anetapzn
20.09.13, 13:20
Długie będzie.
W sierpniu wyprowadziłam się z rodzinką za granicę na rok. W domu został najstarszy syn, futrzaki i wprowadziła się moja mama, żeby domu i wnuka doglądać.
I niby ok, poza tym, że syn średnio z babcią się dogaduje. Ale nie o to chodzi.
W czym rzecz, otóż jedna powiedzmy znajoma (nazwijmy ją A) opowiadała wszem i wobec, że jestem podła, bez serca, wredna i w ogóle nieczuła, bo mieszkanie będzie ..odłogiem stało !!????, a ja powinnam o niej (czyli o A) pomyśleć i jej za opłaty tylko wynająć. Dom cały wynająć na rok za media

Zaznaczam, że A ma mieszkanie, ma gdzie mieszkać, ale chce w domu.
Po 1. nigdy nie braliśmy tego pod uwagę,
po 2. zostawiamy wszystkie rzeczy i nie wyobrażamy sobie, żeby ktoś (obojętnie czy zaprzyjażniony czy nie, a A nie jest zaprzyjażniona nawet w minimalnym stopniu) w nich grzebał, BRRR

a po 3. A będąca po 40-tce nigdy, ale to przenigdy nie skalała się pracą, pobiera z różnych instytucji państwowych zapomogę na..6 dzieci. I jest z tego dumna (sama tak mi kiedyś opowiadała), że doi państwo,a frajerzy tyrają.
A gdybym jednak dostała jakiejś pomroczności, nagle, niespodziewanie i użyczyła domu A i jej pacholętom, to istnieje wielce uzasadniona obawa, że nigdy bym się A z przychówkiem nie pozbyła z domu

No comments, jakoś nie mam ochoty być zaliczona do grona dojonych frajerów...
I tak dzwonię dzisiaj do mojej mamy i po raz kolejny słyszę w tle harmider i głosy dzieci. Mój syn do dzieci gaworzących już się nie zalicza, własnych o ile mi wiadomo jeszcze nie ma. Pytam więc moją rodzicielkę czy ma gościa, może znam, żeby pozdrowiła. Moja mama zmieszana, w końcu eeee A jest. Osz w mordkę jeża. Dzwonię do przyjaciółki, która przez płot mieszka. Pobiegła po coś do mnie, i oddzwania i faktycznie A siedzi z całym przychówkiem. Już ją ostatnio u mnie kiedyś widziała, ale nie przywiązywała wagi.
Dzwonię do mamy mówię, że wolałabym, żeby A nie przychodziła, a moja mama że ma prawo zapraszać kogo chce, że jestem nieczuła, że A ma ciężką sytuację (taaaa bo ma pusto w głowie) i w ten deseń.
I awantura wisi w powietrzu. Powiedziałam, że póżniej zadzwonię.
I teraz pytanie do was- mądre kobitki jesteście

jak spowodować, żeby moja mama A z przychówkiem czy bez nie zapraszała. Ja rozumiem, że mama nam pomaga, domu pilnuje etc, ale kurcze A to jest znany w okolicy roszczeniowo-pazerny typ, który jak wspomniałam nie skalał się nigdy praca. Powiem szczerze, obym się myliła, ale mam obawę, że A nam sie zagnieżdzi.
Jak mój mąż się dowie to się wścieknie, bo z moją mamą delikatnie ujmując w najlepszych stosunkach nie są.
RADY WDPD, RADY!!!