, a niektórzy nie
                                    są w stanie samodzielnie napić się herbaty...Musisz przyznać, że jesteś
                                    fuksiarzem!!! Mam nadzieje, że też mi się ułoży tak jak Tobie! Chociaż narazie
                                    widze to w czarnych kolorach... OD 3 miesięcy chodze do nowej szkoły i owszem z
                                    dziewczynami mam jakiś tak kontakt, ale chłopaki boją się mnie spytać nawet o
                                    to jaką mamy teraz lekcje. Może powiecie mi w jaki sposób mam nawiązać z nimi
                                    jaki kolwiek kontakt???
                                    • wozkarz Re: mam nadzieję, że się mylę :) 24.11.04, 18:29
                                      a ja uwazam ze zwiazek z niepelnosprawna dziewczyna to porazka dla faceta na
                                      wozku:( beznadzieja. nie mogles znalezc zdrowej laski to wziales sie za
                                      dziewczyne na wozku, bo wiedziales ze ona cie nie odrzuci.. a milej wspolczuje
                                      bo wiem co to znaczy jak cie nie akceptuje srodowisko! i nie lubie jak mi ktos
                                      wciska glupot zebym sie nie przejmowal ze znajde kiedys dziewczyne. Odpowiedz
                                      jest jedna. NIE ZNAJDE BO WSZYSTKIE DZIEWCZYNY KTORE MI SIE PODOBAJA MAJA MNIE W
                                      DUPIE, WLASNIE DLATEGO ZE JESTEM INWALIDĄ I NIC TO NIE ZMIENI!

                                      Mantis: Jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma ? odpowiedz sobie na to
                                      pytanie ..
                                      • mila_i Re: mam nadzieję, że się mylę :) 24.11.04, 19:03
                                        wow coraz bardzie konkretne wypowiedzi tu padaja... wozkarz chyba jednak
                                        minimalnie wyolbrzymiasz sytuacje :) ale jednak jestem tego zdania co lepsze...
                                        w koncu z braku laku dobry kit... może mantis kocha tą dziewczynę, ale wydaje
                                        mi się, że wolałby mieć zdrową dziewczynę. Ja osobiście chyba w życiu nie
                                        podjełabym się związku niepełnosprawny - niepełnosprawny... ale jak to mówią
                                        nigdy nie mów nigdy :)
                                        • mantis77 No może mam szczęście 25.11.04, 00:01
                                          Tak mila wiem co to jest niepełnosprawność. Moja luba np. nie uniesie całego
                                          kufla z piwem a jedynie połowę. Mało tego kiedyś może być respirator i szpital.
                                          A może się przeziębić i z powodu choroby umrzeć w ciągu tygodnia. Trudno trzeba
                                          podjąć jakieś ryzyko. Wiem że spędzone z nią chwile są fantastyczne i wiem że
                                          jest ktoś kto mnie kocha. To się liczy nie chcę ideału fizycznego. Cioało się
                                          starzeje ważne jest wnętrze. A co do tego wszystkiego. cóż jakoś byłem w klasie
                                          gdzie było full facetów i jedna dziewczyna i jakoś wolała siedzieć koło mnie.
                                          Wiedziała że jej pomogę w nauce i miała w dupie innych. Takie fakty. Musisz
                                          otworzyć się na innych. Jeśli z koleżankami się dogadujesz to zacznij z nimi
                                          chodzić na impresy itd. Błuśnij intelektem. I zadbaj o siebie (mam nadzieję że
                                          to nie będzie przykra uwaga ale poświęc czas żeby ładnie wyglądać). Moja
                                          dziewczyna mimo że ma słabe ręce zawsze sobie maluje paznokcie i robi makijarz
                                          wie że lubię to. Nie róbmy z siebie oferm tylko do dzieła. Nie ten to inny.
                                          poza tym masz dopiero kilkanaście lat. Ja dziewczyny zacząłem poznawać dopiero
                                          koło 20 a większośc niepełnosprawnych po. Naprawdę będzie jeszcze ten jedyny
                                          uwież mi. Ale nie szukaj na siłę. Ja kiedyś latałem jak "Pies za suką" i to
                                          guzik daje.

                                          Pozdrawiam i życzę powodzenia.

                                          P.S. amoże umieść ogłoszenie www.bopaw.bielbit.com.pl/szukaj1.php Każdy
                                          sposób jest dobry. :-) Aha i poczytaj książkę johna graya "Marsjanie i
                                          wenusjanki na randce." Fajna pozycja.
                                          • mila_i Re: No może mam szczęście 25.11.04, 13:05
                                            Mantis akurat o tym, że mam dbać o siebie nie trzeba mi przypominać...Przecież
                                            jak się jest na wózku to nie znaczy, że trzeba wyglądać jak idź po wino i nie
                                            wracaj...Lekki makijaż i pomalowane paznokcie to u mnie norma!! A na imprezy
                                            chodze od zawsze i faktycznie mi to ułatwia kontakt z innymi... (wiadomo, że po
                                            piwku jest się bardziej otwartym na znajomości) Wydaje mi się, że wózkarz nie
                                            jest mazgajem tylko złapał doła i świetnie rozumiem dlaczego... Fajnie, że masz
                                            takie optymistyczne podejście do życia!!! Mam nadzieję, że będe miała takiego
                                            fuksa jak Ty !!! Twoja dziewczyna chyba jest podobnie sprawna fizycznie jak
                                            ja... To mi dało sporą nadzieję :) Wózkarz może masz faktycznie zbyt duże
                                            wymagania, albo zadajesz się z jakimś laskami co świecą tyłkiem i silikonowymi
                                            cyckami, a w głowie pustka :)
                                      • mantis77 Co za mazgaj. 24.11.04, 23:53
                                        No to proszę bardzo PKP jeździ punktualnie. Na tory i poczekaj na najbliższy
                                        ekspres. Ponoć nie boli. Skoro już się skreśliłeś. Jak chcesz seksu to sa
                                        agencje. powiedziałem kiedyś że tam pójdę jak do 30 nie znajdę dziewczyny i
                                        jakoś obietnicy nie muszę spełniać. Kocham ją i ona mnie i to jest
                                        najważniejsze. Można marzyć o mercedesie i się nigdy nie dorobić lepiej kupić
                                        malucha i wiedzieć co to jest kierowanie autem. Twój wybór. Ale nie pier.... mi
                                        że to było dlatego że nie mogłem niekogo znaleźć. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi
                                        i tak się złożyło że ona miała nadzieję na związek z sprawnym facetem a ja z
                                        sprawną laską. Obojgu nam nie wyszło i się zaczęliśmy pocieszać. Aż nić
                                        bratersko-siostrzana (traktowałem ją jak siostrę) pękla i ją przekroczyliśmy.
                                        teraz nie żałuję tej decyzji. Właśnie wyszedł ode mnie kolega. Jest o kulach ma
                                        sprawną żonę od 3 lat. ........ Właśnie się rozwodzą. Było jak w bajce. Więc
                                        się zastanów czy chcesz się użalać jak tak to proszę bardzo ale kobiety chcą
                                        faceta z jajami a nie smęciarza "O boze nic mi nie wysło. Jaki ja biedny jestem
                                        bo na wózku. Ja juz nigdy nie znajde dziewyny buuuuuu." Ale z Ciebie mazgaj.
                                        • mila_i Re: Co za mazgaj. 25.11.04, 13:11
                                          Mantis akurat o tym, że mam dbać o siebie nie trzeba mi przypominać...Przecież
                                          jak się jest na wózku to nie znaczy, że trzeba wyglądać jak idź po wino i nie
                                          wracaj...Lekki makijaż i pomalowane paznokcie to u mnie norma!! A na imprezy
                                          chodze od zawsze i faktycznie mi to ułatwia kontakt z innymi... (wiadomo, że po
                                          piwku jest się bardziej otwartym na znajomości) Wydaje mi się, że wózkarz nie
                                          jest mazgajem tylko złapał doła i świetnie rozumiem dlaczego... Fajnie, że masz
                                          takie optymistyczne podejście do życia!!! Mam nadzieję, że będe miała takiego
                                          fuksa jak Ty !!! Twoja dziewczyna chyba jest podobnie sprawna fizycznie jak
                                          ja... To mi dało sporą nadzieję :) Wózkarz może masz faktycznie zbyt duże
                                          wymagania, albo zadajesz się z jakimś laskami co świecą tyłkiem i silikonowymi
                                          cyckami, a w głowie pustka :)
                                          • mila_i Re: Co za mazgaj. 26.11.04, 19:25
                                            mam takie jedno pytanko do wózkarza...Jeszcze nigdy nie miałeś dziewczyny
                                            (nawet kilka dni) ?? Mantis, a ta dziewczyna, z którą jesteś to Twoja pierwsza
                                            dziewczyna?? Wózkarz próbowałeś kiedyś znajomości przez internet?? Mi się
                                            wydaje, że to jedyny sposób zdobycia przyjaźni !!! Najważniejsze,żebyś zawsze
                                            był sobą i nie użalał się nad sobą...Ja dzięki Mantisowi zrozumiałam, że trzeba
                                            wierzyć w siebie :) wow jakie mądre słowa :D
                                              • mila_i Re: Co za mazgaj. 26.11.04, 20:20
                                                wiesz co ja Cię nie rozumiem. Myślisz, że poznasz jakąś dziewczynę i od razu
                                                skoczy z Tobą do łóżka, a później zostanie Twoją żoną? Powiem Ci, że w ten
                                                sposób obrażasz dziewczyny i odpychasz je od siebie...Pamiętaj, że są stopnie
                                                znajomości, których się nie da przeszkoczyć (koleżeństwo, przyjaźń i dopiero
                                                MIŁOŚĆ)Internet jest najwiekszą szansą niepełnosprawnych. Rozmawiasz z osobą i
                                                nie widzicie się na wzajem. Jeśli spodoba się jej Twój charakter i styl bycia,
                                                jeśli jej czymś zaimponujesz to później masz dużą szansę, że wózek jej nie
                                                wystraszy !!! Naprawde zacznij od przyjaźni...Ja mam 16 lat, ale jakieś bliższe
                                                znajomości i przyjaźnie mam za sobą...Może zbyt jasno mówisz laską czego
                                                oczekujesz !!! Co Ty na to??
                                                • mantis77 Podpisuję się rękoma obiema i kółeczkami 27.11.04, 00:27
                                                  No sam bym tego lepiej nie napisał. Dobrze że to Ty Mila napisałaś bo jakbym ja
                                                  napisał to by się wózkarz obraził. Nie chcę mu dopiec bo mnie to tak naprawdę
                                                  wisi. Tylko nie można siedzieć z założonymi rękoma i czekać na królewnę lub się
                                                  litować i brać na litość.

                                                  Powiem wam jak było. Do 20 lat to chyba nie miałem żadnej dziewczyny i o żadną
                                                  nie zabiegałem bo nie widziałem szansy. Ale koleżanki jakieś tam były ale żadko
                                                  widywane. Moje wykształcenie temu nie sprzyjało bo kończyłem elektronikę więc
                                                  raczej zawód męski. Ale koło 20 zacząłem się uganiać. Ale byłem za "szybki
                                                  bill" Ja to chciałem odrazu "Chcesz chodzić ze mną czy nie?" I też dostawałem
                                                  odpowiedzi jakie dostawałem. A wogóle pierwsza dziewczyna co mi się podobała to
                                                  była dziewczyna na wózku. Ale nie wypaliło i nie żałuję. Ona nawet nie
                                                  wiedziała że się zakochałem bo bałem się powiedzieć. Innym mówiłem ale nie
                                                  działało. Zostały moimi koleżankami i tyle. Przecież ich nie zmuszę do miłości.
                                                  A moją obecną dziewczynę znam chyba od 8 roku życia (może 10) ale mieliśmy się
                                                  centralnie gdzieś. Mało tego ja jej poprostu nie lubiłem (bo jej nie znałem a
                                                  tylko sugerowałem się pobieżnie) I nastał czas że się zaczęliśmy spotykać na
                                                  różnych imprezach. Gadka szmatka i zaczęliśmy więcej o sobie wiedzieć i
                                                  rozmawiać. Potem ja się zacząłem jej radzić jak na mnie dziewczyny patrzą i jak
                                                  się ubrać i takie tam. Potrzebowałem jej kobiecego zdania żeby wiedzieć jak
                                                  robić wrażenie na koleżance (Chciałem żeby była moją dziewczyną) Ona mnie się
                                                  pytała jak facet zareaguje jak mu powie to czy tamto bo miała oko na jednego
                                                  chłopaka. Oboje "polowaliśmy" na sprawnych a wyszło tak że oboje dostaliśmy
                                                  kosza i zaczęlismy się pocieszać i rozumieliśmy się nawzajem i gdzieś (chyba z
                                                  jej strony) padła propozycja czy byśmy nie spróbowali. Ja nie chciałem leczyć
                                                  ran w sercu kolejną miłością i zastanawiałem się tydzień czy przekroczyć tę
                                                  barierę i rozwinąć naszą znajomość w coś więcej (znaliśmy się już bardzo dobrze
                                                  i kochałem ją jak siostrę) i w końcu to przełamaliśmy. Zaczęliśmy mnóstwo gadać
                                                  o tym a co będzie dalej i stwierrdziliśmy że tak chcemy być razem. A teraz nie
                                                  możemy być bez siebie. Właśnie jej kupiłem prezent na półtora roku. Bo przypada
                                                  na koniec listopada. Aha żeby było śmieszniej to latałem najczęściej za
                                                  dziewczynami które były jej opiekunkami i tak to się skończyło. Patrzyłem nie w
                                                  tę stronę.

                                                  Powiem wam że lepiej dostać kosza niż się męczyć (z jedną się męczyłem pół
                                                  roku). Człowiek nie wie o co jej chodzi. Bo niby nie chce ale przychodzi do
                                                  Ciebie co czwartek. Dowiadujesz się że ma twoje zdjęcie na biurku. Każe ci
                                                  zamykać oczy i karmi chipsami itd. itp. A ja latałem na uczelnię czekałem z
                                                  różyczką po egzaminie itp. Ale to dupa była bo nic nie wyszło. Było zbyt na
                                                  siłę. Ja chciałem a ona jednak nie. Po pół roku zapytałem i
                                                  usłyszałem "zostańmy przyjaciółmi" A teraz wiem że wogóle nic nie miała do mnie
                                                  tylko bała się mi powiedzieć.

                                                  Niestety MY niepełnosprawni mamy mniej takich doświadczeń damsko-męskich i
                                                  jesteśmy wyczuleni na każdy gest i potrafimy się zakochać bo ktoś nam da
                                                  kwiatek lub będzie nas karmił czekoladką. Musicie uważać, bo czasem to
                                                  zauroczenie.

                                                  A teraz co do internetu. Mila ma rację mamy przewagę wtedy bo nas nie widać. Ja
                                                  jak nie byłem z moją dziewczyną to siadałem do kompa i na czatach gadałem i
                                                  gadałem. I nawet się z jedną dziewczyną spotkałem ale nic nie wyszło. Natomiast
                                                  kolega prawdopodbnie będzie się żenił niedługo i jest na wózku dziewczynę ma
                                                  pełnosprawną i są już jakieś 3 lata ze sobą a poznał ją przez internet. Nasze
                                                  szanse są większe w internecie. proponuję mówić przed spotkaniem że się jest na
                                                  wózku ale jak już tamta osoba cię bliżej pozna (zainteresowanie itp.). Kiedyś
                                                  mi koleżanka powiedziała że nie wie jak mi pomóc znaleźć dziewczynę ale wie że
                                                  muszę znaeźć to coś czego nie umieją inni żeby błyszczeć. I znalazłem to i
                                                  piszę wiersze. A w życiu bym tego u siebie nie podejrzewał. I powiem Ci że na
                                                  to dziewczyny "leciały" i nawet jak mówiłem potem że jeżdżę na wózku to nie
                                                  zrywały kontaktu przez internet. Może ty masz talent do grafiki komputerowej i
                                                  laskom takie grafiki przesyłaj no nie wiem znajdź coś w czym jesteś dobry co
                                                  cię pasjonuje. Może coś z dziedziny sportu. Mam kolegę na wózku co zna zawsze
                                                  wszystkie wyniki polskiej ligi i składy wszystkich polskich zespołów
                                                  piłkarskich. Nie jeden Pełnosprawny "kibic" mu do pięt nie dorasta w tej
                                                  dziedzinie.

                                                  Tak więc mimo że Mila ma 16 lat jest jak widzę dojżałą dziewczyną i dobrze
                                                  myśli. Generalnie wyjść z domu i walczyć o swoje a druga połówka sama się
                                                  znajdzie.

                                                  Pozdrawiam i na koniec mój wierszyk.

                                                  Miłość

                                                  Miłość jest jak woda,
                                                  Którą się do kwiatu życia doda.
                                                  Kwiat wtedy rozkwita i nęci płatkami,
                                                  A w koło tryska swymi kolorami.
                                                  Coraz bardziej i bardziej ładnieje,
                                                  A w koło jakby się cieplej dzieje.
                                                  Lecz gdy nie ma miłości, choć cienia,
                                                  To kwiat się w suchy badyl zmienia.
                                                  Robi się czarny i skręca,
                                                  A swym widokiem do siebie zniechęca.
                                                  Nie usiądzie już na nim żaden z motyli,
                                                  I nikt go już nigdy nie zapyli.
                                                  Uschnie samotnie i zgnije w glebie,
                                                  Będąc przestrogą także dla ciebie.
                                                  Dlatego miłość bierz i miłość dawaj,
                                                  A robić tego nigdy nie przestawaj.
                                                  Bo może to ty ożywisz ten kwiat,
                                                  Który będzie ci wierny przez wiele lat.
                                                  Pij też wodę, bo ktoś inny ci ją dawać może,
                                                  I to ty rozkwitniesz w swoim kolorze.
                                                  Będziecie się wtedy razem wodą dzielić,
                                                  I przez całe życie weselić.
                                                  Nikt wtedy nie uschnie i nie zgnije,
                                                  I całe swoje życie dobrze przeżyje.
                                                  I to już koniec wiersza tego,
                                                  Może wyniknie z niego coś dobrego.

                                                  • mila_i Re: Podpisuję się rękoma obiema i kółeczkami 27.11.04, 13:14
                                                    nonono....szczerze powiem, że mnie troszke zatkało po tej opowieści...Mantis
                                                    jeśli to prawda co piszesz to naprawde jesteś szczęściarzem...Powiem szczerze,
                                                    że trudno uwierzyć w to co piszesz...To troszke brzmi jak dobry film z tvn :)
                                                    Tylko, że to co piszesz jest bardzo mądre...Myślałam, że Ty skończyłeś jakąś
                                                    psychologie...A tymi wierszami to napewno nieźle przyciągasz laski :) Ja
                                                    osobiście uwielbiam wiersze...Jeśli nie masz nic przeciwko to chętnie
                                                    przeczytałabym jeszcze jakieś Twoje wiersze...Co Ty na to??
                                                  • mantis77 To nie bajka 27.11.04, 14:01
                                                    Nie no to nie jest bajeczka (niestety a może stety), Iżycie we dwoje nie jest
                                                    łatwe (co tydzień trzeba kogos prosić żeby przywiózł moją Agusię do mnie, a jej
                                                    mama jest na NIE) ale ja zawsze byłem typem optymistycznego romantyka. Niestety
                                                    takie podejście w czasach gdzie ludzie latają za kasą jest trudne i często
                                                    dostaje się po d.... Ale Gdy pytałem kolezanki czy powinienem się zmienić na
                                                    bardziej "macho" wszystkie mówiły nie. Choc wydawało mi się ze bycie tym kim
                                                    jestem nie ma sensu. Ale jednak ma sens i nie chodzi o romantyzm, tylko o bycie
                                                    sobą. To tyle jeszcze apropos mnie a jeśli chcesz znaleźć jeszcze jakiś
                                                    wierszyk to wejdź tutaj.

                                                    republika.pl/sonda_poznan
                                                    Sam to kiedyś stworzyłem ale troszkę kuleje bo nie mam czasu na aktualizację.
                                      • szimi80 Re: mam nadzieję, że się mylę :) 27.11.04, 14:15
                                        wozkarz napisał:

                                        > a ja uwazam ze zwiazek z niepelnosprawna dziewczyna to porazka dla faceta na
                                        > wozku:( beznadzieja. nie mogles znalezc zdrowej laski to wziales sie za
                                        > dziewczyne na wozku, bo wiedziales ze ona cie nie odrzuci.. a milej wspolczuje
                                        > bo wiem co to znaczy jak cie nie akceptuje srodowisko! i nie lubie jak mi ktos
                                        > wciska glupot zebym sie nie przejmowal ze znajde kiedys dziewczyne. Odpowiedz
                                        > jest jedna. NIE ZNAJDE BO WSZYSTKIE DZIEWCZYNY KTORE MI SIE PODOBAJA MAJA
                                        MNIE
                                        > W
                                        > DUPIE, WLASNIE DLATEGO ZE JESTEM INWALIDĄ I NIC TO NIE ZMIENI!
                                        >
                                        > Mantis: Jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma ? odpowiedz sobie na
                                        t
                                        > o
                                        > pytanie ..
                                        dawno mnie tu nie było i widze że wątek się rozwinął!!!! jednak jestem
                                        zbulwersowany twoimi wypowiedziami palancie ty jesteś bezmózgi jeśli wg ciebie
                                        związek z niepełnosprawną dziewczyną dla faceta na wózku jest porażką;
                                        człowieku jesteś debilem każdy ma prawo do szczęścia bez względu na wszystko a
                                        ty to prawo odbierasz ludziom i dodatkowo ich obrażasz.... jesteś głupi w swoim
                                        myśleniu prostaku
                                  • robertmar1 To nie tak 12.02.05, 16:14
                                    Nie zgadzam się z tym. Każdy związek polega na tym, że "widziały gały co
                                    brały". To jest niezależne od tego czy wiążą się ludzie pełno-, czy
                                    niepełnosprawni, czy jest to związek mieszany. Nie istnieje coś takiego jak
                                    uczucie polegające tylko na uczuciu. Tutaj obie strony muszą z siebie coś dać.
                                    To jest tak jak do czwartoligowej drużyny przychodzi pierwszoligowy trener.
                                    Obie strony wiedzą, że od razu Ligi Mistrzów nie wygrają i na początku dochodzi
                                    do oczywistych nieporozumień, ale obustronne zaangażowanie w końcu przynosi
                                    jakiś efekt, z którego wszyscy odnoszą satysfakcję. Rozumiesz?
                  • crazy_syla Re: zycie seksualne osob niepelnosprawnych? 28.03.05, 21:24
                    Witam jestem tu po razpierwszy i chcialam powiedziec ze ludzie naprawde sa
                    dziwni boja sie takich osob jak my , kiedys chcialam sprawdzic czy mam okazje
                    poznac faceta przez internet wiec postanowilam sie zalogowac na stronce z
                    randkami oczywiscie dalam fotki , jakie bylo moje zdziwienie gdy w pierwszym
                    dniu napisalo do mnie 20 facetow, oczywiscie z tego mozna bylo wybrac z 5 osob
                    sensownych reszta pisala tylko zaproszenia na sex itd.. potem byly fajne
                    rozmowy na gg do momentu gdy mowilam ze jestem niepelnosprawna i wiecie co do
                    tej pory nikt sie nie odezwal, szczeze to trace nadzieje ze sa jeszcze
                    tolerancyjni ludzie-pozdrawiam
                    • mantis77 Zawsze tak jest było i będzie 30.03.05, 23:38
                      Ale trzeba próbować dalej. A skoro nie zrozumieli i się spotkać nie chcieli to
                      nie byli tego spotkania warci. Ja też tak poznałem dziewczynę i "nie wymiękła"
                      mimo że skonczyło się na jednym spotkaniu i gadkach przez GG to szanują ją że
                      się chciała spotkać. A teraz mam dziewczynę więc nie szukam. Poszukaj może w
                      swoim najbliższym gronie. Czasem szukamy dlako a znajdujemy blisko.
                      --
                      Beer or not to beer?
                        • mantis77 Właściwie inna rada 07.04.05, 23:07
                          Dam inną radę starą jak świat. Przestań szukać a sama Cię znajdzie. Ale
                          oczywiście wychodź między ludzi bo niby jak ma Cię znaleźć jak Cię nie będzie
                          widzieć :-) I trzymaj się dobrze. na pewno znajdziesz ja też kiedyś wpadłem w
                          zwątpienie.
                          --
                          Beer or not to beer?
                          • buffy79 Re: Właściwie inna rada 09.04.05, 09:57
                            Mantis77 ma racje, gdy sie szuka na siłe to na 100% sie nie znajdzie!!!

                            Mojego męża znalazłam w tak nietypowym i nieoczekiwanym momencie mojego życia
                            że az sama sie dziwię że go znalazłam:)
                            Szukanie na siłe po imprezach przez internet to dla mnie bzdura... czasami
                            wystarczy na kogos spojrzeć i już sie wie, że to ta osoba:)

                            "Oczekiwanie wyznacza godziny radosći w moim życiu"
                            przepraszam autora nie znam:(
                            • mantis77 Tylko dodam 10.04.05, 01:34
                              Dodam że moją dziewczyną jest moja była przyjaciółka. Piszę była choć ona dla
                              mnie jest. Przyjaciółką, kobietą, Dzieczyną, kochanką itd. mógłbym wymieniać.
                              Kiedyś mówiłem że jest moją siostrzyczką ale odkąd jesteśmy razem to już nią
                              nie jest bo przecież sypianie ze siostrą to kazirodztwo :-)

                              A poza tym to swoje "podboje miłosne" mogę porównać do biegania jak piesek za
                              suczką. poprostu się narzucałem i nic nie wychodziło. A robiąc tak nie
                              zauważałem tej osoby najbliżej mnie.

                              Polecam komedię "Ten pierwszy raz" chyba tak się nazywała, wiem że po angielsku
                              było to "Trojan war"
                              --
                              Beer or not to beer?
            • mantis77 Uważam że tak 12.04.05, 01:24
              Choć nie bezpośrednio. przekazuję moj tok rozumowania.

              Seks musi być z miłością bo coż znaczy zeks bez miłości? To jak picie piwa
              które nie ma pianki.

              A więc skoro seks z miłością to musi ta miłość istnieć. A prawdziwa miłość to
              taka gdzie decydujemy się na całe życie bez żadnego przymusu.

              A więc miłość to taka gdzie dwoje osób zaczyna stanowić zaczątek rodziny.

              Podsumowując seks=rodzina.

              A rodzina w perspektywie czasu chciałaby sie powiększyć.

              A więc seks = rodzina = dzieci.

              Oczywiście nie każdy seks musi być zwiazany z poczęciem dziecka ale seks dla
              seksu to jak wspomniałem piwo bez pianki. MUSI BYĆ MIŁOŚĆ.
              --
              Beer or not to beer?
              • buffy79 Re: Uważam że tak 12.04.05, 08:48
                Róznie to bywa z tym sexem i miłościa: jedni tak wolą, inni nie maja wyboru...

                Osobiscie tez uważam że sex z miłościa całkiem inaczej smakuje i nie oszukujmy
                sie sex osób niepełnosprawnych zawsze bedzie z deko róznił sie od sexu osób
                zdrowwych. Przede wszystkim ze strony fizycznj.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka