pomagacie , wspieracie ?

04.10.11, 19:39
Witam,

do napisania skłoniła mnie dzisiejsza sytuacja . Dzwonek do drzwi , otwieram a tam Pani około 50 . Pokazuje mi legitymacje , uświadamia ,że jej wiarygodność mogę potwierdzić dzwoniąc na komisariat i prosi o datek na chore dzieci . Takich osób zbierających fundusze w ostatnich miesiącach jest u mnie w bloku coraz wiecej . Zastanawiam sie jak wy reagujecie na tego typu sytuacje , wspieracie finasowo , odmawiacie ?

Pozdrawiam
jul_a33
    • lirio Re: pomagacie , wspieracie ? 04.10.11, 19:54
      Zawsze odmawiam i NIGDY nie daję kasy w domu czy na ulicy. To nie jest metoda na pomoc. Porozmawiaj z kimkolwiek kto opiekuje się bezdomnymi czy ludźmi potrzebującymi.
      Często zbieram po znajomych i rodzinie różne rzeczy (ciuchy, wózki, zabawki) dla potrzebujących - moja znajoma pracuje z rodzinami z problemami i pomaga komu trzeba.

      Swoją drogą zadzwoń na ten komisariat - nie bardzo kumam jak oni mogą cokolwiek potwierdzić. Takie zbieranie jest niezgodne z prawem i już - wątpię, żeby to była prawda.
      • julk_a33 Re: pomagacie , wspieracie ? 04.10.11, 20:07
        w miarę możliwości wspieram różnego rodzaju organizacje ,ufam ( a moze tez naiwnie ) w dobrze wydaną "złotówkę" za sms dla dwóch stacji telewizyjnych , dwa razy do roku wpłacam na rzecz dzieci autystycznych itp. Nie wiem czy tylko u mnie tego typu zbiórki staly sie nagminne ale jest naprawde tego sporo . Pani stwierdziła ,ze akcja zbierania datków została zgłoszona na komendzie ,która ma nas w swoim rewirze .
    • martag2 Re: pomagacie , wspieracie ? 04.10.11, 20:00
      NIGDY nie daję w takim przypadku. Nie wierzę, że pomoc ta dotrze do potrzebujących.

      Ale chętnie pomagam np. w Caritasie, zbiórka darów rzeczowych.
      Kupuję coś przy zbiórce organizowanej przez Bank Żywności itp.
      • mitta Re: pomagacie , wspieracie ? 04.10.11, 20:29
        Jeżeli coś w takiej sytuacji daję - to tylko jedzenie.
    • sadosia75 Re: pomagacie , wspieracie ? 04.10.11, 22:18
      Pomagam ale nie w ten sposób.
      Zawsze proszę o nr konta i sprawdzam w sieci czy faktycznie dana organizacja istnieje i czy to nie jest przekręt. Jeśli wszystko jest ok to robię przelew. Czasem są to drobne dla mnie sumy ale dla organizacji wiem, że nawet 10 zł to majątek. czasem robię dary rzeczowe a czasem lecznicze. Zależy czego akurat brakuje.
      • annakate Re: pomagacie , wspieracie ? 04.10.11, 22:40
        Nigdy nie daje domokrazcom, chocby mieli po 7 legitymacji. chwyt z dzwonieniem na komisariat jest tani, skąd niby Policja miałaby wiedzieć, że ten pan, co stoi u Twych drzwi jest uczciwy?
    • agava07 Re: pomagacie , wspieracie ? 04.10.11, 22:49
      Dając datki, wspierasz ten "fach" sad Będą się rozmnażać jeszcze bardziej. Już i tak trudno przejść ulicą czy w markecie bez zaczepiania, nawet w domach nas nałażą...
    • maria10344 Re: pomagacie , wspieracie ? 04.10.11, 22:56
      Teraz to już nawet jedzenia nie daję,od czasu,gdy takie darowane jedzenie leżało na schodach rozgniecione.Nawet nie otwieram drzwi.Wiem że jest to swojego rodzaju sposób na zarabianie pieniędzy.
      • kaga9 Re: pomagacie , wspieracie ? 05.10.11, 12:54
        Ja też. Ci, że tak to ujmę, nieuczciwie żebrzący się wycwanili, bo zauważyli, że gdy poproszą o jedzenie, często dostają pieniądze (jeśli poproszą o pieniądze, są zbywani). No, to proszą o jedzenie, a potem siatka z produktami spożywczymi leży na dole klatki schodowej.

        Jeśli przez przypadek otworzę drzwi pani z krzyżówkami na szlachetne cele, proszę o nr konta. Jedna się na mnie obraziłabig_grin
    • ookaa Re: pomagacie , wspieracie ? 05.10.11, 08:58
      Z tego co się orientuję, zbiórka pieniężna po domach dozwolona jest tylko w przypadku klęski żywiołowej na danym terenie. W pozostałych wypadkach jest ona zakazana, jako mocno uciążliwa (nachodzenie) dla mieszkańców. Powoływanie się na komisariat jest dziwne, bo policji zbiórek się nie zgłasza. Zezwolenie na zbiórkę publiczną wydaje odpowiedni organ administracji państwowej np. wójt, burmistrz, prezydent miasta, starosta itp. Legitymacja, którą posługuje się zbierający, musi zawierać sporo informacji, również nr zezwolenia i organ, który je wydał, dane instytucji (fundacja, stowarzyszenie) organizującej zbiórkę. I to tam można szukać uwiarygodnienia "zbieracza". Ale że wszystko można podrobić, legitymację też, a naciągaczy nie brakuje, lepiej jest poprosić o dane akcji i po sprawdzeniu przekazać datek na konto. U mnie domokrążcy mają przechlapane, bo ja z zasady nie otwieram osobom, których nie znam, chyba że byłam umówiona.
    • autumna Re: pomagacie , wspieracie ? 05.10.11, 11:17
      Nigdy nie daję pieniędzy do łapy. Od tego są konta fundacji. Nawet jeśli dana osoba ma wszystkie możliwe legitymacje, i tak nie ma gwarancji, czy sobie nie "pożyczy" z puszki. Albo czy jej tej puszki ktoś nie wyrwie.
      Jakby ludzie nie dawali, to by nie było tylu proszących. Do mnie kiedyś podszedł chłopaczek po kasę "na jedzenie". Nie dostał. A za chwilę zobaczyłam go wychodzącego ze sklepu z dwulitrową pepsi. Taaa, głodne biedactwo...
      • bestraga Re: pomagacie , wspieracie ? 05.10.11, 12:24
        pieniędzy nie daje nigdy !!! Zezwoleń na chodzenie po domach nikt nie daje! Jak mnie ktoś na ulicy nagle schwyci za serce , a mam czas, energie i sklep w pobliżu to wchodzę do sklepu i kupuje pieczywo , pół kostki masła i jakąś wędlinę i to daje. Staram się pomagać konkretnym osobom, w otoczeniu, i organizuje to z grupa znajomych..to znaczy ja organizuje a oni zadowoleni dają mi wsparcie finansowe , albo inne.
    • karlakarla Re: pomagacie , wspieracie ? 05.10.11, 12:43
      Jeśli już to daje jedzenie (kiedyś pewien Pan chciał mnie po rękach całować bo dałam mu kilka pomidorów). Ludziom którzy nachodzą mnie w domu nie wierze, są organizację które zatrudniają osoby do zbierania pieniędzy po blokach, na deptakach. Zaopatrują taką osobę w identyfikatory i ulotki czy krzyżówki, zabrać należy pewną kwotę która trzeba oddac organizacji, reszta jest dla zbierającego, można zarobić na tym dużo kasy. Wolę kupić komuś chleb i mleko niż dać się naciągać.
    • anu_anu Owszem - ale inaczej 05.10.11, 13:03
      Mam potrzebę zrobienia czegoś więcej niż tylko wrzucenie parę zł do puszki jak zbiera „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy” natomiast nie wierzę, że danie „na ulicy” jest pomaganiem. Z drugiej strony źle bym się czuła gdybym tylko odmawiała wsparcia więc kiedyś pozbierałam informacje - co można robić "pro publico bono". Ku memu zaskoczeniu zrobiła się z tego dość obszerna lista rzeczy, które można robić. Nie są one związane z jakimś konkretnym miejscem, można je robić wszędzie, nie zależą też od wieku smile.
      Zatem można:
      Pracować jako wolontariusz - w domu dziecka, szpitalu, hospicjum, domu spokojnej starości, schronisku dla zwierząt itp. Każda taka instytucja ma swoich wolontariuszy, jak się człowiek zapyta, - to skierują. A jeżeli wyjątkowo trafi się na taką, w której nie ma wolontariuszy - to można założyć taką grupę.
      Zorganizować się z sąsiadami i zrobić coś dla swojej okolicy np. wdrożyć uspokojoną strefę ruchu, zorganizować akcję zbierania liści (i/lub śmieci) - aby ludzie ich nie palili - tylko aby były utylizowane we właściwy sposób. Wersja hard: zacząć działać w jakimś samorządzie mieszkańców (osiedla, dzielnicy).
      Wspierać konkretne osoby, które potrzebują pomocy (np. starsza samotna osoba - posprzątanie, ugotowanie obiadu, zrobienie zakupów albo zwykłe pogadanie). Albo pomóc sąsiadce z chorym dzieckiem, której trzeba czasem popilnować tego dziecka, żeby mogła coś załatwić lub odpocząć...
      Założyć świetlicę dla zaniedbanych dzieciaków i prowadzić tam zajęcia.
      Organizować zbiórki jedzenia i przekazywać je do kuchni, która żywi potrzebujących.
      Zorganizować budowę boiska (zimą lodowiska) i później organizować tam cyklicznie imprezy.
      Oddawać honorowo krew i/lub zapisać się do banku dawców szpiku.
      Zbierać kasę (lub samemu dawać) na operacje osób, którym to uratuje życie. I później zbierać forsę aby osoba po przeszczepie mogła żyć (musi przyjmować leki zapobiegające odrzuceniu przeszczepu - a są one BARDZO drogie i nie podlegają refundacji).
      Zacząć współpracować z jakimś domem dziecka - i brać na weekendy jakiegoś dzieciaka, który będzie miał pierwszą w życiu szansę zobaczenia w praktyce jak funkcjonuje normalna rodzina.
      Ogólnie można albo zbierać/dawać kasę, albo coś robić. Pierwsza grupa aktywności może być wykonywana doraźnie, druga ma tę cechę - że trzeba to robić systematycznie, co zabiera dość dużo czasu.
      Tak jak napisałam – miewam potrzebę zrobienia czegoś dobrego dla ludzi. Powiem to wprost – nie stać mnie na część z działalności, które wypisałam. Niekiedy z powodów czasowych - pracuję i mam rodzinę, co dość ogranicza rodzaj aktywności, części działań nie umiem podołać emocjonalnie, wiem, bo próbowałam i nie dałam rady. Więc bywa i tak. Niektórych nie mogłam się podjąć z powodów finansowych.
      Nie mogę przejmować się każdym zaniedbanym dzieckiem, nie chcę też podporządkowywać swojego życia takim działaniom więc znalazłam sobie jakąś swoją niszę (z powyższej listy), w której mogę swoją potrzebę realizować. I robię to.
      I dlatego takim ulicznym/domowym zbieraczom ze spokojnym sumieniem mówię "NIE".
      • marionaud_1 Re: Owszem - ale inaczej 05.10.11, 16:16
        Też nie daję, ale mam (i większość sąsiadów) jeden wyjątek. Regularnie w soboty przed południem (na mnie wypada 2 sobota miesiąca) dzwoni do furtki pan na rencie (żona chora, 6-cioro dzieci), który obchodzi sąsiedztwo z wózeczkiem i listem polecajacym z parafii. Zbiera wszystko: od kilograma mąki, po szampon czy czysty zeszyt . Nie przyjmuje pieniędzy. Rodzinę znamy, wiemy, że nie piją i o dzieci się bardzo troszczą - po porstu taka forma sąsiedzkiej pomocy. ZAwsze, nim wyrzucę jeszcze dobrą rzecz zastanowię się, czy nie można jej przechować do soboty i zapytać, czy się nie przyda. Ostatnio okazało się, że przyda im się moja kilkuletnia lodówka.
    • budzik11 Re: pomagacie , wspieracie ? 05.10.11, 16:51
      U mnie na szczęście tacy nie chodzą. Nie wspieram, nie pomagam, bo to najczęściej oszuści.
    • kreseczka1 Re: pomagacie , wspieracie ? 05.10.11, 18:13
      Nie wspomagam nikogo pieniędzmi do puszki. Ostatnio byłam zaczepiona w Śródmieściu przez starszego Pana - pokazał mi swój dowód i receptę z prośbą o wykupienie. Na recepcie były wypisane dwie sztuki tego samego leku - ja wykupiłam mu tylko jedną. Innym razem zostałam poproszona o kupno kanapki w KFC - kupiłam. Jeżeli chodzi o tą drugą pomoc to prosząca osoba była cwana a ja głupia naiwna bo poprosiła mnie o najdroższą kanapkę gdy już dałam mu kanapkę to zauważyłam że prosiła ona też inne osoby a otrzymane kanapki pakowała do plecaka.
      • marzeka1 Re: pomagacie , wspieracie ? 05.10.11, 18:52
        I ci z tego,że pokazała legitymację,co z tego,że mówi, iż możesz sprawdzić ją na policji? - to stary chwyt naciągaczy. NIGDY nie daję tak kasy.
        Za to co jakiś czas dzwoni do mnie do mieszkania chyba bezdomny lub bardzo biedny mężczyzna, prosi tylko o jedzenie, zawsze przygotowuję mu niedużą paczuszkę- ostatnio siedział na ławce przed domem i od razu jadł to, co dostał- jedzeniem zawsze mogę się podzielić.
    • gazeta_mi_placi Re: pomagacie , wspieracie ? 07.10.11, 12:19
      Nigdy.
      To oszuści, nie dajcie się nabierać na takie osoby, to zwykli oszuści, żadna poważna fundacja( ani np. dom dziecka czy hospicjum) bo cwaniacy pod różne instytucje się podszywają) nie wypuszcza swoich ludzi czy wolontariuszy aby w ten sposób zbierać pieniądze!
      Raz dałam się nabrać jednej dziwce zbierającej niby na dom dziecka.Niestety uświadomiłam sobie to poniewczasie.
      Radzę w takich przypadkach zgłaszać na policję, to są próby wyłudzenia-oszustwa.
      To już wolę dać pieniądze menelowi spod monopolowego który prosi o parę groszy nie wciskając kitu o dzieciakach z domu dziecka, a czasem wprost mówiącego, że zbiera na "coś do picia".
      • myrtille Re: pomagacie , wspieracie ? 08.10.11, 19:46
        Pieniędzy raczej nigdy nie dawałam.
        Rok po roku chodziła taka kobiecina i prosiła o jedzenie dla dzieci (sama korzystam z pomocy ludzi i wielokrotnie ratowało nas to z ogromnych opresji finansowych gdy np. nie mieliśmy na leki i czuję, że jeśli mam czegoś więcej to czas bym innym tą pomoc nam oddała). Akurat zawsze w domu jakieś kg mąki więcej jest czy masło, więc dałam kobiecie takie art. spożywcze, a nawet nasze przetwory, które robiłam dla nas.
        Rok później przyszła z pytaniem o ubranka dla dzieci.
        Powiedziałam, że mam po córce trochę więc odłożę dla Niej. A wózek może pani ma? Nie mam. Odeszła zdegustowana. Ubranka poprałam, popakowałam i nigdy więcej się nie .
        Dałam też wziąć się na litość facetowi, który biegał po Wrocławiu z recepta na mleko dla dziecka. Idiotka najpierw weszłam w dyskusję, że ja swoje dziecko karmię piersią (tak mnie napadł znienacka), a wtedy zaczęły się wywody, żale, łzy że żona nie może.
        Dałam się wkręcić, Amela w szpitalu, myślę a mam te parę zł w portfelu to dam.
        Potem widziałam Go zbierającego na mleko już cyklicznie co kilka dni.

        Nasza sytuacja jest dowodem na rzetelność działania Fundacji. Zawsze to podkreślam, bo nie mam nic do zarzucenia.
        Choć znam masę ludzi, którzy zrzeszeni są w Fundacjach, znanych, reklamowanych w TV, smsowe akcje a ostatecznie pieniądze do Rodziców nie trafiają, o każdą złotówkę trzeba się szarpać.
        Także wszystko zależy od ludzi. Czy to pojedynczego osobnika, czy zbioru ludzi -organizacje, Fundacje, etc.
    • misie.zelki pieniędzy nie daję 09.10.11, 23:54
      ale jeśli komuś potrzebne jest jedzenie, to chętnie daję
      Ostatnio przyszedł młody Cygan z kartą szpitalną żony i błagał o jedzenie dla dzieci. Dałam mąkę, jajka, dżemu litrowy słoik, zupę z obiadu i jeszcze coś tam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja