Dodaj do ulubionych

Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie,

12.05.12, 13:37
ale czy napewno?Mam obawy czy maszynka sklepowa jest odpowiednio starannie myta,czyszczona i jak często sie ją myje? Narazie nie skusze sie na mielenie mięsa w sklepie.
Obserwuj wątek
      • zpxxx Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 12.05.12, 18:45
        Mięso lubię,mielone jadamy często,ale takie gotowe w paczkach nie ma zadowalajacej jakosci.Najlepiej kupic fajny chudy kawał mięcha i szybko zmielic w sklepie,ale no własnie...
        Dlatego rzuciłam ten temat,aby inne kobietki wypowiedziały się w tej kwestii-jesli większosc decyduje się na mielenie mięska w sklepie i nie ma obaw,co do czystosci maszynki,a mięso jest ok,to może dam sie przekonac ...Nie róbta sobie żartów,bo temat jest powazny smile
        • madzioreck Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 12.05.12, 19:30
          Ja sobie nie robię żartów. Gdybym miała obawy co do higieny maszynki w danym sklepie, to i mięsa bym w nim nie kupiła, bo może powierzchnie, na których to mięso leży, też są brudne... dlatego po prostu uważam Twoje podejście za taką trochę paranoję. Mięso od nich kupię, ale zmielić nie dam, bo pewnie maszynka brudna. No błagam.
        • robitussin Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 12.05.12, 21:27
          > Dlatego rzuciłam ten temat,aby inne kobietki wypowiedziały się w tej kwestii-je
          > sli większosc decyduje się na mielenie mięska w sklepie i nie ma obaw,co do czy
          > stosci maszynki,a mięso jest ok,to może dam sie przekonac ...Nie róbta sobie ż
          > artów,bo temat jest powazny smile

          A co do czystości innych urządzeń produkujących żywność przemysłowo nie masz obaw?
          Nie wspomnę o sztućcach w restauracji wink
          Ja rzadko kupuję mielone, ale jeśli już mamy ochotę, to kupuję gotowe (łopatka lub szynka lub drobiowe) w Biedrze lub Lidlu, bo moim zdaniem jest stosunkowo dobrej jakości, a w każdym razie nam smakuje.
      • malenkie7 Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 13.05.12, 09:32
        to ze w sklepie czysto nie oznacza, ze maszynka jest czysta. poza tym nawet jesli rano jest czysta , to ekspedientki nie myją jej co godzine, tylko zapewne na koniec dnia - tak przypuszczam.
        najlepiej jednak zaopatrzyc sie we wlasną maszynkę do mielenia, co prawda nie znosze jej myc po wszystkim, ale mam gwarancje, ze mieso zostało dobrze przeze mnie umyte i oczyszczone z jakichś farfocli, i maszynka czysta. zawsze można kupic wiecej, zmielić i zamrozić kilka porcji.
        • budzik11 Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 13.05.12, 11:05
          malenkie7 napisała:

          > ekspedientki nie myją jej co godzine, tylko zapewne na
          > koniec dnia - tak przypuszczam.

          nooo i ona się tak strasznie brudzi tym mięsem, fuuuuj! A potem się do niej mięso wkłada i mięso brudzi się mięsem. Obrzydliwość tongue_out

          > mam gwarancje, ze mieso zostało dobrze przeze m
          > nie umyte

          a co ci daje mycie mięsa? co z niego "porządnie" zmywasz?
          • autumna Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 14.05.12, 07:47
            > nooo i ona się tak strasznie brudzi tym mięsem, fuuuuj! A potem się do niej mię
            > so wkłada i mięso brudzi się mięsem. Obrzydliwość tongue_out

            Jednego nie wzięłaś pod uwagę. Surowe mięso leży w lodówce, ale maszynka raczej w niej nie stoi. Resztki z porannego mielenia mogą sobie więc zalegać cały dzień w ciepełku.
          • malenkie7 Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 17.05.12, 23:08
            budzik11 napisała:

            > malenkie7 napisała:
            >
            > > ekspedientki nie myją jej co godzine, tylko zapewne na
            > > koniec dnia - tak przypuszczam.
            >
            > nooo i ona się tak strasznie brudzi tym mięsem, fuuuuj! A potem się do niej mię
            > so wkłada i mięso brudzi się mięsem. Obrzydliwość tongue_out

            a słyszałaś o bakteriach, które w temperaturze powyzej kilku stopni lubią sie radośnie rozwijać???
            a jak tak sobie zalegają resztki jedzenia cały dzionek to jest niezłe środowisko dla żyjątek- a jak bakterie pozniej trafią do Twojego układu pokarmowego - oj, to maja radochę.
            >
            > > mam gwarancje, ze mieso zostało dobrze przeze m
            > > nie umyte
            >
            > a co ci daje mycie mięsa? co z niego "porządnie" zmywasz?

            choćby po cudzych rękach, które to mieso dzieliły, przekładały kilkakrotnie w masarni, z masarni do transportu, pozniej w sklepie...
            nie wiesz, że samo sie nie zrobi, a nie wszyscy przestrzegają higieny?
            poza tym nikt idealnie nie oczysci miesa z zyłek, jakiś farfocli - ja tego w talerzu znajdowac nie lubie, ale jesli Ty lubisz - takie z bakteriami i brudem - bon appetit!
            • budzik11 Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 18.05.12, 08:25
              malenkie7 napisała:


              > a słyszałaś o bakteriach, które w temperaturze powyzej kilku stopni lubią sie r
              > adośnie rozwijać???

              a słyszałaś o tym, że żeby zabić bakterie, potrzeba temperatury > 60st? Myślisz, że maszyny sklepowe są wyparzane?

              > a jak tak sobie zalegają resztki jedzenia cały dzionek to jest niezłe środowisk
              > o dla żyjątek- a jak bakterie pozniej trafią do Twojego układu pokarmowego - oj
              > , to maja radochę.

              1. w moim żołądku sa miliardy bakterii, inaczej nie byłabym w stanie żyć, trawić.
              2. te z mięsa trafiają tam od lat i jakoś nigdy nic mi nie było
              3. najczęściej chorują ci, co sie boją bakterii i wszystko wyparzają i dezynfekują


              > choćby po cudzych rękach, które to mieso dzieliły, przekładały kilkakrotnie w m
              > asarni, z masarni do transportu, pozniej w sklepie...

              Buahahaha, dobre wink Polej brud i bakterie zimną wodą (jaką opłukiwane jest mięso) i zobacz, jak skutecznie zostało umyte, jak zniknął cały brud i miliony bakterii big_grin Ludzie to są naiwni, naprawdę...
            • jagoda85 Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 15.05.12, 18:35
              Zależy gdzie mięso kupujesz. Skład mięsa mielonego z Reala: mięso wieprzowe 50%, mięso wołowe 6%, mięso indycze 2%, woda, sól, stabilizator E331, przeciwutleniacze: E301, E316, przyprawy, i ekstrakty (gorczyca, seler, laktoza z mleka), białko sojowe, substancja konserwująca E250.
              • robitussin Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 15.05.12, 21:42
                Kupuję zazwyczaj w Biedronce i Lidlu, bo jest tanie i świeże.

                > Skład mięsa mielonego z Reala: mięso wieprzowe 50%
                > , mięso wołowe 6%, mięso indycze 2%, woda, sól, stabilizator E331, przeciwutlen
                > iacze: E301, E316, przyprawy, i ekstrakty (gorczyca, seler, laktoza z mleka), b
                > iałko sojowe, substancja konserwująca E250.

                Pardon?? To chyba jakieś gotowe mix-kotlety z kilkutygodniowym terminem ważności, bo po grzyba w zwykłym, surowym mięsie mielonym taka lista dodatków, a już w szczególności przyprawy czy jakieś ekstrakty? Przecież każdy sobie doprawia po swojemu.
                "Moje" mięso ma zazwyczaj 2-3 dni terminu ważności i tak jak pisałam (aż poszłam sprawdzić do zamrażarki) jest tam samo mięso z szynki wieprzowej i 0.01% soli.

                Swoją drogą 58% samego mięsa, powiedzmy 2% tych wszystkich dodatkowych gówienek, to co w takim razie stanowi pozostałe 40%???
                  • robitussin Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 16.05.12, 08:15
                    jagoda85 napisała:

                    > Odpisałam to specjalnie dla ciebie z etykiety mięsa mielonego. Dlatego zapytała
                    > m, czy czytasz etykiety ze składem.

                    Ja czytam i dlatego kupuję produkty o zawartości 100% mięsa, ale czy Ty również czytasz, skoro kupiłaś coś tak niesamowitego, jak "mięso" o zawartości mięsa tylko nieco ponad połowę? wink
                    • jagoda85 Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 16.05.12, 11:47
                      Ja jestem "uczulona" na etykiety. Zawsze czytam zanim kupię. Tego mięsa nie kupiłam, odpisałam skład z etykiety. Mięsa mielonego nie kupuję już od przynajmniej 8 lat. Nawet w domu nie mielę mięsa, bo niestety nie damy rady jeść mielonego. Nie wiem o co chodzi, bo ten sam kawałek mięsa pieczony, duszony, grillowany jest ok, a mielony w domu, powoduje u nas problemy trawienne. Żadne mięso mielone u nas nie wchodzi w rachubę. No tak już mamy i nic na to nie poradzę.
                      • robitussin Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 16.05.12, 16:23
                        > Tego mięsa nie kupiłam, odpisałam skład z etykiety

                        A to przepraszam, myślałam, że masz je w domu.
                        Ja też jestem uczulona na etykiety i daty ważności i sposób przechowywania towarów. Nie raz, nie dwa widziałam w takich pomniejszych sklepach jogurty w promocji wystawione na środek sklepu. Nie dość, że poza strefą chłodzenia, to jeszcze z terminem ważności do ... jutra. A ludziska biorą hurtem jak te barany, bo myślą, że sklep im dobrze robi (to nie promocja się powinno nazywać, tylko przecena). Gdy kiedyś zwróciłam uwagę pracownicy, że nie wolno tak przechowywać nabiału, to się spojrzała jak na idiotkę i powiedziała, że w promocji to można. Normalnie skala głupoty zaskoczyła mnie totalnie. Inna z kolei dodała, że im się nie opłaca trzymać w chłodzie, bo i tak tylko jeden dzień ważności, a ludzie jak widać szybko wykupią.

                        Co do mielonego - kupuję od czasu do czasu, gdy chłopa nachodzi chęć na kotlety, bo reszta rodziny to z niewielkim entuzjazmem to zjada. Ale autentycznie nigdy nie nadziałam się na nic podejrzanego.
                    • zooba Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 16.05.12, 14:26
                      O ile wiem mięso mielone paczkowane sprzedawane jest albo jako tzw. mięso garmażeryjne i wtedy zawartość mięsa jest niska albo jako mięso mielone 100% gdzie rzeczywiście oprócz symbolicznego dodatku soli nie ma innych wypełniaczy. Oczywiście jest różnica w cenie pomiędzy tymi dwoma produktami.
                • jagoda85 Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 15.05.12, 22:11
                  To jeszcze napiszę, że kupiłam raz w Biedronce mięso na tatara bardzo znanej firmy. Mięso było polecane przez syna przyjaciółki. Ponieważ lubię raz na kilka lat zjeść tatara, to kupiłam. Mięso było potwornie słone. Zrobiłam sobie tatara, i przyznam, że jeszcze w życiu czegoś takiego nie jadłam. Miałam wrażenie, że jem plastik, fuj. Nigdy więcej nie kupię nigdy jakiegokolwiek mięsa mielonego.
                  • robitussin no jestem, jestem :) 16.05.12, 09:30
                    Woda mówisz? 40%?
                    To włóż sobie do miski 60 dkg tego swojego, własnoręcznie umielonego mięsa, nalej do tej miski ze dwie szklanki wody i zobacz co Ci z tego wyjdzie. Bo na mój gust to po prostu przelewająca się paciaja o konsystencji krupniku. No sorki, ale z TAKIM mięsem sprzedawanym w sklepie w życiu się nie spotkałam, stąd moje zdziwienie, cóż to za skład, albo cóż to za wypełniacz stanowi owo 40%. Wody to tam mogli góra 10% władować, bo w przeciwnym razie jak wyżej - musieliby to mięso na litry w słoikach sprzedawać wink
                    • zpxxx Re: robitussin-niby inteligentna baba jestes... 16.05.12, 10:00
                      robitussin napisał:

                      > Woda mówisz? 40%?
                      > To włóż sobie do miski 60 dkg tego swojego, własnoręcznie umielonego mięsa, nal
                      > ej do tej miski ze dwie szklanki wody i zobacz co Ci z tego wyjdzie. Bo na mój
                      > gust to po prostu przelewająca się paciaja o konsystencji krupniku. No sorki, a
                      > le z TAKIM mięsem sprzedawanym w sklepie w życiu się nie spotkałam, stąd moje z
                      > dziwienie, cóż to za skład, albo cóż to za wypełniacz stanowi owo 40%. Wody to
                      > tam mogli góra 10% władować, bo w przeciwnym razie jak wyżej - musieliby to mię
                      > so na litry w słoikach sprzedawać wink

                      Wystarczy wiedziec,ze mięsnie zwierzęce zawieraja do 70% wody,a z tych jak wiadomo produkuje sie co?
                      A o szprycowaniu miesa solankami roznymi przed dalsza obrobka ty slyszała ta łoj?
                      • jagoda85 Re: robitussin-niby inteligentna baba jestes... 16.05.12, 11:53
                        Kituś, to nie tylko to, tam są między innymi, mielone ścięgna, skórki, i o zgrozo nawet kości. Wiem, że coś takiego dodają do mięsa mielonego, bo koleżanki brat pracuje w tej branży, i sam mówił o tym, nawet tego nie podają w składzie. Więc te 40% to nie sama woda.
                        • budzik11 Re: robitussin-niby inteligentna baba jestes... 17.05.12, 20:48
                          jagoda85 napisała:

                          > Kituś, to nie tylko to, tam są między innymi, mielone ścięgna, skórki, i o zgro
                          > zo nawet kości. Wiem, że coś takiego dodają do mięsa mielonego

                          No i...? Póki to jest smaczne, nikt się nie zatruł, to w czym problem? Ja w każdym razie problemu nie mam. Kupuję też kiełbasę, parówki i nie wnikam, co tam w nich siedzi ukryte.
                          • robitussin ścięgna i chrząstki 17.05.12, 22:03
                            > No i...? Póki to jest smaczne, nikt się nie zatruł, to w czym problem? Ja w każ
                            > dym razie problemu nie mam. Kupuję też kiełbasę, parówki i nie wnikam, co tam w
                            > nich siedzi ukryte.

                            Pewnie będę niepopularna, ale też nie rozumiem. Gdyby dodawali suszonego gówna krowiego czy mydła w płynie, to pewnie bym się buntowała wink Ale ścięgna czy chrząstki? Takie rzeczy zjadam przy okazji ogryzania pierwszego lepszego udka z kurczaka, a skórkę wieprzową wraz z np. smażonym boczkiem, więc co w tym nadzwyczajnego?
                            Fakt, może drażnić takie oszukiwanie konsumenta, że mięsem nazywa się czasem także i owe dodatki pozamięsne, ale skoro ktoś jest świadomy tego, co zjada, to jaki problem?
                            No ale faktycznie są ludzie, którzy wydziabują tłuszczyk z wędlin, odkładają na bok skórkę z pieczonego ziemniaka (pyszności!) czy wypluwają pestki z agrestu wink Oni też i poza czystym mięsem prosto z samego mięśnia nic innego nie ruszą. Wiem coś o tym, bo mam takie dwa egzemplarze - pańskie pieski - w domu. Tragedia wink
                            • jagoda85 Re: ścięgna i chrząstki 18.05.12, 11:38
                              Chyba nie do końca zrozumiałaś to co piszę, albo ja źle napisałam. Chodziło ci o "pozostałe" dodatki do wymienionego przeze mnie mięsa, mięsa zaznaczam. Więc jeśli to ma być mięso, to co robią tam te "dodatki"? Druga sprawa jeśli ktoś te "dodatki" dodaje to to powinno się znaleźć na etykiecie, a tego nie ma, i w tym rzecz.
                      • robitussin Re: robitussin-niby inteligentna baba jestes... 16.05.12, 16:30
                        > Wystarczy wiedziec,ze mięsnie zwierzęce zawieraja do 70% wody,a z tych jak wia
                        > domo produkuje sie co?

                        Och inteligentna kobieto smile Skoro w składzie podano: mięso 58%, to chyba logiczne, że nie podaje się już zawartości wody pochodzącej z TEGOmięsa, bo wyszłaby bzdura do kwadratu.
                        Jak masz w składzie napoju: sok z wiśni, woda, cukier, to jest to woda dodana, a nie woda zawarta w soku wiśniowym.

                        > A o szprycowaniu miesa solankami roznymi przed dalsza obrobka ty slyszała ta
                        > łoj?

                        Jak wyżej. Wówczas nie napisaliby 58% mięsa, lecz 98% mięsa.
                        Przy czym jakoś trudno znaleźć mi uzasadnienie na szprycowanie wodą mięsa ... mielonego.
                • szarsz Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 20.05.12, 09:35
                  robitussin napisał:
                  > Swoją drogą 58% samego mięsa, powiedzmy 2% tych wszystkich dodatkowych gówienek
                  > , to co w takim razie stanowi pozostałe 40%???

                  Sądzę, że woda z białkiem sojowym. I powinny stać znacznie wyżej w składzie, między mięsem wieprzowym a wołowym. Założę się, że mięso było nazwane: wołowo - drobiowe :\
    • dds6 Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 13.05.12, 18:26
      Nie kupuję takowego mięsa, mielę sama. Kupuję wołowinę, szynkę wieprzową etc. i w domu mielę, dzielę na mniejsze porcje i do zamrażarki. Gotowego nie kupuję, są tam ładowane najbardziej otłuszczone kawałki mięsa, można to na składzie wyczytać, o ile podają. Inna opcja, to zakup w sklepie gdzie proszę panią o umycie mięsa i jego zmielenie, o ile mają sprzęt.
      • zpxxx Re: Gotowanie nie zawsze niszczy bakterie.. 14.05.12, 07:36
        Oto fragment tekstu w tym temacie:

        2/ Czy obróbka termiczna niszczy bakterie?


        Uważa się powszechnie, że obróbka termiczna - gotowanie, pieczenie, smażenie itp., zabija chorobotwórcze drobnoustroje. Taka jest rzeczywiście w większości przypadków, jednak np. bakterie lastria jej toksyny nie giną nawet pod wpływem długiego gotowania w wysokiej temperaturze.

        A co z bakteryjnymi toksynami w pożywieniu, jakie już zostały wytworzone przez obecność tych bakterii np. gronkowca czy salmonelli?

        Nie usuwa ich nawet wysoka temperatura. Często przyczyną zatruć są też niektóre szczepy gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus) wytwarzające solną enterotoksynę - jad odporny nawet na 30-minutowe gotowanie i na enzymy trawienne. Po spożyciu dużej liczby zarazków, uwolniona z rozpadających się zarazków gronkowca endotoksyna, powoduje silne podrażnienie śluzówki jelit. Endotoksyny, mogą powodować dolegliwości układu pokarmowego - od lekkiego rozstroju, do poważnych zatruć i biegunek. Toksyny te również atakują wątrobę, a kiedy ten narząd nie daje sobie już rady z neutralizacją dużej ilości „bakteryjnej trutki”, atakują cały organizm powodując groźne zatrucie, złe samopoczucie, osłabienie, ból głowy, a często również wysoką gorączkę.

        Wytrzymałość E. coli na czynniki środowiskowe jest stosunkowo mała. Ginie ona po 20 minutach ogrzewania w temperaturze 60° C, wrażliwa jest na wszystkie znane środki dezynfekcyjne. Jednakże w środowisku o temp. niższej i odpowiedniej wilgotności utrzymuje się miesiącami. W kale o temp. 0 °C może zachować żywotność ponad rok.









        • budzik11 Re: Gotowanie nie zawsze niszczy bakterie.. 17.05.12, 20:46
          No ale jeśli pani ekspedientka przeleci szmatą/gąbką maszynę do mielenia czy inną krajalnicę, to to usunie te wszystkie bakterie i toksyny, które nie giną podczas obróbki termicznej? Przecież pani ich nie odkaża w autoklawie.
          Naprawdę śmieszy mnie ta czystość maszyny do mielenia a jeszcze bardziej argument o myciu mięsa. Co to mycie zmywa?
          • hela6 Re: Gotowanie nie zawsze niszczy bakterie.. 18.05.12, 14:37
            Mycie mięsa przed mieleniem usuwa ew. drobiny, drzazgi kostne które mogłyby powstać w trakcie podziału tuszy. W nowoczesnych rzeźniach gdzie tusze obrabiane są maszynowo chyba to już nie stanowi problemu ale moja rzeźniczka pracuje jeszcze toporkiem.
            Poza tym poradniki mówią o zmyciu ew. bakterii i pleśni z powierzchni. Ma to sens bo po co mieć ich więcej skoro można mieć mniej big_grin
            • szarsz Re: Gotowanie nie zawsze niszczy bakterie.. 20.05.12, 09:43
              hela6 napisała:

              > Mycie mięsa przed mieleniem usuwa ew. drobiny, drzazgi kostne które mogłyby pow
              > stać w trakcie podziału tuszy. W nowoczesnych rzeźniach gdzie tusze obrabiane s
              > ą maszynowo chyba to już nie stanowi problemu ale moja rzeźniczka pracuje jeszc
              > ze toporkiem.

              Drzazgi i okruchy zdarzają się na każdym mięsie, czy to rozbieranym ręcznie czy maszynowo. Też myję mięso i to głównie z tego powodu. Mielę sama - umyte.

              > Poza tym poradniki mówią o zmyciu ew. bakterii i pleśni z powierzchni. Ma to se
              > ns bo po co mieć ich więcej skoro można mieć mniej big_grin

              Ma to sens, bo na stalowej powierzchni trudniej bakterii znaleźć żarełko i wyprodukować te zabójcze toksyny niż na powierzchni pokrytej resztkami mięsa i nigdy porządnie nie umytej.
    • mancipi Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 14.05.12, 08:18
      a czy zastanawiałaś się nad czystością noży używanych do krojenia mięsa? bo nie dość że dotykają mięsa, to najczęściej dotykają lady, do tego są dotykane przez różne osoby, jeżeli obsługuje więcej niż jedna osoba, i nawet co z tego że dotykają w rękawiczkach, przecież nie zmieniają ich za każdym razem
      co tam maszynka do mięsa, groźniejszy jest nóż!
        • zpxxx Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 16.05.12, 08:22
          robitussin napisala:

          Kupuję zazwyczaj w Biedronce i Lidlu, bo jest tanie i świeże.

          > Skład mięsa mielonego z Reala: mięso wieprzowe 50%
          > , mięso wołowe 6%, mięso indycze 2%, woda, sól, stabilizator E331, przeciwutlen
          > iacze: E301, E316, przyprawy, i ekstrakty (gorczyca, seler, laktoza z mleka), b
          > iałko sojowe, substancja konserwująca E250.

          Pardon?? To chyba jakieś gotowe mix-kotlety z kilkutygodniowym terminem ważności, bo po grzyba w zwykłym, surowym mięsie mielonym taka lista dodatków, a już w szczególności przyprawy czy jakieś ekstrakty? Przecież każdy sobie doprawia po swojemu.
          "Moje" mięso ma zazwyczaj 2-3 dni terminu ważności i tak jak pisałam (aż poszłam sprawdzić do zamrażarki) jest tam samo mięso z szynki wieprzowej i 0.01% soli.

          Swoją drogą 58% samego mięsa, powiedzmy 2% tych wszystkich dodatkowych gówienek, to co w takim razie stanowi pozostałe 40%???

          Sprawdzilam u siebie paczke mielonego i zawartosc podobna, a dodatkowo znalezc mozna sladowe ilosci uwaga!"glutenu,mleka,jaj,selera i gorczycy"!(firma b.znana-przynajmniej na Górnym Slasku) .Mozna sie domyslic,ze te sladowe dodatki pochodzą z zakamarkow maszyn ,ktorymi wczesniej mielono skladniki np.do pasztetow- ,ale dzieki dodanej chemii wyrob dluugo zachowuje "świeżośc".

          Wniosek z tego taki,że gotowe mięso pozornie jest "bezpieczniejsze",ale te dodatki sa o doope rozbic,wiec pozostaje mielic mieso samemu albo zaufac sklepowi,miec pewny i sprawdzony punkt.
          • robitussin Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 16.05.12, 08:34
            > Wniosek z tego taki,że gotowe mięso pozornie jest "bezpieczniejsze",ale te doda
            > tki sa o doope rozbic,wiec pozostaje mielic mieso samemu albo zaufac sklepowi,m
            > iec pewny i sprawdzony punkt.

            Jesuuu, to mielże sama albo zaufaj sklepowi, ale nie katuj nas już dłużej swoimi mięsno-bakteryjnymi fobiami. Misję jakąś oświatową poczułaś czy co? Tu w zdecydowanej większości inteligentne baby siedzą, a nie bezrozumne przedszkolaki smile
          • kk345 Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 16.05.12, 12:34
            > Sprawdzilam u siebie paczke mielonego i zawartosc podobna, a dodatkowo znalezc
            > mozna sladowe ilosci uwaga!"glutenu,mleka,jaj,selera i gorczycy"!(firma b.znana
            > -przynajmniej na Górnym Slasku) .Mozna sie domyslic,ze te sladowe dodatki pocho
            > dzą z zakamarkow maszyn ,ktorymi wczesniej mielono skladniki np.do pasztetow- ,
            > ale dzieki dodanej chemii wyrob dluugo zachowuje "świeżośc".

            To źle się domyślasz- info o "śladowych ilościach X czy Y" to komunikat dla alergików i jest, ni mniej ni więcej, informacją, ze w tym samym zakładzie przetwórczym przetwarza się te, potencjalnie uczulające składniki, które mogły dostać się (np. przez powietrze) do mięsa- dla osób z silnymi alergiami pokarmowymi jest to informacja czasem decydująca o życiu.
      • hela6 Re: Mięso mielone w sklepie ma ułatwiac zycie, 18.05.12, 14:04
        W moim sklepie jest ważone po zmieleniu natomiast przed zmieleniem myte.
        Ponieważ zwykle maszynka nie jest jednak myta po każdym zmieleniu więc bilans strat i zysków wychodzi na zero ale jeśli przed moim mięskiem Pani rzeźniczka mieliła słoninkę to Pani pyta czy może ją zostawić czy odrzucić to co wyszło z sitka. Jeśli ją pozostawia to odlicza te parę deka od rachunku.
        Tyle ze to sklep jednoosobowy gdzie sprzedaje właścicielka i rolniczka w jednym i ma kobitka rozsądne spojrzenie na cenny materiał mięsny.
        Czasem np. kupuję u niej słoninę naturalnie wędzoną przez jej ślubnego i kiedy tej słoniny nie ma to wygrzebuje najtłustszy połeć boczku i puszcza po cenie słoniny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka