Upał i jedzenie w sklepach

11.06.10, 16:17
Kupiłam dziś w swoim zaufanym, sprawdzonym sklepie dwa "gotowce":
kopytka i surówkę Grześkowiaka.
Obie rzeczy pani wyjęła z lodówki, daty przydatności ok, wiele razy
kupowane - zawsze było ok.
A dzisiaj surówka wyraźnie skwaśniała, kopytka też szkoda gadać.
No i nie wiem - trzymały to w sklepie w upale poza lodówką, zepsuło się
gdzieś po drodze?
Upał może wpływać na żywność w sklepie?? ;/
    • labellaluna Re: Upał i jedzenie w sklepach 11.06.10, 18:45
      Ja wyznaję zasadę, że w upały nie robię zakupów w sklepach, w których jest gorąco i nie ma klimatyzacji. Dotyczy to spożywki oraz sklepów kosmetycznych. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że podczas dostaw lub transportu nie zawsze są zachowane limity temperatur i ta moja zasada jest wtedy o kant d..y potłuc.
    • czarnagraza Re: Upał i jedzenie w sklepach 11.06.10, 23:36
      a może to przez burzę?
      • my_valenciana Re: Upał i jedzenie w sklepach 12.06.10, 00:12
        Kiedyś w sklepiku osiedlowym Pan wyjmował napoje z lodówki - zawsze
        były ciepłe i zawsze twierdził, ze to dlatego, ze dopiero wstawił.
        Spożywka niby chłodną podawał z lodówek, ale natknęłam się raz na
        serek z piękną, niebieską pleśnią. Pewnie oszczędzają prąd i nie
        zawsze te lodówki działają.
    • maria10344 Re: Upał i jedzenie w sklepach 12.06.10, 05:28
      Ja właśnie z tego powodu nie kupuję w osiedlowych sklepikach.Właściciele kupują
      towar w małych hurtowniach,często na granicy ważności,nie zawsze właściwe
      przechowywane.Właśnie w takich sklepikach natykałam się na spleśniałe
      jogurty,serki,śmietanę.Gdy przchodziłam z reklamacą słyszałam,"nieświeże,to
      niemożliwe,przecież dzisiaj przywieźli".
      Gdy przychodzą upały to nie kupuję metek,parówek,martadel,pasztetówek.Nigdy nie
      kupuję też surówek.Teraz można jeść ogórki i pomidory,kalafiora,młodą
      kapustę,sałaty.Jest tak dużo przypraw,że łatwo i szybko można samemu coś
      sprokurować.
    • misself Re: Upał i jedzenie w sklepach 13.06.10, 10:48
      jot.em.ka napisała:
      > Upał może wpływać na żywność w sklepie?? ;/

      Tak, nawet w lodówce.
      Nigdy Ci się nie zepsuło mleko przed burzą? Ani zupa?
      • emily_valentine Re: Upał i jedzenie w sklepach 13.06.10, 11:41
        Ta lodówka to pewnie tylko atrapa wink To, że stoi w sklepie jeszcze nie
        oznacza, że jest podłączona i chłodzi uncertain
        A tak w ogóle to ja nigdy nie kupuję gotowych surówek i sałatek. Mnie to
        obrzydza, bo nie wiadomo co w nich jest i kto je robił. Przeważnie są
        robione chałupniczo. Raz miałam okazję widzieć jak się robi takie rzeczy i
        raczej nie chciałabym tego zjeść.
        • misself Re: Upał i jedzenie w sklepach 13.06.10, 11:43
          emily_valentine napisała:

          > Ta lodówka to pewnie tylko atrapa wink To, że stoi w sklepie jeszcze nie
          > oznacza, że jest podłączona i chłodzi uncertain

          A, to też. Ale czasami nawet w podłączonej i chłodzącej lodówce coś się może zepsuć.
    • jot.em.ka Re: Upał i jedzenie w sklepach 13.06.10, 12:13
      Macie rację z tymi surówkami. Nie robię tego bardzo często, ale w sumie
      fakt - przecież nie wiem, co tam jest. Ble uncertain
      Co do zapsutego mleka przed burzą... A co ma piernik do wiatraka?smile
      • jot.em.ka Re: Upał i jedzenie w sklepach 13.06.10, 12:14
        Aha no i jeszcze jedno - skoro sklepy osiedlowe nie, to co?
        Hipermarkety? Macie gwarancję, że tam jest świeższe? (pomijając fakt,
        że po prostu mają sprawne lodówki)
        • anu_anu Re: Upał i jedzenie w sklepach 13.06.10, 12:49
          To jest ta różnica między zaufaniem a pewnością wink
          Pewność to masz wtedy jak sama zrobisz.
          Do sklepu możesz mieć co najwyżej zaufanie.
          Spójrzmy prawdzie w oczy - nie da opierać zaufania na przekonaniu, że sklep
          martwi się o Ciebie/Twoje zdrowie - sklep martwi się wyłącznie o swój zysk.
          Zaufanie może opierać się co najwyżej na przekonaniu, że sklepowi się nie opłaca
          robić pewnych rzeczy - np. wyłączać lodówek na noc.
          Ja sądzę, że pod tym względem hipermarkety są pewniejsze.
          Przeglądanie zawartości lodówek i decydowanie "tę wyłączam a te dwie nie" - ma
          sens w małym sklepie a nie w masowcu.
      • madzioreck Re: Upał i jedzenie w sklepach 13.06.10, 14:59
        jot.em.ka napisała:

        > Co do zapsutego mleka przed burzą... A co ma piernik do wiatraka?smile

        To, że czasem coś, mimo prawidłowego przechowywania i nieprzeterminowanego, po
        prostu się zepsuje. Zdarza się. Mleko to tylko przykład - UHT to chyba nie
        dotyczy, ale takie zwykłe jak sprzedawali kiedyś, (takie, które się zsiadało),
        po burzy było skwaśniałe.
      • misself Re: Upał i jedzenie w sklepach 14.06.10, 08:32
        jot.em.ka napisała:
        > Co do zapsutego mleka przed burzą... A co ma piernik do wiatraka?smile

        Nie mam pojęcia, ale zawsze mi kwaśnieje. (Kupuję takie w butelkach
        plastikowych, nie UHT.) Zupa też wielokrotnie mi skwaśniała.
      • maria10344 Re: Upał i jedzenie w sklepach 14.06.10, 12:13
        jot.em.ka napisała:

        > Macie rację z tymi surówkami. Nie robię tego bardzo często, ale w sumie
        > fakt - przecież nie wiem, co tam jest. Ble uncertain
        > Co do zapsutego mleka przed burzą... A co ma piernik do wiatraka?smile
        Oj ma i to dużo.Pamiętam,że któregoś lata w trakcie
        świniobicia/wesele/przyszła burza i prawie całe mięso trzeba było
        wyrzucić.Myślałam,że Ciocia się zapłacze.Wytłumaczenie tego zajęło by za dużo
        miejsca.Faktem jest,że w czsie burzy powstaje ozon i cośtam,cośtam jeszcze i to
        powoduje szybkie namnażanie bakterii.
        Mnie w lodówce szczelnej jeszcze nigdy nic nie zepsuło się w czasie burzy.
        • lili-2008 Re: Upał i jedzenie w sklepach 14.06.10, 12:55
          Winowajcą jest więc chyba to "coś jeszcze", bo sam ozon jest świetnym
          dezynfekantemwink
          • misself Re: Upał i jedzenie w sklepach 15.06.10, 08:16
            lili-2008 napisała:

            > Winowajcą jest więc chyba to "coś jeszcze", bo sam ozon jest świetnym
            > dezynfekantemwink

            Psucie powoduje chyba to samo, co sprawia, że z tlenu w powietrzu powstaje ozon
            smile Nie sam ozon smile Mnie w lodówce wielokrotnie coś padło, ale czy ona
            szczelna? Sama nie wiem, przecież ją otwieram w ciągu dnia.
    • mancipi w obecnej sytuacji 13.06.10, 13:39
      ważne żeby ta z piwem była włączona smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja