gupik25
20.06.07, 18:19
Dla 22 niepełnosprawnych osób to drugi dom, dla Starostwa Powiatowego w Białymstoku, najwyraźniej zbędny balast. Chodzi o
warsztaty terapii zajęciowej w Ogrodniczkach. Od września przestaną istnieć - tak zdecydowało starostwo. Nie chce dać pieniędzy na
działalność warsztatów, za to już dało wypowiedzenia pracownikom.
Czarek przyjeżdża na warsztaty od dwunastu lat. Nauczył się tu malować. Uwielbia to. Ania potrafi utkać prawdziwe cuda. Nauczyła
ją tego jej terapeutka - tu na warsztatach. Krzysztof może tu ćwiczyć i dzięki temu może się poruszać - chociaż o kulach.
Jak powiedział Mirosław Rodzik, kierownik warsztatów terapii zajęciowej w Ogrodniczkach - Z dniem pierwszego września zakład
zostanie zlikwidowany. Wszyscy pracownicy już dostali wypowiedzenia. Tak zdecydowało Starostwo Powiatowe w Białymstoku. Chodzi o
pieniądze. 95 procent kosztów funkcjonowania warsztatów pokrywa Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Pięć
procent - zgodnie z ustawą - samorząd. Ogrodniczki - to powiat białostocki. Tyle, że zarząd powiatu, choć w statucie ma obowiązek
pomagać niepełnosprawnych, pieniędzy na warsztaty dać nie chce.
Jak mówi Elżbieta Turczewska ze Starostwa Powiatowego w Białymstoku - To dofinansowanie powinno być ze strony samorządu
terytorialnego lub innych źródeł. Więc nie ma wskazania, że musi to być powiat.
Zarząd powiatu zasłania się niejasnością przepisów. Te same przepisy są jasne i nie budzą żadnych wątpliwości w Urzędzie Miejskim
Białegostoku. Na warsztaty w Ogrodniczkach przyjeżdża czternaście osób z miasta i miasto chce dać pieniądze. Jak zapewnia Urszula
Sienkiewicz, rzecznik prezydenta Białegostoku - Są zarezerwowane pieniądze ze strony miasta. My chcemy pokrywać koszty pobytu
mieszkańców z terenu miasta. Jeśli warsztaty będą istniały, to miasto będzie je wspierać finansowo.
Starostwo musiałby zapłacić niecałe 6 tysięcy złotych rocznie. To w budżecie powiatu śmieszna kwota. A decyduje o losie dwudziestu
dwóch niepełnosprawnych osób. Gdy warsztaty w Ogrodniczkach przestaną istnieć, dla podopiecznych nie będzie miejsca w innych
placówkach. Wszystkie są przepełnione. Do wszystkich są długie kolejki.
Starostwo Powiatowe w Białymstoku zaoszczędzi kilka tysięcy złotych, a zniszczy życie 22 osób. Zniszczy, bo zamknie tych ludzi w
czterech ścianach domu, odbierze im radość życia. To coś więcej niż tylko brak dobrej woli.
oto link z materiałem filmowym z Obiektywu [ ww6.tvp.pl/video/2007/06/19/126567/film.asf