sicilianin
08.08.13, 00:30
A problem wyglada tak. Zapisałam dziecko do najblizszej mojemu domowi, rejonowej podstawówki podmiejskiej i wszystko wyglądało ok. Aż jakiś czas temu dotarłam do wyników szkół dla klas 6, które pokazały, że zarówno ta podstawówka, jak i inne w wioskach dookoła nas mają tragicznie słabe wyniki nauczania i niemal wszystkie szkoły w mieście, nawet te uwazane za słabsze, i tak sa od nich są od nich dużo lepsze... I to nie tylko w tym roku, ale w badaniach z ostatnich 5 lat - caly czas na tak samo niskim poziomie...
Zaczęłam więc zastanawiać się nad szkołą prywatną, która otworzyła sie w zeszłym roku w okolicy (taka w sumie "willowa" podmiejska okolica). Mimo jej tak krótkiego stażu, co do jej poziomu nie mam jakichś specjalnych watpliwości, jako że własciciele tej szkoły od bodaj 9 lat prowadzą 2 świetnie prosperujące przedszkola, do których ludzie pchają sie drzwiami i oknami, i z którego ja równiez byłam zadowolona. Nie jest to równiez kwestia czesnego, które ze względu na rozruch szkoły, wygląda ono bardzo obiecująco. Problem natomiast w tym, że do pierwszej i jedynej działającej tam jak dotąd klasy nalezało słownie... 6 dzieci. A nasza ewentualna klasa bedzie w tym roku ich liczyc 8 - 9 z nami (a z naszego przedszkola chodzic bedzie 5 osob, 3 "obce") Społeczność więc to żadna, ruch na korytarzu powodowany przez starszaki, także. No i połowa klasy dziecku znana. I jestem w kropce, poniewaz nie bardzo wiem, na ktorą szkołę powinnam w efekcie postawić, czym przeważyć. W szkole bylyby to 2 klasy po 24 osoby. Mialo byc ich wiecej, ale kilkoro rodzicow zabralo swoje dzieci wlasnie ze wzgledu na wyniki.
Do wyboru moglabym jeszcze miec inna szkole prywatna, do ktorej trzeba by jednak dowozic dziecko do miasta, co zajmowaloby ok. 40-45 minut, w zwiazku z czym 7-latka musialaby wstawac do niej o jakiejs 6.30 (niestety mieszkamy w fatalnie skomunikowanym, nieremontowanym miejscu, gdzie tworza sie rano takie korki). Te dojazdy zniechecaja naprawde do wszystkiego i chyba nie chciałabym za bardzo fundowac tego dziecku bez potrzeby. Lub mam tez do wyboru inną szkolę panstwową, kilka wsi dalej, z krótszym dojazdem i o poziomie nie odbiegajacym od dobrych szkol miejskich, ale z... 4 klasami po 28 osob, w ciasnym, nieduzym, nieprzystosowanym na taka liczbe budynku, w ktorym dzieci po prostu sie o siebie obijają (chodzilam, sprawdzalam), a sniadanie jedza na schodach korytarza popychani przez starszych (bo ludzie pchaja sie do niej wlasnie ze wzgledu na ten poziom). No i chodzi się do niej np. na godz. 10-11 (do takiej konkretnie klasy trafiloby moje dziecko), co skutecznie rozwala dzień, odrabianie lekcji itp.
Osobiscie sklanialabym sie do tej prywatnej w okolicy, gdyby nie liczba dzieci, ktora mnie przeraza. Z drugiej strony rodzice tych kilkorga dzieci juz do niej chodzacych sa z niej bardzo zadowoleni. Poziom jest dobry, a z drugiej strony nie jest to szkola nastawiona na obciazenie i "przetrenowanie" dzieciakow czym sie tylko da. Rodzice innych dzieci z przedszkola nie zdecydowali sie zas poslac do niej wiekszej ilosci dzieci wlasnie ze wzgledu na brak wiekszej tej grupy - i w klasie, i na korytarzach. Od wlascicieli wiem, ze choc zainteresowanie szkola jest spore, innych rowniez zniechęca nic innego, jak ta mala grupa... I koło się zamyka, bo gdyby była większa, ludzie posyłali by bez wahania, szkoła by się szybciej rozkreciła itd.
Opinie od tych do niej idących są zas takie, że np. wlk grupy nie ma az takiego znaczenia, skoro w szkole w koncu zaczyna sie juz nauka i dzieciaki nie spedzaja ze soba az tyle czasu na zabawie i rozmowach, co w przedszkolu. No i tez prawda. Inna z kolei opinia była taka, że rodzice wybierają specjalnie te bardziej takie kameralne i zindywidualizowane warunki, bo dzieci i tak przeciez będą zawsze miały styczność z innymi rowniesnikami na placach zabaw itp.
No i co byscie zrobily???