Kłopotliwy problem. Proszę o poradę.

18.10.11, 22:54
Od ok. roku mieszkam w nowym mieszkaniu. Nade mną mieszka młoda para z dzieckiem. Prawdopodobnie dzieciątko na coś chore. Kontakt mamy raczej słaby, jedynie witamy się na klatce. Mam problem ponieważ jeden z domowników ma niesamowicie głośny chód. Jeśli chodzi o dzień to nie sprawia mi to problemu, że ktoś mi 'skacze po suficie- czasem dosłownie' (rozumiem specyfikę mieszania w bloku). W dzień niech sobie skaczą, trzaskają, rzucają po podłodze co chcą. Natomiast w nocy po 22 jest to już trochę kłopotliwe. Jak delikatnie zasugerować, że nocą jest trochę za głośno, żeby nie zrobić sobie wrogów? Ja również mam dziecko (pół roku starsze od dziecka sąsiadów). Chciałabym, żeby przynajmniej po 22 chodzili ciszej, nie trzaskali się. Chyba się nie czepiam? Nadmienię, że piętro niżej (ale nie w tym samym pionie) mieszkają rodzice sąsiadów. Ich ojciec jest dość wścibski. Wolałabym, żeby się zajął swoimi sprawami, a nie wciskał nos w moje. Nie chcę wszczynać awantur, proszę o sugestie jak tę sytuację rozwiązać na poziomie. Bo sama nie wiem co robić. A po złości nie chcę. Z góry dzięki.
    • magdalaena1977 Re: Kłopotliwy problem. Proszę o poradę. 19.10.11, 06:40
      może to kombinacja niewłaściwych kapci (drewniaków?) i podłogi?
      • mmartyyynaa Re: Kłopotliwy problem. Proszę o poradę. 19.10.11, 08:32
        Byc moze, nie wiem. Oni wprowadzIli sie na rok- dwa przed nami. Wczesniej ona mieszkala z rodzicami na dole. Ich sasiedzi znaja dluzej niz nas. Nie chce wyjsc na zrzede, staralam sie to tolerowac, ale teraz juz mnie podnosi do gory kiedy w nocy probuje zasnac, a oni wala w ta podloge. Gdyby sprawa dotyczyla mnie i ktorys z sasiadow z dolu mial zastrzezenia- jakos staralabym sie zmienic sytuacje. A ze jestem po drugiej stronie- nie chce ich urazic ze chodza jak slonie. Wolalabym to powiedziec delikatnie, ale stanowczo. I nie tak zeby soboe wrogow narobic. W sumie raczej sie z tymi sasiadami nie zaprzyjaznie, ale wolalabym tez w zgodzie zyc, nie po zlosci. Tym bardziej ze nie chodza tylko tam gdzie my jestesmy, ale tupia rowniez w pokoju w ktorym spi moje dziecko.
    • elle-joan Re: Kłopotliwy problem. Proszę o poradę. 19.10.11, 10:42
      Nie ma innego wyjścia jak po prostu zwrócić uwagę delikatnie. Rozumiem Twoje opory, bo też nie spieszę się z opieprzaniem, mając na uwadze, że i ja mogę komuś niechcący przeszkadzać, i że lepiej być wyrozumiałym aby i samemu potem skorzystać z wyrozumiałości innych. Ale jednak to się nie sprawdza, większość ludzi jednak zwraca uwagę, kiedy coś im nie pasuje. Bywało tak, że ja ciepiałam po cichu a ktoś mi zwracał uwagę za byle co. Będziecie pewnie długo sąsiadami, zamiast rozmyślać, pójdź i delikatnie poproś aby zwrócili uwagę, gdzie leży problem, bo pewnie nie hałasują z premedytacją skoro sami mają dziecko. Może oni chodzą na boso- to też daje niezły efekt. A co do wścibskiego sąsiada, to nie wiem o co chodzi- jeżeli jakieś pytania, to po prostu ignorować i zbywać.
    • wajasa Re: Kłopotliwy problem. Proszę o poradę. 19.10.11, 10:54
      Kilka lat temu mieliśmy ten sam problem, mama z góry dla dziecka malutkiego zakładała w domu sztywne buty, dziecko siadało tyłkiem na podłogę i waliło nogami o podłogę lub z kanapy skakało na podłogę, to było nie do wytrzymania, a dziecię chodziło spać po północy gdyż mamusia nie pracowała, mąż nie wytrzymał którejś nocy i zadzwonił do sąsiadki z prośbą o spokój i zmianę butów dla dziecka, poskutkowało ale dopiero po którymś telefonie i interwencji tatusia tego dziecka, ponieważ był któregoś dnia u nas i słyszał te straszne tupanie i to w dzień, sam się dziwił jak my to wytrzymaliśmy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja