Dodaj do ulubionych

wyjechałam, wyjechaliśmy...

19.03.10, 02:35
Mieszkam od 2005 r. na wsi, niedaleko Rzeszowa. Do tej pory we dwójkę
przeżywamy szok kulturowy - ja się czuję, jakbym wróciła w krainę dzieciństwa,
do Warszawy za późnego Gomułki. Moja para, z Wielkopolski - jeszcze bardziej
egzotycznie. Poraża nas to, co na własny użytek nazywamy "socjalizmem
parafialnym": wyzerowana sfera prywatności (wystarczy oryginalna biżuteria,
żeby być "ekscentrycznym"), potworny paternalizm (przykład Wojciecha Jamy
najświeższym dowodem), powszechne "manie w du...żym poważaniu" jakiej takiej
przyzwoitości prawnej, bufonada urzędasów wszelkiej maści, nieustający konkurs
nadpobożności...i wazeliniarstwa wobez wszystkiego, co sukienkowe; to pewnie
dlatego niewiasty sukienek unikają i zamiast kobiet ganiają stada babochłopów
w bylejakich portusiach...

Okolice piękne, acz bezlitośnie dewastowane - tnie się wspaniałe drzewa tylko
po to, żeby "było po miastowemu" i żeby bmw (bryki młodych wieśniaków) mogły
jeszcze większą bandyterkę uprawiać.

Oferta kulturalna zawiera się pomiędzy łody-rydy-uha-ha a umfa-umfa-łup-cup-cup.

Zastanawiam się, czy doczekam początku czegoś w rodzaju transformacji
mentalnej...

Obserwuj wątek
    • mgilewska Re: wyjechałam, wyjechaliśmy... 06.04.10, 12:45
      Prosto z "wielkiego świata" w epokę z przed 150 lat... oczywiście nie dotyczy to
      wszystkich wsi i wszystkich mieszkańców mojej miejscowości. Są to osoby równie
      zagubione poukrywane w domach lub w pracy. Ludzie wokół nas są bardzo prości ale
      uczynni i robią wrażenie dobrych... chociaż kłócą się od lat bo zbyt blisko
      siebie mieszkają i jakby są na siebie skazani od zawsze. Prawie wszyscy sa
      rodziną, bliższą, dalszą. Dzieci wychowywane są z szacunkiem dla wartości
      rodzinnych co jest bardzo pozytywne, opiekują się młodszymi, są grzeczne, nie
      klną i nie palą, nie piją... niestety alkoholizm opanowuje większą część
      społeczności prędzej czy później, może z braku możliwości rozwoju, z braku
      zainteresowań... wydaje mi się że niewiele osób ma zainteresowania. Kościół gra
      tu najwazniejszą rolę, edukuje, dostarcza zajęć, kontroluje. To niesamowite,
      kobiety sprzątają i plewią ogród księży, dzieci uczęszczają na liczne
      "dodatkowe" msze i nabożeństwa, pilnie uczą się na sprawdziany z religii.
      Odnoszę wrażenie że nikomu tu nie potrzeba niczego więcej.
      Jeśli się czegoś nie zna to się za tym nie tęskni.
      Ja chyba za wiele widziałam.
      Jeszcze nie udało mi się osiagnąć takiego spokoju po latach wrażeń.
      Ale po to tu jestem. Dzieci sa bezpieczne i zdrowe. Biegaja boso po własnej trawie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka