omega_x
29.07.13, 12:06
Hej!
Odważyłam się niedawno zrobić pierwszy raz knedle z truskawkami (jestem totalnym beztalenciem w kwestii gotowania) - bo przepis wydał mi się banalny - ot, mąka, jajko, ziemniaki. Oczywiście doczytałam, że najlepsze są ziemniaki mączyste - i takie kupiłam.
Ziemniaków było coś. ok. 60 dag, po lekturze różnych knedlowych przepisów dałam 1,5 szklanki mąki + jajko oczywiście. Spodziewałam się, że może będzie trzeba dodać trochę mąki, ale dziewczyny - ciasto tak się kleiło, że mąż tej mąki mi dosypywał i dosypywał, i dosypywał, a ja wciąż nie mogłam z tego ciasta nic ulepić tak się kleiło! W końcu udało się je mniej więcej opanować i klnąc pod nosem te knedle ulepiłam, mąż mówił, że dobre, ale ciasto do końca jednak się kleiło, a tej dosypywanej mąki poszło tyle, że myślę, iż razem z tym początkowym 1,5 szklanki poszło tych szklanek ze 4. Czy to nie za dużo? I dlaczego tak mogło się stać, skoro ziemniaki były odpowiedniego rodzaju?
Chcę to wyjaśnić, żeby jednak knedle w przyszłości robić, ale to co przeszłam teraz za pierwszym razem było straszne - nawet nie chciałam ich jeść, tak się namęczyłam z tym ciastem
Aha - jako, że nie jestem specjalistką od gotowania może ktoś mi podpowie jaką funkcję spełnia w cieście jajko - bo w niektórych przepisach podaje się 2 jajka - czy wtedy ciasto nie kleiłoby mi się jeszcze bardziej?