frezyjka81
05.04.11, 17:22
Być może nie to forum, ale sytuacja ta nie daje mi spokoju... Od razu zaznaczam, że jeszcze potomstwa nie posiadam, ale do rzeczy - w niedzielę dosłownie przejazdem byli u nas dawno nie widziani znajomi, postanowilismy zabrac ich do dobrej restauracji, była godz. ok 19. Wchodzimy: zajęte 2 stoliki- przy jednym - jakieś spotkanie biznesowe, przy drugim 5 osób i dziecko w wieku ok 3 lat. Po jakiś 30 min od momentu zamówienia przez nas kolacji, chłopiec z sąsiedniego stolika zaczął się niecierpliwić i dość głośno zaczął wyrażać swoje zdanie. Kelner podszedł do ich stolika i chyba zapytał czy coś jeszcze podać, dorośli chyba odmówili ale siedzieli dalej - chłopiec zaczął biegać od stolika do stolika, w tym do naszego i zwyczajnie nam przeszkadzał - rodzice zero reakcji; w końcu rezolutny malec przewrócił krzesło i wtedy do akcji wkroczył kierownik resteuracji, który w sposób bardzo delikatny poprosił mamę chłopca na bok i zwrocił jej uwagę, na co kobieta wybuchnęła krzykiem i górą wyzwisk czym wzbudziła powszechne zainteresowanie. W końcu obrażeni wyszli rzucając kasą na stolik. Zachowanie dziecka nie było dziwne z uwagi na porę, wina lezy wyłącznie po stronie rodziców. Nie wiem dlaczego ale ta sytuacja nie daje mi spokoju. Jako potencjalna matka (starjaąca się obecnie o potomka) zaczęłam się zastanwiać, czy rzeczywiście w każde miejsce i o każdej porze nalezy dziecko zabierać ze sobą? Jak pogodzić obowiązki zawodowe a pozostawienie dziecka w domu, gdy nie ma się pod ręką instytucji babci i nie za dużo kasy na opiekunkę? Jakie zdanie mają na ten temat WDPD i jak sobie z tym radzicie?