Mój disiejszy paragon...

08.10.10, 19:47
Zadałam sobie trud i policzyłam: paragon z dzisiejszych zakupów zawiera 141 pozycji i ma dokładnie metr długości smile Kto da więcej? Dodam, że to zakupy na 2 tygodnie, w międzyczasie nic nie kupuję.
    • korniz Re: Mój disiejszy paragon... 08.10.10, 19:54
      a jaka sumka wyszła? ja nigdy tak długiego paragonu nie miałam i nie wiem nawet ile taki długi paragon kosztuje.
      • budzik11 Re: Mój disiejszy paragon... 08.10.10, 23:18
        Prawie 760zł. Jeszcze dodam, że robię przyjęcie urodzinowe dla dzieci i częściowo z tego powodu taki tasiemcowy (i kosztowny) rachunek. Normalnie moje rachunki nie są taaaaakie duże (dosłownie i w przenośni), dlatego dziś z tej okazji popełniłam ten wątek wink
        • misself Re: Mój disiejszy paragon... 20.10.10, 17:23
          Mogę Cię przebić paragonem za kuchnię z Ikei, który miał prawie 2 m długości smile
          Pozycji nie liczyłam.
          Ale szacun, że za 760 zł kupiłaś rzeczy na 2 tygodnie...
    • leksisi Re: Mój disiejszy paragon... 08.10.10, 20:14
      uuu łaa! ja się poddaję od razu - nie mogę się pochwalić dłuższymi niż 15-20 cm bo właściwie nie robię zakupów w marketach smile
      ale fajna zabawa! (tylko, no właśnie - sporo kosztuje) smile
      a w ogóle to słyszałam, że długość nie ma znaczenia wink
    • karlakarla Re: Mój disiejszy paragon... 08.10.10, 20:21
      Czasem też mam takie paragony, tyle że z apteki. Raz na jakiś czas robimy rodzinne uzupełnianie apteczki domowej (plastry, bandaże, witaminy, tabletki) plus rzeczy dla rodziny za granica, do tego kremy do twarzy, szampony itp. Dla 9ciu osób, czasem jeszcze dla znajomych (bo w aptece w której kupujemy są czasem fajne promocje ) i wychodzą baardzo długie paragony , ostatniego nie mogłam do portfela zmieścić, ale nigdy nie zastanawiałam się jaką ma długość tongue_out
    • nanuna Re: Mój disiejszy paragon... 08.10.10, 20:46
      No mogłabym porywalizować, bo robię duże zakupy raz w miesiącu i też mam metrowe paragony wink
    • undomestic_goddess Re: Mój disiejszy paragon... 08.10.10, 21:08
      Gdy robilam zakupy na caly miesiac miewalam dluzsze paragony, przebilabym Cie smile
    • mjermak Re: Mój disiejszy paragon... 08.10.10, 22:30
      To ja cie przebije, bo kupowalam dzisiaj w drugstore (takie polaczenie apteki ze sklepem z kosmetykami i chemia) 3 rzeczy-tabletki na zgage, cukierki i rodzynki w czekoladzie a dostalam tez metrowy paragon!
      Oczywisice sam rachunek to tylko jakies 10 cm a reszta to:
      podsumowanie zebranych punktow za skorzystanie z karty znizkowej (podsumowanie wygalda tak: znizki zastosowane: 0
      znizki otrzymane: 0
      ilosc puntow otrzymanych 0
      ilosc punktow zebranych od stycznia -120
      informacja o co chodzi z tym programem, znizek i punktow, informacja jak zdobyc karte znizkowa jak jej jeszcze nie mam
      i jakies promocje i kupony na nim wydrukowane,
      nawolywnaie do zaszczepianie sie na grype
      i wielkie logo sklepu
      i podziekowania za zrobienie w nim zakupow,
      i adres sklepu z telefonem
    • sadosia75 Re: Mój disiejszy paragon... 09.10.10, 13:32
      To i ja mam prawie metrowe ale przy zakupach u weta.
      karma - dla kazdego psa, kota inna.
      Alergiczna
      po sterylizacji
      koty mlode aktywne
      koty mlode z alergia
      koty starsze po sterylce
      koty starsze z alergia
      kulki czyszczace zeby w tym karma normalna
      kulki na siersc plus karma
      do tego
      pianka dodawana na rozbijanie klakow w brzuszkach
      uszy wedzone ( biale dla fiony ciemne dla drago )
      6 ogonkow wedzonych ( koty sie lubia bawic )
      witaminy
      dla kotow mlodych
      starych
      po sterylce
      dla kotki w ciazy ( przybleda zamieszkala u nas od tygodnia )
      raz na pol roku
      obroze od kleszczy
      zele od pchel i kleszczy razy 8
      obroza na zime i obroza na lato
      dwie rozne smycze razy dwa
      szelki dla psow
      piasek dla kotow
      • budzik11 Re: Mój disiejszy paragon... 09.10.10, 19:13
        No zatkało mnie. Dlatego właśnie nie chce mieć zwierząt, bo kosztują chyba więcej niż dzieci wink

        ale to mnie szczególnie zainteresowało:

        sadosia75 napisała:
        > obroza na zime i obroza na lato

        dlaczego różne obroże na lato i zimę? Czym się różnią?
        • sadosia75 Re: Mój disiejszy paragon... 10.10.10, 13:16
          Oj Budzik nie znasz sie smile Zwierzeta kosztuja o wiele mniej niz dzieci smile
          A dwie obroze bo
          Hysky zima szaleje ze szczescia, ma sanki ktore uwielbia ciagac co za tym idzie musi byc
          -obroza ( cieplejsza zima pozbawiona zelaznych dodatkow, najczesciej ekoskora podszywana od srodka materialem tzw ocieplacz)
          - szelki do ciagania sanek.
          gruba smycz tzw" lina" do trzymania jest wygodniejsza niz cienka treningowa.
          A golden mysli, ze jest husky i tez chce ciagac sanki smile wiec musimy inwestowac w dwie rozne obroze i dwie rozne smyczki.
          Pozatym letnia obroza to tylko kawalek grubszego przewiewnego materialu. a zimowa obroza to jednak porzadny kawal czegos co nie pozwala zmarznac gardelku smile w zeszlym roku mielismy atak chorob psich. od zmarznietych lapek ( wazeliny brak ) po chorobe gardla ( antybiotyki w zastrzyku )
          Kupujemy dwie rozne obroze na rozne pory roku ze wzgledu na to, ze golden to chorowitek a husky to pracus i musimy dostosowac ich wymagania rasy do poszczegolnych por roku.
          golden uwielbia sie babrac w wodzie- szelki,ktore nie przemakaja zbyt szybko i nie rwa sie szybko. w razie czego mozna psa wyciagnac bez problemu nie martwiac sie o to, ze szelki sie porwa.
          husky zima szaleje- szelki, ktore sa wytrzymale, i sa dostosowane do sanek.
          • budzik11 Re: Mój disiejszy paragon... 10.10.10, 13:19
            wow...
            • sadosia75 Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 13:14
              To jeszcze nic smile
              Gorzej mam z kotami smile
              piasek inny do kazdej kuwety ( bo kotka nie zrobi siku do zwyklego piasku, inny kot nie zrobi kupy bo piasek wchodzi mu miedzy poduszeczki, a to zly zapach, a to za malopiasku, za to za duzo, a to jeszcze cos kotom nie pasi, a brylujacy sie w ogole odpada bo pies wcina kupe kotow i jak mu sie zbryluje w brzuchu to histeria ), inne suplementy diety, inna karma, inne obroze na szyjke, inne kocyki do spania, inne miseczki ( kolorami ) a do tego co miesiac czyszczenie zebow z kamienia wlasnymi rekami,ktore po takiej akcji czestogesto wygladaja jak po ataku krwawych zukow smile

              Tak tak wiem to dziwne ale ja zycia sobie bez zwierzynca nie wyobrazam smile
              • jul-kaa Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 13:43
                sadosiu, jesteś super! Bardzo lubię ludzi, którzy mają takie podejście do zwierząt smile
                • sadosia75 Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 13:56
                  Od zawsze mialam jakiegos futrzaka w domu. I nie wyobrazam sobie zycia bez zwierzat tak samo jak ktos nie wyobraza sobie zycia ze zwierzakami.
                  Rozpieszczam, pilnuje, wychowuje, troszcze sie jak o dzieci smile czasem corki sie smieja, ze koty i psy maja lepiej niz one bo zwierzakom nie kaze sprzatac i odrabiac lekcji smile
                  Czasem mam zalamke jak koty zjedza kwiatki pozniej maja wymioty a te wymioty wylizuje golden smile ale ogolnie to jest ok. nawet takie rzeczy mnie nie zniechecaja a wiem, ze kilka innych kobiet to by szalu dostalo.
                  a teraz mamy ciezarna w domu i jeszcze biedka imienia nie ma a musimy ja jakos nazwac i chyba juz u nas zostanie bo kochana jest straszliwie, tulasna taka, jak trzeba to psom po nosie da, strasznie zaradna, nic a nic sie nie bala nowego domu i co najwazniejsze to chyba nasz Fiodor sie w niej zakochal bo nawet zuczka jej dal do zjedzenia smile
                  • lukrecja34 Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 14:10
                    sadosiu-bardzo cię lubię od dziś i jesteś moja idolką smile
                    ja mam jednego kota i tak mnie czasem umęczy,że nie wyobrażam sobie posiadania 5 kotów..z drugiej strony życia bez niego też nie widzę.
                    • sadosia75 Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 15:08
                      Bo Ty nie jestes jeszcze poinformowana wink
                      Im wiecej kotow tym mniej sie interesuja czlowiekiem smile serio serio smile
                      Moje koty sa zainteresowane ludzmi tylko i wylacznie w 2 przypadkach
                      jedzenie i kuweta.
                      A tak to w ogole zero zainteresowania, czasem jakis pchlarz przyjdzie sie poskarzyc na swoj koci los, czasem ktos sie przytuli bo chce glaskow, ale bywaja takie dni, ze ja nawet zapominam o tym, ze mam koty smile zaczynalismy od znajdy ( wszystkie nasze koty to znajdy, podrzutki ) byl jeden kot i tak chodzil za nami, zadny towarzystwa. najbardziej w srodku nocy no bo wiadomo w dzien sie wyspi a w nocy trzeba sie wyszalec. po jakims miesiacu przypelanetala sie za moim mezem znajdka. i bylo im razniej. a pozniej to juz samo z siebie jakos tak sie potoczylo, ze mamy tyle ile mamy smile a i rodzina sie powiekszy pewnie z czasem o kolejnego psa. ale to juz jak wyprowadzimy sie do swojego domu.
                      i tymczas chce urzadzic na wsi w naszym domu smile czasem zaluje, ze nie poszlam na weterynarie ale czasem sobie mysle, ze wtedy bym miala prawdziwe zoo smile
                      chociaz juz mam bo to co posiadam to dla wiekszosci szok i amok smile
                      I tak sobie wnioskuje po kilku latach bytnosci z moim zoo, ze ludzie bez zwierzat wiele traca smile ale jak musze isc i zbierac kolejne klaki z moich zwierzat to im zazdroszcze okropnie smile
                    • anetapzn Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 15:44
                      lukrecja34 napisała:

                      > ja mam jednego kota i tak mnie czasem umęczy,że nie wyobrażam sobie posiadania
                      > 5 kotów..z drugiej strony życia bez niego też nie widzę.
                      Lukrecja34 jesteś umeczona, ponieważ masz tylko 1 kota. Serio. Kot nie powinien żyć samotnie, bo absorbuje za bardzo właściciela, a tak 2-3 koty zajmują sie z reguły soba. Wiem to z autopsji.
                      • amilina Re: Mój disiejszy paragon... 14.10.10, 21:35
                        Cale zycie marze o kocie... A tu od razu maja byc przynajmniej dwa ? wink))
                        Dwoch to sie nie dorobie do emerytury! wink
                        • sadosia75 Re: Mój disiejszy paragon... 15.10.10, 10:51
                          Dwa koty ze schronu smile polecam schronowo-znajdkowe koty smile
                          I chyba kazda posiadaczka futrzaka zgodzi sie ze mna, ze jesli nie marzymy o jakiejs konkretnej rasie zwierzaka to te schronowe sa najlepszym wyborem. dajesz im dom, miche jedzenia a one w zamian daja szczera milosc i gotowosc do ratowania Cie przed muchami, nuda, czystoscia, wyspaniem sie totalnym, odpoczynkiem, cisza w nocy big_grin
                          • ofelia1982 Re: Mój disiejszy paragon... 21.10.10, 21:24
                            Potwierdzam! Moje obie kotki są takie uliczne-nierasowe i czasami mnie po prostu tak rozbrajają, jak wdrapują sie na mnie (jak na przykład jestem przy kompie), patrzą w oczy z taka miłością, że ludzie tak nie potrafią, a potem zaczynają mruczeć i ugniataćsmile)
                            Kłaki, siuśki czasami i rozsypany żwirek to mała cena za taką miłość, serio.
                      • misself Re: Mój disiejszy paragon... 20.10.10, 17:31
                        anetapzn napisała:
                        > Lukrecja34 jesteś umeczona, ponieważ masz tylko 1 kota. Serio. Kot nie powinien
                        > żyć samotnie, bo absorbuje za bardzo właściciela, a tak 2-3 koty zajmują sie z
                        > reguły soba. Wiem to z autopsji.

                        To chyba zależy od kota tongue_out
                        Znajomi przygarnęli swojej kocie towarzystwo - żeby się nie nudziła.
                        W efekcie po powrocie z pracy mają zdemolowane mieszkanie, a w nocy nie śpią, bo koty biegają po nich i po sobie, tłukąc się między sobą. Na dodatek kota po dodaniu towarzystwa przytyła w tempie astronomicznym, bo wyżerała nowemu jedzenie z miski (nowy przez miesiąc się chował).

                        Moi Rodzice zaś mają jednego kota i poza miesiącami, w które jest mróz (kota deszcz uwielbia, ale mrozu nie bardzo) jest tak, jakby kota nie było - wraca na noc i przesypia pełne 8 godzin na kanapie, nie machnąwszy wąsem nawet jak po kuchni biegają myszy (a łowna jest, całe dnie spędza w ogrodzie i robi sobie pod tarasem spiżarnię z myszy, nornic i innych cudów).

                        Zatem zasada "dokocenia" nie sprawdza się w 100% przypadków smile
                        Sadosi zazdroszczę, mnie bardzo brakuje czegoś futrzastego.
                  • anetapzn Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 15:43
                    sadosia75 napisała:

                    > a teraz mamy ciezarna w domu i jeszcze biedka imienia nie ma a musimy ja jakos
                    > nazwac i chyba juz u nas zostanie bo kochana jest straszliwie, tulasna taka, ja
                    > k trzeba to psom po nosie da, strasznie zaradna, nic a nic sie nie bala nowego
                    > domu i co najwazniejsze to chyba nasz Fiodor sie w niej zakochal bo nawet zuczk
                    > a jej dal do zjedzenia smile
                    To jest futrzasta miłoścsmile.
                    A Wam kotka na 100000% odwdzięczy sie wielka milościąsmile. Daj znać jak sie małe urodzą.
                  • ofelia1982 Re: Mój disiejszy paragon... 21.10.10, 21:20
                    O Boże, przesłodki jest Twój zwierzyniecsmile)) Ja też uwielbiam miłośników zwierząt (to mówi kocia mama 2 pociech i wolontariusz w schroniskusmile
              • zla_wiedzma Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 13:44
                hahahahahahah smile Słodko brzmi wink
              • anetapzn Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 15:41
                sadosia75 napisała:

                > To jeszcze nic smile
                > Gorzej mam z kotami smile
                > piasek inny do kazdej kuwety ( bo kotka nie zrobi siku do zwyklego piasku, inny
                > kot nie zrobi kupy bo piasek wchodzi mu miedzy poduszeczki, a to zly zapach, a
                > to za malopiasku, za to za duzo, a to jeszcze cos kotom nie pasi, a brylujacy
                > sie w ogole odpada
                > Tak tak wiem to dziwne ale ja zycia sobie bez zwierzynca nie wyobrazam smile
                Skąd ja to znamsmile.
              • mirmunn sadosiu - pytanko w /s kamienia 18.10.10, 11:44
                jak w domu czyścisz kamień z ząbków?

                jestem żywo zainteresowana bo mój Maxonek zakamienia się gorzej niż pralka, a ma 12 lat i boję się mu tak ciągle walić narkozę u weta (chodzi tylko o serce kocieja, nie o finanse)
                Miniek nie zakamienia się w ogółe - to i dobrze, bo nie dałby się złapać w celach czyszczącychsmile
                • sadosia75 Re: sadosiu - pytanko w /s kamienia 20.10.10, 20:40
                  Po wyczyszczeniu zebow u weta kupuje tez u weta karme na zeby, zeby byly czyste. to dodatkowa "opcja" dodana do tradycyjnej karmy. Mam tez szczoteczke dla niemowlakow, ubieram sie dosc grubo, lapie nieswiadomego kota, najpierw glaski, przytulaski itp a pozniej otwieram pyszczek,modle sie o to zebym przezyla, i delikatnie czyszcze zeby z resztek jedzenia. Pozniej puszczam kota wolno a sama ukrywam sie w najciemniejszym miejscu w domu i drze ze strachu smile
                  chodzi o to, zeby pyszczek kota i zeby wyczyscic w miare delikatnie ale dokladnie z resztek pokarmu. Zamiast szczoteczki mozesz uzyc patyczkow do uszu, ale wtedy musisz je namoczyc delikatnie w przegotowanej chlodnej wodzie.
                  Sa tez karmy wspomagajace czyszczenie zebow. dosc drogie bo kg kupisz za 12 zl. ale kot nie zje duzo wiec mozna inwestowac w takie karmy. jednak ja nie polecam karmic ta karma ciagle. raz na tydzien jako zamiennik to tak, ale jako codzienna karma powodowala u moich kotow biegunke albo wymioty albo i biegunke i wymioty.
                  Dla 12-latka najlepsze beda karmy lekkie dla seniorow z dodatkiem czyszczacym. Sa tez plyny do czyszczenia zebow ale nie widzialam w nich nic rewelacyjnego. Kotom w ogole nie smakowal ten plyn ( a mial wg. producenta ) i kamien osiadal na zebach tak samo jak wczesniej.
    • loola_kr Re: Mój disiejszy paragon... 09.10.10, 18:06
      eh, ja zawsze takie długie mam rachunki. 760 zł to normalnie raz na dwa tygodnie ale ja dokupuje jeszcze wędliny, chleb sery i zawsze sie okazuje, że coś zapomniałam. Nigdy nie jest na dwa tygodnie tak jakbym chciała. Wyrzuciłam rachunek więc go nie zmierzę smile
    • my_valenciana Re: Mój disiejszy paragon... 09.10.10, 23:28
      Jezu jak ja bym chciała umieć zaplanować zakupy na 2 tygodnie. Nienawidzę robić zakupów ale codziennie coś kupuję, bo codziennie mi czegoś brakuje i niestety bardzo dużo jedzenia się u mnie marnuje.
      • k1234561 Re: Mój disiejszy paragon... 10.10.10, 04:34
        Ja też bym chciała umieć zrobić zakupy na 2 tygodnie.Zazdroszczę tej umiejętności.Może koleżanka zechce się podzielić wiedzą jak to zrobić?wink
        Póki co mogę na 3 dni naprzód zrobić zakupy.
        • poziomka001 Re: Mój disiejszy paragon... 10.10.10, 21:58

          Ja robię zakupy raz na 3-4 tygodnie, więc metrowe rachunki to hmmm.... standard. A zaplanowanie to żaden problem. Bierze się kartkę, długopis, planuje mniej więcej co się będzie jadło/ prało/czyściło, czy spodziewamy się jakiś gości i już. Potem wystarczy sobie wszystko spisać na karteczce, udać się do sklepu, kupić, zapłacić i gotowe wink

          • misself Re: Mój disiejszy paragon... 20.10.10, 17:36
            poziomka001 napisała:
            > Bierze się kartkę, długopis, planuje mniej więcej co się
            > będzie jadło/ prało/czyściło, czy spodziewamy się jakiś gości i już.

            To chyba zależy od osobowości smile
            Zawsze, jak sobie zaplanuję najbliższy tydzień, to się okazuje, że na weekend zapowiadają się znajomi albo Mężczyźnie się zajęcia przeciągnęły i nie zdążył zrobić zakupów, albo ja muszę dłużej zostać w pracy i zamiast pracochłonnej tarty na obiad będzie szybki makaron na kolację...

            Do tego czasem muszę modyfikować plan, bo bywa tak, że coś wykupią, i wtedy z misternego planu nici...

            Poza tym naprawdę sobie nie wyobrażam kupienia pieczywa, mięsa i warzyw na 2 tygodnie - połowa się zepsuje.

            Dla mnie Budzik jest mistrzem, ale niedoścignionym - musiałabym wejść w jej buty, żeby sobie tak świetnie z tym radzić jak ona smile
      • budzik11 Re: Mój disiejszy paragon... 10.10.10, 23:20
        my_valenciana napisała:

        > Jezu jak ja bym chciała umieć zaplanować zakupy na 2 tygodnie. Nienawidzę robić
        > zakupów ale codziennie coś kupuję, bo codziennie mi czegoś brakuje i niestety
        > bardzo dużo jedzenia się u mnie marnuje.

        To jest dla mnie wykluczające się wink Jak może coś się marnować i jednocześnie czegoś ci brakuje? Inaczej podejdź do gotowania (bo rozumiem, że chodzi o żywność): nie: "dziś chcę ugotować to i to, muszę kupić to i to" tylko "mam w domu top i to, mogę z tego zrobić to i to". W ten sposób wykorzystasz to co masz, bez wyrzucania i nie będziesz musiała ganiać po zakupy. Jak chce coś zrobić a brak mi składników, to zapisuję je na listę a tymczasem robię coś innego z tego, co mam w domu. Wyjątkowo, kiedy mam ochotę upiec np. ciasto drożdżowe a nie mam drożdży (chociaż zwykle mam, bo kupuję suszone na zapas) to po te drożdże pójdę do sklepu. Ale gdyby się okazało, że nie mam tez mąki, jajek i mleka, to zrezygnowałabym z upieczenia ciasta. No i zawsze mam żelazny zapas podstawowych produktów, typu różne rodzaje mięsa i wędliny (zamrożone), masę przypraw, mąką, cukier, olej, mleko, jajka, różne makarony, strączki, warzywa (mrożone i świeże), owoce (np. skrzynkę jabłek w garażu), nawet chleb mrożę żeby nie musieć chodzić po świeży. Z takimi zapasami niczego mi nie brakuje ale też raczej nic się nie marnuje smile No i planowanie: kiedy wiem, że np. zbliżają się imieniny babci, kupuję jej czekoladki przy okazji wizyty w hipermarkecie, a nie w lokalnym sklepiku jak mi się przypomni (gdzie jest połowę drożej, w dodatku zbieram punkty na karcie lojalnościowej, bo zawsze robimy zakupy w tym samym sklepie i część kasy do mnie wraca w ten sposób). Teraz zbliżają się, jak napisałam, urodziny dzieci, planuję małe przyjęcie i już 2 tygodnie wcześniej wiedziałam, co przygotuję, przejrzałam przepisy i dopisałam do listy wszystkie potrzebne składniki w potrzebnej ilości.
        • nastja Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 10:34
          Budziku, jesteś... perfekcyjna! Ja takiego podejścia muszę sie jeszcze uczyćsmile Zapamietam Twoje rady bo robienia zakupów nienawidzę. Pozdrawiam
          • paniiwonka1 Re: Mój disiejszy paragon... 11.10.10, 13:50
            zazdroszczę tego metrowego paragonusmile ale żarcia za 760 zł to ani nie miałabym gdzie przetrzymać ani w ogóle sensu robic co 2 tygodnie, bo ja mam 3 tanie sieci, targowisko i jedną droższą sieć pod nosem, więc ki diabeł planować i targać, no i wstyd narzekać, że po coś mam pare schodków i krokówsmile
            ale jedną rzecz zauważyłam. nagminnie robie zakupy w sklepie na B., cokolwiek bym nie kupowała, z jakąkolwiek częstotliwością, jeszcze nigdy (od roku) nie wydałam tam więcej niż 65 zł, a wcale nie obliczam, nie oszczędzam itp., ale naprawdę zabawnie wychodzi za każdym razem 62-65 zł.

        • amilina Re: Mój disiejszy paragon... 14.10.10, 21:37
          Wow, wzocowa organizacja wzorowej pani domu... Podziwiam!
        • mrowka75 Re: Mój disiejszy paragon... 15.10.10, 00:45
          Magda, ale gdzie Ty to żarcie przechowujesz? Masz chyba jakąś specjalną zamażarkę. Dużą, przemysłową....
          • budzik11 Re: Mój disiejszy paragon... 15.10.10, 10:30
            Skąd! Mam zwykły zamrażalnik 3-szufladowy w lodówce. Jedna szuflada na mrożonki (w sensie warzywa), jedna na mięso (wyjmuję ze sklepowych opakowań - styropianów itp i przekładam do foliowych torebek, wtedy zajmuje mniej miejsca i można duuuużo zmieścić), trzecia na wędliny, chleb, ew. lody.
    • mrowka75 Re: Mój disiejszy paragon... 15.10.10, 00:39
      Mnie tam bardziej ciekawi kwota wink
      • mayme Re: Mój disiejszy paragon... 21.10.10, 18:04
        Budziku, czy mozesz zdradzić mi jedynie, czy to nie było w jednym z hipermarketów we Wrocłąwiu? Jeśli tak , jest bardzo możliwe, ze w owy piatek stałaś w kolejce przede mną wink smile
        • budzik11 Re: Mój disiejszy paragon... 21.10.10, 19:33
          Niestety, nigdy w życiu nie byłam we Wrocławiu smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja