gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zrobić?

28.08.12, 10:01
Nabyłam woła pokrojonego w kostkę pt. "mięso na gulasz". Dusił się do upadłego i nadal jest nie do pogryzienia. I co teraz? Bez zmielenia się nie obejdzie, tylko co z tym mielonym zrobić? Odpadają wszelkie farsze do pierogów czy naleśników - mąż nie lubi, a to mięcho to głównie dla niego.
Moja nieumiejętność zrobienia miękkiej wołowiny trwa:

forum.gazeta.pl/forum/w,49213,138219381,138219381,miekka_wolowina_bez_tluczenia_da_sie_.html
Soli zmiękczającą obejrzałam, ta co akurat była w sklepie, miała w składzie saletrę. Nie będę sobie dobrowolnie azotanów do jedzenia ładować.
    • 5aaala Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 10:24
      Ja takie twardziele zmiękczam w szybkowarze, tzn podpiekam a potem zewam niewielką ilością wody i do szybkowara - niema szans żeby nie zmiękła, ale jak nie masz szybkowara to słyszałam też o dodaniu do takiego mięsa sody spożywczej - podobno pomaga (tylko nie cała paczka - nie wiem ile masz tego mięsa ale na 1 obiad to się daje tak pół łyżeczki)
      • autumna Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 15:12
        > Ja takie twardziele zmiękczam w szybkowarze, tzn podpiekam

        Ha, ha, to się dusiło 3 godziny w szybkowarze. Po godzinie było twarde, to postanowiłam dusić dalej - jak była podeszwa, tak została.
        Zapuściłam tu temat i pojechałam z dzieciem na wycieczkę. W międzyczasie moje mamie udało się, po zmieleniu, doprowadzić produkt do postaci jeszcze bardziej niejadalnej smile
        • anu_anu Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 19:06
          3 godziny w szybkowarze? To noga stołowa by się chyba rozgotowała... Cóż to za wół był???
    • rstin Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 10:46
      Ja też dodaję sody spożywczej. Ale możesz po prostu zmielić to mięsko, dodać dobry ser i masz gotowe nadzienie do zawijaska z ciasta francuskiego lub do zapiekanki.
    • jagoda85 Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 10:51
      Dodaj do tego gulaszu dobry kieliszek wódki, trochę jeszcze podduś, lepsze to i zdrowsze od sody, to sposób mojej teściowej. Ja na gulasz nie kupuję takiego krojonego mięsa, bo zawsze tak było, że jeden kawałek się rozpadł, a drugi twardy jak kamień. Najlepiej kupić mięso w jednym kawałku i samemu pokroić, bo gotowy krojony to jest z różnych kawałków mięsa.
    • maadga Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 11:00
      Można spróbować wydobyć tylko mięcho zmielić i wrzucić do sosu i tu kilka wariantów. Zapiec z ziemniakami w piekarniku, dodać do makaronu jako sos, zrobić coś ala lasagna. Zrobić faszerowane papryki, duże muszle makaronowe czy rurki. smile
    • hela6 Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 11:18
      Przypominam że pierogi i wszelkie farsze mięsne robi się wyłącznie z wołowiny.
      • squirk Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 12:39
        Nie zgodzę się z tym, Helu, bo robię rozmaite farsze, także mieszane, z wieprzowiną, krewetkami itp. Np. do faszerowanej papryki sama wołowina po prostu mi nie pasuje, zawsze mieszam z wieprzowiną albo daję samą wieprzowiną (plus ryż itp, oczywiście), wontony z wołowiną też nie wchodzą u mnie w grę.
        smile
      • tukata Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 12:32

        > Przypominam że pierogi i wszelkie farsze mięsne robi się wyłącznie z wołowiny.

        wręcz przeciwnie, ja robię wszystkie farsze z wieprzowiny, ewentualnie cielęciny bądź drobiu. Akurat wołowiny do mielenia nie używam. Co kto lubi.
      • graue_zone Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 01.09.12, 09:38
        Absolutnie nieprawda. Robi się z różnego mięsa, czasem wręcz w jednym pierogu miesza się dwa, trzy rodzaje (np. pielmieni).
    • wadera3 Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 11:21
      Być może pomoże(o jak ładny rym) sól zmiękczająca mięso, choć używa się jej przed obróbką, ale ja bym spróbowała.
    • wadera3 Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 11:24
      Aaa, doczytałam się, że soli zmiękczającej nie chcesz, no to nie wiemsmile
      Ja wołowinę duszę około 3 godzin, no i nie kupuję żadnych porcjowanych i przygotowanych na tackach półgotowców, bo tam wsadzają najbardziej nie nadające się do użycia i spożycia części.
      Mięso kupuję z całego, dużego, wybranego przeze mnie kawała i najchętniej u "rzeźnika".
      A i tak nieraz traktuję je(wołowinę) solą zmiękczającą.
    • valla-maldoran Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 14:15
      Zapomnij o świństwach typu sól czy soda itp.
      Jak już któraś napisała najlepszy i najzdrowszy jest alkohol. Zalej mięso butelką piwa, szklanką wina albo kieliszkiem czystej wódki i ... smacznego.
      • squirk Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 14:46
        valla-maldoran napisała:

        > Zapomnij o świństwach typu sól czy soda itp.
        > Jak już któraś napisała najlepszy i najzdrowszy jest alkohol. Zalej mięso butel
        > ką piwa, szklanką wina albo kieliszkiem czystej wódki i ... smacznego.

        Podpisuję się po tym, sporo mięs np. w winie duszę, zawsze się udają. W piwie jeszcze niczego nie robiłam, boję się trochę, że zostanie gorzki posmak.
        Wspomniany w poprzednim wątku przepis na daube wysłałam wszystkim zainteresowanym, gdyby do kogoś jednak nie dotarł to proszę mnie pacnąć, wyślę jeszcze raz.
        smile
        • madzioreck Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 20:36
          A ja mogę też pacnąć? smile
          • squirk Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 20:57
            madzioreck napisała:

            > A ja mogę też pacnąć? smile

            Oczywiście, ja wtedy pisnę, podskoczę i wyślę wink
            Przepis jest prosty a efekt wyrywa z kapci, wychwalam daube jak tylko mogę i rozesłałam przepis wielu znajomym, sama planuję robić w weekend smile
            • anu_anu Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 09:10
              To i ja poproszę, na gazetowego smile
              • squirk Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 09:16
                Wysłane smile
                • klara_bella Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 21:12
                  a ja też poproszę smile
                  • squirk Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 22:59
                    Wysłałam, mam nadzieję, że dotarło do wszystkich zainteresowanych Pań smile
                    • anu_anu Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 30.08.12, 08:20
                      Dotarło, dziękuję smile
                      • squirk Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 30.08.12, 14:39
                        Mam nadzieję, że przepis przetestujecie i zechcecie w wolnej chwili podzielić się wrażeniami smile
                    • klara_bella Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 31.08.12, 10:50
                      Dzięki też dostałam smile
            • madzioreck Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 23:57
              Mam, dziękuję smile
    • lirio Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 14:51
      Ewentualnie dodaj octu (2-3 łyżki - nie wiem ile masz tego mięsa), przy gulaszu mocno przyprawionym ocet nie spierniczy smaku. Następnym razem spróbuję waszą metodę z wódką wink
      • lirio Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 14:53
        A co do utylizacji tego mięsa - wyłowić z sosu, przemielić i zmieszać z podgotowanym ryżem. Może stanowić farsz do gołąbków lub papryki faszerowanej. Sos można wykorzystać do polania potrawy.
        • 5aaala Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 15:41
          a tak wogóle w takiej sytuacji to bym się głęboko zastanowiła co to za mięso i z jak starego zwierzęcia ?????
          • lisia312 Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 16:28
            może z dinozałera?
            • autumna Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 16:58
              Może to sztuczne w ogóle, chińska wołowina wykonana ze sznurka? Chińczyk wszystko zrobi, podobno produkowali podrabiane jaja...
              Kupiłam to cudo w Auchanie.
    • pyzzi Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 28.08.12, 22:46
      Proponuję pożyczyć psa od sąsiadów i go poczęstować smile
      • b-b1 Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 09:33
        Wlewam wódki do wołowiny-zawsze wychodzi miękka.
        Teraz jak masz pomieloną-możesz dodać do wszelkiego rodzaju zapiekanek(czyli np makaron, albo ryż, albo pokrojone w cieniutkie plasterki ziemniaki) do tego warzywa(papryka/pieczarki/kukurydza/marchewka/ itp) zrobić sos beszamelowy i do piekarnika, albo możesz zrobić pasztet z samej wołowiny, lub dodać do niego ugotowane pomielone piersi z kurczaka.
    • momas Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 09:54
      na marginesie...
      (az sobie w sklepie tę sól obejrzalam, no chyba, ze moj sklep ma stara partie, a najnowsze mają zmieniony sklad)
      Sol zmiekczająca mieso to sol jodowana z dodatkiem enzymu pozyskiwanego z papai - papainą. Zawiera równiez glutaminian sodu sad


      Chyba oglądałaś sol peklującą.....Ta wlasnie ma srodki konserwujące w postaci pochodnyc kwsu azotowego/azotawego
      • momas Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 09:58
        o tę sól :

        www.kamis.pl/index.php/content/view/238/676/
        psiakość, to nie reklama, ja nie uzywam jej....
      • autumna Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 10:13
        > Chyba oglądałaś sol peklującą.....

        Na bank zmiękczającą, papaina była. Widać inny producent miał swoją koncepcję soli zmiękczającej. Tak jak i przy żelfiksach różnie bywa (benzoesan sodu w składzie).

        Z miąskiem mielonym kłopot o tyle, że małż wybredny i nie lubi potraw o konsystencji mazistej oraz utopionych w sosach. To chyba trauma po przedszkolnym wikcie smile
        Dziś na razie musimy zmęczyć kreatywny pomysł mojej mamy - zrobiła z części coś w rodzaju kotletów mielonych. Stopień jadalności - hm, umiarkowany...
        Resztę spróbuję wsadzić z ryżem w papryki.
      • wadera3 Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 29.08.12, 10:32
        Masz rację Momasie, sól zmiękczająca jest na bazie papainy, ale z powodu chóru zaklinającego autorkę do nieużywania - zamilkłamwink
        Kiedyś nawet dumałam nad wykorzystaniem owoców papai do tego, ale nic nie wymyśliłam - nie jestem chemikiem.
      • autumna Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 31.08.12, 14:57
        > Sol zmiekczająca mieso to sol jodowana z dodatkiem enzymu pozyskiwanego z papai
        > - papainą. Zawiera równiez glutaminian sodu

        Melduję, że znalazłam bez glutaminianu i innych paskudztw - Kotanyi ma w składzie tylko sól jodowaną i papainę.
        • momas Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 31.08.12, 15:55
          Dzięki, w razie czego - warto wiedzieć!
    • metamorphosis4 Re: gulasz nie do zgryzienia - co ja mam z tym zr 01.09.12, 18:27
      Może posoliłaś przed końcem gotowania? Wołowinę soli się dopiero gdy jest miękka, w innym wypadku twardnieje i gumowieje wink
      Sól zmiękczająca mięso używam z Kotanyi. Jest boska smile Wydaje mi sie, że papaina w niej zawarta zmiękczy mięso również dodana do sosu w trakcie gotowania, ale pewna nie jestem.
Pełna wersja