mamaoli-2
10.03.12, 14:26
Witajcie. jestem mamą 3,5- letniej Oli. Dziecko, cudne, rozwijające się modelowo, do chwili, gdy poszła do przedszkola. Wtedy zaczął się maraton chorobowy, a czysta do tej pory kartoteka u pediatry zaczęła się zapelniać błyskawicznie. 3 dni w przedszkolu, tydzień w domu, tydzień w przedzkolus, 2 tygodnie w domu. Przeszliśmy już przez gabinety kilku pediatrów, alergologa, laryngologa. W styczniu i lutym urlopowaliśmy Olę z przedszkola, żeby dać jej odpocząć od chorób. W tym czasie dziecko było okazem zdrowia. Od jesieni podaję tran, a od stycznia dodatkowo Immunotrofinę. 3 tygodnie temu usunęliśmy III migdałek, co miało wreszcie rozwiązać problem częstych infekcji. W poniedziałek ze śpiewem na ustach dziecko pomaszerowało do przedszkola, które uwielbia, a w czwartek... obudziło się z gilami do pasa..Dziś doszła do tego chrypka, czyli. chyba zeszło niżej. Ola nie gorączkuje, ma dobry apetyt i ogólnie czuje się dobrze, ale kiedy widzę te zielone smarki, to naprawdę mam dość. Co robić? Przestać się tak przejmować i posłac dziecko w poniedziałek do przedszkola? Zmienić lekarza? Strzelić sobie w łeb? Ratunku!!!