Dodaj do ulubionych

Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze

14.01.10, 18:17
Z cyklu opowieści supermarketowe.
Byłam dziś w Carrefourze zrobić zakupy.Idę na dział pieczywo,po
bułki.Leżą one w takim wielkim plastikowym przezroczystym
pojemniku,zamykanym.Aby sięgnąć bułkę,trzeba założyć plastikową
rękawiczkę i otworzyć małą klapkę,na wierzchu pojemnika.Zresztą
wszyscy wiecie o co chodzi.I tu moim oczom ukazał się następujący
widok.Mamusia z dwójką dzieciaczków tak ok.4-7 lat,też kupowała
pieczywo,tymczasem jej dzieci,bawiły się w nurkowanie rękami w
bułkach.Prawie leżały w tym pojemniku,dodam,że z nosa im ciekło,więc
co chwila sobie te nosy rękami wycierały a potem łapska w bułki i
przewalały to pieczywo.Mamusia oczywiście nie reagująca.Ja miałam
wielką ochotę kupić kilka szt.bułeczek,ale po tym co zobaczyłam
odechciało mi się.Grzecznie zwróciłam tej mamie uwagę na to co robią
jej dzieci.Owa pani na mnie się rozdarła z oburzeniem wołając,że to
PRZECIEŻ TYLKO DZIECI.Ja jej na to że skoro ma takie podejśćie to w
takim razie niech zapłaci za te wszystkie bułki które jej dzieci
osmarkanymi rękami dotykały.Ale mamcia kompletnie się nie
przejmowała.W końcu przyszła pani obsługująca to stanowisko,spytała
mi się co tu się wydarzyło,więc jej powiedziałam.W tym czasie mamcia
dzieci wraz z dziećmi szybko się ulotniła.
Ten epizod dał mi do myślenia ile to pewnie razy kupiłam zasmarkane
bułki,przelizane jabłka itp.bo przecież dla niektórych, dzieci to
święte krowy...
Obserwuj wątek
      • kretynofil Poczytalem sobie troche te posty... 02.02.10, 12:13
        ...i jedno mnie dziwi. Wszyscy podaja przyklady czegos takiego - ale
        nikt nie zwraca uwagi na to co jest kluczowe w tej historii: bo to
        tylko dzieci
        .

        Mialem ostatnio kilka przygod w IKEI w Belgii (tutaj bachor to
        dopiero swieta krowa!) - i nie potrafie ogarnac jak ludzie moga byc
        az tak tepi i glusi.

        Raz ze biora bachory (pewne rodziny, co oczywiste, w ilosci ...nascie
        - bo zona mysli, maz zony pilnuje zeby sobie za duzo nie myslala a
        matka meza nadzoruje - wiec bachory trzeba zabrac ze soba bo nie ma
        komu zostawic), dwa ze daja im sie drzec (bo dzieciak, co oczywiste,
        sie nudzi), a trzy - czego juz zupelnie nie ogarniam - nie pilnuja
        tych dzieci
        .

        I to juz jest paranoja. Ciagne 200kg wozek z meblami alejka, wokol
        duzo ciezkich rzeczy - latwo o wypadek - i wbiega mi przed wozek
        bachor lat trzy (na oko). I teraz klopot - hamowac czy nie? Jak za
        ostro zahamuje, zawartosc wozka pieprznie na podloge doprowadzajac
        "mamuske" do furii. Nie zahamuje to pieprzne bachora - i dopiero
        bedzie wink

        Ogolnie - posiadanie dzieci zwalnia z myslenia. Bardzo wygodne wink

        No i podobna historia z IKEA Anderlecht. Przy wejsciu stoja dwa
        pojemniki z chipsami (jakies specjalne, w sensie szwedzkie). Klienci
        wchodzacy do sklepu biora po kilka na sprobowanie. Oczywiscie
        natychmiast podlatuje grupka Mohammedow - i napie*dala garsciami z
        tych pojemnikow. Pluja okruszkami do srodka - ogolnie wyglada to tak
        jakby od tygodnia nie jadly.

        Mamusia? Dynda jej i powiewa, przeciez po to jest ta zgnila europa
        zeby jej dzieci karmic.

        W ktoryms momencie zirytowany pracownik podchodzi i sugeruje zeby
        moze chociaz te zaplute mordy wyjely z chipsow. Mamusia nagle czuje
        przyplyw religijnej ekstazy i gapi sie w sufit zastanawiajac sie czy
        Allah jej na glowe nie nasra. Pracownik odciaga dzieci, wtedy ona
        nagle sobie o nich przypomina, robi mu awanture w jezyku "najlepsza
        kochanka to wlasny osiol", sama pcha oba lapska do michy i wyciaga
        kolejna porcje dla potomstwa, robiac syf wokol.

        Ot, politpoprawnosc wobec osloje*cow, rozbestwionych bachorow,
        skretynialych mamusiek - a potem placz ze bydlo wpuszczone miedzy
        ludzi wejdzie w szkode...
          • wicur Re: Poczytalem sobie troche te posty... 02.02.10, 14:17
            Ma racje: zafajdanym muslimom wydaje sie, ze wszystko im wolno. Cwaniaki, dawno
            rozkminili, ze wystarczy w razie czego krzyczec o mniejszosci religijnej badz
            rasowej i od razu przyznaje im sie racje nwet jesli jej nie maja. Wszystko w
            imie POPRAWNOSCI POLITYCZNEJ. Gowno prawda.To oni, to bydlo wlasnie ma sie
            podporzadkowac kulturze kraju w ktorym chca mieszkac.
            • kretynofil Wiesz, Polakow tez to dotyczy ;) 02.02.10, 15:59
              > Gowno prawda.To oni, to bydlo wlasnie ma sie podporzadkowac
              kulturze kraju w ktorym chca mieszkac.

              Niestety, nasi rodacy tez o tym zapominaja. "Spiochy" na Place Liedts
              w Brukseli to niestety norma...

              I z innych, rownie obrzydliwych anegdotek: na moim pietrze pracuja
              Hindusi. Wlasnie minalem sie w jednym z nich w drzwiach od toalety.
              Wchodze do kabiny - i mi sie cofa.

              Nie wiem ile trzeba sie nie myc, zeby jaja tak okrutnie smierdzialy.
              Z wlasnych woodstockowych doswiadczen moge ekstrapolowac - jakies
              dwa-trzy tygodnie w upale bez biezacej wody. Problem w tym, ze teraz
              nie ma upalow wink

              I to nie sa prosci pasterze, tylko wyksztalceni (slabo ale zawsze)
              pracownicy miedzynarodowych korporacji, wyslani do klienta... Strach
              pomyslec jak sie zachowuja u siebie...
              • ofiara_przemian A ja miałam sytuację odwrotną 02.02.10, 16:14
                Mam dwie córki, które ciągle muszę ustawiać do pionu na
                zasadzie: "powiedz dzień dobry", "powiedz przepraszam", "ustąp
                miejsca" i nie jeden raz zdarzyło mi się ,że mi jakaś baba zwróciła
                uwagę, że za bardzo stresuję i pouczam te "biedne małe dzieciaczki".
                Ręce opadają. I tak źle, i tak niedobrze.
              • mis_izydor Re: Wiesz, Polakow tez to dotyczy ;) 02.02.10, 16:41
                Może jesteś szczególnie wrażliwy na zapach i feromony właśnie tej nacji? Czy twoi biali koledzy z piętra mają takie same odczucia?

                Dawno temu mieszkałam na stancji z dziewczyną, która była pół Wietnamką, pół Tajką. Sympatyczna, miła, normalnie dbająca o higienę. Niestety nie byłam w stanie wejść po niej do łazienki - nawet gdy spędzała w niej 5 minut potrzebnych wyłącznie na szybki prysznic. Pozostali współlokatorzy nie mieli takich problemów. Wrażliwość na jej zapach była moją subiektywną przypadłością.
                • kretynofil Feromony? 02.02.10, 17:46
                  Nie, to raczej nie to.

                  Pracuje z nimi na co dzien od lat - i widze ze to brudasy (rece umyc
                  po sraniu? a po co?) ale rzadko mi sie zdarza zeby mnie az tak
                  odrzucilo.

                  Podkreslam - to byl konkretny zapach, zwiazany z konkretna czescia
                  ciala i wylacznie z brakiem odpowiedniej higieny. Zdarzalo mi sie nie
                  moc sie wykapac w lecie w gorach, bywalem na woodstocku, gdzie z woda
                  bywa roznie - wiec wiem co to.

                  Inna sprawa ze nie wiedzialem ze mozna AZ TAK smierdziec...
          • kretynofil Och, och, moje slabe serce :) 02.02.10, 14:23
            > dawno nie słyszałam tyle chamstwa i jadu w jednej wypowiedzi.

            A konkretnie? Zylas moze na co dzien z Arabska "mniejszoscia"?

            Pierwszy raz wyjechalem z Polski do USA na kilka miesiecy (Work &
            Travel) - i wrocilem pelen niecheci do czarnych. Najlepsza z Zon
            nazwala mnie rasista - i tak zostalo. Ja jej nie przekonywalem ani
            ona mnie.

            Po trzech latach zycia obok nich zmienila zdanie. I teraz nadal
            nazywa mnie rasista. Tylko ze to samo mowi o sobie.

            > okropne.

            Co takiego?

            > Mohhamedów?

            A co ja poradze na to ze jest to najczesciej nadawane imie meskie
            dzieciom urodzonym w Brukseli? Przykro mi. Fakty.

            > przypływ religijnej ekstazy...?!?

            Ponownie - religia dla Arabow wyglada tak:
            - zone trzymac krotko, otumanic w szmaty, traktowac jeszcze gorzej,
            - siedziec w knajpie pelnej facetow (bez jednej kobiety - bo nie
            wypada), obcalowywac sie i pluc na gejow na ulicy,
            - przyjechac do Europy Zachodniej i zamordowac aktywiste gejowskiego
            bo to "zaraza zgnilej europy",
            - nie miec problemu zeby podrywac dziewczyny europejskie,
            jednoczesnie traktujac swoje kobiety jak inwentarz (w tym morderstwa
            honorowe),
            - na glownej ulicy burdelowej (mieszkalem dwie przecznice dalej)
            zawsze byc przewazajaca wiekszoscia.

            Taka jest ta religijnosc arabska - bardzo ostra wobec kobiet,
            kompletnie poblazliwa wobec mezczyzn. Wybacz, ale tylko w krajach
            muzulmanskich zgwalcona kobieta jest osadzana w wiezieniu za
            pozamalzenski seks a gwalciciele odchodza wolni.

            > Człowieku, gdzie ty sie wychowałeś?!? prostak!

            To nie jest istotne gdzie ja sie wychowalem. Istotne jest gdzie zyje
            i co widze od srodka. Zyj sobie politpoprawnoscia - wyjdzie Ci bokiem
            jak sami doswiadczycie w PL jakie sa jej konsekwencje...
            • annika.h kretynofil, to samo mówią o Polakach 02.02.10, 17:20
              za granicą. Mój ojciec jest Duńczykiem, większość dotychczasowego życia
              spędziłam w Danii i miałam w ostatnich latach wiele okazji pooglądać sobie
              zachowanie Polaków, zresztą nie tylko w Danii. Nieogoleni, wąsaci, bez połowy
              uzębienia, w skarpetkach do sandałów, palący i popijający w miejscach
              publicznych, spluwający na chodnik i zdziwieni, że komuś może to przeszkadzać.
              Uczucia Duńczyków były pewnie podobne do twoich uczuć wobec muzułmanów czy
              czarnoskórych. Biały Polak to niekoniecznie synonim lepszego i bardziej
              cywilizowanego.
          • samson.miodek Re: Poczytalem sobie troche te posty... 02.02.10, 15:23
            Akurat kretynofil ma sporo racji.I nie tylko chodzi zaturbanionych
            ale o chinczykow tez.Moze nie obrazek ze sklepu, ale znad Niagary w
            czasie zimy kiedy to byl dosc powazny mrozik od kilkunastu dni i
            wszystko wokol zmrozone i drzewa , krzewy oblodzone dosc
            powaznie.Owszem ladnie to wyglada, ludzie sobie robia zdjecia, ale
            wpadla rodzinka chyba z pieciorgiem dzieciakow i szarpie te galezie a
            mamusia podziwia jak dzieci sie swietnie bawia.Nie wytrzymalam i
            kazalam odejsc i zostawic krzewy w spokoju.Atak na mnie co
            robie.Mowie durnej babie ze dzieci lamia galezie bo tak oblodzone
            galezie po ich dzialalnosci beda polamane, zniszczone.I wyobraz sobie
            ze kilka osob sie dolaczylo do przegonienia wandali.W sklepach tez
            przejdzie taka rodzina zrzuci to co poukladane bo dzieciak MUSI sobie
            autkiem przejechac przez polke i nie obchodzi mamusi ze cos na owej
            polce lezy.Doprowadza mnie do skrajnej rozpaczy ze dzieciak sie drze
            , miota a mamusia nic - w sumie czasami dzieciak moze sie nudzic, ale
            to obowiazek rodzica zapanowac nad dzieckiem i jakos zorganizowac
            czas dziecku i jakos go zajac zeby byl spokojny i nie darl ryja bo
            nie jest sam w sklepie.Moje dziecko kiedys strzelilo focha - wyszlam
            ze sklepu i szybko nauczylam ze sa syt. ze do sklepu przychodzimy
            zrobic zakupy zarowno dla dzieci jak i dla nas - rozumiem ze jak
            idziemy robic zakupy dla nich to jest zabawniej niz jak dla
            nas.Poszlismy kupic cos dla nich - siedzielismy nad corka i jej
            jeczelismy zeby juz isc bo to bo tamto ze nudno - zrozumiala i juz
            nie robi takich numerow.NAd dzieckiem da sie zapanowac.Trzeba tylko
            pamietac zeby nie isc do sklepu jak dzieciak zmeczony, chory i zawsze
            dac cos do lapy i po zakupach gdzies z dzieciakiem isc - na lody
            ciacho - cokolwiek.I przede wszystkim nie glupiec bo masz dziecko i
            nie pozwalac dziecku na wszystko.
          • precious_girl do cateline 02.02.10, 17:16
            prosze to lepiej Ty nie wypowiadaj się na forum z takim podejsciem! Czlowiek
            opisuje prostactwo i brak kultury, a Ty to określasz jako "jad"?? Może w Twoim
            świecie to jest do zaakceptowania, ale z pewnością nie w między ludźmi choć
            odrobinę ucywilizowanymi.
            • madzioreck Re: do cateline 02.02.10, 20:12
              Bo to jest, widzisz, tak zwane odwracanie kota ogonem, czyli odwrócenie uwagi od
              właściwego problemu, czyli niepilnowania przez rodziców dzieci. Dobór słów
              autora może i nie najszczęśliwszy, ale nie o to chodzi.
            • cateline Re: do cateline 02.02.10, 21:13
              My Precious...

              nie wątpię w to, że jesteś odrobinę ucywilizowana. ewidentnie
              całkiem nieźle posługujesz się komputerem...
              w "moim" świecie nie jest do zaakceptowania nazywanie
              ludzi "mohhamedami", "chinolami", "zaturbanionymi", "brudasami", "sko
              sami", "zafajdanymi muslimami"... i owszem, uważam, że właśnie TO
              jest jad i chamstwo. oczywiście masz prawo myśleć inaczej. z całą
              pewnością z takim podejściem odnajdziesz się o niebo lepiej w
              świecie choć odrobinę cywilowanych ludzi niż ja.

              • kwaczynski nic dodac nic ujac 02.02.10, 21:24
                bys sie zdziwila my cateline, ile ludzi na megapoziomie, a wlasciwie
                kazdy normalny, uzywa tych slow, ktore uwazasz za zakazane. bys sobie
                orwella poczytala i sie dowiedziala, do czego prowadzi wykreslanie slow
                ze slownika, i czym jest umotywowane. to jest dopiero barbarzynstwo.
              • precious_girl Re: do cateline 03.02.10, 00:48
                naprawdę komiczne... ja nie widzę zbyt wielkiej różnicy między Twoim
                sarkastycznym postem skierowanym do mnie, a postem do ktorego się wcześniej
                odniosłaś. Oba są obraźliwe, więc wpierw spójrz na siebie, dopiero potem
                krytykuj. Widzę, że w Twoim świecie do zaakceptowania jest dogadywanie innym:
                nie wątpię w to, że jesteś odrobinę ucywilizowana. ewidentnie
                całkiem nieźle posługujesz się komputerem..."
                Wątek dotyczy braku opieki nad dziećmi jak ktoś już zdążył przypomnieć, więc
                jeśli już decydujesz się w nim zabierać głos to jednak lepiej jest wypowiadać
                się merytorycznie.
              • kretynofil Lepiej Ci? Podac sliniaczek? 03.02.10, 09:32
                > w "moim" świecie nie jest do zaakceptowania nazywanie ludzi
                "mohhamedami", "chinolami", "zaturbanionymi", "brudasami", "skosami",
                "zafajdanymi muslimami"

                Wybacz, ale najwyrazniej uzywacie tych slow calkiem czesto w tym
                "Twoim" polswiatku, bo zaledwie jedno z nich pochodzi z mojego posta.

                Na marginesie - wyjasnilem Ci juz, biedne dziecie, co ono oznaczalo -
                nie mialo to zadnego zwiazku z narodowoscia jako taka, to tylko
                nawiazanie do calkiem zaskakujacej statystyki dotyczacej nazywania
                dzieci plci meskiej w regionie Brukseli.

                > pewnością z takim podejściem odnajdziesz się o niebo lepiej w
                świecie choć odrobinę cywilowanych ludzi niż ja.

                Milego polerowania wlasnego ego. Zdziwilabys sie jak wielu ludzi "na
                poziomie" zaczyna miec dosyc postepowania "mniejszosci". Bo wybacz,
                ale zamotanie wlasnej zony i podrywanie w jej obecnosci skapo
                ubranych europejek - kluje w oczy. I pewnie nie byloby w tym problemu
                gdyby ta "mniejszosc" nie marudzila ciagle w mediach o przesladowaniu
                religijnym...

                Nie mam nic do Islamu jako takiego - taka sama religia jak
                chrzescijanstwo. Rzecz w tym ze z katolickim talibanem Europa sobie
                poradzila - a na jego miejsce rosnie nowy front hipokrytow i
                oszolomow.

                W niemczech mialem przyjaciela Turka. Zajefajny facet! Rzecz w tym,
                ze jak moglem z nim imprezowac bez konca, tak wlasnej corki bym na
                randke z nim nie puscil. Nie dlatego ze byl Turkiem, tylko dlatego ze
                zachowywal sie jak oni wobec kobiet. To nie rasizm, tylko swiadomosc
                roznic w postrzeganiu swiata...

                I na marginesie: jak chcesz sie uwazac za istote troche bardziej
                inteligentna - sprobuj poczytac o tematach na ktore chcesz sie
                wypowiadac, poznaj ludzi - i wtedy oceniaj. Moze wtedy zrozumiesz co
                inni probuja pisac...
        • sonic84 Re: Poczytalem sobie troche te posty... 04.06.10, 15:24
          Przyhamuj się trochę z tymi rasistowskimi tekstami.Równie dobrze o polaczkach
          można powiedzieć białe bydło z pokomunistycznej parodii państwa (to mi głównie
          przychodzi na myśl kiedy obserwuje swoich rodaków we Włoszech).Wiem z
          doświadczenia,że imigranci-zwłaszcza ci prymitywni- są cholernie wkurzający ale
          opisuj ich bez odnoszenia się do religii i koloru skóry bo w ten sposób robisz z
          siebie kretyna a przecież masz być kretynofilem,czyż nie?
      • mkkrawiec Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 01.08.10, 00:09
        A skąd Wy bierzecie, do jasnej cholery, te zaufane sklepy? Piękne kramy z bio
        żywnością, gdzie mąką orkiszowa to norma, a jajka ze stemplem 0 są przywożone
        codziennie, a każde dziecko przy wyjściu dostaje eko babeczkę z otrębami.

        Rozumiem, zakup owoców i warzyw na bazarze. Lokalna piekarnia etc. Ale czy takie
        sklepy ZAUFANE w ogóle istnieją? I też co oznacza zaufany sklep? Zna się
        sprzedawcę czy po prostu dobrej jakości towar?
    • daiquiri.net Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 14.01.10, 20:33
      No właśnie... Jabłka zawsze można umyć i zawsze się je myje chyba raczej(?!)
      Ja miałam też dosyć obrzydliwą sytuację w Tesco, gdzie PANI EKSPEDIENTKA ze stoiska z wędlinami bardzo hardcorowo czyściła szyby przy tych wędlinach... Stała sobie z jakimś środkiem chemicznym w spray'u i jak gdyby nigdy nic psikała szybkę OD STRONY WĘDLIN i 70% tej chemii spadało na mięso...
      Pani oczywiście nic sobie nie robiła z tego, że obok są ludzie-klienci.
    • gazetowy.mail Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 14.01.10, 21:37
      Pełno jest dziwnych sytuacji

      1. Leże u kosmetyczki, na twarzy maseczka, na oczach waciki,
      kosmetyczka się nudzi bo musi to na mnie leżec iles minut. W salonie
      juz nikogo nie ma. Pani zaczyna się "zbierać" - telefon do męża żeby
      juz po nią jechać bo ona kończy klientkę, ogólnie sprząta kremy i
      tubki, mopem przeciera podłogę a ja sobie leżę i tylko po dzwiękach
      wiem co robi. Słysze jak otwiera dzwi do WC i wlewa wodę z wiadra od
      mopa do kibelka, potem słyszę jak siusia, spuszcza wodę i ....
      podchodzi do mnie zdejmuje waciki i z uśmiecham mówi : "I jak?
      zmywamy?"

      2. Wchodzimy w obcym mieście do małej przytulnej pizzerni. W kącie
      siedzi jedna parka i je. Pan w białym fartuchu zamiata podłogę.
      Widząc nas ciągnie śmieci miotłą w strone pieca od pizzy. Opiera
      miotłę o piec, schyla się i przekłada ręką śmietniczkę pod piec koło
      miotły. Prostuje się, uśmiecha do nas, bierze jedną z przygotowanych
      kulek ciasta zaczyna ją rozkładać na blachę i pyta "To już się
      państwo zastanowili jaką pizze robić?"


      3. Sklep, stoisko z serami. Proszę kilka plasterków goudy, kawałek
      wędzonego, zastanawiam się nad bree. Pytam o 3 rodzaje leżące między
      nami, pani odpowiada, ja się zastanawiam który wziąść , pani się
      niecierpliwi i drapiąc się w głowę pyta który podać i wyciąga rękę
      w ich stronę. Nie wiem czemu nie miała rękawiczek ani czapeczki

      4. ... może wystarczy bo ktoś kolacje je smile

      Jeszcze przypatrzcie się w najbliszą niedzielę na mszy. Ile osób
      kicha lub kaszle zasłaniając usta ręką a za 3 minuty uściskują
      sobie dloń na znak pokoju
      • mabel20 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 14.01.10, 22:30
        > Jeszcze przypatrzcie się w najbliszą niedzielę na mszy. Ile osób
        > kicha lub kaszle zasłaniając usta ręką a za 3 minuty uściskują
        > sobie dloń na znak pokoju

        To mnie akurat nie razi. Wiem, że po przyjściu do domu, przed jedzeniem itd.
        muszę umyć ręce. Na co dzień dotykam mnóstwa różnych rzeczy, nigdy nie wiadomo,
        kto wcześniej je dotykał, kto na nie kichał i w ogóle, więc wiadomo, że muszę
        myć ręce.
      • kamw1807 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 00:49
        gazetowy.mail napisała:

        > Pełno jest dziwnych sytuacji
        >
        > 1. Leże u kosmetyczki, na twarzy maseczka, na oczach waciki,
        > kosmetyczka się nudzi bo musi to na mnie leżec iles minut. W salonie
        > juz nikogo nie ma. Pani zaczyna się "zbierać" - telefon do męża żeby
        > juz po nią jechać bo ona kończy klientkę, ogólnie sprząta kremy i
        > tubki, mopem przeciera podłogę a ja sobie leżę i tylko po dzwiękach
        > wiem co robi. Słysze jak otwiera dzwi do WC i wlewa wodę z wiadra od
        > mopa do kibelka, potem słyszę jak siusia, spuszcza wodę i ....
        > podchodzi do mnie zdejmuje waciki i z uśmiecham mówi : "I jak?
        > zmywamy?"

        i co takiego wg Ciebie złego zrobiła pani kosmetyczka?
        nie pomyślałaś, że po całym dniu, też chciałaby iść już do domu?
        może najwidoczniej chciała dać Ci do zrozumienia, że nie jest najlepszym
        wyjściem wizyta o tej porze i obchodzenie się z jakąś marudą...smile



        > Jeszcze przypatrzcie się w najbliszą niedzielę na mszy. Ile osób
        > kicha lub kaszle zasłaniając usta ręką a za 3 minuty uściskują
        > sobie dloń na znak pokoju

        Odpowiedz teraz sama sobie, po co właściwie chodzisz do kościoła?..
        by poobserwować zachowania połowy miasta?..
        a później na temat ich zachowania zaśmiecać forum?
        • mabel20 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 01:01
          > gazetowy.mail napisała:
          >
          > > Pełno jest dziwnych sytuacji
          > >
          > > 1. Leże u kosmetyczki, na twarzy maseczka, na oczach waciki,
          > > kosmetyczka się nudzi bo musi to na mnie leżec iles minut. W salonie
          > > juz nikogo nie ma. Pani zaczyna się "zbierać" - telefon do męża żeby
          > > juz po nią jechać bo ona kończy klientkę, ogólnie sprząta kremy i
          > > tubki, mopem przeciera podłogę a ja sobie leżę i tylko po dzwiękach
          > > wiem co robi. Słysze jak otwiera dzwi do WC i wlewa wodę z wiadra od
          > > mopa do kibelka, potem słyszę jak siusia, spuszcza wodę i ....
          > > podchodzi do mnie zdejmuje waciki i z uśmiecham mówi : "I jak?
          > > zmywamy?"
          >
          > i co takiego wg Ciebie złego zrobiła pani kosmetyczka?
          > nie pomyślałaś, że po całym dniu, też chciałaby iść już do domu?
          > może najwidoczniej chciała dać Ci do zrozumienia, że nie jest najlepszym
          > wyjściem wizyta o tej porze i obchodzenie się z jakąś marudą...smile

          LOL smile. Zastanów się, czego nie zrobiła smile.
        • misself Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 09:15
          kamw1807 napisał:
          >
          > i co takiego wg Ciebie złego zrobiła pani kosmetyczka?
          > nie pomyślałaś, że po całym dniu, też chciałaby iść już do domu?

          Przeczytaj raz jeszcze: siusia, spuszcza wodę... zdejmuje waciki. Pomiędzy tym
          chyba coś jeszcze powinno być, tak jak między zamiataniem a rozrabianiem ciasta
          na pizzę.

          A kaszlenie w dłoń... Cóż, nie bez powodu w niektórych krajach przyjęło się
          robić takie rzeczy lewą ręką, a witać się prawą. Bo to nie jest tylko kwestia
          umycia rąk po powrocie: ktoś kaszle, później podaje mi rękę (pal licho, czy w
          kościele, czy na ulicy... to bez znaczenia), później ja np. bezwiednie dotknę
          twarzy, żeby się chociażby podrapać.
    • anu_anu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 14.01.10, 22:24
      Trudno takie zachowania połączyć z jakąś siecią, w każdym sklepie może nas coś
      podobnego spotkać.
      Mnie rażą dzieci w butach wsadzone do kosza na zakupy. Ale nie na siedzonko,
      które po to właśnie jest - tylko do kosza. Dokładnie tam, gdzie ja wkładam swoje
      zakupy. Zwracam uwagę ale nie mogę się pochwalić wysoką skutecznością uncertain
          • kamw1807 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 00:44
            aganiok32 napisała:

            > no właśnie, kosze w supermarketach są obrzydliwie brudne. Powinni je
            > moim zdaniem czyścić codziennie.

            chyba sprawy nie zdajesz sobie z tego, jaka w tym momencie jesteś śmieszna...bez
            obrazy
            nie doświadczyłaś nigdy pracy w markecie najwidoczniej i nie masz o tym
            zielonego pojęcia.
            Sugerujesz, że osoba pracująca 8, często i 12 h w markecie, użerająca się z
            setkami osób, w tym 90% niemiłych, niewyrozumiałych, noszących głowę do góry
            klientów powinna myć jeszcze wózki??
            paranoja..
            • aganiok32 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 21:06
              kamw1807 napisał:

              > aganiok32 napisała:
              >
              > > no właśnie, kosze w supermarketach są obrzydliwie brudne. Powinni
              je
              > > moim zdaniem czyścić codziennie.
              >
              > chyba sprawy nie zdajesz sobie z tego, jaka w tym momencie jesteś
              śmieszna...be
              > z
              > obrazy
              > nie doświadczyłaś nigdy pracy w markecie najwidoczniej i nie masz o
              tym
              > zielonego pojęcia.
              > Sugerujesz, że osoba pracująca 8, często i 12 h w markecie,
              użerająca się z
              > setkami osób, w tym 90% niemiłych, niewyrozumiałych, noszących
              głowę do góry
              > klientów powinna myć jeszcze wózki??
              > paranoja..

              a Ty jak widzę nie grzeszysz kulturą osobistą.
              Nikomu nie każę myć wózków, myślę, że spokojnie można kupić
              urządzenie, które by je myło/dezynfekowało. A jak nie można kupić to
              trzeba skonstruować. Może jeszcze napiszesz, że pracownicy i podłóg
              myć nie powinni, bo to taki ciężki wysiłek...

            • sapalka1 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 02.02.10, 11:50
              W sumie dlaczego nie?
              Podłogi myje się codziennie (nie ręcznie) w marketach dlaczego nie myć wózków i
              koszyków w takim razie? w sumie nawet raz w tygodniu dawałoby duuuużą różnicę. I
              przyjuemnej się zakupy robi wrzucając produkty do czystego koszyka. Btw - nie
              wyobrażam sobie rzucenia do koszyka/wózka "luzem" bułek/chleba, a też bardzo
              często widzę coś takiego.
          • mabel20 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 00:56
            Nie, to nie jest powód. Powodem może być na przykład chęć zrobienia dziecku
            frajdy (wiem, że są inne sposoby). Ale moim zdaniem to, że te kosze są może
            nawet bardziej brudne niż buty niektórych dzieci, w jakiś sposób usprawiedliwia
            wkładanie tam dzieci.

            Mnie to nie razi...
            Dużo bardziej razi mnie opryskliwość kasjerów, klientów, wózki zostawione w
            wąskich alejkach, zostawianie w pierwszym lepszym miejscu pustych butelek i
            innych opakowań i takie różne.
              • mabel20 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 09:01
                > A mnie bardzo razi.
                > I również razi mnie to, że wsadza się je tam "dla frajdy". Dokładnie
                > tak samo jak "dla frajdy" pozwala się na pobawienie się bułkami
                > zasmarkanemu maluchowi.

                Dla mnie po prostu ranga problemu jest diametralnie inna i nie porównywałabym
                tego smile. Bułki się je i to na surowo, a wózków nikt przy zdrowych zmysłach nie
                spożywa, ani nie kładzie w nich nie zapakowanej żywności. I, szczerze mówiąc,
                mam wrażenie, że zabawa bułkami wynika z niedopilnowania dzieciarni, a nie z
                chęci zrobienia im frajdy smile.
              • labellaluna Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 10:12
                Zgadzam się! Mnie tez razi jak dzieciaki są wkładane do wózków. To prawda, że
                nie kładzie tam bezpośrednio owoców, warzyw, ale przecież jeśli położy się tam
                karton soku, słoik z dżemem, to potem te rzeczy wkładamy do naszej szafki.Czyli
                przenosimy syf z wózka do domu. Owszem, te wózki często są bardzo brudne niejako
                same z siebie, ale takie dzieci też biegają po trawnikach, chodnikach, a tam
                psie kupy, siki i dużo różnych substancji. Dla mnie to tak samo, jakby dziecko
                skakało w butach bo stole kuchennym.
                Inna kwestią jest, że wiele rodziców traktuje dzieci jak święte krowy, którym
                wszystko wolno.
                • horpyna4 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 10:45

                  To nie chodzi nawet o bakterie, ale o widoczny brud. Dlaczego mam
                  wstawiać do szafki kuchennej nasiąknięte błotem (czy psią kupą) np.
                  tekturowe pudełko z ryżem?

                  Niestety, te same mamuśki stawiają również dzieci w zabłoconych
                  butach na miejscach siedzących w środkach komunikacji miejskiej.
                  I też pyskują, jak im się zwraca uwagę. Może warto fotografować
                  takie scenki, a potem upubliczniać zdjęcia?
                  • mabel20 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 16.01.10, 21:50
                    Może po prostu wybieraj te wózki, które nie są wybrudzone błotem albo psią
                    kupą?? Wiem, że lepiej, żeby ludzie nie brudzili wózków błotem i kupami, ale
                    warto jednak pamiętać, że to robią. Że kichają na te wózki i pudełka z ryżem, że
                    rąk nie myją. I że to pudełko z ryżem nie jest czyste i może lepiej przesypać
                    ten ryż do czegoś czystego?
                • mabel20 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 16.01.10, 21:45
                  Eee... Nie wiem, jak jest u innych, ale moje blaty kuchenne nie mają czystości
                  wózków sklepowych (nawet gdyby nie wkładano dzieci do tych wózków). Nie mam
                  oporów, żeby na moim blacie położyć bułkę. Dlatego postawienie butów na tym
                  blacie i postawienie butów w wózku to dwie zupełnie inne sprawy.

                  > Inna kwestią jest, że wiele rodziców traktuje dzieci jak święte krowy, którym
                  > wszystko wolno.

                  To niestety prawda...
              • ewaamam Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 25.01.10, 08:33
                Dzieciak zapakowany do wózka...jest w tym jakaś korzyść
                JAk siedzi w wózku to nie ma dostępu do bułek.

                Mój patent to duża niebieska torba IKEA rozłożona w wózku i tam
                układam zakupy, potem na taśmę i spowrotem do torby. Potem to
                wszystko ciach do bagażnika i do domu. Wygodniejsze to niż
                dziesiątki torebek jednorazowych, szybsze i przedewszystkim
                ekologiczne. A miebieska torba IKEA ma dokładnie wymiar wózka
                sklepowego. Naprawdę polecam !
              • kotwtrampkach Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 25.01.10, 11:57
                ja często wkładam dziecko do koszyka. To już ostatni rok, kiedy mogę ją tak
                powozić, za chwilę będzie na to za duża, a ja mogę wziąć zmęczone dziecko na
                zakupy i nie patrzeć, czy przypadkiem nie bawi się bułkami. I jeszcze
                zaangażować do pomocy - np do wyciągania z wózka rzeczy przy kasie.

                I nie rozumiem trochę problemu - do wózka wkładamy różne rzeczy
                - te dziecięce buty
                - proszek do prania, który czasem się rozsypie
                - płyn do WC
                - torbę wcześniej leżącą na podłodze
                - ...

                ja bym się raczej zastanowiła, czy delikatnym dzieciom, często alergicznym coś
                nie zaszkodzi (np.z bardzo czystych domów)..
                • anu_anu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 25.01.10, 12:45
                  Jeszcze raz odpowiadam - wózek nie jest do wożenia dzieci.
                  Również w sytuacji, gdyby się komuś do tego przydał - nie do
                  tego jest i trzeba znaleść sobie inne rozwiązanie. Czyli np. jak
                  masz zmęczone dziecko - to kupujesz tylko dwie naprawdę niezbędne
                  rzeczy i wychodzisz a nie wsadzasz je do wózka i przez pół godziny
                  jeździsz po sklepie. Na tej samej zasadzie stojąc przy kasie dla
                  osób uprzywilejowanych zawsze je przepuszczam, nawet jeżeli
                  wygodniej byłoby tego nie robić
                  . I nie snuję rozważań czy ta
                  uprzywilejowana osoba spieszy się bardziej czy mniej niż ja i czy
                  czuje się wystarczajaco dobrze, wiec dlaczego mam ją przepuszczać...
                  Należy ją przepuścić, bo takie są normy społeczne.
                  I z tego samego powodu nie należy wkładać dzieci do wózka.
                  Bo jakoś łatwo się złościć na innych, którzy nie rozumieją matki (i
                  nie przepuścili jej przy kasie dla uprzywilejowanych) ale trudniej
                  samemu uwzględnić inne normy...
                  • sukienkawgrochy Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 01.02.10, 01:25
                    Chyba zbyt poważnie traktujesz tą sprawę. Są różne powody dla
                    których ktoś wsadza dziecko do koszadajmy na to taki 3-latek juz
                    przekracza te normy i czasem bezpieczniej jest takie dziecko włozyc
                    do kosza niz narazic na stratowanie przez innych kupujacych lub
                    narazieć siebie na jakies straty w sytuacji, gdy dziecko cos
                    stracilo, stluklo itp. A nie kazdy moze sobie pozwolic na komfort
                    robienia zakupów bez dziecka. I trzeba sobie radzić.
                    Ponad to takie kosze sa dużo bardziej brudne z innych powodów niż
                    przez buty dziecka.... np. przez to że dzien i noc stoja na dworze,
                    na parkingach pod golym niebem, pchane do samochodów po brudnym
                    chodniku, czy to w śniegu, czy w blocie lub po plamach z
                    wyciekajacych olejach i smarach samochodowych.
                    Można by takich przykładów przytaczac tysiące. I nie o kosze tylko
                    chodzi. Ale gdybyśmy chcieli tak sie nad wszytskim zastanawiac, to
                    czowiek siedzialby tylko w domu i co 5 min myl ręce. Nie popadajmy w
                    paranoję. Ogólnie wiadomo, że nadmierna czystość i sterylność jest
                    powodem zmniejszonej odporności i czestrzych zachorowań z tego
                    tytułu.
                  • quebec4 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 02.02.10, 18:30
                    Ale się uśmiałem big_grinDD

                    Normą społeczną to jest zadbanie o ciągłość gatunku ...

                    A jak ci brudne wózki przeszkadzają, to przynoś własne siaty. A
                    jeżeli jest to dla Ciebie zbyt trudne organizacyjne, to lepiej sie
                    nie wymądrzaj na temat organizowania zakupów przez matki z dziećmi.
            • angazetka Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 11:14
              > Ale moim zdaniem to, że te kosze są może
              > nawet bardziej brudne niż buty niektórych dzieci, w jakiś sposób
              usprawiedliwia wkładanie tam dzieci.

              A moim nie. Jeśli kosz jest brudny, nie znaczy to, że mamy co
              jeszcze dobrudzać butami dzieci. Poza tym warto pomyśleć - dlaczego
              te kosze takie brudne? Może dlatego, że ktoś w nich dzieci woził?
            • kamw1807 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 16:13
              mabel20 napisała:

              > Dużo bardziej razi mnie opryskliwość kasjerów, klientów, wózki zostawione w
              > wąskich alejkach, zostawianie w pierwszym lepszym miejscu pustych butelek i
              > innych opakowań i takie różne.

              to po cholerę tam łazisz, skoro tak źle i niesympatycznie??

              , a wiesz czego zapewne dosyć ma kasjer? opryskliwych klientówsmile
              • mabel20 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 16.01.10, 21:38
                > to po cholerę tam łazisz, skoro tak źle i niesympatycznie??
                >
                > , a wiesz czego zapewne dosyć ma kasjer? opryskliwych klientówsmile

                Nie po cholerę i nie łażę. W wygodny sposób kupuję większość rzeczy online. Przy czym nawet jeśli zdarzy mi się łazić - aczkolwiek nie po cholerę, tylko po zakupy - to łażę tam, gdzie szanuje się klienta smile. Wiem, że to może wyglądać abstrakcyjnie i obco, ale są takie miejsca na świecie. Są takie sklepy, których pracownicy wiedzą, że to dzięki klientom biznes się kręci i w ogóle mają inną kulturę osobistą.

                Mało tego - ja też pracuję w handlu. I robię wszystko, co w mojej mocy, żeby klienci byli zadowoleni. To m.in. dzięki nim mam pracę i wygodne życie. Ale wiem, że to nadal jest abstrakcja tam, gdzie trzeba jeszcze kilku pokoleń, żeby wypłukać PRLową mentalność...
      • horpyna4 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 10:06

        Dawniej zalecano opalanie pieczywa nad gazem bezpośrednio po
        przyniesieniu do domu (pieczywa w opakowaniach pół wieku temu raczej
        nie było). W starych poradnikach domowych były wręcz rysunki, jak to
        należy robić.

        Może warto wrócić do starych, sprawdzonych sposobów? Chyba, że ktoś
        nie ma gazu...
            • sarna73 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 18:42
              a ja ostatnio opuściłam piekarnię w której Pani kichała i smarkała w rękaw. W
              drugiej piekarni Pani pali. W każdej jest coś. Nie wierzę w te czyste bułki
              nakładane przez Panią osobiście. Ktoś je wcześniej wrzucał do plastikowego
              kosza, kierowca przenosił z samochodu. Każde z nich mogło kichać i kaszleć
              zupełnie bezpośrednio na nie.
              Natomiast zgadzam sie co do wózków. Sama mam 2 dzieci i NIGDY żadne nie jechało
              w wózku butami. Właśnie ze względu na to, ze mogły co najmniej wejść w psią
              kupę. Taki brud, a kurz z podłogi lub samochodu dostawczego to zupełnie co innego.
              Nie odżegnuję sie od hipermarketów głownie ze względu na wygodę. I nie oszukujmy
              się - to jest żadna reguła ze jak kupie w małym sklepiku to bedzie
              czyste/higieniczne. Zawsze widzę w hipermarkecie np na rybach Panią w czapeczce
              i rękawiczkach, natomiast w moim osiedlowym rybnym czapeczek nie widziałam nigdy.
        • osmanthus Opalanie pieczywa nad gazem 16.01.10, 05:34
          Tak wlasnie robila moja sp osobista mamusiawinkI wcale sie jej nie
          dziwie - pamietam doskonale metalowe kosze z chlebem ciagane po
          ziemi/podlodze przy pomocy zagietego drutu. Potem nadwislanski
          postep cywilizacyjny wymienil kosze na plastikowe pojemniki -
          obrosniete brudem i nigdy nie myte!
          Fuj!
          A na moim zasuszonym kontynencie czysciutko - wozki sklepowe czyste,
          kup psich na ulicach brak, pieczywa nikt nie maca (bo i po co?) -
          Swieze pieczywo lezy w papierowych lub specjalnych, perforowanyh na
          calej powierzchni, plastikowych torbach na otwartych polkach,
          "gole" - w zamykanych szafkach.
          Do malych bulek sa szczypce, chleb/dluga bulke mozna wziac reka i
          wpakowac do odpowiedniej papierowej torby.
          W piekarniach pieczywo pakuje ekspedientka.


          • horpyna4 Re: Opalanie pieczywa nad gazem 16.01.10, 15:33

            Te metalowe (a później plastikowe) kosze z chlebem przywożono dość
            wcześnie i stawiano pod zwykle zamkniętym jeszcze sklepem. No i były
            obsikiwane przez psy...

            Czasem taki pies był prowadzony przez pańcię na smyczy. A na zwróconą
            uwagę pańcia oburzała się, że to przecież taki malutki piesek.
    • otterly Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 10:41
      Od dawne przerażały mnie te supermarketowe wózki. Bród doskonale widać na
      plastikowych koszykach, które nie są już takie ażurowe. Wynalazłam sobie taki
      sposób, że ładuję rzeczy do toreb, w których później te zakupy zabieram do domu.
      Torby są na ogół z materiału, więc po zakupach od razu lądują w pralce. Nie
      kładę ich na podłodze, blacie czy stole w kuchni. Czekają w przedpokoju, a ja po
      jednej zanoszę do kuchni i od razu rozładowuje. Większe zakupy ładuję do
      wielkich plastikowych toreb z Ikei i tez je piorę. Nic im się nie dzieje.

      Wymacane pieczywo też mnie odrzuca. Jeśli już muszę kupić w markecie (baaardzo
      rzadko, bo wolę piekarnie i małe sklepiki), biorę paczkowane.

      Co do wkładania dzieci do wózków: zawsze mam ochotę zapytać, na którym dziale
      mają takie ładne dzieci, bo też bym chętnie kupiła. Frajda frajdą, ale bez
      przesady. W markecie nie jesteśmy dla przyjemności, tylko w konkretnym celu.
      Później takie dzieci myślą, że najfajniejszy sposób spędzania weekendu to
      wycieczka do "galerii". Masakra.
    • budzik11 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 11:23
      Ło matko, a wsadźcie się wszystkie w namioty tlenowe, gdzie nie będzie zarazków,
      bakterii, wirusów, glutów, sików i innych wydzielin ludzi. Takie rzeczy dzieją
      się nie tylko w Carrefourze i nie tylko bohaterce wątku - na pewno każdy z nas
      nie raz zjadł cudze bakterie. A co to znaczy "zaufana piekarnia"? Skąd wiecie,
      że pani sprzedająca w takowej nie zrobiła przed chwilą - pardon - kupy i
      zapomniała umyć ręce? Na jakiej podstawie macie zaufanie do takie piekarni - bo
      nie widzicie, co się dzieje na zapleczu? Bo się nie pochorowałyście po zjedzeniu
      bułeczki? A znacie kogoś, kto się pochorował po zjedzeniu bułeczki z supermarketu?
      BTW - w Leclercu pojemniki na pieczywo to kosze wiklinowe, niczym nie zamykane.
      Kupujemy tam od lat i żyjemy i mamy się dobrze.
      Najlepiej wszystko wysterylizować, chodzić w maskach i foliowych rękawiczkach
      uncertain Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
        • budzik11 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 12:43
          Ale godząc się na kupowanie przygotowanego przez kogoś innego żarcia musimy mieć
          tego świadomość tak czy inaczej! Przepraszam - czy autorka tego wątku nie
          zdawała sobie wcześniej z takich rzeczy sprawy? Przecież to jest oczywiste, że
          te zabezpieczenia - w tym wypadku pieczywa - są tylko pozorne. Począwszy od
          brudnych paznokci czy rąk piekarza, który te bułeczki na zapleczu piekł, a
          skończywszy na np. menelu który również brudną ręką w koszu z bułkami mógł
          grzebać. Taki jest koszt kupowania gotowego jedzenia. Kolega, który pracował w
          masarni, opowiadał mi kiedyś jak wygląda rozruch maszyn z samego rana - włączają
          je na pusto, potem słychać pisk bo mielą się szczury, potem zmielone szczury się
          wygarnia a potem pakuje normalne mięso. A w pewnej przetwórni owoców i warzyw
          robotnicy regularnie urządzali sobie konkurs charchania do kadzi z dżemami.
          Naprawdę smarki dzieci na bułkach to przy takich historiach pikuś. I takie
          rzeczy się dzieją, czy to widzimy, czy nie i nie ma co sie oszukiwać, że jak nie
          widzimy, że ktoś przebiera ręką w bułkach, to nikt tego nie robi.
          • anu_anu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 13:00
            Budziku, nie możemy reagować na coś, czego nie widzimy/nie wiemy.
            Natomiast możemy w tych przypadkach, w których widzimy złe
            zachowanie – i o tym pisałam.
            Może jest to tylko oszukiwanie się – i rzeczywistość jest taka jak
            ją opisujesz. Ale to nie powód, aby do tego dokładać jeszcze własny
            brud i do tego z argumentem, że inni robią gorzej!
            Pojadę po bandzie i zapytam – też wydmuchujesz nos do słoika z
            majonezem? No bo skoro być może inni to zrobili??
            • misself Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 13:27
              anu_anu napisała:

              > Budziku, nie możemy reagować na coś, czego nie widzimy/nie wiemy.
              > Natomiast możemy w tych przypadkach, w których widzimy złe
              > zachowanie – i o tym pisałam.

              O, to, to.
              Bo nic nie poradzimy na smarkanie do dżemu (zresztą pasteryzowanego, więc tyle
              dobrze, że smarki jałowe wink), ale smarkanie na bułki na oczach klientów jest
              niesmaczne i naprawdę można tego uniknąć...

              Poza tym te szczury w kadziach - to bardzo dobry przykład: uruchamiają, później
              MYJĄ (procedury HACCP) i dopiero wrzucają mięso. Zakłady, w których mieli się
              szczury razem z mięsem, to albo przypadki marginalne (jak słynna mysz w
              krakowskim chlebie), albo urban legends.
            • budzik11 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 16:16
              anu_anu napisała:

              > Budziku, nie możemy reagować na coś, czego nie widzimy/nie wiemy.
              > Natomiast możemy w tych przypadkach, w których widzimy złe
              > zachowanie – i o tym pisałam.

              No tak, reagować można (ale sama zauważyłaś, że nic to nie dało). Natomiast nie
              widzę sensu w dramatyzowaniu i roztrząsaniu problemu, bo to po prostu element
              naszej codzienności, jak spóźniające się autobusy czy sól na chodnikach
              niszcząca buty. Tak niestety jest i nic na to nie poradzimy, chyba, że będziemy
              samowystarczalni żywieniowo smile
              Aha - nie, nie smarkam do majonezu tongue_out

              Aha, jeszcze, bo zapomniałam o tym napisać - dlaczego "Carrefour (...) ku
              przestrodze"? Takie rzeczy dzieją się wszędzie, więc czy ten wątek miał na celu
              zniechęcić klientów tego sklepu? I "ku przestrodze" - ludzie chyba zdają sobie
              sprawę z takich "zagrożeń", nie wiem, czy jest sens ich przed tym "przestrzegać".
              Nie oburzam się, nie wyśmiewam reakcji itd. - staram się myśleć realistycznie i
              zdroworozsądkowo.
              • anu_anu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 16.01.10, 14:22
                Sądzę, że jeżeli wszyscy będą zwracać uwagę na to wsadzanie dzieci
                do koszy - to reakcja się zmieni. Taki brak społecznej akceptacji ma
                duża znaczenie. Natomiast takie zaniechanie zwracania uwagi
                powoduje, że ludzie nie czują niewłaściwości swego postępowania.
                W tym opisanym przypadku nie jest to ani dramatyzowanie, ani
                histeryzowanie, ani udawanie, że w naszym jedzeniu nie ma ani jednej
                cząstki brudu. Jest to działanie aby ilośc brudu utrzymać w ryzach.
                Natomiast zgadzam się, że problem nie dotyczy tylko wywołanej sieci,
                każdy sklep tak ma, w tym również te małe, tzw. osiedlowe.
                • budzik11 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 16.01.10, 15:35
                  anu_anu napisała:

                  Natomiast takie zaniechanie zwracania uwagi
                  > powoduje, że ludzie nie czują niewłaściwości swego postępowania.

                  Ja dzieci sadzam na tym specjalnym siedzonku wbudowanym w ściankę wózka. Ale tak
                  z ciekawości - bo też nie widzę niewłaściwości takiego postępowania (poza tym,
                  że dziecko trzymające się bocznych ścianek wózka naraża na przycięcie np. przez
                  inne mijane wózki swoich palców) - co w tym złego? Przecież nikt nie kładzie
                  bezpośrednio jedzenia do wózka? Wszystko jest albo opakowane albo trzeba obierać
                  przed jedzeniem (np. arbuza włożyłabym bez torebki, ale przecież jadalne części
                  nie dotykają wózka). Serio, nie widzę tu żadnego zagrożenia.
                  • anu_anu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 16.01.10, 22:20
                    A nie wystarczy taki szczegół, że środek wózka nie jest przeznaczony
                    ani przystosowany do wożenia dzieci?
                    Jest do tego przeznaczone specjalne siedzenie.
                    To jest przykład umowy społecznej, która pozwala nam wspólnie
                    funkcjonować - choć na każdego nakłada pewne utrudnienia.
                    • joanka-r Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 17.01.10, 13:35
                      ''A nie wystarczy taki szczegół, że środek wózka nie jest przeznaczony
                      ani przystosowany do wożenia dzieci?
                      Jest do tego przeznaczone specjalne siedzenie.
                      To jest przykład umowy społecznej, która pozwala nam wspólnie
                      funkcjonować - choć na każdego nakłada pewne utrudnienia.''

                      nic dodać nic ując....
                    • budzik11 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 21.01.10, 08:18
                      Owszem, jest specjalne siedzenie, ale tylko do 15 kg. Moje dwuletnie dziecko
                      ważyło 18,5kg a było jeszcze na tyle powolne i gapowate a jednocześnie
                      zainteresowane wszystkim dookoła, że nie mogłam jej puścić luzem żeby chodziła
                      obok wózka. Co wtedy z dzieckiem zrobić?
                      I pytam jeszcze raz - co szkodzi dziecko w wózku sklepowym?
                      • anu_anu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 21.01.10, 08:50
                        Też jeszcze raz odpowiadam - wózek nie jest do wożenia dzieci.
                        Również w sytuacji, gdyby się komuś do tego przydał - nie do tego
                        jest i trzeba znaleść sobie inne rozwiązanie.
                        Na tej samej zasadzie stojąc przy kasie dla osób uprzywilejowanych
                        trzeba je przepuścić, nawet jeżeli wygodniej byłoby tego nie robić.
                        I zawsze tak robię, nie snując rozważań czy ta uprzywilejowana osoba
                        spieszy się bardziej czy mniej niż ja i czy czuje się dobrze, wiec
                        dlaczego mam ją przepuszczać... Należy ją przepuścić, bo takie są
                        normy społeczne. I z tego samego powodu nie należy wkładać dzieci do
                        wózka.
                        • budzik11 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 21.01.10, 13:28
                          Na tej samej zasadzie trzeba by przyjąć, że autobusami nie powinno się wozić
                          rowerów, zwierząt, wózków itp. rzeczy. Albo np. nie wozić samochodem worka
                          ziemniaków - bo autobusy są do przewożenia ludzi, podobnie jak samochody. Ja
                          nigdzie nie widziałam zakazu wożenia dziecka w wózku, nie uwłacza to nikomu ani
                          nie przeszkadza, więc nadal nie rozumiem. Wózek to urządzenie na kółkach do
                          przewożenia ciężkich rzeczy po sklepie - jeśli dziecko jest nieporęczne i nie
                          mam siły go nosić w ręku, to wkładam go do wózka i tyle.
                            • mabel20 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 21.01.10, 21:57
                              > Niezupełnie, w autobusie wolno przewozić bagaż.
                              > Ale jeżeli jest brudzący - to pasażerowie mogą prosić kierowcę o
                              > usunięcie (bagażu i właściciela) - bo mają prawo aby się nie umazać.

                              Zastanawiam się wobec tego, czy istnieje jakiś zakaz przewożenia dzieci w
                              wózkach sklepowych smile. Być może istnieją takie zakazy. W razie czego, jeśli
                              dziecko jest brudne, można poprosić obsługę sklepu o usunięcie matki z
                              dzieckiem, jako że każdy ma prawo do czystego wózka. Trochę to przewrotne, ale
                              naprawdę zastanawiam się, czy oficjalnie można wkładać dzieci do tych wózków.
                  • megg78 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 03.02.10, 09:32
                    <Ja dzieci sadzam na tym specjalnym siedzonku wbudowanym w ściankę <wózka. Ale tak
                    <z ciekawości - bo też nie widzę niewłaściwości takiego postępowania <cryingpoza tym,
                    <że dziecko trzymające się bocznych ścianek wózka naraża na <przycięcie np. przez
                    <inne mijane wózki swoich palców)


                    a jak go wsadzisz do wózka to czego się trzyma?? nie krawędzi wózka przypadkiem?
                    wtedy mu rączek nikt nie przytnie, tak?
      • anu_anu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 11:45
        Nie mam hopla na punkcie walki z każdą bakterią. Ale to nie znaczy,
        że nie dążę do minimalizowania ilości brudu, z którą się codziennie
        stykam.
        Robię zakupy – bo muszę. Staram się zminimalizować czas, który na to
        poświęcam ale nie lubię ich. Nie sprawia mi cienia frajdy łażenie po
        sklepach (za wyjątkiem takich z wyposażeniem wnętrz) – wiec wchodzę
        do sklepu, robię zakupy, płacę i wychodzę.
        Od sklepu oczekuję aby miał duży parking, i wystarczającą ilość
        sprawnych wózków (które jadą tam, dokąd je pcham a nie wg własnego
        poglądu).
        Liczę się z kolejkami do kas w szczycie, „alejkami sezonowymi”
        (które zwyczajnie objeżdżam bez zaglądania) – wychodząc z założenia,
        że jest to biznes i swoje prawa ma.
        Natomiast nie toleruję bezmyślności i robienia czegoś „bo mi tak
        wygodnie” nie bacząc na innych. Dotyczy to zarówno obsługi jak i
        Klientów. I tu właśnie kwalifikuję wkładanie dzieci do koszy.
        Kupuję w hipermarkecie naprawdę wiele rzeczy: proszki, mydła,
        szampony, wodę, soki, piwo (rzadziej wino), owoce i warzywa,
        niektóre ryby i sery, makarony, mąkę, cukier, jogurty, masło, jajka,
        śmietanę, mleko, kawę, herbatę, przyprawy, ręczniki papierowe,
        papier toaletowy, chusteczki higieniczne, piasek dla kotów, drobne
        rzeczy do domu typu przedłużacz, mała puszka farby, ramki do
        obrazków, gazety, pudełka na coś tam a nawet szkło, serweta na stół,
        ręczniki czy pościel - jak mi coś ładnego „wejdzie w oczy”. Ponieważ
        robię to raz w tygodniu – zawsze wychodzi pełen wózek i nie ma
        cudów – nie ułożę tego tak aby nic nie dotykało wózka. Dlatego od
        razu wkładam całość do swoich reklamówek – i przy kasie wstawiam na
        taśmę te całe reklamówki. Pani wyjmuje, kasuje a ja z drugiej strony
        pakuję ponownie. Mam takie (ponoć ekologiczne) torby, których nie
        piorę, tylko po 2-3 użyciach wyrzucam.
        Poza hipermarketami kupuję mięso i wędliny, pieczywo, część nabiału
        i serów.
        Ciągle czekam aby we Wrocławiu pojawiła się jakaś interesująca
        oferta sprzedaży przez Internet – nie rujnująca mnie i z dostawą do
        domu smile. Nie będę wtedy oglądać żadnego takiego obiektu.
        • dark.man Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 22:00
          Nie zmacasz Ty, to zmaca pani sprzedawczyni albo piekarz
          w "zaufanej" piekarni wink Miałam kiedyś okazję popracować w takiej
          piekarni z tradycjami, zaufanej dla połowy miasta smile drożdżówki z
          serem od "baby" ze wsi, w sensie że takie naturalne i bez chemii,
          ale po błocie z butów owej "baby" przesuwane skrzynki ze świeżutkimi
          bułeczkami... Bułki, rogale - i tak były macane przy ręcznym
          przekładaniu do wywózki - na podłodze, a jakże smile rękawicde mieli
          tylko piekarze - nie wierzcie nikomu kto będzie mówił że muszą być
          czyste wink smarkanie w rękawice którymi potem przekładaja chleby do
          koszy (sprawdźcie kiedyś czystość "paki" samochodów do przewożenia
          pieczywa) to standard - kto by nosił wyciągał chusteczki, tu
          przecież tyle roboty że szkoda czasu na głupoty wink
      • 1012ja Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 02.02.10, 12:06
        To jeszcze nic. Ja kupuje bułki (chleb zresztą też) od gościa na rynku. Z
        samochodu. Bułki są właśnie w plastikowych pojemnikach. pewnie są przeniknięte
        bakteriami od każdego kupującego. A i sprzedający podje je rękoma bez
        rękawiczek. Tak tymi samymi, którymi bierze kasę. I trzeba dodać, że jeżdżę po
        te bułki i chleb 7 km. Bliżej niestety nie ma równie pysznego, pieczonego
        tradycyjnymi metodami chleba i bułek. Ale każdy wybiera co lub. Jedni smak i
        inni wysoką higienę.
      • e.i.t.h.e.l Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 02.02.10, 14:54
        A już myślałam, że tylko ja myślę w ten sposób. Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie ma szans, żeby pieczywo czy inne jedzenie było przez nikogo nie dotykane i higienicznie czyste. Ale staram się o tym nie myśleć, bo od myślenia jedzenie nie stanie się higieniczne, a po co mam sobie obrzydzać wszystko, przecież nagle nie zacznę sama hodować, uprawiać i przetwarzać.
        Nie mam dzieci, ale jakoś nie przeszkadza mi jeśli ktoś wozi swoje w wózkach, co zresztą widuję bardzo rzadko. Jeszcze nigdy nie widziałam też brudnego koszyka czy wózka, a może po prostu nie zwracam na to uwagi. W takich chwilach zawsze mi się przypomina to, jak byłam dzieciakiem, taplałam się w kałużach, łaziłam po drzewach, a potem szłam i jadłam truskawki prosto z krzaka albo podbiegałam do babci po kanapkę i też jadłam ją bez żadnych przygotowań. I żyję, tak jak większość ludzi. I wcale nie choruję częściej niż inni.
    • annowu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 15.01.10, 17:47
      też w sklepie tej sieci (C.) widziałam "smarczenie" na bułki. ale nie przez
      dzieci, tylko przez obsługę. pan wytarł sobie nosek rękoma, żeby poprawić
      wciągnał- za przeproszeniem, po czym elegancko przekładał bułeczki tą właśnie
      dłonią. o fu.
      opisuje mocno subtelnie, ze względu na porę obiadowo- kolacyjną...
        • vallery Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 16.01.10, 16:41
          ja mam dwoje dzieci z małą różnica wieku i gdy były młodsze, często jedyny
          sposób na zrobienie zakupów, to było właśnie włożenie jednego dziecka na wózkowy
          fotelik, a drugiego maluch do środka wózka. I nie mam wyrzutów sumienia. Wolałam
          żeby mój 2- czy 3-latek siedział w wózku niż np. ganiał po sklepie jak szalony
          (bywa tak, nawet z b. grzecznymi dziećmi) i wkładał swoje łapki (może i czasem
          usmarkane, różnie bywa z dziećmi, nie zawsze da się wszystko ogarnąć) np. w
          bułki właśnie. Czasem życie zmusza nas do różnych zachowań, nie zawsze mamy
          wybór. Pewnie mi ktoś napisze, ze nie trzeba zabierać dzieci do sklepów, ale
          zapewniam, czasem trzeba i jest to dla mnie tylko uciążliwa konieczność, a nie
          "rozrywka". Ja nie miałam z kim zostawić dzieci, nie miałam możliwości ruszyć
          się z domu bez nich, ani nie miałam kogo poprosić o zakupy, a sklepy internetowe
          były dla mnie wówczas nieosiągalne m.in. na ceny. Więc apelowałabym, może trochę
          wyrozumiałości dla innych, a mniej oskarżania o bezmyślność.
          pozdr
          • joanka-r Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 16.01.10, 20:59
            vallery też mam małe dzieci, ale nigdy nie wkładałam dziecka butami do koszyka....gdybyś robiła w tym samym czasie zakupy co ja, miałabys ze mną na poienku. Jestem cięta na takie zachowanie matek, ktore widzą tylko czubek wlasnego nosa. Dzieci nawet 3 letnie potrafią isc koło koszyka z zakupami a nie biegać jak pawian po klatce, podczas , gdy mama sie rozgląda co kupić.

            co do zasmarkanych bułek, dlatego własnie pieczywo kupuję w piekarni oseidlowej, bo generalnie mniej osob je dotyka od chwili wyjecia z pieca i położenie na pólce czy w koszu.

            Raz zwrociłam uwagę pani ekspedientce, co to sobie w uchu drapała a potam paluchem naciskała chleb, pokazując, ze jest miękki. Od tamtej pory chleb podaje mi przez torebke foliową.
            • vallery Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 17.01.10, 13:32
              ło matko, pewnie, wszystkie takie matki jak ja to bezmyślne debilki sad pewnie
              taka jestem, a moj trzylatek to mały bezmózgi pawian, jasne. Nie wierzę, że
              nawet bardzo grzeczne dziecko nie zagapi się, nie odejdzie od wózka, gdy ty np.
              bierzesz coś z półki. Jeśli miałaś dzieci, to chyba wiesz, że czasem wystarczy
              sekunda, a np. maluch jest już po drugiej stronie regału (nie koniecznie musi
              biegać jak pawian, może się np. na coś zagapić itd) a matka biega i szuka
              dziecka. Widziałam takie akcje w sklepie, a mając drugiego maluszka w wózku (na
              foteliku), nie będę zostawiać tego wózka z jednym dzieckiem i biec za drugim.
              Dlatego wkładałam moje nieco starsze dziecko do wózka. Ot, taka jestem
              bezmyślna. A żeby było ciekawiej, to wcześniej złośliwie wysyłałam dziecko żeby
              pobiegało po najbardziej zafajdanym przez pieski trawniku w okolicy. ;p

              Teraz moje dziecko jest starsze i nie wkładam go do wózka, chodzi obok - jest
              starsze i mogę go bardziej kontrolować słownie.

              Napiszcie, jak ma zrobić zakupy matka np. dwóch półtoraroczniaków, która musie
              te zakupy zrobić sama? Weźcie pod uwagę założenie, że musi zabrać dzieci, że nie
              stać ją na codzienne kupowanie w sklepach osiedlowych, bo jest dla niej
              zwyczjanie za drogo, bo nie ma z kim zostawić dzieci, ani pieniędzy na
              opiekunkę, a w pobliży nie ma nikogo, kto zostanie za darmo z dziećmi, ani
              nikogo, kto zrobi jej zakupy.
              Chętnie się dowiem.

              Sorry za mój ton, ale wydaje mi się, że nie fair jest oskarżanie wszystkich
              matek, kt tak robią o bezmyślność i złośliwość. Czasem nie masz wyboru, czasem
              wybiera się mniejsze zło. Nie żyjemy w idealnym świecie (a szkoda, prawda?)
              Wolicie żeby dziecko obsmarkało te przysłowiowe bułki, czy żeby siedziało w
              koszyku, do kt i tak wkładacie zapakowane produkty? Dla mnie większą
              bezmyślnością wykazuje się ten, kt wkłada do takiego wózka np chleb bez
              woreczka, bo w tym wózku i tak są miliony bakterii, z których pewnie jakiś
              jedynie promil, to bakterie z butów mego dziecka.

              tyle ode mnie na ten temat.
              pozdr
              bezmyślna mama pawianów
                • sukienkawgrochy Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 01.02.10, 02:03
                  jul-kaa napisała:

                  > vallery, nie obraź się, ale ja na Twoim miejscu zamocowałabym
                  dziecku specjalną
                  > uprząż na szelkach - są takie przeznaczone dla dzieci właśnie.


                  Taaak i moze to dziecko w tej uprzezy na szelkach przywiazac jeszcze
                  przed sklepem razem z psami, co by taka przewrazliwiona osobe jak ty
                  nie draznic widokiem matki robiacej zakupy z dzieckiem. No paranoja.
                  • jul-kaa Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 01.02.10, 08:38
                    > Taaak i moze to dziecko w tej uprzezy na szelkach przywiazac jeszcze
                    > przed sklepem razem z psami, co by taka przewrazliwiona osobe jak ty
                    > nie draznic widokiem matki robiacej zakupy z dzieckiem. No paranoja.

                    Sukienko, skoro uprząż tak Ci się kojarzy (swoją drogą przywiązywanie psa pod
                    supermarketem to nie lada okrucieństwo), to powiedz mi proszę, dla kogo ona
                    jest produkowana?
                    • sukienkawgrochy Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 01.02.10, 21:56
                      Moja poprzednia wypowiedź była sarkastyczna. Wiem, że tak owe
                      wynalazki istnieją, ale może nie wpadajmy w paranoję. Jeszcze
                      trochę, a przed wejściem do sklepu bedzie wielka kartka... "Dzieci
                      wpuszczamy tylko w uprzeżach". Litości!! Żyjemy w wolnym kraju, a
                      wkladanie dziecka do koszyka jest niczym w porównaniu z innymi
                      bulwersujacymi probmelami... chociażby problem nieprzepuszczania w
                      kolejkach dla uprzywilejowanych kobiet w ciąży... a jeśli sie już
                      taka ośmieli przecisnąć jako pierwsza, ma wątpliwą "przyjemność"
                      wysluchiwac glupich uwag innych kupujacych. I to jest gorszy
                      problem, a nie dziecko w koszyku, które będź co bądź siedząc tam,
                      nikomu nie wadzi, nikogo nie potraca, nie kręci sie pod nogami, nie
                      ucieka, niczego nie ściąga z półek itd. a matka czy ojciec moga bez
                      nieporządanych zdarzeń zrobic zakupy.
                      • anu_anu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 01.02.10, 22:51
                        Sadzanie dzieci w koszu na zakupy oraz nie wpuszczanie osób mających
                        pierwszeństwo do kasy - to jest dokładnie ten sam problem. Polega na
                        tym, że ktoś nie stosuje się do zasad, bo mu wygodniej jest robić
                        inaczej.
                        W pierwszym przypadku zasada brzmi: w kasie przepuszczamy osoby,
                        które mają prawo zrobić zakupy bez kolejki. I wygodniej jest nie
                        przepuścić - ale to nie znaczy, że mamy tak robić!
                        W drugim przypadku zasada mówi: do wózka wkładamy zakupy a nie
                        dzieci. I postępujemy tak również wtedy, gdy wygodniej jest włożyć
                        tam dziecko.
              • anu_anu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 17.01.10, 13:58
                Vallery, niepotrzebnie ironizujesz.
                Nie mam recept na wszystkie sytuacje, to zainteresowani muszą je sobie przygotować. W opisanej sytuacji bym szukała koleżanki w podobnym położeniu i się dzieliła na zasadzie - dziś ja robię zakupy dla nas obu a Ty siedzisz z dziećmi a następnym razem odwrotnie. A może jakaś starsza osoba nie może chodzić po zakupy ale może przez godzinę - dwie - przypilnować dzieci w zamian za przyniesienie jej zakupów? Wiele rzeczy załatwiłam drogą podobnego sąsiedzko-przyjacielskiego wsparcia a zadzierzgnięte wtedy więzi trwają do dziś, co sobie bardzo cenię.
                  • anu_anu Re: tak, jasne 20.01.10, 12:50
                    A cóż w tym zaskakującego?
                    Moja córka chętnie chodziła do sąsiadów, gdzie Pani sąsiadka (była
                    nauczycielka) zawsze jej coś fascynującego pokazała.
                    Zajmowanie się dzieckiem nie musi polegać na bieganiu za nim!
                    Poza tym można podrzucić do Pani sąsiadki jedno dziecko, a drugie
                    zabrać ze sobą - wtedy jest miejsce aby je bezpiecznie wozić.
            • sukienkawgrochy Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 01.02.10, 01:43
              A moze weź pod uwage inne zagrożenia niz tylko "buty w koszyku". Z
              dwojga złego czasem lepiej dziecko wsadzic do koszyka niz mialoby
              stac sie ofiara jakiegos stratowania przez innych lub zrzucenia
              czegos z pólki... chodźby niechcący. Czasami nie ma wyboru... trzeba
              zrobic zakupy z dziećmi i trzeba sobie jakoś radzic i robic tak żeby
              bylo w miarę wygodnie i bynajmniej nie jest to zachowanie
              ograniczajace widok do czubka wlasnego nosa. Oczywiście są osoby
              bezczelnie i razaco lamiace wszelkie zasady w społeczenstwie -
              tepisane i te niepisane, ale niektórzy czasem nie mają wyjścia i jak
              juz pisalam z dwojga złego wybieraja to l"lepsze" zlo.
            • sunday salutują, trzaskając obcasikami... 02.02.10, 13:10
              > vallery też mam małe dzieci, ale nigdy nie wkładałam
              > dziecka butami do koszyka.

              Biedne dzieci.

              > Jestem cięta na takie zachowanie matek, ktore widzą tylko
              > czubek wlasnego nosa.

              No, to chyba najbardziej cięta jesteś sama na siebie...

              > Dzieci nawet 3 letnie potrafią isc koło koszyka z zakupami
              > a nie biegać jak pawian po klatce, podczas , gdy mama sie
              > rozgląda co kupić.

              Jasne. A na wszystkie pytania odpowiadają "tak jest, proszę pani matki". I
              salutują, trzaskając obcasikami.
            • kotwtrampkach Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 02.02.10, 13:28
              ech, joanka-r, życie nie jest czarno-białe, zapewniam.

              często chodzę na zakupy z dzieckiem, często wkłądam je do koszyka, w ŻADNYM ze
              sklepów nie spotkałam się z zakazem takiego wykorzystania wózka, nikt z obsługi
              sklepu NIGDY nie zwrócił mi uwagi, ze jest to niewłaściwe.
              Skoro pracownicy sklepu nie mają nic przeciwko, to może nie bądźmy nadgorliwe?
              Każdy, komu wózki nie wydają się zbyt czyste, moze poszukać sobie sklepu w
              którym ekspedientka podaje towar, prawda?
          • joanka-r Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 16.01.10, 21:02
            ''Czasem życie zmusza nas do różnych zachowań''

            ale dlaczego do chamskich zachowań?

            ''może troch
            > ę
            > wyrozumiałości dla innych, a mniej oskarżania o bezmyślność.
            > ''
            no sorry , ale dla mnie bezmyslna była ta pani od dzieci. Nie bedę sie rozwodzić na temat tego, ze czasem tez musze pewne rzeczy załatwiać sama , z dziecmi pod bokiem, ale to , ze je mam nie tłumaczyloby takiego zachowania....wystarczy troszkę kultury....
    • mustardseed Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 20.01.10, 12:30
      Smutny ten wątek.
      Wszystko przez te bezmyślne chamskie matki, które mają czelność
      zabrać dziecko do sklepu, one naprawdę muszą reprezentowac
      patologię, jeśli nie mają z kim tych dzieci w domu zostawić. A
      dzieci takie niewychowane, grzecznie przy wózku nie chcą chodzić
      udając, że ich wogóle nie ma, co z nich wyrośnie! Bo sklep to NIE
      JEST miejsce dla matek z dziećmi! Niech te dzieci z głodu zdechną
      zamknięte w mieszkaniu do jakiegoś sensownego roku życia (proszę
      wybrać odpowiedni, wg. uznania).... Oj smutny wątek. Smutny kraj,
      gdzie ludzie sobie wilkiem...

      • martialis Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 20.01.10, 12:43
        A nieprawda - widziałam matki (pewnie nie tylko ja) z dziecmi, które
        sobie radziły - widać się da, ale trzeba chcieć, a nie stosować do
        wszystkiego prawo "to tylko dziecko, jemu się wiele wybaczy...".
        Jest czas na zabawę i jest czas na naukę dziecka - wystarczy sobie
        to uzmysłowić, a nie pozwalać dziecku biegać po sklepie,
        restauracji, albo wpakować dla własnej wygody do wózka sklepowego,
        bo tak mi wygodniej, a co mnie obchodza inni.
      • anu_anu Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 20.01.10, 13:12
        Owszem - zgadzam się - smutny ten wątek. Tyle, że powód smutku
        upatruję w innym miejscu!
        Bo sklep nie jest miejscem do spędzania czasu - jest miejscem, w
        którym robimy zakupy. Dziecko szybko rozróżnia podejście
        mamy/taty/rodziców do tematu – które może być dwojakie:
        1. Mamy tam wejść, włożyć do kosza potrzebne rzeczy, zapłacić i
        wyjść - to tak się to odbywa.
        2. Idziemy zabić trochę czasu – może przy okazji nawet coś kupimy.
        W efekcie albo dziecko rozumie, że przyszliśmy kupić potrzebne nam
        rzeczy albo realizuje własną wizję pobytu - mającego na celu zabicie
        czasu.
        Każdy ma prawo spędzać czas wg własnych upodobań - i mi nic do
        tego, nie oceniam sposobu spędzania czasu przez innych. Ale są
        ogólne zasady postępowania – np. w sklepach za włożone do kosza
        zakupy przy kasie trzeba zapłacić, wózki służą do przewozu zakupów,
        kasjerka obsługuje Klientów w takiej kolejności – jak do tej kasy
        podeszli, kasa dla osób uprzywilejowanych obsługuje najpierw takie
        właśnie osoby etc.
        I oczekiwanie – abyśmy wszyscy musieli się do tych zasad stosować
        jest normą a nie udziwnieniem a tym bardziej nie oznacza "bycia
        wilkiem".
      • lili-2008 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 20.01.10, 13:30
        Co prawda nie jestem matką (może jak nią będę to mój światopogląd zmieni się o
        180 stopni), ale rzeczywiście uważam, że matki pozwalające swoim dzieciom na
        wszystko są bezmyślne i chamskie. Mam nadzieję, że jak ja będę miała potomstwo
        nadal będę zwracać uwagę na innych ludzi i nie będę taką egoistką.
        • wega1975 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 21.01.10, 10:47
          Podczytuję ten wątek od początku i szczerze mówiąc nie wytrzymałm i
          muszę wtrącić swoje trzy grosze. Mój portret: pracująca matka 3
          chłopców w tej chwili 8 lat, 5 i 2,5 roku, dom, ogród, pies i mąż w
          rozjazdach /taka praca/, teściowa mieszka w innym województwie, mój
          tata pracuje, mama jest osobą niepełnosprawną - więc większość
          czasu muszę liczyć tylko na siebie i sama zajmuję się dziećmi. Nie
          lubię zakupów, nie są dla mnie rozrywką a koniecznością. Dzieci
          zabieram tam z czystego musu jak lodówka świeci pustkami. Nie jestem
          matką pozwalającą na wszystko, dzieci dobrze wychowane, najstarszy
          prymus w szkole, z gatunku żywych ale potrafiących się zachowywać
          odpowiednio no może oprócz 2,5 latka, który jeszcze nie zawsze
          stosuje się do zasad.
          Sytacja: zakupy z musu bo nie ma co jeść.
          Pojechałam zakupy z najstarszym wtedy 3 latkiem i średnim synem-
          niemowle w foteliku sklepowym. Przed wyjściem kilka razy ustalanie
          zasad co można czego nie w sklepie, tłumaczenie, że ma iść obok
          wózka bo może się zgubić itp. Całą halę sklepową Wojtuś szedł
          grzecznie, przy kasie cierpliwie czekał aż zapakuję zakupy. Ledwo
          wyszliśmy za kasy, chyba emocje opadły przyszło rozluźnienie i mój
          synek błyskawicznie poderwał się i zaczął uciekać w kierunku wyjścia
          i drzwi obrotowych prowadzących na ruchliwy parking. Ja wózek
          załadowany zakupami, niemowle w nim, ruszyłam za nim pędząc ile sił
          w nogach i wózku. Musiałam wyglądać przekomicznie slalonem wymijąjąc
          ludzi i drąć się na cały głos: Wojtek stój!!! Dopadłam go przed
          samyni drzwiami.... Drogie Panie takie są dzieci,
          nieprzewidywalne.... Ja nie mówię tu o 5 czy 6 latkach ale dzieciach
          do 3 czy 4 roku życia. Dlatego nie dziwię się matkom, że wkładają
          dzieci do wózka dla ich bezpieczeństwa i własnej wygody. A wózek
          sklepowy jest tak brudny, że buty dzieci przy nim to okaz czystości.
          Wczoraj byłam na zakupach i wkładałam do wózka duży worek
          ziemniaków /zaraz pomyślałam o tej dyskucji i się pod nosem
          roześmiałam/i jestem pewna,że te ubłocone ziemniaki bardziej
          zabrudziły wózek niż te nieszczęsne dziecęce buty zakładane przez te
          straszne i nieodpowiedzialne matki... pozdrawiam Ewa
          • wega1975 Re: Carrefour - zasmarkane bułki, ku przestrodze 21.01.10, 10:57
            I jeszcze informacja: krzesełko w wózku sklepowym przeznaczone jest
            dla dzieci do 15kg. Znam 2 latka ważącego 18kg. Pozdrawiam jeszcze
            serdecznie i proszę o nie ocenianie ludzi zby pochopnie. Aha bułki!
            Z góry uprzedzam moje dzieci mają zakaz grzebania w nich. Ale ja
            widziałam starsze panie macające ręka kilka bułak w celu wybrania
            odpowiedniwj i wybierające kapustę kiszoną poluchami i próbujące ją.
            Dla mie to jest masakra!!!
            • martaformat A elegantki i eleganci... 22.01.10, 11:06
              wbijający pazury w paprykę, pomidory(zawsze zwracam uwagę delikwentom);
              odkręcające kremy, odżywki...
              Albo kupujemy w mniejszych sklepach, albo resocjalizujemy niekulturalnych klientów.
              A moimi ulubionymi kupującymi są nałogowi degustatorzy: ostatnio nawet mandaryneksmile.
              Reasumując: sama mam dziecko, zabierałam je na zakupy, ale uniknęliśmy
              zasmarkiwania i dotykania czegokolwiek. Wiadomo, że z dzieckiem nie idzie się
              medytować i oglądać, a robić szybkie zakupy.
      • milenka78 eh, dobrze że chociaz rękawiczki foliowe są ... 01.02.10, 23:20
        W Carrfurze, bo w moich pobliskich marketach np. Real, to juz ich
        nawet nie ma. Widocznie takie było zapotrzebowanie...Mnie od dawna
        denerwuje ta sytuacja, że ludzie sięgają po pieczywo bez rekawiczek
        lub folii. Nawet zapytałam w Piotrze i Pawle czy nie mozna czegoś z
        tym zrobić, no to usłyszałam, że ludzi nie zmienimy... I wypiekam
        chleb w automacie.