nati_28
29.06.13, 22:56
Wielkimi krokami zbliżamy się do remontu poddasza. Połowę nocy znosiłam z góry rzeczy i przenosiłam na przechowanie do sąsiada. Wyniosłam jednocześnie 8 worków na śmietnik i 3 worki rzeczy odłożyłam do rozdania.
Nadal jednak mam stertę ubrań, przedmiotów, pościeli i dokumentów, z którymi nie wiadomo co zrobić.
Nie wiem jak to się dzieje, ale mam swoje ulubione ciuchy, w których w kółko chodzę i masę pochowanych po szafach ubrań do założenia "kiedyś". Kilka sukienek z przyjęć typu "wielkie wyjścia", które nie wiadomo kiedy założę i czy w ogóle jeszcze założę. Bluzki, które odkładam na bluzki robocze, na bluzki do spania albo bluzki na wszelki wypadek. Podobnie ze spodniami, żakietami.
Pościel. Zdekompletowaną wyrzuciłam, ale mam też taką na wszelki wypadek. Stara, nie lubię jej, ale fakt czasami się przydaje. Zalega więc w szafach.
Dokumenty, to kolejna para kaloszy. Stary projekt budowlany domu, którego nie będziemy budowali, z pozwoleniem na budowę na działce, którą już sprzedaliśmy. I wiele tego typu dokumentów, które żal wyrzucić, bo kosztowały, bo wiążą się z jakimś etapem życia, bo może do nich sięgnę. I tak leżą na półkach.
Zastanawiam się więc jak ogarnąć te wszystkie ciuchy, dokumenty, przedmioty (słoniki, żabki na szczęście otrzymane w prezencie).
Mam skryte marzenie by po remoncie układać na półkach tylko to co potrzebne. Z drugiej strony, zawsze gdy się czegoś pozbędę, nagle okazuje się po czasie, że jednak chciałabym do tego sięgnąć. Zastanawiam się jak poradzić sobie z tzw. "przydasiami"