Pytanie mam do was-dot. zarzutów...

16.10.13, 14:28
A konkretnie...ponad 2 tygodnie temu wykonałam pewne tłumaczenie, na żywo, praca 2 dni z koszmarną grupą, ale zrobiłam, wszystko zapłacone i ok. W trakcie tego dnia były pewne niesnaski bo grupa delikatnie ujmując roszczeniowa, zleceniodawca nawalił prawie na całej linii etc. Nie było na kim się wyładować, wiec wszyscy na tłumacza czyli na mnie.
Wyjaśniłam zleceniodawcy jak było, ustnie, bo pisemnie nie chciał i po sprawie...tak mi się wydawało. dzisiaj na gg pani się odzywa, że 3 osoby z tej grupy przyszły na skargę i skarżyły się na mnie, że ...miałam nie miły ton, że się nie przedstawiłam itd podobno, bo więcej zarzutów nie usłyszałam na gg. poprosiłam o przedstawienie ich na piśmie, żebym mogła się do nich ustosunkować, a pani, że widzi, że grupa miała rację.
I moje pytanie do was-ruszać to dalej, tłumaczyć się? Ale w sumie z czego i w imię czego, skoro żadnych zarzutów mi nie przedstawiono. Bo chyba tego typu zarzuty powinny być przedstawione na piśmie a nie na gg.
A poza tym kurcze jestem zła na siebie, pomogłam pani załatwić salę transport etc, od zera w zasadzie to zorganizować, pani wyraziła zrozumienie, gdy jej zdawałam ustną relację, a teraz jak chorągiewka.
    • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 14:30
      Aha i ta pani(zleceniodawca) kontynuuje(cały czas) swoja tyradę zarzutów wobec mnie na gg. Taki monolog. Aż śmieszne.
    • chris1970 Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 14:31
      Prawdopodobnie ta pani szuka powodów żeby nie zapłacić, albo zapłacić mniej.
      • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 14:32
        chris1970 napisał:

        > Prawdopodobnie ta pani szuka powodów żeby nie zapłacić, albo zapłacić mniej.
        Napisałam, że już jest zaplacone, całość rozliczona.
        • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 14:33
          anetapzn napisała:

          > chris1970 napisał:
          >
          > > Prawdopodobnie ta pani szuka powodów żeby nie zapłacić, albo zapłacić mni
          > ej.
          > Napisałam, że już jest zaplacone, całość rozliczona.

          Chyba jednak nie napisałam, sorry.smile
          No więc, zapłacone już dawno. Więc tym bardziej tego nie rozumiem.
          • madzioreck Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:24
            Napisałaś smile
          • bebe.lapin Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 17:19
            Jak zaplacone, to bym sie nie przejmowala. W najgorszym wypadku nie bedzie juz chciala z toba wspolpracowac, a skoro, jak widac, warunki pracy dla niej nie byly dobre, to chyba nawet lepiej dla Ciebie. smile
    • anu_anu Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 14:57
      Czasem trzeba wyczuć - co robić "na gębę" a czego pilnować "na papierze".
      Jak walnęłaś tekstem "proszę o zarzuty na piśmie" - to z automatu znalazłaś się po drugiej stronie barykady.
      W opisanej sytuacji raczej bym poszła w "uwspólnienie" mojej postawy z sytuacją piszącej. Taki typowy tekst "to ta grupa, z którą miałyśmy problemy bo nie było sali i transportu?"
    • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 14:59
      Poprosiłabym o przedstawienie zarzutów na piśmie bo z plotkami walczyć nie zamierzam, jesli ktoś ma pretensje niech je przedstawi i podpisze się, wtedy będę mogła sie ustosunkować, wyjaśnić ewentualne niedomówienia i naprawić ewentualne błędy, jesli nie popełniłam. Nie mając konkretnych danych od konkretnych osób nie potraktowałabym sprawy poważnie, plotki mnie nie interesują, albo konkrety albo nie komentuję bo nie ma czego, trzy mityczne osoby rzekomo przyszły i coś powiedziały. Niech powiedzą mnie. Jeśli nie chcą najwyraźniej nie ma o czym rozmawiać, monologi osoby trzeciej w kwestii, z którą w zasadzie nie miała do czynienia, to chyba dowcip, tłumaczyć się komuś, kto nie był i nie widział, jak sytuacja wyglądała, to strata czasu.
      Jak dla mnie pani zmyśla i szuka w Tobie wad na siłę. Nie wiem, z jakiej przyczyny, ale już samo pisanie o poważnych sprawach zawodowych na GG dyskwalifikuje ją jako kontrahenta, od tego są maile.
      • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:00
        squirk napisała:
        naprawić ewentualne
        > błędy, jesli nie popełniłam.

        "Je". "je, je je..." wink
      • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:02
        squirk napisała:

        > Poprosiłabym o przedstawienie zarzutów na piśmie bo z plotkami walczyć nie zami
        > erzam, jesli ktoś ma pretensje niech je przedstawi i podpisze się, wtedy będę m
        > ogła sie ustosunkować, wyjaśnić ewentualne niedomówienia i naprawić ewentualne
        > błędy, jesli nie popełniłam.

        O to mi dokladnie chodzi.
        • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:05
          Przyszło mi jeszcze do głowy takie coś - czy między panią a grupą jest jakaś finansowa zależność? W sensie czy grupa pani płaciła? Bo może chodzi o to, że wymyślają jakieś cuda żeby na niej wymusić obniżkę ceny czegoś a ona próbuje "scedować" te pretensje na Ciebie i uzyskać zwrot tego, co ewentualnie sama będzie musiała wypłacić niezadowolonej grupie.
          • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:22
            squirk napisała:

            > Przyszło mi jeszcze do głowy takie coś - czy między panią a grupą jest jakaś fi
            > nansowa zależność? W sensie czy grupa pani płaciła?

            No płaciła i z tego co wiem sporo.

            Jeżeli nawet popełniłam jakieś błędy, to należy mi się możliwość do ich ustosunkowania na piśmie.
            Dobrze, ze nie mam zwyczaju (jak niektóre moje koleżanki) pracownia "na czarno", na wszystko wystawiam fakturę.
            • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:26
              anetapzn napisała:

              W sensie czy grupa pani płaciła?
              >
              > No płaciła i z tego co wiem sporo.
              >
              > Jeżeli nawet popełniłam jakieś błędy, to należy mi się możliwość do ich ustosun
              > kowania na piśmie.
              > Dobrze, ze nie mam zwyczaju (jak niektóre moje koleżanki) pracownia "na czarno"
              > , na wszystko wystawiam fakturę.

              W takiej sytuacji domagałabym się na spokojnie przedstawienia zarzutów na piśmie abym mogła odpowiedzieć konkretnym osobom na konkretne zarzuty, to dla mnie ważne, sytuację traktuję poważnie, zmartwiła mnie jako osobę zaangażowaną i odpowiedzialną i z pewnością nie pozwolę sobie na brak profesjonalizmu toteż z całą stanowczością proszę o umożliwienie naprawienia mi popełnionych błędów, dołożę wszelkich starań aby sytuację wyjaśnić, z góry dziękuję za współpracę, oczekuję maila i deklaruje możliwie najszybszą i najpełniejszą odpowiedź, z osobami niezadowolonymi skontaktuje się osobiście i mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia, itp, itd

              Ktoś tu, na moje nieufne oko wink, usiłuje odzyskać trochę pieniędzy.
        • anu_anu Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:05
          Nie warto kobiety zrażać do siebie a ustawienie się na wojennej ścieżce nie buduje atmosfery współpracy...
          • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:14
            anu_anu napisała:

            > Nie warto kobiety zrażać do siebie a ustawienie się na wojennej ścieżce nie bud
            > uje atmosfery współpracy...

            Pozwalanie na to, żeby nie wiadomo kto mial pretensje nie wiadomo o co to strzał w stopę, opinia idzie w świat, jeśli Aneta sprawy nie wyjaśni zostanie oceniona gorzej, niż gdyby stanowczo domagała się konkretów, chodzi o Jej opinię, przyszłość zawodową i spokój. To mocno niekomfortowe dowiedzieć się, że ktoś ma pretensje o coś, ale nie powie i nie powie kto mu powiedział. Wyjaśniłabym to dla własnego spokoju. Zanim potencjalni pracodawcy dowiedzą się, że nie da się ze mną dogadać, nic do mnie nie dociera i jeszcze się foszę bo domagam się jakichś pisemnych konkretów. Logi z GG bym zapisywała, oczywiście.
            smile
    • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:27
      pani do mnie zadzwoniła i z 10 minut wałkowała temat i cały czas że ja sie żle do grupy odnosiłam, ze kierownika grupy pytałam, czy chcą teraz przerwę, a on był uczestnikiem i...nie chciał żeby mu na barkach kłaść taki ciężar.
      Ze 3 razy pytałam co wg. pani ma zrobić, a pani że nie wie i dalej mnie atakować.
      A i grupa chce mnie pozwać do sądu...
      • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:43
        anetapzn napisała:

        > A i grupa chce mnie pozwać do sądu...

        O to, że się nie przedstawiłaś?
        Mam nadzieję, że zdążę do WC wink

        A poważnie - moim zdaniem pora na oficjalnego maila do pani. W nawiązaniu do rozmowy z dn. tego i tego informującej mnie o zarzutach mogących potencjalnie zakończyć się skierowanż przeciwko mnie sprawą sądową, po zasięgnięciu porad prawnika oczekuję, że dostarczone mi zostaną następujące dane...i tak dalej. W załączeniu logi z rozmowy na GG. Jak dla mnie zabawa by się w tym miejscu skończyła. Straszenie sądem nie jest zabawne i jeśli komuś się tak zdaje przekonałabym go, że mam inne poczucie humoru. Ale ja to ja, nie siedzę w tej sytuacji. Nie pozwoliłabym sobie na to żeby nie wiadomo co głoszone przez nie wiadomo kogo zepsuło mi opinię na rynku pracy.
        Może faktycznie warto z jakimś prawnikiem pogadać, choćby na forum prawniczym.
      • k1234561 Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:47
        Olałabym sprawę.Nie masz sobie nic do zarzucenia.Robotę odwaliłaś,jeszcze zrobiłaś coś extra bo załatwiałaś rzeczy,które do Ciebie nie należały.Zapłacono Ci za pracę?Zapłacono.Koniec kropka.W momencie otrzymania kasy do rączki,temat jakiejś pani i jej grupy powiewałby mi nisko i naukowo.Na żadnym GG bym się z nimi nie komunikowała,nie odbierała telefonów itd.Jak mieli jakieś uwagi to trzeba było Tobie powiedzieć w twarz,przed zapłaceniem,a teraz niech spadają na drzewo.
        • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 15:53
          k1234561 napisała:

          > Olałabym sprawę.Nie masz sobie nic do zarzucenia.[cut] Jak mieli jakieś uwagi to trzeba b
          > yło Tobie powiedzieć w twarz,przed zapłaceniem,a teraz niech spadają na drzewo.

          Obawiam się, że to może nie być dobrym rozwiązaniem. To, że Aneta jest w porządku nie znaczy, że pani/grupa nie wystawi jej na rynku pracy fatalnej opinii. Nie ma pewności, czy potencjalny zleceniodawca w przyszłości nie zwróci na taką opinię uwagi. Poza tym tu doszło już do straszenia sądem a to poważna sprawa. Zapłacili, owszem, ale mogą powiedzieć, że część grupy zgodziła się na to pod presją reszty, ale po namyśle uznali że zadowoleni nie są i chcą pieniądze odzyskać.
          • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 16:00
            squirk napisała:

            > k1234561 napisała:
            >
            > > Olałabym sprawę.Nie masz sobie nic do zarzucenia.[cut] Jak mieli jakieś u
            > wagi to trzeba b
            > > yło Tobie powiedzieć w twarz,przed zapłaceniem,a teraz niech spadają na d
            > rzewo.
            >
            > Obawiam się, że to może nie być dobrym rozwiązaniem. To, że Aneta jest w porząd
            > ku nie znaczy, że pani/grupa nie wystawi jej na rynku pracy fatalnej opinii. Ni
            > e ma pewności, czy potencjalny zleceniodawca w przyszłości nie zwróci na taką o
            > pinię uwagi.
            To ja akurat mam w nosie. Trudno przezyję. Jak ktoś w to uwierzy to trudno, jak będzie chciał mogę wyslac kilka super pozytywnych opinii na piśmie mam.

            Poza tym tu doszło już do straszenia sądem a to poważna sprawa. Za
            > płacili, owszem, ale mogą powiedzieć, że część grupy zgodziła się na to pod pre
            > sją reszty, ale po namyśle uznali że zadowoleni nie są i chcą pieniądze odzyska
            > ć.
            >
            To oni muszą pania pozwać, a ona ew. mnie, bo ona mnie zatrudniała. Ale w przypadku tłumaczenia (językowego) udowodnienie, że pracę żle wykonałam nie wchodzi w grę. A to czy komuś się podobał mój ton czy nie jest sprawą subiektywną.

            Aha i na koniec nie pożegnałam się z grupą. Fakt bo byłam psychicznie wykończona. Miałam ich serdecznie dosyć.

            A i na barki dyrektora tej firmy zrzuciłam decyzję czy chcą czas wolny miedzy jednym blokiem tłumaczeniowym czy nie. A powinnam zdaniem pani i dyrektora zapytac całą grupę po kolei----48 osób. Ja nie mogę. Takiej bzdury nie słyszałam. Zawsze uzgadnia sie z kierownikiem grupy.
            • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 16:09
              anetapzn napisała:

              Łe, to nie wygląda tak źle. Niech grupa panią pozywa, co Cię to.
              Masz jakieś dowody na to, że grupa utrudniała Wam życie?"grupa delikatnie ujmując roszczeniowa, zleceniodawca nawalił prawie na całej linii etc."?
              Jeśli tak to tym bardziej nie przejmowałabym się ale napisała jednak oficjalnego maila do pani, krótkiego, żeby wiedziała, że straszenie to kiepski pomysł.
              • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 16:13
                squirk napisała:


                > Jeśli tak to tym bardziej nie przejmowałabym się ale napisała jednak oficjalneg
                > o maila do pani, krótkiego, żeby wiedziała, że straszenie to kiepski pomysł.
                >
                >
                Jutro napisze jak ochłonę trochę.

                Wiecie co ja podejrzewam, że z tej firmy mogli przyjść owszem powiedzieć coś na mnie, bo nie każdy musi każdemu przypaść do gustu, że mogli powiedzieć, ze jak mnie ...udupi...nazwijmy to tak, to kolejny raz skorzystają z jej usług. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, zawsze.
                Ja swoja prace wykonałam, z że komuś wykonanie nie odpowiada, czy mój ton to już subiektywne odczucie.
                • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 16:25
                  anetapzn napisała:

                  Zapytałam o opinię jednego mądrego człowieka pracującego w sądownictwie (chyba, coś w prawem w każdym razie), dokładnie nie zacytuję bo nie wypada ale z grubsza chodzi o to, żebyś się tą grupą nie przejmowała.
                  wink
                  • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 16:28
                    squirk napisała:

                    > anetapzn napisała:
                    >
                    > Zapytałam o opinię jednego mądrego człowieka pracującego w sądownictwie (chyba,
                    > coś w prawem w każdym razie), dokładnie nie zacytuję bo nie wypada ale z grubs
                    > za chodzi o to, żebyś się tą grupą nie przejmowała.
                    > wink
                    >
                    Oby, ale łatwiej powiedzieć trudniej się zastosować do tego. Jutro napisze emaila do pani od gg z oficjalną prośbą o przedstawienie na drodze pisemnej ew. zarzutów. I tyle.
                    • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 16:30
                      anetapzn napisała:


                      > Oby, ale łatwiej powiedzieć trudniej się zastosować do tego. Jutro napisze emai
                      > la do pani od gg z oficjalną prośbą o przedstawienie na drodze pisemnej ew. zar
                      > zutów. I tyle.

                      Napisać też bym napisała, chłodno i rzeczowo, ale nie stresowałabym się już tak bardzo. Mam nadzieję, że sprawa szybko się skończy, oby.
                      smile
              • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 16:13
                squirk napisała:

                > anetapzn napisała:
                >
                > Łe, to nie wygląda tak źle. Niech grupa panią pozywa, co Cię to.
                > Masz jakieś dowody na to, że grupa utrudniała Wam życie?"
                No niestety nie mam i tu jest 48 osób przeciwko mnie jednej. Takie udowadnianie, ze się nie jest wielbłądem.
                • grecz Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 16:25
                  Zastanawiające jest też to, że ta grupa (czy tam te trzy osoby) zarzuty względem Ciebie ujawniła dopiero 2 tygodnie po odbytych zajęciach...
                  • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 16:27
                    grecz napisała:

                    > Zastanawiające jest też to, że ta grupa (czy tam te trzy osoby) zarzuty względe
                    > m Ciebie ujawniła dopiero 2 tygodnie po odbytych zajęciach...

                    Może wolno myślą, jak w dowcipie:
                    Dziadek i babcia jedzą obiad. Nagle dziadek wali babcię w głowę drewnianą łyżką.
                    -Co się stało? -pyta babcia
                    -Jak sobie przypomnę, żeś ty cnoty nie miała...
                    wink
                    • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 16:29
                      squirk napisała:

                      > grecz napisała:
                      >
                      > > Zastanawiające jest też to, że ta grupa (czy tam te trzy osoby) zarzuty w
                      > zględe
                      > > m Ciebie ujawniła dopiero 2 tygodnie po odbytych zajęciach...
                      >
                      > Może wolno myślą, jak w dowcipie:
                      > Dziadek i babcia jedzą obiad. Nagle dziadek wali babcię w głowę drewnianą łyżką
                      > .
                      > -Co się stało? -pyta babcia
                      > -Jak sobie przypomnę, żeś ty cnoty nie miała...
                      > wink
                      >
                      >
                      big_grinbig_grinbig_grin
                      czasokres (nie cnoty tylko od zakończenia usługibig_grin) powiedzmy ok, ale forma nie do przyjęcia.
    • anetapzn squirk 16.10.13, 17:13
      napisz prosze do mnie na gazetowego emailasmile
      • squirk Re: squirk 16.10.13, 17:16
        anetapzn napisała:

        > napisz prosze do mnie na gazetowego emailasmile

        Done smile
        • irenazu anetapzn tak z innej beczki... 16.10.13, 17:24
          Miałaś nam opisać sposób załatwienia poprzedniej sprawy, bo jak rozumiem masz już czas na pisanie...
          • anetapzn Re: anetapzn tak z innej beczki... 17.10.13, 07:00
            irenazu napisała:

            > Miałaś nam opisać sposób załatwienia poprzedniej sprawy, bo jak rozumiem masz j
            > uż czas na pisanie...
            Dobrze rozumiesz.
            Napisałam, że może opiszę.
          • dolmadakia Re: anetapzn tak z innej beczki... 17.10.13, 07:37
            irenazu napisała:

            > Miałaś nam opisać sposób załatwienia poprzedniej sprawy, bo jak rozumiem masz j
            > uż czas na pisanie...


            Ale teraz ma już inne problemy...
            • anetapzn Re: anetapzn tak z innej beczki... 17.10.13, 09:23
              dolmadakia napisała:

              > irenazu napisała:
              >
              > > Miałaś nam opisać sposób załatwienia poprzedniej sprawy, bo jak rozumiem
              > masz j
              > > uż czas na pisanie...
              >
              >
              > Ale teraz ma już inne problemy...

              Już wspomniałam w tamtym wątku, nie chcę niemiłych komentarzy, emaili (dostałam takiego emaila a jakże). Dlatego na razie nie opiszę. Może któregoś dnia..
              • squirk Re: anetapzn tak z innej beczki... 17.10.13, 09:48
                anetapzn napisała:

                > Już wspomniałam w tamtym wątku, nie chcę niemiłych komentarzy, emaili (dostałam
                > takiego emaila a jakże). Dlatego na razie nie opiszę. Może któregoś dnia..

                Jeden mail od jakiegoś ktosia i już w odstawkę idzie naście osób które wspierały i doradzały z czystej życzliwości? Niemiłe komentarze były, są i będą, można to przyjąć na klatę i robić swoje albo przejmować się tym, co pisze jakiś nick. Nick może być milutkim doradcą, może być odpornym na argumenty żłobem, może być sprytnym spamerem ale na pewno nie może być kimś, kto decyduje za Ciebie i jakkolwiek Cie hamuje.
                To oczywiste, że ludzie, którzy poświęcili sprawie czas i myśli, chcą wiedzieć jak się sprawa zakończyła - to nie tylko ciekawość ale i życzliwość w stosunku do Ciebie, zainteresowani chcą mieć pewność że nie masz już kłopotów z tą osobą, moim zdaniem to dowód na sympatię ze strony forumowiczów.
                smile
                • anetapzn Re: anetapzn tak z innej beczki... 17.10.13, 09:55
                  O jej, no dobra ludziusmile. Mój mąż poinformowany wieczorem o wszystkim zacisnął szczęki, co jest oznaką maksymalnego wkurzenia, do mnei powiedział jak hero-ja to załatwięsmile i...nic się nie odzywaj...sad złapał za telefon i dzwoni do naszej sąsiadki-mojej przyjaciółki, tej co przez płot mieszka. Wypytał o wszystko. Jego komentarze były aha, aha, ok dzięki. Póżniej zadzwonił do syna (tego co został w Polsce). I tak samo. A póżniej...do mojej mamy. I to było jak III wojna światowa...Tzn. głównie mówił mój mąż. A mówił tonem no...nie znoszącym sprzeciwu, to niedomówienie... I rozłączył się. M.in. powiedział, że jak jeszcze raz mamusia będzie gościć panią z przychówkiem, to podziękujemy za pomoc. Efekt taki, ze mąż wypił 2 drinki, wypalił 3 papierosy, a mama zadzwoniła do mnie z pretensjami, mama się do mojego męża nie odzywa. Ale roszczeniowa harpia z przychówkiem już nie przychodzi. To tyle. Efekt wymarzony jest.
                  • squirk Re: anetapzn tak z innej beczki... 17.10.13, 10:06
                    anetapzn napisała:

                    > O jej, no dobra ludziusmile.
                    [cut]
                    Efekt taki,
                    > ze mąż wypił 2 drinki, wypalił 3 papierosy, a mama zadzwoniła do mnie z pretens
                    > jami, mama się do mojego męża nie odzywa. Ale roszczeniowa harpia z przychówkie
                    > m już nie przychodzi. To tyle. Efekt wymarzony jest.

                    Like it wink Wiadomo było, że nie wszystkim zainteresowanym się finisz spodoba. Mama sobie przemyśli na spokojnie, oby, i może uzna, że jednak familia i spokój ważniejsze od hołubienia obcych w domu córki, mąż pewnie już ochłonął, Ty masz z głowy i oby tak zostało smile
                    Dzięki że napisałaś, nie wiem, jak inni, ale ja się przejmowałam i chciałam, żeby się to wyjaśniło bez żadnych zawirowań, konieczności wyrzucania kogokolwiek siłą itp., dobrze się z Tobą forumuje wink i myślę, że wiele życzliwych Ci osób ucieszyło się, że napisałaś, jak się sytuacja ma.
                    smile
                    • annajustyna Re: anetapzn tak z innej beczki... 26.10.13, 09:34
                      Bo sie balysmy, ze sie tak skonczy:
                      szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,14846177,Jak_zajac_wille_w_pieknej_dzielnicy_Szczecina___Ci.html#LokSznTxt
    • gazeta_mi_placi Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 17:50
      Możesz zapytać Panią czego od Ciebie w tej sytuacji oczekuje? Myślę, że Pani chce abyś wyszła z propozycją wyskoczenia z powrotem z części kaski (albo kto wie może i z całości).
      Co to za grupa była? Klasa zawodówki mechanicznej z Nowej Huty?
      • anachoresis Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 10:07
        gazeta, kurde, coś Ci się nie podoba w Nowej Hucie? bo mi się Twój komentarz nie podoba za bardzo...
        • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 10:34
          anachoresis napisała:

          > gazeta, kurde, coś Ci się nie podoba w Nowej Hucie? bo mi się Twój komentarz ni
          > e podoba za bardzo...

          Chyba pokutuje jeszcze tu i tam stary mit o tym jakoby mieszkańcy Huty byli odpowiednikami warszawskiej Dzielnicy Latających Noży (Pragi). Przez dwa lata studiów nie ośmieliłam się tam pojechać a dwie mieszkające tam koleżanki witałam na zajęciach w lekkim szoku że przeżyły noc a przecież mieszkają w Hucie. Któregoś dnia musiałam tam pojechać po jakieś notatki z wykładów, dla pewności wzięłam ze sobą koleżankę. Oraz duszę na ramieniu i ścisk w gardle bo kaman, jadę do Huty, jeśli nie wrócę niech ktoś zadzwoni do mojej mamy i będzie miły.
          Pojechałyśmy, ku naszemy zaskoczeniu nie powitała nas wielka, mroczna brama, krzyki zarzynanych po krzakach, nikt nie wypuścił Krakena ani nie wydarto nam podstępnie nereczek zastępując je dyskretnie tamponem ze środkiem znieczulającym, dotarłyśmy do koleżanki - nadal żywej, nawet wesoła była, siedział u niej aktualny loverboy, mieszkaniec Huty. Nie miał tatuaży, noża u pasa i nie wydarł nam serc, normalny zupełnie. Pewnie, uznałyśmy szepcząc gorączkowo w przedpokoju, został wyklęty przez lokalne gangi i ukrywał się u niej bo kaman, w Hucie jesteśmy, ploty robią swoje. Odebrałyśmy notatki i nic złego nam się nie stało poza tym, że koleżanka się z wrażenia zakrztusiła otrzymaną w ramach poczęstunku wodą, no ale to jej wina więc nie ma o czym mówić.
          Wyszłyśmy w tę pożogę i zgliszcza, tj. na czystą ulicę w słoneczne popołudnie, jakis starszy pan uprzejmie nam się ukłonił ("A mógł zabić"), nieco oszołomione faktem, że wciąż jeszcze dane jest nam czuć to oszołomienie, szłyśmy dalej.
          I wtedy naście metrów przed nami zza winkla wychynęło dwóch rosłych młodzieńców. Zauważyli nas, niestety, jeden trącił drugiego pokazując nas skinieniem głowy, drugi się uśmiechnął. Mało się nie pos..popłakałyśmy ze stresu, uciec nie było gdzie, znikąd ratunku. Szłyśmy dalej na miękkich nogach, w głowie przypominały mi się takie różne mordercze chwyty z harcerstwa dzięki którym mogłam niejakiego Cinka z III c położyć na łopatki, no ale Cinek miał wzrost siedzącego psa i ważył niewiele więc w sumie sukces marny, niemniej jakiś był. Poćwiczyłam w kieszeniach zaciskanie pięści, przypomniałam sobie, że z długopisu można awaryjnie zrobić rurkę tracheo więc może i jako broń się sprawdzi, reasumując - będziemy pacać, dźgać długopisem i zapewne piszczeć ale tanio życia nie sprzedamy.
          I wtedy panowie, jakiś metr od nas, przystanęli, przeprosili za śmiałość i pozwolili sobie zaprosić nas na kawę.
          A nas zatkało tak, że na tę kawę poszłyśmy.
          Żeby nie przedłużać - koleżanka za jednego z tych miłych panów po studiach wyszła a Nowa Huta ma dla nas urok romantyczny. Z dreszczykiem emocji ale jednak.

          Przepraszam za prywatę i dłużyzny, miałam przerwę na kawę smile
          • anachoresis Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 11:59
            Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz smile ja nie jestem Hucianką z urodzenia smile ale kocham Hutę miłością ślepą i wkurza mnie jak ktoś wypisuje dyrdymały smile powinnam pewnie powiedzieć, ze mi się maczeta teraz w kieszeni od dresu otwiera (bo dres to jest strój ludowy w NH)
            • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 12:34
              anachoresis napisała:

              > Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz smile ja nie jestem Hucianką z urodzenia smile al
              > e kocham Hutę miłością ślepą i wkurza mnie jak ktoś wypisuje dyrdymały smile powin
              > nam pewnie powiedzieć, ze mi się maczeta teraz w kieszeni od dresu otwiera (bo
              > dres to jest strój ludowy w NH)

              Jeśli wygodny i dorzucili w promocji przynajmniej jeden pasek to jestem za wink
              Dzielnice tworzą ludzie, w każdej trafi się czarna owca ale jakimś cudem porządni, spokojni ludzie żyją tam od pokoleń i nie przychodzą do pracy w siniakach i z nożami w plecach. Koleżanki mieszkające tam nigdy nie były świadkiem żadnej brutalnej sceny - owszem, słyszały, że ktośtam gdzieś kogoś pobił pare przecznic dalej, ale, umówmy się, każda dzielnica ma przecznicę na której ktoś kiedyś dostał bęcki, nie powinno tak być ale jest, może w Hucie doszło do kilku takich sytuacji w krótkim czasie i mit poszedł w świat.
              smile
              • anachoresis Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 12:43
                chodź ze mną na wódkę big_grin nie znam Cię a już Cię lubię big_grin
                • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 13:09
                  anachoresis napisała:

                  > chodź ze mną na wódkę big_grin nie znam Cię a już Cię lubię big_grin

                  Jestem za. smile)

                  PS. Ty polewasz, ja nie mam miarki w oku a do tego ciągle się śmieję więc chlapię jak jaka gupia.
                  wink
                  • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 13:17
                    squirk napisała:

                    > anachoresis napisała:
                    >
                    > > chodź ze mną na wódkę big_grin nie znam Cię a już Cię lubię big_grin
                    >
                    > Jestem za. smile)
                    >
                    > PS. Ty polewasz, ja nie mam miarki w oku a do tego ciągle się śmieję więc chlap
                    > ię jak jaka gupia.
                    > wink
                    >
                    Tylko nie zapomnijcie jutro wrócić na forumbig_grin nie zabalujcie za bardzo.
                    • anachoresis Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 14:13
                      takjest mamoooooooo wink
                  • anachoresis Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 14:12
                    No ja też nie mam. Centymetra też nie. Ale we dwie damy jakoś radę smile
                    • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 14:22
                      anachoresis napisała:

                      > No ja też nie mam. Centymetra też nie. Ale we dwie damy jakoś radę smile

                      Odbierasz gazetowego? smile
                      • anachoresis Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 16:10
                        Niestety nie. Napisz na anachoresis11@o2.pl pzdr
    • kol.3 Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 16.10.13, 17:52
      Po pierwsze - tłumacz wynajęty zajmuje się wyłącznie tłumaczeniem, nie obchodzą go żadne sprawy organizacyjne. Przychodzisz i tłumaczysz. Brakuje transportu? Nie Twoja sprawa. Odsyłasz grupę do organizatora. Z chwilą kiedy bierzesz się za zawalone sprawy organizacyjne, bierzesz na siebie odpowiedzialność za cudze błędy i niezadowolenie grupy spada także na Ciebie. Myślę, że grupa złożyła skargę do organizatora, nie wiem czy akurat na Ciebie, i organizator szuka jelenia bo będzie musiał być może zwrócić grupie jakieś pieniądze.
      Osobiście wątpię by grupa cierpiała z powodu nieznajomości imienia i nazwiska tłumacza. Śmiechu warte.
      • claratrueba Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 04:28
        Myślę, że grupa złożyła sk
        > argę do organizatora, nie wiem czy akurat na Ciebie, i organizator szuka jeleni
        > a bo będzie musiał być może zwrócić grupie jakieś pieniądze.

        Też mi się tak wydaje. Po mojemu: ludzie niezadowoleni poskarżyli się na złą organizację a organizator po próbie dogadania się z nimi znalazł kozła ofiarnego czyli Ciebie "to nie ja to kolega". Dlatego to trwało, gdyby zarzuty od razu były do Ciebie to poznałabyś je od razu a nie po 2 tygodniach. I właśnie dlatego nie chce przedstawić zarzutów na piśmie by nie mieć dowodów zarzutów do niego. W takiej sytuacji ja bym wystosowała maila z "gorącymi przeprosinami", w których wyraziłabym szczerą skruchę," iż moje wysiłki by POMIMO LICZNYCH NIEDOCIĄGNIĘĆ I ZANIEDBAŃ ORGANIZACYJNYCH (wymienić) zapewnić uczestnikom właściwą obsługę okazały się bezowocne".
        to powinno zakończyć sprawę bo jest dość jasnym sygnałem, że nie zamierzasz odpuszczać i w razie, gdy organizator sprawę rozdmucha to mu się dostanie.
        • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 09:12
          claratrueba napisała:

          > W takiej sytuacji ja bym wystosowała maila z "gorącymi przeprosinami", w któryc
          > h wyraziłabym szczerą skruchę," iż moje wysiłki by POMIMO LICZNYCH NIEDOCIĄGNIĘ
          > Ć I ZANIEDBAŃ ORGANIZACYJNYCH (wymienić) zapewnić uczestnikom właściwą obsługę
          > okazały się bezowocne".

          Darowałabym sobie jakąkolwiek skruchę, lodowata uprzejmość to max tego, na co zasługuje ta pani, Aneta nie zrobiła niczego, co pozwala tak ją traktować. Wykonała zlecenie, część zarzutów to kłamstwo, częśŧ to jakieś bajki z kosmosu, nie ma za co przepraszać. Za to o niedociągnięciach organizatora z całą pewnością bym wspomniała, na zasadzie "może grupa była od początku nastawiona negatywnie z powodu..." itd.
          Bycie miłym i uległym w stosunku do agresora może i czasem działa, tutaj da pani podstawę do dalszego czepiania się bo chodzi o kasę a niewiele rzeczy wydobywa z człowieka czyste, bezinteresowne sk*syństwo tak zgrabnie jak nadzieja na zyskanie kilku groszy.
          • anetapzn Najświeższe wieści... 18.10.13, 06:49
            ...bo tyle osób mi doradzało, dziękuję.
            Email wczoraj wysłany, bardzo uprzejmy z prośbą o przedstawienie na piśmie zarzutów w ciągu x dni do których niezwłocznie się ustosunkuję, gdyż chciałabym tę sprawę załatwić z korzyścią dla obu storn bla bla.
            Dostałam wieczorem odpowiedź emailem, że...pani nie rozumie mojej postawy. I to wszystko. Zgodnie z radą męża, nie zamierzam na emaila reagować.
            Z mojej strony sprawa załatwiona, wykazałam maksimum dobrych chęci.
            • horpyna4 Re: Najświeższe wieści... 18.10.13, 07:59
              Ale rozumiem, że zareagujesz, jeżeli babsko dalej będzie Cię obszczekiwać? Bo na takie coś wystarczy upublicznienie Twojego maila i jej durnej odpowiedzi. Ewentualnie z krótkim komentarzem, że "jak widać, pani ta powinna odwiedzić psychiatrę, a nie zamęczać wszystkich dookoła swoimi urojeniami".

              I miejmy nadzieję, że to jednak nie będzie konieczne.
              • anetapzn Re: Najświeższe wieści... 18.10.13, 08:09
                horpyna4 napisała:

                > Ale rozumiem, że zareagujesz, jeżeli babsko dalej będzie Cię obszczekiwać?
                Zareaguję, ale jeszcze nie wiem jaksmile Dobrze, ze ja tu w Wiedniu a pani w Polsce, bo z moim temperamentem, jakbym z buta poleciała do niej...
                Mam nadzieję, że żadna reakcja juz nie będzie potrzebna. A jeżeli bardzo chce niech mnie pozywa z powództwa cywilnego, długa, kosztowna droga.
                Pani na siłę usiłowała na mnie zrzucić swoje niedociągnięcia i (jak podejrzewam) odzyskać pieniążki, które mi zapłaciła.
        • kol.3 Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 17:39
          Odradzałabym jednak zastosowanie proponowanego rozwiązania bo to strzelenie sobie w stopę.
      • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 06:53
        kol.3 napisała:

        > Po pierwsze - tłumacz wynajęty zajmuje się wyłącznie tłumaczeniem, nie obchodz
        > ą go żadne sprawy organizacyjne. Przychodzisz i tłumaczysz. Brakuje transportu?
        > Nie Twoja sprawa. Odsyłasz grupę do organizatora.
        Wiem, ale tak się kończy jk chce się pomóc i być "dobrą ciocią".

        Myślę, że grupa złożyła sk
        > argę do organizatora, nie wiem czy akurat na Ciebie, i organizator szuka jeleni
        > a bo będzie musiał być może zwrócić grupie jakieś pieniądze.
        Też tak podejrzewam. Pani próbuje na mnie na moje rzekomo koszmarne zachowanie zrzucić winę.

        > Osobiście wątpię by grupa cierpiała z powodu nieznajomości imienia i nazwiska t
        > łumacza. Śmiechu warte.
        Dokładnie, tym bardziej, ze się przedstawiłam, bo na to akurat jestem przeczulona.
        • horpyna4 Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 09:15
          Przeczytałam wątek wprawdzie dość pobieżnie, ale moje odczucie jest podobne - do tej pani kierowane są pretensje i teraz ona działa na zasadzie "to nie ja, to ona".

          Myślę, że najlepiej wysmażyć teraz pisemko podsumowujące wszystko, wysłać tej pani z odpisami do wszystkich zainteresowanych i zagrozić, że w razie kontynuowania oszczerstw kierujesz sprawę do prokuratury. A co sobie będziesz żałować, niech babsko się wystraszy.
          • annajustyna Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 26.10.13, 09:20
            Jakiej prokuratury?
    • mala_mujer Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 10:25
      Aneta, to była konsekutywa, czy symultaniczne?
      Jeżeli symultaniczne to ekipa powinna nagrywać, co się działo, więc sprawa jasna, niech pani powie, co konkretnie,w którym momencie jej nie pasuje.
      Jeżeli konsekutywa to i tak tłumaczyłaś kogoś, czyli ktoś ze strony organizatora tam był i to ta osoba powinna ustosunkować się do ewentualnych zarzutów wobec Ciebie. No i wprowadzić grupę i przedstawić uczestników.
      Poza tym, jaka to była umowa? W umowach na tłumaczenie często jest paragraf o odbiorze wykonanej pracy - znaczy skoro zapłacili, to się podobało.
      Czy to dobry klient i warto o niego walczyć? Najprawdopodobniej ktoś tu chce na kogoś coś zrzucić albo zabłysnąć ;/
      Ja bym odpisała maila z cc na jeszcze kogoś w biurze tej pani - zależy z kim jeszcze się kontaktowałaś (może nie koniecznie od razu jej szefa) i spokojnie opisała sytuację. W końcu w tłumaczeniach własne nazwisko jest sporo warte.
      • gazeta_mi_placi Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 10:35
        I zablokuj ją na GG. Jedyny kontakt ewentualnie na oficjalny mail.
      • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 10:45
        mala_mujer napisała:

        > Aneta, to była konsekutywa, czy symultaniczne?
        Wiesz, ja zwiedzałam ...hmmm. m.in. gospodarstwa rolne i tłumaczyłam coś ala płodozmiany etc. Była też prelekcja, lub coś takiego w sali etc w ten deseń 2 dni.
        To chyba było nagrywane, ale bardziej same gospodarstwa niz moje tłumaczenie, moze gdzieś w tle mnie słychac..
        Ale wiesz to są takie zarzuty, ze...nie uśmiechnęłam się, w czasie wolnym oparłam wyciągnietą nogę na siedzeniu wolnego krzesełka (bo akurat mi puchną koszmarnie nogi), grupa nie tak wyobrażała sobie moja pracę etc. Generalnie bzdury do entej potęgi, ale krwi napsuja mi.


        > Poza tym, jaka to była umowa? W umowach na tłumaczenie często jest paragraf o o
        > dbiorze wykonanej pracy - znaczy skoro zapłacili, to się podobało.
        Pani zapłacila od razu o odbiorze wykonanej pracy nie było paragrafu.

        > Czy to dobry klient i warto o niego walczyć? Najprawdopodobniej ktoś tu chce na
        > kogoś coś zrzucić albo zabłysnąć ;/
        Dokladnie potwierdza się, jak nie wiadomo o co chodzi chodzi o pieniadze.

        > Ja bym odpisała maila z cc na jeszcze kogoś w biurze tej pani - zależy z kim je
        > szcze się kontaktowałaś (może nie koniecznie od razu jej szefa)
        Bieda jest ta, ze to biuro 1=osobowe pani i nikt więcej.
        Ale wyslałam właśnie pismo za radą dziewczyn z prośba o przedstawienie zarzutów na piśmie w ciągu x dni bla bla.
        Czekamy.
        • kol.3 Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 18.10.13, 17:59
          I jeszcze zarzut kierownika grupy, że Ty pytałaś kiedy grupa ma mieć przerwę i zrucałaś mu na barki podjęcie tak ciężkiej decyzji jest szczytem wszystkiego. Powtarzam tłumacz przychodzi, tłumaczy i żadne sprawy techniczne go nie interesują. Grupa ma mieć program a programie ma być napisane, kiedy jest zwiedzanie, kiedy obiad, kiedy przerwa itp. Podejrzewam że grupa zamówiła wycieczkę rolniczą u tej pani, ta pani wynajęła Ciebie do tłumaczenia nic nie mówiąc grupie, że jesteś z osobnej firmy i że pełnisz funkcję tylko tłumacza. Stąd grupa utożsamia Ciebie z firmą tej pani.
          • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 19.10.13, 05:59
            kol.3 napisała:

            > I jeszcze zarzut kierownika grupy, że Ty pytałaś kiedy grupa ma mieć przerwę i
            > zrucałaś mu na barki podjęcie tak ciężkiej decyzji jest szczytem wszystkiego. P
            > owtarzam tłumacz przychodzi, tłumaczy i żadne sprawy techniczne go nie interesu
            > ją. Grupa ma mieć program a programie ma być napisane, kiedy jest zwiedzanie, k
            > iedy obiad, kiedy przerwa itp.
            Grupa miała to i to pod każdym dniem, bez rozpisania na godziny kolejność
            etc. I na tym cały za przeproszeniem syf się rozwinął. Bo każdy chciał inaczej. Aha pytałam kierownika czy teraz czy po ..jeszcze jednej oborzesmile w przenośnie oczywiście, ale czy teraz czy za godzinkę robimy przerwę. Mnie w sumie było wszystko jedno, ale jak słyszałam z tyłu stęki, jęki pańć z grupy to mi sie ulewało.

            Podejrzewam że grupa zamówiła wycieczkę rolnicz
            > ą u tej pani, ta pani wynajęła Ciebie do tłumaczenia nic nie mówiąc grupie, że
            > jesteś z osobnej firmy i że pełnisz funkcję tylko tłumacza. Stąd grupa utożsam
            > ia Ciebie z firmą tej pani.
            Dokładnie tak jest, że to wycieczka zwiedzamy milki i gospodarstwa, to zorientowałam się na początku już, ale myślałam, że będzie to profesjonalnie zaplanowane. Robiłam już takie tłumaczenia, różne nie tylko tam gdzie świstaki zawijają w papierki i szczęśliwe mućki się pasą, w wielu różnych gospodarstwach, spalarniach śmieci etc., ale zawsze było to sensownie zorganizowane. Nawet jeżeli były coś nie tak w programie (no bo czasami zdarza się), to z kierownikiem grupy wszystko uzgadniałam.
            Powiem lepiej pani przed podpisaniem umowy chciała mi dołożyć zwiedzanie okolicy żeby grupie pokazać. Ale w to nie dałam się wrobić. Zaproponowałam usługi miejscowego przewodnika, ale dla pani 250e za kilka godzin zwiedzania to za drogo.
            • kol.3 Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 19.10.13, 08:08
              Łączę się w żałobie. Miałam kiedyś podobną grupę pod opieką. Jedna pani chciała natychmiast do sklepu, druga na papierosy, trzecia na siusiu itd.
              Natomiast z tej sprawy musisz wyciągnąć doświadczenie: nie robić przysług organizacyjnych, zawsze dokładnie określać swoją rolę i nigdy nie dać się utożsamiać z obcą firmą.
              • anetapzn Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 19.10.13, 09:29
                kol.3 napisała:

                > Łączę się w żałobie. Miałam kiedyś podobną grupę pod opieką. Jedna pani chciała
                > natychmiast do sklepu, druga na papierosy, trzecia na siusiu itd.
                No i ja miałam każdego z osobna pytać, przepraszam teraz pani chce przerwę czy moze za 10 minut, a nie kierownika?! Kpina.

                > Natomiast z tej sprawy musisz wyciągnąć doświadczenie: nie robić przysług organ
                > izacyjnych, zawsze dokładnie określać swoją rolę i nigdy nie dać się utożsami
                > ać z obcą firmą.
                Jak człowiek ma miętkiesmile serce musi mieć twardą...ę. A nauka kosztuje, w tym wypadku moje nerwy. Ale ta nauka z pewnością nie poszła w las.
    • squirk Re: Pytanie mam do was-dot. zarzutów... 17.10.13, 16:42
      agconnect napisał(a):

      Macie jakiś spamerski konkurs w rodzaju "kto wrzuci najbardziej bezsensowny link w najmniej odpowiedni wątek tego rodzina nie zostanie poinformowana że jej członek się sprzedał i poniża się na forach"? Masz spore szanse.
    • anetapzn Donoszę.. 21.10.13, 15:58
      ...zmiana frontu...pani do mnie po imieniu słodziutko napisała emaila z zapytaniem co tam u mniebig_grin
      • squirk Re: Donoszę.. 21.10.13, 16:13
        anetapzn napisała:

        > ...zmiana frontu...pani do mnie po imieniu słodziutko napisała emaila z zapytan
        > iem co tam u mniebig_grin

        Och, jej. Potocznie określa się to bodajże jajo "zmięknięcie rurki" wink
        Zamierzasz odpisać? Ja bym trwała w lodowatej urazie póki bo mnie to nie przestało bawić.
        wink
        • anetapzn Re: Donoszę.. 21.10.13, 16:16
          squirk napisała:

          > anetapzn napisała:
          >
          > > ...zmiana frontu...pani do mnie po imieniu słodziutko napisała emaila z z
          > apytan
          > > iem co tam u mniebig_grin
          >
          > Och, jej. Potocznie określa się to bodajże jajo "zmięknięcie rurki" wink
          > Zamierzasz odpisać? Ja bym trwała w lodowatej urazie póki bo mnie to nie przest
          > ało bawić.
          > wink
          >
          >
          W Życiu Warszawy. Nie ma mowy.
          • horpyna4 Re: Donoszę.. 21.10.13, 16:35
            Widocznie dotarło do tej durnej pindy, że byłaś aż za dobra i nikogo lepszego nie znajdzie. A teraz kroi się jej następna grupa i znów potrzebuje tłumacza...
            • anetapzn Re: Donoszę.. 21.10.13, 16:42
              horpyna4 napisała:

              > Widocznie dotarło do tej durnej pindy, że byłaś aż za dobra i nikogo lepszego n
              > ie znajdzie. A teraz kroi się jej następna grupa i znów potrzebuje tłumacza...

              O matko i córko NIE.
              Jak to idzie-lepiej z mądrym stracić niż z głupim zyskać...
              • kruszysia Re: A może... 21.10.13, 19:32
                ta pani jest nieco niezrównoważona?
                Po prostu.
                • anetapzn Re: A może... 22.10.13, 06:12
                  kruszysia napisała:

                  > ta pani jest nieco niezrównoważona?
                  > Po prostu.
                  Założę się, że uważa siebie za taką super bystra i cwaną.
            • anu_anu Re: Donoszę.. 21.10.13, 20:16
              Albo postanowiła "sposobem" odzyskać pieniądze - wynajmie i nie zapłaci ...
              • anetapzn Re: Donoszę.. 22.10.13, 06:12
                anu_anu napisała:

                > Albo postanowiła "sposobem" odzyskać pieniądze - wynajmie i nie zapłaci ...
                Wszystko możliwe, ale ja może nie mam super, hiper inteligentnego wyglądusmile, ale bez przesadysmile
                A serio dodam tylko, że nigdy, ale to nigdy nie byłyśmy na Ty (tzn. kiedyś pani próbowała ale ja udałam, że nie słyszę), a tu pani pisze po imieniu do mniesmile
                • annajustyna Re: Donoszę.. 26.10.13, 09:31
                  TZn. pisze nie "pani Anetko", tylko "Anetko, czy moglabys?" O fak uncertain.
Pełna wersja