comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków

07.04.11, 12:47
Zajrzałam właśnie na swoje konto i pustesad a tu jeszcze masa opłat została, zakupy, życie...fakt w poprzednim miesiącu majątek poszedł na leczenie psa / ok 1,5 tys/ plus wydatki na moich lekarzy a z racji własnej działalności stałej pensji nie mam i czasem jest kruchouncertain jak teraz..
Ponieważ w przyszłym roku chcemy się przymierzyć do budowy małego domku warto zacząć by oszczędzać i kontrolować wydatki...tylko kompletnie nie wiem jak za to się zabrać..macie jakieś swoje magiczne sprawdzone metody?? musiałabym podzielić wydatki na działy: firma / a więc zusy, podatki, materiały biurowe, uzgodnienia itp. , wydatki na dom / opłaty, jedzenie , chemia itp./, wydatki na lekarzy / niestety/ i jeszcze miec pulę zapasową tzw. rezerwę plus część nienaruszalną na budowę..ale czy tak się da?
zresztą myślę , że ja za dużo tracę w małych sklepikach i chatach polskich...czy uważacie , że zakupy w sklepach dużych tesco , biedronka pozwolą na oszczędność?? dziś w chacie kupiłam parę drobiazgów / w sumie na może 2 obiady starczy plus spody do pizzy na jakąś kolację i worki na śmieci/ i poszło 100 zł za 2 siateczki- tyle co nicsad
liczę , że mi podpowiecie jak się gospodarzyć żeby oszczędzać i żeby nie budzić się z pustym kątem i rachunkami za 3-4 tys do płaceniasad
czy prowadzicie jakiś zeszyt? czy odkładacie jakąś pulę tylko na jedzenie?
jak to u Was wygląda? trochę niedyskretnie nawet zapytam / aż mi wstyd/ ile poświęcacie na zakupy: jedzenie, chemia itp?
dodam jeszcze , że na ciuchy itp nie tracę kaski- nie jestem ich maniakiemsmile tylko na typowo domowe sprawy..
wierzę , że mi pomożecie...
    • sajolina Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 12:57
      .czy uważacie , że zakupy w sklepach dużych tesco , biedronka pozwolą na oszczędność??
      Oczywiście, ze tak, przecież różnice w cenach są widoczne gołym okiemsmile) natomiast nie łudź się, ze sama zmiana sklepu pozwoli Ci diametralnie zredukować wydatki.
      • anetapzn Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:01
        sajolina napisała:

        > .czy uważacie , że zakupy w sklepach dużych tesco , biedronka pozwolą na osz
        > czędność??

        > Oczywiście, ze tak, przecież różnice w cenach są widoczne gołym okiemsmile) natomi
        > ast nie łudź się, ze sama zmiana sklepu pozwoli Ci diametralnie zredukować wyda
        > tki.
        Dokładnie tak, wazna jest takze zmiana nastawienia psychicznego.
        Najlepiej jakbyś przez miesiąc zapisywała każdą pierdołę, która kupisz, nawet zwykłą bułkę czy torebkę soli. Po miesiacu zobaczysz dokładnie na co ci idzie kasa. Możesz bardzo, ale to bardzo sie zdziwićsmile. Każdy zanim rozpocznie zapisywanie twierdzi, zę kupuje tylko to co niezbędnesmile, ale z reguły po miesiącu okazuje sie coś zupełnie innego- wydatki rzedu tu 5 zl., tam 8 zl., tu 3,5zl. najzwyczajniej w świecie uciekaja nam. A może sie z tego uzbierać niezła sumka.
      • marta23t Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:18
        dziękuję. macie całkowitą rację. ale jak to spisywać? zbierać paragony? spisywać ceny w notesie -każdy produkt i cena? nie wiem jaki system obrać.. muszę odnaleźć na co ta kasa idzie bo nic sobie nie kupuję a nie ma - to już jest podejrzane...a przecież tyle nie jemyuncertain
        • anetapzn Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:23
          marta23t napisała:

          > dziękuję. macie całkowitą rację. ale jak to spisywać? zbierać paragony? spisywa
          > ć ceny w notesie -każdy produkt i cena? nie wiem jaki system obrać..
          Najlepiej wychodzi w excelu na komputerze. Jezeli nie masz takiej mozliwosci zrób w zeszycie- brulionie tabelki: pieczywo-nabiał-napoje-używki-słodycze-chemia-kosmetyki-rozrywka-opłaty-leki-ubrania-ksiazki-prasa itd. Z tym, ze radziłabym jak najwiecej rubryk w części jedzeniowej- na to zawsze idzie najwiecej pieniedzy. No i zbierać paragony, wpisywać do tabelek zaraz po zrobieniu zakupów bo inaczej zapomnisz. Wiem, nudne, upierdliwe, ale skuteczne. Mozna doznać po miesiacu lekkiego szoku. Ja tez byłam pewna, ze nic takiego nie kupujemy a kasa leciała, oj leciałasmile.

          muszę odna
          > leźć na co ta kasa idzie bo nic sobie nie kupuję a nie ma - to już jest podejrz
          > ane...a przecież tyle nie jemyuncertain
          He, he, hesmile dobre, a nie mówiłam (pisałamsmile ) każdy tak uważa zanim zacznie zapisywaćsmile. Tyż tak miałam. Dopiero pózniej wychodzi ile kasy idzie na duperele (rózne: piwko, słodka bułka etc.) Nie mowię żeby głodować- nie zrozum mnie żle, nie popadajmy ze skrajnosci w skrajnosć, ale zorientujesz sie na co idą pieniadze i gdzie mozna troche przyciąć (np. na słodyczach albo czyms inym), co mozna zastapić innym produktem nie ustepującym jakością temu kupowanemu dotychczas etc.
    • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:19
      marta23t napisała:

      fakt w poprzednim miesiącu majątek poszedł na leczenie psa / ok 1,
      > 5 tys/

      OMG! Własnie dlatego nie chce mieć żadnego zwierzaka. Jak człowiek zachoruje - jest ubezpieczony i tyle nie wyda na leczenie.


      > zresztą myślę , że ja za dużo tracę w małych sklepikach i chatach polskich...

      Ja w ogóle nie kupuję w małych sklepikach (no, zdarzają się wyjątki, ale to naprawdę wyjątki - ostatnio musiałam kupić denaturat do wyczyszczenia maski samochodu). A co są "chaty polskie"??

      cz
      > y uważacie , że zakupy w sklepach dużych tesco , biedronka pozwolą na oszczędno
      > ść??

      Robimy zakupy wyłącznie (z wyjątkami j.w.) w hipermarkecie. Zakupy raz na 2 tygodnie, duże, z listą. Nie noszę ze sobą gotówki, nie zaglądam do sklepików bo "a nuż coś kupię".

      > jak to u Was wygląda? trochę niedyskretnie nawet zapytam / aż mi wstyd/ ile po
      > święcacie na zakupy: jedzenie, chemia itp?

      Miesięcznie na zakupy spożywcze + chemiczne + drobne tekstylne (w stylu np. skarpetki dla dzieci) wydajemy średnio 2 tys.: 2x hipermarket po ok. 700zł. + raz z miesiacu hurtownia spożywcza (mleko, kilka zgrzewek wody) + od czasu do czasu pizza/chińczyk. Rodzina 4-osobowa. Zresztą było o tym kilka wątków: forum.gazeta.pl/forum/w,49213,117088529,,w_kwesti_zakupow_spozywczo_przemyslowych.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,49213,117358279,,Moj_disiejszy_paragon_.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,49213,121132922,121132922,Kasa_sie_konczy_jak_kupowac_tanio_ale_dobrze_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,49213,106346536,106346536,Gdzie_Zakupy_.html
      Poza oszczędzaniem w czasie zakupów - nie marnujemy jedzenia, wody, prądu. Mamy oszczędne, ekologiczne ogrzewanie (pompa ciepła), wentylację z odzyskiem ciepła (rekuperator), kolektory słoneczne, które grzeją wodę. Ciuchy często, zwłaszcza dzieciom, kupuję w szmateksach. Proszki, kawę itp. rzeczy staram się "zdobywać" z programu lojalnościowego w sklepie - ostatnio wybraliśmy z książeczki z "prezentami" 2 worki proszku do prania i 3 kawy - na jakiś czas starczy i nie będe kupować.
      • anetapzn Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:25
        budzik11 napisała:

        > marta23t napisała:
        >
        > fakt w poprzednim miesiącu majątek poszedł na leczenie psa / ok 1,
        > > 5 tys/
        >
        > OMG! Własnie dlatego nie chce mieć żadnego zwierzaka. Jak człowiek zachoruje -
        > jest ubezpieczony i tyle nie wyda na leczenie.
        Budziku sorry w Polsce mieszkasz? Bo albo mieszkasz zagranicą,w kraju, gdzie doskonale funkcjonuje służba zdrowia, albo dawno, bardzo dawno nikt z Twojej rodziny nie chorował (czego wam nadal życzę). Trzeba mieć zdrowie żeby za darmo się leczyć w Polsce- no i powiedzmy, że na NFZ to całkowicie darmo.

        • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:39
          anetapzn napisała:

          > Budziku sorry w Polsce mieszkasz? Bo albo mieszkasz zagranicą,w kraju, gdzie d
          > oskonale funkcjonuje służba zdrowia, albo dawno, bardzo dawno nikt z Twojej rod
          > ziny nie chorował (czego wam nadal życzę). Trzeba mieć zdrowie żeby za darmo si
          > ę leczyć w Polsce- no i powiedzmy, że na NFZ to całkowicie darmo.
          >

          W Polsce, w Polsce. Wiadomo, że czasem trzeba pójść prywatnie (dentysta, jakiś specjalista, co kosztuje max 200zł) ale nigdy nie zdarzyło mi się wydac tyle na leczenie! To juz jakiś powazny zabieg, a to pokrywa raczej NFZ. Gdybym miała tyle kasy wydac na leczenie zwierzaka, to po prostu poprosiłabym o jego uśpienie. Tak, jestem okropna, ale nie stac mnie na takie wydatki, dla mnie 1,5 tys. na psa to jakiś kosmos. Ale rozumiem, że każdy ma inny stosunek do zwierząt. Dlatego ja właśnie napisałam, że nigdy zwierzęcia mieć nie będę.
          • anetapzn Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:41
            budzik11 napisała:

            > anetapzn napisała:
            >
            > > Budziku sorry w Polsce mieszkasz? Bo albo mieszkasz zagranicą,w kraju, g
            > dzie d
            > > oskonale funkcjonuje służba zdrowia, albo dawno, bardzo dawno nikt z Twoj
            > ej rod
            > > ziny nie chorował (czego wam nadal życzę). Trzeba mieć zdrowie żeby za da
            > rmo si
            > > ę leczyć w Polsce- no i powiedzmy, że na NFZ to całkowicie darmo.
            > >
            >
            > W Polsce, w Polsce. Wiadomo, że czasem trzeba pójść prywatnie (dentysta, jakiś
            > specjalista, co kosztuje max 200zł) ale nigdy nie zdarzyło mi się wydac tyle na
            > leczenie! To juz jakiś powazny zabieg, a to pokrywa raczej NFZ.
            Oj, obyś nigdy nie musiała sie w tym względzie zdziwić i sprawdzić co pokryje ci faktycznie NFZ....Obyśmy wszyscy byli zdrowi, ale zderzenie z rzeczywistością w tym wypadku NFZ bywa bardzo bolesne.
          • joanna_poz Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:45
            no tak, tylko pies nie choruje co miesiąc i nie co miesiąc wydaje się na jego leczenie 1500zł.
            mi w ciągu 6 lat posiadania psa zdarzyła się jedna ciężka choroba i wtedy poszło 500 zł.

            a przez te 5 lat na prywatne leczenie nasze (typu wlasnie dentysta, ginekolog, czy jakiś specjalista dla dziecko, na którego - przez NFZ - czekałabym miesiace) wydałam więcej.
            • anetapzn Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:47
              joanna_poz napisała:

              na prywatne leczenie nasze (typu wlasnie dentysta, ginekolog,
              > czy jakiś specjalista dla dziecko, na którego - przez NFZ - czekałabym miesiace
              > ) wydałam więcej.
              Dokładnie tak- jak mam wybór darmo i czekac miesiacami czy zapłacic to nie zastanawiam się nawet.
              A kwestii psa nie będę nawet komentować, żeby nie prowokowac dyskusji. Napisze tylko, ze u nas kazde futro (a jest ich kilka) to pełnoprawny członek rodzinysmile.
          • ivoncja Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 19:46
            budzik11 napisała:
            >Gdybym miała t
            > yle kasy wydac na leczenie zwierzaka, to po prostu poprosiłabym o jego uśpienie

            W sumie to bardzo dobrze dla zwierząt, że nie chcesz żadnego mieć...

            ---------------------------
            Bardzo łatwo podbić moje serce- wystarczy być kotem. smile
            ---------------------------
            ivoncja.blox.pl/html
      • mama.rozy Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:27
        a mnie zainteresowała kwestia tego domu.czy dobrze zrozumiałam,że chcecie na jego budowę odłożyc pieniądze?
        z czystej ciekawości pytam...
      • joanna_poz Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:28
        > A co są "chaty polskie"??

        taka siec supermarketów.
        droga jak czort.
      • sajolina Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:28
        A co są "chaty polskie"??

        Chata Polska, taki sklep, trochę jak Piotr i Paweł albo Berti. Nie ma ich w całej Polsce.
        • anetapzn Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:31
          sajolina napisała:

          > A co są "chaty polskie"??
          >
          > Chata Polska, taki sklep, trochę jak Piotr i Paweł albo Berti. Nie ma ich w cał
          > ej Polsce.
          W Wielkopolsce kilka razy widziałam, gdzie jeszcze są nie mam pojęcia...drogawo, fakt.
        • czerwcowa.panienka Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:48
          jest bardzo fajne forum OSZCZĘDZAMY - wiele ciekawych porad jak sensownie gospodarować kasą, oszczędzać, robić zakupy, zdrowo i tanio gotować
          pierwszym krokiem do kontroli jest spisywanie wydatków: czy to w akruszu kalkulacyjnym, czy w zeszycie, po miesiącu - dwóch wiesz ile i na co przepuszczasz, potem wyciągasz wnioski i starasz sie je wdrozyc w zycie - ważne aby na początku spisywać wszystko - od batonika po kazdą gazetę - wtedy wyjdzie ci na co "zniknęło" w miesiacu 200 zl.
          ja w swoim arkuszu mam kilka kategorii: rachunki/mieszkanie, jedzenie, chemia domowa, kosmetyki, samochód, zdrowie, ubrania, pozostałe ( w tym co miesiąc kwota od razu przelana na oddzielne konto oszczędnościowe)
          zawsze mozesz uszczegółowić/uogólnić poszczególne kategorie wg własnych potrzeb i wydatków,
          po jakimś czasie będziesz wiediała ile i kiedy potrzebujesz na rachunki, ile musisz zarezerwować na jedzenie a ile możesz przelać na konto oszczednościowe,
          warto mieć oddzielne konto oszczędnościowe - wtedy wiesz, że bez potrzeby nie rozpuścisz kasy, konto jest lepiej oprocentowane,
          to są wszystko rady właśnie z forum oszczędzamy, które osobiście stosuję,
          jest tego dużo więcej, więc życzę miłej lektury i powodzenia smile

          forum.gazeta.pl/forum/f,20012,Oszczedzamy_.html
      • cibora Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 17:08
        budzik11 napisała:
        > marta23t napisała:
        > fakt w poprzednim miesiącu majątek poszedł na leczenie psa / ok 1,
        > > 5 tys/
        > OMG! Własnie dlatego nie chce mieć żadnego zwierzaka. Jak człowiek zachoruje -
        > jest ubezpieczony i tyle nie wyda na leczenie.

        No właśnie ja niby jestem ubezpieczona, a w marcu wydałam na lekarzy 1300zł! M.in. dentysta 300zł, gastrolog 80zł (termin NFZ 21 maja), USG piersi+biopsja+onkolog 450 (wydane absolutnie bez sensu, terminy NFZ kilkutygodniowe), ginekolog, ortopeda dla dziecka, laryngolog "półprywatnie" tylko za 30zł i już nie pamiętam co więcej. Chyba dawno się nie leczyłaś, ja jestem maksymalnie wpieniona, że płacąc takie pieniądze do ZUS-u muszę i tak chodzić prywatnie, bo terminy są za kilka miesięcy, jak dobrze pójdzie. Wychodzą z założenia, że albo pacjent sam się wyleczy, albo padnie.
        Agnieszka
        --
        Staś (03.05.2008)
        • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 17:35
          cibora napisała:

          ja jestem maksymalnie wpieniona, że
          > płacąc takie pieniądze do ZUS-u muszę i tak chodzić prywatnie, bo terminy są z
          > a kilka miesięcy, jak dobrze pójdzie.

          No dobrze, rozumiem. Ale chodziło o zwierzęta. Jak JA zachoruję, to muszę się leczyć czy tego chcę, czy nie. A zwierzęcia mieć nie muszę, bo to kosztuje i to ogromne pieniądze. O to mi chodzi w wątku o oszczędnościach - szkoda mi kasy na leczenie/karmienie/odrobaczanie/zabawki/spanie zwierzaka - dlatego się na niego nie zdecyduję. Jeść trzeba, ubierać się trzeba, płacić rachunki trzeba - a posiadanie zwierzęcia to dla mnie kosztowny luksus.
          • cibora Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 10:26
            budzik11 napisała:
            > No dobrze, rozumiem. Ale chodziło o zwierzęta. Jak JA zachoruję, to muszę się l
            > eczyć czy tego chcę, czy nie. A zwierzęcia mieć nie muszę, bo to kosztuje i to

            Mnie w Twojej wypowiedzi uderzyło, że "jak się płaci ZUS to się ma leczenie", co w Polsce jest kompletnym absurdem.
            A jeśli chodzi o zwierzęta to się nie wypowiem, bo nie wiem co bym zrobiła. Ostatni pies odszedł 15 lat temu, jak jeszcze mieszkałam z rodzicami. Wtedy jeszcze nikt się nie zastanawiał nad jakimiś skomplikowanymi zabiegami, leczeniem, bo nie było nawet takich możliwości. A teraz to nie wiem.
            Pozdrawiam.
            Agnieszka
            --
            Staś (03.05.2008)
          • otterly Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 11:41
            budzik11 napisała:

            > cibora napisała:
            >
            > ja jestem maksymalnie wpieniona, że
            > > płacąc takie pieniądze do ZUS-u muszę i tak chodzić prywatnie, bo termin
            > y są z
            > > a kilka miesięcy, jak dobrze pójdzie.
            >
            > No dobrze, rozumiem. Ale chodziło o zwierzęta. Jak JA zachoruję, to muszę się l
            > eczyć czy tego chcę, czy nie. A zwierzęcia mieć nie muszę, bo to kosztuje i to
            > ogromne pieniądze. O to mi chodzi w wątku o oszczędnościach - szkoda mi kasy na
            > leczenie/karmienie/odrobaczanie/zabawki/spanie zwierzaka - dlatego się na nieg
            > o nie zdecyduję. Jeść trzeba, ubierać się trzeba, płacić rachunki trzeba - a po
            > siadanie zwierzęcia to dla mnie kosztowny luksus.

            Ja tak samo myślę o dzieciach i ciągle słyszę, że "jak dorosnę, to zmienię zdanie". A według mnie na tym polega odpowiedzialność. Dopóki mnie nie stać na pas, nie mam pas. Jeśli mnie nie stać na dziecko, nie mam dziecka. Dzieci w dzisiejszych czasach to baaaardzo kosztowny luksus. Niestety sad
            • joanna_poz Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 11:49
              Dzieci w dzisie
              > jszych czasach to baaaardzo kosztowny luksus. Niestety sad

              jako "posiadaczka" jednego dziecka - potwierdzam - kosztowny luksussmile
              wydatki na psa, nawet takiego czasem chorującego za 1500 zł - to przy dziecku pikuśsmile
              • anetapzn Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 12:25
                joanna_poz napisała:

                > Dzieci w dzisie
                > > jszych czasach to baaaardzo kosztowny luksus. Niestety sad
                >
                > jako "posiadaczka" jednego dziecka - potwierdzam - kosztowny luksussmile
                A co ja mam powiedzieć- posiadaczka...3 dziecismile
                • joanna_poz Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 12:39
                  no Ty to musisz być w ogole bardzo bogatą kobietąsmile
                  • anetapzn Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 12:50
                    joanna_poz napisała:

                    > no Ty to musisz być w ogole bardzo bogatą kobietąsmile
                    No, jezdem, jezdem, ale nie finansowosmile bo mam cudowne dzieci, nie najgorszego meża i kilka futer na 4 łapkachsmile.
            • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 13:52
              otterly napisała:

              > Ja tak samo myślę o dzieciach i ciągle słyszę, że "jak dorosnę, to zmienię zdan
              > ie". A według mnie na tym polega odpowiedzialność. Dopóki mnie nie stać na pas,
              > nie mam pas. Jeśli mnie nie stać na dziecko, nie mam dziecka. Dzieci w dzisie
              > jszych czasach to baaaardzo kosztowny luksus. Niestety sad
              >
              >
              Zgadzam się. Skrajnie nieodpowiedzialne jest założenie "Bóg dał dzieci, da i na dzieci" lub "jakoś sobie poradzimy". Tak samo jak z psem - przygarnę 10 przybłęd, i jakoś to będzie. A potem karmi się psy suchym chlebem z restakmi zupy, żeby z głodu nie pozdychały. IMO posiadanie psa musi mieć jakieś uzasadnienie praktyczne - np. żeby pilnował posesji. Posiadanie psa dla posiadania psa mija się moim zdaniem z celem. Tak samo z dziećmi. One też są w jakimś określonym celu. U mnie starsza służy do zapalania światła w łazience młodszemu oraz do podawania pilota. Dla młodszego jeszcze nie znalazłam zastosowania wink
              • otterly Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 14:27
                budzik11 napisała:


                > Zgadzam się. Skrajnie nieodpowiedzialne jest założenie "Bóg dał dzieci, da i na
                > dzieci" lub "jakoś sobie poradzimy".

                Niestety bardzo popularne, tylko podawane w innej formie: "już najwyższy czas" albo tzw. instynktu macierzyńskiego: mam biologiczną potrzebę, więc zrobię sobie dziecko choćby nie wiem co, co jest IMO bardzo egoistycznym podejściem.

                IMO posiadanie psa musi mieć jakieś uzasadnienie pra
                > ktyczne - np. żeby pilnował posesji. Posiadanie psa dla posiadania psa mija się
                > moim zdaniem z celem.
                Wg mnie nie do końca. Jeśli ktoś chce mieć psa tylko po to, że mieć psa i jest w stanie mu zapewnić wszystkie niezbędne warunki - ok, niech ma.


                Tak samo z dziećmi. One też są w jakimś określonym celu.
                > U mnie starsza służy do zapalania światła w łazience młodszemu oraz do podawan
                > ia pilota. Dla młodszego jeszcze nie znalazłam zastosowania wink

                smile do podawania plota mam męża. Przydaje się do jeszcze kilku innych celów wink
    • sweet_pink Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 13:32
      Ja mam taką metodę (mam tylko wydatki domowe): około 2 lub 3 dnia miesiąca siadam do komputera i robię tak:
      - Płacę wszystkie opłaty + stała kwota trafia na fundusz. Jeśli mam jakieś opłaty za które rachunek dostaje np w połowie miesiąca to kwotę potrzebną na jego opłacenie blokuję blokadą środków (ona nie wlicza się wtedy do środków dostępnych)
      - Szacuję wydatki na dany miesiąc, wypisuje plany zakupowe, szacuję z lekką górką ile potrzeba i tyle pieniędzy ile potrzeba zostawiam na koncie.
      - Reszta pieniędzy albo trafia na lokaty, albo konto oszczędnościowe.
      W ciągu miesiąca wydają kwotę zostawioną na koncie, której wysokość cały czas monitoruje (mam usługę powiadamiania o stanie konta po każdej operacji, bardzo rzadko używam gotówki). Poziom wydatków na życie dostosowuję na bieżąco do tego ile aktualnie mam na koncie...jak ubywa zbyt szybko to kupuje mniej i taniej, jak pod koniec miesiąca jest zapas, to luzuje. Zakupy robię w osiedlowym sklepie o konkurencyjnych cenach, nie kupuję w małych sklepikach, ale omijam dyskonty. Wolę zrobić zupę z cebuli i naleśniki niż kotlety z tekturowego dyskontowego mięsa. Celuj po środku nie mały sklepi lecz nie dyskont.
      Są grupy produktów, których nie kupuję nigdy lub sporadycznie, bo uważam za zbędne i kosztowne np gotowych deserów, fiksów, gotowych dań, napoi (tylko jak są goście), specjalistycznych detergentów, odświeżaczy powietrza, wędliny (bo jest obrzydliwa), a owoce i warzywa kupuję zgodnie z sezonem (nie uświadczysz u mnie zimą pomidora).
      Co do pieniędzy to radze Ci definitywnie oddzielić finanse domowe od firmowych. Najpierw oszacuj wydatki firmowe i ustal ile możesz sobie sama płacić "pensji" (stała kwota...jak firma zarobi więcej to zostawiasz na koncie firmowym, posłuży Ci gdy przyjdzie okres gdy zarobisz mniej lub będzie potrzeba nowa inwestycja) i dopiero tą pensje rozdysponuj na wydatki Domowe. Tak ja bym zrobiła.

      Swoje metody stosuje od kilku lat. Mam i oszczędności i pieniądze na przyjemności i ani razu nie wpędziłam się w problemy finansowe, nie zrobiłam debetu, w sytuacjach awaryjnych zawsze miałam środki z których mogłam skorzystać. Nie zarabiam kokosów, ale mam poziom konsumpcji dobrze dopasowany do zarobków.
    • marta23t Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 17:06
      dziękuję Wam za porady i dyskusjęsmile
      zeszyt dziś jeszcze założę- mam nadzieję, że małżonek też zacznie wpisywać bo ciężko mi kontrolować jego wydatki w stylu kupiony batonik czy kawa na stacjismile
      co do leczenia psa- decydując się na zwierzę niestety człowiek musi przewidzieć , że mogą się pojawić kosztasad psy to dla mnie członkowie rodziny- jeśli chorują wydam ostatni grosz chociażbym miała nie jeśćsad

      co do domu jest plan, jest działka, coś nam tam rodzice na rozruch dadzą ale na resztę musimy zarobić/ odłożyć sami..boję się kredytów więc wolałabym nie brać ale kto wie czy się wizja kredytu nie pojawisad w każdym razie budowanie jak już dopiero za rok i na spokojnie...

      Chaty Polskie owszem są w Poznaniu. to coś na styl Piotr i Paweł czy ŻABKA chociaż ceny niższe niż w PiP.

      co do leczenia ludzkiego to z NFZ wcale nie jest różowosad może zależy od schorzenia ale na terminy do szpitala czeka się baaaardzo długo.. nie ukrywam, że z powodu wielokrotnych poronień na leczenie/ badania tracę majątek. Pojedyncza wizyta u gina 150 zła w miesiącu jestem 3-4 razy, badania typu hormony, tocznie, zespół fosfolipidowy nikt na fundusz nie dasad pojedynczy hormon to koszt ok 35 zł...przy 1 badaniu z krwi na 3 przeciwciała koszt badań 420 złuncertain to wszystko z własnej kieszeni...nie wierze w leczenie na NFZ i jakąkolwiek pomoc z ich strony... tym bardziej jeśli chodzi o TE sprawysad
      • marzeka1 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 18:05
        Zajrzyj na forum oszczędzanie- sporo ciekawych rad, spostrzeżeń.
        Osobiście mam zeszyt, w którym zapisuję 3 kolumny: rachunki comiesięczne (raczej stała kwota), jedzenie , tzw. reszta (chemia, ciuchy, benzyna, książki itp)- wiem, ile wydaję, ile zostaje co miesiąc i ile mogę przerzucić na konto oszczędnościowe- a wcześniej nie panowałam nad wydatkami, nie wiedziałam, gdzie i na co rozłazi mi się kasa.
        • marta23t Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 18:51
          a wrzucicie mi linka na to forum oszczędzanie? bo wpisałam w wyszukiwarkę i znalazło mi coś o lubuskim i oszczędzanie przy małym dzieckusmile nie mogę odszukać tego forum , o którym mowasad
          • marzeka1 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 18:53
            Forum nazywa się "oszczędzamy".
      • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 19:54
        marta23t napisała:

        > Pojedyncza wiz
        > yta u gina 150 zła w miesiącu jestem 3-4 razy, badania typu hormony, tocznie, z
        > espół fosfolipidowy nikt na fundusz nie dasad pojedynczy hormon to koszt ok 35 z
        > ł...przy 1 badaniu z krwi na 3 przeciwciała koszt badań 420 złuncertain to wszystko z
        > własnej kieszeni...

        Czy w tej sytuacji nie opłacałoby ci się bardziej wykupienie abonamentu w jakiejś prywatnej przychodni? Płacisz miesięcznie i korzystasz ile wlezie.
        • marta23t Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 22:24
          Budzik11 niestety specjalistów od tego typu spraw jest bardzo małosad a nawet w klinikach specjalistycznych u nas w Pń płaci się za wizytęsad jedyne co mam to rabat 5% na badania krwi ale nie mają w ofercie wszystkich, no i te 5% to kropla w morzu przy cenach jakie mająsad próbowałam wymyślić na to jakiś sposób ale się nie dasad no chyba , że przestanę walczyć i się poddam...
      • anetapzn Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 10:20
        marta23t napisała:


        > co do leczenia psa- decydując się na zwierzę niestety człowiek musi przewidzieć
        > , że mogą się pojawić kosztasad psy to dla mnie członkowie rodziny- jeśli choru
        > ją wydam ostatni grosz chociażbym miała nie jeśćsad
        Marta na prawdę Cie Lubię smile smile smile
      • otterly Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 11:35
        marta23t napisała:


        >
        > co do leczenia ludzkiego to z NFZ wcale nie jest różowosad może zależy od schorz
        > enia ale na terminy do szpitala czeka się baaaardzo długo.. nie ukrywam, że z p
        > owodu wielokrotnych poronień na leczenie/ badania tracę majątek. Pojedyncza wiz
        > yta u gina 150 zła w miesiącu jestem 3-4 razy, badania typu hormony, tocznie, z
        > espół fosfolipidowy nikt na fundusz nie dasad pojedynczy hormon to koszt ok 35 z
        > ł...przy 1 badaniu z krwi na 3 przeciwciała koszt badań 420 złuncertain to wszystko z
        > własnej kieszeni...nie wierze w leczenie na NFZ i jakąkolwiek pomoc z ich stron
        > y... tym bardziej jeśli chodzi o TE sprawysad

        A może poczyniłaś błędne złożenie? Nie wiem jak to wygląda aż tak dogłębnie, bo aż tak się ie leczyłam, ale po poronieniu i w trakcie ciąży nie wydałam ani grosza (poza lekami) na lekarzy. Prowadzące gina wyszukałam sobie przez net refundowanego, ale dobrego i polecanego. Zadnie innych kobiet miało dla mnie dużo większe znacznie niż tytuły i sława. Co prawda moja ciąża trwała krótko, ale wizyty i USG miałam za darmo.

        Z poronieniem pojechałam do Św. Zofii na IP i zajęli się mną tam wzorowo zupełnie za darmo. Później jeszcze byłam tam parę razu u lekarza na kontroli, dostawałam recepty na leki refundowane, a lekarz sam mnie namawiał na kolejną ciążę i mówił, że mi ją poprowadzi. Cośtam dopłacałam za szczegółowe badania, ale nie były to kwoty, o których Ty piszesz.

        Wiesz, to nie jest tak, że NFZ nie działa. Trzeba się na pewno postarać, poszukać i poczytać różne opinie, ale w końcu co miesiąc wydajemy na to niemałe pieniądze więc nam się należy i powinnyśmy się domagać tego, co nasze.
    • lola_kr Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 07.04.11, 18:35
      mam na komórce expense managera i wpisuję każdy wydatek,program wszystko zlicza i podsumowywuje, polecam
    • otterly Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 11:23
      Nie zapisuję. Przeraża mnie to i mam "uraz z dzieciństwa". Mój ojciec jest taką osobą, która kolekcjonuje wszystkie paragony i lata do Biedronki po tańsza mąkę, a do Lidla po ser. Mama mojego męża ma zeszycik, w którym zapisuje każdą bułkę czy podpaski. Bardzo nie chcę tak żyć.

      Staram się kupować w miarę racjonalnie, ale bez przesady. Na szczęście nie muszę się zastanawiać czy coś kupuję o złotówkę drożej niż w innym sklepie (a i tak nie mam pamięci do cen, więc nie wiem czy mleko kosztuje 2, 3 czy 5 złotych). Raz lub dwa razy w miesiącu zamawiam duże zakupy przez net z Fresha. Wszystko, co ciężkie przyjeżdża prosto do piwnicy, a ja nie wrzucam do koszyka żadnych przydasiów, które NA PEWNO bym kupiła krążąc po markecie. Oszczędzam w ten sposób przede wszystkim czas i energię. Płacę około 300 zł. W tym jest sporo rzeczy chcianych, ale nie niezbędnych, np. zgrzewa piwa czy dwa-trzy "delikatesy". Wydatki dostosowuję do aktualnego stanu konta: ja jest na nim więcej, kupuję rzeczy lepsze i więcej, jak jest bardziej pusto - tylko niezbędne.

      Średnio raz w miesiącu robię duże zakupy w Rossmannie. Wg mnie tam jest taniej, niż w marketach, bo kupuję sporo rzeczy marki Rossmann, które są dobre i tanie. Na to idzie 100 czy 150 zło, ale zazwyczaj większość tych rzeczy starcza na dłużej niż miesiąc.

      W Lidlu czy Biedronie kupuję te rzeczy, o których wiem, że są dobre i tanie, wtedy, kiedy akurat mam po drodze do tych sklepów. Przede wszystkim wino, na które sporo wydajemy (ale, że w dyskontach jest tanie, to wychodzi jakieś 150zł. miesięcznie). Przy okazji kupuje jakąś chemię czy coś do jedzenia.

      Zdarza mi się kupić coś w Krakowskim Kredensie (Polskich Chat nie znam) czy na Jarmarku Produktów Regionalnych, zdarza mi się dokupić jakąś rzecz w sklepie, który mam po drodze i nie patrzę wtedy na cenę. Zachrzanienie po jedną rzecz do marketu, żeby zaoszczędzić 5 zł. jest dla mnie stratą czasu.

      Nie, nie jestem oszczędna. Nie kontroluję też w 100% wydatków. Nie chcę być oszczędna, nie chcę przeliczać i wychodzimy z mężem z założenia, że pracujemy po to, żeby mieć fajne życie, a nie dom z ogrodem (który dla mnie jest synonimem studni bez dna i uziemienia). Co miesiąc udaje nam się odłożyć kilka stówek, ale nie przywiązujemy się do nich za bardzo. Kupujemy też dużo książek i płyt, bo uważamy, że to najlepiej zainwestowane pieniądze.

      Do lekarzy chodzę rzadko, bo im nie ufam. Dentysta raz na pół roku (pilnuję tego, więc zazwyczaj kończy się na przeglądzie, ewentualnie załataniu małej dziurki - 100 zł.). Ginekolog - alb zapisuję się z wyprzedzeniem w ramach wizyty refundowanej, ale bo płacę (znowu nie tak często, raz na ruski rok). Futro mam małe i niechorujące (króliksmile). U weta byliśmy raz, na szczepieniu na pomór. Ma prawie 10 lat i jest bardzo radosnasmile

      A dzieci nie mamy i raczej mieć nie chcemy właśnie m.in. ze względów finansowych.

      Kwestia ustalenia priorytetów i zastanowienia się, czego TAK NAPRAWDĘ od życia i od swoich pieniędzy chcesz. Na pewno kupując jedzenie w Biedronce, a ubrania w szmateksie i na Allegro (żeby nie było, też tak często kupuję!), można sporo zaoszczędzić, tylko czy warto? Według mnie pieniądze są tyle warte, ile dają nam radości. Dla jednego radością są markowe dżinsy, dla innego dzieci i dom z ogródkiem, dla jeszcze innego podróż po Indiach albo dobre jedzenie. Można polubić przeciekanie pieniędzy przez palce i nie mieć na tym punkcie spiny. smile
      • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 11:49
        otterly napisała:

        > Nie, nie jestem oszczędna. Nie kontroluję też w 100% wydatków. Nie chcę być os
        > zczędna, nie chcę przeliczać i wychodzimy z mężem z założenia, że pracujemy po
        > to, żeby mieć fajne życie, a nie dom z ogrodem (który dla mnie jest synonimem s
        > tudni bez dna i uziemienia).
        (...)
        > Kwestia ustalenia priorytetów i zastanowienia się, czego TAK NAPRAWDĘ od życia
        > i od swoich pieniędzy chcesz.(...) Dla jednego radością są markowe dżinsy, dla innego dzieci i dom z og
        > ródkiem, dla jeszcze innego podróż po Indiach albo dobre jedzenie. Można polubi
        > ć przeciekanie pieniędzy przez palce i nie mieć na tym punkcie spiny. smile

        otterly, z całym szacunkiem - napisałaś długi post, opowiedziałaś nam o sobie, ale... to nie na temat. Ty nie chcesz być oszczędna, lubisz jak ci kasa przecieka przez palce - Twoja sprawa, ale autorka wątku prosiła o rady jak tego uniknąć i jak oszczędzić na wymarzony dom. To tak, jakby ktoś pytał o przepis na danie wegetariańskie, a ktoś inny odpowiedział "Ojej, nie wiem, jak można żyć bez mięsa, ja uwielbiam schabowego i golonkę, która przyrządzam tak i tak".
        • sajolina Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 12:27
          Czy ja wiem, wydaje mi się, ze Otterly poruszyła dość istotna kwestię-na co oszczędzamy i na czym oszczędzamy, bo nie ma uniwersalnych zasad. Inna jest sytuacja osób, które mają naprawdę ciężką sytuację i muszą oszczędzać dosłownie na wszystkim, a inna jest sytuacja osób, którym pieniądze przeciekają przez palce, ponieważ nie zastanowili się nad własnymi priorytetami.

          Jedni lubią podróże, w związku z czym powinni się zastanowić na czym mogą oszczędzić, żeby na te podróże uzbierać, ale bezsensowna będzie dla nich porada " oszczędzaj, spędzając wakacje na działce ." Innych "kręci" jadanie w restauracjach i na tym nie będą oszczędzać, mogą się za to ubierać w szmateksach. Jeszcze inni chcą mieć dom i pewnie zrezygnują z restauracji, drogich perfum, zagranicznych wojaży, kolekcjonowania butów (krawatów). Każdemu wg potrzeb, tylko trzeba usiąść i się zastanowić jakie są te moje potrzeby.
          • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 12:40
            Nie wiem, w jaki sposób komuś, kto zapragnął kontrolować wydatki i ew. oszczędzić na dom może pomóc to, że ktoś inny napisze, że ON nie chce oszczędzać i żyć z zeszycikiem w ręku, oraz że uważa, że dom z ogródkiem to studnia bez dna...
            • otterly Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 14:43
              Chodziło mi o to, że oszczędzanie z zeszycikiem w ręku nie jest jedyna metodą, a tak zostało to przedstawione w tym wątku. Jasne, to jest świetna metoda, ale ja chciałam pokazać, że ma też tę drugą stronę: jest potwornie upierdliwa i, nie oszukujmy się, ma niewiele wspólnego z radością z posiadanych wydawanych pieniędzy.

              Poza tym oszczędzanie to nie tylko wydawanie pieniędzy. Oszczędzanie to też bardzo cenny czas (szczególnie kiedy pracuje się w domu, a Marta tak pracuje wink). Napisałam o zamawianiu jedzenia przez net. Może to i jest ciut droższe, niż wypad do Biedronki, ale: a/ nie kupuje się wtedy przydasiów, b/ zajmuje to 20 minut resztę czasu można poświęcić na zarabianie pieniędzy. Kwestia kalkulacji czy to się opłaca.

              Napisałam też (troszkę prowokacyjnie), że można oszczędzać nie oszczędzając na pierdołach. DA SIĘ. Bo to nie jest tak, że tylko pierdoły zjadają nasze finanse. Powiem szczerze, że jak kiedyś zrobiłam takie zestawienie, właśnie na fali forum Oszczędzamy, to się okazało, że na "pierdoły" wydaję jakieś 100 czy 200 zł miesięcznie. I ok, to jest sporo, ale okazało się też, że to jeden ciuch czy jedna para butów. I moja kalkulacja jest taka, że wolę rzadziej sobie kupić ciuch czy buty (czy cokolwiek innego), niż przeliczać gdzie jest tańsza mąka, a gdzie chleb. Na to traci się dużo czasu i energii.

              Mam bardzo wyraźny przykład mojej teściowej, która od nastu lat nie kupiła sobie niczego, nie zrobiła żadnych spontanicznych zakupów i lata kilka km. dalej do Lidla po jakieś tandetne soki za 80gr., bo tak jej się kalkuluje. Mój ojciec kupuje wszystko patrząc wyłącznie na relację jakość-cena, co oznacza, że zupełnie pomija wartość estetyczną czy zwykłą przyjemność/szaleństwo. Jest cienka granica między oszczędnością a skąpstwem, a to drugie jest okropne.

              A dom z ogródkiem jest wg mnie potwornym mitem, który bardzo często rujnuje młodych ludzi.
              • anetapzn Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 14:50
                otterly napisała:

                > A dom z ogródkiem jest wg mnie potwornym mitem, który bardzo często rujnuje mło
                > dych ludzi.
                Jakim mitem? Jeżeli chcą mieć dom z ogródkiem, oszczędzać na niego, na raty kredytu, to niech tak robią. W czym problem?
                • otterly Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 14:58
                  Luz smile Napisałam to w odpowiedzi na post Budzika, która z kolei przywołała moje wcześniejsze stwierdzenie, że dom z ogródkiem to studnia bez dna.
              • joanna_poz Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 14:55
                > A dom z ogródkiem jest wg mnie potwornym mitem, który bardzo często rujnuje mło
                > dych ludzi

                takim samym mitem często jest to co napisałaś powyżej, że domek z ogródkiem = studnia bez dna.
                • otterly Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 15:03
                  joanna_poz napisała:

                  > > A dom z ogródkiem jest wg mnie potwornym mitem, który bardzo często rujnu
                  > je mło
                  > > dych ludzi
                  >
                  > takim samym mitem często jest to co napisałaś powyżej, że domek z ogródkiem = s
                  > tudnia bez dna.

                  Wierzę na słowo, bo moje doświadczenie tego nie potwierdza. Znam sporo osób w domach z ogródkiem i wszyscy równo mają większe wydatki związane z domem (z jego utrzymaniem, a wcześniej budową, o tym ile się trzeba wokół takiego domu "narobić" nie wspominam), niż ci, którzy domów nie mają. No ale wszystko jest względne i jest też kwestią gustu.
              • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 19:18
                otterly napisała:

                ma niewiele wspólnego z radością z posiadanych wydawanych pien
                > iędzy.

                Ja wydaję pieniądze z bólem, nie z radością wink

                >
                > Poza tym oszczędzanie to nie tylko wydawanie pieniędzy.

                No oszczędzanie to właśnie NIE wydawanie pieniędzy wink W oszczędzaniu chodzi o to, żeby wydać ich jak najmniej.

                > a/ nie kupuje się wtedy przydasiów,

                zawsze można robić zakupy z listą i kontrolować swoje zachcianki. Dorosły człowiek to nie koza, która strąca rogami wszystko jak leci z półek wink Kiedyś był taki śmieszny tekst o przygotowaniu się do rodzicielstwa - min. była rada, żeby na zakupy wybrać się raz z kozłem i to da nam pogląd na to, jak robi sie zakupy z dzieckiem. No więc dorosły człowiek nie zachowuje się jak kozioł na zakupach.

                Jest cienka gran
                > ica między oszczędnością a skąpstwem, a to drugie jest okropne.

                Wiesz, ale różne są motywy oszczędzania. Jedno oszczędzają na zasadzie "a, odłożę sobie kilka stówek miesięcznie na wakacje czy jakieś przyszłe przyjemności" a inni oszczędzają, żeby dociągnąć do pierwszego - i tacy nie mają wyboru i po prostu nie stać ich na sok droższy niż 80 groszy. I nie nazwałabym tego skąpstwem.
                >
                > A dom z ogródkiem jest wg mnie potwornym mitem, który bardzo często rujnuje mło
                > dych ludzi.

                ale w sensie CO jest mitem? Mitem jest, że dom z goródkiem? Czy że jest studnią bez dna? Nie jest mitem, to naprawdę studnia bez dna. Ale tak jak z posiadaniem psa - to jest po prostu kosztowny luksus. Jedni wolą mieszkać w bloku i nie dokłądać ciągle do niego i nie inwestować, a inni wolą mieć własny dom w którym zawsze jest coś do zrobienia. Głupi nawóz na trawnik kosztuje fortunę (u nas ok. tysiąc zł rocznie). No ale mimo tych kosztów ja nie zdecydowałabym się na zamianę własne domu na mieszkanie w bloku - tak smo jak ktoś nie wyobraża sobie zycia bez kilku zwierzaków mimo, że wiąże się to z kosztami.
                • marta23t Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 23:14
                  patrzę 47 potówsmile i oszalałam heheh

                  co do leczenia powiem tak ; owszem pomoc doraźną można przy poronieniu uzyskać / chociaż byłam na oddziale z dziewczyną, którą poroniła w 7 miesiącu i 3 h siedziała w kałuży krwi na korytarzu i nikt się nią nie zająłsad do dziś pamiętam jej płacz..) ale poronień nawykowych nikt na fundusz leczyć nie będziesad a co mi po tym , że mi każą próbować dalej a ja poraniam miesiąc po miesiącu i się nic się nie da zrobićsad tylko szczegółowe badania- niestety na własną rękę są w stanie znaleźć przyczynę i podać leki takie żeby ciąże utrzymać albo wykazać coś co będę wiedziała, że nie jest mi dane mieć dzieci. Wiem, że dla niektórych to się wyda dziwne, tracenie na to kasy / tyle kasy/ ale marzę o dzieciach- nie chcę z tego rezygnować a poronienia mnie wykańczają- nie wiem ile razy jeszcze jestem w stanie znieśćsad

                  co do domku..hmm..ja wiem, że utrzymanie domu jest sporym wydatkiem. z drugiej strony są sposoby , na których można oszczędzić; własna studnia, szambo lub przydomowa oczyszczalnia, ogrzewanie kominkiem...biorąc pod uwagę, że swojego czasu za kawalerkę płaciłam 470 zł czynszu plus opłaty a w obecnym mikro 2 pokojowym mieszkanku przyszło 700 zł za gaz podczas gdy rodzice na dom mieli 1200 zł...co do np. nawożenia konieczności takiej nie masmile jak żyję nie widziałam, żeby rodzice nawozili cokolwiek heheh

                  co do samej idei domu- to nasze marzenie; całe życie mieszkałam w domu, miałam ogród, małż mieszkał w domu na wsi / własne kurki, krówki/ i ciężko się przestawić sadzresztą oglądaliśmy mieszkania i w takim niższym budownictwie ceny wahają się od 380 tys np. za 3 pokoje ok 60 m do nawet 525 tys (!!!!) za 77 m ( też 3 pokoje)...więc jeśli jestem w stanie z małżem za 250 tys się wybudować / mały domek do 100 m max) wole to niż płacić za kolejne mieszkanie kupować i to i tak nie docelowe...swoją drogą dom to pewnego rodzaju oszczędność; bo wiele rzeczy zrobimy sami i taniej wyjdzie niż mieszkaniesmile
                  zresztą każdy lubi co innego; wiadomo mieszkanie ma plusy; nie trzeba kosić trawy, jest wspólnota albo spółdzielnia od np. remontów dachów itp. ale dom też ma swoje uroki więc nie neguję ani jednego ani drugiegosmile
                  ja tez do tej pory żyłam jeśli chodzi o wydawanie na względnym luzie; nie liczyłam każdej złotówki, nie miałam obaw żeby pożyczyć / nawet na wieczne nieoddanie/, żeby dołożyć koleżance do uczelni, czy wydać 400 zł na leczenie bezpańskiego potrąconego kota...dużo pieniędzy mi się rozchodziło na takie rzeczy ,,nie dla nas,,...zrobiłam wczoraj taki bilans i aż zwątpiłam..już wiem dlaczego nic nie kupuję a nie mam heheh. no ale jeśli chcemy ,,coś,, / nasze cele/ osiągnąć musimy zacisnąć pasa. owszem życie jest za krótkie żeby sobie odmówić wszystkiego ale dla mnie nie ma różnicy w noszeniu czy jeansy za 10 zł z lumpeksu za za 500 zł bo i tak robią się te same dziury na kolanach smile hehhe
                  ale przeraża mnie , że przejemy całą kasę i nic nie zdziałamy; jakieś oszczędności muszą być chociażby na czarną godzinę...
                  fakt jest, że każdy zbiera na coś innego; jeden inwestuje w naukę i wiedzę, inny pojedzie na wycieczki a inny wybuduje dom żeby zostawić dzieciom. jeszcze inny będzie żył jak moja ciocia na kawalerce całe życie i malował mieszkanie co 15 latsmile każdy robi to co lubi i co mu przynosi szczęście..nie ważne na co się odkłada- ważne żeby to dało radośćsmile
                  co do jednej rzeczy się tylko nie zgodzę; że wszystko musi mieć celowość i być po ,,coś,,; pies do stróżowania, dziecko do zadań ,,x,,..mimo wszystko wierzę w bezinteresowność i w miłość bezwarunkowąsmile czy to do psa, do dziecka czy do innych ludzi..może jestem naiwna ale wierzę w miłość nie za coś ale mimo wszystkosmile
                  • marta23t Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 08.04.11, 23:23
                    o co do kupowania psa do pilnowania to moim zdaniem lepiej kupić alarm; wychodzi taniej w utrzymaniu, jest bardziej niezawodny i jak się popsuje można wymienićsmile moim zdaniem kupowanie/ branie do domu psa w celu ,,X,, jest nieodpowiedzialne. lepiej już nie mieć wcale niż brać po coś...pies to duuuuża odpowiedzialność, wydatek, wyrzeczenia i nie ukrywam to ,,luksus,, nie dla każdego i to bynajmniej nie chodzi o koszta utrzymania itp. ale o ilość poświęceń jaką należy czasem ponieść biorąc jakiekolwiek zwierzę pod swój dach..
                  • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 09.04.11, 08:27
                    marta23t napisała:

                    > z drugiej
                    > strony są sposoby , na których można oszczędzić; własna studnia,

                    Nie zawsze na działce jest ciek wodny a może się zdarzyć, że woda nie będzie nadawała się do picia ani nawet do celów gospodarczych (u mnie tak jest)

                    szambo lub prz
                    > ydomowa oczyszczalnia,

                    Szambo NA PEWNO nie jest oszczędne, opróżnienie go kosztuje majątek (no chyba, że będziesz wylewać do sąsiada czy do rowu). Przydomową oczyszczalnię też nie zawsze można zrobić (nam np. gmina nie pozwoliła w związku ze zbliżającą się kanalizacją wsi - na co czekaliśmy 5 lat). to wszystko trzeba wziąć pod uwagę, żeby się potem nie zdziwić.

                    > ogrzewanie kominkiem...

                    tylko czy chciałoby ci się ciągle dokładać do kominka, wstawać w nocy, nie móc wyjechać zimą, żeby woda w rurach nie zamarzła itd.

                    > co do np. nawożenia konieczności takiej nie masmile jak żyję nie widziałam, żeby r
                    > odzice nawozili cokolwiek heheh

                    No to zależy czy chcesz mieć ładny odródek czy chaszcze. My mamy trawnik, który wymaga pielęgnacji - wertykulacja, nawożenie, odchwaszczanie, koszenie, grabienie - do wszystkiego potrzeba sprzętu, środków. A to "tylko" trawnik - jak chcesz mieć bardziej urozmaicony ogród, to trzeba na to maaasę pieniędzy. Jedna sadzonka, cebulka czy krzaczek może nie są drogie, ale na jednej nigdy się nie kończy. Jedna tuja kosztuje 6zł (malutka i w okazyjnej cenie). My, żeby zrobić żywopłot z tui, musieliśmy kupić ich 250.

                    > co do jednej rzeczy się tylko nie zgodzę; że wszystko musi mieć celowość i być
                    > po ,,coś,,; pies do stróżowania, dziecko do zadań ,,x,,..

                    Ale to był żart z tymi dziećmi smile
                • otterly Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 09.04.11, 10:51
                  budzik11 napisała:

                  > Ja wydaję pieniądze z bólem, nie z radością wink

                  A ja staram się z radością smile Naprawdę radość sprawia mi rozpakowanie zakupów "jedzeniowych", bo dopiero wtedy czuję, że moja praca przełożyła się na coś realnego (pomidory, sałatę, ser...), a nie na cyfry.


                  > No oszczędzanie to właśnie NIE wydawanie pieniędzy wink W oszczędzaniu chodzi o
                  > to, żeby wydać ich jak najmniej.

                  Masz rację, zapętliłam się trochę. Czym innym jest oszczędzanie (odkładanie), a czym inny racjonalne wydawanie, które może sprawić, że coś zostanie na koncie.


                  > zawsze można robić zakupy z listą i kontrolować swoje zachcianki. Dorosły człow
                  > iek to nie koza, która strąca rogami wszystko jak leci z półek wink

                  N ja nie jestem taka do końca dorosła w takim razie wink Dopóki mi łosoś nie zapachnie, to go nie kupię jeśli nie potrzebuję(przez Internet nie pachnie), dopóki się do mnie ryż do sushi nie uśmiechnie - nie kupię. A jak wpadam do marketu, to mam milion pomysłów,żeby ugotować to i to i to i kupuję za dużo. Więc dla ludzi takich jak ja, zakupy przez net to sposób na oszczędzanie.

                  Kiedyś był t
                  > aki śmieszny tekst o przygotowaniu się do rodzicielstwa - min. była rada, żeby
                  > na zakupy wybrać się raz z kozłem i to da nam pogląd na to, jak robi sie zakupy
                  > z dzieckiem. No więc dorosły człowiek nie zachowuje się jak kozioł na zakupach

                  Jak kozioł może nie, ale jak Alicja w Krainie Czarów już trochę tak. Podziwiam osoby zorganizowane, które maja taką totalną samokontrolę. Ja jestem ułomna i ulegam zachciankom, dlatego wolę ich nie prowokować zbyt wielu. Z zakupy przez net wcale nie wychodzą jakoś dużo drożej, niż w markecie (nie mówię o dyskoncie). Wg. ceny są prawie takie same.

                  > Wiesz, ale różne są motywy oszczędzania. Jedno oszczędzają na zasadzie "a, odło
                  > żę sobie kilka stówek miesięcznie na wakacje czy jakieś przyszłe przyjemności"
                  > a inni oszczędzają, żeby dociągnąć do pierwszego - i tacy nie mają wyboru i po
                  > prostu nie stać ich na sok droższy niż 80 groszy. I nie nazwałabym tego skąpstw
                  > em.

                  Oczywiście. Ale chyba nie rozmawiamy tu o ludziach, których nie stać, tylko o takich, których stać, a mimo to chcą coś odłożyć i o sposobach jak to zrobić. Można uzbierać oszczędzając na drobiazgach, a można na czym innym.


                  > ale w sensie CO jest mitem? Nie jest mitem, to naprawdę studnia bez dna. Ale tak jak z posiadanie
                  > m psa - to jest po prostu kosztowny luksus.


                  Dokładnie, zgadzam się w 100%. Dom z ogródkiem to przede wszystkim ogrom pracy i kasy, a przyjemności (ów mit), są dodatkiem i trzeba o tym pamiętać. Jak patrze na życie trzech par moich znajomych, którzy "na starcie" wpakowali się w budowy domu, bo ulegli mitowi kawek w ogrodzie, to mnie ściska.
                  No dokładnie, trzeba to bardzo dokładnie przemyśleć.


                  Jedni wolą mieszkać w bloku i nie d
                  > okłądać ciągle do niego i nie inwestować, a inni wolą mieć własny dom w którym
                  > zawsze jest coś do zrobienia. Głupi nawóz na trawnik kosztuje fortunę (u nas ok
                  > . tysiąc zł rocznie). No ale mimo tych kosztów ja nie zdecydowałabym się na zam
                  > ianę własne domu na mieszkanie w bloku - tak smo jak ktoś nie wyobraża sobie zy
                  > cia bez kilku zwierzaków mimo, że wiąże się to z kosztami.

                  Więc wszystko jest kwestią gustu. Ja, mając duże doświadczenie z domami - nowoczesnymi, z alarmami, systemem nawadniającym etc. pięknymi ogrodami- świadomie wybieram blok i za żadne skarby nie zamieszkałabym w domu, bo wiem ile to kosztuje pracy, pieniędzy i poświęcenia. Kiedy ja sobie w niedzielę piję kawę na tarasie do południa, moja mama piele chwasty, jej mąż zasuwa z kosiarka, a bracia rąbią drewno. Jak się zepsuje brana - płacą, jak się przepełni szambo - płaca (i wąchają), jak się zepsuje pompa - płacą, jak cieknie dach - sami naprawiają i płacą i tak można w kółko. Dom zdecydowanie nie jest oszczędnym rozwiązaniem.
                • iza232 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 11.04.11, 15:27
                  budzik11 napisała:

                  > Ja wydaję pieniądze z bólem, nie z radością wink

                  Matko! Naprawdę??? To ci współczuję. Musisz strasznie cierpieć jak masz się wybrać na zakupy.

    • basia2u Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 09.04.11, 00:51
      marta23t napisała:
      > Zajrzałam właśnie na swoje konto i puste

      Puste konto jest wynikiem za malych dochodow, lub za duzych rozchodow, lub obu. Zaoszczedzenie w ciagu roku pieniedzy na budowe nawet malego domku poprzez ograniczenie zbednych wydatkow jest nierealnym marzeniem. Jestem zdania, ze bardziej efektywne byloby skoncentrowanie sie na podniesieniu zarobkow niz na zapisywaniu i analizowaniu drobnych wydatkow. Podniesienie zarobkow o 10 - 20% lub wiecej poprzez podniesienie kwalifikacji, negocjacje z pracodawca lub zmiane pracy jest duzo bardziej efektywne niz zaoszczedzenie 200-300 zl kupujac z tanszym sklepie lub odmawiajac sobie kawy.
      • b-b1 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 09.04.11, 08:00
        Marta-mając cel na horyzoncie musisz się jeszcze pokusić o zapisywanie wydatków.
        Po dwóch miesiącach-masz pełny obraz tego co na co i ile może zostać. Po jeszcze kilku juz będziesz wiedziała-jaką rezerwę potrzebujesz na nieprzewidziane wydatki, (lekarz, ubezpieczenie samochodu itp), Potem możesz zacząć planować średnie wydatki miesięczne i będziesz wiedziała ile możesz odłożyć.
        Zapisywanie wydatków to dla mnie poczucie bezpieczeństwa-wiem ile mam, ile mogę wydać-ze sknerstwem nie ma nic wspólnego.
        ...a mit, że domek z ogródkiem to studnia bez dna-potwierdzam.
        Dom jak dom-ale ten ogródek big_grin
        Dla mnie również pies to członek rodziny-mam ich sporą gromadkę-wszystkie są chore -ale każdy ma przydzielone "swoje zadanie" (co by nie było, że darmozjadybig_grin) i spełniają z największą chęcią-potrafią zalizać na śmierć big_grin
      • otterly Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 09.04.11, 11:00
        basia2u napisała:

        > marta23t napisała:
        > > Zajrzałam właśnie na swoje konto i puste
        >
        > Puste konto jest wynikiem za malych dochodow, lub za duzych rozchodow, lub obu.
        > Zaoszczedzenie w ciagu roku pieniedzy na budowe nawet malego domku poprzez ogr
        > aniczenie zbednych wydatkow jest nierealnym marzeniem. Jestem zdania, ze bardzi
        > ej efektywne byloby skoncentrowanie sie na podniesieniu zarobkow niz na zapisyw
        > aniu i analizowaniu drobnych wydatkow. Podniesienie zarobkow o 10 - 20% lub wie
        > cej poprzez podniesienie kwalifikacji, negocjacje z pracodawca lub zmiane pracy
        > jest duzo bardziej efektywne niz zaoszczedzenie 200-300 zl kupujac z tanszym s
        > klepie lub odmawiajac sobie kawy.


        No właśnie od samego początku tej dyskusji mnie to dziwiło: jak można zaoszczędzić na budowę domu w rok, oszczędzając na spożywce? W ogóle budowa domu za gotówkę w dzisiejszych czasach wydaje mi się czymś abstrakcyjnym (jeśli nie ma się na nazwisko Kulczyk, tudzież Czarnecki). No bo powiedzmy, że jest sobie trzydziestoletnia para, która żyje samodzielnie. Ile oni mogą odłożyć w miesiąc przy średnich zarobkach?Załóżmy, że uda się tys. czy dwa tys. zł. W rok uzbierają 12 000. Na łazienkę w tym domu nie starczy. 24 000 też byłoby mało w kontekście budowy domu. Jakoś trudno mi w to uwierzyć.
        • marta23t Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 09.04.11, 14:41
          co do budowy domu już tłumaczę; działkę mamy, część pieniędzy mamy obiecane jako wsparcie na ,,rozruch,,. Do tego mamy w razie czego mieszkanie do sprzedania --lub wynajęcia a to będzie dodatkowy dochód ,,w razie co,,...
          ponadto wszystko zależy od zarobków..przy zaciśnięciu pasa, w dobrym ,,sezonie robót,, i braniu bardzo wielu zleceń odłożyliśmy w zeszłym roku od grudnia do maja z mężem prawie 30 tys. na wesele więc wiem, że się da tylko potrzeba dużo samozaparcia, minimalizacji wszelakich ,,dziwnych,, tudzież tajemniczych kosztów..nie wiem czy uda się odłożyć na dom w takim czasie ale myślę że rok odkładania pozwoli nam zacząć a potem będziemy najwyżej wykańczać na spokojnie.. wiele rzeczy zrobimy sami : malowanie, media, instalacje, biały montaż, panele, płytki do też nam odciągnie kosztów za wykończeniówkę, która nie ukrywajmy wychodzi najdrożej. w razie czego zawsze można wstrzymać inwestycję. zresztą nawet jeśli by za rok nie wypaliło muszę mieć jakiś plan : a/ żeby odkładać kasę a nie, że ucieka mi bez sensu przez palce, b/ muszę coś planować żeby nie oszaleć i nie myśleć o innych tematach, które działają destrukcyjnie na moje życiesad
          • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 09.04.11, 15:52
            Wiesz co, żeby zacząć się budować - musisz mieć dokładny plan - co, kiedy, za ile. Nie że "może uda się zacząć" że "może sami zrobimy to, to i to". Bo przez rok IMO mozna uzbierać na tzw. wkład własny (no, chyba, że jesteś tym Kulczykiem czy Czarneckim). 30 tys. to może na fundamenty starczyć. Nie sądzę, żeby za mniej niż 100 tys. zbudować stan surowy zamknięty (z dachem, oknam i, drzwiami. A to chyba mniej niż połowa - bo gdzie jeszcze wszelkie instalacje, a gdzi prawdziwa wykonczeniówka... I jak np miesiąc obsuwy będzie, a piszesz o sprzedaży/wynajmie mieszkania, to może się nagle okazać, że nie macie gdzie mieszkać. U mnie tak było - mieszkanie wynajęte do końca sierpnia, czeka następny lokator, a w naszym domu okazuje się, że nie możemy zamieszkać, bo szamba nie da się zakopać, bo poziom wod gruntowych zbyt wysoki. Takie rzeczy trzeba brać pod uwagę - ale własny plan musi być dokładnie dopracowany, nie ma miejsca na prowizorki. Trzeba usiąść z kalkulatorem, zorientowac sie ile dokładnie mamy, ile możemy mieć (ale tak realnie, co do złotówki), ile potrzebujemy, co ile kosztuje. Jak się kupuje projekt - dostaje się tez kosztorys. To musi być konkretny plan.
            I ja tego wątku nie zrozumiałam jako plan oszczędzania na zakupachna budowę domu za rok ale tak generalnie - jako przygrywka do oszczędniejszego trybu życia przymierzając się kiedyś w przyszłości do budowy domu.
            • marta23t Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 09.04.11, 17:32
              Oszczędność ma być obojętnie czy będziemy się budować czy niesmile
              co do kalkulacji wszystko zależy od projektu wtedy poznamy plus-minus koszta..i będę wiedziała na ile to wszystko jest realne..
              co do startu budowy tak jak pisałam środki na rozpoczęcie otrzymamy, nie chcę pisać wprost co i ile bo to zawsze internet i takich szczegółów się nie opisuje winkale kwota wyższa od tej przez Ciebie założonej jestwink Kulczyk może nie i nawet tysięczna jego ale jeśli rozważamy budowę tym bardziej , że siedzę z grubsza w branży to nie rzucamy się z motyką na słońce i jest to po wstępnej fazie przemyśleń. dopiero po szczegółowej kalkulacji będę wiedziała jaki to wydatek i ile czasu potrzeba. ale wiadomo, że budowa to nie od razu mury, za rok ruszamy tzn że będziemy jeszcze załatwiać warunki zabudowy, warunki techniczne na media, pozwolenie na budowę a sprawy formalne trwają co oznacza kolejne miesiące czasu na zbieraniesmile
              plan póki co jest jednak taki: chcę na maksa zacisnąć pasa, przeanalizować wydatki i ograniczyć bo tak czy siak tęskno mi za czasami kiedy zawsze coś na koncie było i wolę mieć to poczucie bezpieczeństwasmile
            • marta23t Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 09.04.11, 17:40
              i dodam jeszcze, że wbrew pozorom wcale tak nie jest , że młodzi ludzie się nie budują albo jadą na kredytach. spotykam na budowach wiele młodych ludzi w moim lub podobnym wieku, budujących się za gotówkę i o dziwo nie są to same dzieci Kulczykówwink
              • otterly Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 12.04.11, 12:08
                Good form them, ale naprawdę trudno mi w to uwierzyć. Może obracam się w jakimś ułomnym towarzystwie, ale z moich znajomych nikogo nie było stać na kupno mieszkania (a co dopiero domu!) za gotówkę. Dodam, że są to ludzi z Warszawy, wszyscy po państwowych uczelniach, zarabiający całkiem nieźle. Może faktycznie jest taka kolosalna przepaść między Warszawą a resztą Polski? Trudno powiedzieć. Jak ostatnio szacowaliśmy z mężem ile musielibyśmy oboje zarabiać, żeby nas było stać na małe mieszkanie na wtórnym bez kredytu (+ życie), to się za głowę złapaliśmy.

                Swoją drogą, to skąd wiesz za co ci ludzi się budują? Podejrzewam, że albo na kredyt, albo z pieniędzy rodziców, czyli są "Kulczykami" (ale wtedy nie oszukujmy się, nie oni się budują, tylko ich rodziny i nie jest to żadna samodzielność).

                W ostatni weekend mama mi opowiedziała ku przestrodze taką historię, która ostatnio spotkała siostrzenicę mojego ojczyma. Rzecz się dzieje w Lublinie. Dwoje ludzi koło trzydziestki, po ślubie, jedno trzyletnie dziecko i sen o domku z ogródkiem. Oboje całkiem nieźle zarabiali. Dotąd mieszkali w niewielkim (ale własnym) mieszkaniu w bloku. Przez dwa lata starali się o kredyt na dom, kombinowali jak konie pod górkę, żeby go zdobyć (fikcyjne zatrudnienie w firmach krewnych i znajomych etc.). Udało się, dostali kredyt na swój 100 metrowy domek, który postawili w miarę szybko. W międzyczasie poczuli się królami świata, więc pożyczka na samochód i drugie dziecko. Mieszkanie w bloku poszło pod młotek na wkład własny.

                Dzisiaj mieszkają w domu do połowy wykończonym, który okazuje się za mały dla czteroosobowej rodziny (100 metrowy dom, to nie to samo co 100 metrowe mieszkanie). On stracił pracę (nic na to nie wskazywało, po prostu cięcia w firmie, całkiem powszechna sytuacja, ot nie pomyśleli, że tak może się stać). Ona trzy miesiące po porodzi zachrzania na pełen etat + zlecenia dodatkowe, żeby spłacić dwa kredyty (dom i samochód) i utrzymać dwoje malutkich dzieci i męża. On niby szuka pracy, ale póki co niewiele z tego wychodzi. Próbowali sprzedać "wymarzony" domek, ale nikt go nie chce kupić, bo zazwyczaj ci, których stać na dom, wolą go wybudować "pod siebie", niż kupować na wtórnym.

                Nie mówię o tym, że starsze dziecko ma już trzy lata, poszło do przedszkola (do którego musi być wożone, bo dom oczywiście pod miastem i "na uboczu"), nie ma żadnych innych dzieci w pobliżu, a własna piaskownica okazuje się dosyć nudna na dłużą metę. Dochodzi etat taksówkarza, a benzyna nie tanieje.

                Nie twierdzę, że to jest norma. To tylko kolejna taka sytuacja, o której słyszę w ciągu ostatnich kilku lat. Kolejny zamek z piasku. Po prostu bardzo chłodno i sceptycznie podchodzę do takich pomysłów. Mojej mamie udało się postawić 400 metrowy dom na działce, która ma 2tys. metrów pod Warszawą, bez kredytu. Z tym, że to było w latach 90, w czasach transformacji i "spełniających się marzeń".

                Życzę Ci, żeby Ci się udało. Nie wybudować dom, tylko spełnić marzenia. smile

                PS. Może są to potomkowie Don Corleone'ów z Wołomina? wink
                • joanna_poz Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 12.04.11, 12:34
                  Nie twierdzę, że to jest norma. To tylko kolejna taka sytuacja, o której słyszę
                  > w ciągu ostatnich kilku lat. Kolejny zamek z piasku

                  jak sama napisałaś - ich zwyczajnie nie bylo stać na ten dom i ten kredyt:

                  Przez dwa lata starali się o kredyt na dom, kombinowali
                  > jak konie pod górkę, żeby go zdobyć (fikcyjne zatrudnienie w firmach krewnych
                  > i znajomych etc.).

                  nie znam nikogo mającego dom bez kredytu. nie znam też na szczęscie takich historiismile
                  sama mam kredyt na dom, ale nieruinujący w stosunku do dochodu.
                  tyle, że biorąc go trzeba stac mocno na ziemi, wziąć lepiej mniej niż wiecej (nawet jak bank daje) i wyzbyc się hura optymizmu "jakoś to bedzie".
      • sweet_pink Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 13.04.11, 12:30
        To nie do końca prawda. Przy braku refleksji w temacie "na co wychodzą nam pieniądze", zwiększenie dochodów o 10 czy 20% nie zmieni sytuacji, bo równocześnie zwiększy się konsumpcja...to bardzo łatwo samo z siebie wychodzi, że jak więcej mamy, to więcej konsumujemy. Znam bardzo wiele osób o dochodach wiele wyższych niż moje, a jednak ciągle w problemach finansowych i bez oszczędności...za to konsumujących na potęgę.
        Najpierw radziłabym zrobić świadomie porządek z poziomem konsumpcji, zobaczyć ile zostaje. Później zwiększyć dochód nie zwiększając poziomu konsumpcji i można oszczędzić więcej i szybciej.
        Przy czym ustalenie poziomu konsumpcji wcale nie musi się wiązać z jakimś drakońskim oszczędzaniem, bo zazwyczaj konsumujemy więcej niż nam na prawdę potrzebne do satysfakcjonującego funkcjonowania. Zwyczajnie, jak nie skupiamy się na kontroli wydatków choćby na najprostszym poziomie, to prężny przemysł marketingowy wydziera nam pieniądze na rzeczy, których wcale nie potrzebujemy.
        • budzik11 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 13.04.11, 19:11
          sweet_pink napisała:

          > zazwyczaj konsumujemy więcej niż nam na prawdę potrzebn
          > e do satysfakcjonującego funkcjonowania. Zwyczajnie, jak nie skupiamy się na ko
          > ntroli wydatków choćby na najprostszym poziomie, to prężny przemysł marketingow
          > y wydziera nam pieniądze na rzeczy, których wcale nie potrzebujemy.

          OT, ale bardzo adekwatnie do naszego forum. O konsumpcji dóbr materialnych, pieniądzach i potrzebach.
          Pracę moją mgr pisałam o czasie wolnym w USA - obecnie, w przeszłości i w przyszłości i o tym, co ludzie robili i robią, żeby mieć więcej wolnego czasu. I w kontekście prowadzenia domu: kiedy pojawiły się pralki, froterki do podłogi, odkurzacze, zmywarki itp. urządzenia, które miały ułatwiać pracę i dawać więcej wolnego czasu kobietom okazało się, że robią więcej niż dotychczas, bo coś, co wcześniej trwało cały dzień, np. pranie - dzięki mechanizaji zaczęło zajmować nieporównywalnie mniej czasu, więc wiecej czasu zostawało wolnego. Ale kobiety nie mogły pogodzić się z tym, że nie mają co robić, że siedzą z założonymi rękami, że mają czas dla siebie. Żeby więc zająć ręce i nie wyjśc na leniwą żonę - codziennie froterowały podłogi, zmieniały pościel, krochmaliły obrusy itp. Zaczęły więc robić więcej niż dotychczas. To samo dotyczyło ich mężów, którzy na te wszystkie "udogodnienia" musieli zarobić - pracowali więcej i dłużej. Marketing wmówił (i wmawia) ludziom, że pewne rzeczy są im niezbędne, że dzięki nim będzie się nam żyło łatwiej - a tak naprawdę, w związku ze zwiększeniem potrzeb i konsumpcji - żyje nam się trudniej, dużo więcej musimy pracować, żeby na to wszystko zarobić. Nie pamiętam dokładnie liczb, ale robiłam zestawienie ilości godzin pracy ludzi w średniowieczu i współcześnie - i wychodzi na to, że nigdy w historii ludzie nie pracowali tyle, co teraz. Kiedyś ludzie mieli mniejsze potrzeby i mniej musieli na nie pracować, ich zycie było, o ironio, lżejsze smile
          • sweet_pink Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 14.04.11, 10:59
            OT, ale bardzo ciekawe smile
            Ogólnie temat potrzeb jest bardzo ciekawy i z zastanawiania się nad nim wynikają bardzo ciekawe rzeczy czasem. Czasem nam marketingowcy wymyślają nowe potrzeby, ale też niszczą niektóre nasze potrzeby. Np temat napoi. Mamy soki, napoje sokopodobne, napoje gazowane, wody smakowe...i w zasadzie na tym oferta się kończy. I zauważyłam, że w tych domach gdzie takie produkty są dostępne na co dzień tam picie jest po prostu nudne (np u moich rodziców). Sok w kartonie będący zawsze pod ręką gdy chce się pić, sprawia, że o wiele rzadziej zadajemy sobie pytanie "czego by się napić" i zamykamy się na odkrywanie nowych smaków. Od kiedy zrezygnowałam z częstego kupowania napoi to bardzo mi się poszerzyła różnorodność napoi po jakie sięgam. Poznałam więcej gatunków herbat doceniłam też uroki bawarki, imbiru z miodem i cytryną, rozcieńczanego i schłodzonego wina, wróciłam do kakao (pijałam jak byłam dzieckiem), a w restauracjach chętniej testuje trunki i np jestem zakochana w ajranie.
            Dla mnie takie tematy to tematy rzeki smile
    • maria10344 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 09.04.11, 11:33
      Nie przeczytałam wszystkich postów,ale napiszę Ci o moich doświadczeniach.Zostałam sama z córką z dnia na dzień,w ciąży i brakiem dodatkowych zasobów.Pensję miałam średnią,nie zaspakajającą potrzeb na dotychczasowym poziomie.Po 2 miesiącach siadłam i rozbeczałam się,ale też postanowiłam wdrożyć myśl koleżanki "zapisuj wydatki i wyciągaj wnioski".Zeszyt prowadziłam 3 lata.Zeszyt pomógł mi,nauczył mnie gospodarności,stałam się prawie ekonomistką.Każdy miesiąc był rozbijany na poszczególne grupy,jedzenie,kultura,chemia,rozpusta itd.Na tej podstawie wiedziałam gdzie jeszcze mogę przykręci śrubę.Teraz przy okazji przeprowadzki znalazłam ten zeszyt /po 15 latach/.Stwierdziłam że to był świetny zabieg dyscyplinujący.Chyba dzięki niemu mogłam wykupić później swoje mieszkanie,a nawet kupić córce nowe.
      Ja tak Ci radzę.Mnie pomogło
    • wega1975 Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 13.04.11, 11:56
      Popieram rady związane z zapisywaniem wydadków ale ja piszę żeby Cię trochę wesprzeć. Mam dom-taki jak chciałam dopasowany do naszych zarobków i taki aby na emeryturze było mnie stać go utrzymać, działka niewielka, trochę krzaczków, iglaków, roślin cebulowych i tyle. Nawóz do trawy z biedronki po 5 zł, wertykulator można kupić za 200zł można też grabie za 50zł a można trawnik tylko kosić i tyle. Jak kto chce i lubi. Kredyt mamy niewielki, standart domu średni /dachówka, wszędzie kamień naturalny itp./. Do tego 3 dzieci, duuuuży pies, chomik i rybki. Jesteśmy strasznie szczęliwi i świadomie nie oszczędzamy. Ale kupujemy w dużych supermarketach, na chemię nie wydaję dużo bo mam sprawdzome tańsze zamienniki /często dzięki Wam/. Nie marnujemy jedzenia, gotuję sama, ciuchy kupujemy rozsądnie i mamy zawsze trochę oszczędności. Wszystko się do pogodzić. Ale przede wszystkim trzeba być optymistą, wierzyć, że się uda ze wszystkim, że będzie dobrze w każdej dziedzinie życia :chcieć to móc" i tak jest!!! Życzę Tobie powodzenia, ślicznego domku, gromadki dzieciaków i wszystkiego czego pragniesz!!!! Pozdrawiam Ewa
    • ladyjm Re: comiesięczne wydatki/ kontrola wydatków 13.04.11, 15:44
      z reaka na sercu - nie bardzo kontroluje swoje wydatki. jestem zdecydowanie za bardzo impulsywna uncertain
Pełna wersja