dziecko niejadek

18.07.10, 07:52
Witam! Wiem, że to forum dotyczy innej tematyki ale tylko do was mam
zaufanie i właściwie muszę się wyżalić. Mam trójkę dzieci /trzech
chłopaków/ Dwaj starsi nie mają z jedzeniem problemów-jedzą prawie
wszystko i urozmaicenie. Najmłodszy we wtorek skończy 3 latka jest
strasznym niejadkiem. Od urodzenia /karmiłam go sztucznie/ zjadał
połowę zalecanej porcji. Jak skończył rok zaczął jeść prawie to co
my. Na warzywa miał "długie zęby", ale jadł wędliny, nabiał, zupy-
przeróżne a z owoców tylko jabłka i banany. Ale wtedy się niczym nie
martwiłam, warzywa zjadał w zupach a resztę to wmiarę normalnie.
Ale od drugiego roku życia jest coraz gorzej. W tej chwili to co on
zjada to możma policzyć na palcach jednej ręki. Nie chce jeść mięsa,
wędlin, owoców ,warzyw, jajek. Zupy to najchętiej ziemniaczaną i
żurek z innymi jest problem. Lubi ziemniaki pod różnymi postaciami,
ser żółty, serki do smarowania i pieczywo. Ma 92cm wzrostu i waży
niecałe 13kg. Oprócz tego,że je ograniczoną ilośc produktów to
również ilościowo bardzo mało. Nie wiem co robić jak go przekonać do
jedzenia. Staram się go nie zmuszać, nie daję w zamian słodyczy ale
czasem już nie wytrzymuję i np. wczoraj pod groźbą zjadł zupę /jak
spróbował to chyba stwierdził że dobra/ drugiego dania podanego po 3
godzinach nie tknął i dla eksperymentu żeby sprawdzić czy jest
głodny dałam mu prince pole to je całe zjadł /ale nie myślcie że to
jest codzienna praktyka/. Jest żywym dzieckiem, nie wygląda na
anemika, ale moja odporność psychiczna się wyczerpuje. Mam dość
ciągłego gotowania pod niego, każdy wyjazd to dla mnie stres-czy
będzie tam coś jadł. Zrobię mu morfologię i może jak będzie miał
dobre wyniki to się trochę uspokoję. Może Wy macie podobne
doświadczenia, podsuniecie pomysły jak go przekonać do jedzenie.
Proszę o radę i z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
    • truscaveczka Re: dziecko niejadek 18.07.10, 08:09
      Nie mamy sposobów na wybrednisia smile Mamy za to stałą opinię, ze
      niejadek to stan umysłu mamy a nie stan dziecka smile Zaufaj Młodemu z
      jedzeniem - im mniej będziesz na to zwracać uwagę, tym bardziej
      niejedzenie nie będzie atrakcyjne.
      U nas w domu panuje metoda "Nie chcesz, nie jesz." i doskonale się
      sprawdza - córa czasem pomija posiłek, bo nie ma ochoty, czasem
      zjada podwójny wink A też jest wybredniś - nie dość, ze jada tylko
      to, co dobrze zna, to jeszcze nie życzy sobie jeść dwa dni z rzędu
      tego samego wink Wczoraj np. jadła kalafiora z bułeczką, druga połowa
      kalafiora czeka, ale nie - dzisiaj ma być szparagowa i sadzone wink
      Myślę, że jeśli pójdzie sobie do sklepu po szparagówkę, to jej
      zrobię tongue_out

      Twój syn je. Jak to trzylatek, kombinowanie i wybiórczo:
      CytatZupy to najchętiej ziemniaczaną i
      > żurek z innymi jest problem. Lubi ziemniaki pod różnymi
      postaciami,
      > ser żółty, serki do smarowania i pieczywo.

      Wapń ma, białko ma, węglowodany ma. Witaminy w razie czego można
      suplementować.

      Ostatnia rzecz, jaką należy zrobić, to przymuszać i grozić.
      Prowadzi to w prostej linii do prawdziwych zaburzeń w późniejszym
      wieku - kompulsywnego objadania się (BED), anoreksji, bulimii,
      ortoreksji. Uwierz osobie zmuszanej do jedzenia i otyłej od 30 lat
      uncertain

      Zrób badania (na pewno są dobre) i odetchnij głęboko przed każdym
      posiłkiem. A potem nałóż Młodemu na normalny talerz 1/3
      dotychczasowej porcji i pochwal ładne zjedzenie. Albo poprosi o
      dokładkę, albo nie. Ale gdy poczuje mniejszą presję, nie będzie
      taki oporny smile
      • marionaud_1 Re: dziecko niejadek 18.07.10, 08:32
        Męczyłam się długo z córką niejadkiem, ktora na dokładkę miała
        anemię (po latach wyszło, że to na tle niedoczynnosci tarczycy).
        Jedna wizyta i mądre rady kochanej pani profesor ze szpitala na
        Działdowskiej, (bo i tam mnie skierowano z małą) pomogła uporać sie
        z problemem. Po pierwsze, oważ pani hematolog samam zrobiła badanie
        krwi i stwierdziła, że poza niedobarwliwością, żadnych zmian w
        obrazie nie ma - kamień z serca, czysta anemia niedożywiniowa. PO
        drugie, nakazała mniej więcej to, co Truskaveczka powyżej, czyli
        przestać robić stress wokół posiłków: wyrzucić śliniaki, naczynia
        które sie mogą źle małej kojarzyć, sadzać przy wesołym rodzinnym
        stole, gdzie jedzenie dzieje się mimochodem, obok rozmów i żartów.
        Boze broń, nie karać, nie wydziwiać, aby się jedzenie źle nie
        kojarzyło. NAkładać malutkie porcje na dużym talerzu, aby się
        wydawały jeszcze mniejsze, itd. Mówiąc szczerze, nawet nie
        zauważyłam, kiedy problem zniknął. NAtomiast zauważyłam, że ja -
        mając za sobą taki autorytet - odpuściłam sprawę. Córka ma dziś
        ponad 30 lat i nigdy później nie miała zaburzeń z jedzeniem - apetyt
        ma aż za dobry.
    • misself Re: dziecko niejadek 18.07.10, 08:30
      Trus, widzę, że o pokolenie Cię wyprzedzam wink Bo moją Mamę zmuszali do jedzenia
      i dlatego ja i moje rodzeństwo jedliśmy co chcieliśmy.

      Wego! Nie wiem, czy wzrost i waga podane przez Ciebie są prawidłowe dla tego
      wieku, ale powtórzę Ci to, co powiedział pediatra, kiedy moja Mama załamana
      zwróciła się do niego o pomoc: moja Siostra przez rok żywiła się jedynie kakao,
      szynką i jogurtem jagodowym. Lekarz stwierdził, że owszem, nie jest to dieta
      zbilansowana, ale skoro dziecko nie choruje, rośnie i się rozwija, to samo
      kiedyś sięgnie po inne potrawy.

      Pamiętaj, nie jesteś złą matką, jeśli Twoje dziecko mało je. Zrób tę morfologię
      i nie martw się, bo jestem pewna, że wszystko jest ok - po prostu są dzieci,
      które mało jedzą. Sama takim byłam smile Nikt mnie nie zmuszał do jedzenia, choć
      babcie i ciocie próbowały Mamę namówić do tego, wyrosłam na zdrową osobę.
    • budzik11 Re: dziecko niejadek 18.07.10, 09:51
      Ja też mam prawie 3-latka. Też jest niejadkiem, ma 96cm. a wązy ok. 14,5kg. Ale
      ja się nie przejmuję jego (nie)jedzeniem). Ostatnio najadł się kolorowych
      chrupków kukurydzianych u koleżanki i nie jadł po tym dobę. Nie umarł z głodu
      wink Daję, nie chcą jeść, to nie jedzą, zabieram, czekają do następnego posiłku.
      Zdrowe dziecko się samo nie zagłodzi. Mnie też nie zależy na wychowywaniu
      zawodnika sumo, nie mam motywacji, żeby moje dziecko tyło - jest szczupły i
      takiego akceptuję.
    • allija Re: dziecko niejadek 18.07.10, 13:21
      Moi synowie też należeli do tych wybrednych, wielu potraw nie jedli
      i byli szczupłymi dziećmi. Jednak przy podobnym wzroście ważyli
      więcej i to mając 2 lata /91cm/14,55kg/ bo właśnie zerkam w bilanse
      2-latków.
      Oczywiście badania i lekarz to podstawa.
      Ja korzystałam też z różnych książek-poradników dotyczących
      niejadków. Przede wszystkich w przypadku niejadków musi być inaczej
      zbilansowana dieta, więcej niezbędnych składników w mniejszych
      porcjach czyli posiłki małe ale dosyć bogate. Także różne sztuczki
      np. dodawanie mleka, masła, tam gdzie nikt by się go nie domyslił
      itp.
      A poza tym sam sposób podawania posiłków powinien być inny. Ja np.
      często robiłam, zamiast kanapki, koreczki, kawałek chleba, szynki i
      ogórka na szpadce wygląda zupełnie inaczej niż tradycyjna kanapka.
      Biedronki z jajka na twardo, różne zwierzaczki z warzyw. Poza tym
      wspólne przygotowania posiłków też często korzystnie wpływają na
      apetyt np. robiłam z dziećmi leniwe, oni robili wałeczki, kroili je
      potem i chętnie zjadali zrobione przez siebie kluseczki.
      No i wiadomo, posiłki małe z ew. dokładką w razie chęci i żadnych
      rozmów przy dziecku, robienia problemów z tego.
      Przy problemach z łaknieniem są także różne specyfiki, syropki,
      lekarz podpowie w razie co. Kiedyś nawet podawałam, z miernym
      rezultatem jednak.
      • truscaveczka Re: dziecko niejadek 18.07.10, 21:13
        Moje dziecko artystycznego jedzenia nie jada, bo jej szkoda zepsuć
        efekt wink Nie na każde dziecię to działa smile
    • otterly Re: dziecko niejadek 18.07.10, 14:04
      Ja byłam takim niejadkiemsmile Mała byłam w czasach, kiedy panowąl kult jedzenia i
      moja mama razem z babcią cuda robiły, żebym zjadła cokolwiek, a mogłam i trzy
      dni nic nie jeść, tylko pić wodę. Babcia z dziadkiem tańczyli, stawali na
      głowie, robili fikołki, a ja ze zdziwienia otwierałam buzię i wtedy mama myk! mi
      łychę zupy w paszczę. Pewna doktorka (lekarką jej nazwać nie można) zaleciła
      mojej mamie, żeby mi szynkę wkrawała do kaszy manny z mlekiem i jabłkiem (jedna
      z nielicznych rzeczy, które w miarę jadłam). Rzygałam po tym jak kot przez dwa
      dni i od tej pory mama się poddała. Jadłam co chciałam, ile chciałam i kiedy
      chciałam. Była tylko jedna zasada - nie jadłaś nic, nie będzie słodyczy. I
      właściwie nigdy i zupełnie samoistnie nie jadłam mięsa(nikt w rodzinie nie był
      wegetarianinem, chociaż zawsze stawiało się na warzywa i "kotlet" nie był
      podawany codziennie). Jedzenie polubiłam będąc nastolatką, kiedy zaczęłam sam
      sobie gotować i eksperymentować w kuchni. Ale do dziś jem tak mało, że często
      ludzie, którzy mnie nie znają są zdziwieni. Anorektyczką nie jestem, ważę tyle,
      ile powinnam, morfologię mam wzorową, inne badania też.

      Są ludzie, którzy nie potrzebują dużo jedzenia. Ja o jednym pomidorze mogę żyć
      przez dwa dni, a typowy obiad, składający się z zupy i drugiego dania jest dla
      mnie nie do pokonania. Nie jestem w stanie zjeść więcej niż jedną potrawę na raz.
      • yola1976 Re: dziecko niejadek 18.07.10, 14:54
        Pozdrawiam wszystkich byłych niejadków smile Również dorastałam w
        czasach, kiedy uważano, że trzeba pchać w dziecko jedzenia ile
        wlezie. Z tamtych czasów łatwiej wymienić mi rzeczy, które jadłam
        niż te, których nie byłam w stanie nawet dotknąć. Na szczęście
        rodzice i dziadkowie nie pchali we mnie nic na siłę ku zgrozie
        dalszej rodziny i znajomych), czasem tylko straszyli, że jak nie
        będę jeść to lekarz da mi lek na apetyt, i będę jadła wszystko )tu
        wynieniano długą listę lub wybrane rzeczy, których nie lubiłam), nie
        chorowałam, problemów z nauką nie miałam. Koszmarem były za to panie
        w stołówkach wmuszające we mnie jedzenie.
      • misself Re: dziecko niejadek 18.07.10, 21:29
        otterly napisała:
        > Są ludzie, którzy nie potrzebują dużo jedzenia. Ja o jednym pomidorze mogę żyć
        > przez dwa dni, a typowy obiad, składający się z zupy i drugiego dania jest dla
        > mnie nie do pokonania. Nie jestem w stanie zjeść więcej niż jedną potrawę na raz.

        O, to, to. Mam tak samo smile Taka nasza uroda, trzeba pokochać.
    • hela6 Re: dziecko niejadek 18.07.10, 16:01
      Zrób badania, nie dawaj dzieciakowi słodyczy i chipsów, jeśli zdrowy to odpuść.
      Taki typ.
    • abigell Re: dziecko niejadek 18.07.10, 17:46
      Wiesz mi pomogła ta książka: "Każde dziecko może jeść właściwie - Co robić, by jedzenie nie było powodem kłótni dzieci z rodzicami" Autor: Annette Kast - Zahn, Hartmut Morgenroth.

      wklejam Ci inny wątek gdzie się na ten temat wypowiadałam
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,111536839,,zly_humor.html?v=2
      w wielu wypowiedziach znajdziesz podpowiedzi jak sobie radzić z tym problemem
      Trzymam kciuki i pozdrawiam.
    • wkretarka1234 Re: dziecko niejadek 18.07.10, 21:39
      moja mama ma obsesje jedzenia (ciagle) teraz gdy mam prawie 30lat i meza ciagle
      to samo. niedzielny obiad to nie siedzenie przy stole wspolne ale dawanie nam
      porcji a samej w tym czasie sprzatanie a tata oglada tv.
      porcje sa gigantyczne, malo estetyczne, czesto bardzo smaczne ale nawet wtedy
      nie mamy szans zjesc do konca i pochwalic bo non stop doklada, dopytuje sie i
      szantazuje ze musi cos byc nie tak ze nie chcemy wiecej.nie musze mowic ze
      niedzielny obiad jest malo przez nas lubiany.

      jak bylam nastolatka i chcialam byc wegetarianka oszukiwala mnie ze nie ma miesa
      a bylo w potrawie etc.
      jedzenie kojarzylo mi sie ze stresem, zloscia, klamstwem.
      moj brat mial bardzo dlugo duza nadwage a ja niedowage.

      teraz nagle sie okazuje ze ja kocham jesc i gotowac.ucze sie nowych smakow i
      wspolnych posilkow.ucze sie ze moze byc milo przy posilku.

      jedzenie jest czesto wykorzystywane przez dzieci, maja nad nami wladze tym ze
      moge odmowic jedzenia i wywolywac w nas zle emocje.

      podstawowe zasady.
      stale godziny posilkow
      jedzenie jest estetycznie podane
      dzieci moga same komponowac posilki, probowac i cieszyc sie jedzeniem
      mozna wlaczyc dziec w gotowanie zakupy jedzeniowe
      mila atmosfera, zarty przy posilkach, chwalenie.
      nie ma podjadania miedzy posilkami, slodyczy czy przekasek...

      konsekwencja, usmiech praca nad swoimi emocjami.



    • anu_anu Re: dziecko niejadek 18.07.10, 21:54
      Urodziłam się z niską wagą, a dodatkowo pierwsze dziecko moich rodziców zmarło.
      Chyba wmówili sobie, że ja umrę z głodu i postanowili temu zapobiec... A że to
      kiedyś obowiązywały inne zasady dydaktyki - to na zmianę - albo usiłowali mnie
      zachęcić dobrym słowem - albo klapsem (częściej). Kończyło się to tragicznie -
      czyli zwróceniem wciśniętego na siłę jedzenia.
      Od mojego dzieciństwa minęło wiele lat a ja nadal nie mogę nic zjeść, jeżeli
      ktoś mnie do czegokolwiek namawia, natychmiast mam wszystko w gardle. Regularnie
      dzieje się tak na wizytach u teściów, którzy utożsamiają gościnność z
      karmieniem. Jest to jedyne miejsce na świecie - gdzie chodzę całymi dniami
      głodna i nie mogę nic zełknąć...
      Swoją córkę wychowałam wg zasady - chcesz to jesz - nie chcesz - to nie jesz. Ma
      o to pretensje, gdyż jak stwierdziła - to przeze mnie tak bardzo lubi jeść wink
      Uważam, że zdrowe dziecko wie ile zjeść i samo na pewno się nie zagłodzi.
      • allija Re: dziecko niejadek 18.07.10, 23:26
        no, ja nie do końca tak uważam. Kiedy je się bardzo mało to żołądek
        niejako kurczy się i nie jest w stanie przyjąć większej /normalnej,
        przeciętnej/ ilości pokarmu. Twierdzenie wtedy, że dziecko /czy
        ktokolwiek/ wie ile zjeść nie wiem czy do końca jest zgodne z
        prawdą, dziecko /czy ktokolwiek/ nie jest w stanie więcej zjeść.
        Sama miewałam rózne okresy w życiu, przeważnie ważyłam średnio, ok
        55 kg, wyglądałam normalnie ale kiedy poszłam do pracy, po pracy
        chłopak to bywało, że w domu zawitałam dopiero późnym wieczorem/nocą
        i wtedy dopiero zjadałam pierwszy porządny posiłek. Schudłam, do 48-
        49 kg, nie byłam w stanie zjeść całego obiadu, jadłam na raty,
        najpierw zupa, po 2 godz. drugie. Na śniadanie nie byłam w stanie
        przełknąć więcej niz 1,5 pojedyńczej kanapki lub 1,5 jajka.
        Kiedy zaszłam w ciążę to organizm zaczął się sypać, nie miał
        żadnych "zapasów", np. wypadł mi ząb, na szczęście tylko jeden.
        Zupełnie inaczej było przy drugiej ciąży, przed którą miałam już
        swoją normalna wagę ok 55 kg, nie miałam problemu z zębami, włosami.
        Po prostu organizm miał czym dzielić się z rosnącym dzieckiem,
        dopóki nie zaczęłam uzupełniać zapasów zwiększonym apetytem.
        W czasie choroby czy większego wysiłku, wzrostu jak u dziecka,
        organizm niedożywiony czy funkcjonujący na tej granicy może jednak
        działać na swoją szkodę lub nie do końca prawidłowo się rozwijać np.
        mogą być w przyszłości słabsze zęby, kości, chociaż anemii nie ma.
        Ja też ważąc 48 kg anemii nie miałam i wyniki prawidłowe.
        Tak więc mi się wydaje, że jednak powinno się jakoś czuwać nad tym,
        co i ile dziecko je. Co, oczywiście, nie jest równoznaczne z
        wpychaniem jedzenia w dziecko.
        I tu przypomina mi się moja szwagierka, która przyjeżdżała ze swoim
        dzieckiem na wakacje do teściów. Obserwowałam jak wygladały obiady
        tego dziecka, podobno niejadka. Talerz zupy, drugie i deser, jedno
        po drugim, biegająca szwagierka, babcia i dziadek, na zmianę, z
        talerzem i łyżką, za dzieckiem. Dzieciak jeść nie chciał bo, na
        Boga, ja sama nie byłabym w stanie przełknąć wszystkiego na raz to
        co się dziwić 4-, 5-latkowi. Nawiasem, będąc już w wieku szkolnym
        był raczej pulchnym dzieckiem, dopiero jako nastolatek, kiedy zaczął
        uprawiać sport, zeszczuplał.
        Tak więc umiar jest potrzebny w każdą stronę i ja bym nie zostawiała
        wszystkiego samopas.
        • anu_anu Re: dziecko niejadek 19.07.10, 08:24
          Sądzę, że z dziećmi jest jednak inaczej niż z dorosłymi.
        • misself Re: dziecko niejadek 19.07.10, 08:50
          allija napisała:

          > no, ja nie do końca tak uważam. Kiedy je się bardzo mało to żołądek
          > niejako kurczy się i nie jest w stanie przyjąć większej /normalnej,
          > przeciętnej/ ilości pokarmu.

          No to przyjmie mniejszą, ale częściej. Nic w tym złego.
          Ja tak żyję od lat i wszystko ze mną w porządku - pięć posiłków dziennie, waga
          ta sama siódmy rok. Nie pamiętam, kiedy byłam w stanie wcisnąć w siebie pełny
          dwudaniowy obiad.
        • truscaveczka Re: dziecko niejadek 19.07.10, 10:06
          Allija, gdyby tak było, moje dziecko nie potrafiłoby machnąć 25cm
          pizzy naraz - bo zwykle je maks. 1 kanapkę.
        • otterly Re: dziecko niejadek 19.07.10, 11:30
          Allija, dla mnie dwie kanapki czy półtora jajka, czy dwie parówki to ilości
          niewyobrażalna na śniadanie, a co dopiero dla kilkulatka? I nie znaczy to, że
          nie potrafię wtrząchnąć 10 pierogów u babci albo dwóch porcji seafoodu na
          wakacjachwink Żołądek się kurczy i rozciąga w zależności od tego ile zjemy w danym
          momencie. Na codzień nie jadam "normalnych" porcji, ale jeśli mi coś smakuje i
          jestem głodna, mogę zjeść naprawdę sporo. Co prawda po takiej wyżerce (np.
          podczas Świąt) nie jem nic konkretnego przez tydzień smile

          Mały żołądek jest wygodny. Pamiętam jak w szkole dziwiły mnie dzieci, która
          tachały po 5 kanapek, kiedy ja czasem brałam jedną (nie jadałam śniadań w domu),
          a i tak zazwyczaj lądowała w koszu. Nie wiem czy jem 5 posiłków dziennie czy po
          prostu podjadam. Jestem w stanie zjeść max jeden pełnowymiarowy posiłek
          dziennie, w pozostałe to np. brzoskwinia na śniadanie, banan na lunch i sałata z
          oliwą na kolację. W międzyczasie, na obiad makaron z jakimś sosem. Jeśli jadę na
          obiad do rodziców, nie jem niczego wcześniej ani później. Ważę tyle samo od 10
          lat, uprawiam sporty, mam dobre wyniki, więc mój organizm nie potrzebuje niczego
          więcej.
          • allija Re: dziecko niejadek 19.07.10, 14:50
            no w sumie piszę o swoich doświadczeniach, ja w życiu nie zjadłabym
            całej pizzy choć nie wiem jak by mi smakowała, rónież miski
            pierogów, które bardzo lubię. Widocznie mój żołądek nie jest tak
            elastyczny. I skoro wkładają balony do żołądków żeby nie jeść to
            jednak większość też tak elastyczna nie jest.
            Moi synowie, jak to młodzież, uwielbiają fastfoody, mogliby odżywiać
            się wyłącznie nimi ale kiedy czasami robię im święto i zamówią sobie
            co chcą to jednak nie są w stanie zjeść całej największej pizzy,
            zostawiają na później.
            Swoja drogą to co to jest ten jeden pełnowartościowy posiłek
            dziennie skoro na obiad jadasz makaron z sosem? dla mnie zwyczajowo
            obiad jest posiłkiem pełnowartościowym bo zazwyczaj poza obiadem
            mało co jadam, bywa że nic. Podobnie reszta rodziny, może dlatego,
            że ja robię tylko obiady, kolacje i śniadania b. rzadko, muszą sobie
            sami zrobić i najczęściej im się nie chce. No ale wszystko
            to "dorosłe chłopy" więc wywalczyłam sobie pewną niezależność, ileż
            można obsługiwać towarzystwo. Dlatego może wszyscy jesteśmy
            szczupli, z lenistwa.
            • otterly Re: dziecko niejadek 19.07.10, 14:58
              Ten makaron jest właśnie tym pełnowartościowym posiłkiem, jakoś nieskładnie
              napisałamsmile Poza tym jadam tylko surowe owoce, warzywa i sery w ciągu dnia.
            • misself Re: dziecko niejadek 19.07.10, 15:40
              allija napisała:
              > I skoro wkładają balony do żołądków żeby nie jeść to
              > jednak większość też tak elastyczna nie jest.

              Chirurgiczne zmniejszanie żołądka to zupełnie inna sprawa... Właśnie dlatego się
              go zmniejsza na różne sposoby, że jest elastyczny i może się rozciągnąć.

              > Swoja drogą to co to jest ten jeden pełnowartościowy posiłek
              > dziennie skoro na obiad jadasz makaron z sosem?

              A makaron z sosem to nie jest pełnowartościowy posiłek? o.O
              • truscaveczka Re: dziecko niejadek 19.07.10, 15:43
                Misself, moze chodzi o biały rozgotowany makaron z sosem ze słoika a
                nie pełnoziarniste spaghetti al dente z domowej roboty sosem
                bolońskim?
                • misself Nie wiem :-) n/t 19.07.10, 16:13
                • dziewczynawitryna Re: dziecko niejadek 20.07.10, 14:50
                  Makaron z sosem to może być jak najbardziej pełnowartościowy posiłek. Nie bez
                  powodu we Włoszech makaron aglio, olio e peperoncino (czyli z czosnkiem, oliwą i
                  papryczką peperoncino) z pietruszką i parmezanem uważano za posiłek, na którym
                  biedota może przetrwać długie okresy nieurodzaju, bo były w nim wszystkie
                  niezbędne do życia składniki.
                • otterly Re: dziecko niejadek 21.07.10, 10:45
                  Ej no! Sprostowałam się, chodziło mi właśnie o to, że ten makaron z sosem to
                  JEST pełnowartościowy posiłeksmilei nie pełnoziarnisty, bo nie lubię, za to
                  wyłącznie al dente i nie ze słoika.
              • allija Re: dziecko niejadek 21.07.10, 12:49
                > Chirurgiczne zmniejszanie żołądka to zupełnie inna sprawa...
                Właśnie dlatego si
                > ę
                > go zmniejsza na różne sposoby, że jest elastyczny i może się
                rozciągnąć.
                >


                tak na marginesie chirurgiczne zmniejszanie żołądka a umieszczenie
                w nim balonika to zupełnie dwie różne historie, do tego ostatniego
                noża nie trzeba bo pompuje się go po umieszczeniu wewnątrz. Swoją
                drogą to zastanawiałam się jak go się usuwa. Ale z tego rozumiem, że
                jednak są granice tej rozciagliwości, to raz, a balonik ma sprawić
                wrażenie pełnego żołądka i brak chęci do dalszego zapełniania go.
                • misself Re: dziecko niejadek 21.07.10, 13:11
                  allija napisała:

                  > Ale z tego rozumiem, że
                  > jednak są granice tej rozciagliwości, to raz, a balonik ma sprawić
                  > wrażenie pełnego żołądka i brak chęci do dalszego zapełniania go.

                  Pewnie, że są granice smile Widziałaś "Wielkie żarcie"? W pewnym momencie już nic
                  nie wciśniesz, bo żołądek pęka (jeśli byś jadła dalej mimo sygnału z żołądka, że
                  więcej się nie zmieści). Ale dziecko ma mały żołądek i żywienie go tak, żeby ten
                  żołądek mu się jak najbardziej rozepchał, jest idiotyczne - dużo lepiej jest
                  przyzwyczajać do wielu niewielkich posiłków.
        • jola_ep Re: dziecko niejadek 20.07.10, 19:46
          >Kiedy je się bardzo mało to żołądek
          > niejako kurczy się i nie jest w stanie przyjąć większej /normalnej, > przeciętnej/ ilości pokarmu. Twierdzenie wtedy, że dziecko /czy > ktokolwiek/ wie ile zjeść nie wiem czy do końca jest zgodne z > prawdą, dziecko /czy ktokolwiek/ nie jest w stanie więcej zjeść.

          Rozwiązanie jest banalnie proste: może jeść częściej smile
          Wystarczy tylko słuchać dziecka, a nie trzymać się sztywno jakiś tam zasad (np. podawanie posiłków wyłącznie o określonych porach). Wtedy sobie to "odbije". Mój młodszy je nadal mało, ale stosunkowo często. Obiad potrafi jeść "na raty" i nie widzę, co w tym złego?

          Nie jestem przyzwyczajona do obiadów dwudaniowych. Zupy są albo jako główne danie, albo gdzieś tam obok obiadu (np. jako część wstępna).

          Przed pierwszą ciążą ważyłam jakieś 44kg (nieco mniej, niż moja norma), przed drugą prawie 50kg. Różnicy nie zauważyłam.

          Jest jednak jeszcze inny problem: jeśli już uznamy, że dziecko je za mało, to jak go zmusić do jedzenia większej ilości?? Zapewniam, że wszelkie desperackie próby wmuszenia nieco więcej, niż dziecko sobie wstępnie życzy, mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Przynajmniej w przypadku niektórych dzieci.

          Pozdrawiam
          Jola
          • allija Re: dziecko niejadek 21.07.10, 13:38
            > >Kiedy je się bardzo mało to żołądek
            > > niejako kurczy się i nie jest w stanie przyjąć
            większej /normalnej, >
            > przeciętnej/ ilości pokarmu. Twierdzenie wtedy, że dziecko /czy >
            ktokolwi
            > ek/ wie ile zjeść nie wiem czy do końca jest zgodne z > prawdą,
            dziecko /cz
            > y ktokolwiek/ nie jest w stanie więcej zjeść.
            >
            > Rozwiązanie jest banalnie proste: może jeść częściej smile
            > Wystarczy tylko słuchać dziecka, a nie trzymać się sztywno jakiś
            tam zasad (np.
            > podawanie posiłków wyłącznie o określonych porach). Wtedy sobie
            to "odbije". M
            > ój młodszy je nadal mało, ale stosunkowo często. Obiad potrafi
            jeść "na raty" i
            > nie widzę, co w tym złego?
            >
            > Nie jestem przyzwyczajona do obiadów dwudaniowych. Zupy są albo
            jako główne dan
            > ie, albo gdzieś tam obok obiadu (np. jako część wstępna).
            >
            > Przed pierwszą ciążą ważyłam jakieś 44kg (nieco mniej, niż moja
            norma), przed d
            > rugą prawie 50kg. Różnicy nie zauważyłam.
            >
            > Jest jednak jeszcze inny problem: jeśli już uznamy, że dziecko je
            za mało, to j
            > ak go zmusić do jedzenia większej ilości?? Zapewniam, że wszelkie
            desperackie p
            > róby wmuszenia nieco więcej, niż dziecko sobie wstępnie życzy,
            mogą przynieść w
            > ięcej szkody niż pożytku. Przynajmniej w przypadku niektórych
            dzieci.



            nigdy nie zmuszałam dzieci do zjedzenia określonej wielkości porcji.
            Zwyczajowo synowie jedli dłużej niz ja i mąż, mieli swoje
            podgrzewane talerze /napełniane goracą wodą i "przyssane" do stołu/,
            specjalne dla dzieci, które długo utrzymywały ciepłotę potraw.
            Jedli tak długo jak chcieli, tyle ile chcieli i to co chcieli.
            Jeśli zależało mi żeby jedli więcej lub inne produkty od tych
            wybieranych z talerza to moje próby ograniczały się do zachęcania
            pozawerbalnego, powiedzmy, o których wcześniej pisałam.

            Oczywiście, w przypadku bardzo małego dziecka jedzenia obiadu przez
            kilka godzin to co najwyzej problem dla rodziny. Dla przedszkolaka
            czy początkujacego ucznia /zakładam, że starszego ucznia nie
            dotyczy/ taki sposób spożywania posiłku już problemem może być i o
            powodach nie muszę pisać, wiadomo o co chodzi. A przedszkolak to
            przecież juz 3-latek. Trzeba więc raczej próbować dziecko jakoś
            socjalizować, dla jego włsnego /przyszłego/ dobra. Oczywiście, nie
            na siłę, nie zmuszaniem, taktycznie, pewnie inaczej dla każdego
            dziecka ale jednak trzeba mieć na uwadze, że to dziecko wcześniej
            czy później zacznie funkcjonować w jakiejś społeczności i w
            określonych zakresach musi do tej społeczności przystosować się.
            Dotyczy to zresztą nie tylko jedzenia ale za to coraz młodszych
            dzieci i większej ich ilości.
    • jola_ep Re: dziecko niejadek 20.07.10, 20:14
      Upewnij się, że dziecko jest zdrowe (badania to dobry pomysł, skonsultuj się z lekarzem).

      Jest ważna nie tyle waga, ile to, czy przybiera na wadze.

      Czy ma apetyt? Czy zgłasza, że jest głodny lub zdarza się, że jedzenie pozostawione w jego zasięgu znika? (ilości są nieistotne) Jeśli tak, to bardzo dobrze smile

      Jako matka tzw. niejadków (młodszy miał dodatkowo stwierdzoną niedowagę), radzę Ci, abyś (po sprawdzeniu spraw zdrowia) wyluzowała.

      Po pierwsze usuń z jego zasięgu słodycze i wszelkiego typu "zapychacze" (soczki, słodkie serki itp.). Jeśli z jakiegoś powodu nie możesz, to wprowadź może "dzień słodyczowy" (u nas to były dnie zaznaczone w kalendarzu na czerwono i dotyczyły wszystkich członków rodziny, także starszej siostry). Tego dnia niech je, ile da rady, w pozostałe ogranicz.

      Jedzenie to prawo, a nie obowiązek dziecka. W żadnym wypadku nie wciągaj go w system kar i nagród (np. cukierek po zjedzonym obiedzie: wtedy ten cukierek staje się nagrodą, czymś ważnym, pożądanym, a obiad czymś niemiłym, przez co trzeba przejść).

      Zadbaj o miłą atmosferę przy stole. Najlepiej jadajcie razem. Nakładaj małe porcje. Gotuj to, na co sama masz ochotę, uwzględniając oczywiście też preferencje całej rodziny. Im mniej się napracujesz specjalnie dla "niejadka", tym lepiej.
      Osobiście zachęcałam zawsze przynajmniej do spróbowania (nie musiał zjeść, ale miał spróbować). Czasem małe dzieci muszą z 10 razy spróbować nowego smaku, aby go zaakceptować. Potem mógł jeść ile chciał i to co chciał. Nakładałam zawsze to samo, co całej rodzinie, nawet jeśli wiedziałam, że nie tknie np. surówki. Jak nie zjadł, to nie zjadł.

      Jak nie zje, to dobrze: będzie głodny. A zapewniam, że zdrowe dziecko odbije sobie przy następnej okazji.

      Warto uwzględnić w miarę możliwości osobiste preferencje dziecka. Mój synek w wieku 3 lat lubił jeść na stojąco przy małym stoliku (przy tym samym jadła na siedząco jego starsza siostra). Obiad jadł często na raty: nie odgrzewałam, nie namawiałam, nie chodziłam za nim. Jego talerz stał na stole, aż był pusty. Czasem pytałam, czy będzie jadł(tzn. informowałam, że jak nie zje, to ja zjem, można oddać psu, wyrzucić itp.) jak chciał jeszcze jeść (potem), to protestował.

      Inne posiłki jadał, gdy chciał. Dość wcześnie uczyłam samodzielności w tym względzie (czyli np. dopominania się, jedzenie - np. owoce - było zawsze w zasięgu dzieci)

      Takie traktowanie dzieci daje dobre rezultaty: jedzenie jest tylko jedzeniem, zaspokajaniem głodu, a nie elementem domowej walki (dziecko może się zorientować, jak to jedzenie jest ważne dla matki i już ma na nią "bata", źródło nacisku i manipulacji).

      Posiłki stają się przyjemnością dla całej rodziny: lubimy zasiadać razem do obiadu, dzieci lecą z entuzjazmem na brzęk talerzy (żartując sobie ze mnie, albo pocieszając, że w stołówce obiad gorzej śmierdzi wink ). Nakładam ja lub nakładają sobie ile chcą.

      Starsza w pewnym wieku zaczęła jeść dużo. Młodszy nadal je mało (ostatnio przyszedł zdziwiony od kolegi, jak zobaczył ile tam się nakłada na talerz - dla niego ilości niewyobrażalnie wielkie wink )
      Ale nie ma niedowagi, jest niewysoki, wagowo na nieco wyższym centylu niż wzrost.

      I jeszcze jedno. Moja teściowa widujemy się tylko w wakacje i ferie) zawsze załamywała ręce, że moja pierworodna je mało. Niedawno pytała mnie, czy aby dziewczyna nie odchudza się lub może to wstęp do anoreksji, bo je tak mało i nie ma apetytu. Zdziwiłam się. Moja nastolatka wymiata całe jedzenie z jej zasięgu i rozważamy lodówkę z child-lockiem (żart). A potem przyuważyłam, jak babcia pyta z troską, czy może zje to lub tamto, albo jej coś ugotuje, podsuwa po nos smaczne kąski. itd. itp. Normalnie sama straciłam przy tym apetyt. A w moim przypadku to wielka sztuka wink

      Pozdrawiam
      Jola
      • marionaud_1 Re: dziecko niejadek 21.07.10, 09:07
        To ja jeszcze dodam dla rówowagi i pokazania, że "niejadkowanie"
        może przebiegać rozmaicie. O ile w domu moje niejadki miały zasady
        jak wyżej: swoboda, żadnych presji, małe porcje etc.. to u
        teściowej a ich babci obowiązywała troska o jedzenie - też jak
        wyżej: "a co byście zjadły?", "a dlaczego tak mało?", "może coś
        specjalnego ugotuję?" I wiecie co - to też moim córkom-niejadkom
        odpowiadało! Babci kuchnia była dla nich najlepsza na świecie i
        podawana z taką miłością - że zjadłyby dla niej wszystko. Bo też i
        babcię kochały nieprzytomnie. Na kilka dni przed wizytą (inne
        miasto) konferowały z babcią przez telefon o tym, co też będzie na
        obiadek, a jakie ciasto będzie upieczone, itd. Dziś są dorosłe, a te
        kulinarne wizyty u babci wspominają z najlepszymi uczuciami - więc
        czasem i dla niejadków jedzenie może być pozytywnie ważne.
        • marcysia51 Re: dziecko niejadek 21.07.10, 20:52
          A ile Twoje niejadkowe dziecko waży?
Pełna wersja