gizela6
15.01.09, 20:00
Witam Was.Moja córka od trzech lat praktycznie nie ma siły chodzić, mieści się
w większego McLarena , taką "inwalidzką" spacerówkę, na szczęście. W
nieszczęściu. McLaren jest lekki, w miarę. Bo kiedy czasem nie mogę uniknąć z
nią korzystania z przejść podziemnych przy metrze,przy Marszałkowskiej itp,
kiedy powinnam z nią wejść do windy specjalnej dla niepełnosprawnych, to się
nie da, tak cuchnie w niej uryną. Wszystkie te windy cuchną. Fizycznie - nie
jesteśmy w stanie tam wejść, wąchać tego, ocierać się o te ściany. Organizm
broni się odruchem wymiotnym. Więc , mimo że nieraz nie mam siły, dźwigam
wózek po schodach, a córka schodzi wtedy z trudem przytrzymywana przez
okazjonalnie poproszoną o to nieznajomą osobę. Windy dla niepełnosprawnych są,
wszystko jest pozornie w porządku, zgodnie z Unijną modą... Władze dbają o
ON,nie ma dyskryminacji...
Jak to możliwe, żeby w 22 wieku ,w unijnym kraju , do tego katolickim,
europejskim, pełnym medialnych haseł o pomocy dla niepełnosprawnych, chorych,
spektakularnych sukcesów Owsiaka, Dymnej, Caritasu ,itp, itd, władze
miejskie , instalujące kamery wszędzie , gdzie tylko się da , nie zrobiły tego
w tych
windach. Oczywiście trzeba by odpowiednio je zabezpieczyć przed wandalami.
Zero empatii, żenada. To nas wyklucza jeszcze bardziej z tego zadowolonego
społeczeństwa, które, mimo że jest zdolne do poświęceń (akcja Owsiaka) ,
czasem niewygodne problemy zamiata pod chodnik, omija. Niezależnie od skali
zjawiska. Może to nie społeczeństwo, tylko władze miasta jednak rozniecają
problem, jak to możliwe, że nie można choćby paru toalet utrzymywać na koszt
miasta, ze względu na tych biedaków, którzy nie mają pieniędzy na płatne?
Sądzę, że niektórzy przynajmniej to nie menele i wandale, tylko ludzie
naprawdę bez pieniędzy nawet na WC.Co zrobić, żeby urzędnicy zauważyli ten
problem? Jest mi przykro i wstyd, że nas tak traktują, Anna.