dazy9
08.01.06, 11:53
Chciałam się wypowiedzieć, zeby wszyscy lekarze przeczytali ile w ich
sercach jest bezduszności. Mam w sąsiedztwie osobę niepełnosprawna, Jako małe
dziecko w czsie wojny trafiony pocisk pozbawił jej nogi.Od dziecka została
kaleką.
Później trochu pracowała szyjąc , w chwili obecnej ma najniższą emeryturę
już za 2 miesiące skończy 75 lat i dostanie w końcu ten zasiłek
pielęgnacyjny. Osoba ta jest schorowaną kobietą kręgosłup i cała miednica
powichrowana , bo wiadomo od dziecka na protezie, serce też kiepskie wysokie
ciśnienie i w dodatku depresja. Skazana jest na ludzką pomoc w robieniu
zakupów, sprzątaniu,i innych czynnościach.Sama by sobie nie radziła.
Ale cóz kiedy my ludzie z osiedla chcieliśmy jej pomóc składając wniosek o
zasiłek pielęgnacyjny, to orzecznicy jej tego prawa odmówili. Bolesne jest
dla niej i dla nas mieszkańców ten fakt, bo są przypadki gdzie ludzie z
mniejszą niepełnosprawnością poruszając się normalnie na własnych nogach ten
zasiłek pobieraja,Piszę o tym niech ludzie wiedzą jak w Rzeszowie orzecznicy
orzekaja, i jakie ich serca są kamienne.