krisz1tof
13.10.08, 21:45
Dobra praca, dobre zdrowie, 2 dzieci, nowe mieszkanie, ambitne plany na przyszłość swoją i dzieci; i niestety trochę kredytów. Stać mnie było na nie, gdyż nieźle zarabiałem. Ułamek sekundy złamał mi życie. Wypadek, który przeżyłem, zebrał niezłe żniwo na moim ciele. Leczę się ponad rok a jeszcze długa droga przede mną zanim będę mógł zacząć chodzić. Stałem się utrzymankiem ZUS-u, a teraz czeka mnie renta, do czasu kiedy nie wrócę do sprawności, na tyle by móc pracować. Renta... a zobowiązania czekają... Przed każdym bankiem jestem nikim, nikt nie chce rozmawiać o jakichś planach naprawczych, zapobiegawczych, jeśli jestem na garnku ZUS-u. Kiedy dobrze zarabiałem, pukali do drzwi, żeby dać, znaleźć różne rozwiązania - byle mieć klienta. Korzystałem czasem z atrakcyjnych ofert ale teraz żadna już nią nie jest. Dostaję pieniądze i nie wiem komu dać. Brakuje 3 razy więcej niż otrzymuję. Czeka mnie rozwiązanie, które niczego nie rozwiązuje - muszę sprzedać mieszkanie i spłacić zobowiązania. A co z resztą spraw?...Gdzie mieszkać, za co, z czego utrzymać dwójkę dorastających dzieci i siebie? Straszne - gdzie nie zapukam to widzę bezradnie rozłożone ręce i komentarze typu "przykro nam", "rozumiemy pańską sytuację ALE..." i szereg innych. Chodzić nie mogę, na telefon nic się nie załatwi, a nawet jeśli już uda mi się kogoś namówić na wizytę domową, słyszę to samo. Jestem załamany, choć nie wiem czemu jeszcze resztkami wiary dłubię w myślach jak przetrwać bez radykalnych posunięć i decyzji, tak aby przetrzymać okres powrotu do zdrowia i do pracy, którą jeszcze będę musiał sobie znaleźć. Niestety - po tak długiej nieobecności w firmie, już nie mam czego w niej szukać. 14 lat łamania karku w imię dobrego wykonywania pracy zakończyło się dla mnie "sukcesem" w postaci otrzymania świetnych referencji i tyle. Do widzenia. Co robić, jak poradzić sobie w ten trudny czas rehabilitacji? Nie chcę trafiać na czarne listy dłużników, nie potrzebne mi wizyty komorników czy windykatorów zobowiązań. Kto wie jak sobie poradzić? Piszcie, dzielcie się doświadczeniem, jeśli jakieś macie. A jeśli przyjdzie komuś do głowy napisać mi to co już słyszę, o czym wyżej pisałem, to niech sobie odpuści. Liczę na dobre rady i z góry dziękuję