Dodaj do ulubionych

wątej antykuchenny:)

19.01.11, 19:18
dzisiaj doszłam do wniosku,że jestem mistrzynią w przypalaniu garnków!
no nie ma takiego,któremu bym nie dała radysmile
umiem przypalic i takie normalne,emaliowane,ale też umiem i te nierdzewnewink
jakby ktos chciał mnie zatrudnic jako testera garnków-proszę bardzowink

macie jakieś antytalenty?
Obserwuj wątek
      • dwapsyikot Re: Jajka na miękko. 19.01.11, 20:49
        jajka też, ale ja mam zdecydowany antytalent do kotletów mielonych. Nigdy nie wyszły mi klasyczne ani pod wzgledem konsystencji , ani smaku, a poza tym nigdy nie wyszły mi takie same jak poprzednio.
        • a_jednak_wierze Re: Jajka na miękko 19.01.11, 20:57
          Oo tak, ja też z kotletów robię coś obrzydliwego. Ale mój najgorszy koszmar to ciasto drożdżowe - nigdy mi się nie udaje! Albo wychodzi zakalec, albo jest tak twarde i płaskie, że gdyby to zaostrzyć na brzegach, to zabroniliby mi je posiadać...sad
        • izabela3108 Re: Jajka na miękko. 19.01.11, 20:57
          nie umiem zrobic pysznego gulaszu z sosikiem. Takiego jak u rodzicowsmile
          Niezaleznie od miesa nie wychodzi i i tyle. A robie tak jak mi powiedzieli zebym zrobilawink
          i jeszcze marchewka z groszkiem, tez nie da rady zrobic dobrej.
          Pewnie wiecej sie tego znajdzie, bo nie jestem super w gotowaniu ale to mi przyszlo na mysl.
      • jestemeco Re: Jajka na miękko. 19.01.11, 22:25
        misself napisała:

        > Nie umiem gotować i już.


        umieszczasz jajka w garnku z taką zimnej ilością wody,
        aby je przykrywała, dodajesz soli.
        Wyjmujesz je z garnka w chwili zagotowania się wody,
        i już.
        Żółtka są płynne , super.
    • dolmadakia Re: wątej antykuchenny:) 19.01.11, 21:29
      Mi to z ciastami róznie wychodzi-albo dobrze,albo żle /tertium non datur/ Zazdroszczę tym "piekarkom" co to przed wizytą spokojnie wstawiają ciasto do piekarnika i idą sobie robić makijaże/fryzury/manicure/kreacje/porządki i SĄ PEWNE,że po 30 min wyjmą z piekarnika piękne,pulchne i pyszne ciasto.U mnie to ruletka,więc ciasto musże spróbowac upiec wcześniej,żeby w razie czego wysłac męża do cukiernisad(
    • brumming Re: wątej antykuchenny:) 19.01.11, 22:25
      Nie ścinają mi się kremy i masy z galaretkami, lub z białą czekoladą; ogólnie, jeśli coś ma się ściąć i nadawać sie do krojania, mam jak w banku, że mi wsiąknie w ciasto, względnie spłynie i zaleje niższe poziomy lodówki.
      Podawałam już ciasto w pucharkach i zajadaliśmy łychami indifferent
      Klątwa galaretkowa. Jak nic.
      • a_jednak_wierze Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 09:47
        Hehe, moja mama,zresztą rewelacyjna kucharka, zawsze spapra ciasto z galaretką. Ale spływanie na niższe poziomy lodówki to pikuś- kiedyś wystawiła takie ciasto ( lodówka zajęta, w kuchni za ciepło) na korytarz na szafkę z butami i okazało się, że galaretka zniknęła ( jak zwykle). Oczywiście znalazła się na drugi dzień, w moich nowych trampkach. Myślałam, że ją zamorduję i zakazałam robienia ciast z galaretkąbig_grin
      • misself Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 10:39
        brumming napisała:

        > Nie ścinają mi się kremy i masy z galaretkami, lub z białą czekoladą; ogólnie,
        > jeśli coś ma się ściąć i nadawać sie do krojania, mam jak w banku, że mi wsiąkn
        > ie w ciasto, względnie spłynie i zaleje niższe poziomy lodówki.

        Czytałaś/oglądałaś "Julie & Julię"?
        Julie Powell jest obłożona tą samą klątwą big_grin
    • keepersmaid Re: wątej antykuchenny:) 19.01.11, 22:31
      Phi, ja w ogole nie umiem gotowac nic uznanego i klasycznego, a pieczenie to czarna magia.
      Codziennie improwizuje.
      Na szczescie jestem jedynym zjadaczem tych wyrobow... (OK, jeszcze nie bylo tak, zeby wszystko poszlo do smieci).
    • princesswhitewolf Re: wątej antykuchenny:) 19.01.11, 23:11
      nie umiem upiec chleba na zakwasie bez drozdzy.

      Moze to wyda sie jakies dziwne stwierdzenie. Ale probowalam chyba z 25 razy. Probowalam na swoim zakwasie, zakwasie innych osob, zakwasie wyslanym mi przez wspaniala krrysie z tego forum, przepisy takze rozne i z ksiazek i od ludzi... kurcze blade ciagle KLAPA!
      Chleb na sodzie, drozdzach- tak wychodza. Ten na samym zakwasie- NIGDY mi nie wyrasta

      Mysle o pojsciu na kurs pieczenia chleba na zakwasie.
      • tehuana Re: wątej antykuchenny:) 22.01.11, 17:46
        Cierpliwość jest najważniejsza w pieczeniu chleba na zakwasie. Czasem zakwas -bywa marudny;mam wrażenie,że jest meteopatą jak ja.smile
        A może masz zbyt duże oczekiwania wobec zakwasu. On jednak działa trochę inaczej jak drożdze, które rosną jak szalone. Może to kwestia mąki -jej mocy-ilość białka (glutenu) przekłada się na jakość ciasta. Mam wrażenie,że polska mąka jest do bani. Piekę w NY-gdzie mieszkam na stałe i tam chleb smakuje i wychodzi mi wspaniale, a tu obydwa chleby, ktore upiekłam smakowały beznadziejnie-choć wyrosły wybitnie.
        Tekst linka
    • wuwuem Re: wątej antykuchenny:) 19.01.11, 23:49
      nie umiem piec ciast, żadnych, nawet muffiny mi nie wychodzą, a one ponoć każdemu i zawsze wychodzą sad
      i naleśników smażyć nie umiem, nawet jak ekspert naleśnikowy nade mną stoi to i tak coś spieprzę wink
      żeby nie było to w gotowaniu jestem dobra, tylko te ciasta...
    • budzik11 Re: wątej antykuchenny:) 19.01.11, 23:57
      Ja też nie umiem smażyć naleśników. To w sumie jedyne, czego nie umiem - w każdym razie beztłuszczowych. Tzn. ciasto robię ok, ale nawet na super wpasnej teflonowej patelni mi przywierają, za nic nie chcą dać się obrócić. Dlatego, ku rozpaczy męża pod każdy naleśnik daję odrobine oliwy i wtedy jest ok. Ale on narzeka, że takie tłuuuuste!
      • misself Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 10:41
        budzik11 napisała:
        > pod każdy naleśnik daję odrobine oliwy i wtedy jest ok. Ale on narze
        > ka, że takie tłuuuuste!

        Powiedz mężowi, że naleśniki się SMAŻY, a bez tłuszczu to podpłomyki tongue_out
        Ja smaruję ręcznikiem papierowym nasączonym olejem. Wychodzi BARDZO cienka warstewka. Ale przyznam, że naleśniki długo były moją piętą achillesową... 3 lata się męczyłam, żeby wychodziły względnie OK.
    • tomelanka Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 08:34
      nie umię piec ciast wink ale jakos specjalnie nie ubolewam z tego powodu, zreszta może sie kiedyś nauczę wink
      jak mam robić naleśniki to z gulą w gardle, bo za każdym razem mam wizję, że mi sie rozwala przy przewracaniu i nici z obiadu sad
    • ka_thy Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 08:42
      Tak jak pisałam wyżej - nie umiem upiec ciasta ucieranego na proszku - każde wychodzi mi z zakalcem sad Nie umiem tez gotować zup - poza rosołem. Rzadko je gotuję bo potem ciężko zjeść wink, a żeby było śmieszniej to raz na kilkanascie razy wyjdzie smaczna.
    • jul-kaa Muffiny 20.01.11, 10:34
      Nie umiem, nie wyszły mi jeszcze nigdy. Nie rosną, są za suche, za mokre, niesmaczne - do wyboru.
      Mam podejrzenie, że po prostu nie loubię muffinów, dlatego mi nie wychodzą wink
      • misself Re: Muffiny 20.01.11, 10:42
        jul-kaa napisała:
        > Mam podejrzenie, że po prostu nie loubię muffinów, dlatego mi nie wychodzą wink

        Ja mam tak z tym ciastem proszkowym smile
        Nawet jak ktoś upiecze, to mi się wydaje za suche.
    • sadosia75 Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 10:43
      Wy tak bardzo ambitnie jakos z tym nie umiem smile a to ciasto, a to kremy a to cos jeszcze.
      a ja po prostu nie umiem obierac nozem smile obieraczka potrafie, ale nozem nigdy w zyciu. albo sie pozacinam, albo z wielkiego kartofla zostaniemaly kwadracik po obieraniu.
      Nie umiem i zagraza to mojemu zyciu i otoczeniu.
      • mama.rozy Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 10:57
        misself-może był taki wątek,ale jak wczoraj przepisowo spaliłam kolejny garnek,to juz wysiadłamwink
        i postanowiłam się podnieśc na duchu,wierząc,że tu mnie zrozumieciesmile
        no i miałam rację-jestem jedyna,która potrafi spalic garnek(chyba,że się nikt nie przyznaje...)
        proszę mnie zatrudnicwink!

        a co do jajek na miękko-nienawidzę,jak mi się coś rusza przy jedzeniu,tak samo jajecznica-musi byc do cna sucha,żadne latające gluty!
        ale jak małż gotuje swoje ulubione jajeczko na miękko,to stoi ze stoperem w ręcewink
        i zawsze mu wychodząsmilebleee
        • sadosia75 Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 11:03
          Na jajko to mam taki bajer z KDC
          www.kdc.pl/minutnik-do-gotowania-jaj-kameleon_p7018294.html
          wrzucam razem z jajkami i mam takie jakie sobie reszta familijna zyczy.

          Garnkow nie przypalam to fakt. a mam w domu takie brzydkie,ktorych nijak pozbyc sie nie moge bo Tato ma do nich slabosc. Wiec Mamo Rozy wink Chyba mam dla Ciebie etat big_grin
        • misself Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 13:01
          mama.rozy napisała:

          > no i miałam rację-jestem jedyna,która potrafi spalic garnek(chyba,że się nikt n
          > ie przyznaje...)

          Chyba każda z nas kiedyś spaliła garnek big_grin
          Ja długo nie mogłam podgrzewać mleka na kuchence elektrycznej - ZAWSZE wykipiało.
          Na szczęście mam gazową, a u Rodziców jest mikrofalówka, więc ten smród mleka się skończył smile (I nie, jak się posypie solą, to wcale nie przestaje śmierdzieć tongue_out)

          > ale jak małż gotuje swoje ulubione jajeczko na miękko,to stoi ze stoperem w ręcewink

          Też próbowałam smile
          Ale jajka są różne, większe i mniejsze, i zawsze mi wyjdzie albo nieścięte białko, albo częściowo ścięte żółtko.
          Jajko w szklance... <3 <3 <3
        • jul-kaa Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 13:13
          mama.rozy napisała:
          > no i miałam rację-jestem jedyna,która potrafi spalic garnek(chyba,że się nikt n
          > ie przyznaje...)

          To jeszcze ja - przypalam garnki, w których gotuję na parze - mam taki koszyk do parowania i po przypaleniu po raz piętnasty garnka poprosiłam rodzinę o parwar elektryczny.
      • misself Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 12:59
        sadosia75 napisała:
        > a ja po prostu nie umiem obierac nozem smile

        O rany, też nie umiem!
        Dawniej jeszcze musiałam mieć obieraczkę określonego typu, ale na szczęście nauczyłam się używać innych. Jak koniecznie trzeba, to obiorę tym nożem, ale zawsze za grubo.
        • aaaguniaaa Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 14:38
          nozem obierac umiem, ale jesli obieraczka to tylko jednym modelem. najpierw kupila taka mama, pozniej ja, pozniej mama zabrala na jakis wyjazd i zgubila. i teraz takiej samej szukamy od 3 lat i nie ma. wygladaja niby podobnie ale ja umiem tylko swoja a mama ma kilka i obiera nozem bo wszystkie zle.
          dlatego mam nadzieje ze ta ktora mam sie nie zepsuje przynajmniej przez kolejne 20lat bo jednak wygodniej obiera sie obieraczka niz nozem.
    • anka-ania Re: wątek antykuchenny:) 20.01.11, 13:19
      Zapominam o tym, co właśnie gotuję/piekę. Stawiam na kuchni garnek z zupą, żeby sobie pyrkał albo ciasto do piekarnika i idę czytać książkę albo "na chwilę" zaglądam na forum. A zupa się wygotowuje, ciasto pali, a ja przypominam sobie o tym dopiero jak zaczyna śmierdzieć. Przypadłość ta męczy mnie "od zawsze". Mama, jeśli kazała mi wyłączyć zupę za jakiś czas, to nastawiała mi budzik, a i tak potrafiłam się zdziwić, po co on dzwoni. wink
      Teraz profilaktycznie i w zasadzie automatycznie ustawiam minutnik na płycie gazowej (odcina gaz pod palnikiem) albo w piekarniku (wyłącza go po upływie określonego czasu) i dziękuję za takie udogodnienia. smile
      • misself Re: wątek antykuchenny:) 20.01.11, 13:51
        anka-ania napisała:

        > Zapominam o tym, co właśnie gotuję/piekę. Stawiam na kuchni garnek z zupą, żeby
        > sobie pyrkał albo ciasto do piekarnika i idę czytać książkę albo "na chwilę" z
        > aglądam na forum. A zupa się wygotowuje, ciasto pali, a ja przypominam sobie o
        > tym dopiero jak zaczyna śmierdzieć.

        Ja tak miałam dawniej, kiedy więcej czasu spędzałam przy komputerze.
        Potrafiłam "wsiąknąć" w sieć tak mocno, że mógłby być pożar, a ja bym nie zauważyła tongue_out
        Ryż tak gotowałam, że w garnku została zwęglona masa skrobiowo-plastikowa.
        Po wyjściu z nałogu sieci to tylko raz jabłka zapomniałam zamieszać.
        • klara551 Re: wątek antykuchenny:) 21.01.11, 16:33
          Żeby tego uniknąć mam komputer też w kuchni. A co do przypalenia,to zrobiłam piękny numer jeszcze na studiach. Zachciało mi się smalcu z jabłuszkiem,majerankiem i skwarkami. Kuchenkę mieliśmy malutką i bez okna. Wstawiłam słoninkę z boczkiem żeby się wytopiła a sama poszłam kuć do egzaminu. Oprzytomniałam,że minęło kilka godzin. Weszłam do kuchni i stwierdziłam,że przepaliła się żarówka. A to nie żarówka a kuchnia calutka była idealnie pokryta sadzą z mojego smalczyku.Wszystko,naczynia zastawa na półkach,słoiczki z przyprawami. Sadza idealnie pochłaniała światło. To był horror.Najpierw trzeba było wszystko odkurzyć,bo mycie przy takiej warstwie sadzy wymagałoby pompy strażackiej.Naczynia,gary trzeba było myć po kilka razy,nie wspomnę o ścianach,podłodze,suficie. Od tego momentu NIE CIERPIĘ SMALCU
    • kasia-em Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 14:12
      nie umiem smażyć naleśników, a próbuję już 2 lata smile
      gulasze, strogonowy - nigdy nie jest to to, co kojarzę pod tą nazwą, np. z wesel big_grin
      ostatnio zamarzył mi się taki prawdziwy, weselny strogonow... niestety klapa smile
      • misself Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 14:27
        kasia-em napisała:
        > ostatnio zamarzył mi się taki prawdziwy, weselny strogonow... niestety klapa smile

        Nie wiem, czy to Ci pomoże, ale myślę, że tutaj podałam przepis, który wychodzi każdemu - a wyszedł mojemu Mężczyźnie, który nie bardzo umie gotować smile
        forum.gazeta.pl/forum/w,49213,109332500,109332500,Buef_Strogonow.html
        Weselnym bym nie ufała - takie gulasze to jest sposób wykorzystania resztek mięsa...
        W domu nie zrobisz takiego, bo nie masz tylu resztek tongue_out
        • cilantre Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 14:45
          A ja , pomimo, że gotuję i piekę całkiem nieźle - nie potrafię zrobić takiej surówki z białej lub czerwonej kapusty, jaką kupuję w garmażerce. Już nawet onegdaj miałam koleżankę szefową produkcji garmażeryjnej, dostałam od niej przepisy ( np.10 kg kapusty, litr octu , 1,5 kg cukru wink) , zmniejszyłam ilości i NIC, klapa, nie wyszło takie dobre.
          Teraz to już nawet nie próbuję, jak mi się chce , to kupuję raz na ruski rok smile
          • mama.rozy Re: wątej antykuchenny:) 20.01.11, 15:16
            a mój mąz robił mi ciasto na urodziny,ambitny taki.
            tzn.kupił takie w sklepie,co to tylko trzeba je zamieszac i upiec
            na jego nieszczęście chciał zrobic karpatkę z kremem
            jak zeszłam po jakimś czasie do kuchni,żeby zobaczyc,co sie pali i dymi,siedział nieszczęśliwy na krześle i patrzył na spaloną blaszkę...
            dopiero po długim czasie doszedł do tego,ze upiekł krem,a cisto odłożył do lodówkismile
      • misself Re: wątej antykuchenny:) 21.01.11, 16:04
        ladyjm napisała:

        > ja nie umiem parkowac. jak nie ma miejsca na skosnych to zaparkuje 5 ulic dalej

        I nie miałaś z tego powodu problemów na egzaminie?
        Mój Mężczyzna od kilku miesięcy jęczy, że nie może jeszcze podejść, bo nie umie parkować...
        A przyznam, że mi zależy, żeby w końcu to prawo jazdy zrobił tongue_out
      • sylwiam_m Re: wątej antykuchenny:) 21.01.11, 17:17
        > ja nie umiem parkowac. jak nie ma miejsca na skosnych to zaparkuje 5 ulic dalej
        > .

        o ja jeszcze NIGDY ni zaparkowałam tyłe do zatoczki, z garażu też mi M. wyjeżdża
        pierogów nie umiem też robić , a raczej ciasta na pierogi
        • viochm1102 Re: wątej antykuchenny:) 22.01.11, 20:56
          Ciasto na pierogi wg przepisu mojej mamy zawsze wychodzi. Mąka, zwykła wrocławska, do miski, dodaję trochę oleju, soli i gorącą wodę niemal wrzątek. Mieszam drewnianą łyżką, bo gorące. Jak trochę przestygnie mieszam ręką, aż ciasto jest plastyczne, mięciutkie jak "rozrobiona" plastelina.
      • kasia-em Re: wątej antykuchenny:) 21.01.11, 19:55
        To raczej strach a nie brak umiejętności... Przecież jakoś zdałaś egzamin...? A odwaga przychodzi z czasem! smile Obstawiam, że jeździsz od niedawna, albo bardzo rzadko. Jeśli nie mam racji, to jednak bardzo dziwne... nie wyobrażam sobie - być czynnym kierowcą i nie umieć parkować na wszystkie możliwe sposoby, zwłaszcza w mieście.
    • gazeta_mi_placi Re: wątej antykuchenny:) 21.01.11, 21:01
      Nie umiem robić naleśników, próbowałam z 20 razy i może wyszły takiej jak śp.Babci raz, ale był to tylko raz sad
      Wychodzą pokraczne, jak chcę cienkie to się przerywają i nie mogę przełożyć na drugą stronę, grube nie smakują zbytnią i są zbyt tłuste ( chyba za dużo tłuszczu daję do smażenia ), chcę takie babcine,cieniutkie pyszne sad
      Z powidłami sad
      • anka-ania Re: wątej antykuchenny:) 21.01.11, 21:25
        Cieniutkie naleśniki wychodzą z tego przepisu: mojewypieki.blox.pl/2009/09/Nalesniki-przepis-II.html Dla dwóch osób i trzeciej malutkiej robię z podwójnej, a nawet z potrójnej porcji (żeby choć trochę zostało na drugi dzień).
      • misself Re: wątej antykuchenny:) 22.01.11, 18:42
        gazeta_mi_placi napisała:
        > chcę takie babcine,cieniutkie pyszne sad

        Może babcia też ćwiczyła całe życie i dopiero będąc babcią nauczyła się wreszcie robić cieniutkie? wink

        A tak serio: ci, którzy twierdzą, że naleśniki to łatwizna, nie wiedzą co mówią.
        Przepis to nie wszystko. Powinnaś mieć jeszcze taką samą kuchenkę jak autor przepisu (mnie najlepiej wychodzą na gazowej) i taką samą patelnię (na teflonowej robi się zupełnie inaczej niż na ceramicznej czy żeliwnej).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka