kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie mięsa

22.10.10, 21:45
natchniona wątkiem o kupowaniu/ bądź nie mięsa mielonego, zastanawiam się drogie Panie, jak robicie owe kotlety mielone, jeśli chodzi o przyprawianie? Od momentu, kiedy wyrobiłam masę na kotlety z przyprawami i w celu oceny smakowej spróbowałam surowe mięso, a potem mało nie zeszłam z powodu silnego zatrucia - nie robię kotletów mielonych, choć bardzo lubię. Czy taką masę mięsną przyprawiacie na tak zwane oko, czy próbujecie ryzykując zatruciem? Dodam, że wtedy było to mięso kupione gotowe zmielone, być może właśnie niezbyt często mytą maszynką...
    • erichdaniken Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 21:50
      robię "na oko", w życiu nie zjadłabym surowego mięsasmile
      • bietkadd Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 22:16
        Ja również nie próbuję . Wiem,że do np pół kg potrzeba tyle soli, pieprzu i cebulki. Dodatkowo dodaję szczyptę roztartej bazylii. I już smile
        Jak ma być większa pieczeń to zwiększam i ewentualnie wyrabia i próbuje men wink
        • przeciwcialo Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 07:29
          Ja zamiast cebolki daje czosnek i majeranek.
    • plecha1 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 22:15
      Ładnych kilka lat byłam wegetarianką, do dzisiaj została mi niechęć do surowego mięsa, za nic w świecie nie dotknę, toteż nie robię potraw mięsnych, ale jakbym robiła, to nie spróbowałabym surowego. Tak samo na wyczucie słodzę ciasta, bo nie spróbuję masy z surowym jajkiem smile
      • otterly Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 22:21
        O!!!! Witaj bratnia duszo!!big_grin
    • allija Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 22:17
      pamietam moją bacię, gospodynie całą gębą, robiaca kotlety mielone, w misce, na kuchennym stole. Wygniatała je dokladnie w tej misce, doprawiała i co jakis czas probowała. W tym czasie ja zwykle siedziałam na przeciwko, kończąc od 2 godzin obiad i po takim obrazku jeszcze bardziej rósł mi w ustach.
      Nigdy nie próbuję, nawet nie tylko mięsa surowego, właściwie mało co próbuję gotując, wszystko prawie robię "na oko" a na stole stawiam komplet przypraw, z których mój mąż notorycznie zresztą korzysta. Jeśli coś jest zbyt mało przyprawione to następnym razem wiem, że mam wsypać więcej. Nigdy nie jadam surowego miesa ani ryb /odpada tatar i sushi/, dlatego, że się brzydzę a nie ze strachu przed zatruciem.
      • agawa70 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 02:27
        allija napisała:
        ...doprawiała i co jakis czas probowała. W tym czasie ja zwykle siedziałam na przeciwko,
        kończąc od 2 godzin obiad i po takim obrazku jeszcze bardziej rósł mi w ustach.


        To jaki Ty obiad kończyłaś od 2 godzin skoro babcia dopiero go robiła big_grin
    • ertyla Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 22:22
      wszystko robię na oko, nie biorę do ust surowizny
      na dodatek mam zboczenie a raczej wstręt - nigdy nawet nie dotknę żadnego mięsa surowego gołymi rękami, zakładam rękawiczki
      • gazeta_mi_placi Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 27.10.10, 19:33
        To zboczenie.
    • otterly Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 22:24
      Nie próbuję, ale z zupełnie innych powodów: nie znoszę kotletów, pulpetów i innych tego typu wynalazków. Mięso istnieje dla mnie tylko w postaci "sztuki" mięsa lub jako dodatek. Smażone jadam tylko steki, pieczone rzadko, "u mamy", mielone dodaję do lazanii i spaghetti. Cyc kurczaczy rulez!
      • allija Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 23:59
        > Nie próbuję, ale z zupełnie innych powodów: nie znoszę kotletów, pulpetów i inn
        > ych tego typu wynalazków. Mięso istnieje dla mnie tylko w postaci "sztuki" mięs
        > a lub jako dodatek. Smażone jadam tylko steki, pieczone rzadko, "u mamy", mielo
        > ne dodaję do lazanii i spaghetti. Cyc kurczaczy rulez!


        byłabyś idealną "karmicielką" dla mojego syna, identyczne upodobania, najcheęniej pierś kurczaka, mięso pod inna postacią podłubane i oskubane na talerzu a mało co trafia do żołądka. Ja już nie mam pomysłów na te piersi, no, ileż można jeść piersi? mąż skarży się, że mu pióra wyrastają...
        • otterly Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 14:03
          hehesmile No nie wiem, czy Twój byłby w stanie przyswoić takie ilości warzyw jakie ja przetwarzam i pochłaniamsmile Te piersi to tylko dodatek, tak raz w tygodniu, a rulez w tym sensie, że to jedyne mięso, które sama obrabiam (poza wspomnianym mielonym). Wyluzuj z mięsem w diecie syna smile Ja byłam takim dzieckiem, które nie cierpiało mięsa, a wszyscy uważali, że jest ono niezbędne. Babcia skakała na skakance, dziadek tańczył na uszach, żeby wcisnąć mi kawałek kotleta. W końcu powiedzieli "basta!" i przestałam jeść mięso na 13 lat. Całe życie miałam wzorowe wyniki wszelkich badań, więc da się tak żyć.
    • asfo Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 22:37
      Nie, nie próbuję, przyprawy sypię jak leci, zwykle wychodzi dobrze. W razie wątpliwości możesz usmażyć mini-kotlecik i sprawdzić czy jest dobry, zanim usmażysz całość.
    • agni71 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 22:41
      Nigdy nie przyszlo mi do głowy brac do ust surowego mięsa. Przyprawiam zawsze "na oko". Najwyzej jak mam wątpliwości, próbuje pierwszego usmazonego kotleta i przyprawiam reszte mięsa.
    • misself Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 23:15
      Ja się brzydzę dotykać surowego mięsa, ale to obrzydzenie bierze się z wyobrażenia o żywości, tzn. im bardziej mięso przypomina zwierzę, tym mnie jest bardziej mdło.
      Zatem najmniej brzydzę się mielonego.
      Robię rzadko, ale nigdy nie próbuję - nie dlatego, że się brzydzę, po prostu nie muszę - dodaję trochę pieprzu i nic więcej, zbyt mało ostre kotlety nikogo nie zabiją, a mielone mięso zawsze jest solone.

      Zatrucie mnie trochę dziwi - to chyba z jajka, bo z mięsa nie jest tak łatwo się pozbyć bakterii.
      A jajka zawsze myję do takich celów.
      • ko_kartka Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 18:43
        > Ja się brzydzę dotykać surowego mięsa, ale to obrzydzenie bierze się z wyobraże
        > nia o żywości, tzn. im bardziej mięso przypomina zwierzę, tym mnie jest bardzie
        > j mdło.

        Siostro! Ja największe mdłości mam przy kurzych pałkach, jak muszę oskubywać je z resztek pierza. Mielone w ogóle nie wzbudza we mnie takich potrzeb, bo ma taki fajny wzorek... Dlatego mielone kotlety robię często, ale za to nienawidzę podsmażać mielonego do lazanii, bo śmierdzi mi mokrym psem. Nigdy nie próbuję przyprawionego mięsa, robię to na oko i jest albo bardziej, albo mniej smaczne.

        A skąd wiesz, że mielone jest solone? Nie słyszałam o tym jeszcze...
        • misself Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 21:11
          ko_kartka napisała:

          > Siostro! Ja największe mdłości mam przy kurzych pałkach, jak muszę oskubywać je
          > z resztek pierza.

          O rany, nawet mi nie mów... NIE WYOBRAŻAM SOBIE TEGO.
          Źle mi się robi na samą myśl o niedokładnie ogolonej golonce (a widziałam taką kiedyś).

          > A skąd wiesz, że mielone jest solone? Nie słyszałam o tym jeszcze...

          Nie wiem, czy każde, ale to z Lidla na pewno i wszystkie gotowe z Tesco.
          Primo, ma w składzie sól.
          Secundo, na początku, kiedy o tym nie wiedziałam, koszmarnie przesoliłam kotlety smile
          Tertio, mam obsesję czytania wszystkiego, także etykiet smile
          • ko_kartka Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 25.10.10, 21:39
            Aaa. Na moim mielonym nie ma soli w składzie, ale ja biorę często z osiedlowego mięsnego, gdzie hermetycznie nie pakują. Aczkolwiek zdarzało mi się przesolić kotlety, ale to tylko dzięki swoim zgrabnym paluszkom.
            • misself Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 25.10.10, 22:05
              ko_kartka napisała:

              > Aaa. Na moim mielonym nie ma soli w składzie, ale ja biorę często z osiedlowego
              > mięsnego, gdzie hermetycznie nie pakują.

              W Lidlu też nie pakują hermetycznie smile
    • zavsze_usmiechnieta Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 22.10.10, 23:42
      Ja się troszeczkę wyłamię.
      Otóż, kiedy robię kotlety mielone, to próbuję mięso surowe.
      Sprawdzam, czy jest odpowiednio słone i przyprawione.
      Jednak nie połykam tego mięsa.
      Po prostu biorę odrobinę do buzi, "ciumkam" i sprawdzam ilość soli, a potem wypluwam.
      Nigdy mi się nie zdarzyło zatruć.
      Ale rozumiem niechęć niektórych z Was do surowego mięsa smile
      Pozdrawiam ^_^
      • agawa70 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 02:23
        Robię dokładnie tak samo.
        Nie wyobrażam sobie ugotować coś co jest niedoprawione. Posypywanie po wierzchu gotowego dania przyprawami nijak nie poprawi smaku! To zupełnie co innego. Nie wszystko jest zupą że się wymiesza z solą i będzie ok - a co z resztą przypraw? A co z tymi daniami których wymieszać się nie da?
        Nie rozumiem jak można tak gotować...
    • the_kami Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 01:14
      A ja odrobinę próbuję. Ale ja i tatara uwielbiam, i sushi pasjami. Natomiast dość rzadko robię mielone - dużo z tym zabawy, bo nie kupuję zmielonego mięsa - to mnie jakoś brzydzi, wolę kupić cały kawałek i zmielić w domu - to i nie miałam okazji się zatruć.
      • justysialek Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 27.10.10, 14:47
        To ja się podpiszę: odkąd zajadam się tatarem i sushi (a nigdy się jeszcze nie zatrułam) to uznałam, że udawanie, iż mielone to niby coś innego, jest zbędne.
    • przeciwcialo Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 07:28
      Nie próbuję, przyprawiam na oko. Zawsze mozna kawałeczek obsmażyc i spróbowac.
    • budzik11 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 07:35
      Ja uwielbiam surowe mięso, ale odkąd mam świadomość zagrożenia salmonellą, toxoplazmozą czy innymi pasożytami - nie jem. Nie próbuję, z doświadczenia wiem ile dać przypraw, żeby było smaczne. Zresztą wolę przesolić czy niedosolić niż złapać jakieś świństwo.
      • gemini50 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 08:30
        Jako tako surowego mięsa nie próbuję, ale ponieważ kotlety mielone wyrabiam ręką, to po dokładnym wygnieceniu mięsa oczyszczam ręce z surowizny a następnie przytykam palucha do języka. Nawet ta metoda jest dla mnie nieco obrzydliwa, ale nie zaryzykowałabym usmażenia kotletów przyprawianych na oko - wściekłabym się, gdyby się okazało, że są niedosolone!
      • wadera3 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 09:58
        budzik11 napisała:

        > Ja uwielbiam surowe mięso, ale odkąd mam świadomość zagrożenia salmonellą, toxo
        > plazmozą czy innymi pasożytami - nie jem. Nie próbuję, z doświadczenia wiem ile
        > dać przypraw, żeby było smaczne. Zresztą wolę przesolić czy niedosolić niż zła
        > pać jakieś świństwo.




        Tak czytam i czytam te Wasze wpisy i nie pojmuję, robicie mielone, czy inne ciasta, nie próbujecie, bo "obrzydliwe" i można się czymś (?) zarazić....
        Po usmażeniu, czy upieczeniu produkt przestaje być obrzydliwy, czy niebezpieczny?
        Abstrahuję od niekonsekwencji w zakresie pasożytów(np) po usmażeniu potrawy....
        • budzik11 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 15:40
          wadera3 napisała:


          > Po usmażeniu, czy upieczeniu produkt przestaje być obrzydliwy, czy niebezpieczn
          > y?

          O ile się nie mylę, to większość wirusów, bakterii i (jaj) pasożytów ginie w wysokiej temperaturze więc: tak, przestają być niebezpieczne.
          • wadera3 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 20:57
            Oczywiście, że giną, a jakże, ja bym jednak wolała jeść kotlety bez "zginiętych" pasożytów.
            • budzik11 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 08:49
              To tak się nie da, nie usuniesz ich. Natomiast martwe mi nie przeszkadzają, ugotowane/upieczone/usmażone/uduszone mięso jest bezpieczne.
        • misself Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 21:40
          wadera3 napisała:
          > Po usmażeniu, czy upieczeniu produkt przestaje być obrzydliwy, czy niebezpieczny?

          Z reguły smile
          Salmonella ginie w temperaturze ok. 80 stopni.
          Podobnie inne bakterie chorobotwórcze.
          Pasożytów się nie boję, wierzę, że mięso jest badane.
    • danuu Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 08:59
      Tez nie probuje. Co innego ciasto - uwielbiam podjadac surowe, szczegolnie to na kruche wink Zostalo mi z dziecinstwa. Nigdy nic mi nie bylo, ale moze to dlatego, ze uzywamy jaj od pani z pobliskiej wsi.
      Mieso surowe fuj, robie dosc czesto kotlety i tez juz sie nauczylam ile czego sypnac. Ale zarowno ja, jak i moj kompan zyciowy nie lubimy soli, to nawet jakby bylo za malo slone to nic. Dodajecie majeranek do kotletow?
      • misself Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 21:38
        danuu napisała:

        > Dodajecie majeranek do kotletow?

        Nigdy. Do kotletów tylko pieprz.
        Ostatnio robiłam gołąbki libańskie, dodałam ras el hanout.

        Też UWIELBIAM surowe ciasto smile
      • antytalentka Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 14:27
        danuu napisała:

        > Dodajecie majeranek do kotletow?
        >

        Zależy kiedy, jeśli akurat tego dnia używam ziół to tak, ale jeśli robię kotlety klasyczne, to nie.
        • truscaveczka Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 14:38
          Zawsze daję majeranek. Do każdej potrawy dodaję jakieś zioła - tak gotowała moja mama, tak lubimy w domu smile
    • truscaveczka Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 09:23
      Toksoplazmoza w niejednej śwince siedzi, bo świnia wszystkożerna jak człowiek i myszką np. nie pogardzi. Salmonella też na jajkach bywa.
      Nie przyprawiam na oko tylko wiem, ile - pół miarki soli, duża miarka majeranku, 5 obrotów młynkiem do pieprzu, dwa obroty młynkiem z czosnkiem na pół kilo mięsa smile I nie muszę się martwić. Nigdy nie wyszły mi niedobre.
      Jakkolwiek mój osobisty brat cioteczny mając niecały rok zaczerpnął kiedyś garść takiego pysznego mięska na mielone i pożarł, zanim się ktokolwiek obejrzał. Żyje do dzisiaj, i to jak wink
      • corneliss Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 10:39
        nie probuje surowego, nie wezme do ust np. tez tatara
        robie probke obsmazajac malego kotlecika
        • irenazu Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 11:45
          Próbuję ale ja też lubię i metkę i tatara.A surowego dorsza lubiłam podjadać jeszcze za dawnych czasów gdy w rybnych był tylko dorsz,śledź(to było tak35-40lat temu).Więc cóż to dla mnie suschismile
        • truscaveczka Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 08:07
          Uwielbiam surowe mięso jeść - ale nie wieprza. Wołowinę. Dlatego tatar i metka są super, wieprzowiny nie wezmę do ust.
          • misself Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 11:00
            truscaveczka napisała:

            > Uwielbiam surowe mięso jeść - ale nie wieprza. Wołowinę. Dlatego tatar i metka
            > są super, wieprzowiny nie wezmę do ust.

            Ja uwielbiam carpaccio smile
            Ale nie ma chyba żadnego zakazu robienia kotletów mielonych z wołowiny?
            U nas się w ogóle nie je wieprzowiny.
            • truscaveczka Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 13:51
              Ja nie mam kassy na wołowinę, nie pamiętam kiedy ostatnio ją jadłam - jest nieludzko droga w naszych lokalnych sklepach. Najwyżej szponder na rosół uncertain
              • misself Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 14:46
                truscaveczka napisała:

                > Ja nie mam kassy na wołowinę, nie pamiętam kiedy ostatnio ją jadłam - jest niel
                > udzko droga w naszych lokalnych sklepach. Najwyżej szponder na rosół uncertain

                sad
                Między schabem a polędwicą jest faktycznie u mnie ogromna różnica, ale przy mielonym (kupuję w Lidlu - jedyne mięso, w jakie się tam zaopatruję wink) żadna - wołowe kosztuje 6 zł, indycze tyle samo. Wieprzowe 4.
                • truscaveczka Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 26.10.10, 16:11
                  Mają czysto wołowe? Zwykle kupuję mieszane. Miałam na mysli nie - mielone, a mięso-mięso wink
                  • misself Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 26.10.10, 21:11
                    truscaveczka napisała:

                    > Mają czysto wołowe? Zwykle kupuję mieszane. Miałam na mysli nie - mielone, a mi
                    > ęso-mięso wink

                    W Lidlu na pewno mają tzw. gulasz wołowy... Więcej nie wiem, bo się nie przyglądam mięsu tam, tylko zmielone kupuję smile
                    Ale ostatnio w Almie kupiłam kawał pieczeniowej wołowiny za 13 zł.
                    I mieliśmy z tego obiad na 2 dni.
                    Za tę cenę to cycki kurze, tak mi się wydaje smile
    • mloda0242 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 13:36
      robię na oko i wiem ile i czym przyprawić dla naszej trójki ale i tak na końcu próbuję - bo lubię surowe mięso;

      w ciąży przeżywałam katusze bo powstrzymywałam się przed surowizną a ochotę miałam wielką...
    • joanka-r Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 14:05
      mięso kupuje swieże i mielę sama. Z reguły to szynka+karkówka. Dlatego nie boję się, bo mięso w sklepach badane. Uwielbiam tatara z grubej wołowiny i nie boję ryzyka. Gdyby było jak piszecie, to biorąc pod uwagę ile tego tatara w życiu wciągnełam, to musiałabym juz ze 100 razy przekręcić sie na tezca, czy cierpieć z powodu tokso.
      • ciepla.kawa Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 14:38
        Ja teoretycznie przyprawiam na oko na zasadzie wiem ile czego, ale nie mam żadnych oporów, żeby spróbować. Mieszam ręką. A kiedyś to było nie do pomyślenia.
        Co więcej - moja dwulatka za każdym razem chce mi pomagać i mieszać a dzis do tego chciała spróbować smile Chciała, co nie znaczy, że dostała.
    • ginalina Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 18:25
      Po doprawieniu mięsa mielonego z reguły próbuję surowe. CZasem podjem więcej (łyżeczka), czasem mniej - odrobina. Smaczne, usmażone smakuje gorzej smile
      I co w tym dziwnego? Mięso przebadane, NIGDY nie zatrułam się. Szybciej można dostać salmonelli od jajek, np. w masie serowej.

      Poza tym pamiętajcie, że małe ilości surowego mięsa mogą raczej pomóc uodpornić się. Przesadne dbanie o czystość i higienę może doprowadzić do braku odporności.
      • misself Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 23.10.10, 21:44
        ginalina napisała:

        > I co w tym dziwnego? Mięso przebadane, NIGDY nie zatrułam się. Szybciej można d
        > ostać salmonelli od jajek, np. w masie serowej.

        A nie dodajesz jajek do kotletów mielonych?
        Bo ja dodaję. I nie sparzam ich przed użyciem (tylko płuczę normalnie pod kranem), sparzam tylko kiedy wiem, że potrawa nie będzie poddawana obróbce cieplnej.

        > Poza tym pamiętajcie, że małe ilości surowego mięsa mogą raczej pomóc uodpornić
        > się. Przesadne dbanie o czystość i higienę może doprowadzić do braku odporno
        > ści.

        Jeśli mięso nie zawiera żadnych bakterii ani jaj pasożytów - to żadna ilość nie zaszkodzi, ale i nie uodporni (bo na co?). Jeśli zawiera - to nie uodpornisz się, niestety, tylko zachorujesz.
        • ginalina Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 21:10
          Nie sparzam jajek. smile Do mięsa dodaję 1-2 jajka, do sernika 8.

          Próbuję surowe mięso mniej więcej od tylu lat, ile Ty masz smile. I żyję.

          Pasożytów nie ma, jak wspomniałam, bo mięso badane. A bakterie? Czy mięso jest septyczne? I to przez miesiące? Nie, przecież po pewnym czasie psuje się.

          • misself Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 25.10.10, 22:09
            ginalina napisała:

            > Nie sparzam jajek. smile Do mięsa dodaję 1-2 jajka, do sernika 8.

            Nie wiem, skąd się sernik pojawił w tym temacie, ale OK smile

            > Próbuję surowe mięso mniej więcej od tylu lat, ile Ty masz smile. I żyję.

            Żyję wylizawszy kilkadziesiąt misek po surowym cieście i zjadłszy setki jajek na miękko przez tyle lat, ile Ty próbujesz surowe mięso... I też jestem zdrowa. Na salmonellę i zatrucie pokarmowe się nie umiera big_grin
            Inna sprawa, że sytuacja, w której w środku jajka kupionego w sklepie będzie salmonella, jest sytuacją jedną na tysiąc, więc ta panika jajeczna trochę jest przesadzona...

            > A bakterie? Czy mięso jest
            > septyczne? I to przez miesiące? Nie, przecież po pewnym czasie psuje się.

            Ale te bakterie giną w procesie obróbki cieplnej smile
            Nie jest "szczepionką" na nic jedzenie małych ilości surowego mięsa, a Ty twierdzisz, że tak.
            • ginalina Słowo za słowo? :-) 26.10.10, 23:11
              Surowa masa serowa pojawiła się w ramach próbowania surowego mięsa - dla porównania, zresztą pisałam o ilości jajek w tych potrawach i ewentualnej salmonelli. Czyli od próbowania surowego przyprawionego mięsa można, ale nie trzeba zachorować na salmonellę. Szybciej salmonellę IMHO można złapać od surowej masy serowej, po prostu z powodu większej ilości jajek w niej. No cóż, na drugi raz od napiszę puentę, liczyłam na zrozumienie big_grin.

              W surowym mięsie są bakterie. I zjedzenie niewielkiej ilości takiego mięsa nie zaszkodzi. Tym bardziej, że potem podczas obróbki giną.
              Jeśli niemowlę żyje w aseptycznym otoczeniu, to późniejsze zetknięcie z bakteriami i wirusami sprawia, że zaczyna chorować. Jeśli ma styczność z różnymi bakteriami, to uodparnia się na nie. Analogicznie: jeśli próbujesz surowe mięso, to nabywasz pewną odporność na bakterie w nim zawarte.
              smile
              Pozdrawiam serdecznie. EOT
              • misself Re: Słowo za słowo? :-) 27.10.10, 00:09
                ginalina napisała:
                > Szybciej salmonellę IMHO można złapać od surowej masy serow
                > ej, po prostu z powodu większej ilości jajek w niej. No cóż, na drugi raz od na
                > piszę puentę, liczyłam na zrozumienie big_grin.

                Szkoda, że nie zrozumiałaś wcześniej - jeśli w jajku jest salmonella, a Ty to jajko zjesz na surowo, to zachorujesz, czy zjadłaś łyżeczkę, czy całą miskę masy serowej.

                > W surowym mięsie są bakterie. I zjedzenie niewielkiej ilości takiego mięsa nie
                > zaszkodzi.

                Jeśli nie jest zakażone bakteriami chorobotwórczymi, to nie.
                Jeśli jest - to masz praktycznie gwarancję zatrucia.
                A że to bakteria, nie wirus, to jedno zachorowanie nie uodparnia.

                > Tym bardziej, że potem podczas obróbki giną.

                Jak giną, to już są nieszkodliwe, nie bardzo rozumiem związek między martwymi bakteriami po obróbce a jedzeniem surowego.

                > Jeśli ma styczność z różnymi bakteriami, to uodparnia się na nie.

                To nie do końca tak działa...
                W szczepionkach są osłabione bakterie/wirusy, nieszkodliwe, pozbawione możliwości ataku/rozmnażania... A pełnosprawne bakterie - a takie są w mięsie przecież! - rozmnażają się w temperaturze pokojowej błyskawicznie. Nie wiesz, czy akurat w tym kęsie, który zjadasz, nie ma parunastu milionów, tego się nie da kontrolować.
                Dziecka też nie kąpiesz w malarycznym błocie, żeby się uodporniło, prawda?
                Ani nie całujesz go, kiedy masz katar.

                Choć zgadzam się, że nie należy wyparzać wszystkiego i dezynfekować, to jednak pewne środki ostrożności warto zachować - zwłaszcza że choroby, jakie można złapać, są dość poważne, także dla dorosłych.
                • ginalina Re: Słowo za słowo to za mało powiedziane. 27.10.10, 14:32
                  Ja jedno - ty 10-15. Zaproś mnie na wykład z prezentacją, ale podeprzyj się jeszcze literaturą źródłową i najlepiej fachowcem. Nie chciałam tego pisać poprzednio, ale czuję się atakowana przez Ciebie. sad Patrzę na Twoje niektóre sygnaturki i co widzę...

                  1. Pokaż mi, gdzie napisałam, że można uodpornić się na salmonellę.
                  2. Nie wiem, dlaczego piszesz o szczepionkach. Pisałam o styczności niemowląt z różnymi bakteriami, a nie o szczepionkach, które działają na innej zasadzie.

                  Życzę więcej samokontroli, umiejętności wyciągania wniosków i wszystkiego, czego sobie zażyczysz.
                  I uwierz mi, nie jest tak, że ktoś musi być upierdliwy. W życiu to nie pomaga, a na forum też nie, tym bardziej, że już inne WDPD to zauważyły. Wyluzuj, nie zawsze trzeba mieć ostatnie zdanie. wink

                  Ale z racji wieku wiem, ze trzeba Ci jeszcze czasu, aby nabrać dystansu do niektórych spraw wink

                  Dlatego ze swojej strony kończę już wypowiedzi w tym off-topicu, jeśli jednak chcesz powiedzieć ostatnie słowo, to oczywiście masz prawo.
              • joanka-r Re: Słowo za słowo? :-) 27.10.10, 21:40
                ''W surowym mięsie są bakterie.''
                a wiesz ile bakterii jest na naszej skórze? , ze niektóre z nich np:escherichia coli, czy gronkowiec, bytują w naszym ciele od zawsze. Od ich ilości tylko zależy, czy wywołają chorobę czy nie.
    • beverly1985 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 11:42
      Nie przyszło mi do głowy próbować, mięso surowe mi nie przeszkadza, tylko jajko tongue_out Nikt jakoś nie narzeka to moje kotlety, może z grzeczności, ale nie będę się przejmować.
    • madzioreck Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 13:53
      Próbuję. Chociaż teraz już wiem, ile czego sypnąć i doprawiam na oko, ale po prostu lubię smile Zreszta jak przyrządzam wołowinę czy wieprzowinę, to też sobie lubię ukroić kawałeczek, trochę pieprzu, soli i wszamać na surowo smile
    • antytalentka Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 24.10.10, 13:58
      Dość często robię potrawy z mięsa mielonego, nie tylko kotlety, używam go także do zapiekanek i tzw. potraw jednogarnkowych. Nigdy nie próbuję, zawsze przyprawiam "na oko" i jest w porządku. Niepróbowanie nie wynika z brzydzenia się, bo np. tatara uwielbiam. Po prostu tatar jest osobną potrawą i taki zjem, a mięsa mielonego, które ma być usmażone/pieczone nie. No ale do tatara używam lepszego mięsa niż do mielonych i zawsze mielę je sama.
      • asiaiwona_1 Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 26.10.10, 15:04
        mięsa mielongo nie kupuję. Mielę sama - przynajmniej wiem co jest "w środku". A jak robię kotlety mielone to zawsze próbuję - tzn - dotykam językiem do odrobiny mięsa. ALe ja i sushi jem i tatara też kiedyś jadałam, więc surowe mięso jest dla mnie ok.
    • nadia_m Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 27.10.10, 09:27
      probuje, mieso kupuje w "moim" sklepie miesnym, wiec znikome ryzyko zakazenia. Tylko wolowe, za nic nie sprobuje wieprzowego (z reszta nie jadamy mielonego wieprzowego i w ogole raczej malo jemy wieprzowiny takze niemielonej) nie probowalam tez nigdy surowego, mielonego drobiu.
      uwielbiam tatar, carpaccio i surowe ryby
    • ice_t Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 27.10.10, 19:06
      teraz niestety nie próbuję bo jestem w ciąży ale wcześniej nie było mowy o tym żeby nie spróbować mięsa na kotlety, któras tu wspomniała tez o surowym cieście , moaj mama zawsze mi mówiła, dziecko nie jedz tego bo sie pochorujesz a ja wymiatałam miskę prawie do czysta smile
      • nancy_callahan Re: kotlety mielone - przyprawianie i próbowanie 27.10.10, 21:02
        Nie próbuję, bo zawsze robię z tej samej ilości mięsa i wiem ile czego mam wsypać.
        Ale zaskoczyły mnie wasze kotlety minimalna ilością przypraw.
        ja mielone robię z: solą, pieprzem, cebulką, czosnkiem, cząbrem, majerankiem i świeżą natka pietruszki.
        A czasami jeszcze chili posiekane dorzucę.
        choć moja mama robi takie zwykłe z solą pieprzem i majerankiem i też je lubięsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja