Dodaj do ulubionych

Beznadziejne prezenty

27.12.09, 14:18
Czy dostaliscie kiedys prezent taki za ktory byscie udusili?
Moj syn jak byl w wieku 3-lat dostal od mojej tesciowej czyli swej babci
rajstopki,ktore jedna sopka byla wszyta do przodu a druga tak jak powinna
byc.Mialam ochote tymi rajstopkami obciagnac jej ten tlusty pyszczek.
Jak ja tej grubej baby nienawidzilam.
Obserwuj wątek
    • joanna-olga Re: Beznadziejne prezenty 27.12.09, 14:37
      groszek-5 napisała:

      > Mialam ochote tymi rajstopkami obciagnac jej ten tlusty pyszczek.
      > Jak ja tej grubej baby nienawidzilam.

      Groszek-5, a dlaczego nie zrobiłaś tego, na co miałaś ochotę? Albo
      nie powiedziałaś jej co czujesz, że jest grubą babą której
      nienawidzisz?
    • awanturka Re: Beznadziejne prezenty 27.12.09, 15:38
      Ratunku!!! Dostałam na święta 6 (słownie sześć) luksusowych kalendarzy książkowych. Będę uzywać tegoi od męża (typ uzgodniony wcześniej ze mną) a co z resztą??? Dac komuuś w prezencie noworocznym??
      • anula36 Re: Beznadziejne prezenty 27.12.09, 16:38
        nie bardzo mozna z nimi cos wiecej zrobic niz rozdac- wiekszosc takie kalendarze dostaje w firmach,nie sa na tyle drogie zebys jakas konkretna kwote uzysklala ze sprzedazy ( allegro).
        Chyba ze gronie rodzinnym /kolezanek zrobicie wymiane nietrafionych prezentowwink
    • kroliczyca80 Re: Beznadziejne prezenty 27.12.09, 16:49
      Udusić to niekoniecznie, ale rodzina męża co rok zaskakuje mnie
      prezentami. Niemal zawsze znajdujemy pod choinką bombki choinkowe,
      światełka, a nawet sztuczne choinki (niby na przyszły rok...),
      dziwne dodatki z gazet (długopisy, parasole...), a także koszmarne
      akcesoria domowe (plastikowe łyżki, prl-owskie wycieraczki, ścierki
      kuchenne, fartuszki, zestawy kapci dla gości...). W tym roku trafiła
      się nam ogromna juka w doniczce, której bardzo, bardzo nie chcemysad
      Dodam, że rodzinka mocno zamożna, tylko gust ma taki pokręcony. Ale
      jak prosimy o coś konkretnego to zawsze kupują bez mrugnięcia okiem,
      więc się nie czepiam, tylko przywykam, przywykam...wink))
    • budzik11 Re: Beznadziejne prezenty 27.12.09, 18:42
      Moje dzieci regularnie dostają od swojej prababci potworne chińskie
      zabawki-straszydła - piszczące, wyjące, migające oczami itp. Dzieci się ich
      panicznie boją a babcia zachwycona taką hmm... żywą reakcją prawnuków...
      Ostatnio dostali szczekającego przeraźliwie psa z migającymi na zielono oczami -
      przerażające.
      • aga-kosa Re: Beznadziejne prezenty 27.12.09, 18:49
        Powiedziałam już na początku grudnia ,ze nie kupuję żadnych
        prezentów świątecznych ,bo badziewia kupować nie chcę ,na luksusowy
        prezent nawet dla jednej osoby w roku / musiałabym zrobić listę
        kolejkową kto dostaje w którym roku COŚ/ i okazuje się ,że miny są
        kwaśne.Jak się nie obrucisz to d..a z tyłu.....
    • kotwtrampkach Re: Beznadziejne prezenty 27.12.09, 21:04
      # moja córka dostaje słodycze - jest uczulona na barwniki i czekoladę. A
      najśmieszniejsze, ze wszyscy o tym wiedza, słów brakuje.. a ja potem musze
      kupowac coś na wymianę.
      # GRAJĄCE zabawki dla dzieci (nie nawidzę tych, którzy to wymyślają)
    • the_kami Re: Beznadziejne prezenty 27.12.09, 21:24
      Dlatego właśnie my się (w latach prezentowych) obdzwaniamy/zmailowujemy i
      prosimy o sugestie, choćby ogólne. Wszyscy są wtedy zadowoleni.
      A bezdomną jukę chętnie bym pod własny dach przyjęła (nie wspominając nic o tym
      mojemu TŻ-towi, bo on 'dżunglasy' moje ledwie toleruje smile
    • anusia_kra Re: Beznadziejne prezenty 28.12.09, 10:37
      Bezgustowne ciuchy (przepraszam szmaty) od tesciowej offkorse koniecznie z
      barazarku. Z reguły ubranka nietrafione rozmiarowo i polarki strasznej jakości,
      które aż iskrzą w rękach (po praniu dużo lepiej wyglądają moje ściery
      podłogowe). Kupuje je co roku, gorzej ostatnio córka dostaje na urodziny i
      gwiazdke sad. Raz a strasza ma 10 lat udało się jej trafić w gusta i rozmiar z
      bluzeczką. Nie ubieram tych ciuchów dzieciom i jakoś ją to nie dziwi.

      Prosiłam już kilka razy M, żeby zasugerował jej delikatnie, że nasza córka jest
      duża wie co chce nosić i sama sobie to wybiera. On jakoś nie może zdobyć się na
      rozmowe. Trudno sad tylko szkoda kasy tesciowej sad
      • mmena Re: Beznadziejne prezenty 28.12.09, 11:18
        anusia_kra napisała:

        > Nie ubieram tych ciuchów dzieciom i jakoś ją to nie dziwi.

        I slusznie. Ciuchy ubrania nie potrzebuja. Nie ubieraj ich.
        "jakos JEJ to nie dziwi"
        Brrrrrr, az zeby bola.
        • aga-kosa Re: Beznadziejne prezenty 28.12.09, 11:44
          Króliczyco ,podobnie myślą obdarowywani mający dzieści lat ,w miarę dobre
          dochody.Jak się jest od 10 lat na emeryturze , jak się wie ,że dzieci nie
          czytają teraz Nienackiego i innych ,kiedy nasze dzieci były małe ,skąd mam
          wiedzieć jakie gry na komputer kupić ,czy płyty do słuchania ,w dodatku należy
          to pomnożyć przez x dzieci i wnucząt w rodzinie.Dobra książka kosztuje od 30 zł
          w górę i potem okazuje się ,że taką ma , tematyka nie ta itp.O grach nie wspomnę .
          Kolejna sprawa to wysokość emerytury .Nawet jeśli jest w granicach tysiąca
          należy odliczyć stałe opłaty i tzw zapas na czarną godzinę - lekarstwa .Tez chcę
          wyjść czasami do kina lub teatru ,kolorowych gazet nie kupuję ,książki pożyczam
          z biblioteki. Jak sądzisz ile na prezenty zostaje .
          • maria10344 Re: Beznadziejne prezenty 28.12.09, 12:14
            Jak widać na załączonym obrazku masz komputer i internet.Wiele sklepów
            internetowych,przez cały rok ma często obniżki cen i sukcesywnie można robić
            zakupy przez cały rok.Np.Merlin ma pogrupowane zabawki i książki zgodnie z
            wiekiem.Ja właśnie tak robię i zakupy świąteczne nie są takim dużym
            obciążeniem,wprawdzie nie mam małej emerytury,ale liczę już każdy grosz,bo z
            upływem lat emerytura relatywnie maleje.Spróbuj.Ja kupuję tylko "płatne przy
            odbiorze" i mam z głowy.Moja mama,/80 lat/ przeszła po prostu na dawanie kasy i
            dzieci są zadowolone,bo kupią sobie co chcą.
          • kroliczyca80 Re: Beznadziejne prezenty 28.12.09, 16:15
            No to trzeba było po prostu napisać, że masz małą emeryturę i po
            prostu Cię nie stać na prezenty, a nie że nie stać Cię tylko na
            luksusy. A to, że nie wiesz jakie książki i gry lubią Twoje wnuki to
            chyba dowód na to, że wcale ich nie znasz, nie rozmawiasz z nimi...
            Wystarczyłoby się w okolicach października zakręcić, zapytać samych
            dzieci albo ich rodziców i już wiadomo co i jak. Zwłaszcza, że masz
            dostęp do Internetu, pewnie bywasz na allegro itd. Wg mnie
            wymówki "bo ja nie wiem co oni lubią" to wygodnictwo, bo tak
            naprawdę chodzi o to, żeby nie wydać na kogoś pieniędzy (no bo
            przecież wiadomo - Twoje kino, teatr)...
            Nie zrozum mnie źle - nie potępiam Twojego zachowania, jesteś ode
            mnie starsza ze 2 razy więc trudno, żebym Cię krytykowała. Po prostu
            uważam, że szukasz wymówek żeby się nie wysilać. No ale wiem też, że
            sa ludzie którzy po prostu nie lubią kupować innym prezentów, nie
            sprawia im to przyjemności i tyle. Bywa.
        • anusia_kra Re: Beznadziejne prezenty 28.12.09, 16:48
          mmena napisała:

          > anusia_kra napisała:
          >
          > > Nie ubieram tych ciuchów dzieciom i jakoś ją to nie dziwi.
          >
          > I slusznie. Ciuchy ubrania nie potrzebuja. Nie ubieraj ich.

          Głowa za to mózgu potrzebuje, ale obejdzie się wink

          > "jakos JEJ to nie dziwi"
          > Brrrrrr, az zeby bola.

          Dentysta może pomóc + inny lekarz tez smile))))))))))))))))))))))))))
          • marcysia51 Re: Beznadziejne prezenty 28.12.09, 22:36
            My w rodzinie umówilismy się,ze robimy prezenty tylko dzieciom.Więc ja juz pod
            koniec pażdziernika zasiadam przed kompem i kupuje hurtowo zabawki dla swoich
            dzieci od rodziny aby potem nie było nietrafionych.bo chyba ja wiem najlepiej
            czym aktualnie bawią sie moje dzieci.
            Dorosłym robimy tzw.paczki żywnościowe (kawusia,czekoladka,winko itp)
            Natomiast mój mąż co roku zaskakuje mnie pomysłami mimo,ze wie,ze cięzko trafic
            w mój gust on wziął sobie za cel,ze w końcu mu sie to uda.w tym roku dostałam od
            niego kalendarz (super)piekny długopis i etui na telefon (super) i okropna
            badziewiastą torebkę z czerwonej,wężowej skórki.Mąż powiedział,ze do mnie
            pasuje.Normalnie miło mi sie zrobiło,ze mąż uważa mnie za badziewiarę buuuuu.
            Nie wiem jeszcze co z tym cudem zrobie ale napewno nosic jej nie bedę sad
          • truscaveczka Re: Beznadziejne prezenty 31.12.09, 16:11
            Anusia, na WDPD funkcjonuje krucjata językowa i czasem zdarza się, ze kogoś
            poprawiamy, zwłaszcza, gdy popełnia rażące błędy językowe. Chociaż wolałabym,
            żeby poprawki były dokonywane w bardziej wyważony sposób smile
    • mahoniowawiedzma z serii zakręconych 28.12.09, 22:09
      jestem trochę dzieciak i zawsze bardzo cieszę się z każdego prezentu. natomiast bardzo często muszę ukrywac zdumienie albo wręcz zszokowanie prezentami, jakie dostaję od moich nieteściów, a dokładnie nieteścia, bo jest mistrzem w obdarowywaniu. 2 lata temu dostałam na gwiazdkę małą miarkę do mierzenia, taką rozwijaną. natychmiast pomyślałam, że to ukryta aluzja: odchudzaj się. nie wiedziałam od kogo to, ale jak nieteść zaczął mnie przekonywać o jej użyteczności-pojęłam. właściwie jest przydatna-mam 2 w domu, bo niemąż też dostałbig_grin. dostaliśmy też zegar ścienny od niego. pół roku później zapytał nas skąd mamy taki piękny zegar i był autentycznie zdumiony, że to on go kupił. ot, zakręcony człowieksmile
    • joanna-olga Re: Beznadziejne prezenty 29.12.09, 10:00
      Kiedy przeczytałam wpisy w tym wątku, to odechciało mi się robić
      prezentów. Z jakiegoś (tzn. nie z "jakiegoś" a z pewnego
      konkretnego) powodu wielu ludzi uważa, że prezent powinien być czymś
      ekskluzywnym, spełniający najtajniejsze żądze obdarowanego a nie
      drobnym dowodem sympatii. W mojej rodzinie do tej pory nie było
      problemu "beznadziejnych prezentów". Bylo wiadomo, że Wujek J. daje
      wszystkim czekolade i kawe, Ciotka R nic, a w chwili szczegolnej
      sympatii haftowane własnorecznie serwetki (cudne, chociaz ciotka
      koszmarna), dziewczyny co popadnie, Mama coś zamowionego, chociaż
      nie zawsze zgodnego z zamówieneim, a Babcia jakiś drobizg tak
      naładowany miłością, że można było nim ogrzać całą halę sportową.
      Sielanka trwała, dopóki moim znajomym nie urodził się synek, ktorego
      równiez ciotką zostałam.
      Na pierwszą gwiazdkę rodzina malca zaproponowala, żebym wraz z jego
      chcrzestny zalozyla małemu konto i wpłacała co miesiąc kasę. A
      chrzestny tatuś jak będzie w Polsce, to odda mi połowę (chrzestny
      tatuś mieszka za granicą i groszem nie śmierdzi jako młody
      doktorant). Na następną gwiazdkę, rodzice na moje pytanie co młodemu
      sprawilo by przyjemność, stwierdzili że kupon zakupowy do IKEI (może
      ja się nie znam na dzieciach, ale co za przyjemność z zakupów w IKEI
      ma niespełna dwuletnie dziecko). Jako że sama groszem nadmiernie nie
      śmierdzę, a rodzicie malca zarabiają bardzo dobrze, na dzień dziecka
      miał być zrobiony przeze mnie sweterek. Kolor włóczki wybrany pod
      dyktando Mamusi, wymiary uzgodnione i... kiedy już prawie konczylam
      wykończenia Mamusia zadzwoniła "ale wiesz, żeby był rozpinany". Nie
      sprułam i nie zrobiłam od nowa. Wredna jestem i już. Odechciało mi
      się. Może daję beznadziejne prezenty, bo co to za prezent książeczki
      z bajeczkami, śliczne ciuszki własnoręcznie robione z włóczej
      najwyższej jakości, klocki i samochodziki ze Smyka, ale kasy
      rodzicom dawać nie będę. Jak młody podrośnie i zacznie sam
      artykułować swoje potrzeby, postaram się w miarę moich możliwości i
      chęci. Ale na razie koniec. Sorry.
      • sadida Re: Beznadziejne prezenty 29.12.09, 12:36
        Masz Dziewczyno rację!
        Prezent powinien być dla dziecka a nie dla rodziców. Będąc matką
        chrzestna masz obowiązek pomocy w wychowaniu w wierze
        chrzescijańskiej a nie wyręczać rodziców materialnie! Mam dwoje
        dzieci i zawsze jestem bardzo wdzieczna za pamięć chrezstnych ale
        nie oczekuje od nich zbyt wiele i tego tez uczę moje dzieci.

    • madalenka25 Re: Beznadziejne prezenty 29.12.09, 14:07
      tak czytam i sobie myślę , że ja to mam szczęście w moim całym 36 letnim życiu
      nigdy nie dostałam nic nietrafionego - może dlatego że moi bliscy potrafią
      słuchać a ja nadal jak dziecko potrafię cieszyć się magią Świąt smile

      nie ukrywam że prezenty od mojej eks teściowej bywały zaskakujące ale zawsze
      przydatne i sam fakt że zadała sobie sporo jak na nią trudu by coś kupić było
      już powodem do zadowolenia

      sama przy ogromnej Rodzinie staram się prezenty kupować juz w sierpniu - czasem
      gdy siada nas do Wigilii do 30 osób jednorazowy wydatek na nawet drobne prezenty
      byłby masakrą smile

      moje dziecko za to od roku dostaje od chrzestnej, chrzestnego, swojego ojca i
      teściów kasę - zbiera się tego całkiem sporo - dopóki była dzieckiem dostawała
      prezenty - teraz jako nastolatka woli sam sobie cos kupić smile
      • zott36 Re: Beznadziejne prezenty 29.12.09, 14:36
        Ja uwielbiam dostawać prezenty, każde.
        Natomiast kupuje to co uważam za słuszne , generalnie nie przejmuję się czy
        osobie obdarowanej prezent się spodoba czy też nie. To już nie mój problem.
        Podchodzę do tego na luzie.
          • zott36 Re: Beznadziejne prezenty 29.12.09, 18:43
            Ewo wyobraź sobie, że można się nie przejmować.smile
            A Ty Ewo lubisz się wszystkim przejmować i zamartwiać ?,Twoja sprawa .
            Ja tam do tego podchodzę na luzie.
            Zamartwiać i przejmować to się można jak ktoś z bliskich jest chory.
            W ogóle mam wrażenie , że większość z tego wątku podchodzi do prezentów
            śmiertelnie poważnie .
            Ja tam się cieszę , że Wigilię mogę spędzić z bliskimi przy wspólnym stole,
            prezent natomiast jest miłym dodatkiem.
            • gos85 Re: Beznadziejne prezenty 29.12.09, 19:03
              no ale zamartwianie się a kupowanie prezentu myśląc o tym czy obdarowanej osobie chociaż trochę się przyda/spodoba, to chyba dwie różne rzeczy??!

              Jak kupujesz prezent tylko po to żeby coś tam dać, to może lepiej wcale nie dawać..
        • mujer_bonita Re: Beznadziejne prezenty 31.12.09, 13:44
          zott36 napisała:
          > Natomiast kupuje to co uważam za słuszne , generalnie nie przejmuję się czy
          > osobie obdarowanej prezent się spodoba czy też nie. To już nie mój problem.

          Masakra sad To ja już bym wolała w ogóle nic nie dostać!
    • monika3411 Re: Beznadziejne prezenty 31.12.09, 09:47
      W tym roku dostałam od teściowej koszmarny cieniowany szalik oraz
      obrus w choinki, którego nie położę na stole w pokoju, bo i brzydki,
      i nie pasuje na stół. Oba cuda wygrzebane z przepastnych szaf, bo
      teściowa nie wychodzi z domu od miesięcy (nie chce jej się...).
      Moja 11 letnia córka dostała koszmarny zestaw gumowych pacynek,
      który teść pewnie w biedronce dopadł, bo on miłośnik wszystkiego co
      najtańsze, bez względu na to co to takiego.
      Młodsza trzymiesięczna nie dostała nic, teściowa dała mi pieniądze,
      żebym "coś jej kupiła, bo ona nie wie co". A tak naprawdę to nie
      chciało jej się wyjść z domu...
      Rok temu zaś dostałam od nich lokówkę, której ani razu nie użyłam,
      bo nie używam takich wynalazków o czym teściowa dobrze wie. No ale
      pewnie była na to jakaś promocja w Biedronce...
      • aga-kosa Re: Beznadziejne prezenty 31.12.09, 12:26
        przeczytałam jeszcze raz całą dyskusję na temat nietrafionych
        prezentów.Zostaję przy swojej decyzji .Nie warto bo i tak nawet
        najszczersze chęci nie zostaną docenione .Szczęście ,że tak niewiele
        babć po 70 tu zagląda.
        Przyjemnego "Sylwestra" życzę i dużo zdrowia wszystkim Forumowiczom.
        • monika3411 Re: Beznadziejne prezenty 31.12.09, 12:45
          Wiesz, gdyby ten szalik był dany, bo się darczyńcy podobał, bo
          chciała sprawić przyjemność - ok, o gustach się nie dyskutuje, ważne
          chęci itd. Co jednak jeśli WIESZ, że prezent był dany wyłącznie "bo
          należy", bez jednej chwili zastanowienia, na odczepnego. Jest
          różnica pomiędzy prezentem nietrafionym, choć podarowanym w dobrej
          wierze, a danym na odwal się. Bo np kompletnie nietrafione perfumy
          postoją trochę na półce nieużywane, po czym oddam je komuś komu się
          podobają. Ale wiem, że były wybrane specjalnie dla mnie i doceniam
          to. Mimo, że zapach nie halo.
    • evvik Re: Beznadziejne prezenty 31.12.09, 12:32
      Groszku-5, napisałaś: Mialam ochote tymi rajstopkami obciagnac jej
      ten tlusty pyszczek.
      Jak ja tej grubej baby nienawidzilam.
      Czy Ty się dziwisz, ze Świekra(bo teściowa to matka żony)daje tobie
      i twoim dzieciom takie prezenty? Jak sie kogoś nienawidzi to raczej
      trudno spodziewać sie lepszych smile.
      I czy potrzebne jest używanie takiego słownictwa w stosunku do Matki
      męża?Ciekawe, dlaczego go poślubiłas, skoro wychowała go taka
      beznadziejna kobieta.
    • miss_wiosna Re: Beznadziejne prezenty 31.12.09, 12:52
      Hahaha, klikajac w ten temat nie spodziewalam sie, ze takie abstrakcyjne
      prezenty ludzie beda opisywac ;P
      Moim nietrafionym prezentem byla tandetna lampka wytwarzajaca mglę tongue_out
      do tej pory tylko stoi i kurzy sie na polce tongue_out
    • budyniowa123 krem antycelulitowy... 31.12.09, 13:13
      z biedronki...

      od babci...

      śmierdział...

      a ja miałam 12 lattongue_out

      Ale prezenty od mojej babci to już legendy rodzinne, więc teraz już tylko się
      śmiejemy i licytujemy, co też babcia wymyśli (czyt, wygrzebie).

      Szczytem było, jak moje mama dostała to, co kupiła jej rok wcześniejuncertain A kupiła
      akurat to, bo babci się bardzo podobało.

      W tym roku moja siostra dostała stare prześcieradłosmile

      A ja nic, bo podpadłam babci (czyt. wzięłam brzydki i nie ważny ślub cywilny i
      powiedziałam, że dzieci nie ochrzcimy)smile Ale akurat z braku prezentów od babci
      się bardzo cieszę.

      Ktoś tu pisał o biedronce- biedronka rządzi!
      • maria10344 Re: krem antycelulitowy... 31.12.09, 16:50
        Ten krem śmierdział z powodu,że zjełczały,czy śmierdział dlatego,że nie było w
        nim obrzydliwych i szkodliwych środków zapachowych?.Miałam kiedyś zaprzyjaźnione
        laboratorium kosmetyczne,które robiło dla mnie/alergia/ kremy właśnie bez
        takich środków i one na swój sposób śmierdziały.
        Ja rozumiem,że są różne rodziny.
        My pamiętamy z dzieciństwa nasze prezenty od dziadków z mamy strony z czasów gdy
        nic nie było.Nasz dziadek w okresie przedświątecznym jeździł do NRD i przywoził
        nam cudeńka,które miały tylko dzieci marynarzy.Tak było co roku i nam święta
        kojarzą się właśnie z dziadkami.Nie wszędzie jest złośliwość i odwalactwo.
        My kupujemy sobie teraz prezenty czasem drobne,ale przydatne.Ja w tym roku
        cieszyłam się z zestawu miodów,bo często choruje.Obdarowujący robiąc mi ten
        prezent cierpło o mnie myślał.Niektóre z Was pomyślałyby,że to gówniany prezent.
        Od innych dostałam dobre herbaty do tego miodu.Wcześniej o tym myśleli a to jest
        takie fajne.
      • budyniowa123 Re: krem antycelulitowy... 31.12.09, 19:42
        krem smierdział, bo był z jakimś tanim środkiem zapachowym i smierdział jak
        odświerzacz do ubikacjismile

        Właśnie najlepsze jest to, że w naszej rodzinie (oprócz babci) bardzo starannie
        dobieramy prezenty i praktycznie nie ma "nietrafionych".
        Dla nas prezent świadczy o tym jaki stosunek ma się do danej osoby, stąd nie
        kupujemy badziewi, a nawet ograniczone fundusze nie przeszkadzają by
        wybrać/zrobić coś ładnego.
        Dlatego też postawa babci, na początku przykra, teraz już śmieszna tak bardzo
        nas raziła.
        • molla7 Re: krem antycelulitowy... 01.01.10, 02:24
          uwielbiam sprawiać prezenty, ale do tego trzeba sporo zachodu. Więc najczesciej takimi znacznie bardzie okazjami do trafionych prezentów są daty urodzinowo-imieninowo-rocznicowe. Amok przedswiąteczny jest dla mnie męczący, zwłaszcza teraz gdy nie śmierdzę groszem i naprawdę trzeba się nagimnastykować, zeby kupic coś z głowa za nieduże pieniądze. Ciężko jest wybrać 10 trafionych na gwiazdke niz 1 na wybranie którego miało się więcej czasu.
          Podoba mi się pomysł zabierania sie za prezenty giazdkowe już w sierpniu, moze uda mi się kiedyś zmobilizowac.
          A z najśmieszniejszych w sumie prezentów jakie otrzymałam to:
          zestaw pedałów do roweru od mojego wtedy przyszłego męża-zapalonego rowerzysty. Podzielam pasję rowerową, ale odebrałam to jakoś inaczej niz on chciał smile chyba liczyłam na jakiś bardziej romantyczny prezent.
          Z drobiazgów dla znajomych, osób które wypada obdarować czymś drobnym z takich czy innych powodów przed świętami, polecam upieczenie znacznej ilosci pierników. Nikt w naszej okolicy jeszcze nie pogardził takim pakiecikiem domowych pierników, zawiniętych w gustowną "tytkę" z papieru do pieczenia z kokardkąsmile
          • martaformat Prezenty... 01.01.10, 09:53
            ...wiecie, ja myślę, że rzeczywiście jest to materiał na książkę.
            Przy odrobinie dobrej woli każdy może kupić coś fajnego, ale zauważyłam , że
            czasami ludzie próbują prezentem boleśnie dotknąć. Celowo, z premedytacją.
            Ja kilka takich podarunków zapakowałam i zniosłam do kontenera z używanymi
            przedmiotami-może ktoś właśnie potrzebował złotego słonia lub koszmarnej
            świeczki z nieodklejoną ceną? O gustach się nie dyskutuje. Na szczęście dostaję
            również , a może przede wszystkim prezenty z sercemsmile. Czego i Wam życzę. Myślę,
            że lepiej nie dawać nic niż kupione w pośpiechu "beleco".
            • horpyna4 Re: Prezenty... 01.01.10, 11:56
              Czasem trudno zrozumieć, czym kierowała się osoba wręczająca jakiś
              idiotyczny prezent.

              Znałam kiedyś taką. Była osobą dość zamożną, ale prezenty od niej
              były zawsze badziewiem, często używane. Na przykład koszmarna
              bluzeczka z elastilu w kolorze wściekle czerwonym z wyraźnymi
              zaciągnięciami. Albo kapcie: nie dość, że z jakiejś ceraty z
              ponalepianymi na wierzchu koralikami, to jeszcze o 2 numery za
              małe... a nie były to klapki, miały zakrytą piętę. Być może kupiła
              tanio dla swojej córki, a tamta nimi wzgardziła.

              W ogóle ta baba miała jakiegoś fioła na punkcie oszczędzania na
              drobnych wydatkach: pocztówki na święta od niej były odzyskiem z
              otrzymywanych od innych osób pocztówek-karnetów. Oddzierała zapisaną
              połówkę (nawet nie odcinała, były wyraźne strzępy) i przednią stronę
              wykorzystywała. Najzabawniejsze było to, że czasem nie zauważała, że
              na Wielkanoc wysyła pocztówkę z bożonarodzeniowego recyklingu...
              • gaga172 Re: Prezenty...albo ich brak, co lepsze ? 01.01.10, 14:45

                Słuchajcie, z tego co czytam to najwięcej nietrafionych prezentów to
                te od teściowej lub babci smile
                A co powiecie na to, ze moja teściowa nie daje wogóle prezentów ?
                Jeżeli chodzi o mnie i męża to się już przyzwyczailismy i .....tez
                nie dajemy, ale moje dzieci, syn student i córka licealistka, przez
                całe swoje życie nie dostali od dziadków ( wcale nie biednych )
                żadnego prezentu, po za komunią.
                Ani prezentu ani pieniążka, chociażby symbolicznego........
                Czyli zdarza się i tak.........nie wiadomo co lepsze.....
    • 3agusko Re: Beznadziejne prezenty 01.01.10, 22:34
      Groszku, z całym szacunkiem do Ciebie...wstrętne są Twoje słowa "gruba baba". Ja tez należę do tych z nadwagą i nie chciałabym usłyszeć takich słów na swój temat.Czy myślisz że jak byłaby szczupła to byłaby tez milsza. Bo z Twojej wypowiedzi można wywnioskować że jak gruba to i wredna.
      • groszek-5 Re: Beznadziejne prezenty 02.01.10, 15:53
        A jak bys zareagowala "gruba tesciowo" gdy rodzisz teciowej pierwszego wnuka a
        ona ci przynosi w kartce wyrwanej z zeszytu w kratke zawinieta szczypte soli i
        skorke chleba i kladzie wnukowi do wozka? Nic wiecej!
        Tylko ta sol i skorka chleba,aby mu w zyciu nie zabraklo.A na gwizdke moj synek
        dostal wlasnie te rajstopki.Maz uzywany swetr po przybranym ojcu (o czm nic nie
        wiedzial),ja kompletnie nic.
        Za to corki z "prawego loza"dostaly materialy na suknie,suszarki z "PEVEX" za
        dolary.To byly czasy komunowskie.
        Ciekawa jestem czy ty bys palala miloscia do takiego babsztyla jakim byla moja
        brrrrrrrrrrr tesciowa.
        • 3agusko Re: Beznadziejne prezenty 03.01.10, 10:20
          Wiesz, trochę się pomyliłaś, mnie do "teściowej" to jeszcze bardzo daleko bo mam dopiero 34 lata i dwójkę małych dzieci...ale mam teściową. Jest to kobieta bardzo puszysta, nie jesteśmy wielkimi przyjaciółkami, tez nieraz "zaszła mi za paznokcie" raz nie rozmawiałysmy ze sobą 3 miesiące po wielkiej kłótni, ale nawet w złości nie nazywam jej"grubym babsztylem".Moje dzieci też są "gorsze od pozostałych wnuków" ale ja się tym już nie przejmuje. Już zaczyna zauważać że moje córki(7 i 4 lata) nie chcą do niej jeździć i wiem że jest jej przez to przykro( nauczka na przyszłość). Mnie chodzi tylko o to że naprawdę nie musisz używać tach ochydnych słów w stosunku do teściowej .Czasem lepiej się poprostu nie odezwać.I pomyśl...chciałabyś być w przyszłości sama tak traktowana?
          Pozdrawiam.
      • elaola1 Re: Beznadziejne prezenty 02.01.10, 15:47
        Tak czytam, czytam i zastanawiam się nad jednym-jakie ciekawe i pomysłowe
        prezenty Wy dajecie tym wrednym, bogatym babciom?
        Bo z tego co czytam wszystkie wasze teściowe są dobrze sytuowane /ciekawe,że
        jakoś rzadko spotykam te bogate emerytki/
        Myślicie, że jak mają po ok.1000zł emerytury to opływają w dostatku?
        Pewnie - na co stara baba ma wydawać te swoje bogactwo. Przecież zrobi opłaty,
        wykupi leki i na życie zostaje jej .....np 300zł . A na swoje przyjemności, to
        już nic nie potrzebuje. To co uda jej się ciężko zaoszczędzić powinna wydać na
        dzieci i wnuki.
        Przecież to co jest jej potrzebne/ciepłe kapcie lub skarpety/ dostanie od
        synowej pod choinkę.
        Z racji podeszłego wieku nie potrzebuje pieniędzy na kosmetyki, wyjście do kina
        lub do teatru,nowe ciuchy też są jej niepotrzebne.
        Niech odkłada co miesiąc,począwszy od stycznia, na bogate prezenty dla
        wnuków.Przecież z każdej emerytury może odłożyć 10-20 złotych.
        Żałosne. Pozdrawiam - "bogata emerytka"
        • budyniowa123 Re: Beznadziejne prezenty 02.01.10, 22:08
          widzisz moja babcia ma sporą emeryturę, ale w ogóle nie o to chodzi. Sama sobie
          też nic nowego nie kupi, co roku mówi, że nas nie odwiedzi bo "nie ma płaszcza
          na zimę". Salon jej się sypie, ale nie chce zrobić remontu, bo oczekuje, że
          przyjedzie mój ojciec i jego brat i zrobią jej ZA DARMO.
          Używa wszystkiego co najtańsze co skutkuje: alergią na jej proszek do prania/
          tym, że ma trzy włosy na krzyż, bo od tanich farb jej wypadłyuncertain

          Sami od kiedy pamiętam kupowaliśmy jej na prawdę fajne prezent, bo u nas w domu
          się przyjęło, że wstyd z badziewiem iść, a poza tym przecież o to chodzi w
          prezentach- zależy nam, żeby się podobały.
          Sorry, ale podarowanie komukolwiek starego prześcieradła, czy prezentu
          otrzymanego rok wcześniej nie zależy od statusu majątkowego, tylko świadczy o
          kulturze.


          I ja na prawdę nic od niej nie oczekuję, żadnych prezentów na żadne okazje.

          Bo tak na prawdę, gdyby problem z babciami/teściowymi/ciociami itp leżał tylko w
          prezentach, to byłby drobiazg i śmiesznostka. Ale podejrzewam, że w większości
          przypadków nieudane i żałosne prezenty są tylko jednym z wielu nieciekawych
          zachowań tychże osób, co niestety sprawia, że urastają do rangi problemu i są
          kolejnymi kroplami w kielichu goryczyuncertain
          • irenazu Re: Beznadziejne prezenty 02.01.10, 20:22
            No to ja trochę z innej beczki.Od teściowej od kilku lat dostaję
            "niespodzianki",które muszę sama kupić,za małe pieniądze,ale to mi nie
            przeszkadzało,liczy się chęć.Teściowa dostaje od nas zawsze jakieś
            drobiazgi,które są specjalnie dla niej kupione,dobre słodycze no i całkiem ładną
            sumkę pieniędzy(w tym roku było to 3/4 wartości paltka,które kupiła na prezent
            gwiazdkowy).I wszystko było by ok.gdyby nie fakt,że podpisałam prezent imieniem
            teściowej.Nie napisałam babcia,bo to nie moja babcia,wnuk już dorosły,mama to ja
            sama jestem, więc napisałam imię w zdrobniałej formie.I to obraziło moją
            teściową.Ostentacyjnie podarła karteczkę z imieniem i do końca wigilii siedziała
            jak chmura gradowa.Jestem nadal zszokowana jej reakcją i już wiem,że to koniec
            problemu.Więcej prezentów pod choinkę nie będzie.A swoją drogą też powinniśmy z
            mężem się obrazić,bo na naszym prezencie było pokreślone,bo teściowa się pomyliła.
            • jul-kaa Re: Beznadziejne prezenty 02.01.10, 21:00
              irenazu napisała:
              > I wszystko było by ok.gdyby nie fakt,że podpisałam prezent imieniem
              > teściowej.Nie napisałam babcia,bo to nie moja babcia,wnuk już dorosły,mama to j
              > a
              > sama jestem, więc napisałam imię w zdrobniałej formie.I to obraziło moją
              > teściową.Ostentacyjnie podarła karteczkę z imieniem i do końca wigilii siedział
              > a
              > jak chmura gradowa.

              Ja nigdy nie wiem, jak podpisywać prezenty dla teściów (do których mówię "prosze
              pani/pana") więc piszę po prostu inicjał smile
              • aiczka Re: Beznadziejne prezenty 15.01.10, 13:42
                Ja od lat dziecinnych uznaję, że prezenty są od świętego Mikołaja i w związku z
                tym muszą być podpisane imionami. Przecież moja mama nie jest mamą Mikołaja -
                jak napiszę "mama", to od razu się domyśli, od kogo prezent. A jeśli spod
                choinki prezenty będzie roznosić jakieś inne dziecko, to będzie miało kłopot z
                wręczeniem prezentu właściwej mamie. Na szczęście dotąd nikt się nie zdradził z
                obrazą o niewłaściwą formę imienia.
    • otterly Re: Beznadziejne prezenty 02.01.10, 22:49
      Czytam to wszystko i oczom nie wierzę. Chyba żyję na innej planecie, bo WSZYSCY
      w mojej rodzinie bardzo się starają wybierając prezenty. Wychodzi różnie, ale
      widzę, że prezent jest skierowany specjalnie do mnie, jest nowy i "z sercem".
      Najbardziej rozczuliła mnie w tym roku teściowa, która ma kompletnie inny gust
      niż ja i, co sama przyznaje. zawsze ma ze mną problem. Dostałam od niej wielką
      torbę różnych kulinarnych "specjałów". Teściowa jest tradycjonalistką, osobą
      mało światową, jednak wie, że ja uwielbiam gotować i eksperymentować w kuchni,
      więc poszła do sklepu i kupiła mi przeróżne rzeczy, o których nie miała
      zielonego pojęciasmile Dostałam mleko kokosowe, kardamon, zieloną herbatę, jakieś
      fikuśne słodycze, owoce liczi w puszce, gwiazdki anyżu, sok limonkowy... Było to
      przeurocze, bo wiem, że bardzo się starała, nie wydała fortuny, a ja na pewno
      wszystkie te składniki wykorzystamsmile

      Jedyny problem mam z rodziną, która właściwie nie jest moją rodziną, a zawsze mi
      coś na siłę prezentuje - z rodziną męża mojej mamy. Znamy się słabo, na dodatek
      oni są bardzo biedni i naprawdę mam wyrzuty sumienia, że wydają pieniądze na
      choćby symboliczne badziewko dla mnie. Co roku modle się, żebym nie dostała
      ramki na zdjęcie, figurki lub kubka - moje trzy najbardziej znienawidzone
      prezenty. Niestety zazwyczaj dostaję i po miesiącu gracik ląduję w koszu PCK.
      Miło, że o mnie pamiętają, ale smutno, ze nie potrafią zrozumieć (mimo sugestii
      mojej mamy), że o wiele bardziej cieszyłabym się z butelki domowego soku
      malinowego czy konfitury wiśniowej (wiem, ze produkują to w dużych ilościach).
    • maria10344 Re: Beznadziejne prezenty 02.01.10, 22:51
      Przypomniało mi się,jak Beata Tyszkiewicz opowiadała,że kiedyś dostała w
      prezencie nie tani ale dość szpetny wazon.pRZY NAJBLIŻSZEJ OKAZJI sprezentowała
      go innej osobie.Wazon zatoczył koło i na jakąś tam okazję dostała go powtórnie
      od całkiem innej osoby.Zrobiło jej się nieprzyjemnie i od tego czasu niechciane
      i szpetne prezenty chowa w piwnicy w kartonach.
    • misself Re: Beznadziejne prezenty 03.01.10, 11:22
      W tym roku po raz kolejny dostałam książkę...

      Uwielbiam czytać, ale... Książka jest o filozofii. Znowu. Szósty rok z rzędu. A
      ja studiuję religioznawstwo. Książkę religioznawczą dostała Mama. Która
      skończyła filozofię.

      I niby nie problem, co roku się zamieniamy... Ale jakoś tak przykro.
      • jul-kaa Re: Beznadziejne prezenty 03.01.10, 11:32
        misself napisała:

        > W tym roku po raz kolejny dostałam książkę...
        >
        > Uwielbiam czytać, ale... Książka jest o filozofii. Znowu. Szósty rok z rzędu. A
        > ja studiuję religioznawstwo. Książkę religioznawczą dostała Mama. Która
        > skończyła filozofię.

        Książki na "interesujący nas temat" to oddzielna kategoria prezentów smile Zawsze
        miło, że ktoś pamięta, co studiujemy/czym się interesujemy, ale często to
        najbardziej nietrafione prezenty. Ja "uwielbiam" pozycje jakoś tam tematycznie
        związane z moim wyznaniem (jestem prawosławna), ale najczęściej są to niestety
        kompletne bzdury pisane przez ludzi, którzy się kompletnie na tym nie znają, ew.
        albumy ikon, ale... katolickich. Niby można poczytać, co inni myślą o nas, ale
        ile razy smile
        Moja rada - nie kupować prezentów związanych z czyjąś pasją (bo podobną
        kategorią są najtańsze kijki z Tesco dla narciarza, czy mini albumik ze
        zdjęciami rybek dla akwarysty), bo niestety zwykle się nie trafi. Można ew.
        podpytać osobę bliską obdarowywanemu - mój mąż świetnie wie, jaka książka mnie
        ucieszy, a jaka rozczaruje.
        • otterly Re: Beznadziejne prezenty 03.01.10, 13:49
          Oj tak! Ja w tym roku dostałam książkę pod tytułem "101 sałatek". Niby wszystko
          ok, ale są tam przepisy na sałatkę jarzynową, na pomidory z mozzarellą, na
          sałatkę grecka, na mizerię i temu podobne. Nie znalazłam ani jednego przepisu
          bardziej wymyślnego, którego nie miałabym w głowie. Ale to i tak lesze niż
          figurka wink
          • biedronkamala Re: Beznadziejne prezenty 03.01.10, 17:20
            w ubiegłym roku na wigilii była u nas ciocia , Wszyscy dostają
            jakieś prezenty (dzieci solidniejsze, reszta drobiazgi). O tym ,że
            ciocia będzie u nas dowiedzieliśmy się bardzo późno. Okazało się
            przy składaniu życzeń ( rano 24.12),ze będzie sama, bo córka
            wyjechała. Została więc zaproszona. Trzeba było szybciutko
            skombinować jakiś prezent. Znalazłam ( w Ysku chyba)komplet ozdób
            choinkowych- takie drewniane zabaweczki : konik na biegunach, miś w
            skarpecie... ślicznie zapakowane . Obwiązałam kolorową wstążką (
            sobie kupiłam taki sam zestaw , teraz wisi na mojej choince). A co
            usłyszałam : po co mi to ? Było mi strasznie głupio. Czego się
            spodziewała? W gwiazdkowych prezentach chodzi o pamięć a nie kupę
            kasy.
            Inny przypadek , zastanawiałąm się co kupić córce siostrzenicy ,
            nieopatrznie zapytałam siostrzenicę i usłyszałam nazwę przedmiotu za
            ponad 100 zł. Zatkało mnie , zawsze robię prezenty dla 6 dzieci.
            Myslę sobie ,że wypasione prezenty powinni robić swim dzieciom
            rodzice. Reszta rodziny może poprzestac na drobniejszych ,
            ostatecznie kupiłam książkę ( za ok. 40 zł).

          • misself Re: Beznadziejne prezenty 03.01.10, 19:03
            101 sałatek masz w głowie? smile Nieźle!
            Choć fakt, że niewiele odkrywczego w przepisie na mizerię.

            Mój Mężczyzna kiedyś dostał w prezencie książkę "Jak ładnie nakrywać do
            stołu"... Książeczka za 2,5 zł, od jego dziadków, nawet z dedykacją.

            Faktycznie, w prezentach nie chodzi o kasę...
            Ale wypadałoby też się odrobinkę postarać.
            • otterly Re: Beznadziejne prezenty 04.01.10, 00:04
              Misself, no tak się składa, że mam w głowie mnóstwo sałatek, bo przez 10 lat
              byłam wegetarianką i głównie sałatkami się żywiłam.smile Nadal oboje z małżem je
              uwielbiamy, więc codziennie coś mieszam.

              W tej dedykacji upatrywałabym największą wartość tego prezentu.

              No właśnie, nie chodzi o kasę. Chodzi o to, żeby myśleć co i komu, i żeby te dwa
              czynniki miały ze sobą cośkolwiek wspólnego. Z drugiej strony zaś trzeba tez
              umieć prezenty dostawać. Nie wyobrażam sobie jak można zareagować w taki sposób,
              jak wspomniana ciotka. Choćby dostało się najbzdurniejszy prezent. W końcu można
              poudawać, poćwiczyć zdolności aktorskie, żeby nie psuć atmosfery.

        • misself Re: Beznadziejne prezenty 03.01.10, 19:01
          Mnie najbardziej smuci to, że kolejny raz jest ta sama pomyłka, kolejny raz od
          tej samej osoby i to na dodatek osoba, która należy do dość bliskiej rodziny
          (mieszka piętro wyżej, dom 1,5-rodzinny).

          Książka nie jest zła, dziedzina też nie bardzo odległa, ale wymowa dla mnie jest
          taka: nie chce mi się pamiętać co studiujesz. I jest mi przykro z tego powodu.
          Co roku.
            • lesialesia Re: Beznadziejne prezenty 05.01.10, 21:45
              u mnie w rodzinie każdy robi krótką listę prezentów które by chciał dostać- w
              ten sposób wszyscy są zadowoleni.
              i dobry prezent nie musi być drogi- balsam do ciała, świeczki zapachowe, szalik-
              z każdego z tych prezentów byłabym zadowolona
            • misself Re: Beznadziejne prezenty 05.01.10, 22:47
              ewa9717 napisała:

              > A co złego jest w sprezentowaniu studentce religioznawstwa ksiązki
              > filozoficznej? Uważasz, że matematycy powinni czytać tylko o
              > człkach, a medycy o śledzionie?

              Ależ skąd smile Sądziłam, że wyraziłam się jasno - już dobre parę razy dostałam
              książkę związaną z filozofią, a Mama, która filozofię skończyła, książkę
              związaną z religioznawstwem. Nie ma to nic wspólnego z poszerzaniem nam
              horyzontów (pominę kwestię tego, że religioznawstwo ma dużo z filozofią
              wspólnego, i vice versa), tylko ze zwykłym niedbalstwem obdarowującego - nie
              chce mu się pamiętać, co by nas ucieszyło.
    • basia2u Re: Beznadziejne prezenty 06.01.10, 01:04
      Darowanemu koniowi nie zaglada sie w zeby.

      Drogie panie, przestancie marudzic, cieszcie sie lub nie, ze zostalyscie
      obdarowane, ale na litosc boska nie obgadujcie prezentodawcy i otrzymanych
      prezentow. Moze to wlasnie ciocia, ktorej prezent krytykujecie zalozyla ten
      watek bo nie podobal sie jej prezent od Was.

    • pitahaya1 Tak mi się przypomniało:) 06.01.10, 08:55
      Late temu, na zajęciach, mieliśmy zadanie zrobienie prezentu wylosowanej osobie.
      Cena prezentu była ustalona na 5zł, w tym opakowanie, wstążka...

      Trzeba było się wysilić.

      Od koleżanki dostałam pierniczki, które sama zrobiła. Pięknie opakowane, niby
      zwykły celofan, niby zwykła wstążeczka ale jednaksmile

      Ja malowałam bombkę, specjalnie dla niej, z życzeniami, imieniem, datą. Mam
      nadzieję, że jej się spodobała.

      Ale uwierzcie mi, że wiele osób prezent olało, kupiło byle co w sklepie "za
      5zł". Po najmniejszej linii oporu.
      A w sumie chodziło, żeby prezent był ręcznie robiony przez ofiarodawcę.

      I podobnie jest z prezentami świątecznymi, urodzinowymi. Jednemu się chce, drugi
      pójdzie na łatwiznę.
      Różne prezenty dostawałam, mniej i bardzie trafione. Ale pewnie sama podobne
      dawałam. Moja teściowa ma wyszukany gust jeśli chodzi o rzeczy kupowane dla
      siebie. Innym daje byle co, ogólnie uwielbia ludzi obdarowywać prezentami. Nie
      wiem jak jest teraz, wieki temu tak było.
      Moja mama nie lubi ani dawania, ani otrzymywania prezentów. Czuje się skrępowana.

      Ale wiem, ze każda z nich ma dobre chęci. Mój mąż też ma problem z kupowaniem
      prezentów.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka