dzambii
31.05.10, 00:21
Ja miałam tak:
jako dziecko
- po zjedzeniu pół bochenka chleba domagałam się obiadu - chlebem
nigdy nie mogłam się najeść
- zupę popijałam herbatą
- swędzący nos uspokajałam przykładając do czubka otwartą dłoń i
kręcąc nią intensywnie (nic innego nie działało)
jako nastolatka (do matury)
- leżałam na wersalce na brzuchu, machając nogami zgiętymi w
kolanach, czytałam książkę i jadłam obiad (zupę i drugie).
jako dorosła
- maluch do 10 lat na wszelkie uroczystości musiał mieć koszulę i
muchę - inaczej nie było elegancko (drugi bliźniak zakładał byle
jaki sweterek i portki).
Wasze dzieci też mają takie "dziwactwa"?