Razem czy osobno?

03.05.10, 01:14
Byłam dziś u koleżanki na obiedzie. Do kawki pani domu wszystkim obecnym
(mnie, mężowi i sobie) zaserwowała lody. Po chwili pan domu poprosił o
dokładkę. Pani domu odpowiedziała, że to są jej lody i resztę postanowiła
zjeść kiedy indziej. Oczywiście grzecznie ale stanowczo. Zrobiło się
nieprzyjemnie. Przynajmniej mnie.

Od dawna wiem, że finanse mają osobne. Nie jest to moja sprawa, więc nigdy nie
wypytywałam o szczegóły, ale dziś zaciekawiło mnie jak to wygląda w praktyce.
Oddzielne półki w lodowce? Składają się na rachunki i np paliwo? Z zewnątrz
wygląda to, prawdę mówiąc, mało ciekawie ale może to mój pogląd bo u nas
pieniądze są wspólne, u moich rodziców też tak było i nie mam innych wzorców.

Jak to wygląda u WDPD? Są jakieś plusy takiego rozwiązania?
    • lukrecja34 Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 07:24
      nie wiem czy są jakieś plusy-my mamy niemal wszystko wspólne,z finansami
      włącznie.nie wyobrażam sobie osobnej kuchni,kasy,życia.nie po to wychodziłam za
      mąż,żeby żyć osobno
    • groszek-5 Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 12:39
      Dla mnie to nie jest mazenstwo tylko kontrakt podpisany przez firme,ktora sami
      wymyslili.Ale to ich sprawa.Twja kolezanka zachowala sie bardzo nietaktownie
      dlatego,ze pokazala przy gosciach swoje buradztwo.To byl bardzo wielki nietakt z
      jej strony.
      • maultier1 Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 13:01
        Szczerze mowiac nie spotkalam sie jeszcze z malzenstwem co maja
        osobno finanse. Jakos nie wyobrazam sobie jak to moze dzialac.
    • keepersmaid Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 13:11
      Miec osobne konto to jedno, nie umiec sie zachowac - to drugie...
      Nawet jezeli sie rozwodza albo on jest hazardzista czy cos takiego
      to jeszcze nie powod, zeby robic wies przy gosciach.
      • gemini50 Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 13:45
        Ja znam pary/małżeństwa które każdy ma swoją kasę. I właściwie mają
        osobno, ale tylko niby-osobno, bo razem jeżdżą na zakupy (jedzeniowo-
        chemiczne) i tak naprawdę wspólnie prowadzą to swoje gospodarstwo
        domowe. Trochę inaczej to się ma już z ubraniami, butami - już
        zdarzało się, że słyszałam teksty w stylu "Mąż zafundował mi
        spodnie, buty".
        Dla mnie jest to bardzo dziwna i trochę niepojęta sytuacja. Wiadomo,
        każdy jakieś swoje zaskórniaki powinien mieć, ale generalnie finanse
        powinny być wspólne, niezależnie od tego kto ile zarabia...
      • annakate Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 13:54
        Mozna osobno - normalnie i bezkonfliktowo. Dal nas obojga to drugi związek, mamy
        wczesniejsze zobowiązania finansowe i osobiste. Konta osobne. mieszkamy w moim
        mieszkaniu, ja je utrzymuję. Mąż utrzymuje swoje mieszkanie, w którym mieszka
        jego matka-emerytka. Każde utrzymuje swój samochód, kupuje dla siebie ubrania.
        Wyjazdy - wspólnie (np. ja płacę za noclegi, on za paliwo i jedzenie na
        miejscu). Normalne codzienne zakupy (zywność, chemia, żarówki etc) robi ten,
        komu po drodze, albo ma czas, w podczas wspólnych zakupów portfel wyciągam raz
        ja, raz on - bez szczegółowych rozliczeń.
        Mnie pasuje, nikt nikomu w konto nie zagląda, ja nie musze się tłumaczyć z
        zakupu torebki czy biżuta, pieniądze rzadko kogo godzą, raczej konfliktują.
        Lodów gościom nie wydzielamy, niezależnie czyi to gościesmile
    • budzik11 Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 14:24
      Konto mamy wspólne i wszystko wspólne, zakupy robimy razem do jednego koszyka i
      płacimy wspólnymi pieniędzmi (mimo że od kilku lat tylko mąż je zarabia), ale
      jeśli ja sobie kupuje lody powiedzmy czekoladowe a on jabłkowe i jak on po
      zjedzeniu swoich dobiera sie do moich, to mówię "Wara, to moje". Jeśli kupujemy
      sobie np. ja 5 jogurtów a on 10, i ja swoje zjem, to też maż się złości, że jem
      "jego" - bo on sobie kupuje tyle, żeby miał na każdy dzień jeden i czasami
      rzeczywiście on podpisywał swoje żeby nie było że przypadkiem zjadłam jego
      jogurt a potem jemu brakowało. W końcu zakupy robiliśmy razem, mogłam wziąć ile
      chciałam. Wodę też każde kupuje inną i jak mnie się moja skończy (a kupujemy po
      3 zgrzewki) to pytam, czy mogę wziąć jego. Jak on sobie kupi czekoladę, a ja nie
      a mimo to najdzie mnie ochota na czekoladę, to pytam męża, czy moge się
      poczęstować jego czekoladą. Dla mnie to żadna patologia, normalna sprawa. Ale
      przy gościach sobie wypominać co czyje - nie, tego bym nie zrobiła.
      • nini6 Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 19:13
        > Konto mamy wspólne i wszystko wspólne, zakupy robimy razem do jednego koszyka i
        > płacimy wspólnymi pieniędzmi (mimo że od kilku lat tylko mąż je zarabia), ale
        > jeśli ja sobie kupuje lody powiedzmy czekoladowe a on jabłkowe i jak on po
        > zjedzeniu swoich dobiera sie do moich, to mówię "Wara, to moje". Jeśli kupujemy
        > sobie np. ja 5 jogurtów a on 10, i ja swoje zjem, to też maż się złości, że jem
        > "jego" - bo on sobie kupuje tyle, żeby miał na każdy dzień jeden i czasami
        > rzeczywiście on podpisywał swoje żeby nie było że przypadkiem zjadłam jego
        > jogurt a potem jemu brakowało. W końcu zakupy robiliśmy razem, mogłam wziąć ile
        > chciałam. Wodę też każde kupuje inną i jak mnie się moja skończy (a kupujemy po
        > 3 zgrzewki) to pytam, czy mogę wziąć jego. Jak on sobie kupi czekoladę, a ja ni
        > e
        > a mimo to najdzie mnie ochota na czekoladę, to pytam męża, czy moge się
        > poczęstować jego czekoladą. Dla mnie to żadna patologia, normalna sprawa. Ale
        > przy gościach sobie wypominać co czyje - nie, tego bym nie zrobiła.

        Mogę się pod tym podpisać obiema ręcyma wink
        Żyję w wolnym związku, mamy osobne konta, ja płacę za jedzenie, M za mieszkanie.
        Rachunki po połowie. Knajpę kino stawia raz on, raz ja.
        Jednakowoż w lodówce stoją jogurty moje i jego(mimo, że ja płacę za wszystkie) a
        na pudełku lodów jest niewidzialna linia demarkacyjna z prostego powodu: przed
        wprowadzeniem tych podziałów on zżerał wszystko. Teraz zasady są jasne, dla
        niego zdrowiej - on musi mieć "bat" nad sobą, nie potrafi sobie sam odmówić,
        patologiczny pożeracz słodkiego, dla mnie jasne, że moje lody będą czekały na
        mnie w lodówce, dopóki JA ich nie zjem.
        Ale przy gosciach bym swpasowała z takim tekstem.
      • kotwtrampkach Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 23:26
        budzik11 napisała:

        > Konto mamy wspólne i wszystko wspólne, zakupy robimy razem do jednego koszyka i
        > płacimy wspólnymi pieniędzmi (mimo że od kilku lat tylko mąż je zarabia), ale
        > jeśli ja sobie kupuje lody powiedzmy czekoladowe a on jabłkowe i jak on po
        > zjedzeniu swoich dobiera się do moich, to mówię "Wara, to moje".

        Właśnie to miałam napisać smile od jakiegoś czasu ja też zarabiam, ale to mała
        część mężowskiej pensji. I mimo to, fajnie mieś swoje/twoje. Zwłaszcza, jeżeli
        chodzi o jedzenie - lubi się marnować "niepodzielone" - a nie cierpię wyrzucać
        słysząc komentarz "myślałem, że zjesz". Podobnie, mamy swoje przysmaki - np.piję
        kawę z mlekiem i nie wyobrażam sobie wstać rano i nie mieć tego mleka do kawy smile
        To nie znaczy, że nikt inny nie może go pić, ale nikt nie może wypić MOJEGO
        ostatniego łyka bez kupienia zabezpieczenia kolejnego. no. smile
    • madzioreck Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 15:58
      Hm, ja tu widzę jednak dwie sprawy - osobne finanse to jedno, dla mnie osobiście
      dziwna sytuacja, a burackie zachowanie pani domu przy gościach to całkiem inna
      rzecz.
      Nie mam pojęcia, jak miałby u mnie funkcjonować tego typu układ, nie po to
      wyszłam za mąż, żeby teraz dzielić na moje i męża, ani też pytać męża przy
      wspólnych finansach, czy mogę sobie kupić gacie smile
      • misself Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 19:33
        madzioreck napisała:

        > Nie mam pojęcia, jak miałby u mnie funkcjonować tego typu układ, nie po to
        > wyszłam za mąż, żeby teraz dzielić na moje i męża, ani też pytać męża przy
        > wspólnych finansach, czy mogę sobie kupić gacie smile

        Gacie to nie, ale buty za kilkaset złotych...
        Ja wolę to za swoje robić - i sama ponosić konsekwencje swoich decyzji, musząc
        na przykład do końca miesiąca jeść ziemniaki z masłem wink
        • madzioreck Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 13:40
          misself napisała:

          > Gacie to nie, ale buty za kilkaset złotych...
          > Ja wolę to za swoje robić - i sama ponosić konsekwencje swoich decyzji, musząc
          > na przykład do końca miesiąca jeść ziemniaki z masłem wink

          Jeśli buty za kilkaset złotych miałyby nadmiernie obciążyć budżet domowy, to po
          prostu ich nie kupuję, pytanie męża o zgodę nie nic do rzeczy smile
          I jakoś dziwnie dla mnie wygląda wizja - Ty nad ziemniakami z masłem, a maż nad
          wypasionym obiadem?
          • misself Re: Razem czy osobno? 08.05.10, 21:42
            madzioreck napisała:
            >
            > Jeśli buty za kilkaset złotych miałyby nadmiernie obciążyć budżet domowy, to po
            > prostu ich nie kupuję, pytanie męża o zgodę nie nic do rzeczy smile

            Ale zakładasz, że to jest budżet DOMOWY. Ja buty kupuję ze swoich pieniędzy. I
            nikomu nic do tego, ile kosztowały - bo obciążam nimi swój budżet. Jestem na
            tyle dorosła, że nie wydam całej kasy na jakąś zachciankę, żeby później głodować
            przez cały miesiąc.

            > I jakoś dziwnie dla mnie wygląda wizja - Ty nad ziemniakami z masłem, a maż nad
            > wypasionym obiadem?

            Primo, nie mam męża big_grin
            Secundo, przecież napisałam, że jedzenie mamy wspólne. Ja sobie kupuję jogurty
            (On nie jada), On kupuje piwo (ja nie pijam), wychodzi na równo. Nie
            przeprowadzałam linii demarkacyjnej w lodówce smile
    • jul-kaa Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 16:54
      My mamy całkowicie wspólne finanse, choć był czas, że tylko mąż zarabiał. Mamy
      jedno konto i razem planujemy większe zakupy.
      Mąż mój idealny ma jednak pewną wadę - uwielbia pytać "czy mogę". Pyta nie tylko
      o rzeczy, które są wspólne, ale też o te, które kupił sobie sam. Podczas
      większych zakupów pyta, czy może sobie kupić słoik oliwek, jakiś deser czy tp. I
      pytał również wtedy, gdy kasa była "bardziej jego". Na tym jednak nie koniec.
      Kiedy już kupi sobie jakieś jedzenie, pyta potem w domu, czy może je zjeść (choć
      jest to np. deser z żelatyną, której ja nie jadam). Doprowadza mnie to do furii
      i ostatnio na pytania "czy mogę" zaczęłam na odpowiadać "nie!".
      • otterly Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 13:57
        Jul-kaa czy my aby nie mam wspólnego męża?wink Mam złą wiadomość: od kilku lat
        odpowiadam "NIEEEE!". On i tak za każdym razem pyta. Nie naumiał się.
        • jul-kaa Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 14:04
          otterly -> a masz pomysł, skąd Twojemu się to wzięło? Bo ja stawiam na teściową
          i na przedkładanie potrzeb córeczki nad potrzeby synka.
    • dalidka Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 17:04
      Uświadomiłyście mi, że sama nie raz ani nie dwa warczałam na męża jak wyjadał mi
      "moje" smakołyki. Ale jak nie warczeć skoro wcześniej pytałam na zakupach dla
      ciebie też brać?
      smile oczywiście wszystko żartem, z powodu łakomstwa a
      nie z żalu, że ubywa mi kasy w moim prywatnym portfelu. W drugą stronę to działa
      inaczej: ja wyjadam jemu a on nie warczy! wink

      Może i wczoraj to był żart, który ja źle odebrałam, wiedząc o osobnych finansach.

      Ale w dalszym ciągu nie wyobrażam sobie jak np wychować dzieci ( a ci znajomi
      mają dwoje - prawie dorosłych) dzieląc wszystko na twoje-moje.
      • nadia_m Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 17:59
        mamy osobne konta, wyjscia placi zazwyczaj maz, zakupy spozywcze
        zazwyczaj ja, samochody jak popadnie, kto odbiera z serwisu ten
        placi, za benzyne do skutera i motoru laci kto uzywa. Generalnie nie
        zastanawiamy sie czy jedno placi wiecej a drugie mniej. W skali roku
        zarabiamy mniej wiecej po tyle samo
      • misself Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 19:34
        dalidka napisała:
        > Ale w dalszym ciągu nie wyobrażam sobie jak np wychować dzieci ( a ci znajomi
        > mają dwoje - prawie dorosłych) dzieląc wszystko na twoje-moje.

        Dzieląc finanse na trzy części: moją, twoją i wspólną, z czego ta ostatnia
        największa.
    • postponed Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 18:39
      koleżanka ma problem z dobrym wychowaniem a do tego sypie jej się małżeństwo
      (albo ma coś z głową, bo dla mnie to nie do pomyślenia zachowywać się tak przy
      gościach)
    • misself Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 19:27
      Ja tak mam - z tą różnicą, że nie mam jeszcze męża, mieszkam z narzeczonym. Jego
      utrzymują rodzice (studiuje), mnie tak pół na pół (miewam pracę, ale rodzina jak
      dotąd wciąż wspiera mnie finansowo).

      Nie mamy osobnych półek w lodówce smile Tak, składamy się na rachunki.

      Nie wyobrażam sobie obecnie innego rozwiązania. Wspólne finanse w naszej obecnej
      sytuacji byłyby nie fair, bo ja bym na tym niesłusznie skorzystała.

      Rozmawialiśmy o tym, co po ślubie. Otworzymy konto, do którego oboje będziemy
      mieć dostęp, i będziemy przelewać tam co miesiąc określoną kwotę przeznaczoną na
      wspólne wydatki: jedzenie, rachunki.

      Wydaje mi się, że wspólne finanse mają sens, jeśli małżonkowie się umieją
      obchodzić z pieniędzmi. Ja nie potrafię, ale nie znoszę też kontroli na każdym
      kroku.
      • pergolcia Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 20:38
        jakiś czas temu siostra wspomniała rozmowę ze swoją koleżanką.
        Tłumaczyła ona, że nie ma w tym momencie pieniędzy ponieważ musi
        jeszcze oddać męzowi za wakacje. Byłyśmy we trzy (razem z mamąsmile)
        zbulwersowane tym faktem bo dla nas to nie do pomyśleniasmile Jak
        widzę jednak takie związki też mają miejsce i są chyba oksmile)
        Przyznam też, że czasem sama też bym tak chciała smile Dziś
        wspomniałam mojemu M. że chciałabym zamówić worki próżniowe na
        allegro. Oburzył się, że w ten sposób niepotrzebne chcę wydawać
        kasę, którą możemy przeznaczyć na coś innego. Jeszcze biedak nie
        wie , że znowu zamowiłam firanki ,które będą nas kosztowały cztery
        razy tyle co te worki smile)) Ogólnie jednak kasa jest wspólna. Raz
        ja zarobię więcej raz mąż. Dzięki Bogu takie czasy nastały u nas, że
        nie musimy sobie wydzielać i żałować tego co chcemy smile Zakupy robię
        tylko ja i jeżeli zdaży się, że zje wszytskie jogurty itp. przede
        mną (a generalnie nie jada) to cieszę się, że mu smakowały i
        następnym razem kupię więcej smile Tak też jest w drugą stronę. Nie
        wyobrażam sobie podpisywania w lodówce co jest kogo.
        • misself Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 13:12
          Lepiej wziąć od męża niż od banku wink Ale podpisywanie w lodówce to jest jednak
          przegięcie, bo co innego osobne konta, a co innego wspólne gospodarstwo.
    • frezyjka81 Re: Razem czy osobno? 03.05.10, 23:50
      Mamy podział: kasa wspólna, kasa moja i kasa męża. Konta osobne - choć mamy na wzajem upoważnienia (w razie "W" - odpukać). Ja opłacam mieszkanie i rachunki, mąż: samochód - paliwo i ubezpieczenia. Za zakupy płacimy na przemian - bez szczegółowych rozliczanek. Mąż nie wtrąca się w moje sprawy - ciuchowe i kosmetyczne (dzięki Bogu - bo chyba padł by na zawał smile ), ja nie wnikam w zakupy jego sprzętu komputerowego, razem chodzimy na siłownię - mamy wspólny rodzinny karnet - płacimy też na zmianę. Większe wydatki domowe - typu lodówka itd - opłacamy po połowie, bądź płaci akurat ten co jest przy forsie. Nie rozliczmy się co do grosika, nie kłócimy o pieniądze. Wiem, że gdyby coś się stało - utrata pracy itd. - to mogę liczyć na męża i odwrotnie... i o to chyba chodzi wink
      • misself Frezyjka, mam tak samo :-) n/t 04.05.10, 13:17
    • the_kami Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 00:46
      Koleżanka zachowała się bardzo nieelegancko. Aczkolwiek tak sobie myślę, że jak
      do nas przychodzi mój bratanek (mieszka na tej samej klatce) i pyta o coś do
      picia, a zwykle mamy herbatę, mineralkę i colę - to w sprawie coli wysyłam go do
      mojego TŻ-ta, bo ja tego nie piję i nie kontroluję ilości pozostałych zapasów.
      A co do kont - każde z nas ma osobne, a poza tym mamy dwa wspólne. Kredytowe -
      no bo wiadomo, i 'na życie' - z którego robimy zakupy jedzeniowo-chemiczne i
      płacimy rachunki. Ciuchy i ekstrasy płacimy z własnych kont, za wyjścia płacimy
      pi razy drzwi na zmianę. I to zdrowe jest, bo ja nie czułabym się komfortowo
      płacąc za papierosy mojego TŻ-ta, ale też nie widzę powodu, żeby on płacił za
      mojego fryzjera czy manicure.
    • allija Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 01:01
      U mnie też są osobne konta, tak jakoś wyszło kiedy po wychowawczym
      wróciłam do pracy, on konto już miał a u nas firma jakoś każdemu
      pracownikowi "otwierała" konto żeby pensje przelewać.
      I szczerze mówiąc dobrze sie stało. Dzielimy sie wydatkami domowymi,
      generalnie ja robę zakupy domowe a mąż płaci rachunki, kieszonkowe
      dzieciom /studenci więc po 500zł, wcale nie tak mało wychodzi/. Większe
      zakupy omówione i ustalone kto płaci, czy razem, także wakacje.
      Tak więc finanse mamy osobne ale gospodarstwo wspólne więc np. jedzenia
      sobie nie wydzialamy.
      Korzyść taka, że nie muszę opowiadać się ze swoich własnych zakupów np
      ciuchów, na których on lubi oszczędzać a ja przeciwnie. Nie wiem też czy
      gdybyśmy mieli wspólne konto to kupiłambym dla siebie nowiutki samochód
      a tak kupiłam ze swoich. Zresztą szczerze mówiąc to widzę, że ja jakoś
      lepiej umiem obchodzić się z pieniędzmi, widać to na co je wydaję i
      nigdy nie narzekam że ich nie mam w przeciwieństwie do męża, który
      zresztą zarabia najczęściej więcej ode mnie.
      Lubię być niezależna, kiedy wychodziłam za mąż juz ładnych kilka lat
      pracowałam i byłam przyzwyczajona do swoich pieniędzy, nie wyobrażam
      sobie że teraz musiałabym pytać męża czy mogę je na coś wydać czy nie.
      Oczywiście w takim wypadku potrzebne jest jakieś wzajemne zaufanie bo
      przecież może się zdarzyć że mąż czy żona narobi długów, za które
      odpowiada się przecież wspólnymi pieniędzmi w świetle prawa. Ja mam tę
      pewność, że u mnie tak się nie stanie.
      • misself Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 13:16
        allija napisała:
        > Lubię być niezależna, kiedy wychodziłam za mąż juz ładnych kilka lat
        > pracowałam i byłam przyzwyczajona do swoich pieniędzy, nie wyobrażam
        > sobie że teraz musiałabym pytać męża czy mogę je na coś wydać czy nie.

        Podpisuję się obiema rękami!

        > Oczywiście w takim wypadku potrzebne jest jakieś wzajemne zaufanie bo
        > przecież może się zdarzyć że mąż czy żona narobi długów, za które
        > odpowiada się przecież wspólnymi pieniędzmi w świetle prawa. Ja mam tę
        > pewność, że u mnie tak się nie stanie.

        Właśnie, jak to jest z prawnego punktu widzenia? Bo przecież jest coś takiego
        jak rozdzielność majątkowa - jak to działa?
        • allija Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 14:23
          > Właśnie, jak to jest z prawnego punktu widzenia? Bo przecież jest coś
          takiego
          > jak rozdzielność majątkowa - jak to działa?


          my nie mamy rozdzielności więc tak do końca nie wiem. Jednak mąż nie
          lubi kredytów podobnie jak ja, dla nas to ostateczność i mocno
          przemyślana, stąd moja pewność.
          Jednak koleżanka przeprowadziła rozdzielność po tym, jak jej małżonek
          narobił długów, które spłacać będą przez wiele, wiele lat. Tak na
          wszelki wypadek, gdyby mu wpadło do głowy wziąć kolejny kredyt.
          Rozumiem, że wtedy wszystkie zobowiązania finansowe, które podpisuje mąż
          spłaca jedynie ze swojej pensji i swojego majątku. I odwrotnie, chyba.
          To czego się dorobi to też tylko jego.
          • misself Re: Razem czy osobno? 08.05.10, 21:36
            Dzięki za wyjaśnienie smile
      • madzioreck Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 13:44
        allija napisała:

        > Lubię być niezależna, kiedy wychodziłam za mąż juz ładnych kilka lat
        > pracowałam i byłam przyzwyczajona do swoich pieniędzy, nie wyobrażam
        > sobie że teraz musiałabym pytać męża czy mogę je na coś wydać czy nie.

        Wspólna kasa nie oznacza, że trzeba się małżonka pytać, czy możesz sobie coś tam
        kupić, to są dwie różne sprawy...
        • allija Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 14:13
          oczywiście, nie oznacza. Jednak wypadałoby ustalić z mężem jeśli chcę
          wydać połowe czy nawet 1/3 wspólnej kasy na coś bo a nuż okaże się, że
          małżonek także miałby taki pomysł i wtedy zostajemy bez kasy czy wpadamy
          w debet, kredyt czy coś. Teraz wiem, że mam do dyspozycji określoną
          własną kwotę i nawet jeśli całą przeznaczę na upatrzony ciuch lub buty
          to tylko i wyłącznie moja sprawa.
    • truscaveczka Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 09:17
      Wszystko wspólne. Ale na kwestię lodów zareagowałabym tak samo.
      Powód w mojej sygnaturce big_grin
      • madzioreck Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 13:45
        Truscaveczka, a to niespodzianka smile Zdrowia big_grin
      • ankw Re: Razem czy osobno? 05.05.10, 23:30
        truskaveczka smile dopiero doczytałam - gratulacje smile trzymam kciuki smile
    • otterly Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 14:12
      Konta mamy osobne. Nawet naszą wspólną kasę ze ślubu mamy na lokacie mężowskiej,
      bo tak po prostu wyszło (lokatę już miał,wpłaciliśmy i tak zostało). Często
      robię sama zakupy i wtedy płace, ale jak zauważam, że wydałam na żarło już za
      dużo, otwarcie proszę o przelew, albo wspólne zakupy (duże, na tydzień, ze które
      on zapłaci). Ciuchy, buty i droższe gadżety kupujemy sobie sami, z tym, ze małż
      zarabia na razie więcej więc jak jesteśmy razem na zakupach, czasem płaci za
      moje rzeczy. Jednak sama zaznaczam wtedy, że dziękuje za piękny prezent.Miałabym
      wyrzuty sumienia, gdybym powędrowała do butiku z kasa, której nie zarobiłam sama
      i przepuściła ją na buty czy sukienkę. Myślę, że jak będziemy mieli dzieci,
      otworzymy jeszcze jedno wspólne konto i będziemy tam przelewali stosowne do
      zarobków kwoty. Jednak w kwestiach ubraniowo-kosmetykowych chcę pozostać
      niezależna za wszelką cenę. Jedzenie w lodówce było, jest i będzie wspólne.
      Każdy je to, na co ma ochotę.
    • kotka.szrotka Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 16:46
      A może nie chodzi o finanse ale po prostu to są jej ukochane lody i postanowiła
      zostawić sobie końcówkę tylko dla siebie. Może film jakiś fajny wieczorem sobie
      puści albo do książki czy przy kompie. Sama sobie specjalnie kupiła na tę okazję
      a was tylko poczęstowała po obiadku.
      • keepersmaid Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 17:42
        To nieistotne dlaczego to byly "jej" lody.

        Przy stole, przy ludziach, nie robi sie wsi i nie odmawia dokladki
        czegos co jest w lodowce. Jakby nie bylo wiecej, to trudno, ale tak
        to wies i buraki.

        A gdyby ktorys z gosci poprosil o jeszcze to co?
    • lineczkaa Re: Razem czy osobno? 04.05.10, 22:47
      Sugerując się moją zamrażarką... jak są tam lody waniliowe lub bakaliowe, to są MOJE big_grin, jak czekoladowe, to mogą być kogo bądź wink.
    • copec Re: Razem czy osobno? 05.05.10, 11:04
      Nieważne czy konto osobne czy wspólne. Zachowanie gospodyni daje wiele do
      życzenia....
      • mewa000 Re: Razem czy osobno? 05.05.10, 12:32
        Znam małżeństwo-ona nauczycielka, on bankowiec. Jego wypłata to kasa wspólna,
        jej-to jej "kieszonkowe na drobne wydatki". I ona rządzi w domu, nikt nie ma
        nic do gadania
        • jul-kaa Re: Razem czy osobno? 05.05.10, 14:37
          Fajnie smilesmilesmile
        • misself Re: Razem czy osobno? 10.05.10, 23:17
          mewa000 napisała:

          > Znam małżeństwo-ona nauczycielka, on bankowiec. Jego wypłata to kasa wspólna,
          > jej-to jej "kieszonkowe na drobne wydatki".

          Znając pensje nauczycielskie w naszym pięknym kraju rozumiem w pełni wink
    • wolnafinansowo Re: Razem czy osobno? 05.05.10, 14:48
      Nie wyobrażam sobie jak mogłabym z moim mężem mieć osobne finanse, jak mógłby
      istnieć podział na "moje" i "twoje". Taki sztuczny podział przeczy idei
      małżeństwa moim zdaniem.

      ___________________________________________
      Zadbaj o swoją inteligencję finansową
      Wolność finansowa
      • zosia9 Re: Razem czy osobno? 05.05.10, 17:02
        Mamy oddzielne finanse. Każdy ma swoje konto i odpowiedzialność za
        opłaty. Nie potrafiłabym inaczej.
        Na tym trace oczywiście jawink bo jednak te pieniądze które mam przy
        sobie idą na sprawy domowe.
        Muszę to zmienićwink
        Podobnie z inwestycją (czyli mieszkanie kupione na wszelki
        wypadek,), płacimy po połowie, ale obsługą zajmuję się ja, też
        trace sad
        • el-li Re: Razem czy osobno? 05.05.10, 17:40
          Podział taki czy inny finansów, prędzej czy później poprowadzi do nieuniknionych
          konfliktów! Konto ma być wspólne i z niego maja byc płacone wydatki....tez
          wspólne. Młodym kobietom kiedys zrobi sie duszno z takim podziałem a wtedy
          połaczenie dwóch kont w jedno odbedzie sie po kłótniach i wielkich
          nieszczęściach. Najwieksze kłótnie są z powodu pieniedzy i dzieci. Mamy dwa
          konta. jedno wspólne(moja i męża wypłata) i drugie ma mąż tzw oszczędnościowe.
          Gdzie oszczędzamy czy podarowane od rodzica. Oczywiście mąż chciałby żeby jak
          najwięcej odkładac na to konto. Rachunki płaci się ze wspólnego. Idąc na zakupy
          odzieżowe czy kosmetyczne nie mam skrupułów żeby korzystac ze wspólnego konta.
          To oczywiste. Ale wszystkie rzeczy są wspólne w lodówce. Na wspólnych zakupach
          wkłada do koszyka to co lubi ja dokładam to co ja, co dzieci...nie ma problemu.
          • allija Re: Razem czy osobno? 05.05.10, 22:59
            > Podział taki czy inny finansów, prędzej czy później poprowadzi do
            nieuniknionyc
            > h
            > konfliktów! Konto ma być wspólne i z niego maja byc płacone
            wydatki....tez
            > wspólne. Młodym kobietom kiedys zrobi sie duszno z takim podziałem a
            wtedy
            > połaczenie dwóch kont w jedno odbedzie sie po kłótniach i wielkich
            > nieszczęściach.

            Oczywiście wolno ci mieć własne zdanie ale już od uogólnień
            powstrzymałabym się. U mnie osobne konta działają już kilkanaście lat,
            nigdy z tego powodu kłótni nie było bo niby o co? Ja jestem z takiej
            sytuacji bardzo zadowolona, mąż też mi wyrzutów nie robi.
          • madzioreck Re: Razem czy osobno? 05.05.10, 23:06
            el-li napisała:

            Konto ma być wspólne i z niego maja byc płacone wydatki....tez
            > wspólne. Młodym kobietom kiedys zrobi sie duszno z takim podziałem a wtedy
            > połaczenie dwóch kont w jedno odbedzie sie po kłótniach i wielkich
            > nieszczęściach.

            Czy aby nie przesadzasz? Można się dziwić i samemu nie wyobrażać sobie takiej
            sytuacji, ale wiele związków tak funkcjonuje. Jeśli pasuje to obu stronom, to w
            czym problem?
            Jeśli ktoś natomiast chce się kłócić o pieniądze, to będzie się kłócił, bez
            względu na to, czy konta są osobne, czy wspólne.
            • kanga_roo Re: Razem czy osobno? 06.05.10, 08:55
              no cóż, jeśli pani domu była grzeczna i uprzejma, to nie widzę powodu,
              żeby się czuć dziwnie. lepiej, jeśli by z fałszywym, słodkim uśmiechem
              dokładała mężowi lodów, w środku aż gotując się ze złości? bo przy
              gościach nie wypada czegoś tam powiedzieć? zakład, że wtedy mąż nawet
              przez sekundę nie pomyślałby, że to jej lody, które ona miała ochotę
              zjeść później, a teraz oddaje komuś innemu.
              bo niby dlaczego lody nie mogą być tylko jej?
              to, co zrobiła bohaterka wątku, to jest asertywność, nie buractwo smile
          • misself Re: Razem czy osobno? 10.05.10, 23:21
            el-li napisała:

            > Podział taki czy inny finansów, prędzej czy później poprowadzi do nieuniknionyc
            > h
            > konfliktów! Konto ma być wspólne i z niego maja byc płacone wydatki....tez
            > wspólne. Młodym kobietom kiedys zrobi sie duszno z takim podziałem a wtedy
            > połaczenie dwóch kont w jedno odbedzie sie po kłótniach i wielkich
            > nieszczęściach.

            Uwielbiam takie przepowiednie big_grin Moi Rodzice od 12 lat funkcjonują z takim
            podziałem, teściowie in spe od ponad 20 i jakoś nie widzę, żeby coś było nie
            tak. Zastosowałam w swoim związku sprawdzony model i to, że Tobie on nie pasuje
            nie oznacza, że nikomu.

            > Idąc na zakupy
            > odzieżowe czy kosmetyczne nie mam skrupułów żeby korzystac ze
            > wspólnego konta.

            A co mówisz, kiedy wracasz z dwiema parami butów, a mąż mówi, że masz je
            zwrócić, bo potrzebuje pieniędzy na nowe opony?
    • martaba2 Re: Razem czy osobno? 06.05.10, 13:01
      Hmmm, jeden niewinny post a ile zamętu.

      Moje zdanie jest takie, choć może nie wszystkim ono przypadnie do gustu, dziewczyny które w związku nie mają wspólnego konta generalnie tłumaczą to zachowaniem niezależności. Jakie to są samodzielne, niezależne, nowoczesne etc. Śmiechu warte. Wspólne konto lub jego brak nie jest wyznacznikiem powyższych przymiotników. Jeśli masz pracę, dobry zawód i dzieci nie zahamowały Twojego rozwoju, i bez pensji męża byłabyś w stanie utrzymać siebie i dzieci (nie mówię że na tym samym poziomie, bo wspólnie zawsze łatwej, chodzi o to że biedy byś nie klepała) to wtedy jesteś kobietą niezależną, samodzielną etc.

      Inna sprawa jeśli ktoś po prostu lubi taki układ. OK, ale kitu o niezależności proszę nie wciskać.

      U nas jest tak. Najpierw zamieszkaliśmy razem i się rozliczaliśmy. Potem były osobne konta i jedno wspólne. Potem kupiliśmy wspólne mieszkanie i wzięliśmy wspólny kredyt. Skoro sobie tak zaufaliśmy to daliśmy sobie spokój z tymi oddzielnymi kontami i od tamtej pory mamy wszystko wspólne. Potem były zaręczyny i ślub (wiem, kolejność wspak).

      I dobrze nam z tym. Nikt nikogo nie rozlicza.
      Swoją drogą małż na mnie krzyczy jak robimy zakupy bo ja z tych co to zapędy chomikowe wykazują. Więc jak znajdzie w koszyku 5 paczek makaronu to dostaję burę. Słusznie zresztą. Ale czasem mi się udaje....

      Ale sam ma inną przypadłość. Jak jest najedzony to zupełnie nie może sobie wyobrazić czy np za 3h zjadłby truskawki. Więc jak kupuję jakieś owoce, to żeby nie za dużo pytam się czy też będzie miał ochotę. I zawsze słyszę to samo: nieee. A potem dobierał się do 'mojego'. Ale nauczyłam się. Pytam i niezależnie od odpowiedzi kupuję i dla niego wink

      Może w przypadku Twojej koleżanki małżonek też przy zakupach nie miał ochoty ale potem się rozsmakował. Jak to mówią - jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ja przy moich najserdeczniejszych przyjaciółkach nie miałabym problemu z powiedzeniem - basta, reszta dla mnie kochanie. Natomiast przy znajomych pewnie bym się ugryzła w język.
      • misself Re: Razem czy osobno? 10.05.10, 23:24
        martaba2 napisała:
        > Moje zdanie jest takie, choć może nie wszystkim ono przypadnie do gustu, dziewc
        > zyny które w związku nie mają wspólnego konta generalnie tłumaczą to zachowanie
        > m niezależności. Jakie to są samodzielne, niezależne, nowoczesne etc.

        Tylko to drugie smile Nie rozpatruję swojego postępowania w kategoriach
        nowoczesności czy nienowoczesności - a samodzielność to kwestia bardzo względna.
    • martina.15 Re: Razem czy osobno? 06.05.10, 19:26
      u nas razem, od samego poczatku- tak wyszlo, bez tego moj kochany umarlby z
      glodu pod mostem z bezrobocia tongue_out

      bardzo sie ciesze z takiego rozwiazania- widzialam co sie dzialo z moja rodzina
      kiedy tata w pewnym momencie zaczal miec dlugi i nic mamie nie powiedzial- mama
      dowiadywala sie z jakis pism czy telefonow i bylo to jeszcze gorsze (bo w jakis
      sposob wspolnota malzenska to tez dzielenie sie i wspolne radzenie z
      problemami,nie?)

      a w innym malzenstwie, rozpadajacym sie, bylam swiadkiem jak kobieta porzadnie
      oberwala za to ze szykujac komunie ich wspolnego syna wladowala mieso do jego
      polki w zamrazarce.
      oj nie, tak nie powinno byc.

      btw owej pani domu- ciekawe co by powiedziala jakbys Ty o ta dokladke poprosila?
    • anu_anu Re: Razem czy osobno? 07.05.10, 09:43
      A ja myślałam, że to wątek o pisowni i dopiero mnogość wpisów kazała
      mi tu zajrzeć big_grin
      A co do meritum - jak ludzie się dogadują - to nie ma znaczenia,
      który układ wybiorą. Jesteśmy różni więc pasują nam różne
      rozwiązania. Mamy wspólne konto, uzgadniamy tylko najwieksze wydatki
      (tak od dwóch tysięcy w górę). Ale jestem w stanie wyobrazić sobie
      układ osobny, jeżeli ludziom tak lepiej - to cóż...
      W co do lodów z opisanej wizyty - to niekoniecznie bym to wiązała z
      osobnymi kontami bankowymi. Mając wspólne konto również czasem ktoś
      z nas kupuje sobie coś. Np. mój mąż kupuje sobie jakieś
      batony odżywcze i ani mi w głowie je ruszać, ma je jakoś policzone,
      żeby mu starczyły na treningi i mój apetyt mógłby zachwiać tym
      planem treningów wink. Podobnie jak kupię sobie kolekcję jogurtów,
      które sukcesywnie zabieram do pracy - i ktoś by mi je bez pytania
      zjadł - to bym była zła.
      A jednocześnie pamiętajmy, że jak się pytamy "czy mogę ..." to
      odpowiedź może być twierdząca lub przecząca. I strona odpowiadająca
      ma do niej prawo!
      • kr_ka_11 Re: Razem czy osobno? 07.05.10, 10:29
        my jeszcze nie jako małżeństwo mamy wspólne konto, nie wyobrażam sobie, żeby po
        ślubie się rozliczać, dziwna sprawa.
    • mb_1 Re: Razem czy osobno? 07.05.10, 11:01
      Nie wyobrazam sobie w rodzinie rozliczac wszystkiego. Wspolne zycie, wspolna
      lodowka, wspolna kasa. A co jesli jedno z nas zachoruje i nie bedzie moglo
      pracowac? Albo gdy kobieta jest na wychowawczym? Ma sie wyniesc pod most, bo nie
      moze oplacic rachunkow? Rozumiem sytuacje, gdy jedno marnotrawi pieniadze,
      zadluza sie. Wtedy rozdzielnosc majatkowa jak najbardziej.
      My mamy konto wspolne. Pomimo tego czuje sie niezalezna finansowo. Zarabiam i
      wydaje. Gdy kupie sobie cos nowego, maz nie marudzi z powodu wydanych pieniedzy,
      tylko z braku miejsca w szafie winkA znam pary gdzie kobiety maja osobne konta, a
      i tak zbieraja bure od meza za nowe ciuchy, buty itp.
    • gorgo_of_sparta Re: Razem czy osobno? 10.05.10, 21:13
      U nas pieniądze nie są wspólne i nie wyobrażam sobie, żeby tak miało nie być.
      Nikt nikomu w konto nie zagląda.

      Nie można jednak powiedzieć, że mamy osobne budżety. Wszystkie rachunki dzielimy
      po połowie, nawet te za paliwo, choć ja mniej samochodem jeżdżę. Zarabiamy
      praktycznie tyle samo, z niewielką różnicą. Wspólnie oszczędzamy, odkładając
      pieniądze na lokatę [tu mamy 'niby' fundusz wakacyjny, na nagle wydatki i podobne].

      Za przyjemności płacimy wymiennie - raz ja, raz on. Kiedy jedno z nas zarabiało
      znacznie mniej (zdarzyło się dwukrotnie i - ciekawe - też raz jemu, raz mnie),
      to drugie nie miało problemu z tym, żeby wyłożyć brakujące pieniądze na coś
      potrzebnego [albo i niepotrzebnego].

      Każde z nas jednak pyta: czy mogę? Tak, jak ktoś pisał mądrze wyżej - kiedy
      robimy duuuże zakupu, kupujemy 'zestawy' jedzeniowe do pracy, to jeśli chcemy
      nadwątlić zasoby partnera - pytamy, a nie wyżeramy cichcem. To samo z
      pieniędzmi: czy mogłabyś/ czy mógłbyś, a nie: daj mi!

      Może dla kogoś to nienormalne, dla nas - oczywiste. Dorzucę jeszcze drobiazg:
      kiedy któreś z nas chce wydać naprawdę sporą sumę pieniędzy na coś ekstra
      [ekstra, ale tylko dla _własnej_ przyjemności], to rozwiązanie mamy dwojakie.
      Pierwsze: sami zaglądamy w 'budżet' i jeśli z niczym [np. czynszem czy czymś
      innym do 'stałego' płacenia] to nie koliduje - szastamy z upodobaniem bez
      konsultacji. Drugie: wydatek powoduje małą dziurę w budżecie - rozmawiamy ze
      swoją połową i pytamy, co ona o tym myśli. Najczęściej połowa myśli: nie ma
      problemu, damy radę. A jeśli myśli inaczej i argumentuje za swoim stanowiskiem,
      ufamy połowie i nie dajemy się ponieść szastaniu.

      P.S. Jestem mężatką.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja