Odwiedziny z psem

02.11.13, 21:19
Czy jezeli idziemy do kogos w odwiedziny to wypada nam ze soba zbrac psa? Jak to jest?
    • agnes181jaw2008 Re: Odwiedziny z psem 02.11.13, 21:24
      hmmm ja powiem tak: zalezy do kogo idziesz. Jakbym szła do rodziców, brata itp wiedziała bym że mój pies jest tolerowany to ok. Do przyjaciółki ktora mi nie zrobi miny jak pies wejdzie na dywan też bym wzieła.

      Raz miałam sytuację niezbyt miłą... jestem kociarą, mieliśmy koteczkę już wiekową, rozpieszczaną do granic możliwości. I w odwiedziny przyszła ciotka... z jorkiem. Porażka. Musiałam zamknąc moją kicie bo ciotka nie wiedziała że mamy zwierzaka a jej pies nie był zbyt pozytywnie nastawiony. Nie podobało mi się to że pies wchodzi na fotele, kanapy czy skrobie mi drzwi ..... a ciocia uwagi nie zwracała na to.
      Naszczęście wizyta nie trwała długo.
    • madzioreck Re: Odwiedziny z psem 02.11.13, 21:33
      Nie. Chyba, że zostaniesz wyraźnie zaproszona z psem albo wiesz na 100%, że temu, do kogo idziesz, pies naprawdę nie przeszkadza - z tym, że wiele dobrze wychowanych osób będzie cierpieć w milczeniu i nie powie, że nie za bardzo.
      • agnes181jaw2008 Re: Odwiedziny z psem 02.11.13, 21:41
        Myśle ze to zależy od osoby. Po wizycie ciotki zrobiłam się mądrzejsza. Raz koleżanka zapytała czy może wpaść z psem bo po drodze mają itp. powiedziałam że nie za bardzo bo nie chce stresowac kota. Kiedy znowu przyszła inna koleżanka doskonale wiedząca że mam kota - przytrzymałam ją i jej szalonego psa w przedpokoju. Może i jestem chamska ale to moje mieszkanie.
        • madzioreck Re: Odwiedziny z psem 02.11.13, 22:23
          gnes181jaw2008 napisała:

          > Myśle ze to zależy od osoby. Po wizycie ciotki zrobiłam się mądrzejsza.

          No tak, ale nie każdy jest na tyle asertywny. Mnóstwo niesnasek rodzinno-towarzyskich bierze się z konwenansów i innych bzdur w stylu "ależ żaden kłopot", a potem wychodzi jak wychodzi.
          Jakiś czas temu robiliśmy w domu imprezkę weekendową z ludźmi z daleka. No i jedni ludzie zapytali, czy mogą z psem - pies grzeczny, ułożony, niesprawiający problemów, powiedzieli też jednak, że jeśli nie chcemy, to oni absolutnie rozumieją i mają możliwość zapewnienia opieki. Zaprosiłam z psem, pies rzeczywiście fantastyczny, oni ogarnięci, ciągle z psem pracujący. Dlaczego zaznaczyli, żebyśmy się absolutnie nie krępowali odmówić? Ano pewnie dlatego, że już gdzieś usłyszeli, że żaden problem, a potem ten sam ktoś obrobił im tyłek, że kłaki na dywanie, albo widzieli, że pies to jednak kłopot. Także dlatego i ja byłabym ostrożna w kwestii ciągania zwierzaków w odwiedziny.
    • majawrzosowa Re: Odwiedziny z psem 02.11.13, 21:41
      nie. nie wypada. chyba że idziemy do osoby wielbiącej naszego psa i przyjmującej go zawsze z honoramismile
      często jeżdziliśmy z psem ( zwyczajnie nie było go z kim zostawić, a kundel uwielbia jeździć samochodem). ale nigdy nie zabieraliśmy psa na wizyty ( prawie nigdy). pies czekał grzecznie w samochodzie, uprzednio wyspacerowany i napojony. wychodzę z założenia, że nie każdemu musi pasować towarzystwo mojego psa, siersć na dywanie i nieustanne sapanie. szanuję osoby, które odwiedzam i nie narażam ich na niekoniecznie dla nich miłe doznania.
      ps. jestem zdeklarowaną psiarą. ale stanowczo ucięłam wizyty jednej znajomej; przychodziła właśnie ze swoim psem , durnym yorkiem, który miał w zwyczaju jedzenie ze swoją panią z jednego talerzyka, drapanie kanapy oraz nieustanne ujadanie. a ja tego zwyczajnie nie toleruję.
    • stara-a-naiwna Re: Odwiedziny z psem 02.11.13, 21:46
      generalnie nie wypada

      ale możesz zadzwonić i się upewnić czy gospodarze sobie nie życzą (no i pies psu nie równy - są takie które prześpią całą wizytę albo takie które będą drapały do drzwi i właziły na kanapy - co może być irytujące)
      • squirk Re: Odwiedziny z psem 02.11.13, 22:47
        Gospodarze często nie mają odwagi powiedzieć wprost, że woleliby być odwiedzani bez psa czy nawet dzieci.
        Miałam raz sytuację kiedy zaprosilismy na weekend znajome małżeństwo. Miało być słuchanie muzyki, jakieś drinki, inicjatywa wyszła z ich strony, wizja spotkania prezentowała się bardzo "dorośle", o dzieciach słowo nie padło, przeciwnie, oświadczyli, że chcą wypocząć i mieć spokój.
        Kiedy stanęli nam w progu z trójką dzieci i nerwowym cziłałą doznałam lekkiego oszołomienia. Cziłała usiłował chyba rozładować powstałe napięcie ale jako metodę wybrał obsikanie nogi stołu i podrapanie moskitiery na drzwiach balkonowych więc wprost napiszę, że początki były niezbyt udane. W międzyczasie dzieci szczebiotały między sobą rozkosznie wygłaszając skargi w rodzaju "Tata, bo on się na mnie patrzy, powiedz mu żeby się nie patrzył! A ona na mnie oddycha!" a najstarsza siostrzyczka uznała, że jeśli zacznie bić brata po głowie plastikowym autkiem śmiechowi nie będzie końca. Młodsza obraziła się bo postanowiłam trzymać się swojej zasady trzymania dzieci z daleka od chomików, było sporo ryku i szarpania klamki zanim do dziecięcia dotarło że mój dom=moje zasady a spokój chomika jest dla mnie ważniejszy niż jakieś fochy. Finalnie obraziło się także najmłodsze bo chciało na kolację parówki a parówek w domu nie było (mimo, że jadąc rodzina zahaczyła o sklep i młodsze było pytane o to, czy chce parówki - nie chciało), oraz pies, bo nikt nie chciał pozwolić mu spać na poduszce i szczekać na sroki. Zapewniłam filmy, bajki, zabawki, żelki i wszystko co mogłam (poza dostępem do chomików) więc dzieci w końcu wprawdzie nie przestały wrzeszczeć i histeryzować ale robiły to ciszej i z przerwami. Rodzice konsekwentnie relaksowali się przy drinkach od czasu do czasu machinalnie upominając dzieci żeby nie bawiły się kablami, nie włączały komputerów i nie usiłowały wyjść przez balkon a jeśli na nim przebywają niegrzeczne jest pokazywanie "faków" innym dzieciom.
        Weekend był znośny ale od tamtej pory dbam bardzo o to, żeby wiedzieć, ilu będę miała gości i jakiego gatunku.
        Wspomniani znajomi (dla których od wspólnego weekendu nie znaleźliśmy czasu a i najbliższe lata zapowiadają się na skrajnie zajęte), jak dowiedziałam się kilka dni temu, są bardzo zaskoczeni że konsekwentnie nie chcemy mieć dzieci bo, jak twierdzą, zapoznali nas przecież z własnymi a one są przesłodkie.
        smile
        • madzioreck Re: Odwiedziny z psem 02.11.13, 23:21
          Gdyby teraz ktoś stanął mi w drzwiach z psem, to chyba bym się nagle źle poczuła i odwołała wizytę. Szczury by mi sfiksowały ze stresu, nie wspominając, że i pies mógłby ucierpieć. Szczurzy dziab w nochal to naprawdę nic fajnego i może się źle skończyć. Dziecko takoż - wprawdzie jest opcja zamknięcia szczurów w klatce, ale dzieci mają niepohamowany pociąg do pchania palców przez kraty, i choć moje zwierzaki są przyjazne i miłe, to wsadzanie czegoś przez pręty może być odczytane różnie. Ja uprzedzam raz, tak, żeby dosłyszały i dzieci, i rodzice, ale dzieci gości pilnować ani myślę.

          Wspomniani znajomi (dla których od wspólnego weekendu nie znaleźliśmy czasu a i
          > najbliższe lata zapowiadają się na skrajnie zajęte), jak dowiedziałam się kilk
          > a dni temu, są bardzo zaskoczeni że konsekwentnie nie chcemy mieć dzieci bo, ja
          > k twierdzą, zapoznali nas przecież z własnymi a one są przesłodkie.
          > smile

          big_grin
          • squirk Re: Odwiedziny z psem 03.11.13, 01:10
            madzioreck napisała:

            Ja uprzedzam raz, tak, żeby dosłyszały i dzieci, i rodzice, al
            > e dzieci gości pilnować ani myślę.

            Mnie nie obchodzi czy dziecko doznałoby krzywdy gdyby np. któryś chomik je ugryzł bo robię wszystko, żeby nie doszło do kontaktu dziecka z chomikiem. Uprzedzam, że żadne dziecko ma się do klatek nie zbliżyć bo obchodzi mnie, żeby krzywdy nie doznał mój chomik - to ja jestem za niego odpowiedzialna, za dziecko odpowiadają rodzice a rodzice wiedzą, że jeśli dziecię uzna, że może mnie lekceważyć, i będzie próbowało do sypialni wejść albo, nie dajcie bogowie, otworzyć klatkę, zakończy to wizytę natychmiast a powtórki nie będzie. Jeśli ktoś zdecydował się na dziecko niech go pilnuje, ja zdecydowałam się na zwierzęta i dbanie o mnie to moje zajęcie. Dzieciom zapewniam mnóstwo atrakcji łącznie z placem zabaw i basenem w lecie, mam bajki, zabawki i wypytuję wczesniej co mały gość miałby ochotę zjeść. W zamian oczekuję zastosowania się do kilku drobnych próśb - albo wyjścia i nie zawracania mi więcej głowy. Na szczęście tylko raz dorośli uznali że żartuję i można spróbować otworzyć klatkę.
            smile
            • madzioreck Re: Odwiedziny z psem 03.11.13, 01:24
              Mnie nie obchodzi czy dziecko doznałoby krzywdy gdyby np. któryś chomik je ugry
              > zł

              Mnie obchodzi o tyle, że w razie czego wolałabym nie mieć na głowie sanepidu, a niestety przy szczurach to całkiem realna groźba smile Po historii jednej z dziewczyn na szczurzym forum nauczyłam się, żeby w razie paskudniejszego ugryzienia nigdy, przenigdy nie przyznać się lekarzowi, że ugryzł mnie szczur, a nie świnka morska, królik, chomik. Bo niestety nie odróżniają domowych laboratoryjnych od dzikich prosto z kanału...
              • squirk Re: Odwiedziny z psem 03.11.13, 01:47
                madzioreck napisała:

                Po historii jednej z dziew
                > czyn na szczurzym forum nauczyłam się, żeby w razie paskudniejszego ugryzienia
                > nigdy, przenigdy nie przyznać się lekarzowi, że ugryzł mnie szczur, a nie śwink
                > a morska, królik, chomik. Bo niestety nie odróżniają domowych laboratoryjnych o
                > d dzikich prosto z kanału...

                Cenna wiadomość, zapamiętam. Piekne te Twoje szczurzynki, btw, i wyglądają na bardzo oswojone, widać że są u siebie smile
                Z moich chomiczków gryzły tylko dwa, pod koniec życia, z czego jeden dlatego, że mi zachorował, a drugi z tęsknoty za współchomiczką, zrobił się bardzo agresywny i potrafił solidnie skubnąć, szczęsliwie żaden nasz gość nie doznał ze strony chomicząt niczego poza uporczywymi próbami odlizania palców. To miłe, grzeczne futrzaczki i oczekuję, że inni też będą dla nich mili i grzeczni albo nie będzie ich wcale, w sumie powinnam na drzwiach zawiesić tabliczkę ze zdjęciem chomika i napisem "Ja tu rządzę." smile
                • madzioreck Re: Odwiedziny z psem 03.11.13, 17:29
                  > Cenna wiadomość, zapamiętam. Piekne te Twoje szczurzynki, btw, i wyglądają na b
                  > ardzo oswojone, widać że są u siebie smile

                  smile

                  Moje niby też nie gryzą, ale wiesz... strzeżonego...wink Kiedyś się może zdarzyć ten pierwszy raz smile
        • kol.3 Re: Odwiedziny z psem 03.11.13, 07:51
          Przecudna historia i cudnie opowiedziana smile
    • ookaa Re: Odwiedziny z psem 02.11.13, 22:40
      Nie wypada. Z psem można przyjść tylko wtedy, gdy gospodarz wyraźnie nas z nim zaprosi. Bardzo lubię psy i chętnie je zapraszam, ale tylko te dobrze wychowane.
      • k1234561 Re: Odwiedziny z psem 03.11.13, 07:54
        Oczywiście,że nie wypada.Załamałabym się jakby mi goście z psem wparowali.I nie ważne czy to owczarek niemiecki czy york.Ale ponieważ jestem dobrze wychowana,więc najpewniej cierpiałabym w milczeniu,patrząc jak zwierzak świetnie się u mnie bawi.
        Wychodzę z założenia,że to co ja kocham i uważam za słodkie i kochane,mądre i spokojne czyli mój kot i moje dziecko,to nie muszą tak samo myśleć o tym inni ludzie.Dla nich mój kot może być rozbestwiony,a dziecko niegrzeczne czy upierdliwe.Dlatego nigdy przenigdy nie zabrałabym mojego zwierzaka w gości.Dziecko owszem,o ile wiem,że będzie mile widziane.Zresztą ma już 12 lat,więc można oczekiwać od niej więcej niż od 4-6 latki.
        Sama uwielbiam zwierzęta,ale niekoniecznie lubię dyszenie,prosto na stół,piszczenie ,szczekanie,skakanie,drapanie itd.
        Mamy kota.Ale nie uszczęśliwiam jego obecnością znajomych czy rodziny do których przychodzę.
    • budzik11 Re: Odwiedziny z psem 03.11.13, 10:20
      Cudze zwierzęta, jak i cudze dzieci, nie są zwykle mile widziane w obcych domach. Więc oczywiście - nie wypada. W ogóle dziwny pomysł zabierać na wizytę "inwentarz".
    • kwiat_aloesu Re: Odwiedziny z psem 03.11.13, 10:33
      Sama powinnaś ocenić.

      Do dziadków i rodziców chodzimy prawie wyłącznie z psem, bo wszyscy mają z tego uciechę. Mamy też bliskich znajomych psiarzy, którzy z różnych powodów psa nie mają, i zawsze się cieszą, kiedy mogą raz na jakiś czas porządnie wybawić się z psem. Wtedy tak.

      Inni znajomi uwielbiają psy, ale mają koty, nie pójdę z psem do kota.
      Na wizytę do mniej znanych ludzi nie pójdę z psem.
      Na bardziej oficjalną wizytę do tych lepiej znanych nie pójdę z psem.
      Do osób mających do psów chłodny stosunek nie pójdę z psem, żeby się przekonały.
      Do osób, które boją się zwierząt, nie pójdę z psem.
      Do alergików nie pójdę.
      Do osób z małymi dziećmi nie pójdę.
      Do osób, które zapraszają mnie na pierwsze odwiedziny do świeżo odnowionego mieszkania.
      Lista jest długa, dużo dłuższa, niż lista osób, do których psa zabieram. A i lista nie wyczerpuje problemu.

      Gdyby pies wymagał uwagi w czasie wizyty, bo może coś zniszczyć - w ogóle bym nie chodziła z psem. Chodzić można z psem ułożonym i grzecznym.
      Nie chodziłabym z dużym psem.
      Nie chodzę do ludzi z psem przy złej pogodzie, bo zabłoci i usyfi mieszkanie.
      Nie chodzę z psem do ludzi, którzy nie rozumieją oświadczenia "nie karm psa, je tylko suchą karmę i fatalnie reaguje na inne pokarmy, może sobie wyglądać, jakby był głodny, ale nie jest."
      Nie chodzę z psem, jeśli miałabym z nim jeździć autobusem w godzinach większego ruchu i szczytu.

      I tak dalej. Generalnie dużo mniej jest przypadków, kiedy faktycznie idziemy z psem. Nic mu się nie stanie w domu przez czas wizyty, a unikamy problemów.
    • asfo Re: Odwiedziny z psem 04.11.13, 13:43
      Zasadniczo - nie.

      Osoba do której idziesz może mieć kota, psa lub inne zwierzę które może zaatakować lub wpaść w panikę. Może się trafić suka w rui. Mieszkanie może być w jakiś sposób niedostosowane do obecności psa - np. białe dywany, brak barierki na schodach, wychuchany ogródek w którym nie wolno schodzić ze ścieżek. W domu mogą być dzieci, które boją się psów. Część ludzi jest uczulona na sierść. Nie każdy lubi psy. Pies ma swoje wymagania i nie można od innych ludzi oczekiwać, że np. zrezygnują z jakiś planów (np. pójścia razem w miejsce gdzie nie wolno wprowadzać psów) z powodu Twojego psa.

      Np. mój znajomy ma znajomego który zawsze przyjeżdża z psem i zawsze trzeba w związku z tym uważać, żeby rzeczony piesek nie został zjedzony przez wilczura sąsiadów, bo między posesjami nie ma płotu i cały inwentarz (5 psów należących do obu gospodarstw + 2 koty) biega luzem. Obcy pies zakłóca hierarchię w stadzie i cały czas trzeba na niego uważać.

      Wyjątkiem są bliscy znajomi i rodzina o których na 100% wiesz, że pies nie będzie problemem.
    • claratrueba Re: Odwiedziny z psem 04.11.13, 14:43
      Tylko jeśli masz absolutna pewność, że gospodarze CHCĄ Cię z psem gościć.
      Tu sprawy nie załatwia pytanie "czy możemy z psem" bo wiele osób nie potrafi odmówić, choć im to wcale nie odpowiada. Tu polecam drobny trik- powiedzieć coś w rodzaju "możemy się chwilę spóźnić bo musimy psa odwieźć do mamy, babci itp żeby sam nie siedział tyle czasu" i poczekać na reakcję. Jeśli gospodarze powiedzą "przecież możecie go wziąć" to bierzecie, Jeśli nie, to sygnał, że wolą jednak wizytę homo sapiens bez inwentarza żywego.
      Druga sprawa- trzeba mieć pewność, że pies w gościach potrafi się zachować tzn. jest posłuszny i reaguje na polecenia, nie zaczepia, nie jest nachalny. Chociaż jestem psiara, mam duży problem z kolejnymi psami mojego bratostwa, bo to są po prostu psy niewychowane. Pół biedy kopulacja z nogą od stołu (właściciele nie karcą) ale z moją nogą to już nie bardzo, próby kradzieży ze stołu też mi jakoś nie leżą.
Pełna wersja