zabieganab
26.11.13, 16:25
Mam do Was zapytanko:
jakich madrych argumentow uzyc w rozmowie z mama, aby ja przekonac, zeby zaczela korzystac z pomocy sprzatajacej?
Prawdziwe argumenty to:
- mama nie ogarnia jednak domu... Gdy przyjezdzam raz na pare miesiecy (nawet zapowiedziana) to widze, ze lazienka i kuchnia wymagaja wyczyszczenia.
- stac nas na taka pomoc nawet na regularne 1x w tygodniu
Tak ogolnie jest posprzatane, ale czysto nie jest...
nie moge powiedziec tego argumentu w prost, bo sie obrazi. Mama jest z domu, gdzie kobieta umie wszystko i sobie ze wszystkim radzi. I cale zycie sobie radzila

Ale teraz ma 70 lat i... jakos przestaje sobie z tym radzic. Prawde mowiac nie wiem z czego to wynika: czy ze nie widzi czy ze wreszcie docenia swoich fajnych przyjaciol i rozne przyjemnosci, na ktorych schodzi jej czas - zamiast na sprzataniu.
Ja osobiscie wole, aby mama uzywala zycia w fajny sposob niz sprzatajac wlasne mieszkanko, ktore kocha.
Stac nas na taki wydatek, a ja mieszkam 5 godz od niej i nie jestem w stanie przyjezdzac regularnie, a juz na pewno nie 1x w tyg i nie zeby sprzatac. Nie dlatego zebym nie lubila czy nie umiala

Mama ma opory, ze jest to jakies nowobogackie... a moze ze ktos jej bedzie w rzeczy patrzec albo nie wiem czemu...
Proponowalam jej juz delikatnie, zeby sobie poprobowala taka jedna poznana babeczke. Jak jednak bedzie to dla niej problem, to nie bede nalegac... Ale... mysle tez przyszlosciowo, ze jesliby przestala byc taka sprawna za jakis czas, to wtedy taka pania zatrudnimy na wiecej godzin, a nie dopiero bedzie trzeba sie zmierzyc z "problemem"...