Samotna podróż (kobiety) do Tunezji.

27.11.14, 00:27
Bliska mi osoba (kobieta, atrakcyjna, blond włosy) wybiera się samotnie do Tunezji aby poznać osobę, z którą od dawna koresponduje. Nie mam doświadczeń tego typu więc postanowiłam (za wiedzą zainteresowanej) dowiedzieć się jak najwięcej o tym, jak się przygotować, jak zabezpieczyć.
Dziewczyna jest spokojna, rozsądna, cała wyprawa nie jest jakąś szaleńczą spontaniczną eskapadą, nie chodzi o głupoty i nie ma powodu do obaw, że jakiekolwiek ryzyko może zainteresowaną spotkać ze strony poznawanej właśnie osoby (choć oczywiście, jako osoba obca, nie jest w 100% "pewna", po prostu nic nie wskazuje na to, że mogłaby jakkolwiek zawieść). Dla obu stron jest to krok poważny, przemyślany, obie są jednakowo zaangażowane, Tunezja została wybrana jako "ziemia neutralna", obie zainteresowane osoby mieszkają gdzie indziej. Drugiej stronie nie udało się, mimo bodajże trzech prób, uzyskać wizy pozwalającej na wizytę w Polsce, stąd pomysł z Tunezją.
Podróżniczka wie, że ma zostawić wszelkie dane poznawanej osoby bliskim, że ma mieć kontakt do ambasady, w hotelu zostały zarezerowane dwa pokoje. Postawy typu "nie chodź sama, blondynki są dla tambylców bardzo atrakcyjne, mogą być nachalni" też oczywiście zostały omówione. Co jeszcze doradziłybyście? Co zabrać, czego się nauczyć? Nie ukrywam że dla mnie, jako bardzo "delikwentkę" lubiącej, sytuacja jest stresująca ale też liczę na to, że spotkanie, choć zaledwie kilkudniowe, będzie dla obu stron wielką, wyczekaną radością a sama podróż przygodą. Niemniej stres jest, bardzo nie chcemy (jest nas takich stresujących się dwie, znamy się we trzy i przegadujemy kilka h dziennie od bardzo dawna) żeby koleżance cokolwiek się stało, czytamy, przypominamy, szukamy danych i trochę jednak panikujemy - i stąd mój post. Podpowiedzcie, proszę, jak niegłupia blondynka może zadbać o swoje bezpieczeństwo i komfort tak, żeby podróż w obie strony i pobyt na miejscu były fantastyczną przygodą, będziemy bardzo wdzięczne.
smile
    • claratrueba Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 05:53
      Zapomniałyście o biegunce podróżnych- trzeba pamiętać o tym by myć często ręce mydłem, nie pić żadnej wody oprócz butelkowanej, również butelkowanej używać do płukania zębów po umyciu.
      Trzeba zabrać nifuroxazyd lub inny lek przeciwbiegunkowy zawierający nifuroxazidum. Jesli biegunka wystąpi trzeba przyjąć w dawce leczniczej -4 tabletki dziennie- i potem jedna tabletkę dziennie rano by jej zapobiec. Osoby, które wiedzą, że "zemsta faraona" to jest ich problem czyli reagują na odmienną florę bakteryjną Afryki biorą zapobiegawczo od pierwszego dnia.
      Nie jest to problem wszystkich podróżnych ale czy nasz organizm reaguje na spotkanie nieeuropejskiej flory bakteryjnej to można przekonać się dopiero na miejscu.
      Rozumiem, ze osoba, z kŧóra ta koleżanka ma się spotkać jest mężczyzną więc raczej nie dostanie typowej propozycji, jaką obsługa płci męskiej składa "samotnym białym lady" o ile z owym panem obsługa będzie ja widywała i kojarzyła. Gdyby jednak padła, nie ma co robić afery, trzeba grzecznie podziękować i dodać, że nie jest się zainteresowanym i to wszystko. Nie ma co się oburzać na te propozycje- są składane bo są panie zainteresowane takimi usługami.
      I mimo zaufania, które Twoja koleżanka ma do tej osoby, niech jednak ma z tyłu głowy, że odmowa wizy ZAWSZE ma przyczynę. To nie jest widzimisię urzędnika.
      • 22pagoda Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 08:31
        Claratrueba - problem braku wizy.
        Nie chce weszyc wszedzie spisku, a bilety pewnie kupione, ale ja bym sie spotkala na bardziej cywilizowanym gruncie dla kolezanki. Atrakcja ma byc wzajemne sie poznanie, oblozone zwiedzaniem okolic.
        A propos przyszlosci. Nawet jesli wyjazd do Tunezji sie uda, czy kolezanka rozwaza ze generalnie bedzie musiala wyemigrowac poza PL albo jezdzic poza PL jesli bedzie sie chciala spotykac z druga strona?
        • 22pagoda Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 08:32
          chciałam zaznaczyc, ze claratuareba ma racje
      • autumna Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 10:27
        > nie pić żadnej wody oprócz butelkowanej

        A w knajpach brać napoje bez lodu - napój z butelki, ale lód ponoć często z kranówy...
      • magdalaena1977 Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 10:45
        Ja też nie postrzegałabym Tunezji jako dobrego miejsca na neutralne spotkanie. To jest dość dość oswojony turystycznie kraj, jak na egzotykę, ale nie wiem, jak wygląda sytuacja poza hotelami i innymi miejscami dla turystów. Podróżuję samotnie, ale raczej do krajów "bardziej cywilizowanych" (w praktyce w ramach UE). W krajach arabskich bałabym się kontaktu z miejscową policją np. tego, że źle potraktują kobietę zgłaszająca przemoc.
    • zla_wiedzma Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 07:19
      Ja polecam zrobić ksero paszportu, mnie się nigdy nie przydało ale myślę że warto mieć i na "miasto" brać ksero. Polecam wycieczkę do Douz-bramy pustyni. Resztę same wiecie wink. Powodzenia i spełnienia marzeń......
      • magdalaena1977 Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 07:29
        dobrze jest też zrobić zdjęcie paszportu i wysłać sobie na adres mailowy, ew. umieścić w jakiejś chmurze, do której pamiętamy hasło.
    • rjarei564 Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 09:47
      Po pierwsze,niech najpierw pojedzie do Berlina.Bliżej,a Arabów o wiele więcej niż w Polsce(ŁATWY I SZYBKI POWRÓT).
      Po drugie,niech nauczy się chodzic w chuście,która całkiem zakryje jej blond włosy.
      Dziewczyna chodząc z niezakrytą głową,będzie tam traktowana tak,jak dziewczyna chodząca w Polsce toples(nie mówię o zamkniętych ośrodkach wczasowych).Odpadają krótkie rękawy(mogą odpaść ręce).O szortach,czy krótkich spodniach nie wspominając.
      Poproś jakiegoś kolegę,aby ci mówił codziennie przez jakiś czas teksty typu-Twoje oczy są jak gwiazdy na niebie.Nigdy nie spotkałem takiej jak ty.Nie mogę spać,myślę tylko o tobie.Jesteś cudowna,przepiękna......itd,itp.
      Na te bzdury Arabowie łapią głupitkie dziewuszki z Polski(i nie tylko),może się uodpornisz.
      Zgodnie z Koranem masz tylko połowę męskiego rozumu(w sądzie zeznania dwóch kobiet są równe zeznaniu jednego mężczyzny).Arab może współżyć z chrześcijanką(jest to nawe zalecane),natomiast muzułmanka za kontakt z chrześcijaninem jest kamieniowana.
      W większości są zawodowcami w uwodzeniu.
      Trzy lata temu byłem w Libii(po upadku Kadafiego),cena za narzeczoną oscylowała wokół 17000$,plus koszty wesela i podarunki(lekarz zarabiał ~700$ na m-c).Cena spadała nawet do 4000$,gdy dziewczyna miała widoczne wady(miała zeza,lub kulała).Kontakt chłopca z dziewczyną wykluczony.Powszechnie Arabów nazywano kozejebami,ale to nazwa z czasów,gdy nie było tam europejskich turystek,a angielscy,czy francuscy kolonizatorzy lali po arabskim łbie,za samo spojrzenie na białą kobietę.Pamiętaj jeszcze o jednym.Mahomet ożenił się z córką swojego brata Aiszą,gdy ta miała lat 7,pojął ją w pełni jako kobietę,gdy miała lat 9. Jeżeli powiesz,że Mahomet był pedofilem to cię ukamieniują.Jeszcze jedno-on,twój arabski przyjaciel postępuje nieuczciwie-w tych krajach kobieta nie może chodzić samotnie.Musi jej zawsze towrzyszyć,ojciec,brat,mąż..
      Jeżeli jest samotna, tym samym prosi się o gwałt(z wykluczeniem zamkniętych ośrodków wczasowych).Można tak jeszcze długo,ale co mi tam,w Gliwicach buduje się nowy meczet....
      • autumna Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 10:31
        Nigdzie nie padło stwierdzenie, że znajomy jest Arabem. Wiz do Polski, o ile wiem, potrzebują także np. Rosjanie.
        Jest coś obrzydliwego w tonie tego postu, nawet jeśli część uwag słuszna. Polecam uwadze adminek.
        • squirk Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 15:06
          Nie padło bo Arabem nie jest. Ba, nawet nie padło nic o płci! smile
          Sprostowanie - wizy odmówiono raz ale próśb o nią było kilka. Zdaje się, że obiecujących studentów/pracowników płci obojga nie wypuszcza się z kraju w obawie, że nie wrócą, widocznie jacyś już wyjechali "na krótko" i więcej ich ojczyzna nie widziała.
          Bez znaczenia, nie o tym jest wątek.
          Za rady wszystkim, poza frustratem powyżej, dziękujemy, czytamy uważnie i zostaną wprowadzone w życie. Koleżanka nie jest romantyczną niunią rzucającą się na oślep w "przygodę życia", podchodzi rozsądnie, praktycznie i nie zaniedba niczego, co może zapewnić jej (i bliskim) bezpieczeństwo i spokój.
      • squirk Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 15:03
        rjarei564 napisał(a):

        Mam taki pomysł żebyś poszedł być sfrustrowanym seksualnie, obleśnym rasistą gdzie indziej. Ciao.
        • autumna Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 18:12
          > Mam taki pomysł żebyś poszedł być sfrustrowanym seksualnie, obleśnym rasistą gdzie indziej. Ciao.

          Jak zawsze potrafisz "odpowiednie dać rzeczy słowo". Muszę się jeszcze od ciebie pouczyć smile
      • madzioreck Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 17:45
        > Po drugie,niech nauczy się chodzic w chuście,która całkiem zakryje jej blond wł
        > osy.
        > Dziewczyna chodząc z niezakrytą głową,będzie tam traktowana tak,jak dziewczyna
        > chodząca w Polsce toples(nie mówię o zamkniętych ośrodkach wczasowych).Odpadają
        > krótkie rękawy(mogą odpaść ręce).

        W Tunezji? Chyba Ci się coś pomyliło. Ja rozumiem, że wszystkich muzułmanów modnie jest dziś wrzucać do jednego worka, ale dobrze byłoby się nie kompromitować. Chodziłam po Tunezji bez żadnych chust i traktowana byłam normalnie, a zapewniam, że wystawiałam nos poza hotel i miejscowość, w której się znajdował. Nie testowałam krótkich spódnic i szortów, bo rzadko je w ogóle zakładam. Wiele "tambylczyń", również nie nosi chust i nosi zwykłe "europejskie" ciuchy, bluzki, o zgrozo, bez rękawów i nikt im rąk nie obcinał na ulicach. Szczerze mówiąc, w mieście widziałam 3 kobiety w zawojach na głowie, czador miała jedna i szła z koleżanką ubraną normalnie, w dżinsy i letnią bluzkę.
        Fakt, Tunezyjek w mini nie widziałam.
        Pomyśl i dowiedz się, zanim coś napiszesz.
        • madzioreck Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 17:47
          Hm, muzułmanów czy muzułman...?
          • pieskuba Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 19:07
            muzułmanów
        • ewa_2009 Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 19:08
          Ale kiedy byłaś? Ja byłam w Tunezji ze 4 lata temu i była mocno europejska. Rok temu pojechałam ponownie i szok. W międzyczasie była ichnia rewolucja. Młode dziewczyny kąpiące się w strojach a la płetwonurek (z kapturem) i na to jakby sukieneczka do kolan.
    • anu_anu Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 10:10
      Dokumenty i pieniądze w hotelu do sejfu, ze sobą mała kwota i kopie/ksero.
      Ubieranie się jak najbardziej pełne. Telefon z aktywną kartą i jakiś drugi - w sejfie. Tym co jest w sejfie nie należy się chwalić. Dobrze byłoby mieć w pobliżu kogoś, z kim da się szybko skontaktować - ale to chyba trudne do realizacji sad
      Plus umówiony komunikat - że jak przyjdzie SMS o treści "Tysiąc całusów od Basi" to trzeba ją ratować.
      Mam czerwone światełko, nie podoba mi się ani miejsce spotkania, ani to, że człowiek kilkakrotnie nie dostał wizy...
      • anula36 Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 21:12
        sama przelecialam 2.000 km zeby sie z kims spotkac kto do Polski nie mogl przyjechac i uwazam,ze wyjazd poza Europe nie jest dobrym pomyslem.
        zostawi dane tej osoby rodzinie- a skad wiadomo,ze te dane sa prawdziwe? I co ta rodzina zrobi jak kolezanka nagle zniknie? Poleci do Tunezji? dogada sie z miejscowymi?
        Czemu ta osoba nie mogac wjechac do Europy nie zaprosi kolezanki do siebie do swojego rodzinnego kraju/miasta?
        • squirk Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 21:30
          anula36 napisała:

          > sama przelecialam 2.000 km zeby sie z kims spotkac kto do Polski nie mogl przy
          > jechac i uwazam,ze wyjazd poza Europe nie jest dobrym pomyslem.
          > zostawi dane tej osoby rodzinie- a skad wiadomo,ze te dane sa prawdziwe? I co
          > ta rodzina zrobi jak kolezanka nagle zniknie? Poleci do Tunezji? dogada sie z
          > miejscowymi?

          Dane zostały sprawdzone (wysłane i odbierane przesyłki), sprawdzane są wszelkie możliwe dane, osoba jest bardzo aktywna na swoim profilu na FB, są zdjęcia/wpisy rodziny, przyjaciół, naprawdę nic nie wskazuje na to, że x-dziesiąt osób przez naście miesięcy knuje coś złego. Niemniej, oczywiście, podjęte zostaną wszelkie dostępne środki bezpieczeństwa, póki strony się nie znają nie ma przecież 100% pewności, że wszystko będzie w porządku, stąd mój post.

          > Czemu ta osoba nie mogac wjechac do Europy nie zaprosi kolezanki do siebie do
          > swojego rodzinnego kraju/miasta?

          Bo rodzinny kraj/miasto to dla samotnej blondynki miejsce o wiele bardziej niebezpieczne. Nie ma mowy o podjęciu takiego ryzyka.
          • anula36 Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 21:48
            to dajcie jeszcze znac jak wroci, jak bylo, w jakim sensie byla to podroz zyciawink
            • squirk Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 21:59
              anula36 napisała:

              > to dajcie jeszcze znac jak wroci, jak bylo, w jakim sensie byla to podroz zyci
              > awink

              Na pewno dam znać, tymczasem proszę o trzymanie kciuków za te wyprawę, denerwuję się ogromnie, bo to ważna dla mnie osoba, ale jestem dobrej myśli, w końcu setki blondynek odwiedzają co roku Tunezję i nie robią już chyba takiego szaleńczego wrażenia a koleżanka rozsądna i niewyrywna. Niemniej dobre rady są potrzebne i bardzo za nie dziękujemy.
              smile
              • anula36 Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 27.11.14, 22:00
                ja trzymam bo jak juz pisalam, jestem taka sama szalona,mimo ze nie blondynkawink
                • lisia312 Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 29.11.14, 14:07
                  szkoda, że leci sama. Czy jako osoba bliska nie możesz czuwać z pobliża?
                  • squirk Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 29.11.14, 17:01
                    lisia312 napisała:

                    > szkoda, że leci sama. Czy jako osoba bliska nie możesz czuwać z pobliża?

                    Nie mieszkam w Polsce i nie będzie mnie tam w najbliższym czasie a nawet, gdybym była, możliwości mam takie, jak pozostali bliscy i rodzina, czyli mogę wziąć wszelkie możliwe dane osoby poznawanej, adresy, kontakty a "w zamian" przekazać sensowne rady mogące uczynić całą wyprawę bezpieczniejszą. Właśnie dlatego poprosiłam Was o rady i podpowiedzi - pomagam i wspieram na ile to możliwe.
                    smile
                    • anula36 Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 29.11.14, 17:46
                      o wlasnie, ona z kolezanka, on z kolega, taka podwojna randkawink
                      • annakate Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 29.11.14, 23:35
                        Wprawdzie moje doświadczenia są sprzed kilku lat, ale uważam, że nieco przesadzacie - ja Tunezję odebrałam jako najbardziej zeuropeizoawny z krajów arabskich. Byłam dwukrotnie - raz z mamą i dzieckiem, drugi raz sama z córką, i zawsze czułam się bezpiecznie. Oczywiście trzymałąm się "zasad bhp" - nie łaziłąm sama po zmroku, nie szukałąm przygód - ale tez nie siedziałąm histerycznie w hotelu bojąc się wyściubić nosa, chodziłyśmy po mieście, podrózowałayśmy pociągiem podmiejskim. Chodziłąm ubrana normalnie, wakacyjnie - krótkie spodenki, sukienki, bluzki bez rękawów (oczywiście poza meczetem) - w Tunezji przed arabską wiosną przynajmniej niewiele kobiet chodziło w chustach. Raz wpakowałyśmy się w samo południe do dzielnicy burdelowej, chcąc skrócić sobie drogę - i tylko ścigały nas zdumione spojrzenia pań w strojach odalisek i panów co tez od nich właśnie wyszli, jak defilowałyśmy w jedną a potem drugą stronę, jak się zorientowałyśmy, że skrótu nie ma - ale w żadnym momencie nie czułam się zagrożona. Owszem, na plaży czy na terenie hotelu zdarzały się propozycje jednoznacznie dwuznaczne, ale wyjaśnienie "nie, nie jestem zaintersowana" załatwiało sprawę. Inaczej było w Egipcie (równiez byłam bez męskiego towarzystwa) - panowie byli wręcz namolni, a okolica hotelu nie zachęcała do eksploracji. Najgorzej czułąm się w Turcji - jeszcze na Riwierze to ujdzie, ale w Stambule byłam dwa razy - raz z mężem (duzy, wejrzenie ponure) i wtedy czułam się komfortowo (widać było, że jestem z właścicielem), drugi raz z córką nastolatką - i mimo, że obie byłyśmy stosownie ubrane (zakryte kostki rąk i nóg, żadnych dekoltów, młoda ponadto zakryte włosy) było miejscami nieprzyjemnie.
    • claratrueba ostrzeżenie ogólne 30.11.14, 06:18
      Pierwsza sprawa, napisałaś:
      "Sprostowanie - wizy odmówiono raz ale próśb o nią było kilka. Zdaje się, że obiecujących studentów/pracowników płci obojga nie wypuszcza się z kraju w obawie, że nie wrócą,"
      Tylko, że wiz nie wydaje kraj "wypuszczający" a "wpuszczający" przy czym UE to jednolita wiza Schengen. Odmowa wizy oznacza, że Unia Europejska nie che tego człowieka u siebie a nie, że jego/jej kraj boi się, ze nie wróci.To nie musi oznaczać, że to "osoba podejrzana o coś paskudnego" wpisana do rejestru gdzieś w Unii, wystarczy by podejrzewano ją o chęć stania się nielegalnym imigrantem w UE. Jakie to ma znaczenie dla Twojej przyjaciółki? Takie, że znacznie łatwiej dostać wizę jeśli ma się w UE osobę, która dokona formalnego zaproszenia, zarejestrowanego w Urzędzie Miejskim (osoba zapraszająca deklaruje utrzymanie "gościa", pokrycie kosztów leczenia, wyjazdu z kraju, deportacji). I wielu cudzoziemców spoza Unii traktuje nawiązanie znajomości tylko jako sposób zdobycia wizy.
      Nie musi tak być w tym przypadku, oczywiście. Ale wydaje mi się, że wszelkie próby "przejścia do konkretów"- co Twoja przyjaciółka powinna zrobić żeby ta osoba dostała wizę przy jej pomocy powinny wzbudzić jej czujność. Niech ma świadomość, że może być tak, że ona formalnie zaprosi i nigdy więcej nie zobaczy tej osoby, bo na zostanie we Francji, Niemczech gdzie być może czeka ktoś inny.
      I my- Polacy tak robiliśmy. Czasem uczciwie mówiąc, że o wizę chodzi, czasem nie.
      Druga sprawa- miejsce- Tunezja.
      przyznam, że dopiero Twój wpis skłonił mnie by sprawdzić jaka tam jest syt. TERAZ. ja byłam w sumie trzy razy ale ostatni raz w 2009 czyli przed rewolucją, przed wojną w Libii. Był to kraj bardzo bezpieczny, bardzo zeuropeizowany, bardzo przychylny turystom z Europy, o Tunezyjczykach jestem jak najlepszego zdania- życzliwi, serdeczni. Kobiet w hidżabach wówczas nie widziałam, ubrane były nie mniej skąpo niż my. Ale wówczas stroje typowe kobiet arabskich były prawnie zakazane, religijni fanatycy siedzieli w wiezieniach a nie startowali w wyborach - totalna porażka świadczy o tym, że sami Tunezyjczycy nie zmienili się masowo, nie oni stanowią niebezpieczeństwo ale jest tam ponad milion uchodźców z Libii i oni stanowią bardzo niebezpieczny element. Tunezja jest na liście krajów niebezpiecznych- spacery po miastach są odradzane w ogóle, choć ja chodziłam w kusej sukience i bez towarzystwa. Do miejsc, w których byłam już nie wozi się/nie prowadza turystów w obawie przed wyczynami "międzynarodówki terrorystycznej" i nielicznych ale jednak miejscowych zwolenników Bractwa Muzułmańskiego. O tym wszystkim zapewne rezydent powie- niech Twoje przyjaciółka potraktuje to poważnie. Ja posprawdzałam co obywatelom różnych krajów zachodnich doradzają ich Ministerstwa Spraw Zagranicznych (nie biura podróży, które przecież chcą sprzedać ofertę).
      gdyby jechała do tej Tunezji, w której ja byłam- tylko bym zazdrościła bo tęsknię za pustynią. Ale obawiam się, że tej Tunezji już nie ma.
    • jag_2002 Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 30.11.14, 20:54
      i jeszcze jedno, niech nie przyjmuje drinkow, napojow, jedzenia przyniesionego przez ta osobe, woda butelkowana nieotwarta, jedzenie w hotelu bierze sama itd - niestety, pigulka gwaltu jest tania i powszechna
    • mocno.zdziwiona Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 01.12.14, 16:16
      A czy nie byłoby bezpieczniej żeby koleżanka wyjechała na zorganizowane przez biuro wczasy? Do niczego jej one nie zobowiązują, ale jest tam jakiś rezydent i jacyś inni uczestnicy wycieczki i łatwo kogoś poprosić o dyskretną uwagę. Poza tym w razie gdyby się nie stawiła na lotnisko to będą od razu jej szukać. Zawsze można zacząć od spotkań w hotelowy barze i dopiero po jakimś czasie nabierać śmiałości na dalsze wyprawy.
      • squirk Re: Samotna podróż (kobiety) do Tunezji. 01.12.14, 19:43
        mocno.zdziwiona napisała:

        > A czy nie byłoby bezpieczniej żeby koleżanka wyjechała na zorganizowane przez b
        > iuro wczasy?

        Przekażę, zapytam, dziękuję za wszystkie porady.
        smile
        • squirk Re: Finał :-) 14.12.14, 21:55
          Na życzenie zainteresowanych forumowiczek informuję (z ulgą, radością i w ogóle z mnóstwem emocji) że koleżanka wróciła cała, zdrowa i bardzo, bardzo szczęśliwa.

          Dziękuję za rady w Jej i swoim imieniu.
          smile
          • anu_anu Re: Finał :-) 14.12.14, 22:57
            Uff...
            Się cieszę!
            • squirk Re: Finał :-) 14.12.14, 23:02
              anu_anu napisała:

              > Uff...
              > Się cieszę!

              A jak ja się cieszę! Także z tego, że mnie nie wykopała z kuli ziemskiej za jękliwe zawodzenie wink
              Wielka ulga i radość i wdzięczność dla Was za rady i kciuki, mam nadzieję, że ciąg dalszy - a będzie ciąg dalszy - to już wyłącznie pozytywne emocje dla wszystkich zainteresowanych smile
          • magdalaena1977 Re: Finał :-) 15.12.14, 04:14
            Super!
          • squirk Re: Finał :-) 31.05.15, 00:30
            squirk napisała:

            > Na życzenie zainteresowanych forumowiczek informuję (z ulgą, radością i w ogóle
            > z mnóstwem emocji) że koleżanka wróciła cała, zdrowa i bardzo, bardzo szczęśli
            > wa.

            Celowo odszukałam wątek żeby dopisać, że wszystko wskazuje na to, że będzie z tego ślub smile Pan okazał się być ogromnie odpowiedzialnym, pełnym szacunku i ciepła, wykształconym i pracowitym młodym człowiekiem, bardzo rodzinnym, bardzo spokojnym, bardzo zakochanym. Uznał, że takiego skarbu jak moja koleżanka z rąk nie wypuści (i słusznie smile) i dowiedzieliśmy się ostatnio o zaręczynach. A piszę to po to, żeby ew. czytające to panie, które być może boją się zaryzykować podróż, wzięły pod uwagę to, że szczęśliwe zakończenie jak najbardziej jest możliwe i ten egzotyczny przystojniak może być całkiem zwyczajnym-niezwyczajnym spokojnym facetem który nie "leci" na pieniądze turystki bo ma własne, nie jest jakąś półpiśmienną sierotką bo studiuje, nie ma rodziny "pokazowej" tylko prawdziwą i wszystko może udowodnić i po prostu chce założyć rodzinę i dąży do tego spokojnie, powoli, bez nacisku i z ogromnym szacunkiem dla narzeczonej i jej wizji wspólnego życia. Koleżanka gotowa jest podjąć korespondencję z dziewczętami w sytuacji, w jakiej ona także była kiedy zakładałam wątek. W jej przypadku zaryzykowanie okazało się być receptą na szczęście - oby takie szczęście miały wszystkie zainteresowane.
            Nie ukrywam, miałam wątpliwości - było i minęło, teraz po prostu się cieszę. Dobrze się czasem trochę pomylić.
            smile
            • kk345 Re: Finał :-) 31.05.15, 13:54
              > Koleżanka gotowa jest podjąć korespondencję z dziewczętami w
              > sytuacji, w jakiej ona także była kiedy zakładałam wątek. W jej przypadku zaryz
              > ykowanie okazało się być receptą na szczęście - oby takie szczęście miały wszys
              > tkie zainteresowane.

              Ja jednak będę apelować o odtrąbienie szczęśliwego zakończenia, kiedy para będzie już kilka lat po ślubie, pojawią się wspólne dzieci wychowane bez ograniczeń wynikających z religii ojca i mające prawo, razem z matką, swobodnie przemieszczać się po świecie i dokonywać własnych wyborów życiowych.
              Wtedy bedzie pewność, ze to była faktycznie recepta na szczeście a nie na wizę Schengen.
              • magdalaena1977 Re: Finał :-) 31.05.15, 14:48
                kk345 napisała:

                > Ja jednak będę apelować o odtrąbienie szczęśliwego zakończenia, kiedy para będz
                > ie już kilka lat po ślubie, pojawią się wspólne dzieci wychowane bez ograniczeń
                > wynikających z religii ojca i mające prawo, razem z matką, swobodnie przemiesz
                > czać się po świecie i dokonywać własnych wyborów życiowych.
                > Wtedy bedzie pewność, ze to była faktycznie recepta na szczeście a nie na wizę
                > Schengen.

                To samo sobie pomyślałam tylko nie miałam odwagi napisać.
                • squirk Re: Finał :-) 31.05.15, 14:57
                  Żadne radykalne decyzje nie będą podejmowane, para planuje mieszkać w kraju "neutralnym" albo w Polsce, pan nie jest przywiązany do żadnej religii, koleżanka także, mam zresztą nadzieję, że zrobią rzecz najrozsądniejszą/najuczciwszą czyli nie zafundują ewentualnemu dziecku chrztu. Pozwolę sobie nadal po prostu cieszyć się z tego, że wszystko, odpukać, dobrze się układa i koleżanka jest szczęśliwa.
                  smile
                • bestraga Re: Finał :-) 31.05.15, 17:43
                  Znam wiele par wyznających tę samą religie ( nam znaną! i ze ślubem kościelnym!), tej samej narodowości, tym samym wykształceniu i tej samej pozycji społecznej ...i rozwodzą się po roku, dwóch!
                  • bestraga Re: Finał :-) 31.05.15, 17:59
                    I ja wplątałam się w podobna historię. Młodzi , poznali się w internecie i gadali z sobą z pół roku.On ja zaprosił do siebie na Bałkany . Rodzina bała się ja puścić. Rozumiałam to , ja bym się tez bała! Znałam kraj, znałam miasto, poprosiłam koleżankę aby się z nim spotkała. Zachwyciła się, i poparła. Rozmawiałam z rodzicami telefonicznie.Zagwarantowałam ,ze w każdej chwili może zadzwonić do moich przyjaciół i u nich przenocować. Emocji było wiele, sama się przejmowałam Rezultat był nadzwyczajny! Od kilku lat są super małżeństwem Świat jest pełen miłych "cudów".
                  • kk345 Re: Finał :-) 31.05.15, 18:44
                    A jaki to ma związek z opisaną historią? Bo w przypadku tej pary rozwód może (choć oczywiście nie musi) być najmniejszym ich problemem...
                    Niestety wiza Schengen jest tak łakomym kąskiem, ze we własnym interesie tej pani jest zachowanie daleko idącej ostrożności i sporej dozy nieufności. Szczególnie, ze nie wiemy tak naprawdę ani jakiej pan jest narodowości, ani religii- a to może mieć kolosalne znaczenie dla losu ewentualnej żony i dzieci, prawda?
                    • squirk Re: Finał :-) 31.05.15, 19:08
                      kk345 napisała:

                      > Niestety wiza Schengen jest tak łakomym kąskiem, ze we własnym interesie tej pa
                      > ni jest zachowanie daleko idącej ostrożności i sporej dozy nieufności.

                      Koleżanka jest bardzo ostrożna i ma nas dwie - największe panikary świata (przy czym ja to ta większa). Kiedy wyjechała akurat druga koleżanka z mężem była u mnie - co panowie się z nas ponabijali to ich. Były propozycje obejrzenia "Porwanej" i inne subtelności. Zamartwiałyśmy się bardzo. W tym czasie koleżanka w dzikiej smile Tunezji była bardzo szczęśliwą koleżanką. To nie jest para smarkaczy którzy mają motyle w brzuchu więc "jakoś to będzie" i "miłość wszystko zwycięży".

                      Oczywiście masz rację z tą wizą i też się naczytałam i nasłuchałam. Pewnie, że nadal gdzieś w środku się martwię. Ale czas leci i póki co wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z bardzo wyważoną, odpowiedzialną parą dorosłych którzy na spokojnie sobie wszystko układają.

                      Szczegól
                      > nie, ze nie wiemy tak naprawdę ani jakiej pan jest narodowości, ani religii- a
                      > to może mieć kolosalne znaczenie dla losu ewentualnej żony i dzieci, prawda?

                      Pan jest wolny od ograniczeń narzucanych przez jakąkolwiek religię, koleżanka również niewierząca. Na temat dzieci nic nie wiem, ona nie jest szczególnie prodzieckowa generalnie ale może ją trafi instynkt, kto wie. Póki co wszystko układało się bardzo dobrze i oby, odpukać, układało się nadal. Będę sobie nerwowo pokwikiwała gdzieś w środku bo tak już mam ale generalnie staram się po prostu cieszyć że miła koleżanka poznała wreszcie, być może, tego właściwego.
                      smile
                      • dzedlajga Re: Finał :-) 01.06.15, 00:54
                        Też trzymam kciuki za koleżankę. Ja jestem z opcji ostrożnie optymistycznej czyli robię i sprawdzam co się da a potem wierzę, że będzie ok no i staram się, żeby ok było. A przyszłości nie da się przewidzieć i ludzie bez względu na podobieństwa czy różnice rozstają się czy robią sobie świństwa i wykorzystują. Naprawdę nie trzeba do tego obcokrajowca. Ale z drugiej strony nie można się też położyć do trumny i czekać na śmierć. Także mocne kciuki dla koleżanki
                        • squirk Re: Finał :-) 01.06.15, 04:07
                          dzedlajga napisała:

                          > Też trzymam kciuki za koleżankę. Ja jestem z opcji ostrożnie optymistycznej

                          Ja z optymistyczno-panikarskiej ale też mocno trzymam, dziękuję smile
                      • emigrantkaaa Re: Finał :-) 01.06.15, 02:46
                        > wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z bardzo wyważoną,
                        > odpowiedzialną parą dorosłych którzy na spokojnie sobie wszystko układają.

                        Pytanie sprawdzające - jak długo mieszkają razem?
                  • squirk Re: Finał :-) 31.05.15, 19:11
                    bestraga napisała:

                    > Znam wiele par wyznających tę samą religie ( nam znaną! i ze ślubem kościelnym
                    > !), tej samej narodowości, tym samym wykształceniu i tej samej pozycji społeczn
                    > ej ...i rozwodzą się po roku, dwóch!

                    To, co się od paru lat dzieje wśród moich znajomych jest nie do ogarnięcia, wszystko się rozstaje. Znam może ze 3 pary ze stażem dłuższym niż 15 lat. Reszta nie naprawia jeśli się coś psuje - wyrzuca się partnera i bierze nowego, dzieci nie dzieci. Koszmar jakiś.
            • budzik11 Re: Finał :-) 01.06.15, 08:17
              squirk napisała:

              > Celowo odszukałam wątek żeby dopisać, że wszystko wskazuje na to, że będzie z t
              > ego ślub smile

              o masz, a ja już chciałam zapytać, po co jakiś spamer wyciągnął stary wątek smile

              Fajna historia, chyba mi to wtedy umknęło. Post factum mogę napisac, że wszystkim samotnym polecam książkę (ki) Kingi Choszcz, która samotnie, w dodatku autostopem, przemierzyła Afrykę. Niestety historia nie ma happy endu, bo Kinga zachorowała i zmarła na malarię w trakcie podróży sad, jednakowoż relacja z podróży jest fascynująca i obala wiele mitów.
              Po drugie historia koleżanki squirk przypomina mi moją własną, kiedy to kilkanaście lat temu udawałam się w podróż życia w... Bieszczady do chatki w lesie, aby spotkać się z kimś, kogo znałam tylko z 2-letniej korespondencji. Też zostawiłam mamie wszelkie namiary i bałam się, żeby pan nie okazał się maniakalnym zabójcą-gwałcicielem. A w czasie pierwszego "rejsu" łódką po Solinie omal nie połamałam sobie palców, kurczowo zaciskając je na burcie łódki, bo bałam się, że mnie wrzuci do wody i utopi. Też skończyło się ślubem, niedawno świętowaliśmy 13 rocznicę smile Tak więc życzę koleżance szczęścia i gratuluję odwagi, do odważnych świat należy smile
              • squirk Re: Finał :-) 01.06.15, 15:03
                budzik11 napisała:

                > Fajna historia, chyba mi to wtedy umknęło. Post factum mogę napisac, że wszystk
                > im samotnym polecam książkę (ki) Kingi Choszcz, która samotnie, w dodatku autos
                > topem, przemierzyła Afrykę.

                Mamy, czytaliśmy o niej (i Chopinie), dzielna dziewczyna. Przykro mi ogromnie, że umarła, książka rzeczywiście warta polecania.

                > Po drugie historia koleżanki squirk przypomina mi moją własną,
                [cut] Też skończyło się ślubem, niedawno świętowaliśmy 13
                > rocznicę smile Tak więc życzę koleżance szczęścia i gratuluję odwagi, do odważnyc
                > h świat należy smile

                Gratuluję, życzę Wam wielu lat szczęścia, zdrowia i spokoju smile) i dziękuję w imieniu koleżanki, oby im też się udało.
                smile
                • budzik11 Re: Finał :-) 01.06.15, 16:49
                  squirk napisała:

                  > Mamy, czytaliśmy o niej (i Chopinie), dzielna dziewczyna. Przykro mi ogromnie,
                  > że umarła, książka rzeczywiście warta polecania.

                  A wiesz, że jest jeszcze jedna, wcześniejsza książka? Opisuje podróż dookoła świata z Chopinem właśnie. Niestety, tamtą podróż musieli przerwać z powodu jego choroby, nie dojechali do Afryki wróciwszy do Polski, dlatego Kinga potem postanowiła sama tę Afrykę zwiedzić. Swoją drogą bardzo ich podziwiałam, szczególnie, że są (tzn. Kinga była) wegetarianami, czyli mieli dość skromne możliwości podróżowania za free, bo jedli głównie to, czym ich ludzie częstowali i nie bardzo mogli wybierać. Niesamowita para smile
                  Przepraszam wszystkich za OT smile
Pełna wersja