zasady czy pieniądze

12.11.13, 13:52
w biznesie ...
W wielkim skrócie.
W marcu otworzyłam działalność.
Wkrótce potem pojawiła się u mnie pani B z ofertą współpracy. Nie bardzo było mi to na rękę ale się zgodziłam. Niestety projekt nie wypalił ( maj - ludzie mieli inne wydatki). Pani się obraziła i na początku wakacji otworzyła swoją firmę. Zapewniła mnie tylko że nie będzie świadczyć takich usług jak ja ( bo się na nich nie zna). Ja też nie wchodziłam w jej - ale jeżeli pojawiał się u mnie klient który miał niższe wymagania odsyłałam go do niej. ( nie wiedziała o tym że klienci Ci ode mnie)
Pod koniec wakacji otworzyła się kolejna firma(pani C) której charakter usług pokrywa się z tym co robi pani B.
Nigdy na głos nie wypowiadałam się na temat tego co robi i jak pracuje pani B.Tylko najbliżsi wiedzieli że wg mnie psuje ona rynek zaniżonymi cenami za usługi. Kiedy dostała dotację ceny spadły jeszcze bardziej. Część klientów dla których liczyła się cena odpłynęła , część oczywiście została bo u pani B nie znajdą tego co jest u mnie. Niestety coraz częściej słyszałam że cena nie idzie w parze z jakością.
Pani C w naszej branży to prawdziwa profesjonalistka. Spotkałyśmy się raz i drugi w ramach spotkań branżowych. Nawet zaproponowałam jej współpracę. Mogłybyśmy utworzyć miejsce w którym byłoby wszystko czego klient sobie życzy. Nasze usługi idealnie się uzupełniają. Na razie pozostaje to w sferze planów na nie wiadomo kiedy - natomiast zawiązała się nić znajomościowo-biznesowa. Ja czasem przyprowadzę jakąś klientkę , ona mając sporo znajomości informuje o mnie. ( mieszkam w tym mieście od roku i brak mi właśnie znajomości które normalnie człowiek tworzy latami)
Pani B podpadła pani C wykonując pewną usługę i szeroko reklamując swój sukces. Przelało to czarę goryczy jaka tkwiła w pani C i pewnego dnia wylała cały swój żal przede mną. Dokładnie taki z jakim ja się chowałam. Niska cena, najgorszej jakości materiały , psucie rynku bo wmawia się klientom że dostają super usługę za super pieniądze. Panie powiedziały sobie kilka gorzkich słów i atmosfera zgęstniała.

Kilka dni temu pojawiła się u mnie pani B z propozycją współpracy. Pieniądze z dotacji musi wydać m.in na to co robię ja. Do tego wchodzi do placówek oświatowych gdzie wśród propozycji są również moje usługi na których ona się jednak nie zna i chciałaby abym to ja prowadziła zajęcia.

Wiem że początek roku dla mojej firmy to marazm. Nawet myślałam o zawieszeniu działalności.
Z jednej strony kusi dopływ gotówki a drugiej nie chcę podpisywać się pod współpracą z firmą o której mam takie zdanie uncertain

Właściwie nie wiem czy oczekuję porady - w głowie mam odpowiedź i mogę jej żałować za jakiś czas.


    • horpyna4 Re: zasady czy pieniądze 12.11.13, 14:43
      Po mojemu to nawet jeżeli zasady schowasz do kieszeni, to na dłuższą metę pieniędzy z tego nie będzie. Na współpracy z osobą niesolidną można tylko stracić i jeszcze długo za człowiekiem wlecze się zła opinia.
      • anetapzn Re: zasady czy pieniądze 12.11.13, 15:04
        horpyna4 napisała:

        > Po mojemu to nawet jeżeli zasady schowasz do kieszeni, to na dłuższą metę pieni
        > ędzy z tego nie będzie. Na współpracy z osobą niesolidną można tylko stracić i
        > jeszcze długo za człowiekiem wlecze się zła opinia.
        Zgadzam się z horpyną w 100%.
        Wiem, dopływ gotówki szczególnie w martwych miesiącach kusi. Znam to z autopsji. I owszem możesz na tym wyjść, ale jak przysłowiowy zabłocki na mydle.
        Po 1. podejrzewam, że to współpraca z B jednorazowa, jeden rzut na taśmę bo musi wydac dotację. A C zrazisz sobie dokumentnie, tym bardziej, ze jak piszesz to babeczka z powiedzmy biznesową klasą i jakimiś tam zasadami.
        Poza tym niewykluczone, że współpracując z B coś się wydarzy . Biorąc pod uwagę jej oportunizm i ogólne zachowanie świecić oczami i naprawiać będziesz ty.
        A jeżeli nawet wszystko będzie ok, to z tego co piszesz wynika, że B ma długi ozór. Może sie chwalic na prawo i lewo współpracą z toba. A jeżeli juz ma częściowo łatkę osoby nie znającej sie na rzeczy,to do ciebie też taka opinia w pewnym stopniu moze przylgnąć.
        Mam nadzieję, ze za bardzo nie namieszałamsmile
    • aankaa Re: zasady czy pieniądze 12.11.13, 15:03
      raczej zasady - przynajmniej będziesz mogła w lustro spojrzeć bez jakichkolwiek wątpliwości
    • claratrueba Re: zasady czy pieniądze 12.11.13, 15:41
      Współpraca z taką osobą raczej oznaczać będzie, że jej reputacja przylgnie do Ciebie. Ludzie porządni nie robią interesów, ani nie wchodzą w spółki z ludźmi o reputacji, powiedzmy, nieciekawej. Może kasa z tego będzie na krótka metę, a potem to już będziesz " ta co była w spółce z B. Ciekawe dlaczego- wszak ciągnie swój do swego". O ile Cię nie oszuka. Parę takich przypadków znam.
    • antytalentka Re: zasady czy pieniądze 12.11.13, 19:38
      Zasady.
      Pieniędzy i tak z tego nie będzie na dłuższą metę, a straconą reputację trudno odbudować.
    • anu_anu Re: zasady czy pieniądze 12.11.13, 21:12
      Bym wolała suchy chleb jeść niż wchodzić w spółkę z taką osobą.
      No chyba, że masz nie mieć nawet na ten suchy chleb... Ale nawet wtedy bym to z pięć razy przemyślała bo pieniędzy będzie z tego będzie prawdopodobnie bardzo niewiele a zła opinia przez pół życie będzie się za Tobą ciągnąć.
    • myszanka Re: zasady czy pieniądze 14.11.13, 14:33
      jesli dobrze rozumiem, to ta kobieta jest pod sciana, bo musi wydac pieniadze, a nie ma jak, jesli Ty w to nie wejdziesz
      jesli nie palasz do niej sympatia, to wykrec sie z tej wspolpracy i poczekaj na to, co sie stanie, jak sie dotacja skonczy - czy ona bez wsparcia bedzie dzialac, czy wtedy sie zamknie,
      mieszkajac w miescie, gdzie wszyscy sie znaja trzeba bardziej dbac o opinie, bo nie ma wielu klientow z ulicy, raczej polecenia dzialaja wiecej
      • zosia9 Re: zasady czy pieniądze 15.11.13, 08:53
        A chcesz ryzykować swoje dobre imię w branży? Przecież to się nie opłaca? Nie zarobisz na tym. Ten tzw biznes się skończy, a potem z czego będziesz żyć? Nie warto.

    • talibanek_talibanek Re: zasady czy pieniądze 24.11.13, 21:58
      ciężko ocenić, która opcja jest właściwsza. wiele zależy od specyfiki tego, co robicie, kasy jaka idzie za projektem z dotacją, itd. z tego, co piszesz, wynika pośrednio, że jesteś jedyna ze swoimi usługami w mieście. w tej sytuacji pani B nie ma kogo poprosić o pomoc zrealizowaniu warunków z dotacji i odmowa jest też trochę nie fair.

      może da się tak rozgraniczyć Wasze części projektu, żeby widać było, że występujesz wyłącznie jako wsparcie, a nie jako ścisły współpracownik. a pani C wyjasniłabym, że podtrzymujesz chęć współpracy, a projekt z p. B realizujesz tylko dlatego, że głupio babie odmówić, kiedy nie ma kogo poprosić o zagospodarowanie tamtych środków. ocen sama smile
      • anu_anu Re: zasady czy pieniądze 24.11.13, 22:11
        Niby dlaczego odmowa ma być nie fair?
        • anetapzn Re: zasady czy pieniądze 25.11.13, 14:54
          anu_anu napisała:

          > Niby dlaczego odmowa ma być nie fair?
          No dokładnie o to samo miałam zapytac. Jak przeczytałam, że to nie fair, zrobiłam wielkie oczy.
      • autumna Re: zasady czy pieniądze 25.11.13, 18:20
        > B nie ma kogo poprosić o pomoc zrealizowaniu warunków z dotacji i odmowa jest
        > też trochę nie fair.

        A to już problem B. Nie należy pchać się w projekt bez pewności, że się go może zrealizować.
    • slonecznik963 Re: zasady czy pieniądze 26.11.13, 22:22
      przeczytałam Wasze rady smile
      Ja niemal od razu wiedziałam że współpracy z panią B nie podejmę. Owszem boję się stycznia i lutego ale myślę że sobie jakoś poradzę bez niej. W połowie lutego u nas są ferie więc będę prowadziła zajęcia dla dzieci to mi da zastrzyk gotówki.
      Sama wzięłam udział w przedsięwzięciu związanym z dotacją. Placówka dla której opracowałam projekt przyjęła go , starostwo zaakceptowało wstępnie i czekam na styczeń czy się uda. Mam 50% szans.
      Kiedy pisałam że mogę żałować decyzji myślałam o tym aby przez kontakty pani B wyrobić swoje ale ... właściwie stałabym się nią z jej nachalnością na swoje usługi. Kiedy dowiedziała się w jaki typ klienta poszłam napisała szybko swoje propozycje i przejęła część chętnych - mnie się nie chce nawet walczyć. Proponuje ceny 50% niższe niż moje i ludzie wybierają jej usługi. Koleżanka C ostatnio wymyśliła nowy projekt ( przy moim współudziale ) , pokazała go światu , zainteresowało się sporo osób- mnie też przybyło od tego klientów. Tydzień później dokładnie taki sam projekt pokazał się ludziom u pani B. C stwierdziła że chyba pozwie za kradzież intelektualną czy jak to się tam nazywa.

      Największy problem z B to taki że nie wie co znaczy słowo nie. Już dwa razy odmówiłam jej propozycji. Za pierwszym razem zbywając że nie mam czasu by teraz myśleć o takich rzeczach za drugim argumentując za moją księgową że nie mogę się podjąć takich rzeczy. B próbuje namówić mnie na obejście przepisów - że przecież rachunku nie muszę wystawiać. Co mnie jeszcze bardziej irytuje bo akurat ja rachunki mam tip top - wszystko mi się musi zgadzać bo się potem pogubię w zeznaniach smile
      Fakt że ja też jestem osobą mało asertywną , nie lubię konfliktów a lubię zaszyć się w swojej pracy i skupić się nad kolejnymi pomysłami i pracą z ludźmi.
      Ale tak myślę że B tak łatwo nie odpuści więc czeka mnie jeszcze sporo nerwów smile
      • madzioreck Re: zasady czy pieniądze 26.11.13, 22:31
        Kiedy dowiedziała się w jaki typ klienta poszłam napisała szybko swoje pr
        > opozycje i przejęła część chętnych - mnie się nie chce nawet walczyć. Proponuje
        > ceny 50% niższe niż moje i ludzie wybierają jej usługi. Koleżanka C ostatnio w
        > ymyśliła nowy projekt ( przy moim współudziale ) , pokazała go światu , zainter
        > esowało się sporo osób- mnie też przybyło od tego klientów. Tydzień później dok
        > ładnie taki sam projekt pokazał się ludziom u pani B. C stwierdziła że chyba po
        > zwie za kradzież intelektualną czy jak to się tam nazywa.

        Tym bardziej bezczelnością z jej strony jest proszenie Cię o współpracę. I tym bardziej rozdziawiam gębę na stwierdzenia, że niby "odmowa jest nie fair".
        Słusznie robisz. Jednorazowy zastrzyk gotówki nie opłaca się wobec wizji tego, że będziesz wiązana z osobą taką jak pani B i może się za Tobą ciągnąć niefajna opinia - długofalowo nijak się to nie opłaca.
      • misiowazona Re: zasady czy pieniądze 27.11.13, 10:53
        A dlaczego Ty nie wystąpisz o taka dotację, jaką dostała pani B????
        • slonecznik963 Re: zasady czy pieniądze 27.11.13, 14:17
          Ja mam po prostu firmę a pani B ma fundację. Ma znacznie więcej pola manewru niż ja . Fundacje funkcjonują inaczej niż firmy smile
      • horpyna4 Re: zasady czy pieniądze 27.11.13, 14:39
        Popełniłaś błąd, wykręcając się czasem i księgową. Pani B. zrozumiała, że nie masz nic przeciw współpracy z nią, tylko chwilowo nie jesteś w stanie na ten temat rozmawiać.

        Trzeba było odpowiedzieć wprost: "kochana, już raz przejechałam się na współpracy z tobą i więcej tego błędu nie popełnię, więc nie mamy o czym dyskutować, żegnam".
    • zabieganab Re: zasady czy pieniądze 27.11.13, 14:40
      w biznesie nie wolno sie kierowac uczuciami, ale jak najbardziej zasadami

      tak jak wiekszosc podpowiedziala, radze Ci zasady niz kase "na krotka mete"

      smile
    • pepsi.only Re: zasady czy pieniądze 27.11.13, 21:55
      nie weszłabym w żadne układy z panią B.

      przedstawiłaś ją w sposób mało sympatyczny, w dodatku ona ma juz opinię wyrobioną- osoba mało rzetelnaindifferent poza tym robi coś, co mnie wkurza- manipuluje: oferuje usługi, których nie wykonuje, od razu zakładając, że ty się zgodzisz na współpracę.

      a zawieszanie działalności w okresach martwych nie jest niczym nadzwyczajnym, wiele osób/ firm jednoosobowych, z branż sezonowych, tak musi funkcjonować
      (czyli poza sezonem nie działają)
Pełna wersja