gazeta_mi_placi
02.02.10, 23:36
Mierzą mnie w sklepach karteczki (co ciekawe - nie jest to wyciąg z jakiegoś regulaminu czy paragrafu) z napisami:
"Prosimy o rozsądne zakupy,gdyż zwrotów nie przyjmujemy".
Czy takie kartki mają jakąś podstawę prawną?
Obiło mi się o uszy,że klient ma prawo do pewnego okresu czasu (tydzień czy dwa) oddać daną rzecz nawet bez powodu o ile jest ona zapakowana w oryginalne opakowanie,nie używana i z paragonem.
Rzecz dotyczy sklepów z ciuchami/butami/czasem sztuczną biżuterią i tzw.drobiazgami.
Ostatnio nie wytrzymałam i zwróciłam Pani uwagę,że taką karteczkę mogą sobie wsadzić (to jest ujęłam to innymi słowami rzecz jasna),gdy zapytałam o podstawę prawną zaczęła kręcić,że do tej pory u niej w sklepie nie było zwrotów i jej kierowniczka twierdzi,że jest to prawda (to jest,że zwrotów sklep może nie uznawać,bo mają takie prawo).
Czy coś wiecie więcej na ten temat?
Jak to reguluje prawo konsumenckie?
Czy to też kwestia indywidualnego regulaminu sklepu?
Jak kupowałam buty dla dzieci (nie swoich) w jednym z popularnych sklepów (nie byłam pewna czy rozmiar będzie pasował) ekspedientka zapewniała,że te buty (oczywiście nie chodzone,z paragonem itp.) można wymienić bodaj do miesiąca lub nawet po prostu zwrócić.
Jak to jest naprawdę?