Jak taktownie zalatwić sprawę...

16.09.13, 12:02
Mój chrześniak w sobotę skończył 18 lat . Kiedyś były wspólne rodzinne wakacje , spotkania , wypady . Teraz od jakiś dwóch lat kontakt z jego rodzicami ogranicza się do sms z okazji świąt , imienin a zaproszenia z naszej strony zbywają brakiem czasu . Chciałabym jednak chłopakowi dać parę złotych i nie wiem jak to załatwić . Telefonu stacjonarnego w domu nie mają , nie mam też ani maila ani bezpośredniego telefonu do chłopaka . A skoro rodzice unikają kontaktu z nami to nie chciałabym aby poczuli się zobowiązani do zaproszenia itp. . Macie pomysły jak to załatwić ?. I jeszcze jedno czy rzeczywiście ( tak jak mnie w pracy oświecono ) nie daje się w kopertę mniej niż 1000zł?

Julk_a33

    • angazetka Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 16.09.13, 12:21
      A nie możesz jakoś zdobyć numeru młodego człowieka? Ktos w rodzinie chyba go ma?
      A co do 1000 zł - bzdura jakaś oraz urban legend.
    • anu_anu Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 16.09.13, 14:47
      Może coś z mediów społecznościowych (facebook)? Tam można zapytać o nr telefonu.
      Kwoty nikt nie może Ci narzucać, to jakaś bzdura.
      • julk_a33 Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 16.09.13, 15:53
        O portalach społecznościowych pomyślałam , niestety nie znalazłam nigdzie założonego konta . Chrzestną zostałam jako osoba spoza rodziny .
        Może jeszcze jakieś podpowiedzi ?


        • anu_anu Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 17.09.13, 08:27
          A może wiesz do której szkoły chodzi? I telefon tamże z prośbą o kontakt (można wtedy podać swój numer bądź adres mailowy).
          • gamaja Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 21.09.13, 17:03
            Zadzwoń do rodziców, zapytaj, jak możesz uczcić 18-kę ich dziecka. Nie ma powodu, by unikać kontaktu.
    • alex_k Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 16.09.13, 16:27
      Miałam podobną sytuację, z rodziną chrześnicy i nią samą urwał mi się kontakt, mieszkają dość daleko ode mnie.
      Ponieważ bardzo chciałam, by wiedziała ze pamiętam, wysłałam jej kartkę urodzinową i bon upominkowy do Apartu. Chłopiec co prawda pewnie średnio ucieszyłby się z takiego bonu, ale np. z bonu do sklepu ze sprzętem elektronicznym? Albo karty podarunkowej z odpowiednią sumą? (banki coś takiego oferują) Dawanie pieniędzy bywa krępujące, myślę, że bon podarunkowy lub karta jest dobrym środkiem zastępczym.
      • ajaksiowa Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 16.09.13, 17:05
        Przecież jeżeli zadzwonisz do rodziców z prośbą o namiary na chrześniaka to raczej nie powinni poczuć się w obowiązku do ,,goszczenia ,,Ciebie.Z nim możesz spotkać się na mieście np.Ja na miejscu rodziców byłabym mile zaskoczona inwencją z Twojej stronysmile
    • doral2 Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 16.09.13, 18:50
      ale adres domowy chyba znasz?
      jak znasz, to zwykły przekaz pocztowy załatwi sprawę.
    • kol.3 Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 17.09.13, 07:11
      Wyślij chrześniakowi kartkę z życzeniami dopisz, że przekaz z prezentem idzie osobną przesyłką i po sprawie.
      • kotorka Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 17.09.13, 12:45
        sorki, ale wcisnę się w wątek smile ja mam problem z drugiej strony smile Moje dziecko idzie do komunii w przyszłym roku i mam problem z jej chrzestnym. Od 5 lat nie mamy kontaktu. Wcześniej zawsze na święta się odzywał, przesyłał coś itp. Ponieważ mieszka w innym mieście to tym bardziej nie było okazji, po drugie rodzina jest skłócona (to jest mój kuzyn) oczywiście o majątek smile i generalnie nie bardzo wiem co zrobić. Mam jego adres - podobno już tam nie mieszka, ma konto na fejsie, mam jego maila (czyli teoretycznie jakieś namiary mam) - ale nie wiem czy go zapraszać czy nie.
        • stara-a-naiwna Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 17.09.13, 12:55
          pewnie, ze zaprosić
          najwyżej odmówi

          możesz zaprosić - jeśli nie chce być na komunii i konfrontować się z rodziną niech przyjdzie w innym terminie na ciasto.

          Nawet miło będzie jak zadzwonisz i zwyczajnie pogadasz przez telefon.


        • dorotakatarzyna Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 19.09.13, 21:39
          U nas była identyczna sytuacja. Dziecku bardzo zależało, żeby chrzestna przyszła, nie widziało jej 5 lat. "Wszyscy mają chrzestną tylko ja nie". Adresu nie było, telefonu nie było. Próbowałyśmy obie z córką - nasze klasy, facebooki - nic, zero reakcji. Pomimo naszych szczerych chęci chrzestnej nie było. Zaproś, ale nie licz na to, że przyjdzie sad
      • stara-a-naiwna Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 17.09.13, 12:57
        zadzwoniła bym do rodziców z prośbą o numer jego telefonu - a jeśli nie masz ochoty ich o to prosić wyślij kartkę i daj kasę (dowolną kwotę - jaką uważasz za stosowne i na ile Cie stać)
    • kubona Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 19.09.13, 21:02
      zwyczajnie zadzwoń do rodziców i poproś o numer do chrześniaka. ewentualnie poproś go do telefonu. nawet jeśli zaproszą, nie musisz przychodzić, możesz grzecznie odmówić. ja zadzwoniłabym i zaprosiła chłopaka na obiad do siebie, do restauracji, na pizzę, na kawę, cokolwiek, ewentualnie zapytałabym czy mogę któregoś dnia wpaść z życzeniami. a w kopertę dasz tyle ile masz.
      • delphine_delphine Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 21.09.13, 17:41
        Dokładnie. Ja bym zadzwoniła do rodziców chrześniaka i powiedziała w czym rzecz. Nawet jeśli jesteście skłóceni, czy Wasze drogi się rozeszły - wszyscy jesteście dorośli, więc powinni umożliwić Ci w taki czy inny sposób kontakt z chłopakiem (który de facto nie jest niczemu winien).
        Jeśli znajomi nie będą mieli ochoty, na pewno nie będą silić się na grzeczności w postaci zaproszenia. Poza tym, zawsze możesz powiedzieć, że nie chcesz robić kłopotu.... (jak będą bardzo nalegać, to może warto przemyśleć sprawę - czasem dobrze schować dumę do kieszeni).
        Co do prezentu, ja również uważam że bon podarunkowy to świetny pomysł - sklep ze sprzętem elektronicznym albo coś z ciuchami młodzieżowymi.
        • julk_a33 Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 21.09.13, 18:02
          Sprawę już załatwiłam . Moich telefonów nie odbierali , odpowiedzieli dopiero na sms podając nowy adres zamieszkania . Prezent + kopertę wysłałam , wiem ,że został już dostarczony . Jednak wielka szkoda bo nawet maila czy sms od chrześniaka typu dziękuję , pozdrawiam nie otrzymałam . Osobiście czuje się ok. W przeciwnym razie gdym udawała ,że zapomniałam męczyłyby mnie straszne wyrzuty sumienia . Co jest przyczyną zerwania kontaktów z nami niestety się nie dowiedziałam a wiedzą ,że lubię jasne sytuacje .
          Dziękuję za pomoc .
          julk_a33
          • anetapzn Re: Jak taktownie zalatwić sprawę... 22.09.13, 08:10
            Ważne że załatwiłaś sprawe, bo faktycznie dręczyłoby cię to. Na ich focha i niechęć nic niestety nie poradzisz. Może kiedyś nadarzy się okazja do wyjaśnienia.
Pełna wersja