Skuteczne usuwanie "przydasiów"

29.06.13, 22:56
Wielkimi krokami zbliżamy się do remontu poddasza. Połowę nocy znosiłam z góry rzeczy i przenosiłam na przechowanie do sąsiada. Wyniosłam jednocześnie 8 worków na śmietnik i 3 worki rzeczy odłożyłam do rozdania.
Nadal jednak mam stertę ubrań, przedmiotów, pościeli i dokumentów, z którymi nie wiadomo co zrobić.
Nie wiem jak to się dzieje, ale mam swoje ulubione ciuchy, w których w kółko chodzę i masę pochowanych po szafach ubrań do założenia "kiedyś". Kilka sukienek z przyjęć typu "wielkie wyjścia", które nie wiadomo kiedy założę i czy w ogóle jeszcze założę. Bluzki, które odkładam na bluzki robocze, na bluzki do spania albo bluzki na wszelki wypadek. Podobnie ze spodniami, żakietami.
Pościel. Zdekompletowaną wyrzuciłam, ale mam też taką na wszelki wypadek. Stara, nie lubię jej, ale fakt czasami się przydaje. Zalega więc w szafach.
Dokumenty, to kolejna para kaloszy. Stary projekt budowlany domu, którego nie będziemy budowali, z pozwoleniem na budowę na działce, którą już sprzedaliśmy. I wiele tego typu dokumentów, które żal wyrzucić, bo kosztowały, bo wiążą się z jakimś etapem życia, bo może do nich sięgnę. I tak leżą na półkach.

Zastanawiam się więc jak ogarnąć te wszystkie ciuchy, dokumenty, przedmioty (słoniki, żabki na szczęście otrzymane w prezencie).
Mam skryte marzenie by po remoncie układać na półkach tylko to co potrzebne. Z drugiej strony, zawsze gdy się czegoś pozbędę, nagle okazuje się po czasie, że jednak chciałabym do tego sięgnąć. Zastanawiam się jak poradzić sobie z tzw. "przydasiami"
    • keepersmaid Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 00:39
      Jak ja cie rozumiem.
      Wlasnie sie przeprowadzilam.
      Na szczescie nie mam poddasza...
    • madzioreck Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 01:35
      > Mam skryte marzenie by po remoncie układać na półkach tylko to co potrzebne. Z
      > drugiej strony, zawsze gdy się czegoś pozbędę, nagle okazuje się po czasie, że
      > jednak chciałabym do tego sięgnąć.

      No i to jest główny problem w przypadku przydasiów wink Ze dwa lata przed odchudzaniem pozbyłam się zatrzęsienia ciuchów w starym rozmiarze, przechowywanych przez kilka lat na "jak schudnę". Stwierdziłam, że skoro dotąd nie schudłam, to pies je drapał... teraz by się wszystkie przydały smile
      Jednak od czasu do czasu siadam i bezlitośnie wywalam kolejne przydasie. Jeśli mi przy czymś zadrży ręka - ewentualnie daję tej rzeczy czas do następnego ataku wyrzucania - jak się nie przyda - na śmietnik/do ludzi/whatever.
      Też przy remoncie pozbyłam się mnóstwa rzeczy, po prostu nie było gdzie się z tym bajzlownikiem pomieścić ani wolnego miejsca do przekładania z kąta w kąt.
      • irenazu Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 10:36
        Tylko nie wyrzucajcie do kosza starej pościeli, ręczników, ciepłych ubrań (swetry, szaliki kurtki itp.). To wszystko przyda się w schronisku dla zwierząt. Dla ludzi może nie wypada tego dać, ale zwierzakom się przydasmile
        Ja też jestem "przydasiowa" Najlepiej na mnie działały przeprowadzki, ale już od 10 lat jesteśmy w jednym miejscu i nie zanosi się na jakieś zmiany, więc czasami, przy jakiejś chwili natchnienia wyobrażam sobie jak to będzie jak mnie już nie będzie i ktoś będzie musiał to wszystko ogarnąć... I wtedy jest łatwiej wyrzucać.
        • antytalentka Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 01.07.13, 19:10
          irenazu napisała:

          > więc czasami, przy jakiejś chwili natchnienia wyobrażam sobie jak to będzie jak mnie już nie > będzie i ktoś będzie musiał to wszystko ogarnąć... I wtedy jest łatwiej wyrzucać.

          W taki sposób pozbyłam się wszystkich swoich pamiętników, skrzętnie kolekcjonowanych przez lata. Jak sobie wyobraziłam, że kiedyś ktoś coś czyta, bo za wcześnie zeszłam, to mi się odechciało tego trzymać i zrobiłam duże ognisko.
      • stara-a-naiwna Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 13:04
        Nie żałuje wywalonych starych ciuchów. Zazwyczaj rzeczy trzymane w szafie na okres "jak schudnę" przestają byc modne - wygladala byś jak "ciocia Klocia" = stara baba zwyczajnie ubrana z poprzedniej dekady.
        Wiem, bo mialam takie ulubione spodnie w szafie (jeszcze z czasów maturalnych) jak schudłam okazało sie, że mają wysoki stan (prawie pod pachy wink ) a ja obecnie noszę raczej biodrowki. Ba! Nawet na tyłku nie leżały jak trzeba.
        • stara-a-naiwna Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 13:16
          Ja mam zasadę - jesli czegos nie używam przez 1-2-3 lata to wywalam. Szczegolnie ciuchy (pozostawiam kiecki wyjściowej ktorych z założenia ma sie kilka, dyżurną białą koszulę, skórzana kórtke itp) sama wiesz, ze wiecej niz 3 koszulki do spania i 3 robocze miec nie trzeba. Pozostałe na ścierki albo dla biednych (schronisko dla zwierzat, brata Alberta albo monar albo warsztat terapii zajeciowej)

          Sentyment mozesz miec do 1-2 max do 4 rzeczy (inaczej sie nie da)

          I z rzeczy domowych - śrubki i gwoździki segregujesz a reszte WON!!

          Pościele nie lubiane-nie używane oddaj - zostaw jeden komplet zapasow dla gosci. Po pól roku poczujesz jedynie ulgę, że masz święty spokój i mniej klamotów.

          Wiem, ze trudno sie rozstawac z rzeczami, szczegolnie jak sie je zbierało latami. Jestem za szybkimi cięciami. Pakujesz, wowozisz. Jk sie bedziesz zastanawiać niczego sie nie pozbedziesz sad


          Ps. A dokumenty - nie wiem nigdy nie wywalałam - kup karton z ikea, poskladac i niech sobie leżą na szafie. Za 3 lata moze Cię weźmie na porządki i wywalisz
        • madzioreck Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 14:23
          > Nie żałuje wywalonych starych ciuchów. Zazwyczaj rzeczy trzymane w szafie na ok
          > res "jak schudnę" przestają byc modne - wygladala byś jak "ciocia Klocia" = sta
          > ra baba zwyczajnie ubrana z poprzedniej dekady.

          To nie były tego rodzaju ciuchy, w których 10 lat później się "tak" wygląda wink
          • kaga9 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 01.07.13, 12:31
            Otóż to. Moje zbieractwo bierze się stąd, że ubieram się do bólu klasycznie i spokojnie mogłabym włożyć spodnie sprzed 10 lat (gdybym w nie wchodziłatongue_out).

            Wymienione wyżej sukienki wyjściowe, których ludzie miewają "z założenia kilka"... Ech, mam jedną. Słownie: jedną. Prawie nie używam, a raz na ruski rok mi się przydaje, więc tym bardziej nie wyrzucęwink
    • jarka63 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 12:26
      Co się da to oddać lub sprzedać, resztę wyrzucić.
      Ale ja nie jestem sentymentalna, nie bardzo też lubię grzebać się w pamiątkach z przeszłości. Z "przydasiostwa" skutecznie wyleczyło mnie pierwsze własne mieszkanie - kawalerka 28 m kw.
    • anu_anu Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 12:45
      Kiedyś stwierdziłam, że przekonanie, że jak się coś wyrzuci to za chwilę jest potrzebne to jest bujda na resorach! To działa tak: potrzebujesz nietypowej śruby - to jedziesz i kupujesz. Bo nawet jak pamiętasz, że ją masz - to jej nie znajdziesz w dającym się przewidzieć czasie.
      Natomiast jak ją wyrzucisz i będziesz potrzebować - to Ci będzie żal, że wywaliłaś, bo będziesz pamiętać owo wyrzucenie. Ale W OBU PRZYPADKACH NIE UŻYJESZ TEJ STAREJ ŚRUBY!
      Natomiast jak wywalisz 90% przydasiów to pozostałymi 10% da się zarządzać w ten sposób aby ich faktycznie kiedykolwiek użyć.
      Miałam okazję sprzątać kilka domów i powiem Ci, że ciężko i soczyście przeklinałam ludzi z zamiłowaniem do zbieractwa! A teraz przerażeniem napawa mnie myśl o tym, że kiedyś przyjdzie mi sprzątać mieszkanie teściów... Mam wrażenie, że więcej zapłacimy za kontenery do wywozu niż będą warte rzeczy, które stamtąd zabierzemy. Na szczęście mieszkanie ma 47m2...
      • smutas13 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 17:31
        anu_anu napisała:

        > To działa tak: potrzebujesz nietypowej śruby - to jedziesz i kupujesz. Bo nawet jak pamiętasz, że ją masz - to jej nie znajdziesz w dającym się przewidzieć czasie.
        > Natomiast jak ją wyrzucisz i będziesz potrzebować - to Ci będzie żal, że wywali
        > łaś, bo będziesz pamiętać owo wyrzucenie. Ale W OBU PRZYPADKACH NIE UŻYJESZ TEJ
        > STAREJ ŚRUBY!

        big_grin
        Mój małż zbiera różne śróbki i całe szczęście. Dwa lata temu poszłam do sklepu AGD,
        Kupiłam duży wentylator w tajemnicy przed mężem. W domu okazało się, że dwie panie sprzedawczynie i ja trzecia, nie zwróciłyśmy uwagi nato, że aby wentylator poskręcać do kupy,
        potrzebne są śróbki. Gorąc lał się z nieba i nie w glowie było mi wracanie do sklepu po głupie śróbki. Dwa dni grzebałam w puszeczkach ze śróbkami, aż dobrałam odpowiednie. Poskręcałam, włączyłam i działa po dzisiaj smile
        • smutas13 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 17:35
          Srubki - powinno być suspicious
      • nati_28 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 20:14
        anu_anu napisała:

        > Kiedyś stwierdziłam, że przekonanie, że jak się coś wyrzuci to za chwilę jest p
        > otrzebne to jest bujda na resorach! To działa tak: potrzebujesz nietypowej śrub
        > y - to jedziesz i kupujesz. Bo nawet jak pamiętasz, że ją masz - to jej nie zna
        > jdziesz w dającym się przewidzieć czasie.
        > Natomiast jak ją wyrzucisz i będziesz potrzebować - to Ci będzie żal, że wywali
        > łaś, bo będziesz pamiętać owo wyrzucenie. Ale W OBU PRZYPADKACH NIE UŻYJESZ TEJ
        > STAREJ ŚRUBY!


        A coś w tym jest. Faktycznie, o większości "przydasiów" dowiedziałam się gdy wynosiłam rzeczy z góry. Wcześniej nie miałam pojęcia o och istnieniu. Gdy coś potrzebuję i tak kupuję nie wiedząc, że to mam. A gdy wyrzucę, pamiętam że miałam. Po zakończonym remoncie bez sentymentów wyrzucę większość "przydasiów", bo one faktycznie tylko zagracają, a w praktyce nikt ich nie używa.
    • iwoniaw Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.06.13, 19:49
      Nie no, pozwolenie na budowę na działce, którą sprzedaliście, to już jednak sobie daruj. Są granice "przydasiowania".
      Słusznie ktoś napisał wyżej - sama dobrze wiesz, że koszulki do spania w liczbie większej niż 3 są ci doskonale zbędne. Jeśli posiadasz dodatkowo piżamy/koszule nocne, to są ci zbędne w ogóle. Podobnie z rzeczami "roboczymi" - ile naprawdę potrzebujesz?
      Pościel - po co Ci więcej niż 2-3 zmiany na używane na co dzień spania?
      Słoniki czy inne żabki - zostawiłabym tylko te, które uważam za naprawdę ładne i/lub znaczące/pamiątkowe. Reszta won.
      Jak mam opory przed wywaleniem czegoś zdecydowanie niepotrzebnego "bo kosztowało", to sobie przypominam, ile kosztuje metr kwadratowy powierzchni obecnie zajmowanego mieszkania - przeważnie dochodzę do wniosku, że jednak nie stać mnie na to, by zawalać tę przestrzeń czymś zupełnie bezużytecznym.
      • autumna Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 04.07.13, 19:00
        > Nie no, pozwolenie na budowę na działce, którą sprzedaliście, to już jednak sob
        > ie daruj. Są granice "przydasiowania".

        Nie ma. Moja mama trzyma do tej pory dokumenty mojego taty nieżyjącego od 28 lat, w tym indeks ze studiów zaocznych, książeczkę żeglarską i inne takie. Po mojej babci takoż. Żeby do tego w celach wspominkowych zaglądała, to OK, ale leży nietknięte i szuflady zagraca. Oraz 30-letnie futra z czasów PRL. Wyrzucić nie daje, a ja cholery dostaję, bo urzędujemy na wspólnym gospodarstwie...
        • anu_anu Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 04.07.13, 19:19
          Na mamę/teściową nie masz wpływu - ale na swoje postępowanie - i owszem.
          Na tej zasadzie przyjdzie mi posprzątać mieszkanie teściów... Na szczęście jest niewielkie, za to napchane tak, że ludzie się prawie nie mieszczą. Sądzę, że oni nawet nie pamiętają co i gdzie jest tam wepchnięte!
          Moją sugestię, żeby wywalić ile się da do kubłów - póki nie trzeba za to słono płacić - oczywiście zignorowano... A mieszkanie w bloku, ogniska tam nie zrobimy.
          Przeklinam to zbieractwo podwójnie bo ciągle się okazuje, że to właśnie na mnie spada sprzątanie domów i w pocie czoła wywalam te wszystkie zapasy i przydasie. Bluźnię jak szewc! Dziewczyny, nie róbcie tego ludziom, którzy nic złego Wam nie zrobili!! A tym bardziej dzieciom, które kochacie!!!
    • claratrueba Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 01.07.13, 07:03
      pozbyłam się przydasiów o objętości kilku samochodów w ubiegłe lato, biorąc pod uwagę wielkość samochodu to była, wstyd powiedzieć- chyba ciężarówka. Wymyśliłam sobie, ze trzeba zmodernizować ogrzewanie, do tego potrzebne są roboty i na strychu, i w piwnicy, Co pozwoliło mi uświadomic sobie, że przez swoją "oszczędność" czy tam "gospodarność" żyjemy między dwoma śmietnikami, bo miejsce gdzie powinny trafić rzeczy niepotrzebne to jest właśnie -śmietnik.
      I po prostu, wściekła na siebie za to "zbieractwo" rzeczy kompletnie niepotrzebnych, spedziłam 3 dni (paskudna pogoda była) na wynoszeniu i wywożeniu wszystkich przydasiów, kŧóre jakoś dziwnym trafem, nie przydały się do niczego przez kilka (a nawet kilkanaście) lat. Zostało trochę rzeczy, do których mam sentyment, są jakimis tam pamiątkami ale wszystko to zmieściło się w jednym kartonie po odkurzaczu.
      A 3 dni w kurzu i pajęczynach skutecznie oduczyło mnie takiego kolekcjonerstwa.
    • ofelia1982 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 01.07.13, 09:28
      Ciuchy przejrzyj i te, których nie nosiłaś przez rok (no oprócz wizytowych, które z założenia rzadziej się nosi) - oddaj lub wyrzuć. Jeśli masz samozaparcie to zrób zdjęcia i wystaw na sprzedaż na tablicy albo allegro.
      DOkumenty przejrzyj i wywal (niszcząc uprzednio) lub do spalenia (jesli masz piec). Ważne posegreguj i powkładaj do teczek tematycznych.
      Stare ubrania "do ogródka" etc. - zazwyczaj potrzebujesz ze 2 pary takich ubrań, resztę potnij na szmaty lub wraz ze starymi ręcznikami i pościelą zawieź do schroniska dla zwierząt.
      • hbinko Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 01.07.13, 09:55
        Też lubię zbierać, ale specjalnie przeczytałam wszystko od deski do deski i chyba wezmę się za porządki; z jednym się nie mogę zgodzić, ale to sprawa indywidualna: choruję na grypę przynajmniej raz w roku, a wtedy przydają się zapasy koszul, podkoszulek, piżam itp, przebieram się w szybszym tempie niż modelki, czasem częściej niż co godzinę, tak więc w garderobie mam całą półkę wypełnioną po brzegi nasiąkliwą w pot bielizną. Pościel też w zapasie leży do takich celów, kołdra z pierza.
        • madzioreck Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 01.07.13, 13:12
          z jednym się nie mogę zgodzić, ale to sprawa indywidu
          > alna: choruję na grypę przynajmniej raz w roku, a wtedy przydają się zapasy kos
          > zul, podkoszulek, piżam itp, przebieram się w szybszym tempie niż modelki, czas
          > em częściej niż co godzinę, tak więc w garderobie mam całą półkę wypełnioną po
          > brzegi nasiąkliwą w pot bielizną. Pościel też w zapasie leży do takich celów,
          > kołdra z pierza.

          No ale my tu nie mówimy o rzeczach, których się używa, tylko o takich, co leżą i tylko zagracają smile
    • claratrueba jeszcze jedna uwaga 01.07.13, 09:57
      która powinna stanowić dodatkową motywację: te nasze zachomikowane przydasie stanowią bardzo realne niebezpieczeństwo dla nas i naszych bliskich. Dopiero kiedy wywoziłam te wszystkie bzdurne dowody mojej "gospodarności" uświadomiłam sobie, że regularnie zapychałam piwnicę i strych materiałami łatwopalnymi.
      Czyli robiłam w swoim ukochanym domu dokładnie to, czego nie wolno robić w żadnym budynku mieszkalnym ze względu na bezpieczeństwo ludzi.
      Bo żaden strażak, urzędnik mi tu nie wejdzie czyli wolnoć Tomku w swoim domku- wolnoć być głupim ryzykantem.
    • alex_k Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 01.07.13, 11:35
      W kwestii żałowania, że się czegoś pozbyliśmy:
      Moja koleżanka przy okazji sprzątania strychu pozbyła się ubranek i akcesoriów niemowlęcych po swoich dwóch synach składowanych tam przez 4 lata uznając, że składuje je tam bez sensu, skoro nie planuje więcej dzieci. 2 miesiące później okazało się, że jest w ciąży smile
      • hela6 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 01.07.13, 12:10
        No jak się powiedziało a to trzeba i B. Ciąża się znikąd nie wzięła, jak się wywaliło dziecięce rzeczy to interes na strychbig_grin
    • viosna000 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 01.07.13, 14:20
      Do usuwania przydasiów najlepiej zabrać się w towarzystwie osoby neutralnej- siostry, koleżanki.
      Ona doradzi, bo ją nie łączy sentyment z danymi rzeczami, i dotyczy to zarówno ciuchów, jak i durnostojek.

      Ja jestem super wyrzucaczem, ale nie u siebie! Za to np u mamy jestem w stanie zrobić całkowitą pustkę.

    • peggy_su Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 04.07.13, 23:55
      Polecam książkę "Sztuka prostoty". Pomijając całą tę dalekowschodnią filozofię podoba mi się podejście do rzeczy materialnych. Ja robię regularne przeglądy wszystkiego co mam, raz na rok, dwa. Posiadanie zbyt wielu rzeczy mnie męczy i przytłacza.
      Nadmiar rzeczy zabiera przestrzeń, energię, musisz nimi jakoś zarządzać, rozmieszczać, pamiętać o nich. A w decydującym momencie i tak zwykle kupisz nową rzecz, bo stara jest już niemodna lub brzydka, lub nie do końca taka jak trzeba, nie pamiętasz o niej lub nie możesz znaleźć.
    • hela6 Przydasie lodówkowe 05.07.13, 10:28
      Takie przydasie są moją zmorą. Nie jestem z tych którzy zjadają słoik dżemu do dna bo skoro juz kupiony to zjeść trzeba. Jeśli kupię jakąś przyprawę czy jakiś dodatek do potrawy to zużyje tyle ile w przepisie a reszta stoi w lodowce nie wiadomo ile czasu bo przecież nie będę gotowala potrawy ponownie tylko dla tego że mam dodatek a przecież jedzenia się nie wyrzuca. I w ten sposób mam lodówkę zakitowaną słoiczkami z dżemami,musztardami, papryczkami, ajvarami i sama nie wiem co tam jeszcze stoi .
      Całe szczęście że sezon na coleslawa wiec musztarda właśnie znika.
      • ivonn44 Re: Przydasie lodówkowe 05.07.13, 11:40
        nie mogę uwierzyć czytając Wasze wypowiedzi ! To dla mnie temat tak aktualny ! Mamy pokój ok. 38 m kwadratowych , który czeka na urządzenie ( na finanse oczywiście ok. 24 lata- aż trudno uwerzyć ,że tyle) no i jak myslicie co my tam mamy (?) po prostu graciarnię . Serce mnie boli bowiem tam mieliśmy w planach siedzieć przy kominku ( wszystko przygotowane ). Może jeszcze sie uda smile

        Właśnie w tym tygodniu zabraliśmy się za wyrzucanie rzeczy niepotrzebnie składowanych. Przeraziła mnie ilość tego. Wielki podziw należy się mojemu PM. Ja nie potrafiłam zacząć tej segregacji . Wchodziłam do tego pokoju i wychodziłam- nie wiedziałam od czego zacząć. Wiem ,że w przyszłym tygodniu znowu wyrzucę resztę.

        Ja mam sentyment do książek - mamy sporo. Co z tym problemem robicie ?
        • hela6 Re: Przydasie lodówkowe 05.07.13, 11:56
          Książki na półce umierają.
          Wysyłam znajomej emerytce która połyka wszystkie książki a jeśli ona już czytała to zostawiam na unijnej skrzynce pocztowej.
          Tak jest lepiej dla książek.
        • anu_anu Re: Przydasie lodówkowe 05.07.13, 13:23
          No książki nie są dla mnie problemem, trzymam je na półkach dla nich przeznaczonych. I często zaglądam.
          A książki w kartonach to można od razu wywalić, nikt tam nigdy nie zajrzy.
          • iwoniaw Książki 05.07.13, 21:25
            Zgadzam się i też trzymam książki na półkach - mam dość sporo regałów z samymi półkami książkowymi. Czasem sobie patrzę, czy aby na pewno nie ma tam nic, do czego nie mam ochoty wracać/nie przyda się raczej zawodowo/nie jest pamiątkowe (np. nagrody z dedykacjami raczej trzymam, nawet jeśli są durne, no ale z drugiej strony tych beznadziejnych aż tyle nie mam...). Wtedy w zależności od stanu i rodzaju dzieła - makulatura, biblioteka publiczna lub jakaś poczekalnia (dentysta, fryzjer, pociąg dalekobieżny).
            Książki w kartonach rzeczywiście trzymać bez sensu - ani nie wiadomo, co tam jest i w jakim stanie, ani dostępu do tego nie ma, ani szansy, że ktoś tam będzie poszukiwał czegokolwiek, zamiast iść do biblioteki/księgarni.
            • kruszysia Re: Książki 06.07.13, 10:27
              Książki, do których raczej nie wrócę, ustawiam na parapecie klatki schodowej, dołączając kartkę, że można je sobie wziąć. Większość z nich błyskawicznie znajduje czytelników.
    • misiowazona Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 05.07.13, 15:04
      Mnie się wydaje, że każdy wie, co z tym wszystkim zrobić i problem nie jest w tym co i jak zrobić, ale jak pokonać własna niechęć przed pozbywaniem się rzeczy. Przyczyny niechęci mogą być takie jak sentyment, żal pieniędzy wydanych na zakup, przeświadczenie o możliwości przydania się w mrocznej przyszłości itp. A co by mogło nas zachęcić do wyekspediowania tego wszystkiego poza dom? Oprócz wizji przestrzeni, porządku, nowego ducha? Bo to za mało jednak dla niektórychsmile Ja staram się sprzedać to i owo na tablicy albo allegro, żeby mieć osłodę bólu pozbywania się. Za pieniądze ze sprzedaży mogę sobie coś kupić, ale tylko sobie, nawet jeśli to niewielkie pieniądze, to cieszy mnie to. Jeśli już nijak nie da się sprzedać, to chociaż można dać komuś, bo to nie jest marnowanie. Nawet stara wykładzina, którą zwykle wywala się na śmieci ma swoje zastosowanie, jak szerzej pomyśleć; można ją zanieść do schroniska dla psów, a tam przyjmą to dla psiaków.
      Generalnie uważam, że problem jest w głowie wywalającegosmile Kiedyś ktoś napisał, że zepsute rzeczy mają złą energię, to też jest jakiś motyw ich pozbywania sięsmile
      • ivonn44 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 08.07.13, 10:20
        zupełnie sie z tym zgadzam ( z moją przedmówczynią). Często przywiązujemy sie do rzeczy... i trudno sie rozstać smile Ja trzymam ksiązki na półkach i mam ich naprawdę sporo. Zastanawiam sie czy jest sens trzymania starych encyklopedii, słowniki polsko - X trzymam i tego sie nie mam zamiaru pozbywać. Byłam kilka lat temu w bibliotece publicznej zapytać czy mogę przynieść jakieś przeczytane ksążki i pani opdowiedziała ,ze niestety nie wolno im przyjąć ...w ten sposób. Chyba ten pomysł z pozostawieniem gdzieś w miejscu publicznym jest rozsądny.W tym nieużywanym pokoju , o którym pisałam trzymam bajki moich dzieci, te które są najpiękniejsze aby podarować wnuczętom...na to muszę jeszcze trochę poczekaćsmile
        • ziuniek Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 10.07.13, 13:17
          Nie wiem, gdzie mieszkasz,
          ale u mnie biblioteki przyjmują książki.
          Ba - robią to z entuzjazmem i ładnie dziękują.
          • hela6 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 10.07.13, 13:29
            Widno pod inną jurysdykcją big_grin
          • deleine Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 10.07.13, 23:17
            z kilku znanych mi bibliotek dosłownie żadna nie przyjmuje książek innych niż nowe; są za to regały gdzie można te kilka książek zostawić dla chętnych
            • gosza26 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 11.07.13, 12:41
              Składowanie, zbieranie-raczej z sentymentów niż z powodów finansowych- miałam wyssane z mlekiem matki. Wydawało mi się nieszkodliwe dopóki nie przyprowadziłam się do męża, do domu , przez który przewinęło się nie tylko kilka rodzin ale kilka pokoleń. Poświęcony czas (ktoś pisał o trzech dniach, ja pewnie zamknęłabym się w kilku m-cach), pieniądze, które wydałam nie tylko na wywóz ale też na segregacje tego co zostało(pudła, segregatory-tego na początku nie miałam) bardzo ale to bardzo skutecznie nauczyły mnie ,żeby raz na jakiś czas przeglądać dokumenty, ubrania i inne rzeczy i tego samego uczyła się rodzinna. Oczywiście nie wywaliłam wszystkiego. Mając poddasze podzieliłam np. pólkę w szafie z komiksami męża-skoro zbierał je całe dzieciństwo zostały smile, małe pudełko na stare zdjęcia tych rodzin, które się przewinęły przez dom, jedno pudło na moje "skarby" . Do wszystkiego z reguły mam zasadę jednego pudła czy półki. Jak się nie mieści to oznacza,że czas na kolejne porządki smile
              • wilowka Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 14.07.13, 19:01
                Chomikiem zchomiczałym jestem. Amen. Pomaga przeczytanie Sztuki prostoty i paru blogów o minimalizmie (osobiście zapleczem swym mogłabym obdzielić niezłą hordę minimalistów), oraz wzięcie do pomocy osoby neutralnej, najlepiej z dużym poczuciem humoru. Takiej, która nie pozwoli nam się roztkliwiać zbyt nad spodniami z czasów licealnych odłożonymi na uszycie podszewki w torebce (miałam takich 6 par) big_grin Po 2 godzinach już zapomniałam co wyniosłam przed blok (a znikało błyskawicznie) nie mówiąc o tym, co znajdowałam w wykopaliskach. W tym tygodniu też mnie czeka taka bitwa - trzymajcie kciuki.

                Najgorzej jest z książkami, wychowana byłam w kulcie książki, ale po prostu już mi sie w mieszkaniu nie mieszczą. No i czy aby na pewno potrzebny mi jest egzemplarz: Nowego śladu czarnych stóp?, albo 3 egzemplarze Ludzi bezdomnych? na Allegro są amatorzy takich perełek. Wystawiałam właściwie po kosztach przesyłki ale bez poczucia że wyrzuciłam książkę smile
                • dariamax A ja mam odwrotnie 15.07.13, 23:33
                  1.Właśnie poszukuję w nadziei ,że jednak nie wywaliłam dokumentów 8 lat temu sprzedanego samochodu, bo nowy właściciel nie przerejestrował go a właśnie okazało się że uciekł z miejsca wypadkusad Mam wezwanie z policji.
                  2.Wywaliłam metrowy kawałek spirorury , bo po co mi. Po tygodniu przy instalowaniu okapu w nowych meblach okazało się że potrzebny jest metrowy kawałek spirorury do połączenia okapu i otworu wentylacyjnego.Za cenę złota musiałam kupić 2 metrowy kawał , bo mniejszych nie sprzedawali a okres był majówkowy i sklepy zamknięte
                  • ardzuna Re: A ja mam odwrotnie 17.07.13, 23:21
                    Ja kiedyś w ferworze porządków o mało nie wywaliłam osłony do piekarnika niezbędnej do pieczenia w trybie rusztu. Tego trybu akurat w zasadzie nie używam ale trwałe pozbawienie się tej możliwości nie byłoby sensowne. Na szczęście ręka mi w ostatniej chwili zadrżała przed wyrzuceniem kawału blachy, który nie wiedziałam do czego służy i stał od lat w mieszkaniu.

                    Ogólnie biorąc trzeba mieć umiar we wszystkim. W wyrzucaniu przydasi też. Niektóre naprawdę się przydadzą. Trzeba tylko starać się trzymać wszystko co się zdecydowało trzymać w takim porządku logicznym i układzie żeby wiedzieć i pamiętać o istnieniu tego czegoś w miejscu dla niego przeznaczonym. A pozostałych przedmiotów oczywiście pozbyć się.
                    • iwoniaw Re: A ja mam odwrotnie 31.07.13, 16:11
                      Ano właśnie, część rzeczy się faktycznie może przydać, niemniej kluczowe jest, żeby po pierwsze wiedzieć, co się ma, po drugie, gdzie się to ma - w przeciwnym razie jesteśmy tylko pozbawieni miejsca w szufladzie/regale/pokoju, a jak przyjdzie co do czego to i tak nie pamiętamy, że czymś dysponujemy/gdzie to schowaliśmy i idziemy do sklepu po nowe...
    • vichta Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 22.07.13, 19:48
      Wystawic przed dom. "Przyda sie" komus innemu i to ten ktos bedzie mial klopot smile
      Mieszkam w Anglii. Wychodze sobie do pracy, a tam u jednego sasiada materac do wziecia, u innego trzy walizki, dalej torba dzieciecych butow i zabawki, odkurzacz, naczynia kuchenne. Wczesniej mieszkalam na wsi. Owocow i warzyw moglam prawie nie kupowac, tylko przejsc przez wies. Cale kosze przed domami.
      Jest tez cala masa sklepow charity, gdzie mozna oddac (i kupic) wszystko, nawet meble. Dopoki mieszkalam w Polsce, wystawialam moje "przydasie" kolo smietnika. Szybko znikaly. A ksiazki wynosilam do biblioteki. Moja biblioteka (w Piotrkowie Trybunalskim) od dawna chetnie przyjmuje ksiazki. Czesc zostawiaja w swoich zbiorach, a reszte sprzedaja na cokilkumiesiecznych kiermaszach, ktore ciesza sie duzym zainteresowaniem czytelnikow. Z uzyskanych pieniedzy kupuja nowe ksiazki. Jesli gdzies nie przyjmuja ksiazek, to znaczy, ze nalezaloby zasugerowac zmiane na stanowisku dyrektora.
      • cilantre Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.07.13, 12:11
        vichta - pozazdraszczam wink
        U nas przydałyby się takie wystawki- jedni pozbyliby się przydasiów, inni znaleźliby coś, czego potrzebują.
        Może w miarę obrastania społeczeństwa w rzeczy materialne stanie się tak i u nas ?
        • marzeka1 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.07.13, 12:38
          Pierwszy szał na wywalenie "przydasi" miałam , gdy kupiłam sobie książkę "Sztuka prostoty"- szłam przez mieszkanie jak burza z workami- i wiecie co? Odetchnęłam, nie żałowałam niczego, co wywaliłam, mam teraz ma ubrania swoje: szafę i komodę- spokojnie mieszczą się tam moje rzeczy (a kiedyś nie mieściły)- mam to, co faktycznie noszę (za dole szafy mam przeźroczysty worek na sezonową wymianę ubrań), co do siebie pasuje i jakoś łatwiej mi teraz ubierać się;
        • vichta Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 31.07.13, 21:23
          Tutaj nowe rzeczy tez troche kosztuja. Ale duzo osob przyjezdza do pracy na krotki czas, albo na studia. Zaopatruja sie w wystawione "przydasie", potem wyjezdzaja i musza oproznic mieszkanie. A, ze zdazyli juz troche skarbow zgromadzic, to pozbywaja sie ich za smieszne pieniadze albo za darmo. I tak "przydasie" zmieniaja wlasciciela za wlascicielem. Kolezanka wynajela mieszkanie i poszla na car boot (taki bazar ze wszystkim), zeby kupic kilka drobiazgow. Gosc przywiozl jej do domu za darmo pelnego vana roznosci, m.in. trzy odkurzacze smile Jeszcze podziekowal, ze to wziela smile bo on juz nie mogl sie w gazaru ruszyc.
          Druga sprawa. Rzeczy wystawiane sa przed dom, a nie kolo smietnika. Nie wstydze sie zatrzymac i obejrzec "wystawke". Ale grzebiacej w smietnikach jakos siebie nie widze uncertain
    • kasiak37 Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 30.07.13, 14:02
      jak,a normalnie-dwa razy do roku robic generalne porzadki gdzie sie da ,pakowac do worow i wynosic.Ja akurat nie mam problemow z gromadzeniem,wywalam wsio w czym nie chodze od zeszlego roku.
    • weisefrau Re: Skuteczne usuwanie "przydasiów" 31.07.13, 14:07
      Zbieram i przechowuję to co mi potrzebne do własnej twórczości:książki, papiery (czyste, do malowania i rysowania), farby, włóczkę. W ilościach nie hurtowych. A ubrania nie noszone - do śmieci, do zaprzyjaźnionego rzemieślnika, któremu zawsze szmaty potrzebne, to samo z pościelą. Papiery stare, podarte na drobny mak, archiwizować w koszu na śmiecie. W nowych - nawet prostych - ubraniach wygląda się modnie i na czasie. W ciuchach sprzed dziesięciu lat - nie. Stare rzeczy robią się piękne po bardzo długim czasie.
      Zbierać to można biżuterię jak kto nosi. Konkretną kolekcję czegoś. Zbieranie rupieci to przypadłość chorobowa. Wyobraź sobie (tfu, tfu) jak by ten strych wesoło płonął w razie pożaru.
      Często zbieranie łachów, szmatek i rupieci ma stworzyć wrażenie, że jesteśmy taaaacy bogaci, że mamy tyyyyle dóbr. A to takie same dobra jak te wyobrażone na obrazku.
      Trumna nie ma kieszeni.
Pełna wersja