zla_wiedzma
30.09.10, 14:00
Wiem wiem, dając na ulicy nie pomagasz ale....Żebrak żebrakowi nie równy. Kiedyś zaczepiła mnie babcia przygarbiona ze łzami w oczach trzęsąca się. (na bank nie była zrobiona " na nieszczęśliwą babcię" bo i takie przypadki się zdarzają) pokazała mi receptę że jakiś lek itd. Kosztował 13 zł kupiłam jej. Kiedyś facet zaczepił że głodny powiedziałam bułkę mogę mu kupić czy coś

. Kupiłam ale potem żałowałam że pewnie skacowany był (choć nie było czuć alkoholu do niego) a może nie. Rumunom nie daję bo oni nie chcą pracować to ich sposób na życie a mega wkurza mnie jak dzieci jeszcze do tego wykorzystują ale nawet im nie daję. Nie daję też tym co siedzą z psiarnią, kotami i innymi futrzakiami. Nie daję marketowo-parkingowym żebrakom. W ogóle nie daję

poza pojedynczymi przypadkami...
Dlaczego w ogóle pytam ? Bo dziś miałam taki przypadek. Kupowałam sobie drugie śniadanie do pracy i przy okazji zakupy zrobiłam. Nie chciałam ich nieść do pracy więc podeszłam żeby do auta zapakować. Podszedł facet lat ok.35-40 lat i pojechał tekstem że wyszedł z zakładu karnego i nie ma nic... Najpierw powiedziałam że nic nie mam, ale potem sobie pomyślałam że obrobi mi auto jak odejdę... Dałam mu "ostatnie" dwa zł. Potem pomyślałam że jak ma obrobić to i tak obrobi i zła jestem na siebie.......że się dałam tak podejść.....