długa podroż z małymi dziecmi - prowiant i zabawy

18.05.12, 18:11
Witam, w czerwcu planujemy wyjazd nad morze z trójką naszych pociech (lat 2,4 i 6).
Do pokonania mamy ok 600 km. Zastanawiam się nad prowiantem i zabawkami (zabawami), które sprawdzą się w samochodzie. Dzieci - niekoniecznie zjedzą dania z restauracji, tudzież przydrożnego baru. Po za tym na pewno będą się nudzic i marudzic. Może któras WDPD - była w podobnej sytuacji albo ma jakis dobry patent i podzieli się swoimi spostrzezeniami i listą zabawkowo -prowiantową smile
    • mirszy Re: długa podroż z małymi dziecmi - prowiant i za 18.05.12, 19:10
      U mnie sprawdziło się samochodowe DVD z zapasem bajek. Wiem, niewychowawcze, ale w podróży skuteczne. Ale my robimy parę razy w roku 650 km w jedną stronę.
      Co do jedzenia - moje dziecię, tak z zasady to niejadek, jak wsiada do samochodu to zamienia się w takiego "wszystkożercę", że nadziwić się nie mogę.
      Oprócz zwykłych kanapek - sałata, szynka, ogórek konserwowy (z pomidora robi się ciapa), mogą też być z upieczonym "na prawo i lewo" na masełku pierśnikiem, dodatkowo cały pojemnik (duży!) pokrojonej marchewki, świeżego ogórka i papryki. Kroję w słupki. To właśnie te przekąski robią najwięszą furorę. Do tego rogaliki wcześniej samodzielnie upieczone i ewentualnie paluszki.
      Jeśli dzieci jednego dnia nie zjedzą ciepłęgo posiłku to na prawdę nic się nie stanie.
      A może weźmiesz w termos zupkę, zrobicie sobie postój gdzieś na cywilizowanym parkingu, dzieci pobiegają, a kierowca odpocznie. Wtedy też spokojnie nakarmisz najmłodsze.
      Nie powiesz mi, że starsze nie skuszą się na McD.
    • mim_maior Re: długa podroż z małymi dziecmi - prowiant i za 19.05.12, 17:15
      Wiem, że to nie jest sposób dla wszystkich, ale my - jako leniwi rodzice - od zawsze jeździmy w dłuższe podróże z naszymi dziećmi (teraz są wszystkie w tym samym wieku, co Twoje) bez specjalnych przygotowań. Bierzemy dla nich coś do picia (najczęściej wodę mineralną w "sportowych" butelkach albo Kubusia Waterr, żeby się za bardzo nie pooblewały) i twarde herbatniki Jutrzenki (bo się mało kruszą), ewentualnie banany czy jabłka i jedziemy. Po drodze robimy jedną lub dwie przerwy, a główną atrakcją (i głównym posiłkiem) są hot-dogi na stacji.
      Żadnych specjalnych atrakcji nigdy im nie zapewnialiśmy, więc się nie domagają (pewnie nawet nie wiedzą, że można mieć dvd w samochodzie tongue_out). Najstarszy czyta, bo umie, najmłodszy ucina sobie drzemki, bo lubi. Środkowa nigdy się nie nudzi - gada z nami i braćmi W ogóle sporo czasu w podróży poświęcamy na rozmowy, słuchanie muzyki (wielopłytowe wydanie piosenek z "Kabaretu Starszych Panów" dzieci znają już na pamięć smile i wspólne śpiewanie. Sprawdza się opowiadanie historii oraz zabawy w "zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że..." - a potem dzieci opowiadają, co sobie wyobraziły. Liczymy zwierzęta mijane po drodze albo bawimy się w "kto pierwszy zobaczy..." na punkty. Punkty wymienne na niezbyt materialne nagrody. A poza tym wymyślamy rozrywki na bieżąco.
      Moje dzieci mają bardzo różne temperamenty i charaktery, ale od zawsze są nieuciążliwymi podróżnikami.
      • lili2006 Re: długa podroż z małymi dziecmi - prowiant i za 19.05.12, 18:56
        dokładniesmile liczenie fordów, potem fiatów, potem opli...
        zgadywanie jakie auto przyjedzie pierwsze...
        zagadki matematyczne od 4 lat w góręsmile
        nucenie piosenki i zgadywanie co sie nuci (na zmianę każdy nuci)
        prawda - fałsz - jeden mówi zdanie, inni mówią czy to prawda czy fałsz( dzieci uwielbiają wymyślać takie pytania)
        ostatnia litera wyrazu pierwszą następnego, po polsku , w różnych językach, c kto lubi
        wymyślanie po kolei np owoców i powtarzanie ich przez kolejne osoby...
        dwulatek może śpiewać jeśli potrafi na pewno wiele się nauczy przysłuchując się rodzeństwu, poza tym na pewno dużo prześpismile
    • budzik11 Re: długa podroż z małymi dziecmi - prowiant i za 21.05.12, 10:16
      My specjalnie prowiantu nie bierzemy, najwyżej po bananie i wodę. Zatrzymujemy się w restauracjach, dzieciaki zawsze coś tam wciągną.
      Moi mają prościutkie odtwarzacze mp3 z bajkami i piosenkami. A jak im się znudzi, to różne słowne gry (chociaż dla 2,4l. to za wcześnie) - podawanie wyrazów na ostatnią literę poprzedniego wyrazu, wyliczanie wyrazów na daną literę, owoce, warzywa, zwierzęta, dzieci z przedszkola/klasy itp, "widzę..." i inne podobne.
      • hre_up Re: długa podroż z małymi dziecmi - prowiant i za 21.05.12, 15:24
        Zabawy "słowne" lub śpiewanie najlepiej się sprawdzają. Książeczki nie koniecznie, ponieważ mogą wywołać atak choroby lokomocyjnej.
        Dla ciekawych: www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,80256,6847268,Choroba_lokomocyjna___jak_sobie_z_nia_radzic.html
        Do jedzenia polecam bułeczki mleczne.
        • ja.dorcia Co do choroby lokomocyjnej... 22.05.12, 09:15
          Patrząc z punktu widzenia dziecka, które zamiast wyrosnąć z niej, to się tylko pogorszyło z wiekiem, uważam, że:
          - wszystkie próby zabawiania to pic na wodę... a nie ma nic gorszego, niż dziecko zastanawiające się, czy puści pawia już teraz, czy jeszcze za chwilkę i dorośli zabawiający malucha... no, chyba że ja byłam takim wyjątkowym dzieckiem, że tylko bardziej to drażniło niż pomagało.
          - cukierki - tu trzeba uważać. Bywa, że żucie/ssanie wręcz przyśpiesza odruch wymiotny i pogarsza sprawę
          - podobno pomagają brzoskiwinie, ale wg mnie to mit na równi z tymi w artykule
          - zdecydowanie tabletki. Jeden aviomarin (lub połówka, zależy chyba od wieku) skutecznie załatwia sprawę. Fakt, trochę się po tym śpi, ale to naprawdę komfort. Wiadomo, to jest lek i rozumiem, że niektórzy rodzice woleli by nie dawać "chemii", ale naprawdę, to nie jest trucizna, a kto nigdy nie cierpiał, nie zrozumie, jak się czuje osoba z chorobą lokomocyjną. I nie działa tutaj, że a może mu przejdzie... Bo po pierwszym wypadku będzie za chwilę kolejny i tak do końca podróży. Jak dla mnie, tabletka powinna zostać podana na pierwszy sygnał "mdli mnie".

          Aha, nie polecam Lokomotivu (czy jakoś tak) - kiedyś na koloniach lekarka również stwierdziła że po co tyle chemii i stwierdziła, że homeopatia będzie lepsza... w efekcie wszyscy co dostali tabletkę i tak odstawiali akcję dalej niż widzę.
    • mjermak Re: długa podroż z małymi dziecmi - prowiant i za 22.05.12, 20:38
      Mozecie jeszcze rozwazyc podroz noca, moi znajomi tak jezdzili z 2 dzieci. Spakowani byli 2 dni pzred wyjazdem, dzien przed mama zabierala gdzies dzieciaki a tata spal ile sie dalo w domu i jechali. Dzieci wiekszosc podrozy przesypialy, pierwszego dnia urlopu troche oboje rodzice byli wycieci ale w koncu jechali tam odpoczywac wiec jakos dawali rade.
      • mama_trzech Re: długa podroż z małymi dziecmi - prowiant i za 26.05.12, 11:43
        W zeszłym roku jechaliśmy nocą. Fakt że dzieci spały, ale... my byliśmy wykończeni. Najpierw w dzień przygotowania do podróży, noc za kierownicą, potem w dzień opieka nad rozbrykaną gromadką smile Dlatego w tym roku jedziemy dla odmiany w dzień - może to będzie lepsze rozwiązanie? Przynajmniej będę miała porównanie i za trzecim razem wybiorę to które okaże się najlepsze smile)
        Nie mniej jednak zamierzam przygotować się do tej podroży najlepiej jak się da.
    • stara-a-naiwna Re: długa podroż z małymi dziecmi - prowiant i za 28.05.12, 21:30
      zabawy to nie wiem
      ale do jedzenia może coś takiego?
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,135388401.html
      ostatnio zrobiłam i super smakuje, nie jest słodkie, łatwo się przechowuje -0 nie rozlatuje i nie kruszy w ręce

Inne wątki na temat:
Pełna wersja