z serii na ratunek mojemu kwiatkowi - echmea :)

19.01.11, 08:28
Dziewczyny, mam problem z kwiatkiem. Tzn chodzi o to, że nigdzie w necie nie mogę znaleźć konkretnych informacji, jak żyć z tym kwiatkiem sad
W momencie gdy go dostałam, miał piękny, różowo-fioletowy kwiatostan. Podlewałam go oczywiście, zgodnie z zaleceniami, do lejka utworzonego przez liście.
Niestety, ten kwiat już usechł. Na różnych stronach wyczytałam, że kwitnie tylko raz. Tzn., że mój już nie zakwitnie? Piszą też, żeby przy przesadzaniu usuwać rozety, które już przekwitły. Hmm... tzn chodzi o kwiatostany? No bo inaczej można to rozumieć jako liście... ale wtedy to by było troszkę bez sensu...
Poza tym, wymaga pilnego przesadzenia do bardziej stabilnej doniczki, niż ta fabryczna wink Jakiej ziemi powinnam użyć? Myślicie, że o tej porze można, czy jednak lepiej zaczekać do wiosny?
Dajcie jakieś konstruktywne rady, jak powinnam postępować z tym kwiatkiem... bo był piękny, a powoli zaczyna wyglądać, jak jedno wielkie nieszczęście... sad
    • kr_ka_11 Re: z serii na ratunek mojemu kwiatkowi - echmea 19.01.11, 08:34
      nie pomogę Ci niestety od strony praktycznej, bo nie miałam tej rośliny ale ja posiłkuje się zawsze tą stroną:
      www.swiatkwiatow.pl/echmea-echmea-wstegowata-aechmea-id592.html
      może coś z tych informacji akurat się przyda.
    • ja.dorcia fotki - stan przeszly i obecny 19.01.11, 08:49
      zresztą, same zobaczcie:

      było - img842.imageshack.us/img842/8179/snc00001v.jpg
      obecnie - img812.imageshack.us/img812/2092/snc00131.jpg
    • ookaa Re: z serii na ratunek mojemu kwiatkowi - echmea 19.01.11, 09:39
      ja.dorcia napisała:

      > Dziewczyny, mam problem z kwiatkiem. Tzn chodzi o to, że nigdzie w necie nie mo
      > gę znaleźć konkretnych informacji, jak żyć z tym kwiatkiem sad

      Przesadzasz. W necie jest całkiem sporo o nim informacji. Echmea ma cykl życia podobny do agawy. Kwitnie raz, po czym zamiera, ale zanim mateczna rozeta zaschnie, wydaje jeden lub kilka nowych przyrostów. Gdy przyrosty te osiągną słuszny wzrost, oddziela się je i sadzi do osobnych pojemników. Twoja roślina jest w fazie zamierania, co jest naturalne. Czemu nie wypuściła jeszcze nowych rozet, nie wiadomo. Może ogólnie miała kiepskie warunki, może trzeba jeszcze poczekać? Postawiłabym ją w możliwie widnym miejscu. Teraz, zimą, najlepsze byłoby okno południowe. Podlewaj ostrożnie i czekaj. Jeśli przyrostów nie wypuści, trudno, będziesz musiała ostatecznie się z nią pożegnać.
      • ja.dorcia Re: z serii na ratunek mojemu kwiatkowi - echmea 19.01.11, 13:49
        Niestety, do wyboru mam tylko okno północne - to taki kwiatek pracowy.
        Czyli to jest normalny etap jego życia - szkoda... sad
        Teoretycznie, mogłabym go zabrać do domu, ale boję się, że transport przy obecnych temperaturach mógłby tylko pogorszyć sprawę.

        Ale jeszcze jeżeli chodzi o odrosty - one się pojawiają tak jak na np. dracenie albo juce, że nagle na głównym pniu wybija taki odrost, czy od korzenia powinien wyrosnąć?
        • chynia Re: z serii na ratunek mojemu kwiatkowi - echmea 19.01.11, 14:41
          Odrosty pojawiają się z ziemi, poczekaj na pewno wyrosną. Jak kwiat już zaschnął i jest brzydki to go utnij (nie jest to takie proste, bo pęd twardy).Zostaną ci na ozdobę same liście ,a później wyrosną nawet dwa lub trzy nowe ,ale na kwiat z nich to musisz poczekać dosyć długo.Jak jesteś cierpliwa to się doczekasz.
Pełna wersja