Dodaj do ulubionych

masz dziecko niepelnosprawne i...

18.02.06, 21:36
trzymasz je w domu i sam/a dbasz o jego rozwoj.Dlaczego nie uprawia zadnego
sportu? Sa wspaniale organizacje zrzeszajace takie dzieci, hartujace ich
ducha,psychike, gdzie nie tylko pokonuja swoje slabosci ale poznja innych ,
ktorzy te slabosci pokonali.Tu status majatkowy nie jest problemem, wiec
gdzie sa ten dzieci?
Obserwuj wątek
    • jaagna Re: masz dziecko niepelnosprawne i... 20.02.06, 09:39
      Przykro mi to pisać, ale pierdoły gadasz.

      Ile znasz osób niepelnosprawnych, czy naprawdę wiesz, jak żyje osoba niepełnosprawna? Zmieniałaś jej pieluchy, wycierałas zapaskudzony tyłek, karmiłaś, wycierałaś ślinę? Wnosiłaś na właśnych rękach do wanny? Namów do uprawiania sportu osobę sparaliżowaną.
      Zastanów się lepiej, co piszesz

      Jestem osobą niepełnosprawną od urodzenia. Jedynym sportem, jaki mogę uprawiać, to szachy.

      Jakie organizacje masz na myśli??? Podziel się adresami. Status majątkowy się nieliczy??? HAHAHAHAHAHA!!! Pomyślę o sporcie (szachy oczywiście), gdy starczy mi pieniedzy na życie (bo o dojazdach nie myślę - szanowna organizacja sama mnie dostarczy na miejsce, prawda??)

      Stuknij się, proszę, czymś ciężkim w mózgownicę - może wtedy zaczniesz myśleć.
      Taaaa... matki są takie zaborcze! I same chcą troszczyć się o rozwój dziecka niepełnosprawnego! jejejejejejej... aleś mądra...
      • boz75 Re: masz dziecko niepelnosprawne i... 21.02.06, 20:21
        ...dziekuje za cieple slowa.
        Tak, jestem matka niepełnosprawnego syna/amputacja prawej nogi po przebytej
        chorobie nowotworowej/, tak, znam wiele osob niepelnosprawnych, moj syn jezdzi
        na nartach wraz z osobami niedowidzacymi i sparalizowanymi- ich sprzet nazywa
        sie mono ski i z wieloma innymi.
        Polski Zwiazek Sportu Niepelnosprawnych "Start" z siedzibami w wielu miastach
        woj.
        Wiem ze sa rozne stopnie niepelnosprawnosci ale prosze uczciwie napiszcie, czy
        naprawde jestescie skazani tylko na szachy...?
        • tanczykiewiczowna Re: masz dziecko niepelnosprawne i... 22.02.06, 00:04
          jedna noga to nie wyrok, znam faceta po potrojnej amputacji i nie stac go na
          wyjazdy... trzeba doplacic okolo 2tys. złotych za wyjazd specjalnej troski.
          Co do pana powyżej, wie pani czy on nie jest np. chory na zrzeszotnienie kosci?
          Moze porusza tylko palcami... takich Start nie zabiera, bo po co...

          Wszystko jest przykre ale prawdziwe.

          Wiec skoro mamusia ma tą kasę... to gratuluję.

          A po drugie synek jest młody, jak skonczy 25 lat to pogadamy... wtedy już nie
          będzie mozliwosci wyjazdow ze startu ,jako dziecko niepelnosprawne, bez doplaty...

          Teoretyczując... pani syn nie ma problemow z komunikacją miedzyludzka, większych
          problemow (ale nie wykluczam ze ma problem) z chodzeniem, akceptacja
          spoleczną... Jest niejako normalny, noga zastąpiona protezą i na takim turnusie
          poradzi sobnie znakomicie... Proszę się rozejrzec poza syna. Naprawde...
          widziałam tyle nieszczęscia ze amputacja to kropla w morzu.

          Uczciwie: są ludzie skazani na szachy... pozdrawiam
        • jaagna Re: masz dziecko niepelnosprawne i... 22.02.06, 08:12
          Ależ proszę bardzo - zawsze gotowa jestem podzielić się swoimi spostrzeżeniami i ściągnąć marzycieli na ziemię.
          Zareagowałam bardzo emocjonalnie, przepraszam Cię - ale Twój apel odebrałam jako policzek. Nie raz już słyszałam od życzliwych osób: nooo, spróbuj, moze dasz radę, trzeba tylko chcieć.Ale wierz mi, czasami bardzo się chce, ale po prostu NIE MOŻNA. Nie dla każdego sport to zdrowie. I wtedy rzeczywiście pozostają tylko szachy.
          Gratuluję syna i wyjścia z poważnej choroby naprawdę niewielkim kosztem - amputacja nogi to tragedia dla dziecka i jego rodziny, ale nie przekreśla jego życiowych mozliwości.
          Mam 36 lat, jestem kobietą (to do tanczykiewiczowny ;-)), państwo/organizacje były mną zainteresowane (jako tako,bo też nie bardzo), gdy byłam dzieckiem. Teraz - radź sobie sama. Wierz mi: łatwiej być niepełnosprawnym dzieckiem, niz niepełnosprawnym dorosłym. Taki obchodzi już tylko własną rodzinę.
          Mam tylko rodziców: Mama jest juz na emeryturze (ponieważ musiała się mną zajmować - jako dzieckiem sprecjalnej troski - i pracowała naprawdę krótko - dostaje nieco ponad 700 zł emerytury), Tato niedługo przejdzie na wcześniejszą emeryturę. Więc na nich liczyć nie mogę (czy wogóle wypada całe zycie byc na utrzymaniu rodziców?).
          Nawet gdybym była w miarę sprawna (bo rzeczywiście mam niedawno zdiagnozowaną zaawansowaną osteoporozę, ale to tylko niewielki "bonus" do głownego schorzenia układu kostnego), to zwyczajnie NIE STAĆ MNIE NA WYJAZD. Płacić trzeba za turnus - to normalne, a dojazd? W moim przypadku pociąg czy autobus nie wchodzi w grę (m.in. nie jestem w stanie podnieść nogi, by wejść na stopień, nikt mi w tym nie może pomóc, bo zwyczajnie mnie BOLI i zbyt duży ruch w tym zakresie moze skończyć się niemiło) - musi być przystosowany samochód. A kto to da mi za darmo??? Wierz mi - naprawdę NIKT.
          Chętnie wyrwałabym się z domu na jakiś czas - nie mogę uprawiać sportu (chyba że właśnie szachy), ale chciałabym chociaż posiedzieć na dworze, popatrzeć na inne niż miejskie krajobrazy. I takich osób jak ja jest naprawedę dużo - dla nas sport istnieje tylko jako program telewizyjny.
          Szczerze życzę Twojemu synowi powodzenia w życiu. I cieszę sie, że jest w stanie nie tylko uprawiać sporty,ale i wieść normalne zycie, a jego Rodziców stać na zorganizowanie mu wypoczynku.
        • july.29 Re: masz dziecko niepelnosprawne i... 22.02.06, 08:17
          boz75 napisała:

          trzymasz je w domu i sam/a dbasz o jego rozwoj.Dlaczego nie uprawia zadnego
          sportu?
          ......
          wiec gdzie sa ten dzieci?

          ------
          znam wiele osob niepelnosprawnych, moj syn jezdzi
          na nartach wraz z osobami niedowidzacymi i sparalizowanymi (...) i z wieloma
          innymi.

          ----
          W tych postach jest jakaś sprzeczność. Pytasz, gdzie są te dzieci, a z drugiej
          strony twierdzisz, że syn jeździ z wieloma niepełnosprawnymi osobami.
          Myślę, że gdyby Twój pierwszy post nie był taki "natarczywy", dyskujsa byłaby
          spokojniejsza.

          j.
          • polityk3 Re: masz dziecko niepelnosprawne i... 22.02.06, 14:57
            Rzeczywiście, dyskusja jest bardzo emocjonalna. Nie jest prawdą, że czy bedąc
            niepełnosprawnym dzieckiem czy dorosłym trzeba mieć mnóstwo pieniędzy, żeby
            gdzieś wyjechać. Sama organizuje obozy dla niepełnosprawnych za 100- 250 zl
            i....... nie ma chętnych. Przez 3 lata probuje znależć grupę 20 dzieci czy
            młodzieży i zorganizować jakiś ciekawy oboz sportowy dla nich i nie zebrało się
            nawet 10 chętnych do 18 roku życia..z dorosłymi jest tylko trochę
            lepiej...mogłabym organizować 4 -5 obozów...organizuje 1 najwiecej 2 rocznie bo
            nie ma chętnych.........
            www.tacysami.org.pl
            • jaagna Re: masz dziecko niepelnosprawne i... 22.02.06, 18:49
              Polityk3, chętnie pojechałabym na jakiś obóz za kwotę, którą podałaś. Jestem "dużo starszą młodzieżą" - mam 36 lat. Czy też bym mogła? Ale, niestety, musiałabym mieć przystosowany pokój dla potrzeb osoby niepełnosprawnej ruchowo (parter bez schodów lub piętro z windą, łazienka bez barier: prysznic na poziomie podłogi, tzn. wchodzę do nie go nie podnosząc nogi do góry czyli nie tradycyjny brodzik czy wanna). Czy otoczenie tez jest przyjazne osobie źle chodzącej, czy są ławki, w miarę łatwe ścieżki?
              Napisałam w poprzednim poście, ze moje wyjazdy rehabilitacyjne są drogie. Bo takie są! Wynajęcie pokoju przystosowanego dla osoby niesprawnej ruchowo JEST DROŻSZE, nazywają to "podwyższonym standardem", więc płacę za ten luksus ok. 30% więcej niż za "normalny" pokój.
              Byłabym wdzieczna za odpowiedź.
    • piesfafik Re: masz dziecko niepelnosprawne i... 22.02.06, 20:04
      Nieplenosprawnym w Polsce jestwystarczasjaco trudno i chyba raczej nalezy
      zewrzec szeregi a nie klocic sie miedzy soba.
      Nie widze nic zlego w zachecaniu dzieci niepelnosprawnych do wiekszej
      aktywnosci fizycznej. Z tego co widze wiele z nich jest "chowane pod kloszem" i
      zniechecane do niezaleznosci przez nadopiekuncze rodziny, sluzbe zdrowia itp.
      Ci bardziej "sprawni niepelnosprawni" przecieraja szlaki tym co maja wieksze
      problemy. Ci co maja wiecej sily i energii moga i powinni walczyc o prawa tych
      co maja tych sil mniej. Moja corka uzywa wozka recznego i jest dosc silna i
      wysportowana. Wielu jej przyjaciol jezdzi na wozkach elektrycznych. Mimo ze
      jest ja na pewno latwiej jest w stanie rozumiec ich problemy lepiej niz ci
      ktorzy sa w pelni sprawni.
    • mantis77 Wszyscy mają rację i nikt zarazem. 22.02.06, 21:31
      Niektórzy mnie na forum znają z moich tekstów inni nie. Ja uważam, że:
      1. Matki są przewrażliwione i nie puszczają dzieci.
      2. są dyscypliny które nie są szachami np "Boccia" gdzie można ją uprawiać
      nawet z 4 kończynowym porażaniem "Sam widziałem na turnusach w Wągrowcu"
      3. Jeśli chodzi o dzieci (a taki jest główny watek tego forum) nie trzeba kasy
      wiele lub wogóle.
      4. Nie trzeba kasy bo przecież MOPRy Czy też PCPRy dofinansowują obozy.
      5. Jest wiele organizacji pozarządowych (sam udzielam się w kilku)
      6. Jeśli nie ma klubu spotowego w danej miejscowości to trzeba założyć samemu
      to nie jest trudne (sam zakładałem więc wiem).
      7. Zgadzam zię że dorośli mają gorzej bo:
      a) Sponsor powie że masz człowieku rentę lub pracujesz
      b) Nikt nie bierze pod uwagę że są zwiększone wydatki
      8. Stworzenie obozu za 100-200zł nie jest możliwe w ośrodku z wpisem do
      rejsetru itd. Chyba że to obóz pod namiotami z wspólną "wrzutką do gara"
      Pytanie kto wtedy weźmie odpowiedzialność za wypadki itp. poza tym obsługa
      medyczna itp. No chyba że są sponsorzy to OK. Ja mówię o koszcie na jedną osobę.
      9. "Moje" stowarzyszenie organizuje co roku obozy za około 1500zł
      (niepełnosprawny plus opiekun) na dwa tygodnie, zawsze w ośrodku z łazienką i
      murowanym. Trzeba sprawnie szukac ośrodków i negocjować (w grupie taniej).
      10. Większość rzeczy wynika z lenistwa bo komuś się nie chce nawet maila wysłać
      czy podnieść telefonu i zadzwonić.
      11. Wychowywanie pod klowszem doprowadza że dzieci (a własciwie młodzież) w
      szkole licealnej nie zna tabliczki mnożenia bo miała "popuszczone wodze" w
      szkole integracyjnej (bo dziecko biedne to się nie musi mocno starać). Wiem z
      doświadczenia bo pracuję aktualnie w szkole.
      12. Prawda, że START popiera młodych lub wyjazdy indywidualne gdzie może się
      podczepić jakiś "działacz". Gdy ma się wiek juniora lub seniora to się już
      lekko olewa. Preferencje w kategoriach dziecięcyh i młodzikach. Dojazdy na
      treningi też tylko do czasu. Wielkie cięcia finansowe.
      13. Można zrobić wiele tylko trzeba chcieć.

      Mantis
      Lat 29 pracujący jako nauczyciel w szkole dla niepełnosprawnych i dorabiający
      jako webmaster. Dwókrotny mistrz polski w kategori duo w tańcu na wózkach.
      Współzałożyciel stowarzyszenia CREO i klubu "Twister-Poznań". Od urodzenia
      jeżdzący na wózku (przepuklina oponowo-rdzeniowa).

      Odwiedzone kraje: Czechy, Austra, Francja, Holandia, Belgia, Niemcy, Szwecja,
      Dania, Litwa.

      W polsce większe duże miasta do zwiedzenia zostały Góry Świętokrzyskie i
      Bieszczady.

      Aha na koniec pieniądze. Mieszkam z matką także niepełnosprawną która jest na
      rencie. Ja mam rentę i dorabiam (pracuję dopiero od grudnia wcześniej
      studiowałem) Ojciec zmarł w październiku 2005 i także miał rentę. Brat
      wyjechał "za pracą" do anglii.

      Dziewczyna niepełnosprawna podobnie jak ja na wózku z tym że tylko zostaje
      akumulatorowy (rdzeniowy zanik mięśni)

      To tyle. Możemy dyskutować dalej co się da a czego nie da i z jakimi finansami.
      • polityk3 Re: Wszyscy mają rację i nikt zarazem. 23.02.06, 11:05
        Nie jest prawdą, że nie można zorganizować tygodniowego obozu sportowego za 100-
        250 zł. Trzeba po prostu mieć dobrych sponsorów i w bardzo dużym stopniu takie
        obozy dofinansowywać. Tak właśnie robi Fundacja Tacy Sami www.tacysami.org.pl
        Organizujemy obozy w pełni dostosowanych dla wózkowiczów i innych
        niepełnosprawnych ośrodków, proponując wykwalifikowaną kadrę i kilka dyscyplin
        sportowych.Za właśnie taką cenę...bo wiemy ile zarabiają niepełnosprawni!!!!
        • tanczykiewiczowna Re: Wszyscy mają rację i nikt zarazem. 23.02.06, 14:49
          "Dwókrotny"... gratuję :P

          Nie trzeba kasy bo przecież MOPRy Czy też PCPRy dofinansowują obozy >> owszem
          ale np. Wagrowiec kosztuje 1300zł od osoby. PCPR dofinansowuje na 1 grupę około
          600zł. Od sponsora uda się wydębić z dwie stówki... skąd brać na resztę, tj.
          dojazd, dopłatę, opiekuna (na niego jest 400zł, a reszte pokryj człowieku sam).
          Reasumując:
          opiekun + 900zł
          opłata dodatkowa za hotel + 400zł
          dojazd + 100zł

          muszę coś wiecej mówic?

          Szczerze zazdroszczę Ci Zwiedoznego świata" ;)))) pozdrawiam

          Ps. Stypendystka zagraniczna... którą nie stać :>
          Jak byłam młoda (i piękna) z 4 razy byłam na turnusie rehab. za który nie
          płaciłam nic :)) -dało się.
          Teraz mam 23 lata i żem zgrzybiała staruszka hehehe, nie daje się załatwić :(
          • mantis77 Do Tanczykiewiczówny i Polityka3 23.02.06, 15:51
            Tak tak błędy ortograficznę są najważniejsze. Problem w tym że nie ma na tym
            forum opcji edytuj jakie są na php bb i w tym momencie nie można już postu
            poprawić a nie mam w zwyczaju nabijać ilości swoich postów. Cóż człowiek nie
            jest nie omylny szczególnie gdy szybko pisze i zauważy błąd po wciśnięciu
            przycisku "wyślij". Poza tym jak się chce kogoś poprawiać to tez nalezy pisać
            poprawnie a nie zjadać litery. Czyżbyś "coś zagracała" bo nie znam tego słowa ;-
            )

            "gratuję :P"

            W wągrowcu byłem kilkakrotnie ale obozy są cholernie drogie. Ja jeżdżę ze
            stowarzyszenia do którego należę i płacę razem z opiekunem jakieś 1200 - 1600
            zł. Sponsorów dla stowarzyszenia ciężko pozyskać samemu też. Ale trzeba
            próbować ja zazwyczaj zdobywam w ten sposób około 500zł. I to plus MOPR akurat
            daje mi odpowiednią ilość kasy.

            Pytanie takie małe do Ciebie masz 23 lata i co? Pracujesz? Czy tylko na rencie?
            Tylko nie mów że nie ma pracy i że nie możesz pracować bo praca jest tylko
            trzeba jej poszukać i być zawziętym. Można pracować w domu przez internet.(Wiem
            z doświadczenia)

            Co do dawnych czasów to owszem ja pamiętam jak jeździłem na obóz z jednego
            stowarzyszenia, na drugi harcerski do Mielnicy i jeszcze STARTowski do
            Wągrowca. To były czasy przepakowywało się walizki i jechało dalej. Bywało że
            cały lipiec i sierpień poza domem.

            Teraz jeden obóz musi wystarczyć. Ale ja wyjeżdżam jeszcze ze swoją dziewczyną
            i naszymi "opiekunami" (piszę w cudzysłowiu bo to nasi przyjaciele i znajomi
            więc trudno mówić o opiece ale nam pomagają) sami na weekendy (W zeszłym roku
            byliśmy w Kazimierzu Dolnym w maju). I da się coś takiego samemu zorganizować
            najtańszym kosztem (dużo dają zniżki na PKP i najtańsze noclegi po schroniskach)

            Co do polityka
            Napisałem wyraźnie

            "No chyba że są sponsorzy to OK."

            Proszę czytać z uwagą. FAR też organizuje obozy aktywnej rehabilitacji za około
            100-200zł ale mają dobrych sponsorów.

            Znam stowarzyszenie które robi za podobną cenę ale bez sponsorów i śpią w
            szkołach i razem gotują jedzenie które ewentualnie wydębią od marketów. Tak też
            można ale w razie wypadku jest straszna odpowiedzialność.

            No to tyle. A tamten przypis w poprzednim poście to dla niedowiarków ile można
            zrobić jak się chce.

            A co do turnusów:
            W wągrowcu chyba z 6-7 razy na obozach i kilkanaście na meetingach
            (kilkudniowch)
            W Mielnicy chyba z 4-5 razy na obozach Harcerskich
            W innych ośrodkach ze stowarzyszeniem SSPN jakieś 10 razy (Po kilka razy
            Świnoujście, Mazury, Polanica Zdrój itp.)
          • dobrakobieta3 O matko... 23.02.06, 16:21
            Kochani, też jestem kulawa, też sobie radzę, też mam problemy komunikacyjne i
            nie tylko, też utrzymuję pół rodziny i nie tylko, też uprawiam kilka dyscyplin
            sportowych i nie tylko, też podróżuję od lat i to sporo.
            A robię to wszystko, żeby nie zrzędzić jak wiele (nie powiem większość) osób do
            mnie podobnych:) i nie musieć utyskiwać na swój los np. na takich forach.

            Właśnie, że największym kłopotem jest roszczeniowość samych kulawek i ich
            rodzin - tyle, że to jednak nasza cecha narodowa. No i ich lenistwo,
            wygodnictwo i brak wyobraźni. Rodzicom brakuje fantazji i odwagi, aby wyobrazić
            sobie własne dziecko za 5-10 lat, kiedy zabraknie najbliższych opiekunów. Robią
            wszystko za pociechy, pchają wózki, przykrywają kocykiem i proszą nauczycieli w
            łagodne traktowanie w szkołach "bo dziecko jest specjalnej troski".
            Nie tędy droga, proszę Państwa, nie tędy... Tak, wiem, że wsadzam kij w
            mrowisko i jeszcze długo robić to będę. Po 11 latach wyrywania sobie serca i
            dostawania po tyłku właśnie od rodziców takich nieszczęśników daję sobie do
            tego prawo. I tyle.
            A w sprawie aktywności - dla każdej grupy wiekowej jest coś do zrobienia,
            niekoniecznie za fortunę. Natomiast, ludzie, toć to wszystko musi kosztować!!!
            Skończmy z oczekiwaniem wyjazdów za darmo i zero zaangażowania z waszej strony!
            Miejsce w ośrodku kosztuje, jedzenie też, tym bardziej zatrudnienie opiekunów,
            zorganizowanie samochodu i jakieś atrakcje. Mało tego - po latach fundowania
            grupom wszelkich obozów bez opłat - powiedziałam, że nigdy więcej. Pomimo, że
            dzięki wypracowanym programom i pracy paru kumatych osób stać nas zwykle na
            zapłacenie w 100% za każdego uczestnika, nauczyłam się, że od każdego należy
            pobierać opłaty - chociażby te 100-200 zł, bo tylko wówczas jest cień szansy na
            szacunek i zrozumienie, że to wszystko nie bierze się z kosmosu. Kulawi, jak
            wszyscy inni ludzie, do "darmowych zupek" strrrasznie szybko się przyzwyczajają
            i zapominają, na jakim świecie żyją.
            Najzabawniejsze, że oczywiście ciągle są i tacy, którzy robią mi awanturę "mnie
            z renty nie stać i na te 100 złotych", ja się lituję, dopłacam a oni za 2
            tygodnie kupują sobie na raty telewizor plazmowy... jako produkt niezbędny do
            życia:) Ale to tylko taka ciekawostka.

            Logika jest prosta - skoro większość niepełnosprawnych, i słusznie, oczekuja
            traktowania ich jako pełnoprawnych członków społeczeństwa, proszę bardzo -
            także z obowiązkami i odpowiedzialnością z tym związanymi. Czyli trzeba się
            starać - niestety, w naszym przypadku często wymaga to rzeczywiście zdwojonego
            wysiłku, mobilizacji najbliższego otoczenia i niezwykłej zaradności, ale jest
            do zrobienia. Bo są ludzie gotowi i chętni nas wspierać - tyle że często gęsto
            ich nie dostrzegamy, czekamy na wyciągniętą rękę zamiast samemu uczynić gest,
            krygujemy się na bohaterów i skromnisiów...

            Wiem, wiem, gorzko brzmi. Bo tak jest.

            A propos - ja organizuję zajęcia i dla dzieci i dla dorosłych. Sama już nie
            wiem, co lepsze, ale jednak kontakty z rodzicami bywają nieznośne... To w dużym
            stopniu jak z rodzinami alkoholików - rodziny powinny podlegać terapii
            równolegle z dziećmi!!! I to wszechstronnej. Też próbowałam to robić - ale
            przecież rodzice już wszystko wiedzą i wszędzie byli:) A ich dziecko z
            czterokończynowym porażeniem dziecięcym przecież wcale nie jest niepełnosprawne
            tylko troszkę inaczej chodzi. Problem pojawia się wówczas, kiedy takie dziecko
            zobaczy samo siebie na filmie wideo z komunii świętej siostry i dostanie
            szoku... bo rodzice dotąd utrzymywali, że ono jest takie samo jak inni.
            Znowu się narażam, wiem. Ale my wcale nie jesteśmy, według mnie, "tacy sami".
            Lepiej mi, od kiedy sama przed sobą się do tego przyznałam. Mam takie same
            prawa i obowiązki - ale nie jestem taka sama. Równa tak - ale nie taka sama:)

            Pozdrawiam serdecznie:)
            • mantis77 Popieram w 100% i tylko dodam 23.02.06, 21:23
              Ppieram w 100%

              Dodam tylko że jeśli za coś człowiek płaci (choćby symbolicznie) to bardziej to
              szanuje. Jeśli ktoś zapłaci za wyjazd to nie zrezygnuje z niego dlatego że
              akurat może mu się uda wyjechać gdzie indziej ale dostał propozycję w ostatniej
              chwili bo będzie mu żal grosza ajeśli będzie to za darmo to "oleje" to i będzie
              traktował że nic się nie stało.

              Ja obecnie pomagam testować lokale w moim mieście żeby udała się akcja "Tutaj
              jest OK" Która jest prowadzona wspólnie z wyborczą. Robię to nie tylko dla
              siebie (ja tam zawsze sobie poradzę i znajdę lokal albo poprosze). Robię to bo
              wiem że są niedowiarki które myślą że nadal jest źle i nie da się nigdzie
              pójść. Często bywa no może bym wyszedł z domu ale gdzie pójdę ze znajomymi?
              Taka akcja to zmieni bo będzie wiadomo gdzie pójść. Nie liczę na podziękowania,
              liczę że następnym będzie się żyło łatwiej.
              • tanczykiewiczowna Re: Popieram w 100% i tylko dodam 23.02.06, 21:40
                mantis lierowki wynikają z szybkiego pisania, a błąd to nie literówka więc nie
                próbuj wymyslać...

                23 latka mam to fakt. Prace owszem... do jasnej cho... na umowe o dzieła, w
                tyłek se wsadz. Innej nie moge znalezc, bo nie chca miec "problemow" i tyle...
                Ciesz sie poki mozesz ze masz prace, stałą pracę...
                pozdrawiam tego którego zycie po łebku głaska... i tyle.

                Niektórym się wydaje ze znaja problemy innych, niee... znaja tylko swoje
                oceniajac wg. siebie innych. A zauwaze ze ja np. moge nie byc taka obrotna jak
                ty ma mantis. Moge nie miec takich predyspozycji jak ty, moge nie meic tyle sił
                do walki...bo gdzies po drodze się one wyczerpały.

                Powiem jedno... żenada jest w tym ze chcecie udowodnic, ze nie jestescie inni.
                JEstescie. Powinniscie mowic dumnie ze macie taka a taka wade a nie na sile
                starac sie udowodnic swiatu swoje wielkie ja...
                • dobrakobieta3 Re: Popieram w 100% i tylko dodam 23.02.06, 22:10
                  tanczykiewiczowna... No właśnie spory akapit mojego postu poświęciłam temu, że
                  tacy sami to my NIE jesteśmy...:) Natomiast z tej naszej inności nie róbmy też
                  zbędnego "halo"... Tobie jest trudniej ze względu na Twoją chorobę, ale jakiejś
                  kobiecie też nie jest podobnie lekko, ponieważ mąż ją tłucze albo dziecko jej
                  się stoczyło czy nie starcza do pierwszego... Ot, różnorodność nas otacza...

                  A tak dla porządku - Ty masz faktograficznie rację! Ale dokąd z nas-was żółć
                  będzie się wylewała, dotąd będziemy się cofali. Wśród żywych ludzi, a nawet
                  zwierząt, zawsze jakoś bardziej ostatecznie wygrywa ten, który częściej się
                  uśmiecha do życia, i na siebie wciąż krzywo nie patrzy... Tak, tak, truizm to
                  trochę.
                  Ale jeśli wiesz, że TAKA (jak wymieniłaś) nie jesteś, to co w tej sytuacji?
                  Inni mają święty obowiązek, nie wiedzieć czemu, wszystko pod nos Tobie
                  podtykać??? I jaki z tego znowu pożytek będzie???
                  Biedni to ludzie byli 10 lat temu, kiedy internet i telefon były mrzonką (no,
                  teraz tez jeszcze są takie miejsca...). Ale skoro Ty masz w zasięgu ręki
                  chociażby te narzędzia - podnieś dumnie oczy do góry i zadaj samej sobie
                  pytanie, jak możesz się komukolwiek przydać do czegokolwiek, co umiesz albo co
                  umieć byś chciała? A potem dogadaj się z tymi, którzy mają podobne cele - za
                  pomocą sieci, wcześniej czy później, ich znajdziesz:)

                  To nie złośliwości, nie zrozum mnie źle. Ja na co dzień dotykam beznadziei w
                  ludzkim wydaniu - ale ona też czemuś musi służyć... Może temu, abyś Ty i ja do
                  czegoś byli potrzebni...
                • mantis77 No cóż 23.02.06, 23:59
                  Widze że braku argumentów staramy się "krzyczeć"

                  Co do pisowni to ja nie myślę o błędach gdy pisze z "myśli" i "od serca" jak
                  będzie to pismo urzedowe to sobie posprawdzam ze słownikiem. A literówki to sa
                  jak się przestawi litery a nie jak zje pół wyrazu.

                  Co do pracy a kto dziś ma pracę na stałą umowę? Z reką na palcach można
                  policzyć. Większość to albo praca na okres albo na umowę o dzieło. Zresztą
                  mając rentę wolę na umowę o dzieło bo nie wpływa na jej wysokość.

                  Pracę mam tylko do sierpnia i wisi mi czy będzie dalej czy nie. Poprostu
                  uwierzyłem w siebie i znajdę ją tak czy siak bo "lezy na ulicy".

                  Co do Głuchoty to nie przeszkadza w pracy. Powiedz mi do czego potrzebny słuch?
                  Do grafiki komputerowej? Do przepisywania tekstów? Do tworzenia stron
                  internetowych? Do tłumaczenia takstów? Myślę że nie. Tą pracę można robć mając
                  internet i komputer. Czy trzeba rozmawiać przez telefon? Nie.

                  Wysłałem CV do agencji reklamowej nie stworzywszy żadnej stronki za pieniądze
                  tylko dla stowarzyszeń bezpłatnie (nabierałem doświadczenia) Po 2 tygodniach
                  gdy zapomniałem przyszło pytanie czy zrobię coś za kasę. Bałem sie bo to
                  pierwsza robota była. Zrobiłem jedną byo drugie zlecenie i trzecie teraz robię
                  dla kogoś innego. Gdy chciałem jechać podpisać umowę to z powodu barier wysłano
                  mi pocztą umowę i podpisałem odesłałem. Nie wykonałem ani jednego telefonu.
                  Wszystko mailem i przez GG. Oni przysyłali materiały ja robiłem odsyłałem po
                  robocie kasa wpłynęła na konto. A więc jednak da się. Do dziś nie wiem jak
                  wyglądają oni a ni oni jak ja.

                  W CV nie pisałem ze jestem na wózku bo nie to w pracy się liczy lecz efekty.
                  Mają brać pracownika a nie niepełnosprawnego A wózek moze przerażać. przy pracy
                  w internecie jest w zasadzie obojętny. Ale podstawą dla nich było portfolio
                  zawierające wykonane projekty.

                  Pewnie nie znam twoich problemów ale wiem że są ludzie którzy walczą i którzy
                  się poddają. życie jest brutalne i nie ma co narzekać trza się "rozpychać i iść
                  do przodu"

                  Życie mnie po łebku nie głaska zapewniam cię. Jak pisałem mieszkam sam z matką
                  i większość rzeczy ja muszę samodzielnie załatwiać. Gdy ojciec zmarł w zeszłym
                  roku to ja załatwiałem papiery bo nie byo komu. Niestety ale trzeba wziąć się w
                  garść i iść dalej. może ja mam poprostu twardszy charakter dzięki wychowaniu.
                  Nie będę pisał jak było w dzieciństwie ale nie było kolorowo z powodu ojca. Ale
                  o zmarłych się źle nie mówi i też nie będę. W każdym razie przez ostatnie lata
                  już było lepiej ale dzieciństwo mnie nauczyło i moja matka która
                  powtarzała "Jesteś taki jak inni i masz takie same prawa i obowiązki" i to
                  prawda.

                  Czy jesteśmy inni? Nie, nie i stanowczo nie. No chyba że bierzemy nasza inność
                  w porównaniu rudego, z blondynem. Tak wtedy jesteśmy inni bo ja mam wózek a
                  sprawni mają nogi ale nic więcej. Płacę podatki obowiązuje mnie to samo prawo i
                  mam takie same obowiązki. Jestem równy. Przewrotnie mogę powiedzieć że to ja
                  jestem normalny bo się taki urodziłem a sprawni są inni ode mnie.

                  Nie jesteś obrotna, nie masz charakteru, predyspozycji. Cóż po 23 letniej
                  osobie czyli tylko 6 lat młodszej ode mnie można się spodziewać innych słów.
                  Nir rozumiem słów

                  "Powinniscie mowic dumnie ze macie taka a taka wade a nie na sile starac sie
                  udowodnic swiatu swoje wielkie ja..."

                  Dlaczego mówisz "WY" Ty też siedzisz w tym po uszy choroby sie nie wybiera
                  trzeba się z nią pogodzić i żyć z nią i nie utyskiwać. Po co się afiszować
                  chorobą? ja nie muszę nic mówić wózek mów za mnie. Dumny? Dumny mogę być z
                  dokonań a nie z choroby. To by sugerowało że może jestem lepszy od innych bo
                  jestem chory? Kiedyś też byli ludzie dumni z "aryjskiej rasy". Trzeba oceniać
                  po tym jakim ktoś jest człowiekiem a nie czy jest murzynem, gejem,
                  niepełnosprawnym, czy żydem. Te wszystkie rzeczy niech każdy zachowa dla siebie
                  bo to jego sprawa. Ja oceniam po tym kim są a nie po tym jak wyglądają.

                  Osiągnięcia może warto się zapisać na kurs komputerowy? Nie uważasz? Nie masz
                  predyspozycji? Skąd wiesz? Próbowałaś? Ja zacząłem projektować stronki jakieś 4
                  lata temu czyli jak byłem starszy nawet od ciebie. Wtedy gdy uświadomiłem sobie
                  że studia telekomunikacyjne nie rozwiąża problemu bo praca była już tylko w
                  serwisie a po studzienkach i słupach łazić nie będę. przebranżowiłem się i
                  podoba mi się co robię. Ucze też innych jak strony robić w szkole. może im
                  będzie łatwiej bo to też osoby na wózkach. Ale sytuacja młodzieży jest
                  roszczeniowa. Dziewczynka np czeka aż ktoś jej pomoże kurtkę zdjąć mimo że ma
                  sprawne ręce i daje sobie radę. poprostu rodzice zagłaskali pod kloszem. I to
                  nie moja opinia tylko innych nauczycieli. Ja tam nie pomagam w takiej sytuacji
                  bo wiem że mogą dać sobie same radę. Co innego gdy jest dziewczyna z MPD i ma
                  spastykę sama sobie nie zdejmie kurtki ale to już inna bajka. A ta młodzież ma
                  po 15-17 lat.

                  Co do Pracy pomyśl jak wykorzystać komputer i rób to kobieto to jest twoja
                  szansa. Może przepisuj teksty lub naucz się grafiki (kobiety zazwyczaj mają
                  gust i talent plastyczny) Nie umiesz zapisz się na kurs. Podam Ci nawet linka
                  do kursów komputerowych (różnych biurowych, tworzenia stron, grafiki itp.)

                  edu.far.org.pl

                  Nie ma pracy??

                  zobacz na to

                  www.2b3.pl/index.php

                  To są aukcje z ofertami pracy. Kto zrobi za mniejszą cenę ten wygrywa.

                  Praca stricte dla niepełnosprawnych proszę

                  telepraca.idn.org.pl/praca_oferowana.asp
                  i jeszcze jedna giełda pracy

                  www.zlecenia.przez.net/main.php
                  Teraz modną rzeczą jest zatrudnianie osób które wystawiają przedmioty na
                  Allegro bądź administrują sklepikiem internetowym. Firmy często poprostu mają
                  swój sklep i dodatkowo decydują się na internetowy i nie mają ludzi do obsługi.

                  Przecież pisać potrafisz więc w czym problem?

                  Mniej narzekania a więcej działania. Nie zmuszam nikogożeby robił tyle co ja.
                  jeśli ma siły OK jeśli nie to niech się skoncentruje choćby na szukaniu pracy
                  dla siebie i pomyśli co chciałby robić. najważniejsze robić coś co się lubi a
                  resztę się wykombinuje.
                  • tanczykiewiczowna Re: No cóż 24.02.06, 00:17
                    pisałam, wykjonuję pracę "o dzieło". (Kontakt gg, to co proponujesz, grafika)
                    Problem jest jeden... ta umowa lata w powietrzu. Wystawiają ją po polrocznym
                    opoznieniu... dziwne, ale niech będzie...
                    Juz mi wszystko jedno, tym bardziej ze czuje sie teraz winna. Tak, winna, ze
                    pomimo bogatego Cv nie mam odwagi... po prostu nie mam :(
                    Boję się komunikacji, ludzie są wredni, niewyrozumiali i tyle. Każda praca to
                    potwierdza. Tylko o kasie umieją gadać...

                    Po drugie ja nie mam renty w przeciwienstwie do ciebie (a wiadomo jak dzis z
                    ZUSEM), wiec nawet tej podstawy brak, nie mowię ze umieram z głodu - byłoby to
                    kłamstwo. Ale to "ale" jest. Mam II gr.

                    Przede wszystkim to nie wątek o pracy a o turnusach... na które... no po prostu
                    mnie nie stać.

                    Za zwrócenie uwagi o "błędzie" przepraszam... to nie mial byc atak...
                    • dobrakobieta3 Re: No cóż 24.02.06, 12:17
                      Hmm... Być może coś źle kojarzę z Twoją historią, ale jeśli Twoje inwalidztwo
                      zaistniało przed 16 rokiem życia, możesz korzystać z renty socjalnej...

                      A druga rzecz: zapomnij, że ktoś więcej niż raz zabierze akurat Ciebie, na
                      przykład na turnus, szczególnie bez dopłaty (nawet jeśli organizatora będzie
                      stać) - z takim nastawieniem do ludzi???!!! Kobieto, masz prawo czuć się
                      rozgoryczona i stłamszona. Ale nie masz prawa za wszystko obwiniać wszystkich i
                      wszystkiego wokół! Gdybyś z taką postawą wystartowała na prowadzonym przeze
                      mnie obozie, byłby kłopot z tym, aby pobyt był przyjemny dla Ciebie i dla
                      współuczestników. Sorry, ale te wyjazdy mają służyć również rehabilitacji
                      społecznej i próbom wyjści a izolacji czyli tkwieniu we własnej żółci i
                      narzekanctwu. Tam nie ma miejsca ani nawet czasu na takie zgrzyty.
                      Jestem pewna, że masz w sobie jeszcze parę dobrych myśli i wiarę, ale skoro
                      masz (bo masz) takie kłopoty w komunikacji (na co nie ma wpływu guchota),
                      poświęć trochę czasu i energii na ich rozwiązanie. Są ludzie i grupy do tego
                      stworzone.
                      Czy Ty na co dzień z kimś współpracujesz? Spotykasz się? Udzielasz jakoś?

                      Pozdrawiam,
                      • tanczykiewiczowna Re: No cóż 24.02.06, 12:54
                        w gruncie rzeczy nie jestem osobą całkiem pasywną jakoby wynikało z tresci moich
                        wypowiedzi.
                        Po prostu nie cierpię ubarwianego świata przez nas samych. Wolę zyc realnie :)
                        Udzielam się, działam w związkach (co prawda takich w powijakach). Udzielam się
                        na spotkaniach, informuję ludzi jak mozna załatwic pewne sprawy.

                        No i wykładam kwae na ławe :) ja nikogo nie głaskam :P mowie otwarcie - jak jest.

                        Moje inwalidztwo zaistniało baaardzo wczesnie :), a mowiac szczerze socjalna to
                        tylko teoria i obecnie rzadko komu udaje sie ja dostac :) Wczesniej mialam, ale
                        czasowo, teraz odebrano. Po prostu.
                        Znam nawet chłopca z DOwnem, zbarano mu grupę, lekarz uznał go za zdrowego.
                        Sprawa w sądzie... rozumiesz to, ja nie!

                        Nie obwiniam nikogo, moglo to tak zabrzmiec :), sa tylko dni lepsze i gorsze i
                        jak ktos nadepnie na odcisk, to sie odechciwewa wszystkiego.

                        Co do grup... problem w tym, ze za jasne chiny nauczyc sie nie umiam migac :(,
                        siedze se w domku i stad ta fustracja :P
                          • sylwii32 Czytałam wszystko o czym piszecie... 25.02.06, 19:44
                            Czytałam wszystko o czym piszecie...
                            I zmienił sie temat,a do głosu ruszyło wiele emocji
                            pasji i złosci

                            Nie kazdy głaszcze dziecko tak jak tutaj opisujecie
                            Jezdze od kilku lat z synem ale tylko z Pefronu-:((
                            Nie moge dotrzec do nikogo kto chciałby wziasc jego z soba czy
                            nawet nas oboje tyle by wyjazd polegał na zajeciach.
                            Wyjazdy indywidualne sa poprostu mało spełniajace role jak dla mnie
                            Chciałabym chodzby spróbowac by mój syn mógł byc troszke sam
                            Zazdrosci siostra wyjsc i wyjazdów ale co zrobic jesli potrzebuje zeby ktos
                            chodz troche zerkał na niego.
                            Nie mozna zostawic go bo nic nie wiadomo
                            Przy zaburzeniach zachowania trzeba sami wiecie najlepiej co
                            A ja tak bardzo tego niechce!!!!!!!!!

                            Marzy mi sie ze kiedys zdoła załozyc rodzine,miec znajomych i skonczy sie
                            poczucie gorszosci
                            Ale takim dzieciom ciazko to osiagnac
                            Ja sama tez go tego nie naucze
                            A dotarcie do srodków jest poprostu na wytrwanie

                            Myslicie ze to łatwo nawet i dziecku?
                            Teraz nawet z nauka jest skazany na dom-:((((((((

                            • bozia2 Do Sylwii32 01.03.06, 10:28
                              Nie wiem,czy twój syn jest na wózku czy nie,ale jeśli tak,to może powinneś
                              spróbować wkręcic go do Fundacji Aktywnej Rehabilitacji-organizują świetne
                              turnusy usamodzielniające.Jeśli natomiast jest chodzący,to możesz spróbować
                              wysłać go na turnus z grupą dzieciaków ze szkoły specjalnej.

                              Pozdrawiam i wszystkim życzę pozytywnego nastawienia na doświadczenia
                              życiowe,choć zdaję sobie doskonale sprawę,że tak się tylko łatwo gada...:-)
                  • karen.karen Re: No cóż 25.02.06, 21:21
                    Mantis, czytam "Cię" od czasu do czasu i muszę przyznać, że jestem pełna uznania
                    dla Ciebie i tego co robisz. Masz tyle zapału, że niejeden zdrowy może Ci go
                    pozazdrościć.
                    Pozdrawiam
      • ewamonika1 Re: masz dziecko niepelnosprawne i... 01.03.06, 08:22
        boz75 napisała:

        > czy na tym forum nie ma matek niepelnosprawnych dzieci?

        ------
        melduję się.

        Z tym, że nasz synek ma 2 lata i 3 miesiące, więc na razie jest jeszcze za
        wcześnie na aktywną "działalność sportową". Od 4 miesiąca życia chodzi na
        basen, z resztą dyscyplin czekamy na odpowiedni wiek.

        pozdrawiam,
        ewa
        • boz75 Re: masz dziecko niepelnosprawne i... 03.03.06, 00:12
          bylam na stronie Dlaczego.To bardzo trudna dla mnie strona. 3 lata walczylam o
          zycie mojego syna.Życze Ci sily i wiary. Ps.na nartach jezdzi z nami 10-cio
          letni bohater, ktory urodzil sie z rekoma do lokci i nogami do kolan
          • july.29 Re: do boz75 03.03.06, 09:11
            dziękuję za te wieści :)
            Pamiętam, że najtrudniejsza była dla mnie niepewność, jak Piotruś poradzi sobie
            w przyszłości, bo temat braku dłoni był dla mnie zupełną "nowością".

            Stopniowo, dzięki kontaktom z rodzicami starszych dzieci z wadami podobnymi do
            naszego synka, dowiadywałam się coraz więcej, a każdy sygnał, że "takie dzieci"
            (określenie lekarza) w przyszłości mogą być sprawnymi, szczęśliwymi ludzi -
            jest balsamem dla duszy.

            dzięki i pozdrawiam,
            e.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka