Jak radzicie sobie z zakupami?

14.07.13, 12:29
Nie potrafię ogarnąć zakupów! Tzn chodzi mi o to żeby zajmowały jak najmniej czasu a były efektywne , towary świeże no i cenowo ok. Cały problem polega na tym ,że daleko dojeżdżam do pracy po drodze jednak mam tylko B i lokalne sklepiki. Moi panowie raz jedzą więcej, raz mniej. Czasami wędlina schodzi mi od ręki innym razem leży. Chciałabym raz w tygodniu zrobić zakupy. Nawet kosztem całego popołudnia ale tak żeby wszystkiego mi starczyło , żebym nie musiała wyrzucać ..... zresztą same wiecie o co mi chodzi. Sama lista zakupów to początek schodów bo tego niema, tamto bleee na szybko trzeba jakieś zamienniki wymyślić. Cały ten proces wygląda u mnie tak ,że kawa, herbata środki czystości itp raz na jakiś czas a spożywka codziennie. Tracę sporo czasu czy da się inaczej?
    • kamunyak Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 14.07.13, 14:56
      zakupy robię raz w tygodniu i jest to sobota. Wstaję stosunkowo wcześnie (6.00-7.00) żeby uniknąć tłoku.
      Wcześniej przygotowuje menu na cały tydzień, pewnie że później zdarzają się jakieś odstępstwa ale łatwiej sobie poradzić z drobnym odstępstwem niż kombinować co dzień. Wypisuję listę zakupów.
      Mając taką listę udaję się na zakupy, do oddalonego troche marketu, jakieś 10 km. Lubię robic tam zakupy bo market jest b. duży więc ma duży wybór, poza tym jest chyba najtańszy z tych dostępnych u mnie. A ponieważ jest to centrum handlowe to obok jest też market taki "przemysłowy', moge kupić i inne towary w razie co.
      Tam kupuję prawie wszystko.
      Wędliny kupuję paczkowane i pokrojone (małe opakowania), o ile mozliwe to z większym terminem przydatności czyli są to różne podsuszane i podwędzane np. kindziuk, kiełbasa krakowska, kabanosy, szynki, poledwice, schaby podwędzane. Kupuje także "zwykłe" wędliny, parówki, zawsze paczkowane ale mniej żeby nie musiały leżeć. Taką wędlinę, gdy zabraknie w tygodniu, kupuję na bieżąco w pobliskim sklepiku, przy okazji kupowania pieczywa (którego to pieczywa w marketach nie kupuję bo jest tam ohydne na ogół). Ale ponieważ te sklepy są dwie ulice dalej to takie zakupy zabierają mi co nawyżej 15 - 30 minut i to nie codziennie.
      W sobotę, po markecie, jadę na bazar warzywny, który jest czynny u nas tylko w weekend (stąd moje sobotnie zakupy) i tam kupuje świeże warzywa i owoce, takie, których nie da się kupić smacznych w markecie. Takie, które leżeć nie mogą np. teraz truskawki, kupuję na pobliskim straganie przy okazji krótkich zakupów, o których wyżej było.
      To, czego nie uda mi sie kupić w pierwszym markecie i na bazarze, kupuje w trzecim pobliskim markecie, mniejszym i droższym ale pewnych artykułów nie ma w tym pierwszym, nie wiedzieć dlaczego np. mojej ulubionej herbaty.
      W ten sposób na ogół około 13.00 - 14.00 jestem już po zakupach.
      Pewne produkty warto kupic w większej ilości w razie właśnie odstępstw. Np. jeśli kupuję mięso to raczej więcej niż mniej. Nadwyżkę mrożę i potem, jeśli zajdzie potrzeba, rozmrażam.
      • kamunyak Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 14.07.13, 16:06
        dodam jeszcze, że robie zakupy dla 4-osobowej rodziny, ja, mąż i dwóch dorosłych właściwie synów. Wszystkie posiłki, a więc i obiady, jadamy w domu.
        Te informacje nie są bez znaczenia w kontekście zakupów.
        Zupelnie inaczej to wyglądało kiedy zakupy robilismy tylko dla siebie tzn ja + chłopak. Wtedy można było zjeść cokolwiek, albo i nie zjeść, albo isc na posiłek do knajpy.
    • squirk Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 14.07.13, 15:09
      Nienawidze zakupów z całego serca, od kilku m-cy robię zakupy online, zamawiam co chcę z dostawą do domu (z 2 różnych sklepów, przymierzam się do przetestowania trzeciego), za pierwszym razem, przyznam, bałam się że dostanę jakieś rzeczy "drugiej świeżości" ale byłam zaskoczona na plus jakością towaru więc teraz zamawiam bez wahania 1-2 razy w m-cu. Jeśli potrzebuję jakiegoś drobiazgu na już kupuje go mąż wracając z pracy, jedyne zakupy "w realu" jakie robię to np. skorzystanie z ofert Tygodnia Greckiego w Lidlu czy zakup bobu w drodze na wizytę do przyjaciół. Kupuję na zapas, część zamrażam, wybieram na spokojnie siedząc wygodnie przed komputerem, dla mnie bomba wink Jeśli ktoś ma taką możliwość a za zakupami i dźwiganiem nie przepada bardzo to rozwiązanie polecam.
      smile
    • stara-a-naiwna Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 14.07.13, 15:36
      My na lodówce mamu przyklejone na magnes odkrywanie karteczki i tam wpisujemy co sie nam kończy, i liste zakupow na obiad (zazwyczaj gotuje na 2 dni a zdarza sie ze na 3 <
    • niebieskaa4 Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 14.07.13, 18:33
      Fakt - na pewno tygodniowe menu byłoby pomocne. Ale ................... np na sobotę zaplanowałam zupę pomidorową i cóż podziamane trochę i pół garnka zostało a dziś nawet nie tknęli bo- bo nie mają smaka na pomidorową. Miałam do zupy jako II danie upiec placki ale też na nie nie mieli ochoty. W związku z tym wczoraj poszło mi więcej pieczywa i dodatków do niego.I jak tu zrobić plan? I nie w tym rzecz ,że nie lubią pomidorowej czy placków. Jeśli chodzi o zakupy przez internet to na moim terenie mogę zamówić jedynie w A.... Jednak ceny są wyższe i po prostu nie stać mnie na nie. Na samym mięsie różnica rzędu 30%.
      • gazeta_mi_placi Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 14.07.13, 18:57
        Może popracuj nad grymaśnikami? Nie chcieć pomidorowej? To niech sami gotują uncertain
      • kamunyak Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 14.07.13, 19:33
        Tak, jak piszesz, to się nie da. Musisz z domownikami coś ustalić, mianowicie, że to rządzisz kuchnią. Inaczej zamęczysz się.
        U mnie przychodzą i pytaja "co dziś na obiad'. Najwyżej mąż troche nosem pokręci, że "znowu ptak" ale zje.
        Staraj sie układać tak menu żeby było wyposrodkowane, żeby każdy znalazł tam to, co lubi. Jeśli na obiad mam drób, za którym mąż nie przepada to następnego dnia jest np. gulasz, który lubi. Albo na kolacje zrobię placki ziemniaczane, które bardzo lubi (i tylko on).
        Pomidorową zawekuj, będzie za dwa tygonie, miesiąc.
      • stara-a-naiwna Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 14.07.13, 22:52
        ty nie masz problemu z zakupami tylko z rodziną która nie je tego co przygotowane - zostaje Ci fura żarcia a znika przewidziana na inny posiłek.

        I dlaczego tylko ty robisz zakupy?
        może niech "oni" raz pojada - z listą od Ciebie (albo ustaloną wspólnie)

        no i moja mama mnie nauczyła, ze jeśli nie jem tego co ugotowane sobie mogę obić sama. A zupę zostaw na 3 dzień - jeśli nie zabielana nic jej nie będzie.

        Trochę rozpuszczona ta twoja rodzina.
        Myślę, ze będzie im bardziej smakować jak zaczną pomagać w kuchni albo sami przygotowywać cześć posiłków

      • deszcz.ryb Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 15.07.13, 07:16
        No to ustalaj jadłospis z rodziną. Po prostu posadź ich przy stole, powiedz, że nie znosisz, kiedy robisz zakupy a wszystko znika za wcześnie i musisz dokupywać - bo to nieoszczędne i niewygodne, i zapytaj, czy jest coś, co chcieliby zjeść w przyszłym tygodniu. Pozapisuj sobie, "dziury" uzupełnij swoim jadłospisem i tego się trzymaj. Tzn. jak zaczną ci marudzić, że dzisiaj "placki nie", to przypomnij, że umawialiście się, co będzie na obiad, a jak się panom nie podoba, to zawsze mogą zrobić zakupy i sami sobie ugotować.
      • asfo Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 16.07.13, 21:16
        Jakby mi małżonek wyjechał z pomysłem, że nie będzie dojadał wczorajszej zupy (zakładam że ta zupa mu poprzedniego dnia smakowała) bo mu się odwidziało to odmówiłabym przygotowania innego posiłku argumentując, że nie będę wyrzucać dobrego jedzenia i że szkoda pieniędzy a ja mam inne plany na wieczór niż gotowanie. No i należało wysłać chlebożerców do sklepu.

        Wychodzę z założenia, że jeśli już się poświęciłam i zrobiłam pyszną zupkę, to ma być ona zjedzona w całości i wszyscy powinni być mi wdzięczni. ;->

        No chyba że z tą zupą było coś nie tak.
    • tuvalu1 Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 15.07.13, 00:29
      Ja robię od dwóch lat większe zakupy raz w tygodniu. Podstawowe produkty spożywcze, wciąż te same (z minimalnymi modyfikacjami). Zakupy w jednym sklepie, wiem gdzie co leży więc pełny wózek to 15 minut. Żelazna racja na której rodzina przeżyje tydzień lub dwa. Dodatki, co tam kto ma ochotę, kupuje reszta rodziny w ciągu tygodnia jeśli ma czas i okazję. Nikt nie głoduje, niczego nie wyrzucam. System się sprawdza nawet gdy kilku znajomych wpadnie na weekend
    • budzik11 Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 16.07.13, 18:52
      Po pierwsze uświadom rodzinę, że dom to nie restauracja, nie wyobrażam sobie czegoś takiego, że gotuję na obiad pomidorową, a rodzinka mi oświadcza, że "nie ma smaka".
      Po drugie - rób listę zakupową. Jak się skończy - nie leć do osiedlowego sklepiku, tylko przeżyj do dużych zakupów bez tego czegoś. I gotuj z tego, co jest w domu, nie odwrotnie - tzn. nie planuj obiadu i nie patrz, co trzeba do niego kupić, tylko odwrotnie - patrz, czym dysponujesz i co można z tego zrobić.
      Po trzecie - robimy zakupy raz na 2 tygodnie. W zasadzie wszystko. Mięso, wędliny (w małych, pokrojonych porcjach) można mrozić. Warzywa i owoce zwykle starczają, ew. w połowie, po tygodniu, dokupujemy świeże, sezonowe (wiadomo, że nie kupię np. czereśni czy sałaty na 2 tygodnie).
    • asfo Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 16.07.13, 21:06
      Robimy większe zakupy na dwa tygodnie - głównie mięso, środki czystości i kawę. Oprócz tego wizytuję sklep co dwa dni wieczorem, nabywając chleb, jogurt, warzywa przeznaczone na kolejne dwa dni.

      Potem sobie wyciągam z zamrażalnika owo mięso, sprawdzam co jest w domu, i jeśli wychodzi mi, że da się z posiadanych produktów zrobić obiad to już nie lecę już do sklepu po pomidorki i przyprawę curry, żeby było fajniej - no chyba że mi się chce i mam czas. Jest pewien stały zestaw produktów które regularnie kupuję i potraw które przygotowuję. Odchodzę od schematu kiedy mi się chce i mam czas.

      Nie praktykuję kupowania wędlin i innych produktów kanapkowych - mąż wraca do domu o 17-tej, o 17:30 dostaje obiad i przeważnie później już mu się nie chce jeść, a jeśli tak się zdarzy, że jednak chce to może dostać np. jajko sadzone i chleb z masłem.

      No i nie ma opcji, że zrobiłam rosół a ktoś mi marudzi, że chce mielone, więc mam lecieć do sklepu i robić inne jedzenie, albo że w domu jest szynka a nie ma sera, więc mam lecieć po ser. Przy czym staram się unikać potraw, których ktoś w domu nie lubi, nie robić 5 razy w tygodniu tego samego dania i jeśli są jakieś reklamacje to uwzględniam je w przyszłości.
    • niebieskaa4 Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 16.07.13, 21:42
      Dziękuję Wam za wszystkie sugestie . Nie myślcie ,że nie jestem asertywna i mogą mną i moim czasem domownicy rządzić. Ale ostatnio ja sama widzę, że nie potrafię się zorganizować. Nie znoszę marnotrawstwa. Muszę iść w kierunku jadłospisu obiadowego bo to chyba będzie najprostsze rozwiązanie i ten jadłospis sami niech sobie wymyślają a ja go ewentualnie skoryguję. Chciałabym dojść do tego ,że zakupy robię raz w tygodniu -chleb piekę sama więc nie muszę biegać po świeże pieczywo. Jeszcze raz dziękuję - nie raz coś oczywistego jest niewidoczne dopiero inni nam uświadamiają ,że pewne sprawy można sobie ułatwić.
      • agni71 Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 18.08.13, 20:50
        niebieskaa4 napisała:

        > Dziękuję Wam za wszystkie sugestie . Nie myślcie ,że nie jestem asertywna i mog
        > ą mną i moim czasem domownicy rządzić. Ale ostatnio ja sama widzę, że nie potra
        > fię się zorganizować.

        że zacytuję pewną sygnaturkę: to wszystko dlatego, ze w nocy głupia śpisz, to ci sie robota zbiera...

        Fajną masz, rozbestwioną na maksa, rodzinkę, nie ma co...
    • komanchu Skoro panowie jedzą, to niech panowie sobie kupią! 11.08.13, 20:10
      niebieskaa4 napisała:
      Nie potrafię ogarnąć zakupów! Cały problem polega na tym ,że daleko dojeżdżam do pracy po drodze jednak mam tylko B i lokalne sklepiki. Moi panowie raz jedzą więcej, raz mniej. Tracę sporo czasu czy da się inaczej?

      Jestem trochę zaszokowana Twoja postawą. Jesteś aktywna zawodowo i jeszcze dodatkowo obarczona dźwiganiem siat z zakupami, wystawaniem w kolejkach i całą mordęgą związaną z robieniem zakupów. A panowie siedzą i żrą...Dlaczego tak się katujesz...?! Sporządźcie wspólnie listę sprawunków bazującą na tygodniowym jadłospisie, ustalcie jak często będziecie kupować poszczególne produkty, np. nabiał, pieczywo, artykuły trwałe i niech twoi domownicy na przemian z Tobą robią zakupy.
      • shiva772 Re: Skoro panowie jedzą, to niech panowie sobie k 12.08.13, 00:25
        Słusznie Komanchu smile Dom to nie restauracja a żona/matka to nie niewolnica. Nie podoba się co w lodówce mają - trzeba sobie samemu kupić albo łaskawie wspomnieć, że się ma wreszcie krakowskiej suchej i podwawelskiej dość wink
    • verycherry Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 12.08.13, 10:57
      Nie wyobrażam sobie dwóch rzeczy: marnować pół soboty na zakupy i żeby mi rodzina nie zjadła, bo nie ma smaka smile dlatego zakupy spożywcze, owoce i warzywa, które mogą poleżeć (jabłka, ziemniaki itd) oraz chemię/kosmetyki zamawiam przez internet i to zwykle w tygodniu a nie przed samym weekendem ani w weekend, wtedy nie ma braków i wszystko świeże, listę uzupełniam na bierząco - skończyła się kawa, zapisuję kawę, więc i myślenia nad listą nie ma potem. Całe zamawianie trwa może 20 minut. Pieczywo mąż kupuje co drugi dzień rano przed pracą (5 minut), a świerze warzywa i owoce sezonowe też dźwiga z okolic domu mąż w sobotę rano, zajmuje mu to 30 minut.
      Mąż i dziecko cieszą się, jak im coś ugotuję, żadnego wybrzydzania nie ma smile
      • feromona Re: Jak radzicie sobie z zakupami? 07.10.13, 00:42
        To ja sie wyłamię . Zupełnie nie rozumiem idei większych zakupów raz w tygodniu lub raz na dwa tyg. i do tego marnowanie z tego tytułu pół mojego wolnego dnia. Nie lubię też zakupów spożywczych przez internet.
        Zakupy robię codziennie po pracy. Wpadam na chwilę do sklepu i kupuje to na co mamy ochotę w konkretnej chwili . Wracam do domu , mąż lub ja gotujemy obiad ze świeżych produktów.
        Nie gotuje na 2-3 dni do przodu , bo odgrzewane obiady nie smakują nam, no chyba , ze jest to leczo , bigos , gulasz lub zupa . Czyli jedzenie , ktore im dłużej postoi tym smaczniejsze.
        Nie wyobrażam sobie planowania posiłków na tydzień do przodu. Mam się zmuszać w środę do zupy , na którą tego dnia nie mam zupełnie ochoty .? No way.
Pełna wersja