wątek antyhigieiczny

07.06.11, 10:12
z przekory do tego o fobii zarazkowej,oczywiściewink
WDPD,co zrobiłyście tak szalenie antysaniepidowskiego w życiu?kto jadł robale?
ja kiedyś lizałam ze znajomym jamnikiem lizaka,mojej mamie jest do dzisiaj niedobrze,jak to wspomina
a ja kochałam jamnika(słodką,niedobrą miłoscią,teraz wiem)
kto sie pochwali?
    • sadosia75 Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 10:19
      Jak wróciłam z wyjazdu miesięcznego to z tęsknoty za rodzina wycałowałam i ludzi i ogoniaste. prosto w te ich mało higieniczne pyski . całus był z cmokiem okropniastym smile
      Z kotem pije kawę ( tzn kot mi wylizuje osad z kubka a ja i tak tą kawę dopiję )
      Śpie ze zwierzyńcem w łóżku. tzn zwierzyniec przychodzi w nocy spać ale mi to nie przeszkadza za bardzo. zimą świetnie grzeją smile
      robali za młodu nie jadłam ale za to kiedyś piłam wodę z kałuży. nie pamiętam dlaczego ale pamiętam, że piłam i nasłuchałam się od Mamy później za to.
    • mkaroli Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 10:54
      Robale jadłam, zwierzyniec ze mną spał (już nie śpi bo za bardzo obciążał nogi), dzieci na czterech po ogrodzie pełzały- nie wiem co jadły. roztocza to mi śniadanie do łóżka przynoszą smile
      • sajolina Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 11:00
        Ja jako dziecko obgryzałam wielką kość cielęcą razem z psem (leżąc w jego legowisku). Podobno patrzył na mnie strasznie żałośnie, jak nie chciałam mu oddać swojej częścibig_grin
        • kr_ka_11 Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 13:07
          sajolina napisała:

          > Ja jako dziecko obgryzałam wielką kość cielęcą razem z psem (leżąc w jego legow
          > isku). Podobno patrzył na mnie strasznie żałośnie, jak nie chciałam mu oddać sw
          > ojej częścibig_grin

          ja jako dziecię ponoć poczęstowałam się z psiej miski makaronem, co ciotka do tej pory z entuzjazmem uwielbia opowiadać przy okazji rożnych imprez rodzinnych uncertain





    • gazeta_mi_placi Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 10:57
      U mnie dużo tego.
      Nie zawsze myję ręce po wizycie w toalecie (niech mnie gromy biją a zarazki zjedzą).
      Nie zawsze myłam i myję owoce przed zjedzeniem.
      Podłogę zdarza mi się myć i raz na trzy dni albo rzadziej jak mam lenia tongue_out
      Nie zawsze biorę prysznic codziennie (i nie śmierdzę tongue_out).
      Zdarza mi się coś szybko podnieść z podłogi i zjeść.
      Nigdy nie chorowałam poważnie tongue_out
      • dziennik-niecodziennik Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 18:43
        mogłybyśmy sobie ręce podac.
        ja dodatkowo macam wszystkie dostępne mi zwierzęta, takze kompletnie nieznajome, a domowym zwierzętom obcałowuję nosy i pozwalam sie lizac po twarzy.
        podłogę myję jeszcze rzadziej, bo zazwyczaj raz na tydzien.
        nie zawsze myję zeby wieczorem. prawie zawsze, ale jednak nie zawsze.
        piję namiętnie wodę z kranu nieprzegotowaną, niezależnie gdzie jestem. no, w Turcji sie powstrzymalam. ale tylko tam.
        • gazeta_mi_placi Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 19:52
          Dobra, to ja też się przyznam, też nie zawsze myję zęby wieczorem big_grin
    • anu_anu Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 11:03
      Jadłam owoce z drzewa a marchwki świeżo wyrwane z ziemi (i otrzepane o nogę). Do dziś mi to zostało i zdarza mi się zapomnieć o konieczności mycia owoców (wiem, wiem, te z mojego drzewa były niczym nie psikane a te kupne to różnie). Nie myłam jajek przed zrobieniem jajecznicy ani mięsa przed pieczeniem - wychodząc z założenia, że temperatura zrobi swoje.
      Myłam się rano i wieczorem a dodatkowo ręce po skorzystaniu z toalety (o ile korzystałam w miejscu gdzie była jakaś woda).
      W życiu nie stosowałam (i do dziś nie stosuję) żadnych antybakteryjnych płynów.
      W przypływie czuć mogę pocałować swojego kota w nos (psa też mogłam).
      Bardzo lubiłam gumę do żucia - a ponieważ był to zupełnie niedostępny rarytas - zdarzało mi się wkładać do buzi coś (kawałek papieru, kamyk, patyk) - i udawać, że mam gumę... Nie muszę dodawać, że chyba nigdy nie wpadłam na pomysł umycia takiego czegoś przed włożeniem do buzi?
      A poza tym to ja w bakterie nie wierzę. I już!
      • kr_ka_11 Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 13:14
        anu_anu napisała:

        > Jadłam owoce z drzewa a marchwki świeżo wyrwane z ziemi (i otrzepane o nogę). D
        > o dziś mi to zostało i zdarza mi się zapomnieć o konieczności mycia owoców (wie
        > m, wiem, te z mojego drzewa były niczym nie psikane a te kupne to różnie).

        o to to, też zdarza mi się nie myc owoców przed zjedzeniem

        kot śpi z nami łóżko i to w głowie smile



    • mkaroli Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 11:08
      a jeszcze nie używam domestosa a ocet tylko raz na bardzo długi czas jak zobaczę osad z kamienia. Chyba świnką jestem...
      • mama.rozy Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 11:28
        oj,nie zaliczyłam zwierzyńca w łóżku do wątkusmiledwa koty i pies,pies rzadziej,bo latem jej za ciepło,ale zimą jako termofor jest niezastąpiona!
        też jadłam owoce z drzewa i marchewki z ziemi
        jak mam swoje owoce,to dzieci też często dostają prosto z ziemi-nie nawożę i nie pryskam,karmię ślimakiwink
        podłogi myję,jak mam czas
        dużo tego
        a żadnych chorób
        • sadosia75 Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 11:44
          Owoce i warzywa z ziemi tez się liczą?
          a leśne? takie na bank obsikane przez zwierzyniec leśny big_grin jadłam aż uszy się trzęsły smile marchew tez otrzepuję o nogę a truskawki z krzaka wcinam .
    • misself Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 11:57
      mama.rozy napisała:

      > z przekory do tego o fobii zarazkowej,oczywiściewink
      > WDPD,co zrobiłyście tak szalenie antysaniepidowskiego w życiu?

      Trzymam jajka w tej samej lodówce co resztę produktów, najczęściej na tej samej półce co masło i drożdże. I oblizuję łyżkę, jak coś gotuję.
      Resztę opisałam w wątku higienicznym wink
      • mama.rozy a cote biedne jajka zrobiły 07.06.11, 12:02
        że mają miec osobną lodówkę?
        ciemna i ze wsi jezdem,tonie kumamwink
        mam jajka takie z kupami,od kury grzebiącej
        wylizuję ciasto i dzieciom też daję
        • sajolina Re: a cote biedne jajka zrobiły 07.06.11, 12:13
          Owoce i warzywa z ziemi tez się liczą?
          a leśne? takie na bank obsikane przez zwierzyniec leśny?


          A jak myślisz czemu jagódki prosto z krzaczka tak dobrze smakują?big_grin
          • sadosia75 Re: a cote biedne jajka zrobiły 07.06.11, 12:16
            Oj tak jagódki z krzaczka są boskie smile obsikane są na bank i ja te siki zjadam smile
            Jak jedziemy do lasu na jagody to jeszcze nie zdarzyło się, żebym nie zjadła prosto z krzaka.
            jest jedna złota zasada 2 jagody do koszyczka 3 jagody do zjedzenia na miejscu. i niech no ktoś mi powie, że nie można to utłukę big_grin
            • kotwtrampkach Re: a cote biedne jajka zrobiły 08.06.11, 19:12
              sadosia75 napisała:
              > jest jedna złota zasada 2 jagody do koszyczka 3 jagody do zjedzenia na miejscu.
              > i niech no ktoś mi powie, że nie można to utłukę big_grin

              ja tak nie mogę..
              jak zaczynam jeść, nie ma szans na uzbieranie naczynia czy koszyczka z którym poszłam...
              smile
            • weisefrau Re: a cote biedne jajka zrobiły 09.06.11, 17:36
              Sadosiu, akurat jagódek naprawdę nie można i mnie utłucz. Odkąd lisy na skutek szczepień rzadziej zdychają na wściekliznę w młodości, częściej są zarażone bąblowcem. Srywają niebożątka w jagódkach a pasożyt czeka na następną ofiarę. A jak się w mózgu, wątrobie albo w oku usadowi bąblowiec z rodziną to sama rozkosz chorować. Leczenie takie jak przy nowotworach.
        • misself Re: a cote biedne jajka zrobiły 07.06.11, 12:41
          mama.rozy napisała:

          > że mają miec osobną lodówkę?
          > ciemna i ze wsi jezdem,tonie kumamwink
          > mam jajka takie z kupami,od kury grzebiącej
          > wylizuję ciasto i dzieciom też daję

          Sanepid twierdzi, że jajka należy:
          - przechowywać na osobnej półce
          - myć w osobnym pomieszczeniu, a następnie tamże naświetlać w specjalnej wyparzarce UV (takie solarium do jajek)
          - wnosić do wspomnianego pomieszczenia przez drzwi, a następnie podawać do kuchni okienkiem
          - obrabiać termicznie, żeby zamordować niedobitki salmonelli, które cudem przetrwały mycie i naświetlanie.

          Ja wylizywałam ciasto przez całe dzieciństwo, nawet z noża do miksera (nigdy się nie skaleczyłam!). Nie chorowałam na salmonellę. W domu normalnie myję jajka, wyparzam tylko kiedy używam surowych. Nawet jak będę w ciąży, nie zamierzam tego zmieniać.
          Zresztą nawet jeśli ta salmonella, to to nie jest śmiertelne.
          • anu_anu Re: a cote biedne jajka zrobiły 07.06.11, 13:07
            Cześć Misself, dawno Cię nie było wink
            A takiej szopki z jajkami jak żyję nie zrobiłam i jestem dziwnie spokojna, że nie zrobię!
            Z psem sypiałam całej życie (psie życie), owoce w lesie zawsze jadłam nie myte - no bo niby gdzie je umyć? I - tu pełny hardcore - mogłam się w takim lesie wysiusiać i bez mycia czegokolwiek powrócić do zbierania jagód i ich podjadania!
            Podżerałam ciasto (surowe) i krem.
            Jak dostałam bułkę w łapkę to szłam na podwórko i tam jadłam, na krótkie chwile odkładając bułkę gdzie popadnie... ZGROZA! A jak kura się zainteresowała i dziubnęła - to przeganiałam kurę a bułkę jadłam dalej! I nadal żyję...
            • misself Re: a cote biedne jajka zrobiły 07.06.11, 13:18
              anu_anu napisała:

              > Cześć Misself, dawno Cię nie było wink

              Cześć smile Tak jakoś wyszło.

              > A takiej szopki z jajkami jak żyję nie zrobiłam i jestem dziwnie spokojna, że n
              > ie zrobię!

              Ja też nigdy. Nawet jak w knajpie pracowałam, to co prawda naświetlałyśmy te jajka (dla świętego spokoju), ale cudów z noszeniem przez drzwi i podawaniem oknem nie było big_grin
          • sajolina Re: a cote biedne jajka zrobiły 07.06.11, 13:14
            Ja wylizywałam ciasto przez całe dzieciństwo, nawet z noża do miksera (nigdy się nie skaleczyłam!).

            Ja tak samo, nigdy mnie nawet brzuch nie zabolał. I na wakacjach piłam niepasteryzowane mleko prosto od krowy, jadłam nienaświetlane i nieszorowane jajka i przywęglone kiełbaski smażone na ognisku prosto na kiju przyniesionym z lasu. Wody z jeziora też się pary razy łyknęło. I żyjęsmile
            • sadosia75 Re: a cote biedne jajka zrobiły 07.06.11, 13:17
              Surowe ciasto to do dziś uwielbiam smile dzieci już nie bardzo ale z mężem się czasem "bijemy" o to kto wyliże miskę smile
              mleko prosto od krowy to i ja piłam. jeszcze ciepłe przecedzone tylko od much a i z muchami zdarzało się wypić.
              a pieczone ziemniaki w ognisku? brudną ręką się jadło, i piach się jadło bo jak obrać, żeby były czyste? szczaw uwielbiałam i jadłam zerwany nie myty.
              człowiek kiedyś w krowią kupę włazł lekko obmył nogi bez dezynfekcji i szedł dalej.
              • gazeta_mi_placi Re: a cote biedne jajka zrobiły 07.06.11, 19:56
                Ja do tej pory lubię jeść surowe ciasto big_grin Chyba bardziej nawet niż gotowe.
                • kotwtrampkach Re: a cote biedne jajka zrobiły 10.06.11, 10:55
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Ja do tej pory lubię jeść surowe ciasto big_grin Chyba bardziej nawet niż gotowe.

                  haha, ja na pewno bardziej niż po upieczeniu smilesmilesmile
    • budzik11 Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 12:21
      Zwierząt się brzydzę, staram się myć sobie i dzieciom ręce po kontakcie z nimi, odmawiam jedzenia u babci, bo kot śpi u niej na stole w kuchni.
      Ale - uwielbiam surowe mięso, kiedyś robiłam sobie kanapki z surową masą na mielone. Jadłam surowy schab, krojony cieniutko jak carpaccio O tatarze czy metce nawet nie wspominam smile Jedząc to wszystko mam świadomość jaj pasożytów, nicieni i innych świństw które być może właśnie połykam, ale... cóż... no risk, no fun big_grin
      • sadosia75 Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 12:24
        no risk, no fun
        > big_grin

        Będzie co wspominać na stare lata . ta adrenalina, te przeżycia, te ryzyko i to poczucie wolności big_grin
        taki sport ekstremalny wink
    • baas1 Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 13:07
      Przypomniałam sobie czytając te okropieństwa, które czyniłyście, że jako dziecko lubiłam sobie do otworu gębowego monetę wsadzić i tak ją memłać. Moneta oczywiście prosto z portmonetki mamusi - ile to ludzi ją dotykało. Że ja jeszcze żyję, to cud prawdziwy!
    • dzioucha_z_lasu Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 14:43
      O - ja śpię z szóstką moich kotów, poza tym - futrom zdarza się drzemka na stole - a ja nie szoruję go wtedy domestosem. Kociarstwo pozwala sobie też czasem nadgryźć masło albo wędlinę - nie dyskwalifikuje jej to, nawet nie odkrawam kawałka z odciśniętymi zębami big_grin No i często jak kupuje owoce - truskawki, czereśnie, winogrona - podjadam w drodze do domu - bez mycia! big_grin
      • mama.rozy się mi przypomniało 07.06.11, 16:46
        że dzieckiem będąc,leżałam na ortopedii i była tam tez starsza pani,niewidoma,z niesamowicie zaawansowaną cukrzycą,która mi w nocy opowiadała,jakie słodycze jadła jako dziecko,przed wojną.jej ojciec był cukiernikiem
        podsumowując wspomnienia mówiła-przynajmniej się najadłam i mam teraz co wspominacsmile
        czyli-brud to zdrowiewink
        • sonia-3 Re: się mi przypomniało 07.06.11, 16:58
          Jak miałam 5 lat, to z moją przyjaciółką równolatką biegałyśmy po podwórku. Pod balkonami znajdowałyśmy balony i choć były trochę mokre dmuchałyśmy je. Zdziwiło nas trochę, że starszy brat przyjaciółki jak to zobaczył, to wyzwał nas od świntuch. On był uświadomiony, a my nie.
          • sajolina Re: się mi przypomniało 07.06.11, 17:03
            > Jak miałam 5 lat, to z moją przyjaciółką równolatką biegałyśmy po podwórku. Pod
            > balkonami znajdowałyśmy balony i choć były trochę mokre dmuchałyśmy je. Zdziwi
            > ło nas trochę, że starszy brat przyjaciółki jak to zobaczył, to wyzwał nas od ś
            > wintuch. On był uświadomiony, a my nie.


            O dzisus................no toście chyba wygrałyuncertain
            • gazeta_mi_placi Re: się mi przypomniało 07.06.11, 19:53
              O rany big_grin
            • cilantre Re: się mi przypomniało 07.06.11, 20:08
              Jak miałam 5 lat, to z moją przyjaciółką równolatką biegałyśmy po podwórku. Pod balkonami znajdowałyśmy balony i choć były trochę mokre dmuchałyśmy je. Zdziwiło nas trochę, że starszy brat przyjaciółki jak to zobaczył, to wyzwał nas od świntuch. On był uświadomiony, a my nie

              Omajgat, imieojcaisyna - macie pierwsze miejsce, każdy to przyzna uncertain
          • sadosia75 Re: się mi przypomniało 07.06.11, 21:38
            O matulu! zdecydowanie Wy wygrałyście smile
          • klara551 Re: się mi przypomniało 09.06.11, 23:54
            A już myślałam,ze to tylko my z koleżanką byłyśmy takie nieuświadomione. Do dziś pamiętam lanie od ojca jak pochwaliłyśmy się tymi balonami. Oczywiście nie wytłumaczył do czego służyły,a tylko nawrzeszczał,że brudnych rzeczy nie należy ruszać.
      • sajolina Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 16:52
        nawet nie odkrawam kawałka z odciśniętymi zębami big_grin

        Sorry, ale ble i fuj smile
      • budzik11 Re: wątek antyhigieiczny 08.06.11, 13:22
        dzioucha_z_lasu napisała:

        > Kociarstwo pozwala sobie też czasem n
        > adgryźć masło albo wędlinę - nie dyskwalifikuje jej to, nawet nie odkrawam kawa
        > łka z odciśniętymi zębami big_grin
        >


        Aaaa... wyobraziłam sobie jak kotek myje sobie pod ogonem po zrobieniu kupki a potem jecie wspólnie wędlinkę...
    • mikams75 Re: wątek antyhigieiczny 07.06.11, 21:03
      robale jadlam
      niemyte owoce
      w domu zyje z kurzem i roztoczami, podloge myje nie czesciej niz co 2 tygodnie
      kiedys nie zwracalam uwagi czy myje rece i noz po surowym miesie
      jajek nigdy nie myje

      najobrzydliwsze z mojego domu - corka wyjadla makaron gwiazdki, zaschniete, ze scierki do podlogi, ktora poprzedniego dnia scieralam podloge i te gwiazdki po jedzeniu. Na drugi dzien ze scierki lepiej jej smakowaly wink
      • mama.rozy hehehehe 07.06.11, 21:19
        jak dla mnie balony wygrałysmile
        • sonia-3 Re: hehehehe 07.06.11, 21:39
          No cóż, taka wygrana, to niestety nie powód do dumysad. Ta zabawa to nie była tylko zabawa jednego dnia. Pamiętam, że najfajniejsze to były te balony gładkie na zakończeniu, bo te z dzyndzelkiem na końcu , to takie dziwne były. Kłóciłyśmy się, która ma pierwsza dmuchać, bo wtedy to w sklepach balonów nie było. Wtedy nic w sklepach nie by,albo rodzice nie kupowali. Taki balon to była fajna rzecz. Boże, że my żadnego syfa nie złapałyśmy. Brrrr.
          • mama.rozy Re: hehehehe 07.06.11, 21:43
            mało rzeczy mnie w życiu brzydzi
            robię chorym ręczne wydobycie stolca bez drgania powieki(mojej)wink
            ale tym mnie powaliłaś...
            • mikams75 Re: hehehehe 07.06.11, 23:17
              ja tez padlam jak o tych balonach przeczytalam...
              ale ten stolec tez mnie powalil.
          • ko_kartka Re: hehehehe 08.06.11, 13:58
            Balony są bez konkurencji.
    • ananke666 Re: wątek antyhigieiczny 08.06.11, 01:12
      Część wymienionych typu owoce z krzaka, marchewka otrzepana albo najwyżej ochlapana wodą z beczki na deszczówkę, spożycie jajek nieszorowanych, że o wiejskich mlekach i śmietanach nie wspomnę, też robiłam. Zdarzało mi się wyłowić muchę z herbaty i wypić (upał, nic mokrego w okolicy, prędzej bym tę cholerną muchę zjadła niż wylała herbatę), spałam z kotem, spałam z psem, a w ogóle to psy miałam pieszczochy i musiałabym chyba myć ręce co kilka minut.

      Co do robali, to w ramach higieny psychicznej nie zaglądam do czereśni.

      Balony mnie rozłożyły. Stolec też jest niezły, chociaż on przez rękawiczkę...
    • madzioreck Re: wątek antyhigieiczny 08.06.11, 01:46
      Spanie z psem czy kotem w jednym wyrku - normalka wink A nawet z obcym kotem - jak śpię u koleżanki, to jej koty przyłażą do mnie, a ja je lubię, to śpią wink
      Żarcie loda/lizaka na spółę z moją sunia też normalka, oraz szamanie pomidorków prosto z krzaka, uwaliwszy się pod nim. Tudzież inne owoce i warzywa z innych krzaków albo z ziemi, jak wytarta tylko nieco o spodnie marchew. To wszystko umyte już tak nie smakuje wink
      Nie wyparzam jajek, a jeśli mam zamiar je ugotować, to nawet nie myję (chyba, że jest widocznie brudne), naczynia po surowym cieście też opróżniałam wink
      Sadosia - "za moich czasów", czyli w dzieciństwie, kiedy całe niemal wakacje spędzałam w lesie zbierając jagody, maliny i jeżyny, nikomu się nie śniło, że tę leśną drobnicę można myć wink To jakaś, pani, nowa moda tongue_out
      • mama.rozy o rany 08.06.11, 09:19
        jadę z dziecmi na wakacje do rodziny,która już mi dzwoniła,że kupli taki specjalny płyn dla dzieci do odkażania rąksmile
        a co RWS-w rękawiczce,nawet dwóch na jednej ręce,a traktuję to jako zwykły zabieg,dlatego nie ustawiałam go w rankinguwink
        • ananke666 Re: o rany 08.06.11, 13:28
          Nie no, lekarze i pielęgniarki są poza konkurencją. Chirurg i proktolog dajmy na to mogliby zasunąć takie historie, że wszystkie byśmy zwiędły. Z drugiej strony, jest sporo zawodów poza konkurencją... Mucha w herbacie i otrzepana marchewka to przy tym pikuś.
          • mama.rozy Re: o rany 08.06.11, 19:42
            ja akurat jestem pielęgniarką,moje drugie imię to odleżynysmile
            tylko nie lubię ran na twarzy,jak widac pół czaszkiwink
            ale chyba tego wątku nie pociągnęwink
      • misself Re: wątek antyhigieiczny 08.06.11, 19:17
        madzioreck napisała:

        > Spanie z psem czy kotem w jednym wyrku - normalka wink A nawet z obcym kotem - ja
        > k śpię u koleżanki, to jej koty przyłażą do mnie, a ja je lubię, to śpią wink

        Ale właściwie co jest takiego ohydnego w spaniu ze zwierzętami?
        OK, bakterie, ale ja piżamy też nie odkażam codziennie, bywa, że się w tej piżamie snuję przez pół dnia, siadam na kanapie (gdzie śpi kot/pies), nawet, o zgrozo, będąc u rodziców jem śniadanie siedząc na tarasie. W piżamie. Na krzesłach, na których wszystko mogło siedzieć przede mną, łącznie ze świnią prosto z koryta, gdyby się napatoczyła.
        • madzioreck Re: wątek antyhigieiczny 09.06.11, 20:14
          > Ale właściwie co jest takiego ohydnego w spaniu ze zwierzętami?

          Właściwie to nie mam bladego pojęcia, ale ponieważ jest to uznawane za niehigieniczne, to wpisałam wink Przypomina mi to tropienie tych strasznych bakterii...
          Dla mnie - pies/kot nie wniesie Ci do wyrka niczego ponad to, co jest w całej reszcie mieszkania. Nawet, jeśli pies nie wchodzi na kanapy czy fotele, to chodzi po podłodze, po której człowiek też chodzi, a potem siada na fotelu i podwija stopy pod pupę, a potem siada na fotelu w piżamie, tudzież drapie się w stopę itd. Dla mnie - nie ma specjalnej różnicy, czy psa głaszczę na środku salonu, czy przytulam śpiąc wink Nie da się uniknąć kontaktu z tym, co zwierzę ma na sobie i roznosi, a i ja nie mam hopla na punkcie "higienicznej" czystości, jak powiada ta pani od reklamy Brefa tongue_out
          • misself Re: wątek antyhigieiczny 10.06.11, 13:57
            madzioreck napisała:

            > Dla mnie - pies/kot nie wniesie Ci do wyrka niczego ponad to, co jest w całej r
            > eszcie mieszkania. Nawet, jeśli pies nie wchodzi na kanapy czy fotele, to chodz
            > i po podłodze, po której człowiek też chodzi, a potem siada na fotelu i podwija
            > stopy pod pupę, a potem siada na fotelu w piżamie, tudzież drapie się w stopę

            Dokładnie smile
            Bywa jednak, że pies zacznie coś niefajnego obwąchiwać, typu krowia kupa, i to już mnie obrzydza - nie w sensie spania, tylko w sensie całowania się ze zwierzakiem. Ale nie przeszkadza mi, że inni to robią, póki tylko ja się potem z nimi nie muszę całować wink

            > Nie da się uniknąć kontaktu z tym, co zwierzę ma na sobie i roznosi,

            To prawda.
            Statystycznie dzieci wychowywane ze zwierzętami są mniej alergiczne podobno smile Już wiadomo czemu wink
    • ko_kartka Re: wątek antyhigieiczny 08.06.11, 14:08
      Rzadko myję kibelek NA ZEWNĄTRZ. Nic mi z niego nigdy nie wykipiało...
      Czasem zdarza mi się ugotować makaron dwa dni pod rząd w nieumytym garnku.
      Jajek nie myję wcale - ale z drugiej strony, nie kupuję z kupą i nie używam surowych. Ale ręce już myję po obejściu się z jajkami, boście mnie nastraszyły kiedyś salmonellą dotykową.

      Ręce po skorzystaniu z toalety myję zawsze (jeśli jest gdzie), ale zimną wodą.
      Pościel (poduszki, kołdra) piorę raz w roku - ale znam panią "to to się pierze?!", która kupowała po prostu nowy komplet po 2 latach używania...
      Śpię bez piżamy i pościel zmieniam raz na 2 tygodnie zimą i raz na tydzień latem i uważam się za szalenie higieniczną osobę pod tym względem smile
      W zimę czasem się codziennie nie myję (bo mam zimno w łazience, niedogrzana), ale za to latem 2 razy dziennie. Włosy czasem myję raz na tydzień, bo nienawidzę ich układać, ale po nich nie widać, że tłuste.

      A podłogę... Ja podłogę czasem myję raz na dwa tygodnie... (ale brak dzieci i zwierzaków).
      • misself Re: wątek antyhigieiczny 08.06.11, 19:19
        ko_kartka napisała:

        > Ale ręce już myję po obejściu się z jajkami, boście mnie nastraszyły kie
        > dyś salmonellą dotykową.

        No i słusznie smile
        Ale odkażać tych rąk nie trzeba smile
        To, co w środku jajka, też jest naturalnie chronione, dopiero jak stłuczesz skorupkę, to do środka mogą się dostać jakieś paskudztwa.

        > A podłogę... Ja podłogę czasem myję raz na dwa tygodnie... (ale brak dzieci i z
        > wierzaków).

        Ja też. Czasem nawet rzadziej w całym mieszkaniu, przemywam tylko kuchnię i przedpokój. (Też brak dzieci i zwierzaków.)
        • annakate Re: wątek antyhigieiczny 08.06.11, 19:59
          Jako pacholę pomna bacinych bajek o księciu zamienionym w żabę w mniemaniu, że jestem krolewną wycałowałam z duzym zaangazowaniem ze dwa tuziny żab, niestety bez spodziewanych rezultatów. Babcia niestety ukróciła moje zbawcze zapędywink.
          • sajolina Re: wątek antyhigieiczny 09.06.11, 18:03
            > Jako pacholę pomna bacinych bajek o księciu zamienionym w żabę w mniemaniu, że
            > jestem krolewną wycałowałam z duzym zaangazowaniem ze dwa tuziny żab, niestety
            > bez spodziewanych rezultatów. Babcia niestety ukróciła moje zbawcze zapędywink.


            Uroczesmile
        • ko_kartka Re: wątek antyhigieiczny 09.06.11, 08:46
          > No i słusznie smile
          > Ale odkażać tych rąk nie trzeba smile

          Nie, nie, ja je tylko płuczę pod zimną wodą (i być może pomaga to jak umarłemu kadzidło, ale podnosi mnie na duchu smile )

          Odkażam tylko jedną rzecz w swoim domu - toaletę (ale bynajmniej nie codziennie). Na reszcie wyposażenia swobodnie hasają sobie bakterie.

          Tak ze spraw kuchennych to mam ogromną rozterkę, jeśli chodzi o deski do krojenia - bo wiem, że nie wolno kroić mięsa i warzyw na tej samej desce, ale to ZAWSZE? Czy jak już tę deskę po kurczaku wyszoruję, to mogę te warzywa pokroić? Bo drewniana to podobno ma właściwości antyseptyczne...
          • ja.dorcia Re: wątek antyhigieiczny 09.06.11, 09:28
            > Tak ze spraw kuchennych to mam ogromną rozterkę, jeśli chodzi o deski do krojen
            > ia - bo wiem, że nie wolno kroić mięsa i warzyw na tej samej desce, ale to ZAWS
            > ZE? Czy jak już tę deskę po kurczaku wyszoruję, to mogę te warzywa pokroić? Bo
            > drewniana to podobno ma właściwości antyseptyczne...

            Nie wiem... smile
            Jak warzywa do tego samego garnka co mięso, to mam drugą deskę brudzić? Potem sie przecież umyje smile
            Jajek też nie myje. Przecież ciasto się piecze w min 150 stopni, to wszystko zginie. A i przy gotowaniu tak samo. Zresztą nie lubie jajek na miękko, stąd zawsze na twardo gotuję minimum 20 minut (na wszeslki wypadek, żeby na pewno były na twardo) smile

            Podłoge w pokojach ostatnio myłam na Wielkanoc. Dzieci nie ma, zwierzaków także, więc na co dzień wystarczy jak się zamiecie. Pod łożkiem mam mase kotów (z kurzu) i jakoś nikomu to nie przeszkadza - w końcu się śpi na łóżku, a nie pod nim.
            Jedyne czego tylko nie cierpię to brudnych sanitariatów. No musi się błyszczeć beż żadnych osadów mydlano-kamiennych smile
            • ko_kartka Re: wątek antyhigieiczny 09.06.11, 13:06
              > Nie wiem... smile
              > Jak warzywa do tego samego garnka co mięso, to mam drugą deskę brudzić? Potem s
              > ie przecież umyje smile

              No właśnie. Bo w gastronomii to ma sens (jak z tymi jajkami w rentgenie), ale w domu...? A może dotyczy to warzyw na sałatkę tylko?

              Do jajek na twardo 10 min. wystarczy (też nie lubię na miękko), potem moje żółtko ma nieapetyczną, siną obwódkę.

              > Jedyne czego tylko nie cierpię to brudnych sanitariatów. No musi się błyszczeć
              > beż żadnych osadów mydlano-kamiennych smile

              Kamienia też nie znoszę. Brud mi mniej przeszkadza smile Z tego powodu nie mam prysznica i wolę umyć 5 dużych wanien, niż 1 mały prysznic.
              • ja.dorcia Re: wątek antyhigieiczny 09.06.11, 19:50
                > Do jajek na twardo 10 min. wystarczy (też nie lubię na miękko), potem moje żółt
                > ko ma nieapetyczną, siną obwódkę.

                To zależy od jajek. Raz miałam od dwóch różnych producentów i jedne miały sina obwódkę i jasne, takie jakby wyprane żółtko, a inne bez obwódki i żółtko było takie... słoneczne. A gotowane w tym samym garnku.

                Podobno właśnie to sine oznacza, że jajko jej od wiejskiej kury, a nie klatkowej. Ale czy to prawda...
                • ko_kartka Re: wątek antyhigieiczny 10.06.11, 12:58
                  Aaaa... a może od wieku jajek? Zaskoczyłaś mnie. Bo myślałam, że sina obwódka to tylko przez przegotowanie się robi. Swoją drogą, producent jajek - to brzmi dość zabawnie, prawda? zważywszy na to, "kto" te jajka "produkuje" smile))
          • misself Re: wątek antyhigieiczny 09.06.11, 16:43
            ko_kartka napisała:

            > > No i słusznie smile
            > > Ale odkażać tych rąk nie trzeba smile
            > Nie, nie, ja je tylko płuczę pod zimną wodą (i być może pomaga to jak umarłemu
            > kadzidło, ale podnosi mnie na duchu smile )

            Jak zimną i bez mydła, to możesz sobie w ogóle mycie odpuścić wink

            > Tak ze spraw kuchennych to mam ogromną rozterkę, jeśli chodzi o deski do krojen
            > ia - bo wiem, że nie wolno kroić mięsa i warzyw na tej samej desce, ale to ZAWS
            > ZE? Czy jak już tę deskę po kurczaku wyszoruję, to mogę te warzywa pokroić? Bo
            > drewniana to podobno ma właściwości antyseptyczne...

            Jak wyszorujesz, to możesz.
            Nawet jak nie wyszorujesz, to możesz, jeśli warzywa obrobisz termicznie.
            Nie powinno się stosować kolejności takiej, że najpierw np. kroisz mięso do gulaszu, a potem na tej samej desce pomidory do sałatki. W takim przypadku to odwrotnie - najpierw pomidor, potem mięso, nawet bez płukania można smile
            • ko_kartka Re: wątek antyhigieiczny 10.06.11, 12:56
              > Jak zimną i bez mydła, to możesz sobie w ogóle mycie odpuścić wink

              E tam, to nie tasiemce, haczyków nie mają, wierzę, że woda te salmonelle spłucze wink

              > Jak wyszorujesz, to możesz.
              > Nawet jak nie wyszorujesz, to możesz, jeśli warzywa obrobisz termicznie.
              > Nie powinno się stosować kolejności takiej, że najpierw np. kroisz mięso do gul
              > aszu, a potem na tej samej desce pomidory do sałatki. W takim przypadku to odwr
              > otnie - najpierw pomidor, potem mięso, nawet bez płukania można smile

              Ano właśnie, tak też myślałam i tak robię, dzięki smile
          • valla-maldoran Re: wątek antyhigieiczny 09.06.11, 18:16
            ko_kartka napisała:


            >
            > Odkażam tylko jedną rzecz w swoim domu - toaletę (ale bynajmniej nie codziennie
            > ). Na reszcie wyposażenia swobodnie hasają sobie bakterie.
            >
            Jakiś czas temu był w tv program o miejscach w domu najbardziej i najmniej zamieszkałych przez różne bakterie itp.
            Najczystszym miejscem jest ... wc, głównie dlatego, że powierzchnia muszli jest idealnie gładka, a woda do spuszczania jest zimna. W takim środowisku żadne bakterie i mikroby się nie zagnieżdzą. Natomiast najbardziej zasyfionym przez żyjątka miejscem jest zmywak kuchennysmile

            • ko_kartka Re: wątek antyhigieiczny 10.06.11, 13:00
              > Natomiast najbardziej zasyfionym przez żyj
              > ątka miejscem jest zmywak kuchennysmile

              A to ciekawe, faktycznie. Powinnam się chyba więc z tym Domestosem przenieść do kuchni...
            • kasiamat00 Re: wątek antyhigieiczny 11.06.11, 11:32
              > Natomiast najbardziej zasyfionym przez żyjątka miejscem jest zmywak kuchennysmile

              A sprawdzali klawiatury komputerowe? big_grin
    • budzik11 Re: wątek antyhigieiczny 10.06.11, 12:32
      Przypomniało mi się a'propos wątku o śmietance: regularnie jadam przeterminowane/nadpleśniałe jedzenie. Jeśli na śmietanie jest okrągły, mały dywanik pleśni np. gdzieś na ściance, to wywalam pleśń, śmietanę zużywam. Podobnie jeśli zobaczę plamkę pleśni na dżemie - wyrzucam pleśń, jeśli dżem nie skiśnięty - jem. Tak, wiem, że pleśń przechodzi przez cały produkt, jest nie tylko w tych widocznych miejscach i jest rakotwórcza. Dlatego napisałam to w tym wątku.
      • ko_kartka Re: wątek antyhigieiczny 10.06.11, 13:02
        To ja tak robię z przecierem pomidorowym - ale poddaję go potem obróbce termicznej, to może tę pleśń neutralizuję? Bo co ja poradzę, że nagle się okazuje, że potrzebuję 1 łyżki przecieru, akurat pół małego słoiczka, a na brzegu plamka pleśni...? Nie będę iść do sklepu przecież po mały słoik przecieru!
    • fantagiro30 Re: wątek antyhigieiczny 11.06.11, 08:13
      Jako dzieci urządzaliśmy na podwórku zawody - kto zje więcej piasku - zawsze wygrywałam, potrafiłam połknąć 3 łyżki stołowe piasku spod balkonu, gdzie pieski, kotki i inne stworzonka załatwiały swoje potrzeby, gdzie różniaste owady kopulowałysmile. Ale najciekawszym miejscem był śmietnik weterynarza, gdzie (jako przyszła lekarka oczywiście) znajdowałam zużyte strzykawki z igłami, fiolki z lekami, opatrunki i inne niezbędne przybory do leczenia moich lalek. Oczywiście nie raz się skaleczyłam tymi igłami smile
      Aaa, na parterze mieszkała pewna zrzędliwa pani, która zawsze nas przeganiała, bo hałasowaliśmy. Nie darzyliśmy tej pani sympatią, więc znosiliśmy jej na parapet psie kupki - oczywiście przez papierek, ale ten czasem przemakał, gdy kupka była świeża...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja