agpagp
25.10.13, 14:34
Znalazłam się w nieco patowej sytuacji i potrzebuję waszych mądrych rad i podpowiedzi.
Wynajmuję lokal. Jestem jednym z 3 najemców. X wynajmuje lokal od kilku lat , Y podobnie i to z jego dużego lokalu został wydzielony mniejszy dla mnie. Lokal mój i Y znajduje się pod daszkiem dookoła którego biegnie krata. Jest to rodzaj werandy otwieranej i zamykanej przez nas na czas działalności. X przechowuje na tej werandzie swoje reklamy które są zbyt duże lub ciężkie by wciągnąć je do swojego lokalu( na mojej części ). Podobnie ja - trzymam na werandzie regał i stół który w dzień zapełniam towarem.
Y który zna się z właścicielem dość długo przyszedł dziś na werandę z piłą i oznajmił że likwiduje kratę - podobno na polecenie właściciela.
I teraz tak ...
-ja nie mam zabezpieczającej kraty w drzwiach ( sąsiedzi mają zamontowane przez właściciela)
- nie mam też monitoringu bo sąsiad Y ma i umowa (ustna) była taka że likwiduje alarm w całym budynku a zostawia kamery które obejmują moją część - ale tak naprawdę nic tam nie widać i to raczej ściema niż kamery
- nie mam jak schować stołu i regału bo mam bardzo małe pomieszczenie i nie wcisnę po prostu.
- na kracie wiszą reklamy mojej firmy - brak kraty= brak reklam.
Otwarta weranda wprost zaprasza menelstwo i młodych którzy popijają nieopodal - zadaszona będzie nadal więc chroni przed deszczem więc miejsce idealne. ( w części lokalu X krat nie ma tylko dach i właściwie dzień w dzień ma sprzątanie)
Czy da się obciążyć właściciela odpowiedzialnością gdyby jego decyzja doszła do skutku a np. doszło do włamania czy chociażby chuligańskiego wybryku np. ktoś zbiłby szybę. Kto miałby sprzątać pobalangowe śmieci ?
wiem że to nie do końca to forum ale dziś po tym jak wykłóciłam się z Y żeby nie ruszał tej cholernej kraty opadłam z sił.
Mam wrażenie że właściciel liczy się tylko ze zdaniem Y ( faceta) mnie i X ( kobiety) ma gdzieś.
p.s. kilka dni temu wypowiedziałam umowę i będę tu do końca listopada.