Praca w domu...

19.06.11, 17:32
Dziewczyny, jestem już wykończona swoją pracą. Jestem nauczycielką, wiem, że wiele osób uznaje ten zawód za bezproblemowy, łatwy i przyjemny - mnóstwo wolnego, święta, ferie, wakacje, praca po 4 godziny dziennie itd., itp. Prawda jest zupełnie inna. Jestem już przemęczona, wypalona(?). Nie chcę tu wdawać się w szczegóły, ale coraz częściej myślę o zmianie pracy...Najchętniej pracowałabym w domu. Tylko nie mam pojęcia, co mogłabym robić? Wiem, że wielu ma właśnie taki rodzaj pracy, ale na czym to polega? Co może robić w domu nauczycielka kształcenia zintegrowanego? Proszę, doradźcie, bo znów mam doła sad
    • gwiazdeczka-z-nieba Re: Praca w domu... 19.06.11, 18:42
      A co nauczycielka potrafi, oprócz tego, że potrafi uczyć? - od tego musisz zacząć, może sposobem dla Ciebie byłoby całkowite przekwalifikowanie się?

      Czym jesteś bardziej wypalona? Pracą z dziećmi, czy papierologią? - Na takie pytanie musisz też odpowiedzieć.

      A nie myślałaś o półrocznym urlopie na poratowanie zdrowia? Może już w tej chwili należałby Ci się taki urlop?
      • fantagiro30 Re: Praca w domu... 19.06.11, 19:20
        Ech, jedyne co umiem to uczenie, chociaż mam już wielkie wątpliwości, czy rzeczywiście dobrze uczę sad. Ostatni test trzecioklasistów wypadł w mojej klasie tragicznie, to był przysłowiowy gwóźdź do trumny...Myślałam o przekwalifikowaniu się, tylko, cholerka, nie mam pojęcia, co mogłabym robić...W mojej małej mieścince z pracą jest krucho, bardzo krucho sad. A wypalona jestem właśnie pracą z dziećmi, które są niechętne do pracy, mało ambitne. Czerpią wzorce ze swoich rodziców - bezrobotnych, roszczeniowych, biernych, oczekujących na dofinansowania, zapomogi, zasiłki...To środowisko popegeerowskie, gdzie takie postawy przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Mimo wielu starań nie udało mi się zaszczepić w dzieciach chęci do pracy, ani w rodzicach chęci pomocy swoim dzieciom. Nie wiem, może jestem złą nauczycielką...
        O urlopie myślałam, ale czy to coś zmieni? Wrócę i zastanę sytuację identyczną. Ech, życie...
        • ladyjm Re: Praca w domu... 23.06.11, 16:40
          ja czuje dokladnie to samo - ucze angielskiego w LO od 11 lat i juz po prostu nie moge ale nie wiem co z soba zrobic sad
          • fantagiro30 Re: Praca w domu... 23.06.11, 20:48
            ladyjm, perfekcyjnie znasz angielski, więc myślę, że masz znacznie więcej możliwości, niż ja. Właściwie wszędzie potrzebują kogoś ze znajomością angielskiego. Moja siostra świetnie zna francuski i hiszpański, pracuje w firmie remontowo - budowlanej jako tłumacz, gdy przybywają jakieś tam delegacje (zarabia dwa razy tyle, co ja!) i dodatkowo jest przysięgłą tłumaczką (po godzinach), ale nie mam pojęcia, co tłumaczy...Muszę zapytać smile
            Ja umówiłam się z dyrektorem, że jeśli mi nie przejdzie, wybiorę się na urlop, może Ty też spróbuj?
    • agawa70 Re: Praca w domu... 19.06.11, 18:44
      Wiele osób np handluje na Allegro, nawet odzieżą używaną.
      A coś związanego z zawodem to nie mam pojęcia... Chyba że jako opiekunka do dziecka.
    • anu_anu Re: Praca w domu... 19.06.11, 19:44
      A może nie zmieniaj pracy - i równolegle poszukaj sobie czegoś, co by Ci dawało radość i satysfakcję?
      • fantagiro30 Re: Praca w domu... 19.06.11, 21:34
        anu_anu, wówczas nie miałabym czasu dla rodziny, praca w szkole to również praca w domu smile, w szkole kilka godzin, w domu sprawdzanie klasówek, przygotowywanie się do zajęć, wymyślanie zadań dla dzieci z dysfunkcjami (a mam ich sporo), tworzenie różnorodnej, często bezsensownej dokumentacji; poza tym ta praca ostatnio tak mnie dołuje, że bardzo chętnie zastąpię ją inną.
        • anu_anu Re: Praca w domu... 20.06.11, 09:51
          Pracowałam jako nauczycielka - więc sądzę, że mogę porównać ten zawód z innymi.
          Jeżeli wydaje Ci się, że znajdziesz pracę, która da Ci pieniądze a zachowasz swój wolny czas w tym wymiarze jaki masz teraz - to masz rację - wydaje Ci się.
          Jeżeli wydaje Ci się, że masz teraz mało czasu dla rodziny - i jak zmienisz pracę to będziesz go mieć więcej - to też masz rację - wydaje Ci się.
          Może warto uświadomić sobie jedno - praca na własny rachunek polega na tym, że trzeba ją wykonać oraz znaleźć i jeszcze jakoś namówić zlecającego, żeby nam zapłacił. Najprostsze jest wykonanie, później znalezienie a najtrudniejsze wyrwanie pieniędzy. Czasowo całość zajmuje minimum kilkanaście godzin na dobę i na dodatek bywają miesiące, w których pracy jest pełno ale pieniędzy mało albo i wcale. Natomiast okresy, w których jest kasa a się nie narobisz - to może Ci się z życiu trafią dwa razy. Albo i nie....
          Rozważ rónież tę stronę...
          • hela6 Re: Praca w domu... 21.06.11, 22:11
            Ja dołożę jeszcze że robiąc na własny rachunek też się wypalisz ale nikt Ci reki nie poda, nie zaproponuje urlopu nie wspominając urlopu zdrowotnego czy zwolnienia lekarskiego.

            Reasumując jeśli nie masz na prawdę niczego konkretnego w zanadrzu i nie jesteś pewna sukcesu a mieszkasz w pipidówie to myśl intensywnie aż będziesz miała zabezpieczone tyły na 100%. A na razie ciesz się tym co masz.
            • anu_anu Re: Praca w domu... 22.06.11, 09:33
              Dlatego proponowałam aby spróbować zadziałać na bezpłatnym urlopie.
              Najpierw trzeba mieć pomysł na robienie czegoś, później trzeba sobie zapewnić zbyt (co jest dużo trudniejsze) a dopiero na końcu zostawiać pracę.
              I jeszcze uważam, że to zainteresowany wie najwięcej o sobie/swoim otoczeniu i jest mało prawdopodobne, że ktoś inny mu wymyśli co mógłby robić. Włączając to również doradców zawodowych oraz nas z forum... My możemy pomóc/podpowiadać w określeniu - jak zrobić. Co zrobić - trzeab wymyślić samemu.
              Ale jeżeli ktoś czuje się na siłach - i potrafi wymyślić coś, co komuś innemu wypali - to ja chętnie się wycofam z tej opinii!
    • jot.em.ka Re: Praca w domu... 19.06.11, 20:39
      Ale jakie masz wykształcenie, czego uczysz? Polski, matematyka, pedagogika, geografia? Napisz, jakie masz wyskształcenie i coś się wymyśli.
      • fantagiro30 Re: Praca w domu... 19.06.11, 21:21
        Wykształcenie wyższe magisterskie - nauczyciel kształcenia zintegrowanego, dodatkowo studia podyplomowe z logopedii. Myślałam o otworzeniu gabinetu logopedycznego, ale w mojej małej mieścince to nie zda egzaminu. To biedna wioska, niewielu rodziców stać na prywatną terapię. Zresztą chyba już nie chcę pracować z dziećmi...Uwielbiam je, szłam do pracy pełna zapału i wiary w swoje możliwości, teraz czuję, że moja praca nie ma sensu sad.
        Chodzi mi po głowie otwarcie jakiegoś sklepu, czy hurtowni, ale z czym? Spożywcze na każdym rogu, w ubrania ludzie zaopatrują się w sklepach z używaną odzieżą, których również sporo. Sama nie wiem. Jak już wspomniałam - mieścina niewielka - ok. 6 tys. mieszkańców, biedna, wielu bezrobotnych. Dlatego mój pomysł na pracę w domu, może przez internet...Ale co i jak, nie mam pojęcia.
        • jot.em.ka Re: Praca w domu... 19.06.11, 21:44
          No ale jeśli chcesz pracować w domu, to nie otwieraj hurtowni...
          Z domu najlepiej się pracuje w następujących zawodach:
          1. Tłumacz
          2. Grafik komputerowy, DTP-owiec
          3. Webmaster, informaty, programista
          4. Korektor, redaktor

          Może znasz jakiś język obcy?
          • fantagiro30 Re: Praca w domu... 19.06.11, 21:59
            > No ale jeśli chcesz pracować w domu, to nie otwieraj hurtowni...
            Szukam, szukam pomysłu...

            > Może znasz jakiś język obcy?
            Rosyjski w stopniu dobrym w porywach do bardzo dobrego (musiałabym się podszkolić), angielski i niemiecki - hm, w dość zadowalającym (na tyle, żeby się porozumieć, ale tłumaczenie to wyższa szkoła jazdy) smile
          • fantagiro30 Re: Praca w domu... 19.06.11, 22:10
            > 4. Korektor, redaktor
            Spodobało mi się to smile. Myślę, że byłabym w tym dobra. Jak znaleźć pracodawcę? Ogłaszać się w internecie? Lokalna gazeta przyszła mi do głowy, jutro zajdę. Dziękuję za pomysł smile
            • jot.em.ka Re: Praca w domu... 19.06.11, 22:25
              Uderzasz do wydawnictw i gazet. Tylko uprzedzam - praca jest ciężka i, jeżeli miałaby być jedynym źródłem zarobkowania, to musisz mieć ze dwa, trzy źródła.
              Gazeta ma forum "wydawnictwa i ich obyczaje", możesz sobie popatrzeć.

              Ale też bym pomyślała o tej logopedii... może właśnie PPP?
            • diego_8 Re: Praca w domu... 20.06.11, 20:42
              Nie chciałabym podcinać Ci skrzydeł, ale ani gazety, ani tym bardziej wydawnictwa nie czekają z otwartymi ramionami na osobę, która jest kompletnie zielona w tym zawodzie. Korektorów i redaktorów jest mnóstwo, wykształconych i doświadczonych, i tu widzę małe szanse. Zresztą w gazecie pracuje się na miejscu, w redakcji, a Ty chcesz pracować w domu. W dodatku w gazecie pracuje się popołudniami, w niedziele i święta.

              BTW szlag mnie trafia, jak któryś raz czytam rady, że jak ktoś chciałby pracować w domu, to niech sobie zostanie tłumaczem, redaktorem czy korektorem. Do tych zawodów trzeba naprawdę lat doświadczenia. Nie wystarczy mieć maturę z polskiego, żeby być korektorem, w dodatku dobrym.
              • anu_anu Re: Praca w domu... 20.06.11, 21:54
                Wydawnictwa (i gazetowe i książkowe) tną koszty na potęgę, zwalniają doświadczonych redaktorów, korektorów, grafików i kogo się tylko da. A jak zatrudniają kogoś - to na bezpłatne staże. Może to i fajna praca - ale trudno się z niej utrzymać.
                Wiem to na pewno - w jednym z największych wydawnictw pracował mój mąż. I choć 1,5 roku tam nie pracuje to słyszy od znajomych co się dzieje.
                • diego_8 Re: Praca w domu... 20.06.11, 22:27
                  > Wydawnictwa (i gazetowe i książkowe) tną koszty na potęgę, zwalniają doświadczo
                  > nych redaktorów, korektorów, grafików i kogo się tylko da. A jak zatrudniają ko
                  > goś - to na bezpłatne staże. Może to i fajna praca - ale trudno się z niej utrz
                  > ymać.
                  > Wiem to na pewno - w jednym z największych wydawnictw pracował mój mąż. I choć
                  > 1,5 roku tam nie pracuje to słyszy od znajomych co się dzieje.

                  Na razie się z niej utrzymuję od ładnych paru lat... i paru moich znajomych też. Również wiem to na pewno wink Choć kokosów faktycznie nie ma.

                  Owszem, wydawnictwa nie zatrudniają na etat, a przynajmniej rzadko. Tam biorą właśnie stażystów, którzy na miejscu sprawdzają naniesienia korekty, ozalidy itp. Większość prac zleca się na zewnątrz i porządne wydawnictwo nie da zlecenia zupełnie zielonej osobie. Ani redaktorowi, ani grafikowi, ani korektorowi. Chyba że po znajomości. Terminy zawsze gonią i mało kto będzie ryzykował, że wszystko trzeba będzie poprawiać po kimś bez żadnego doświadczenia. No chyba że jakieś beznadziejne wydawnictwa, którym zupełnie nie zależy na jakości.
                  Poza tym pracując w domu i zaczynając od zera, nie nauczysz się korekty/redakcji. Trzeba obserwować i uczyć się od lepszych, dostawać informacje zwrotne.

                  Równie dobrze można by napisać: zostań informatykiem, przecież umiesz obsługiwać komputer.
                  • anu_anu Re: Praca w domu... 20.06.11, 22:36
                    Jeżeli pracowałaś wcześniej - to pracujesz dalej, ale to nie to samo co dostać się do tej pracy, sama o tym piszesz wink.
                    A słabe wydawnictwa po prostu nie robią korekty. Bo to za drogie... Nawet niezłe wydawnictwa nie wszystko dają do korekty - bo to kosztuje i trwa - więc puszcza się do druku bez...
                    • diego_8 Re: Praca w domu... 20.06.11, 22:59
                      > Jeżeli pracowałaś wcześniej - to pracujesz dalej, ale to nie to samo co dostać
                      > się do tej pracy, sama o tym piszesz wink.

                      No właśnie o to mi chodzi, jakoś się z tego utrzymuję, ale autorce wątku nie polecałabym rzucać pracy, żeby zostać tłumaczem czy redaktorem. Poza tym, że trudno początkującemu złapać zlecenie, naprawdę, sprawdziłam w życiu kilkaset testów rozwiązywanych przez kandydatów na korektorów - i polonistów, i niepolonistów. Dobrych osób było baaaardzo niewiele.

                      A na szczęście, dla dobra naszego i czytelników, wydawnictwa, które znam, jeszcze potrzebują redaktorów i korektorów wink
                    • diego_8 Re: Praca w domu... 20.06.11, 23:06
                      Tak w ogóle ślęczę właśnie nad redakcją przekładu autorstwa początkującej tłumaczki, której wydaje się, że zna angielski (polski chwilami też), i która nie widzi, co czyta po angielsku, więc hasło "nie wiesz, co robić - zostań tłumaczem/redaktorem itp." budzi we mnie agresję...
                      • far_out Re: Praca w domu... 13.07.11, 21:13
                        mnie podobnie rozbawiła propozycja: zostań informatykiem smile
        • kotwtrampkach Re: Praca w domu... 19.06.11, 22:01
          a w szkole nie ma możliwości otwarcia gabinetu logopedycznego? masz zupełnie inną sytuację pracując z jedną osobą - możesz zauważyć efekty swojej pracy, mozesz wspierać, zachęcać i widzieć jak działają - to bardzo motywuje i jest inne niż uczenie całej grupy dzieciaków jednocześnie.
          Logopeda mógłby pracowac też w poradni psych.-ped - jest taka w twojej 6tysięcznej mieścinie?smile
          Pisałaś że źle wypadł test - ale źle w stosunku do wyników ogólnopolskich, czy źle w porównaniu do testu z pierwszej klasy? to jednak duża różnica..

          Ja nie poradzę nic z handlu, który ma się odbywać w domu, bo niewiele się znam na tym. Ale wiem, ze można skorzystać z pomocy psychologa w związku z wypaleniem zawodowym w Twojej branży - próbowałaś?
    • akaba0 Re: Praca w domu... 20.06.11, 02:33
      Zatrudnij się w najbliższym Urzędzie Pracy jako doradca zawodowy. Tam siedzą ludzie z wyższym wykształceniem w dziedzinie psychologii, socjologii, resocjalizacji i gadają takie same dyrdymałki/ogólniki jak odpowiedzi w Twoim wątku (zmień zawód albo nie, a jak chcesz zmienić to sobie wymyśl na co, wymyśl branżę, sposób itd.). Tyle, że dziewczyny tutaj naprawdę starają się pomóc na miarę swoich możliwości i bez wynagrodzenia. Tamci „fachowcy” mówią to samo za kasę. Pedagog to m.in. socjolog i psycholog w nieco mniejszym zakresie. Przecież taka przekwalifikująca się osoba to jak dziecko we mgle. Może pedagog/logopeda tez się przyda.
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: Praca w domu... 20.06.11, 11:28
        akaba0 piszesz, że podawane są tutaj ogólniki. a czy można podać bardziej szczegółowe propozycje, mając taki mały zasób informacji na temat osoby, która prosi o pomoc? Wydaje mi się, że nie jest to możliwe.
        Mogłabym wymienić od razu co najmniej kilkanaście zawodów, które są ciekawe i dają dużo satysfakcji, tylko, że do każdego trzeba odpowiednich predyspozycji (a po kilku zdaniach autorki wątku, nie można było odczytać jej predyspozycji zawodowych), a do większości dodatkowo wykształcenia na poziomie uniwersyteckim.
        prawda jest taka, że w pewnym wieku jest za późno aby przekwalifikować się w niektórych kierunkach.
        Zarówno doradca zawodowy jak i dziewczyny na forum nie dadzą gotowej recepty na sukces, na szczęśliwe i nowe życie zawodowe.
        nawet pracując w wymarzonym zawodzie, wyuczonym, zgodnym z naszymi zainteresowaniami, czasem przeżywa się chwile zwątpienia i ma ochotę rzucić wszystko.
      • anu_anu Re: Praca w domu... 20.06.11, 22:15
        Wg mnie - to właśnie jest dobra porada i nie wiem dlaczego ironizujesz pisząc o "fachowcach".
        Gdyby doradcy zawodowi potrafili każdemu powiedzieć co ma robić i jeszcze dać mu gwarancję, że z tego da się wyżyć - to by zaczęli to dawanie rad od siebie.
        Doradca może pokazać jakie są drogi ale co by nie powiedział, to każdy z jego klientów i tak musi sobie wymyślić co chce robić i jak chce to robić. A później jeszcze musi podjąć ryzyko - i rozpocząć tę działalność - zaczynając od szukania kogoś, kto zechce zapłacić za to co potrafimy zrobić. Bo własna działalność to trochę jak nieustające szukanie pracy, gdzie przed każdym kontraktem jesteś w sytuacji kogoś, kto szuka pracy. I albo wybiorą Ciebie - albo i nie. Jak się uda - i wybierają Cię często - masz więcej kasy niż na etacie. Masz też wiecej pracy bo oprócz samego wykonania pracy dochodzi to nieustające szukanie pracy oraz cała księgowość.
        Przy czym jak nie zdobędziesz zleceń - to pracy masz nadal więcej ale forsy mniej niż na etacie.
        No tak to jakoś działa...
    • allija Re: Praca w domu... 20.06.11, 03:31
      Nie wiem co mogłabyś innego robic w małym biednym miescie. Może więc nie poddawaj się tak łatwo. W końcu ty i szkola jest jednyną szansą dla tych dzieci, zeby żyły inaczej niż ich rodzice. Uczysz małe dzieci, jakos nie bardzo sobie wyobrażam że sa aż tak przesiąkniete "demoralizacja' srodowiska iz niczego z nich juz wydobyć się nie da.
      Spróbuj innymi metodami. Np. takimi
      www.szkolawaldorfska.edu.pl/pytania_i_odpowiedzi.php
      Lub chocby rób dzieciakom raz dziennie w trakcie zajęć gimnastykę wg Dennisona, podobno przynosi doskonałe rezultaty
      www.ordm.renmed.pl/poradniki/metoda_dennisona.pdf
      Praca dziennikarska nie jest łatwiejsza i mniej stresująca, a na pewno mniej ustabilizowana.
    • anu_anu Dla bezpieczeństwa 20.06.11, 12:12
      Cokolwiek byś wymyśliła/postanowiła - weź roczny bezpłatny urlop i w tym czasie spróbuj ten nowej pracy. Będziesz mogła się przekonać czy bardziej Ci odpowiada od tej bieżącej.
      • julk_a33 Re: Dla bezpieczeństwa 20.06.11, 20:22
        znam niewiele osób , które w dzisiejszej rzeczywistości mogą otwarcie powiedzieć ,że ich rodzina jest w 100 lub chociażby w 85% "dopieszczona" . Pracując na swoim nie masz pewności ,ze uda Ci się zakończyć pracę po 4-5 godz i iść do domu tak jak teraz . Ja pracuje na etacie i pomimo ,ze powinnam kończyć o 15.30 to często zdarza się ,że zostaje w pracy do godzin wieczornych . Nikogo nie interesuje ,że dzieci czekają ma być zrobione i już , z nowymi przepisami tez zapoznaje się w domu bo w firmie nie ma "spokojnej głowy" . Wychowawca mojej córki też narzeka ,że zmęczona , że dużo pracy ( przez trzy lata biadoliła ,ze odchodzi na emeryturę teraz zdanie zmieniła ),mieszka blisko szkoły prace zaczyna o 8 kończy 11.20 , mi dojazd zajmuje około 1godz w jedną stronę . Co do handlu , to w chwili obecnej gdy rynek konsumencki przejmują w dużym stopniu markety bardzo trudno nowej osobie zaistnieć na rynku , dodatkowo minimum przez 1 rok musisz zabezpieczyć sobie środki na przeżycie bo na zyski przyjdzie Ci poczekać . Może przerwa wakacyjna pozwoli złapać troszkę optymizmu a przez wakacje spróbujesz zajać się dorywczo handlem np. na Allegro lub załozyć sklep internetowy . Nie twierdze ,ze praca nauczyciela należy do łatwych ale myślę ,ze przerwy wakacyjne, świąteczne , ferie w jakimś stopniu rekompensują stresy i pozwalają częściej niż innym odreagować .
    • misiowazona Re: Praca w domu... 21.06.11, 12:03
      Przedszkole prywatne (jako właściciel, bo lepiej, gdy ten ma wykształcenie pedagogiczne, choć teraz to juz nie koniecznie chyba), albo praca w bibliotece?
      • misself Re: Praca w domu... 21.06.11, 21:55
        misiowazona napisała:

        > Przedszkole prywatne (jako właściciel, bo lepiej, gdy ten ma wykształcenie peda
        > gogiczne, choć teraz to juz nie koniecznie chyba), albo praca w bibliotece?

        Właścicielem możesz być wszystkiego nawet po podstawówce smile Wystarczy, że masz kasę.
        Żeby być dyrektorem placówki oświatowej, trzeba mieć bodajże dyplom z zarządzania oświatą. Ale nie wiem, czy przedszkola też pod to podchodzą.

        Poza tym prywatne przedszkole - kiepski deal przy obecnym przyroście naturalnym i w popegeerowskiej miejscowości.
        • hela6 Re: Praca w domu... 21.06.11, 22:25
          Przedszkole prywatne to w dużym mieście gdzie ludzie zamożni i próżni.
          W mniejszych miejscowościach rodzice głównie z przyczyn finansowych wolą państwowe bo tańsze.
          Ogólnie miejsc brakuje ale to co usłyszałam ostatnio to mnie zadziwiło.
          Spotkałam faceta ze wsi. Bezrobotny. Zastanawia się czy dziecko wysłać do wiejskiego przedszkola w sąsiedniej wiosce. Zdziwiłam się bo koszty bo brak miejsc a on mi na to że za darmo, miejsca są bez ograniczeń i do tego autobus dowozi.
          Może są na to jakieś fundusze?
          • misself Re: Praca w domu... 22.06.11, 22:06
            hela6 napisała:

            > Spotkałam faceta ze wsi. Bezrobotny. Zastanawia się czy dziecko wysłać do wiejs
            > kiego przedszkola w sąsiedniej wiosce. Zdziwiłam się bo koszty bo brak miejsc a
            > on mi na to że za darmo, miejsca są bez ograniczeń i do tego autobus dowozi.
            > Może są na to jakieś fundusze?

            Przedszkola finansują samorządy - więc może mogą mieć jakieś fundusze unijne na rozwój czy coś takiego?
            • kotwtrampkach Re: Praca w domu... 22.06.11, 23:40
              misself napisała:

              > Przedszkola finansują samorządy - więc może mogą mieć jakieś fundusze unijne na
              > rozwój czy coś takiego?
              i mają - jak się trafi dobry zarządzający i piszący projekty człowiek z kontaktami, to można otworzyć przedszkole - cudo. ALe nie prywatne, tylko przez stowarzyszenie jakieś (łatwiej na współpracę np.z samorządem)
              • anu_anu Re: Praca w domu... 23.06.11, 00:07
                No, przedszkole trudno uważać za pracę w domu.
                Poza tym zakładająca wątek coś wspominała, że jest wypalona pracą z dziećmi...
                • kotwtrampkach Re: Praca w domu... 23.06.11, 14:56
                  prowadzenie przedszkola to raczej nie praca z dziećmi, a zarządzanie ludźmi, praca z papierami, biurokracją, zdobywaniem środków, prowadzeniem, dopasowaniem planu do standardów etc itp - w każdym razie nie wierzę, że na pracę z dziećmi osoba prowadząca przedszkole znajdzie czas wink przynajmniej na początku pracy..
                  • anu_anu Re: Praca w domu... 13.07.11, 12:55
                    kotwtrampkach napisała:

                    > prowadzenie przedszkola to raczej nie praca z dziećmi, a zarządzanie ludźmi, pr
                    > aca z papierami, biurokracją, zdobywaniem środków, prowadzeniem, dopasowaniem p
                    > lanu do standardów etc itp - w każdym razie nie wierzę, że na pracę z dziećmi o
                    > soba prowadząca przedszkole znajdzie czas wink przynajmniej na początku pracy..

                    Jak się startuje - to pracę z dziećmi wykonuje się OPRÓCZ zdobywania środków, prowadzenia księgowości i innej wymaganej papierologii i co tam jeszcze trzeba robić. Bo na zatrudnienie innej osoby zwyczajnie można nie mieć kasy.
                    A jak się taką osobę zatrudni to bywają miesiące, że właściciel ma zero przychodu a pensja pracownika jest wypłacana, bo mu się należy. To właśnie jest samo życie w swojej firmie!
              • misself Re: Praca w domu... 23.06.11, 18:33
                kotwtrampkach napisała:

                > > Przedszkola finansują samorządy - więc może mogą mieć jakieś fundusze uni
                > jne na
                > > rozwój czy coś takiego?
                > i mają - jak się trafi dobry zarządzający i piszący projekty człowiek z kontakt
                > ami, to można otworzyć przedszkole - cudo. ALe nie prywatne, tylko przez stowar
                > zyszenie jakieś (łatwiej na współpracę np.z samorządem)

                Kocie, ale ja nie odnosiłam się do tego, tylko do wypowiedzi poprzedniczki, która pisała o przedszkolu za darmo, do którego dowozi dzieci bezpłatny autobus smile
                • kotwtrampkach Re: Praca w domu... 23.06.11, 19:09
                  misself - ja też pisałam o tym darmowym. Właśnie dzieki funduszom unijnym można zrobić coś takiego jak darmowe przyjecie dzieci lub za niską opłatą i bezpłatny autobus, nowe zabawki czy plac zabaw, dodatkowa opiekunkę czy salę dla dzieci wink
                  • misself Re: Praca w domu... 23.06.11, 20:01
                    kotwtrampkach napisała:

                    > misself - ja też pisałam o tym darmowym. Właśnie dzieki funduszom unijnym można
                    > zrobić coś takiego jak darmowe przyjecie dzieci lub za niską opłatą i bezpłatn
                    > y autobus, nowe zabawki czy plac zabaw, dodatkowa opiekunkę czy salę dla dzieci
                    > wink

                    To się dogadałyśmy wink
          • otterly Re: Praca w domu... 24.06.11, 10:56
            "Przedszkole prywatne to w dużym mieście gdzie ludzie zamożni i próżni."

            Szlag mnie trafia, jak słyszę coś takiego. Rozumiem, że trzeba być zamożnym, żeby móc posłać dziecko do prywatnego przedszkola, ale skąd przekonanie, że jaka ktoś mam kasę, to jest od razu próżny???? Że niby ci na zasiłkach w pipidówach to takie pracusie, tak?
            • hela6 Re: Praca w domu... 24.06.11, 17:46
              W pipidówach ludzie też pracuja tylko za mniejsze pieniądze.
              Zamożny i próżny to nie koniecznie jedno, ale wśród bogatych można sobie na próżność pozwolić, wśród biednych pomarzyć ino.
              Moja córka wyjechała z miasta średniej wielkości do Wrocławia na studia i tam może porównywać jak wychowani zostali studenci wrocławscy a jak małomiasteczkowi. Moje teoria się potwierdza.
    • fantagiro30 Re: Praca w domu... 23.06.11, 20:29
      Dziewczyny, dziękuję Wam za wszystkie rady. Nie miałam czasu na odpisywanie, ponieważ koniec roku szkolnego to okres wytężonej pracy. Co do mojego poczucia bezsilności - rozmawiałam z dyrektorem (swoją drogą odkryłam, że to całkiem miły człowiek jest), stwierdził, że to co przeżywam, to typowy objaw wypalenia zawodowego. Pocieszył, że w czasie wakacji na pewno nabiorę nowych sił i zapału do pracy, a jeśli nie - umówiliśmy się, że wyśle mnie na urlop zdrowotny. No cóż, poczekamy, zobaczymy. Jeszcze raz dziękuję smile
      • hela6 Re: Praca w domu... 24.06.11, 17:50
        Drobnocha, zawsze warto spytać by dowiedzieć się jak świat wygląda poza własnym ogródkiem. Często chodzimy w kieracie i pojęcia nie mamy o tym co za płotem.

        Podczas wakacji pokręć się gdzie możesz i obserwuj co robią ludzie, może podejrzysz coś co Ci będzie pasowało.

        Powodzenia życzę.
      • mii.krogulska Re: Praca w domu... 24.06.11, 22:42
        Witam, moim zdaniem masz doła i za dużo papierów na głowie. Kolejny rocznik może być lepszy, daj sobie i im szansę. Masz stałą posadę, to się dzisiaj ceni - zwłaszcza w małej miejscowości.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja