autumna
23.04.12, 11:27
Melduję, że już jakieś 2 miesiące temu zdjęłam pajęczyny z orbitreka i jeżdżę co drugi dzień po 15 minut + na deser 30 brzuszków. Ćwiczę o 21.30, bo o tej porze zaczyna się mój czas wolny.
To tak tytułem komentarza do wszystkich wątków o sensowności/bezsensie posiadania sprzętu do ćwiczeń. Na siłownię o tej porze nie pójdę, a w domu da się jakoś zebrać. Zapraszam wszystkie posiadaczki nieużywanych klamotów do przyłączenia się.
PS. Wcześniej też ćwiczyłam systematycznie, nawet trochę więcej. Przerwa wynikała z dorobienia się dziecięcia, a nie z wygaśnięcia "słomianego zapału".