Dzieci w wózkach sklepowych...

02.12.13, 15:28
...No właśnie ,czy nie wkurzają Was ludzie wożący swoje pociechy-także kilkuletnie w w/w wózkach?I nie chodzi mi o siedzenie w specjalnych krzesełkach ale butami na CAŁYM wózku?Przecież nie wszyskie produkty wyjęte z wózka mozna umyć albo zdjąć opakowanie,czasami ląduje to od razu w lodówcesad Jeżeli Was nie wkurza takie zachowanie rodziców to mam nadzieję że da trochę do myśleniawink
    • wadera3 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 15:38
      Temat rzeka...oczywiste jest, że takie praktyki to moda, pseudowygoda, i nieliczenie się z innymi, czy wręcz prowokowanie.
      Sklep powinien zabronić i już.
      Chwilami zastanawiam się jak wychowałam dwójkę dzieci bez takich kombinacji, w czasach kartkowo peerelowskich...
      • chris1970 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 13.12.13, 10:36
        Sklepy nie zwracają uwagi klientom, żeby ich nie urażać. Taka jest polityka.
        Ale dzieci żeby tylko stały. Niedawno widziałem jak taki 3 latek skakał w wózku. Rodzice nie reagowali na zachowanie dziecka.
    • lirio Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 15:40
      Był kiedyś artykuł o tym jaki syf jest w wózkach i koszykach sklepowych oraz na taśmach do kasy - na pewno nie od dzieci i duuużo większy niż z butów dziecięcych. Zobacz jakie usyfione są koszyki w Biedronce czy Tesco, a tam dzieci nie da się wsadzić. Same ziemniaki, czy inne warzywa w siateczce mają dużo więcej syfu niż dziecko wink
      Odpowiadając na pytanie - nie, nie wkurzają mnie dzieci w wózkach sklepowychwink i nie uważam ich za zarazę.
      Produkty na których mi zależy wkładam w reklamówkę - np. pieczywo i/lub trzymam w ręce - np. ciuchy.
      Jak jesteś wrażliwa to poczytaj o resztkach kału i spermy na banknotach wink
      • gazeta_mi_placi Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 17:43
        W mojej Biedronce koszyki są czyściutkie. Chyba je codziennie myją czy jak, ale naprawdę jak na standardy marketowe są bardzo czyste, natomiast w takim Carrefourze to syf nad syfy w tych koszykach, będąc tam nauczyłam się wykładać dno koszyka gazetkami reklamowymi bo inaczej się nie dało.
        Ohydny zresztą sklep, już tam nie kupuję.
        • szmytka1 gazeta, coz tego ze wózki czyste jak tyle żuli 12.12.13, 22:25
          dookola, jak wynika z twego sprawozdania na ematce z pobytu w biedrze
          • gazeta_mi_placi Re: gazeta, coz tego ze wózki czyste jak tyle żu 13.12.13, 09:40
            Akurat w mojej Biedronce nie ma w ogóle wózków, są tylko koszyki. Naprawdę czyste.
        • chris1970 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 13.12.13, 10:34
          Przepraszam, ale nie sądzę, żeby tak skromnym zapleczu Biedronek było miejsce na myjkę i suszarkę na wózki.
    • moonshana Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 16:18
      wkurzało mnie do czasu właśnie ww. artykułu. teraz staram sie wszystkie zakupy wkładać napierw do torby a potem do wózka - mając świadomość że dziecięce buty to najmniej obrzydliwa rzecz jaką tam mogę znaleźćsad
    • iwoniaw Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 16:46
      Nie, nie wkurza mnie to w ogóle, natomiast uważam te wózki za tak obrzydliwe (a opakowania wszelakie towarów za z definicji niehigieniczne na zewnątrz), że w życiu nie wsadziłabym w taki wózek małego dziecka; żeby jeszcze rączkami tych metalowych kratek obsikanych przez szczury i obs...nych przez gołębie dotykało? Rzeczy, których opakowań nie zamierzam wyrzucić zaraz po zakupie i te luzem (typu owoce), staram się zabezpieczyć od razu siatkami jednorazowymi.
    • anu_anu Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 16:49
      A był już długaśny wątek, w którym i ten temat był omówiony
      • baba-baba Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 17:45
        Mnie to nie wkurza ale dziwi.Zdziwienie wzrasta wraz z wiekiem dziecia.Rozumiem(chyba) jak ktoś wrzuci dwulatka,bo toto ucieka po sklepie.....no ale już 7letnie dziecko...........na cholerę?
        Mój,teraz 2,8 tylko pcha ten zasyfiały wózek do momentu gdy podjedziemy do bułek,żeby wziąśc brudnymi łapami (od koszyka) jeszcze bardziej skażoną bułkę.......i żyjesmile
    • asfo Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 17:46
      Biorąc pod uwagę, jak brudne są zwykle te wózki, to nie. Mam wrażenie, że w wielu sklepach one nigdy nie są myte.
      • ajaksiowa Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 18:03
        Nie przekonują mnie argumenty że buciki /dzieci/ chodzące po zasmarkanych i zacharchanych chodnikach to pikuś w porównaniu z ,,innymi,,zagrożeniami.sad
        • wadera3 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 18:09
          Fuj!!!! obiad właśnie jemsad
        • asfo Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 18:45
          Wózki w okolicznym Auchan (W-wa, Wola Park) lepią się od brudu na odległość. Od nowości nikt ich chyba nie mył. W tej sytuacji można by się raczej martwić, że dziecko wsadzone do takiego wózka się pobrudzi. Nie wkładam do tych wózków żadnego jedzenia bez warstwy ochronnej.

          Zanim ktoś na mnie najedzie - nie mam dzieci.

          Co innego w lokalnych delikatesach, gdzie wózki są czyściutkie. Ale tam nie widziałam, żeby ktoś woził w nich dzieci.
    • sangrita Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 18:27
      cholercia, "rzeczy, których opakowań nie zamierzam wyrzucić zaraz po zakupie"... tak się zaczęłam zastanawiać - przecież tak naprawdę niewiele jest rzeczy, których opakowania można od razu wyrzucić. Przesypujecie to wszytsko do czegoś czy coś? Pytam się zupełnei serio. Powiem szczerze, że chyba bym zwariowała, gdybym miała zacząć np. ryż, kaszę, wszystkie rodzaje mąki, cukier i całą reszte od razu gdzieś przesypywać. OK, ale to może tylko lenistwo. Ale przelewać gdzieś np. mleko? Przekładać rzeczy ze słoika?

      Pytam powaznie - jak to rozwiązujecie? Bo ja przyznam, że w ogóle i jakoś żyję big_grin ale opwieści o bakteriach kałowych jednak zawsze działają mi na wyobraźnię i teraz się zastanawiam...
      • moonshana Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 19:58
        ja przesypuję mąkę, kaszę, makaron drobny, ryż, cukier itd. do plastikowych albo szklanych pojemników. ale nie z powodu nadmiernej obrzydliwoścismile u mnie zdecydowały inne względy. zawsze, ale to zawsze miałam coś rozsypane w szafkach, szczególnie mąka lubiła nagle osypywać się z teoretycznie "strzepniętych" brzegów torebki. strasznie mnie to gniewało. a teraz, nie dość, że mam porządek ( względny) to jeszcze jasno widzę co i ile tego czegoś mam. oraz gdzie to coś stoi. odpadło przesuwanie pięciu torebek aby sprawdzić, czy w szóstej jest mąka ziemniaczana, czy też ślad po mące.
        niby nic a cieszysmile takie duperelka a ułatwiła mi życie.
        • kikimora78 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 15:14
          "strasznie mnie to gniewało" - zakochałam się w tym zdaniu big_grin piękne jest - serio big_grin
        • vandene Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 12.12.13, 17:02
          moonshana
          czy nasz jakieś godne polecenia szklane pojemniki?
          dzięki!
    • gretchen184 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 19:35
      zupełnie mi to nie przeszkadza choć zapewne zdziwiłabym się,gdybym zobaczyła w wózku dziecko 6-7- czy 8-letnie .
    • kaga9 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 19:59
      Walczę z chęcią spytania takiego rodzica, czy ten towar sprzedają tylko żywy, czy wypatroszony równieżtongue_out

      To, że wózki są zasyfione -bo zwykle są -to nie powód, żeby dokładać do nich kolejny syf -z butów. Ale z moich obserwacji wynika, że wielu (podkreślam: nie wszystkim) rodzicom się wydaje, że buty dziecka nie są brudne, i tak łażą te dzieci (niektóre!) po ławkach na przystanku, w kościele, w pociągu... Co nie znaczy, że nikt inny tego nie robi i w ogóle samo złowink
    • claratrueba Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 20:40
      Wkurzają. Tym bardziej, że przy moim Auchan wisi PROŚBA na piśmie o niewożenie dzieci w wózkach sklepowych. Czyli szanowni rodzice po prostu lekceważą prośbę sklepu, którego wózek jest własnością.
      Natomiast argument "o brudzie wózków" jest najbardziej prawdziwy- właśnie z takiego "wykorzystania" wózków większość tego brudu pochodzi- wniesiona na butach dzieci. Dokładnie tak samo można by było układać towary spożywcze na niemytej podłodze, w domu, gdzie nie zdejmuje się obuwia. Biorąc pod uwagę poziom czystości chodników, ze szczególnym uwzględnieniem niesprzątających psich kup właścicieli czworonogów -wyjątkowe obrzydlistwo.
      • 3-mamuska Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 21:04
        Ja wkładam swojego mlodego, zwlaszcza w sobote gdy w sklepie ciezko przyjsc tlumy takie ze 30 kas otwarte a i tak kolejki.
        Mój Mlody cieżko kapuje żeby omijać innych ludzi, ludzie tez nie patrzą i nie raz został potrącony czy uderzony wózkiem innego klienta.
        Oczywiście staram się nie zabierać go ze sobą ani tez nie chodzić w takie dni, ale czasem się zdarza.
        Ma 6 lat dzisiaj. Pomaga mi to zwłaszcza przy kasie gdy pakuje i płace a on siedzi w wózku wiem ze mi nie ucieknie.

        Gdy jest spokojnie mamy czas, mało ludzi chodzi o bok i pomaga przy zakupach.
    • kwietniowka2011 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 22:53
      zwykle nie jeżdżę z dziećmi na zakupy, ewentualnie z najmłodszą dwulatką, którą sadzam na miejscu do tego przeznaczonym, ale czasem jest awaria i po prostu muszę pojechać z dwójką lub trojką dzieci
      i tak, zdarzało mi się w takiej konfiguracji, że dwulatka siedziała na górze a 3-latka w koszyku, inaczej w ogóle nic bym nie kupiła i tak muszę pilnować żeby mi ktoś 6-latka koszykiem nie rozjechał, ludzie kompletnie się nie rozglądają i poniżej 150 cm nie widzą nic
    • rebelka1986 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 02.12.13, 23:17
      W mojej biedrze jakiś czas temu zmienili wózki sklepowe na takie bez siedzonka dla dziecka. No to sorry, co ja mam zrobić z moim niespełna dwulatkiem? Owszem, mogę nie zabierać go ze sobą ale zostawić też nie mam z kim, a zakupy zrobić trzeba... Mogę go też nieść na rękach, ale jak wtedy robić te zakupy? Mogę też puścić luzem, niech sobie pobiega po sklepie, ale jeśli mam płacić np. za rozwalony jogurt czy potłuczone jajka to już wolę ten brudny wózek wink
      • dunia34 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 00:26
        mój sposób na brudny wózek - wkładam dużą, niebieską torbę z Ikei,
        wypełnia prawie cały wózek i nie stresuję się kto lub co jeździło w tym wózku wcześniejsmile
    • lirio Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 07:51
      Myślę, że częściowym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie koszyczków do takich sklepów jak np. Lidl. Nie da się zrobić zakupów z małym dzieckiem i dużym wózkiem, głównie ze względu ludzi, którzy w szale zakupów nie widzą co się dzieje dookoła.
      Ja się w Lidlu nie pierniczę i choć jeżdżę bez dziecka to robię zakupy do torby papierowej, bo mnie wkurza nieporęczny wózek wielkości domku jednorodzinnego.
    • autumna Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 08:10
      No jeśli się nie da inaczej, to jestem w stanie zrozumieć (Wspomniany koszyk bez siedzenia - co za głupota ze strony sklepu! Albo dwójka małych dzieci do okiełznania). Ale stare konie, w wielu późnoprzedszkolnym, a może nawet i szkolnym - to już jest totalne nieliczenie się z nikim i traktowanie sklepu jak wesołego miasteczka.
    • anetapzn Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 12:33
      ajaksiowa napisała:

      > ...No właśnie ,czy nie wkurzają Was ludzie wożący swoje pociechy-także kilkule
      > tnie w w/w wózkach?I nie chodzi mi o siedzenie w specjalnych krzesełkach ale bu
      > tami na CAŁYM wózku?
      Wkurzają...to jest za mało powiedziane. To jakaś bezmyślność i sorry,a le w doopie manie innych.
      Kilka miesięcy temu byłam świadkiem jak na oko 4-latek stał buciorami w wózku sklepowym a mamusia do niego...poskacz sobie kochanie. Nosz w mordę, nie do uwierzenia, wiem.
    • madzioreck Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 18:01
      Wkurzają.
      I dla mnie argument "bo i tak sa brudne, bo i tak tam są gorsze rzeczy" jest niedorzeczny. To, że gdzieś jest brudno, nie znaczy, że mam nasyfić jeszcze bardziej. To, że wózek nie ma siedziska dla dziecka, nie znaczy, że mogę dziecko wstawić z buciorami do koszyka. To, że w restauracji nie ma przewijaka nie znaczy, że będę przewijać na stoliku w części jadalnej. I tak dalej, i tak dalej.
      Ale dziś takie czasy, klientowi ma być wygodnie, choćby po trupach.
      • gazeta_mi_placi Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 19:57
        Święta racja.
    • budzik11 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 20:06
      Ale w sumie czemu to was tak boli? Mnie bardziej wkurzają luje/menele/żebracy próbujący "odprowadzić wózek" i zagarnąć pieniążek, niż cudze dzieci w cudzych wózkach (do mojego nikt nigdy nie próbował swojego dziecka włożyć wink). Chleba, owoców itp. produktów luzem nigdy nie wkładam bez opakowania do wózka, więc jest mi doskonale obojętne co/kto był tam wcześniej. Paragony i gazetki leżące w wózkach mnie wkurzają, bo muszę je wyjmować. I wszelkie brudasy (patrz: ww. menele) dotykają rączki, której ja potem też muszę dotykać. Rączki wózków są chyba brudniejsze od publicznych szaletów. To pikuś w porównaniu z dziecięcymi butami.
      • kaga9 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 20:46
        cudze dzieci w cudzych w
        > ózkach


        Ale to nie są "cudze" wózki. To są wózki wspólne, z których korzysta każdy z nas.

        Oczywiście, też nie wkładam chleba czy bułek bezpośrednio do wózka, ale już np. jogurty, serki tak. One potem lądują bezpośrednio w lodówce. Buty dzieci, które chodzą po chodnikach zaplutych przez meneli (skoro już czepiamy się meneli), trawnikach, wchodzą w kałuże i ogólnie radują się życiemwink są brudne, to chyba nie podlega dyskusji. Tak samo, jak buty dorosłych.
      • madzioreck Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 20:52
        > Ale w sumie czemu to was tak boli? Mnie bardziej wkurzają luje/menele/żebracy p
        > róbujący "odprowadzić wózek" i zagarnąć pieniążek,

        Ale to nie jest wątek o tym, co nas wkurza bardziej niż dzieci w wózkach, ani o tym, co nas wkurza najbardziej.

        (do mojego nikt nigdy nie próbował swojego dziecka włożyć wink). Chleba,
        > owoców itp. produktów luzem nigdy nie wkładam bez opakowania do wózka, więc jes
        > t mi doskonale obojętne co/kto był tam wcześniej. Paragony i gazetki leżące w w
        > ózkach mnie wkurzają, bo muszę je wyjmować.

        Aha...

        Denerwuje mnie wszechobecny brak jakiejkolwiek kultury, wygodnictwo za wszelką cenę. I jednym z przejawów tego co ww jest wsadzanie dzieci do koszyków wózków.
        Denerwuje mnie też sapanie mi w kark i stanie niemalże na plecach w kolejce, macanie pieczywa gołymi rękoma, zostawianie po sobie syfu w różnych miejscach (w tym w hipermarkecie - kupujesz potem jogurt, który się grzał 3 godzinki na półce ze ślicznie oświetlonymi kosmetykami), zrzucenie czegoś z półki i pójście dalej, jak gdyby nigdy nic.
        Na ten temat też możemy założyć wątki, ale ten jest o ładowaniu dzieci do wózków.
    • stara-a-naiwna Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 21:26
      Dla mnie to obrzydliwe - ludzie nie mają świadmości że butem można wdepnąć w gòwno (i nawet jak nie jest cały ubrudzony) roznosić nim jaja pasożytów
    • buka007 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 22:04
      to kwestia kultury rodziców
    • jolanta534 Re: Dzieci w wózkach sklepowych... 03.12.13, 22:19
      "to kwestia kultury rodziców" ot co smile
Pełna wersja