ja.dorcia
25.10.13, 13:34
Mieszkam w takim dzikim miejscu, które zakłada, że liści nie można palić bo są odpadem selektywnym i powinny być kompostowane, cokolwiek by to miało znaczyć. Miasto też ich w związku z tym nie odbiera. Z drugiej strony, wszędzie czytam, że liści orzecha włoskiego i dębu nie powinno się kompostować.
Sęk w tym, że mam masę tych liści na działce , bo z jednej strony mega rozłożysty orzech włoski, z drugiej dąb. Dodatkowo chcę uprzątnąć działkę sąsiednia, w którą nikt nie ingerował od 10 lat. Spadłych liści z lat poprzednich (jeszcze nie rozłożonych) jest tam warstwa tak na około 15 cm. No i teraz jeszcze doszły nowe. Wiadomo, że do wiosny to wszystko się nie rozłoży, palić nie mogę... No, mogę zamówić kontener, ale to kosmiczny koszt.
Macie jakiś inny pomysł, jak je zutylizować? Myślałam już o wywiezieniu ich nocą do lasu, ale to zabawa na kilka nocy by była... Składowanie i czekanie, aż same się rozłożą zdecydowanie nie wchodzi w grę