Teściowa - problem i prośba o radę

15.07.13, 22:07
Kobiety! Osiwieje za chwilę, normalnie szlag mnie trafia i nie bardzo wiem co robić.

Rodzina mojego faceta jest jakaś dziwna. Naprawdę nie rozumiem jej, próbowałam, ale nie idzie. Nie ma możliwości dogadania się po ludzku z kimkolwiek, wcześniej jakoś mi to nie robiło, ale aktualnie przyprawia mnie to o skręt kiszek i odruch wymiotny.

Główny problem "teściowa". Pani nie mieszka w Polsce od ponad 20 lat. Zostawiła 2 małych dzieci na tułaczce pomiędzy dwiema babciami, dzieciaki w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym przeżyły to bardzo i nie ukrywajmy, ale ich pojęcie rodziny jest bardzo odległe od tego ona dla większości z nas znaczy. Jednak do meritum: "teściowa" przyjeżdża do Polski dwa razy w roku na kilka dni, w czasie ostatniej wizyty (w maju) doszło między nami do nazwijmy to spięcia, które ona cały czas mi wypomina i robi ze mnie aktualnie "najgorszą".

Rozeszło się o pracę. Oboje prowadzimy własną działalność, ja na zasadach freelancera, partner od stycznia pracuje "na etacie" rozliczany fakturą z działalności. Zarobki są różne, u niego stałe, u mnie mniej, oczywiście ze względu na profil działalności on zarabia kwotę około trzykrotnie wyższą niż ja.

Scenka sytuacyjna:
Teściowa: Szukasz pracy?
Ja: ???
T: No powinnaś jak najszybciej iść do pracy, chyba nie myślisz, że mój syn będzie Cię utrzymywał do końca życia i harował na darmozjada!
Ja: Słucham?
T: no co?! Pracujesz gdzieś…
J: Nie można powiedzieć, że nie pracuję
T: Wychodzisz codziennie rano do pracy i wracasz po 10 godzinach?
J: Pracuję zdalnie, nie muszę wychodzić do biura, pracuję przed komputerem, gdziekolwiek jestem…
T (wchodzi mi w słowo): Ha! No to ja w takim razie na dwóch etatach tyram, przychodzę z pracy i po fejsie latam, ha! no to widzisz na dwa etaty tyram, taka ciężka praca
J (zbieram szczękę z podłogi):To skoro takie jest Pani rozumowanie to Pani syn przez ostatnie dziesięć lat nie pracował, bo do biura nie jeździł i cały czas jest on-line
T: Jaka ty dziewucho jesteś chamska!
(Wyszła)

Ponad dwa tygodnie ciszy. Zbliża się weekend z Dniem Matki, jadę do swoich rodziców, dzwoni "teściowa" i pyta co jest z jej synkiem, że nie odbiera od niej telefonów. No to mówię, że ma ważną konferencję i dlatego nie odbiera telefonów. Po czym ona normalnie zaczyna swoje monologi o tym jakie życie jest do dupy. Za chwilę pyta gdzie jestem, więc mówię, że jestem u swoich rodziców, na co ona, że po co ja tam jeżdżę, że dorosłe dzieci nie mają rodziców itp. Weszłam jej w słowo i powiedziałam, że moich rodziców szanuję i kocham i nie ma różnicy czy ile mam lat, zawsze będą moimi rodzicami i będę ich odwiedzać itp Rozłączyła się.

Następne kilka tygodni. Jesteśmy u teściowej czyli u babci partnera, w TV coś tam o dzieciobójstwie. Temat dla mnie przerażający, Babcia coś tam komentuje, mówię, że "Urodzenie dziecka nie czyni z nikogo rodzica, dziecko trzeba kochać i wychować, żeby nazywać się rodzicem".

Mija kilka dni i się zaczyna akcja: Teściowa rozmawiając ze swoją teściową uznała, że jestem chamska i degraduję jej poświęcenie w trud wychowania dzieci, że jej syn związał się "debilką, szmatą. dziwką, suką, kretynką, wariatką"… serio! Słyszałam to wszystko w czasie kiedy wrzeszczała na swojego syna na Skypie.

Rozmawiałam kilka dni temu, jednakże przed tą akcją ze zwyzywaniem mnie, ze szwagrem, który powiedział, że teściowa jest na mnie śmiertelnie obrażona za to co powiedziałam w sprawie pracy i rodziców. Mówię mu jak wyglądała ta rozmowa i każda kolejna, przy tekście o rodzicach był osobiście, więc wie, że nie kierowałam go do niej. Jednak Babcia poprzekręcała sprawę i przekazała Teściowej, że mówiłam o niej.

Dziewczyny co ja mam robić?
Nie mam ochoty przepraszać tej kobiety. Byłam skłonna jakoś załagodzić sytuację do momentu, aż nie nazwała mnie jak nazwała. Teraz Babcia wydzwania do partnera i mu ryczy, że jestem szatanem i jestem opętana, Matka mu wydzwania i na mnie najeżdża, On mówi, że mam olać sprawę bo ma rodzinę, w której są same niezrównoważone baby…

Uzupełnienie:
- Babcia - lat 92, demencja w bardzo znacznym stopniu.
- Teściowa - 55+, ze swoją matką nie utrzymuje kontaktów, z synem widuje się 2 razy w roku, rozmawia raz w miesiącu przez kilka minut na Skypie
- Szwagier i Szwagierka - mieszkają z Babcią, dla teściowej zrobią wszystko, gdyż w dużej mierze ich utrzymuje

Mój nick został zmieniony na potrzeby tego wątku, trolem nie jestem i żałuję, że wyżej opisane zdarzenia są prawdziwe.
    • jolanta534 Re: Teściowa - problem i prośba o radę 15.07.13, 22:27
      Współczuję Ci bardzo...mnie teściowa napsuła wiele,wiele lat zanim zabrała się z tego świata a najgorsze jest to,że jej dzieci mają skaz od dzieciństwa o dominującej mamusi.Rozumiem Cię ale ciesz się,że jest tak daleko to jednak plus.
      Jeśli nie ma wpływu na Twojego faceta to się tylko cieszyć...mniemam,że układa się między wami ok.
      • h3l3na Re: Teściowa - problem i prośba o radę 15.07.13, 22:39
        Układa się między nami ok, bywają spięcia, ostatnio częściej, ale to przez tę sytuację.
        On radzi po prostu "olać", ale mi jest naprawdę strasznie przykro i czuję się okropnie potraktowana.

        Co do odległości jaka nas dzieli - jestem przeszczęśliwa z tego powodu, naprawdę, po pierwszym naszym spotkaniu sam parter stwierdził, że "dobrze, że mieszka tak daleko" smile Jednak coraz częściej mówi, że niedługo wróci do Polski, w sumie już proponowała, że dołoży nam kilkadziesiąt tysięcy do większego mieszkania, żeby miała u nas swój pokój big_grin
        Co to to nie uncertain

        Naprawdę nie wiem co mam robić, gdyż od kilku dni się ciągnie ten koszmarek. Dzisiaj oczywiście też było "ostro", kilkadziesiąt minut skypa i jej chamskie odzywki sprawiły, że mam ochotę wyć do księżyca.

        Najgorsze jest to, że partner niby nic sobie z tego nie robi, tzn mi mówi "spokojnie, nie przejmuj się", ale pozwala jej na takie gadanie i się nie sprzeciwi. Bo to Matka jest! uncertain
        • mala_mujer Re: Teściowa - problem i prośba o radę 15.07.13, 23:22
          Musisz też wziąć pod uwagę (i jestem pewna, że bierzesz), że to jednak jest jego matka, a on ma z tego spory bagaż. Może nie być w stanie, przynajmniej na razie, zaoferować Ci wiele więcej niż "olej to".
          Dorosłe dzieci z rodzin toksycznych reagują podobnie jak dorosłe dzieci alkoholików i z pewnymi rzeczami musisz poradzić sobie sama, nie licząc na pełne, dojrzałe wsparcie z jego strony.
          Możesz go co najwyżej wspierać i cieszyć się, że się taki normalny uchował smile
          To co możesz zrobić, po rozważeniu, to postawić sprawę ostro z chłopem, on pewnie jest przyzwyczajony do takich akcji i nie widzi na ile one są nienormalne. Pewnie też nawet sam przed sobą nie potrafi nazwać swoich uczuć.
          Przywrócenie odpowiednich proporcji może być pomocne. Nie piszę o kłótniach, tylko o spokojnej rozmowie, wyliczeniu tych rzeczy. "Ten mój" w takich sytuacjach czasem odzyskuje optykę, zaczyna widzieć absurdalność sytuacji.

          Z drugiej strony, dobrze, że usłyszałaś, co usłyszałaś - zwalnia Cię to z obowiązku starania się, czy łagodzenia sytuacji. Czyli jednak, olej to smile Jesteś dorosła, nieuzależniona od niej emocjonalnie, masz wsparcie w bliskich, to co ta baba krzyczy nie musi Ciebie ruszać.
        • paskud_agg Re: Teściowa - problem i prośba o radę 17.07.13, 10:04
          h3l3na napisała:
          Dz
          > isiaj oczywiście też było "ostro", kilkadziesiąt minut skypa i jej chamskie odz
          > ywki sprawiły, że mam ochotę wyć do księżyca.

          Czekaj, czekaj... Kto z nią rozmawiał na Skype? Twój mąż? I on pozwala na to, żeby obrażano jego żonę przez kilkadziesiąt minut? Mój kazałby matce natychmiast przestać, a gdyby nie posłuchała, to by się rozłączył natychmiast i nie kontaktował się przez baaardzo długi czas.

          Z tego co opisałaś, to widzę, że przypadek beznadziejny. Ty raczej nic nie możesz z tym zrobić, ale twój mąż może.
    • kk345 Re: Teściowa - problem i prośba o radę 15.07.13, 22:53
      Mówisz do teściowej "pani"?
      Przy tak toksycznych układach, jak opisane przez ciebie, nie rozumiem, po co z nią rozmawiasz i opowiadasz jej cokolwiek o waszym zyciu, wszelkie dyskusje o pracy, mieszkaniu, planach na weekend czy tym, gdzie jestem, ucinałabym grzecznie i stanowczo. "tak, nie,dziękuję, nie chcę o tym rozmawiać" Jeśli nic jej nie będziesz opowiadać, niczego sie o twoim zyciu nie dowie,

      A od partnera zażądałabym wyjasnien, dlaczego pozwala, by jego matka wyzywała jego ukochaną od szmat, suk, kretynek i darmozjadów. Uczuliłabym go też, by nie przekazaywał matce szczegółów waszego zycia- podejrzewam, ze wątek o twojej pracy i zarobkach z powietrza sie nie wziął, partner pewnie coś do mamusi chlapnął...


      > Matka mu wydzwania i na mnie
      > najeżdża, On mówi, że mam olać sprawę

      Najezdża, bo on jej na to pozwala, tyle.
      • angazetka Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 10:06
        > Mówisz do teściowej "pani"?

        Trudno, żeby mówiła "mamo"...
        • kk345 Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 11:00
          > Trudno, żeby mówiła "mamo"...
          Tak się zwyczajowo w Polsce mówi do matki męża...
          • h3l3na Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 11:21
            Mówię do niej per Pani, inaczej sobie nie wyobrażam, przede wszystkim dlatego, że nie łączy mnie z nią żadna więź. To, że widziałyśmy się niespełna dziesięć razy w życiu, a rozmawiałyśmy niewiele więcej, nie sprawi, że zacznę do niej mówić "mamo". Poza tym ona uważa się za "młodą duchem" i większość osób zwraca się do niej po imieniu. Ja nie zaznałam tego zaszczytu, także nie będę się wychylać i niech będzie per pani.
          • angazetka Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 11:53
            No co ty nie powiesz? tongue_out
            Przy takich relacjach słowo "mamo" byłoby szczytem hipokryzji.
          • grecz Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 11:57
            "Mamo" jest to słowo silnie emocjonalne i ja do takiej kobiety jak ta wyżej opisana bym w życiu się nie zwróciła.
            • squirk Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 12:07
              grecz napisała:

              > "Mamo" jest to słowo silnie emocjonalne i ja do takiej kobiety jak ta wyżej opi
              > sana bym w życiu się nie zwróciła.

              A ja do żadnej, Mamę mam jedną. Teściowa jest miła, życzliwa, pomocna i świetnie się teraz dogadujemy ale zwracam się do Niej w trzeciej osobie, np. "Niech mama (w domyśle - mama męża) odpocznie" - nikt nie ma zastrzeżeń, zresztą dzieci teściowej też tak do Niej mówią, takie wychowanie, nie oznacza braku ciepła i sztywnej powagi.
              smile
              • h3l3na Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 12:20
                squirk napisała:

                > A ja do żadnej, Mamę mam jedną. Teściowa jest miła, życzliwa, pomocna i świetni
                > e się teraz dogadujemy ale zwracam się do Niej w trzeciej osobie, np. "Niech ma
                > ma (w domyśle - mama męża) odpocznie" - nikt nie ma zastrzeżeń, zresztą dzieci
                > teściowej też tak do Niej mówią, takie wychowanie, nie oznacza braku ciepła i s
                > ztywnej powagi.
                > smile

                Dokładnie. Zgadzam się w całej rozciągłości. Myślę, że w życiu by mi przez gardło nie przeszło zwrócenie się per "mamo" do kogoś innego niż moja Mama.
                • grecz Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 22:40
                  Ja też sobie tego nie wyobrażam...Ale kk345 napisała, że taki jest zwyczaj a ja Jej wypowiedź odebrałam tak, jakby zwyczaj był ważniejszy niż uczucia względem teściowej
    • hela6 Re: Teściowa - problem i prośba o radę 15.07.13, 23:09
      Uprzedź męża że nie będziesz olewać sprawy a potraktujesz mamusie tak jak na to zasługuje i zrób to.
      Trzymaj ją krótko w dyskusje się nie wdawaj.
      Jesteś nierobem? Nadrabiasz w łóżku, małżonek się nie skarży wink
      I małżonka też krótko. Jeśli pozwala na obrażanie Ciebie po prostu rzuć go, na tego człowieka nie możesz liczyć. Pieniądze to nie wszystko, zwykła ludzka solidarność to podstawa związku.
    • kamunyak Re: Teściowa - problem i prośba o radę 15.07.13, 23:22
      Olać sprawę, jak mówi facet. I to dosłownie.
      Ja swojej teściowej nie widziałam juz przeszło 10 lat.
      I żyję.
      Nie wiem o co jej poszło, że nagle mąż zaczął jeździć sam do mamusi.
      I szczerze mówiąc, mało mnie to obchodzi.
      Twoja "mamusia" przyjeżdża dwa razy w roku na kilka dni? to niech twój facet spotyka się z nia poza waszym domem, np. u babci.
      Telefonów od teściowej nie odbieraj, teraz, w dobie komórek to nic trudnego.
      Naprawdę, nie musicie się oglądać, znosić nawzajem, to łatwe.
    • ookaa Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 07:31
      Nie wyobrażam sobie utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z kimś, kto w ten sposób do mnie by się zwracał i o mnie wyrażał. Nieistotne, czy byłaby to teściowa, czy ktokolwiek inny. Bezmiar chamstwa tej kobiety jest niewyobrażalny i nie ma powodu, by to znosić. Toteż ucięłabym jakiekolwiek kontakty raz na zawsze: żadnych rozmów, żadnych wizyt, żadnych spotkań. Niepokojące jest to, że jej syn na takie określenia względem Ciebie matce pozwala. Nieudane dzieciństwo prawie zawsze odbija się czkawką przez całe dorosłe życie, przypuszczam więc, że czeka Cię trudny związek. Od Ciebie zależy, czy jesteś gotowa na to ryzyko.
      • hela6 Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 09:04
        Sory ze piszę szczerze i boleśnie ale nie ma co owijać w bawełnę, problemem jest właśnie stosunek syna do tej sprawy. Takie porzucone dziecko jak pies czeka na ochlap. Możesz Was łączyć bardzo wiele dobrego ale wystarczy że matka okaże mu choć cień zainteresowania a będzie mogła z Tobą robić co chce a on tego nie zauważy albo będzie lekceważył.
        Baba jaka jest każdy widzi i nie da się nic zmienić ale facet moim zdaniem kwalifikuje się na terapię leczącą z mamusi.
        • h3l3na Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 12:26
          To jest takie trochę zawiłe.

          On na własną matkę reaguje alergicznie wręcz. Tzn. strasznie się wkurza na jej pomysły, plany i działania jakie podejmuje, gdyż nie ukrywajmy, ale w większości przypadków są niedorzeczne i całkowicie pozbawione sensu. Dyskutowanie z nią nie wchodzi w grę. Takie "gadaj z dupą to Cię osra" - przepraszam za wyrażenie, ale to najlepiej obrazuje próby konwersacji z tą kobietą.

          Partner zachowuje się tak, że ze mną czy ze swoim szwagrem (mężem siostry swojej), jak również z ciotką (siostrą mamy) jest w stanie pogadać normalnie. Normalnie czyli: wyraża swoje zdanie, nieprzychylne dla matki, ale po prostu kiedy ona się odzywa, wyskakuje ze swoimi argumentami i zachowuje się jak pępek świata - to on wymięka i zachowuje się tak, że "niech sobie gada - i tak mi nic do tego". Zachowuje się przy tym dość nerwowo, gdyż przy niej się trzyma, ale później wybucha i wyładowuje wszelkie frustracje na otoczeniu.

          Co do terapii - były próby podjęcia jej, jednak było to kilkanaście lat temu. Odbyły się 3 czy 4 sesje rodzeństwa (wtedy mieli po naście lat) i na tym koniec.
          • hela6 Re: Teściowa - problem i prośba o radę 17.07.13, 10:25
            Hela, może warto raz jeszcze spróbować. Facet dorósł, to już nie dziecko może teraz da się coś zdziałać. Skoro były próby terapii to znaczyłoby że od dawna był problem. Sam nie zniknie, wątpię czy Ty dasz sobie z nim radę, zwłaszcza ze jesteś stroną zaangażowaną. Poszukajcie w okolicy dobrego terapeuty, może chłopak spróbuje raz jeszcze bo teraz już zapewne sam widzi że źle się dzieje, że nie daje rady w tym układzie.
            Na rychłą śmierć mamusi bym nie liczyła, takie problemy żyją własnym życiem nawet po śmierci "powódki". Pozostaje niezałatwiona sprawa.
    • squirk Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 09:19
      Chwila - ile Ty masz lat?
      Pozwalasz żeby jakaś osoba, KIM BY NIE BYŁA, obrażała Cię? Przy Twoim mężu? I on Cię nie broni? Co z niego za facet?
      Teściowa zrobiła mi awanturę z kosmosu dwa razy - pierwszy i ostatni, jeszcze nie zdążyła nabrać oddechu przed drugą turą kiedy byliśmy już OBOJE spakowani i w drzwiach. Dotarło, rozpłakała się, przeprosiła. Jej syn wybrał mnie na żonę - ma mnie szanować tak, jak ja szanuję ją jako jego matkę. To nie znaczy, że pozwolę zrobić sobie jakąkolwiek krzywdę. Mój mąż też na to nie pozwoli i ja, gdyby moja matka zrobiła mi taki numer, stanęłabym murem za mężem i byłabym gotowa zerwać kontakt z własną, bardzo kochaną, matką bo wyszłam z domu i założyłam własną rodzinę i to ona jest teraz najważniejsza. Na szczęście moja Mama o tym wie.
      To nie jest coś, co można "olać" - mąż, bo to on stoi między Wami i od niego w dużej mierze zależy jak się sprawy ułożą - musi pokazać matce że ma żonę, nie wygodny obiekt do obrażania tylko kobietę, którą wybrał na żonę i którą inni mają szanować bo to jego wybór. Jeśli nie szanują Ciebie nie szanują jego. Jeśli ktoś Cię nie szanuje - po co Ci taki człowiek w życiu? Po co Ci wulgarny, agresywny cham, KIM BY NIE BYŁ?
      Problemy męża z matką to jego problemy, nie Twoje. Tak mu się dzieciństwo poukładało i musi sobie to przepracować, może przyda się rozmowa z kimś mądrym. Nie masz za co przepraszać tej kobiety - chyba, że jesteś nierobem, utrzymanką, kretynką, wtedy przyjmij na resztę życia rolę pomiotła, Twój wybór. Szanuj się jeśli chcesz, żeby inni Cię szanowali.
      PS. Żadnego mieszkania z teściową, nigdy, choćby była slodka jak miód.
      PPS. Rodzina - taka rodzina - nie jest Ci potrzebna do szczęścia. Póki mąż nie zrozumie że musi uciąć to, co się dzieje, natychmiast, będzie coraz gorzej bo na to pozwalacie. On nie stoi po Twojej stronie, Ty odbierasz telefony od chamidła które ma Cię za nic. Przestańcie, oboje, albo złóżcie papiery rozwodowe, przy takim podejściu nie macie szans na przetrwanie, pozwalacie niszczyć swój związek więc po jaką cholerę to ciągnąć. Albo jesteście razem albo szkoda Waszego czasu.
      • agnieszka_mmm Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 10:39
        Popieram. Ślub oznacza założenie rodziny, która ma być dla nas pierwsza i najważniejsza. Kocham rodziców, szanuje ich najbardziej na świecie i jestem wdzięczna za wychowanie i wszytko co dla mnie zrobili ale mój mąż i moja córka są dla mnie najważniejszą rodziną. I nie pozwoliłabym teściowej na takie teksty. Po prostu nie odbieraj od niej telefonu i nie rozmawiaj z nią w ogóle.
    • kudlacznaczelny Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 12:40
      Wgooglowałem się tu szukając pewnych odpowiedzi...

      Jestem facetem i uważam że rozwiązanie problemu to zajęcie dla faceta.

      Ktoś napisał, że teściowa jest problemem Twojego męża a nie Twoim... czyli Twój problem z teściową nie byłby jego problemem - kretynizm.

      Po to jesteście razem aby wspólnie rozwiązywać problemy.

      Pamiętam, gdy jeszcze mieszkałem u rodziców, gdy jeździliśmy do domu mojej babki.
      Matka i babka wciąż się sprzeczały. Obiecałem sobie, że ja na to nigdy nie pozwolę.

      Gdy zamieszkałem z dziewczyną i odwiedziła nas moja matka, zaczęła krytykować, coś wypomniała mojej dziewczynie (było to jakieś głupstwo, takie o jakie się sprzeczała z moją babką, typu: brak firanek na oknach, w kuchni powinno się robić coś tak a nie inaczej, dlaczego to jest tu a nie tam). Poprosiłem ją do innego pokoju i powiedziałem, że jeśli będą się kłócić, to ja zawsze stanę po stronie mojej dziewczyny. To nasze życie, będziemy robić to co chcemy i jak chcemy. W swoim domu może robić co chce ale tu jest gościem i tak się powinna zachowywać.

      Na długo przestała do nas przychodzić. Zmieniło się to dopiero po kilku latach, gdy urodził nam się syn. Jest fantastyczną babcią, taką jaką była jej matka dla mnie. Zabiera wnuka do cyrku, na wycieczki, opowiada mu zabawne historie.
      Od tamtej pory nie krytykowała nikogo ze względu na jej widzimisie, mówi po ludzku, że coś jest na przykład smaczniejsze z tym, a nie jak wcześniej że to jest źle i moja dziewczyna jest do niczego.

      Jeśli ją wtedy przestraszyłem, że wykluczę ją z mojego życia, trudno. Moja żona (już teraz) jest dla mnie ważniejsza.

      Wiesz to zostało w nas z jaskiniowca. Facet jest po to aby bronił swoją kobietę, nazwij to instynktem.

      On miał trudne dzieciństwo? Niech pomyśli co mogą czuć jego dzieci (wiem, wybiegam na nieznane terytorium, ale to tylko założenie), gdy ktoś będzie obrażał ich matkę.

      Poproś swojego faceta aby porozmawiał z "teściową", lub aby poszedł z Tobą do psychologa, czy kogoś kto się takimi relacjami zajmuje. Jeśli się wstydzi, to psychologa obowiązuje tajemnica, jeżeli nadal, można pojechać do innego miasta, lub na tygodniowe "wczasy" podczas których zasięgniecie rady.

      Odwagi i powodzenia!
    • anu_anu Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 13:25
      Jak jestem zgodna - tak tu bym postawiła sprawę na ostrzu noża.
      NIKT I NIGDY nie może się tak do mnie odzywać.
      Jeżeli się odezwie - to zostanie pouczony, że nie ma racji. I dopóki mnie nie przeprosi - na pewno nie będę z taką osobą utrzymywać stosunków.
      Osobą, która powinna tę treść przekazać swojej mamie - jest Twój mąż/partner. Z zaznaczeniem, że on się z tym zgadza.
      A później trzeba się tego trzymać, z żelazną konsekwencją.
      Jeżeli on się nie zgodzi - to przemyśl ten związek. Serio. Ona może pożyć jeszcze 30 lat...
    • ksywa Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 13:39
      Alez to nie ma tak, ze "olej to". Tego się nie da olać, bo na dłuższą metę to rzutuje na Wasze, Twoje i męża, relacje. I będzie rzutować tak długo, jak długo teściowa będzie na tym padole. To jest uciekanie od problemu.
      Nie lubię Cejrowskiego, ale on ma w niektórych sprawach dobre życiowe podejście. Kiedyś w swoim programie wlasnie tłumaczył, że ułożenie poprawnych - na ile się da - stosunków na styku zona-mama to własnie domena faceta. To on ma wytłumaczyć: mamusiu, tu jest taka biała linia, po jednej stronie jest mamusia, a po drugiej stronie moja żona. Jak bedziemy u mamusi, to tam mamusia jest królową i tak będzie traktowana, ale jak jesteśmy u nas, to tu królowa jest moja zona, bo ją wybrałem na królową i tak ma być traktowana! Oczywiście to taka specyficzna cejrowska gadka, ale to ma sens - rządzisz mamusia tylko u siebie, dosłownie. Tam za linią to już domena mojej żony.
      I jeszcze coś takiego, co powiedził mi kiedyś brat w pewnej kryzysowej sytuacji: mama jest dla mnie ważna, ty jesteś dla mnie ważna, ale już zawsze do końca zycia na pierwszym miejscu postawię żonę i dzieci. Bo wy zostałyście mi "dane", nie miałem na to wpływu, natomiast żona i dzieci to mój świadomy wybór i zobowiązanie i tego się będę trzymał. Siksą jeszcze byłam, prawie sie obraziłam, ale po latach zrozumiałam, ze za takie podjeście nalezy się szacunek. I żebyś mogła szanować swego męża on musi wreszcie zdac sobie sprawę, ze ma wobec Ciebie bardzo konkretne zobowiązania - stać przy Tobie nawet przeciwko matce, a nie udawać że deszcz pada.
    • anetapzn Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 13:51
      Ja miałam prawie analogiczny problem tylko z moją mamą, która po ponad 10 latach nie strawia moje męża. Po kilku bardzo niemiłych akcjach ze storny mamy, obrażeniu męża i moich prośbach, które nie dały pozytywnego efektu, odcięłam sie od mamy na jakiś czas. Bolało owszem, ale to mąż był i jest dla mnie najważniejszy. Nie wyobrażam sobie powiedzenia mu-olej to. Takiego samego zachowania oczekiwałabym od niego.
      U nas zerwanie stosunków z mamą pomogło. Nie jest obecnie idealnie, bardziej przypomina to zawieszenie broni, ale przynajmniej moja mama nie obraża mojego męża. Wie, że gdyby jej zachowanie powtórzyło sie nie ma zmiłuj się.
      Musisz porozmawiać ze swoim facetem i wytłumaczyć mu spokojnie, że ci przykro, ze cię to boli, że oczekujesz, iż on porozmawia z matką, zajmie zdecydowane stanowisko, bo jesteście razem, jest twoim męźczyzną i ma cię bronić, a nie stosować metodę strusia chowając głowę w piasek. Trudno będzie, przykro będzie, ale musisz to zrobić. Jeżeli nie z każdym spotkaniem, z każdą rozmową będzie gorzej. Wykończysz się, a twój związek delikatnie ujmując szlag trafi.
    • sweet_pink Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 15:55
      W swoim życiu miałam najpierw teściową, a później "teściową" (matkę partnera). Z pierwszą był koszmar, druga była koszmarna, ale nauczona doświadczeniem sobie doskonale z nią radziłam.
      Powiem Ci że moje rady sprowadzą się do tego co radzi Twój mąż - olać.
      Wszelkie stawienie oczekiwań, niepozwalanie, próby ustawiania itp kończą się tylko poszarpanymi nerwami i zepsutą atmosferą w związku.
      Po pierwsze odetnij się emocjonalnie od tego co ona o Tobie sądzi...choćby Cię za gówno uważała, to niech jej to psuje humor, a nie Tobie. Niech sobie myśli co chce.
      Po drugie naucz się olewać to co mówi. Jednym uchem wpuszczaj drugim wypuszczaj. "pan dohtor kazał przytakiwać".
      Po trzecie zachowuj się wobec niej kulturalnie, uprawiaj small talki i utrzymuj kontakt na poziomie niezbędnego minimum. Nie odgryzaj się, daruj sobie wszelkie uszczypliwości.
      Po czwarte wszelkie przykrości jakie Ci wyrządzi wyrzucaj od razu z pamięci, szkoda w niej miejsca na takie bzdury.
      Po piąte obudź w sobie współczucie do tej kobiety...jaka ona musi być nieszczęśliwa skoro tak atakuje cały świat i dla dobrego samopoczucie musi ludzi gnoić.

      Wiem że sytuacja, aż się prosi o obronę czci własnej, ale moim zdaniem to nic nie da. Tak robiłam w małżeństwie, wojna była obrzydliwa mnóstwo paskudnych emocji. Zwyczajnie nie warto się mścić na własnych nerwach za to ze ktoś inny jest .... okropny.

      Powodzenia życzę smile
      • sweet_pink Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 16:04
        A i jeszcze czemu moja odpowiedź tak odbiega od innych mówiących "nie można olać".
        Zwyczajnie dlatego, że życie jest za (i Twoje i męża) krótkie na wydatkowanie energii na prace nad relacjami z ludźmi, którzy nie są nam życzliwi. Szkoda czasu i nerwów na "ja sobie nie pozwolę!"
        • squirk Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 16:39
          sweet_pink napisała:

          Tego, co piszesz - choć rozumiem Twoje rady jako sposób na w miarę szybkie i "wygodne" pozbycie się problemu - nijak nie da sie pogodzić z "mąż nie wspiera mnie, nie staje w mojej obronie, pozwala mnie obrażać, wyładowuje na mnie emocje po rozmowach z toksyczna matką". Tego się nie da "olać" i nie powinno się, facet musi mieć, pardon my klatchian, jaja. Musi umieć walnąć pięścią w stół i bronić swojej kobiety, nawet przed matką. Musi pokazać kto jest najważniejszy - obu paniom. Łatwo olać, oczywiście, ale z tym, czy łatwo zapomnieć o tym, że własny mąż, opoka, skała, towarzysz do końca życia pozwalał wyzywać żonę od najgorszych i nie zrobił nic, dyskutowałabym. Ja bym nie zapomniała, kwestia szacunku dla samej siebie. Autorki nie szanuje ani mąż, ani jego matka i o ile z matki, z jej szacunkiem czy bez, można zrezygnować jeśli nie wnosi w życie niczego wartościowego o tyle z szacunku męża rezygnować się absolutnie nie powinno. Kto wie, co przyniesie przyszłość, kto jeszcze zechce autorkę obrazić czy zdenerwować - mąż ma ją wspierać, chronić i nie pozwalać na takie jej traktowanie. Nikomu. Nie nauczył się tego do tej pory, oby się nauczył jeśli to małżeństwo ma przetrwać. Btw - szanowałabyś męża który tylko "olewa" bo nie śmie sprzeciwić się mamusi która mu żonę wyzywa od najgorszych? Ja nie, mam odrazę do bezjajcewów.
          • sweet_pink Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 17:04
            Tu tylko relacje mąż-żona są warte pracy...to jest istotne. Po za tym czy to faktycznie brak szacunku ze strony męża, czy bezradność czy taki styl życia "plują a ja udaję ze deszcz pada"...ciężko mi stwierdzić. To nie jest takie oczywiste.

            W dodatku:
            Uważam, że relacje międzyludzkie nie polegają na pokazywaniu kto jest ważniejszy.
            Uważam, że nikt nie ma mocy wyżywania się na Tobie dopóki nie pozwalasz na to by jego słowa Cię dotknęły.
            No i to co najważniejsze to praktyka:
            Próby rozwiązywania takiej sytuacji kosztują masę nerwów, stresu i emocji, a zazwyczaj są nieskuteczne. Taka przykra osoba ma zazwyczaj delikatnie mentalność stalkera, karmi się tym że jej zachowanie wywołuje emocjonalną reakcję. Brak reakcji (olewka) jest bardzo racjonalny.
            Po za tym powiem szczerze wolę totalną bezjajeczność niż dyskusje o problemie lub nieprzespane noce i nerwy. Takie sytuacje rujnują humor i zdrowie. rzeczami które czynią tyle szkody nie warto się zajmować.

            Może teraz wybiegnę za daleko ale serio bardziej sobie cenię spokojny sen, brak wrzodów żołądka czy problemów sercowych nad "szacunek do siebie".
            • zielona_magnolia Re: Teściowa - problem i prośba o radę 16.07.13, 21:16
              Dokladnie jak powiedzieli inni- tu chodzi o twoje stosunki z partnerem. To on ma porozmawiac ze swoja matka a nie ty. To on prawdopodobnie ma z nia jakies niewyjasnione sprawy, ktore rzutuja na wasz zwiazek. Nie wiem jak bym sie zachowala,gdyby moj maz nie stanal za mna w konflikcie z tesciowymi- tak mam 2 tesciowe- jedna rodzona druga to zona tescia - i mialysmy kilka malo przyjemnych sytuacji -zawsze maz stawal murem za mna, nawet jak nie mialam do konca racji :b - potem wszystko omawialismy - i nawet czasami jednej albo drugiej tesciowej przyznawalam racje. Ale zawsze wiedzialam ze mam oparcie w mezu. Radze ci porazmawial z partnerem i wypracujcie wasze stanowisko wobec waszej rodziny - ty i on i wasze dzieci.
Pełna wersja