ZUS...na wesoło, a może na smutno:)

28.03.13, 08:11
Nie mogę, z rana mnie pan telefonicznie zasmucił i rozbawił jednocześnie.
Zus zalega mi z wypłatą zasiłku chorobowego za początek lutego jeszcze (prowadzę działalność), dodzwoniłam się w końcu do właściwego pokoju, przedstawiam, podaję dane, a pan klika, klika w klawiaturę (słychać przez telefon), mamrocze (o w mordę..) i do mnie ale czego pani ode mnie oczekuje? Więc tłumaczę raz jeszcze, czekam, czekam, czekam...pan mamrocze i do mnie...wie pani ja nic z tego nie rozumiem, otwierają mi sie kolejne okienka...
Powiedziałam, że poczekam, niech mu może ktoś pomoże, a on się rozłączył.
I właściwie to nie wiem czy się śmiać, czy płakać nad zdolnościami pana. I załatw coś w zusie, skoro najprostszej informacji nie można uzyskać.
    • agnieszka_mmm Re: ZUS...na wesoło, a może na smutno:) 28.03.13, 08:38
      Wiadomo, że nie ma co generalizować bo co ZUS to inni ludzie itp. Ale ja nie zapomnę jak mi jedna pani przez telefon tłumaczyła, że przelew za macierzyński został wysłany bo ona miała taka informację w komputerze. Nie miałam pieniędzy od miesiąca a jedyna odpowiedzią pani było przelew został wysłany, przelew został wysłany, i że ma w danych, że przelew został wysłany więc pieniądze powinnam mieć smile tyle, że nie miałam.
    • anu_anu Re: ZUS...na wesoło, a może na smutno:) 28.03.13, 10:54
      ZUS niewątpliwie jest organizacją przestępczą.
      Ale nie jest to przestępczość zorganizowana!
      wink
      • mieszko02 Re: ZUS...na wesoło, a może na smutno:) 28.03.13, 11:42
        ja z racji obowiązków słuzbowych tez często kontaktuję sie z ZUSem i książki można pisaćsmile ale do dzis pamiętam sytuację sprzed kilku lat gdy pracowałam w upadającej firmie (kto pracował ten wie co sie wówczas dzieje, wyłączają telefony, odcinaja prąd, komornik zabiera komputery, nic przyjemnego) i wraz z koleżankami z działu dwoiłyśmy sie i troiłyśmy, żeby jak najszybciej pozamykać sprawy personalne, zapewnic ludziom wypłaty z ZUS itp, i dzwoni PANI Z ZUS (telefony wówczas juz tylko odbieraliśmy) i ONA CHCE, żeby natychmiast przygotować JEJ jakiś papier i zadzwonić jak juz będzie gotowy, bo cos tam potrzebuje, żeby szybko nanieść do SYSTEMU, spokojnie tłumaczę, że w tej chwili nie mogę oddzwonić, bo nie mam kontaktu ze światem, że prześlę pocztą, no to ONA CHCE faxem teraz! Ja znów swoje, że faxem tez nie prześlę, bo ten sam problem, mogę ewentualnie po południu z poczty...No i tego było juz tej Pani za dużo, nakrzyczała, że chyba sobie z niej kpię, jak to nie można zadzwonić, ani faxu przesłać, co to za firma, ona jest urzędnikiem państwowym i nie mam z niej drwić, ble ble ble
        ech, tak sobie myślę, że ci urzędnicy państwowi to powinni najpierw odbywac staż w firmach prywatnych, przedsiębiorstwach, moze zrozumieliby, że czasami życie wyglada trochę inaczej niż na 1,5 m biurka na posadce w urzędzie...


        D.
    • dwapsyikot Re: ZUS...na wesoło, a może na smutno:) 28.03.13, 19:35
      jak myślę ZUS to zawsze przypomina mi się jedna scenka rodzajowa i jeden papier
      scenka- wyjaśniając jakąś sprawę dotyczącą rzekomej niedopłaty 3 czy 5 groszy przetrwałam ze 4 pokoje, masę wklepywania w komputer tych samych informacji,i na końcu tych bardzo tajemniczych i skomplikowanych działań pani wyciągnęła uszaty zeszyt w kratkę i zapisała sobie, ze wszystko z naszym kontem w porządku.
      papier- zdarzył nam się błąd zamieniliśmy cyfry w dacie urodzenia pracownicy i wyszło, że urodziła się 7 dnia 28 miesiąca. korespondencja w tej sprawie z ZUS była powalająca;najpierw zażądali informacji co się dzieje z pracownicą urodzoną 28 lipca, a potem chcieli się dowiedzieć kto to jest ta druga, żeby ją wprowadzić do systemu, bo nie mogą jej znaleźć......
      • catalina81 Re: ZUS...na wesoło, a może na smutno:) 28.03.13, 19:45
        popłakałam się ze śmiechu

        u nas firmie mniej zabawnie ostatnio było: przyszła żona naszego byłego pracownika, okazało się, że pan zginął w wypadku i ona mimo, że miała świadectwa pracy musiała od każdego pracodawcy dostawać jakieś tam papiery, żeby to poudowadniać. baby z ZUS ganiały tą panią po każdym zakładzie po kilka razy, bo ciągle im czegoś brakowało.
        • mieszko02 Re: ZUS...na wesoło, a może na smutno:) 29.03.13, 12:50
          tak, tak
          i w dodatku żądają danych, które od 1999 mają w systemie (co za magiczne słowosmile
          • malgosia.w Re: ZUS...na wesoło, a może na smutno:) 29.03.13, 20:58
            ode mnie jako księgowej ZUS domagał się jakichś dokumentów żeby ustalić kapitał początkowy byłego pracownika firmy w której pracowałam, jakież było zdziwienie Pani gdy przekazałam jej że ten pracownik od kilku lat nie żyje
            • dwapsyikot Re: ZUS...na wesoło, a może na smutno:) 30.03.13, 08:40
              ,jeszcze jedno, moja szwagierka pracowała kiedyś w ZUS , krótko ,jakieś półtora roku. Jak przechodziła na emeryturę, to musiała szukac świadków, bo w ZUS nie było śladu po jej zatrudnieniu, a dokumenty przez siebie wystawione uznali za mało wiarygodne......
              • anetapzn Re: ZUS...na wesoło, a może na smutno:) 30.03.13, 09:11
                Mojej znajomej szwagier stracił w wypadku rękę, prawą bo chyba ma to znaczenie, w końcu nią się większość czynności wykonuje. Po wielu staraniach dostał nędznawą rentę na pól roku, póżniej jak mu powiedziano będzie wezwany na komisję i....zobaczą co z tą rękę. I tak się zastanawiamy, czy liczą, ze mu odrośnie?!
                • dzedlajga Re: ZUS...na wesoło, a może na smutno:) 30.03.13, 12:48
                  Nie wiem na ile to wiarygodne, bo przeczytałam na portalu z żartami, ale...

                  Pan stracił obie nogi i po raz czwarty (!) był wzywany na komisję. Lekarz (podobno?) napisał w uzasadnieniu wniosku: Facetowi uje...o obie nogi i już mu k... nie odrosną.
                  Pan dostał rentę dożywotnią.

                  Może to jest sposób na ZUS? Tylko trzeba znaleźć odważnego lekarza, który coś takiego napisze wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja