squirk
14.09.13, 00:50
Właśnie rozcięłam opakowania (2 kartoniki po 3 szt.) kolb dla moich myszy. Szczęśliwie miałam pod ręką kuchenny ręcznik i zdążyłam ubić mole, które wyleciały. Kolb i kartonów jeszcze nie wyrzuciłam, rozważam wysłanie ich do jakiejś ekspertyzy aby fachowcy ocenili jak bardzo kolby są "zarażone". Jestem wściekła, dwa lata temu skutecznie wybiłam w mieszkaniu mole a teraz nie mam pewności, czy jakieś bydlę albo jego jajeczko gdzieś nie wpadło bo jeśli tak znów będę miała inwazję i wykosztuję się na zlikwidowanie.
Informuję o sytuacji potencjalnych klientów, sama więcej zdrowia moich zwierząt nie narażę, to już drugi taki przypadek kiedy znajduję w Vitapolu mole, kolejnego nie będzie.