Życiowe pomieszanie z poplątaniem

22.08.13, 22:43
Witajcie, temat niekoniecznie dotyczący tego forum, jednak zależy mi na tym, aby swoją opinię wyraziły znające życie kobiety, a za takie Was uważam. smile Sprawa dotyczy mojej poplątanej sytuacji życiowej.

Ja i mój partner mieszkamy kilkaset kilometrów od siebie. On ma nową, dobrą pracę i świetne zarobki, ja mam nową, dobrą pracę od kilku miesięcy i dobre zarobki. Chcielibyśmy żyć razem, w tym roku prawopodobnie się zaręczymy. Plany są takie, żeby kupić mieszkanie na kredyt, wziąć ślub, postarać się o dziecko. I tu pojawiają się dylematy:

wygląda na to, że to ja muszę się przeprowadzić, a co za tym idzie zmienić pracę, bo mniej zarabiam - czy lepiej zmienić ją teraz (czyli po kilku miesiącach - w nowej pracy nie byłoby dobrze widziane zajść od razu w ciążę, mogliby mnie zwolnić zaraz po macierzyńskim), czy też lepiej zajść w ciążę w tej pracy (umowa na czas nieokreślony - ale wiem, że do niej nie wrócę, poza tym byłabym w ciąży całkiem sama, nie mam w tym mieście żadnej rodziny)?

Chcemy kupić mieszkanie - raczej blisko mojej nowej pracy, ale gdyby mnie zwolnili po macierzyńskim, to hmmmmmm.... Poza tym naprawdę z ciężkim sercem myślę o tym, że miałabym zmieniać obecną pracę i miasto. sad Ale wiek już taki w sam raz na dziecko, a jeszcze nie wiadomo, ile byśmy się starali.

Proszę o opinie, nie ukrywam, że ta sytuacja - mimo że wielokrotnie omówiona z moim partnerem - spędza mi sen z powiek.
    • shiva772 Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 22.08.13, 22:54
      Nic nie zmieniaj - zajdź w ciążę - wtedy od razu pojawią się rozwiązania.
      • puerta-rica Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 22.08.13, 22:59
        Shiva, ja też tak uważam!!! Takie planowanie tylko mnie maksymalnie stresuje, frustruje i z tego powodu nie mam okresu!

        Problem w tym, że mój partner musi mieć wszystko poukładane jak w szwajcarskim zegarku: najpierw zmieniam pracę, przeprowadzam się, bierzemy ślub, kupujemy mieszkanie, a dopiero potem zaczynamy (!) się starać o dziecko. A czas leci...

        Help!!!
        • kasiek-kd Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 15:27
          puki czas, zmien partnera.....to nie złosliwosc
    • empirical Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 22.08.13, 23:03
      Zajdź w ciążę, a pod koniec macierzyńskiego zacznij szukać pracy w nowym mieście.
      • puerta-rica Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 22.08.13, 23:09
        To rozwiązanie ma plusy (wszystkie świadczenia), no i nowy pracodawca byłby docelowym.

        Minusy: sama w ciąży w obcym mieście, nie kupilibysmy mieszkania (bo nie wiadomo gdzie) i spada zdolnośc kredytowa, bo liczona na 3 osoby. Po macierzyńskim na 100% jestm bez pracy, a kredyt trzeba spłacać. sad
    • aga7211 Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 22.08.13, 23:30
      Witaj,ja miałam podobnie-ja dokładnie z południa Polski mąż z wybrzeża,ja zrezygnowałam z pracy,z domku (rodzice Budowali go z myślą że będą mieszkać w nim ze mną i jakąś moją rodziną).dziś po 13 latach mąż mi wyszeptał ( ...jak to brzmi...)-"13 lat po ślubie a ja tak za tobą szaleje",takie słowa uskrzydlają ,ja niczego nie żałuje,wyjazd na północ z dala od wszystkich i wszytkiego to było z dzisiejszej perspektywy szaleństwo- ale nie wyobrażam sobie innego zycia,co ci mogę poradzić- najważniejsze to to czy naprawdę się kochacie i chcecie być ze sobą do końca a nie do jakiejś sprzeczki,to naprawdę jest podstawa reszta się jakoś dopasuje,powiedz swojemu przyszłemu mężowi o swoich lękach choćby tylko dlatego żeby wiedział ile cię to kosztuje i pamiętał w przyszłości w chwilach dla was trudnych i doceniał to co dla niego poświęciłaś
      • puerta-rica Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 22.08.13, 23:51
        Aga, dziękuję za ten wpis. Chociaż nie wiem, czy mój partner to rozumie. Jak wspominam o wątpliwościach, to odpowiada "to nie zmieniaj pracy". Głupie gadanie...Żyjemy teraz jak na beczce prochu, zestresowani tą całą sytuacją.
    • sweet_pink Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 22.08.13, 23:46
      Wywal z tych rozważań względy zawodowe, nie powinny mieć decydującego głosu. Serio. Okazują się tak na prawdę dość mało istotne, a zaradny człowiek czy tu czy owam zawsze zarobi. A już na pewno argument o złym widzeniu ciąży w nowej pracy jest do śmieci. Owszem nie wypada to pójść 3 miesiącu na L4 bez powodu, ale zajść w ciążę to normalna rzecz.
      Ważny jest partner/małżonek, rodzina, zdrowie...o tym pomyśl! Gdzie wam się będzie lepiej żyło?
      • puerta-rica Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 22.08.13, 23:54
        Sweet_Pink, jestem obrotna, zaradna zawodowo - nowa praca to tylko kwestia czasu. Chodzi raczej o atmosferę, w poprzedniej przeżyłam piekło, a teraz mam fajny zespół, codziennie rano cieszę się na myśl, że idę do tej pracy.

        Tak mi ciężko z tym wszystkim. sad
        • sweet_pink Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 00:03
          Chyba za dużo się martwisz i Ci to trochę przysłania widzenie.
          Jak jesteś obrotna zawodowo to tym bardziej zostaw temat pracy, serio. Zawsze będzie jakaś..czasem fajna czasem mniej, ot życie.
          Ważni są ważni ludzie, zdrowie itd. po prostu...wybierzecie życie tam gdzie możecie żyć lepiej, spokojniej.
          Może odłóż rozważania jeszcze na kilka miesięcy? Mozę ze względu na porównanie ze stara praca podchodzisz do nowej zbyt euforycznie? Bo jak czytam "codziennie rano cieszę się na myśl, że idę do tej pracy" to mam ochotę się w głowę popukać. Stanowczo normalniejsze było by gdybyś się rano cieszyła telefonem od ukochanego czy wspólnym śniadaniem.
          • puerta-rica Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 00:12
            Telefonem od ukochanego z samego rana też się cieszę. smile Wspólnych śniadań brak.

            W sumie lepiej chyba by nam się żyło u niego, bo mieszka tam też jakaś nasza dalsza rodzina, u mnie bylibyśmy całkiem sami.

            Ciągle o tym wszystkim myślę, a do tego ostatnio wysłałam kilka cv i chyba dociera do mnie, że to się wszystko musi zdarzyć. Ja bym chętnie zaszła w ciążę już teraz, ale mój partner ma harmonogram. wink Zanim my to wszystko ogarniemy, to miną 3 lata, chyba że komuś udało się załatwić pracę, przeprowadzkę, ślub, ciążę, kupno nowego mieszkania w rok? smile
            • b-b1 Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 08:45
              Ja oddaję głos w kierunku partnera. Przeprowadzka, znalezienie pracy, potem ciąża.
              Wybacz, że to napiszę, ale pomieszkajcie trochę razem zanim zajdziesz w ciążę, abyś poznała partnera całkowicie. Miłość na odległość ma niewiele wspólnego z codziennymi zmaganiami kiedy mieszka się razem.
            • mjermak Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 28.10.13, 16:14
              puerta-rica napisał(a):

              > Zanim my to wszystko ogarniemy, to m
              > iną 3 lata, chyba że komuś udało się załatwić pracę, przeprowadzkę, ślub, ciążę
              > , kupno nowego mieszkania w rok? smile

              Mnie sie udalo!!! We wrzesniu M wynajal mieszkanie, zareczylismy sie w pazdzierniku, w marcu slub, w czerwcu moja przeprowadzka do niego za ocean, w sierpniu bylam juz w ciazy i dokladnie 12 wrzesnia dostalam prace w nowym kraju.

              No moze nie kupowalismy mieszkania bo nie chcielismy ale za to musialam przejsc droge przez meke zeby moc wziac slub z obcokrajowcem i czekac 2 miesiace na wize.
              I tez po 12 latach mi maz szepcze do ucha podobne rzeczy smile

          • galadriella Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 10:16
            sweet_pink napisała:

            > Bo jak czytam "codziennie
            > rano cieszę się na myśl, że idę do tej pracy" to mam ochotę się w głowę popuka
            > ć. Stanowczo normalniejsze było by gdybyś się rano cieszyła telefonem od ukocha
            > nego czy wspólnym śniadaniem.

            A ja mam ochotę popukać się w głowę, że niby istnieją zasady (przepisy?) czym należy a czym nie należy się cieszyć z rana...
            I że radość na myśl o pracy może być uznana za nienormalną.

            Osiągnięcie równowagi między rodziną a pracą to czasami wysiłek całego życia, nierzadko bez sukcesu zresztą.
            Ale umniejszanie tego z elementów układanki, na który poświęcamy 1/3 naszego czasu (a biorąc pod uwagę czas przytomny, czyli wyłączając sen, to nawet więcej - aż do 1/2) w imię jakichś wyimaginowanych zasad wygląda po prostu mało poważnie.
            • sweet_pink Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 12:07
              Ale to ja mam ochotę się popukać w głowę. Autorka prosiła o opinie wydawane na podstawie własnych doświadczeń...moje są własnie takie. Ty możesz mieć inne i dać radę/opinie od siebie.
              • galadriella Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 15:41
                > Ale to ja mam ochotę się popukać w głowę.

                Poza pukaniem było tam jeszcze

                >> Stanowczo normalniejsze było by gdybyś się rano cieszyła
                >> telefonem od ukochanego czy wspólnym śniadaniem.

                i zwłaszcza użycie sformułowania "normalniejsze" wskazywało, ze opisujesz nie tylko swoje doświadczenia ale pretendujesz do ustanawiania jakich reguł ogólnych...
                No chyba, ze dla Ciebie oczywiste jest, ze norma (jedyna i niedoscigla) to Ty i jedynie Ty. Wtedy rzeczywiście da się przyjąć, ze pisalas jedynie o sobie...

                Ale jesli jednak nie, to moznaby zaryzykować twierdzenie, ze jej zarzucilas "nienormalnosc" lubienia swojej pracy, co juz wogole brzmi kuriozalnie.


                • sweet_pink Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 15:54
                  Tak dla mnie takie stwierdzenia i zbytnie zafiksowanie na pracy uważam za średnio normalne. Ludzie których znam a którzy tak mówią a których zam są w ogromnej większości pracoholikami krzywdzącymi swoje rodziny brakiem bliskości. Serio tak uważam - przykładanie zbyt dużej wagi do pracy zawodowej za nienormalne, a już przedkładanie jej nad inne wartości jak zdrowie, posiadanie potomstwa, małżeństwo tym bardziej. Tyle z mojego doświadczenia.
                  • galadriella Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 16:03
                    Punkt równowagi miedzy rodzina a praca leży u każdego gdzie indziej i ja nie mam żadnego problemu z tym, ze dla Ciebie leży akurat w tym miejscu.
                    Jednakowoż okreslanie wszystkich innych poglądów jako nienormalne jest zwyczajnie obraźliwe.
          • anu_anu Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 11:00
            sweet_pink napisała:

            > Mozę ze względu na porównanie ze stara praca podchodzisz do nowej zbyt euforycznie? Bo jak czytam
            > "codziennie rano cieszę się na myśl, że idę do tej pracy" to mam ochotę się w głowę popukać.
            > Stanowczo normalniejsze było by gdybyś się rano cieszyła telefonem od ukochanego czy wspólnym
            > śniadaniem.
            A co ma piernik do wiatraka?
            Wierz mi, że są ludzie kochający swoją pracę a ona (ta praca) odwdzięcza im się tym, że wszystko (no, prawie wszystko) w niej wychodzi. Poza tym w pracy spędzamy naprawdę kawał życia i znacznie przyjemniej jest jak ma się wrażenie, że ten kawał życia się NIE marnuje. Serio!
    • stara-a-naiwna Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 08:59
      Złożyła bym wniosek o kredyt mieszkaniowy i kupiła małe (nawet za-małe mieszkanie w miejscowości pracy faceta - jak was będzie stać zamienicie na większe a teraz nie będziecie płacić za wynajem no i będziecie już na swoim)

      potem dziecko - póki masz stałą pracę i sobie możesz na to pozwolić. popracujesz ile dasz radę i w trakcie L4 przeprowadzisz się - zapiszesz do szkoły rodzenia, moze na jakiś kurs i poznasz kilka osób. Jako młoda mama z wózkiem w okolicy parku i placu zabaw poznasz inne matki (babki w tym samym wieku)

      Pod koniec macierzyńskiego (albo i w trakcie) zaczniesz szukać nowej pracy. Aaa może się okazać, ze nie masz z kim zostawić dziecka i Ci się spodoba siedzenie w domu i jeszcze sobie zrobisz wychowawczy.

      Żadnemu pracodawcy nie będzie pasowało, ze znikasz na urlop (i to kilku miesięczny). Lepiej to zrobić w starej = obecnej pracy z myślą że i tak nie wrócisz (i możesz o tym uprzedzić i się ładnie pożegnać). Bo jeśli po pół roku gdziekolwiek wypadniesz z obiegu na rok to chociaż pracodawca ma obowiązek trzymać twoje miejsce rożnie to może być...

      ps. wiem, ze jak ktoś ma charakter, ze lubi mieć wszystko zaplanowane to może mieć problem ale z ciążom i dzieckiem nie da się wszystkiego zaplanować. A odkładanie wiecznie na potem może się skończyć bardzo smutno (jak się ma 18 lat zajście w ciąże jest łatwe - a potem jak już się chce i ma w miarę poukładane w głowie i zawodowo może być baaardzo różnie)


      • kklekss Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 09:54
        Najpierw pomyśl o ślubie a potem z mężem układaj sobie życie , bo możesz zostać samotną matką przecież w zyciu różnie bywa.
        • ja772 Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 10:41
          ślub nie jest gwarancją stałości związku

          tak sobie myślę co ja bym zrobiła
          faceta dobrze zarabia, więc jakbyś nawet straciła dochody na jakiś czas to dacie sobie radę- tak?
          poprawiaj mnie jak coś kręcę
          ja zrobiłabym tak jak zrobiłam 3 lata temusmile, staraliśmy się o dziecko, pracę miałam beznadziejną z atmosfera do nosa, stwierdziłam, ze jak już to niech to dziecko ma bezrobotna matkę, ale szczęśliwa, zmieniłam pracę i po 3 miesiącach byłam w ciąży, nikt mnie nie zwolnił i jest cacy, urodziłam mając 34 lata

          czyli szukam pracy blisko chłopa, przeprowadzka, zachodzę w ciąże, życzę CI aby Cie nikt nie zwolnił, żebyś dała szansę pracodawcy poznać się tak, żeby za Tobą "tęsknili czekali na Twój powrót. A gdyby nie daj boziu cię zwolnił to tak jak napisałam w pierwszym zdaniu dacie sobie radę finansowo.
          Tylko odpowiedz sobie na pytanie, czy gdyby jakiś fatalnym zrządzeniem losu rozpadł się Twój związek czy wtedy będziesz umiała sobie poradzić z tym, ze to przez faceta a dokładnie przez jego pracę wywaliłaś swój świat do góry nogamismile
          życzę dobrych decyzji
          • puerta-rica Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 16:52
            ja772 - mądre są Twoje słowa. smile To też mnie uwiera, w końcu ja stawiam wszystko na jedną kartę, czy on to doceni?
          • senioritaloca Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 26.10.13, 19:57
            Ciekawe, ze nie przejmujecie sie tym, ze jest np. kryzys i mozna nie miec wogole pracy. Najwazniejsze, ze zdolnosc kredytowa bedzie nizsza przy trzech osobach. haha. Jeszcze kredyt we frankach wezcie i bedziecie happy napewno.
        • stara-a-naiwna Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 15:39
          Łolaboga!
          tekst księdza z ambony na dożynkach!

          a co ma małżeństwo do trwałości związku? (statystycznie 1 na 3 się rozpada)
          albo inaczej - po co tkwić w małżeństwie skoro związek nie udany?

          i wolała bym być samotną matką niż ogólnie samotną (albo samotną w związku)
          samotna matka nie oznacza nieszczęśliwej
          a samotna ogólnie (czy w związku) to nieszczęśliwa



          Najpierw pomyśl o ślubie a potem z mężem układaj sobie życie , bo możesz zosta
          > ć samotną matką przecież w zyciu różnie bywa.
          • kklekss Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 16:28
            No cóż priorytetem w tym związku dla autorki wątku jest zajście w ciąże bo pewnie zegar biologiczny tyka. Rzeczywiście po co ślub i małżeństwo toż to już przeżytek .
      • puerta-rica Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 16:48
        Piszesz o ty, o czym i ja myślałam - ale mieszkanie chcemy kupić w moim miejscu pracy, czyli w tej sytuacji nie wiadomo, gdzie.
    • anu_anu Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 11:11
      Ja bym wybrała taką kolejność:
      1. Znalezienie nowej pracy w nowym miejscu.
      2. Przeprowadzka i wspólne mieszkanie. Zawsze warto wiedzieć jak taką "codzienność ze sobą" zniesiecie.
      3. Ślub.
      4. Kupienie mieszkania (w tym też kredyt).
      5. Ciąża, dziecko.
      6. Powrót do pracy lub szukanie nowej.
      Punkt 2 i 3 można zamienić miejscami (z różnych względów).
    • anetapzn Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 13:02
      Ja napiszę to samo co dziewczyny- liczy się to, czy się kochacie, ale tak na prawdę, a nie na zasadzie zauroczenia, super, ekstra, hiper seksu, a przy pierwszej-drugiej kłótni, koniec.
      Jeżeli się kochacie na prawdę, bierz byka za rogismile wierzę, ze wszystko da się radę we dwoje załatwić, jeżeli ludzie chcą tego i jeżeli się kochają i są dla siebie wsparciem.
      Nie słuchaj tego co mówią znajomi czy rodzina,sama zdecyduj.
      Ja wyszłam za mojego męża po 3 miesiącach bycia razem, wszyscy pukali się w czoło, a my obchodziliśmy kilkanaście tygodni temu 12. rocznicę ślubu. W dniu ślubu nie miałam żadnych wątpliwości. Teraz z perspektywy czasu (mimo, iż jak to w życiu bywało różnie) uważam, ze to najlepsza decyzja w moim życiu. Ale sama ją podjęłam, nie sugerując się zdaniem innych. Ty też tak powinnaś zrobić, sama zdecydować.
      A życie bywa przewrotne i plany dalekosiężne maja często to do siebie, ze się....no wiemy cosmile Powodzeniasmile
      • puerta-rica Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 16:44
        Dziękuję Wam za tyle odpowiedzi! Dla jasności dodam, że my już razem mieszkaliśmy, po pewnym czasie ja wyjechałam za pracą, a on - zamiast znaleźć nową tam, gdzie ja, to znalazł całkiem w przeciwnym kierunku...

        Poprzednią pracę miałam beznadziejną, chodziłam tam ze ściśniętym żołądkiem - i wtedy, według mnie, był dobry czas na dziecko. Teraz mam dobrą pracę i tak mi szkoda ją zostawiać (tutaj nie miałabym problemu z powrotem po ciąży).

        Najchętniej zaszłabym w ciążę w obecnej pracy, bo przynajmniej nie będę się stresować świadczeniami, a mój partner uważa, że mam szukać nowej, a gdy dostanę umowę na czas nieokreślony - możemy się starać o dziecko. To bardzo złudne, bo nie wiadomo, czy i kiedy dostałabym umowę na czas nieokreślony. Bez niej też nie dostaniemy kredytu mieszkaniowego. Lipka.
        • lilyrush Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 20:32
          Ale ja sie z tym szukaniem Twojej nowej pracy pogubiłam w połączeniu z kupowaniem mieszkania. Jeśli Ty masz sie przenieść do faceta i szukać nowej pracy to dlaczego nie możecie teraz kupić mieszkania? Przecież wiesz, gdzie masz szukać tej pracy....

          Z własnego doświadczenia- ja przewróciłam moje życie do góry nogami z powodu faceta i to prawie dosłownie- tzn przeprowadziłam sie prawie na przeciwna stronę globu wink Z powodu odległości razem wcześniej nie mieszkaliśmy. Ja miałam male dziecko wiec mogłam w pracy wykorzystać wychowawczy.
          W Stanach pracować nie mogłam, bo miałam tylko wize turystyczna- gdybym miała inna to znalezienie pracy nie byłoby problemem. Ale na to trzeba było poczekać tak z rok zanim on dostanie obywatelstwo i ise ze mna ożeni. Ale tyle to nie potrwało. Na codzień życ sie razem nie dało, ja nie nadawałam sie na kure domowa i utrzymywanie przez faceta, który potrafił to wypomnieć. Poza tym dla mnie kilka wieków wiecej cywilizacji w Europie robi pewna różnicę wink i w Stanach jednak na stałe nie chciałbym mieszkać. Wiec wróciłam po 8 miesiącach. Mimo wychowawczego z roboty mnie wywalili przy zwolnieniach grupowych....I dzięki temu trafiłam do mojej obecnej firmy. Mam swietna prace, która uwielbiam, a doświadczenie w życiu w innej kulturze tez mi sie bardzo w niej przydaje.
          Piszę to w kontekście oceny czy warto przewracać życie do góry nogami dla faceta- u mnie nie było warto dla faceta, ale okazało sie, ze było bardzo warto dla mnie samej
      • deroviltarot Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 25.10.13, 14:10
        Zapraszam do mnie - ukladam indywidualnie karty, na podstawie m.in. daty urodzenia sprawdzam uklad i wpływ planet układu słonecznego rozpisuje horoskop. Pomagam w wybraniu drogi i watpliwosciach. Prosze pisac na: magdalena.derovil@gmail.com
    • szarsz Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 17:08
      puerta-rica napisał(a):
      > wygląda na to, że to ja muszę się przeprowadzić, a co za tym idzie zmienić pracę, bo mniej
      > zarabiam

      Pracę zmienia nie ten, co mniej zarabia, a ten, co ma lepsze perspektywy na znalezienie pracy w nowym miejscu. Ewentualnie oboje szukają pracy w swoich rejonach i ten się przeprowadza, co znajdzie szybciej. Tyle teorii z mojej strony smile
      • renatkam Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 18:08
        Podpisuje się dwoma rękami. Wg mnie szukacie oboje - to, które znajdzie pierwsze i w danym mieście ma większe perspektywy pracy się przeprowadza do drugiej. Wg mnie zarobki nie są tego wyznacznikiem, a dostępność pracy.

        Ja również miałam tak z 6 lat temu - przeprowadziłam się okolo 300 km, bo wtedy mój chłopak znalazł pracę i mi łatwiej było przenieść się do niego. Ja mogłabym pracować i w swoim dawnym mieście i tym do którego się przeprowadziłam. U niego ze względu na zawód niestety tak nie było.
      • turzyca Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 19:54

        > Pracę zmienia nie ten, co mniej zarabia, a ten, co ma lepsze perspektywy na zna
        > lezienie pracy w nowym miejscu. Ewentualnie oboje szukają pracy w swoich rejona
        > ch i ten się przeprowadza, co znajdzie szybciej. Tyle teorii z mojej strony smile

        Tez sie pod tym podpisze wszystkimi konczynami.

        I dorzuce, ze jesli pana praca mialaby byc gorzej platna to nadal przeprowadzka pana do Ciebie ma sens. Nawet jesli roznica mialaby przewyzszac Twoja pensje. Bo premia, podwyzka, awans sa realniejsza perspektywa niz znalezienie pracy przez matke z malym dzieckiem. A przy dwoch etatach szanse na podwyzke sa wieksze niz przy jednym. smile
        • kklekss Re: Życiowe pomieszanie z poplątaniem 23.08.13, 21:48
          To weżcie ślub i kupcie mieszkanie tam, gdzie mąż ma pracę , starajcie się o dziecko i na macierzyńskim i albo potem wychowawczym przeprowadzasz się do męża i wspólnego mieszkania. A na nową pracę przyjdzie czas i ją znajdziesz w nowym mieście ,nie musisz teraz rezygnować z dotychczasowej pracy.
Pełna wersja