anetapzn
16.10.13, 14:28
A konkretnie...ponad 2 tygodnie temu wykonałam pewne tłumaczenie, na żywo, praca 2 dni z koszmarną grupą, ale zrobiłam, wszystko zapłacone i ok. W trakcie tego dnia były pewne niesnaski bo grupa delikatnie ujmując roszczeniowa, zleceniodawca nawalił prawie na całej linii etc. Nie było na kim się wyładować, wiec wszyscy na tłumacza czyli na mnie.
Wyjaśniłam zleceniodawcy jak było, ustnie, bo pisemnie nie chciał i po sprawie...tak mi się wydawało. dzisiaj na gg pani się odzywa, że 3 osoby z tej grupy przyszły na skargę i skarżyły się na mnie, że ...miałam nie miły ton, że się nie przedstawiłam itd podobno, bo więcej zarzutów nie usłyszałam na gg. poprosiłam o przedstawienie ich na piśmie, żebym mogła się do nich ustosunkować, a pani, że widzi, że grupa miała rację.
I moje pytanie do was-ruszać to dalej, tłumaczyć się? Ale w sumie z czego i w imię czego, skoro żadnych zarzutów mi nie przedstawiono. Bo chyba tego typu zarzuty powinny być przedstawione na piśmie a nie na gg.
A poza tym kurcze jestem zła na siebie, pomogłam pani załatwić salę transport etc, od zera w zasadzie to zorganizować, pani wyraziła zrozumienie, gdy jej zdawałam ustną relację, a teraz jak chorągiewka.