piwosz i operacja/zabieg chirurgiczny

19.08.13, 19:16
Podpowiedzcie proszę, co zrobić... Mąż za dwa tygodnie ma zabieg chirurgiczny (ma być znieczulony miejscowo, nie pod narkozą, ma to trwać około pół godziny, do godziny max). Był u anestezjologa (wizyta przedoperacyjna) i na pytanie o używki powiedział, że alkohol pije sporadycznie. No ale to sporadycznie to wódkę, ale piwo codziennie. Jak go o to zapytałam to stwierdził, że piwo to nie alkohol. Moją propozycję, że mógłby do operacji nie pić oczywiście wyśmiał. Niby zabieg mało inwazyjny, ale jednak na sali operacyjnej a nie w piwnicy, więc jest to dla mnie poważna sprawa. Alkohol rozrzedza krew i boję się, że się wykrwawi sad (już czarno to wszystko widzę). Mam ochotę go zdzielić. Co mam zrobić? Bo to czasami nie jest jedno piwo, a dwa, a czasami nawet trzy. Dla tych co już chcą krzyczeć, że patologia dodam, że owszem pije piwo, ale potulny jak baranek. Dzieci nakarmione, ubrane i obute. Nie widzą picia taty, bo po piwo sięga wieczorem jak już śpią. Mój problem dotyczy konkretnej sytuacji, może ktoś podpowie jak wpłynąć na niego?
    • doral2 Re: piwosz i operacja/zabieg chirurgiczny 19.08.13, 19:38
      przestań histeryzować.
      zrobi to dobrze wam obojgu.
    • gat_t_a Re: piwosz i operacja/zabieg chirurgiczny 19.08.13, 19:45
      Może to nie jest patologia, ale alkoholizmem może być jak najbardziej, wbrew pozorom większość alkoholików to nie pijacy spod budki z piwem z czerwonymi twarzami albo domowi sadyści, którzy piją i biją.

      Dla mnie sam fakt, że dodajesz dzieci nie widzą, bo pije jak pójdą spać jest niepokojący.

      Piszę to, bo niestety z alkoholizmem miałam w życiu zdecydowanie więcej styczności niż bym chciała i uwierz mi dla ludzi z zewnątrz przez długo wszystko wyglądało ok.
      • sexstory12 Re: piwosz i operacja/zabieg chirurgiczny 19.08.13, 20:07
        Właśnie takich komentujących prosiłam o wstrzymanie. Mam konkretny problem z którym muszę się zmierzyć. Jeśli miałaś problem z alkoholikiem to wiesz, że oświadczenie mu, że nim jest sprawy nie rozwiązuje. Musi sam zrozumieć swój problem i przyjąć pomoc. Jeśli teraz powiem M: " jesteś alkoholikiem" to co to da? Nic... Ja teraz konkretnie chciałabym mężowi uświadomić, że przed operacją mógłby z piwa zrezygnować dla swojego dobra...
        • gat_t_a Re: piwosz i operacja/zabieg chirurgiczny 19.08.13, 21:18
          skomentowałam, bo nie wiem jaką masz świadomość a w tym układzie jesteś Ty, On i dzieci

          nie chciałam nikogo urazić, czy się wtrącić, po prostu w przypadku mnie znanej osoby zabrakło kiedyś takiego komentarza od kogoś z zewnątrz

          Powiedz mężowi to co nam napisałaś, że się boisz, że się wykrwawi, że się on niego martwisz. Sama rozumiesz, że jeśli nie sam nie uzna za stosowne nie pić w ciągu tych dwóch tygodni to Ty nic nie możesz.
    • hela6 Re: piwosz i operacja/zabieg chirurgiczny 19.08.13, 19:52
      Trzy piwa to szklanka dobrej wódy, jest o co walczyć.
      • kasiek-kd Re: piwosz i operacja/zabieg chirurgiczny 20.08.13, 13:24
        dobry argument - do facetów taki obraz trafia!
    • lilyrush Re: piwosz i operacja/zabieg chirurgiczny 19.08.13, 21:17
      To jest współczesny alkoholizm- co z tym robisz, Twoja sprawa, ale lekarz powinien o tym wiedzieć!
      Jak sama piszesz to jest operacja i oni (zespól operujący) powinni byc do tego przygotowani. Poza tym maz moze zupełnie niestandardowo reagować na znieczulenie, ale wtedy może juz byc za późno....
    • roseanne Re: piwosz i operacja/zabieg chirurgiczny 19.08.13, 22:10
      najprosciej - leki przeciwbolowe, ktore na pewno dostanie pooperacyjnie ida przez watrobe
      jak ta bedzie obciazona alkoholem to leku nie zmetabolizuje i bedzie mniej skuteczny
      obciazona watroba to rowniez dodatkowe zmeczenie i wolniejsze dochodzenie do zdrowia, ryzyko marskosci owej

      wszystkie apapy itp ida prze watrobe
      ibuprofen okolooperacyjnie zwieksza ryzyko krwawienia
    • sweet_pink Re: piwosz i operacja/zabieg chirurgiczny 20.08.13, 00:42
      Co do konkretnej sytuacji. Zaznaczam, że to moja opinia tylko i w ogóle nie wiem jak to wygląda prawnie. Uważam, że małżonkowie są wzajemnie pod swoją opieką i jedno ma dbać o to by drugie było leczone prawidłowo (zwłaszcza gdy to chore jest nie do końca władne o swoim zdrowiu decydować...jest nieprzytomne, albo mu myślenie odjęło z innego powodu). Dlatego zamiast się denerwować co będzie/czy Ci się uda na niego wpłynąć czy nie zadzwoniła bym do lekarza prowadzącego i poprosiła o wpisanie w kartę męża, że regularnie spożywa alkohol-piwo. Możesz to też zgłosić lekarzowi odwożąc męża na oddział. Ja bym tak zrobiła i się nie patyczkowała.
      Inna kwestia to fakt że stwierdzenie "piwo to nie alkohol" i kategoryczna odmowa zaprzestania "pifkowania" przed operacją faktycznie sygnalizuje problem alkoholowy do leczenia.
    • claratrueba bez histerii 20.08.13, 05:57
      Jak na "alkoholika" to Twój mąż dość długo może wytrzymać bez tego piwa, od kŧórego jest jakoby "uzależniony"- od jednego wieczora do drugiego, czyli około doby.
      Tak to "uzależnione" jest pewnie trzy czwarte dorosłej ludzkości, a Francuzów (wino) i Niemców (piwo) to 100%.
      Takie pojecie o uzależnieniu to totalna bzdura.
      Ludzie uzależnieni naprawdę wytrzymują niewiele dłużej niż trwa obecność alkoholu w organizmie. W przypadku jednego piwa półlitrowego to jest max 3 godziny. Jeśli mąż jest dużym mężczyzną jest to krócej. Czyli byłby uzależniony w medycznym a nie "ludowym" znaczeniu tego słowa gdyby to piwo wypijał co kilka godzin, a nie raz na dobę. A piwa dwa czy trzy- kilka razy dziennie.
      Jeśli od wypicia piwa do zabiegu minie te trzy godziny w przyp. jednego piwa, 9 godz.w przypadku 3, to żadnego rozrzedzania krwi przez alkohol nie będzie bo alkoholu we krwi nie będzie. Nie ma zatem żadnej potrzeby "wpływania" choć dla super-ostrożności poproś go by wypił piwo jedno.
      Twój mąż nie jest żadną patologią, do problemu alkoholowego jest mu daleko. Choć bliżej niż osobie, która pije raz na kilka dni, nawet jeśli upija się "na biedronkę". Bo fizycznie uzależniony nie jest ale zna rozluźniające, redukujące stres działanie alkoholu. Dopóki pije to piwo, które jest generalnie napojem o wielu właściwościach zdrowotnych (witaminy z grupy B, wit. PP potas, magnez, przeciwutleniacze o działaniu przeciwmiażdżycowym) tylko wieczorem, by rozluźnić się przed snem- nie ma obaw. Problem pojawia się, gdy potrzebę rozluźnienia, odstresowania zaczyna się zaspokajać kilka razy dziennie.
      Wg prezentowanej na polskich forach "ludowej definicji alkoholizmu" jestem "patologią"- piję prawie codziennie kieliszek czerwonego wina (kieliszek duży- 200 ml- tyle co szklanka, wino o normalnej mocy ok. 13-15%).
      Lekarz mi zalecił.

      • hela6 Re: bez histerii 20.08.13, 07:36
        Lekarze zalecają różne dziwne rzeczy. Czasem kielicha, czasem skręta czasem morfinę. Czasem to głupi lekarze a czasem bardzo mądrzy. Różnie to bywa ale oni najpierw stawiają diagnozę choremu.
        • anula36 Re: bez histerii 20.08.13, 09:13
          a maz tak z "ulicy" idzie na ten zabieg czy go dzien wczesniej przyjmuja na oddzial? W szpitalu pic nie bedzie, ja bym poprosila lekarza ze sie maz bardzo stresuje i jest niebezpieczenstwo ze sie zalkoholizuje przed i zeby go przyjal dobe wczesniej.Akurat sie ogranizm oczysci.
          'Z mezem nic nie ustalisz, bo jak widac woli swoja chmielowa zupke od zycia, zdrowia i spokoju zony.
        • claratrueba Re: bez histerii 20.08.13, 10:25
          Helu, z zaleceniami picia kieliszka wina, kufla piwa, lampki koniaku (szczególnie starsi ludzie) to spotkasz się wszędzie, poza krajami muzułmańskimi, Francją (gdzie bez zaleceń piją, w szpitalach podają wino) i Niemcami (podobnie w odniesieniu do piwa). To zalecenie ma drobne kilka tys. lat historii.
          To w Polsce jest "dziwne zalecenie" gdzie pijaństwo, pijackie rozróby, jazda po pijanemu, przemoc zw. z alkoholem powoduje, że utrwalone mamy skojarzenie alkohol=zło.
          Złem jest picie bezwartościowej wódki, w kategoriach medycznych to jest trucizna. Złem jest picie zdrowych postaci alkoholu bez kontroli, a kontrola zależy od ludzi nie od alkoholu. Tak jak kontrola prędkości samochodu zależy od kierowcy nie auta.
          Mój lekarz (niejeden zresztą) zaleca mi- bo wie, że dla mnie kieliszek to nie to samo co litr (też mi się zdarza ale to moja decyzja dorosłej osoby) a zalecenie wypicia kieliszka wina nie oznacza dla mnie "piję i jadę" (też mie się zdarza tam, gdzie przepisy na to pozwalają), nigdy nie oznacza też "pije i wchodzę do wody".
          Diagnoza, która upoważnia do takiego zalecenia w moim przypadku? Zdrowa jak byk, wysportowana, sprawna, szczupła. Ale po 40tce, często pracująca w warunkach silnego stresu, z nadciśnieniem i udarem w rodzinie, z problemem cholesterolu złego w rodzinie. Wszytko to prowadzi do chorób układu krążenia, które są o wiele rzadsze tam, gdzie ten napój, który Jezus z apostołami lansuje, pije się regularnie ale odróżnia picie od chlania.
          • hela6 Re: bez histerii 20.08.13, 10:56
            Też jestem chyba zdrowa jak krowa, szczupła i po czterdziestce ale po kuflu piwa to nawalona jestem.
            Dziwny jest ten "bezwartościowa wódka" będąca medycznie trucizną bo jak znam lekarzy to przedkładają jej picie nad sączenie kufla piwa czy lampki wina big_grin
            Mnie akurat lekarz zalecił kielicha. Krótkotrwale ale regularnie. Ale miał powód i znał mój stan zdrowia.
            Osobiście regularne uśmierzanie codziennego stresu alkoholem uważam za niebezpieczne.
            • sexstory12 Re: bez histerii 20.08.13, 13:12
              Teraz się trochę uspokoiłam. Mąż pracuje na 3 zmiany i pije piwko jak ma 1 i 2. Na nockach nie pije wcale, bo do pracy idzie, a w dzień piwa nie rusza. Teraz ma 2 zmiany, a w przyszłym tygodniu nocki. Do szpitala ma się zgłosić w czwartek na nockach, więc od przynajmniej 3 dni bez alkoholu będzie (licząc, że w niedzielę sobie wypije). Operacja będzie w piątek, więc kolejny dzień dochodzi... Jakoś mi ulżyło smile
            • claratrueba Re: bez histerii 20.08.13, 16:05
              > Dziwny jest ten "bezwartościowa wódka" będąca medycznie trucizną bo jak znam le
              > karzy to przedkładają jej picie nad sączenie kufla piwa czy lampki wina

              Szewc bez butów chodzi. Wódka szybciej i mocniej w łeb wali, a koniak nie każdy lubi, choć równie mocny ale zdrowy. Akurat w kwestii problemów alkoholowych to lekarze są jak najgorszym przykładem "nie testowania na sobie".
              Skoro masz zalecenie "kielicha" to warto by był to koniak, brandy czyli to, co robi się z wina, a nie kartofla. nawet z południowego kartofliska. I przechowuje w beczkach dębowych. Masz tu sumę dobroczynnych substancji z winogron i drewna dębowego. Tańszym odpowiednikiem jest nasz polski winiak, który królował na stołach zanim przyszła rosyjsko-skandynawska a obca nam tradycja picia wódki.

              > Osobiście regularne uśmierzanie codziennego stresu alkoholem uważam za niebezpieczne

              Absolutnie się zgadzam. Każde regularnie stosowanie jakiegokolwiek środka uspokajającego powoduje psychiczne uzależnienie, które niekontrolowane zamieni się w fizyczne. Bo zaczniemy sięgać po nie coraz częściej. To samo dot. leków uspokajających, nasennych - lekomania jest niewiele mniejszym problemem w Polsce niż alkoholizm.
              Najbezpieczniejszym sposobem regularnego picia (okazyjne, nawet do zwały nie uzależnia) jest picie w określonych okolicznościach czyli coś jak ów mąż autorki. Kiedy pije się tylko czy to obiadu, czy do kolacji, czy tv. A inaczej- nie. No i dobrze jest zrobić przerwę jeśli pije się codziennie- jeśli ma się ssawę w dniu bez alkoholu to znaczy, że trzeba przerwać aż ona zniknie.
              Szczególnie dot. to kobiet, które uzależniają się fizycznie znacznie szybciej niż mężczyźni jako osobniki wyżej w ewolucji.


      • lirio Re: bez histerii 20.08.13, 16:12
        Niestety w moim najbliższym otoczeniu była osoba, która twierdziła tak samo - 3 piwa przed snem to nic, że jak w dzień nie pije to jest ok i nie jest uzależniona. Lekarz od razu twierdził, że to alkoholizm. Dalsza historia tej osoby jest bardzo smutna, dodam, że była pijącym "białym kołnierzykiem".
        "Nowy" obraz alkoholika to nie sztajmes kirający od rana do wieczora, ale właśnie osoba pijąca dla wieczornego "rozluźnienia".
Pełna wersja